|
To jest tragedia. Wydawało się, że zrobiliśmy już krok do przodu, dziś są na razie 2 kroki w tył.
Nie wiem, czy my tak słabo biegamy, czy gracze Amiki są w takim gazie, ale... Oni grają pressingiem przez całe 45 minut, my ruszamy się 2 razy wolniej. Poznaniacy podwajają, a czasem nawet potrajają krycie. Objeżdżają naszych jak chcą i kiedy chcą. Kikut (sic!) sieje popłoch na lewej stronie - to są jaja.
Środek pola nie istnieje. Sobolewski powinien wylecieć z boiska, sędzia na razie nam odpuścił - ale ile można mieć szczęście?
Dziś nie działa nic. Ani boczni obrońcy, ani środek pola, ani skrzydła. Nikt nie gra nawet przyzwoicie. Wszyscy stoją się i przyglądają grze Amiki. Na razie dzieli nas różnica 2 klas.
Naprawdę ciężko być w takiej sytuacji optymistą. Jeśli Amika utrzyma swoje tempo, a my się nagle drastycznie nie poprawimy, dostaniemy co najmniej trójkę.
Co należy zmienić? Realnie zmienić trzeba Sobolewskiego, który zaraz dostanie drugie żółtko i nas osłabi. Więcej nie da się zrobić - niech wchodzi choćby Garguła, może trochę przetrzyma piłkę. Normalnie należałoby zmienić wyjątkowo bezproduktywnego dziś Boukhariego, ale ostatnie 10 minut Marokańczyk grał jakby lepiej, a to Soból jest najsłabszym ogniwem. 2 zawodników w przerwie się nie zmienia.
Ostatnio edytowane przez flamengista : 31.10.2010 o godz. 17:59.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|