|
Słusznie, wwf przypomniał bardzo istotną sprawę. Amika grała ciężkie mecze co kilka dni, praktycznie tym samym składem. Mimo to w tym meczu nas zabiegali, szczególnie w pierwszej połowie. Grali pressingiem, podwajali a nawet potrajali (np. Małeckiego, holującego piłkę).
Taki Arboleda biegał od pola karnego do pola karnego, mijając naszych asów jak tyczki. Owszem, to czołowy obrońca ligi ale bez przesady. Jest szybki, ale nie tak szybki jak Henry czy Overmars w najlepszych latach.
Wniosek jest taki, że to nasi byli rozpaczliwie wolni, nie Poznaniacy demonicznie szybcy. Ok, Kasperczak spaprał przygotowania kondycyjne ale jednak coś dało się z tym zrobić. Szczególnie, że były przerwy na mecze reprezentacji.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|