|
Mamy jedną z najgorszych defensyw w Ekstraklasie i zdecydowanie lepszy potencjał kreujący grę. Lech to urodzeni atakujący. Będą grać u siebie przy komplecie publiczności, z nożem na gardle. Nie mam wątpliwości: będa chcieli podejść blisko do nas, zaatakować, narzucić własny styl, kontrolować grę, grać z polotem i do przodu. Pytanie czy w takiej sytuacji nasz terener zdecyduje się na grę za podwójną gardą i wybrowadzanie kontr czy też podejmie rękawicę i stoczymy otwarty bój o dominację w meczu... Tak czy siak jeśli Lech nie wygra, pozostanie im raczej PP, a i atmosfera będzie fatalna. Myślę, że świadomość zmiany trenera nic tu nie zmienia. Oni grają pod wielką presją publiki (pobudzającą nie paraliżującą), która nie wybaczy im kolejnego potknięcia i grają o swoją przyszłość w tym klubie. To, że potencjał mają nie ma nikt chyba wątpliwości. Piszę to, bo myślę sobie, że wiele w tym meczu zależeć będzie od postawy Lecha. Czy zobaczymy ich w takiej formie jak w meczu z Cracovią czy Górnikiem Zabrze? Wisła... Drżę jak liść widząc naszą obronę. Lewoskrzydłowy, chcący grać spokojnie jak profesor nieopierzony Bundoza, popełniający rekordową ilość niewymuszonych błęów Cleber... Środek obrony przez lata był naszą wizytówką, a teraz byle z całym szacunkiem Karabach robi w meczu dwadzieścia setek i strzela nam cztery gole. Druga sprawa to skuteczność. Niby z Lechią się odblokowało, ale mecz z Widzewem pokazał, że prowadzimy grę, mamy piłkę, nie potrafimy jednak strzelić. Na Lechu sytuacji za dużo może nie być. Promyczek nadzei? Fajny środek pola: Garguła-Sobol-Wilk (oby nie wyszedł Boukhari), niezła forma Małeckiego, no i ten Kirm, który w meczu z Lechią jako żywo przypominał Kosowskiego z 2002 roku, ale czy to był tylko jeden mecz - czas pokaże. Paweł Brożek, Andy Rios to zawodnicy z potencjałem, jednak nie są w najwyższej formie. Brakuje nam łowcy bramek z prawdziwego zdarzenia. Zapowiada się ciekawa, raczej remisowa batalia, a jeśli ktoś ma wygrać ten mecz, obawiam się, że to nie będziemy my. Mam wielką nadzieję, że się mylę.
Do what you mean and mean what you do.
|