Fartowne 5:2 z Lechią (która notabene wraca na "właściwe" tory...) niektórym zamydliło obraz rzeczywistości.
A ta jest taka, że gramy wciąż słabo.
Prawdą jest też to, że Lech ma pakę na podium i słaba postawa w ligowej młócce tego nie zmieni. Oni na szlagiery się spinają od lat jak nikt w Polsce.
No i dziś przyszedł oklep, który przewidywałem.
Apeluję jednak o spokój -
końcówka wbrew pozorom nie musi być dla nas nieudana! Najpierw żenujące Pasy. Potem zmienna Legia u siebie- Legia niegrająca jakiejś finezji, spokojnie do ogrania. Potem przecietna Arka i Zagłebie u siebie. 9-10 punktów do zdobycia spokojnie, a wtedy wracamy do gry, bo "mocni" wypunktują się w meczach bezpośrednich.
Wiem, staram się szukać pozytywów
