![]() |
Cytat:
:rotfl: |
Cytat:
w 80min Messi wyskoczył do piłki i brakło mu może 10 cm żeby ją sięgnąc, a że za nim był Albiol to wpadl na niego. Zwykły faul, Albiol nawet nie namawiał sędziego do kartki dla Messiego. w 87 Messi leżał na boisku podterzymując się na ręce, co miał zrobić z tą ręką? Jeśli tu by miała być zólta za coś takegio to co powienien dostać Ramos za ręke chyba z pierwszej połowy? Przerwał ręką kontre Barcy z tego co pameitam i nic nei dostał. w 92 min faktycznei powinna być zółta kartka. A Pepe powinein dostać czerwień, bo mógł złamać Alvesa. Takie wejścia trzeba wyrzucić z futbolu i ostro karać. A to że Alves wszedł i biegał normalnei to akurat nie wiem co macie do tego? Wolelibyście żeby złamał noge jak Eduardo czy WAsilewski? |
Cytat:
Cytat:
Piłka nożna to kontaktowy sport, jak ktoś tego nie lubi polecam skoki narciarskie albo siatkówkę. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
PS. Dla ścisłości ja sympatyzuje z Liverpoolem, więc mnie waliło, która z drużyn dziś wygra. |
no myślę, że tym TRAFNYM podsumowaniem można zakończyć rozkminkę na temat dzisiejszego, wypatrzonego (a moze wypatroszonego?) meczu
sadze ze gdyby nie ten cyrk z ała, ała - barca zakonczylaby mecz z zerowym dorobkiem bramkowym i mecz w kataloni bylby calkiem inny ... niestety ten sedzia to nie kalsa sedziego z Pucharu Krola - ktory dal pograc mezczyzna a nie dziewczynką wywracajacym sie po kazdej akcji gdzie bili glowa w mur ...... a apropo piekna futbolu ... w polfinale LM ??? naprawde myslicie ze komu kolwiek zalezalo tutaj na tzw pieknie ???? tu byl wazny tylko awans i kasa |
Cytat:
Dla mnie ta czerwona kartka to zupełna abstrakcja, ponieważ może z 2 tyg temu prawie identycznie na meczu dostałem nakładką w, na szczęście nie usztywnioną, stopę, oczywiście bez jakiejkolwiek kartki. wiec jeszcze raz napisze, piłka to kontaktowy sport czy komuś to się podoba czy nie, jak ktoś jest wrażliwy na takie starcia niech zmieni zainteresowania. |
Kartka absolutnie niezasluzona...wielka Barca nie radzila sobie w meczu 11 na 11, wiec sedzia musial pomoc. Kolejny polfinal LM, gdzie UEFA "zalatwia" sprawe(nie tak dawno temu przekrecona zostala Chelsea). Wiadomo, ze po czerwonej rezultat moze byc jeden, w dodatku zawodnicy Realu opadli z sil. Jezeli sedzia pokazal kartonik tego koloru, to wczesniej Mascherano powinien zobaczyc dokladnie taki sam, nie wspominam juz o faulu Keity, gdzie w twarz uderzyl lokciem Ramosa, czy o kolejnych zoltych kartkach(ktorych nie bylo) dla Alvesa. Dla mnie spotkanie zostalo rozstrzygniete przez sedziego.
Co do do drugiego polfinalu - genialny Giggs i tylko tyle. Oby facet pogral jeszcze kilka sezonow, bo to prawdziwa legenda swiatowego futbolu. Podobnie zreszta, jak Van der Sar, ktory niewiadomo czemu konczy kariere(doprowadzil MU do finalu LM i mistrzostwa Anglii). |
Ja powiem tak, jak bym sędziował któreś z tych trzech spotkań to chyba nerwowo bym nie wytrzymał. Tyle udawania, dyskutowania i chamstwa na boisku że szok. Przy pierwszej lepszej okazji sędzia powinien ustawić kilku zawodników jednej i drugiej drużyny rozdać po żółtej i może przestali by pajacować.
Nie wiem czy czerwona kartka dla Pepe słuszna, natomiast Marcelo to powinien odpocząć od gry. Szkoda że po tej nodze Pedro sobie nie poskakał to może udało by mu się ją złamać. |
Ja mam takie pytanie do wypowiadających się krytycznie o grze Barcelony:
Graliście kiedykolwiek w piłkę? Tak nawet na betonie, trawie czy placyku? Tak dla fun'u? Czy jesteście tylko miłośnikami FM i miliona taktyk w nim zawartych? Rozumiem, że można sympatyzować z jedną bądz drugą drużyną. Ale jak ktoś kto piłkę z lig zachodnich ogląda dla przyjemności (a chyba kibice Wisły tak traktują mecze Realu, Arsenalu czy Juve) może krytykować drużynę która zawarła w swojej grze cały dzieciecy zapał do piłki? Rozumiem pajacowanie, udawanie, też tego nie pochwalam. Ale samemu stylowi gry ciężko coś zarzucić. Dlatego od lat lubię patrzyć na grę Barcelony. Sympatyzuję z nimi, bo grają futbol jaki odpowiada mojej wizi radości z gry. Lubię ich za styl. Rozumiem kibiców w Hiszpanii czy to Realu czy Barcelony. Im może zależeć na zwycięstwie za wszelką cenę. Ale nam, kibicom Wisły Kraków, jakby nie było postronnym obserwatorom? Chyba chcemy obejrzeć widowisko, spektakl? A Tu się wszyscy jarają bo Mourinho ustawia autobus w polu karnym i jego zespół wymienia tyle podań co sam Xavi. Kogo on trenuje? Almerię? Getafe? Nie, Wielki Real Madryt. Najlepszy klub w historii futbolu. Grałem kilka razy w meczu gdzie zespół przeciwny miał może z 70-80% posiadania piłki. Raz nawet pomimo tego zremisowaliśmy. Dotknąłem piłkę może z 10 razy. I po meczu było mi zwyczajnie wstyd. Bardzo dziwne uczucie będąc tak klepanym. Oczywiście tutaj stawka meczu uswięca środki, ale kurde, to jest mecz Real - Barcelona, a nie Barcelona - Szahtar. Wypadałoby spróbować zaatakować chociąż u siebie, przy pełnym stadionie. Ja jako postronny widz w rewanżu liczę na otwartą grę obu zespołów. Na wymianę ciosów. Na ograniczenie pajacowania na rzecz ofensywnej gry. |
Cytat:
|
widzisz Proud, tym się ta piłka różni od nieprofesjonalnej, ze w pewnym momencie dochodzi taktyka.
głównym czynnikiem nie jest już sama przyjemność gry ale końcowy sukces. Ja na przykład jestem ogromnym fanem talentu Mourinho. Iść z Barceloną na wymianę ciosów to istna głupota. Ja go cenie że przez pół roku od tego 5:0, z tymi samymi zawodnikami potrafił stworzyć odpowiednią taktykę na wielką Barcęi ją zneutralizować. I dla mnie to nie jest any futbol tylko wspaniały zmysł taktyczny. Podziwiałem zawsze Barce jak klepała wszystkich, ale ich dominacja robiła się nudna, i cieszę się bardzo że teraz jest taka rywalizacja a nie jednostronny pojedynek Cytat:
Futbol jest kontaktowy ale nie brutalny i chamski i od tego są kartki. Co mógł mu zrobić dobrze wiem, ale jak gdybasz to możesz też powiedzieć że Mascherano mógł swoim faulem pozrywać więzadła w stawie skokowym Pepe. Napisałem specjalnie nie usztywnioną bo dzieki temu prawie w ogóle to nie bolało i tylko taka różnica. i wybacz nie mam pojęcia jak się sędziuje w A klasie. ale Ty sprzed telewizora pewnie też tego nie wiesz. |
Cytat:
A co do taktyki, nikt nie zauważa, że Barcelona swoją siłę w ofensywie czerpie z doskonałej gry defensywnej całego zespołu. Chyba najszybciej odbierają piłkę z pośród wszystkich zespołów świata. To też jest doskonala taktyka. I przy niej 11 zawodników w obrębie swojego pola karnego zalatuje prymitywizmem. |
Cytat:
Faul Pepe był wyprostowaną nogą więc czerwona kartka jak najbardziej zasłużona. Jeśli uważasz inaczej przypomnij sobie przepisy. Teraz sędziowie są uczuleni na takie zagrania po ostatnich wydarzeniach. Teraz proszę oświeć mnie kiedy jest to "jeszcze" sport kontaktowy, a kiedy chamski/brutalny faul, bo w tym momencie to jest ewidentny chamski faul. Mascherano dostał żółtą kartkę więc został ukarany. Jeśli już jesteśmy dokładni to co powiesz o specjalnym nadepnięciu Marcelo na nogę Pedro?? De facto Barcelona powinna kończyć mecz w 10 Real w 9 i byłoby sprawiedliwie. "I dla mnie to nie jest any futbol tylko wspaniały zmysł taktyczny" To muszę odwołać wszelkie złe słowa o taktyce Lenczyka i antyfutbolu. To po prostu był geniusz taktyczny zabijający futbol |
http://www.youtube.com/watch?v=EueH4dfwnjE
mysle ze to rozwiewa watpliwosci. Jak tu jest czerwona kartka to w meczu powinno byc ich po 10. Mowienie ze wogole nie byl to atak na pilke to zenada. Ostre zagrania, nakladka, zolta kartka. Nie zmienia to faktu ze Real zagral slabo ale pewnie by nie przegral tego meczu. A 0:0 u siebie to nie jest zly wynik w dwumeczu. |
Przecież Pepe to znany rzeźnik i każdy kto ogląda mecze RM wie na co go stać i co "zamierza".
Mourinho nie wystawił go w tym meczu bo to swietny obrońca tylko dlatego ze to koleś który miał zdemolowac środek pola Barcy. |
legol - dzieki za link, ktory rozwiewa wszelkie watpliwosci. Tez mi sie wydawalo, ze Pepe trafil najpierw w pilke, a reszta to czyste aktorstwo Alvesa. Czyli WIELBLAD sedziego.
|
|
miał dać sobie złamac noge?
|
Wygrał piękny, czysty futbol. Adios, Jose...
27 kwietnia 2011 - 23:13 Futbolu nie da się zabić. Można sprawić, by czysta fizyczna siła była górą raz, drugi, ale na dłuższą metę prawdziwa piłka się obroni. I na tej samej zasadzie – Barcelony nie da się ukatrupić. Można raz czy drugi zniwelować jej przewagę – dzięki konsekwencji, taktyce, agresji… Jednak na szczęście w dłuższej perspektywie talent, pasja i po prostu piękno będzie górą. Gdyby taki Real miał wyeliminować taką Barcelonę, trzeba byłoby napisać: do diabła z tym sportem. Po co coś tworzyć, po co budować, po co silić się na pisanie historii futbolu, jeśli lepiej po prostu pójść na wojnę i skakać przeciwnikom po nogach. 27 kwietnia 2011 roku Jose Mourinho zginął od własnej broni. Nie chciał z Barceloną grać w piłkę, chciał jej tylko przeszkadzać i to w brutalny sposób. Nie może mieć pretensji o czerwoną kartkę, bo cała jego taktyka była proszeniem się o taką kartkę. Cała ta taktyka była kuszeniem losu i igraniem z arbitrami. Był kiedyś taki kolarz, Stanisław Królak, bardzo utytułowany zresztą. Mówiło się o nim, że kiedy nikt nie patrzył, walił przeciwników pompką od roweru. Bywało też w tamtych czasach inaczej – podobno niektórzy zawodnicy w tunelach rozsypywali gwoździki, chcąc wyeliminować jadących dalej zawodników. Mourinho miał mniej więcej taki sam pomysł na sport. On nie chciał się ścigać. Raz odkręcił przeciwnikowi kierownicę, raz spuścił powietrze z kół, raz zdzielił pompką. Nie szukał czystej rywalizacji pod tytułem „kto lepszy”, szukał konfrontacji pod tytułem „kto komu bardziej obrzydzi sport”. Można i tak. Ale niech teraz nie dziwi się, że ktoś w końcu jedno z wielu nieczystych zagrań dostrzegł. I odpowiednio ukarał. Tak, to była czerwona kartka dla Pepe. Oczywiście niektórzy mogą uznawać, że ważniejszy jest skutek, niż przyczyna i że tak naprawdę Dani Alves powinien pójść nogą zdecydowanie do przodu i dać ją sobie złamać, bo złamanie byłoby pewne i niewątpliwie bardzo efektowne, otwarte. Wtedy – gdyby Alves opuszczał boisko w karetce – kartka dla Portugalczyka byłaby zasadna. A że obrońca Barcelony zdołał chociaż trochę z nogą uciec i że nie skończył jak Wasilewski, to – zdaniem niektórych – rozgrzesza rzeźnika z Realu. Nie – tak się nie gra w piłkę. To jest eksterminacja przeciwników, a nie futbol. Wątpliwe, by Pepe to kiedykolwiek zrozumiał, bo to człowiek, który nie liczy się ze zdrowiem przeciwników, ale dobrze, że są sędziowie, którzy nie potrzebują trzasku kości, by sięgnąć po czerwoną kartkę. Chciał Mourinho grać ostro – to zagrał. Efekt: jego zespół kończył w dziesiątkę i dał sobie strzelić dwa gole, co w zasadzie przesądza kwestię awansu do finału Ligi Mistrzów. Nie można jednak na ten mecz patrzeć tylko przez pryzmat czerwonej kartki, która oczywiście była istotna, bardzo istotna, ale która nie zmieniła przebiegu spotkania w tym sensie, że zarówno przed kartką, jak i później lepsza była Barcelona. Hmm… To nie był mecz Barcelony z Realem, tylko mecz Barcelony z jakimś trzecioligowcem, który nie ma żadnego pomysłu na grę. Z jednej strony Katalończycy, którzy ewidentnie skupiali się na tym, by pobawić się piłką, gola nie stracić i w razie możliwości, ewentualnie strzelić, z drugiej „Królewscy”, którzy stali, patrzyli, no i faulowali. Cały pomysł Realu polegał na rzuceniu piłki do Di Marii, by ten się w sposób widowiskowy przewrócił w okolicach pola karnego. Nie można na symulkach dojechać do finału – po prostu nie można i nie wypada. A dla takiego wspaniałego klubu to nawet wstyd. Barcelona grała sobie spokojnie. Pyk, pyk, pyk, czas leci, rozstrzygniemy sprawę na Camp Nou. Pyk, pyk, pyk, przerwa, robimy swoje. Raz na jakiś czas urywał się Villa, czasami Pedro (dopóki Marcelo nie skoczył mu bez piłki na kolano), czasami Messi czy Xavi. Ale Barcelona jasno pokazywała, jakie ma priorytety – zagrać na zero, spokojnie, ustawić „dziadka” na środku boiska i robić swoje. Real chował się za podwójną gardą i czekał na ataki, których… wcale nie było. Czekał, czekał i nic. A czas uciekał. Sprawę awansu rozstrzygnął Messi… Pisaliśmy kiedyś, że będziecie wszyscy – my też, oczywiście – opowiadać wnukom, że żyliście w czasach tego piłkarza. W środę znowu był magiczny. Gol na 2:0 to znowu jeszcze jedna kartka do tej pięknej historii futbolu. Sposób, w jaki Argentyńczyk prowadzi piłkę i sposób, w jaki potrafi cały rajd sfinalizować – to jest wszystko zjawiskowe. Dla Barcelony zdobył w tym sezonie 52 gole, licząc wszystkie rozgrywki, czym oczywiście pobił ustanowione w poprzednich epokach rekordy. To znamienne, że zawsze powtarza się: kiedyś było łatwiej, kiedyś strzelało się po dwanaście goli na mecz, kiedyś było dużo miejsca i dawne osiągnięcia strzeleckie niewiele są warte. A potem przychodzi taki chłopak – bo to jeszcze chłopak – i nagle te dawne, niby niewiele warte, bo nieprzystające do dzisiejszego futbolu rekordy z dziecinną łatwością bije. To już nie te czasy, kiedy piłkarz idzie środkiem boiska, pozdrawia publiczność, macha do mamy, a potem strzela. Dziś na nogi Messiego poluje każdy przeciwnik, a on mimo to biegnie dalej. I też strzela. A dopiero na końcu macha mamie. Jest Barcelona drużyną trzy klasy lepszą niż Real, co pokazała dzisiaj i co pokazał sam Mourinho. To nie „Barca” musiała dostosować się do stylu przeciwnika, to Jose Mourinho musiał całkowicie przestroić swój zespół na zupełnie inną grę, by mieć chociaż trochę szans, by zniwelować czysto piłkarską przewagę rywala. Oczywiście, to wielki taktyk, geniusz w swoim fachu, ale nie dał rady. Nikt by nie dał rady. Fakt, że Portugalczyk nie wystawił ani Benzemy, ani Higuaina wskazuje, że zdawał sobie sprawę, jak zakończyłoby się granie otwartego futbolu z zespołem Guardioli… Guardiola powiedział: - Porozmawiamy na boisku, o 20.45. Porozmawiali. Różnica między nimi jest taka, że ten pierwszy stworzył zespół, jakiego jeszcze nie widziano, a ten drugi próbuje tylko stworzyć antidotum. Jeden tworzy futbol, drugi próbuje go zabić. Słowo „próbuje” jest bardzo istotne. Teraz niech każdy odpowie sobie sam, kto kogo przerósł – ten, który zbudował drużynę przerastającą resztę świata, czy ten, który raz na jakiś czas wsadzi tej drużynie patyk w szprychy. Adios Jose. Jesteś wielki, wiadomo, ale mimo wszystko więcej szacunku mieliśmy dla Realu z czasów Vicente del Bosque, trenera, który niby tylko nie przeszkadzał piłkarzom grać. Wtedy „Królewscy” byli piękni, dziś są szkaradni. źródło weszlo.com |
Weszło mnie w....ia z tym pięknem futbolu.
Liczy się wynik, nie podania, nawet nie rzuty rożne. Barca wygrała i chapeux bas. Ale bez jaj, "futbol nie da się zabić"? Jak ktoś chce się spuścić, to do kibla, a nie w internecie. Chojraki na mieście łażą w barwach Barcy, a 3/4 z nich nie wie gdzie to leży. Hipsterska moda spotęgowana lesbijskim pocałunkiem w Vicky Cristina. Wstyd mi za nich. |
Cytat:
Ja mam moje zdanie które jest bardziej 'mojsze' niż 'twojsze' w czym utwierdza mnie link kolegi wyżej. Jeżeli Marcelo specjalnie nadepnął to czerwień, to samo przy uderzeniu Ramosa łokciem przez Messiego. Granica brutalności jest umowna, i ustala ją każdy sędzia prowadząc spotkaniem albo bardziej puszcza grę albo mniej. Ja w ataku Pepe nie widze jakieś agresji brutalności, może mnie oświecisz gdzie ona się przejawia. Jak dla Ciebie real czy Śląsk powinni wyjść i grać z nami otwartą piłkę, wiedząc ze defensywna im lepiej wyjdzie to jesteś chyba właśnie na poziomie tej A klasy gdzie gra się dla przyjemności. W takich meczach cel uświęca środki, za 2 lata mało kto będzie pamiętał jak Barcelona awansowała do finału, a już teraz nikt nie patrzy jak grał Śląsk, tylko wszyscy wiedzą że urwał Wiśle 3 pkt. Cytat:
"Nie ma co - lubimy się kłócić, nawet bardzo. Czasami celowo piszemy teksty w taki sposób, żeby wywołać awanturę." Czyli w tym wypadku coś z Faktu, byle by zrobić awanturę, sensację ;) Dobranoc, i przepraszam za napinkę spowodowaną emocjami sportowymi. |
Cytat:
Co powiesz o tej powtórce ?? a raczej z kilku ujęć, a nie tylko jednej. |
Czytam sobie ten temat i widzę, że Sherlock ma konkurencję. Mecz rozkładany na czynniki pierwsze. Każdy w moleskinie zapisywał swoje rozkminy i rozdawał czerwone kartki. Dla mnie kartka dla Pepe jest nieporozumieniem, jak Greń jako kierownik reprezentacji. Nikt nie zauważył, że Marcelo przespacerował się po Pedro? Messi z tego co widzę też powinien zejść z boiska.
Nie pamiętam Gran Derbi bez gadania o sędzim. Jest tyle stykowych sytuacji, że nie pomylić się to jak oddychać w próżni. Z drugiej strony jednak Plac Defilad po każdym faulu w wykonaniu głównie panienek w blaugranowych barwach do sędziego jest wywieraniem na niego presji, co skutkuje czerwonymi kartkami. Nikt nie pomyśli o kartkach dla Barcelony, bo to zabijanie futbolu. Fap, fap, fap. |
Jezeli Barcelona byla tak swietna, to dlaczego nie potrafila stworzyc groznej sytuacji, kiedy bylo 11 na 11? Tacy pilkarze, a pomagaja im sedziowie... Nikt(z neutralnych obserwatorow) nie mialby zadnych ale, gdyby wygrali w "normalnych" okolicznosciach lub gdyby sedzia gwizdal tak samo w obie strony(kilku pilkarzy zespolu z Kataloni tez zasluzylo na czerwone kartki). Proste, jak budowa cepa.
Odpowiednio takie sedziowanie skomentowal juz Drogba - http://www.youtube.com/watch?v=AMyAh-8XtR8 , dziwne ze to tez bylo spotkanie z udzialem Barcy :D. |
Mecz jaki byl kazdy widzial.
Mam tylko jeszcze jedna uwage : Ten kto naprawde gral w pilke doskonale wie jak zachowuje sie kosc piszczelowa w starciu z naprezona stopa uzbrojona w korki. Tutaj tak jak weszlo mowi, gdyby zostawil noge czerwona bylaby sluszna, jednak zdazyl w ostatnej sekundzie noge zabrac i wszystko byloby ok gdyby notorycznego buraka nie wywalili? Ten drwal jest doskonale znany ze swojego "fachu" w lidze hiszpanskiej. Gdyby noga zostala, by bylo "pyk" i po sprawie. Radze zobaczyc jeszcze raz impet z ktorym Pepe wpada z nogami. Takich fauli sie nie gwizdze i nie daje czerwonych? No sorry, na podworku za takie faule dostaje sie w ryja. Barcelona zagrala moim zdaniem slabszy mecz, jednak Real na jej tle nie zagral lepiej, wrecz przeciwnie. Mozna dywagowac, co by sie stalo gdyby drwala nie wywalili, jednak to bezsensowne gdyz zasluzyl na czerwona kartke i tyle. Bramka na 2:0, tak sie osmiesza galaktyczna obrone... |
Dajcie spokój z tą czerwoną kartkę...
Real u siebie przez 60 minut nie zdziałał nic. Zero. Ani jednej składnej akcji. Barcelona była po prostu lepsza. A czy czerwona się należała to już drugorzędna sprawa... |
Aha dobra. 60 minut bez akcji, to mecz rozstrzygnięty.
Barca jest lepsza, ale niesmak jest, bo nie wiadomo jakby mecz wyglądał, gdyby nie immunitet sędziego. |
Pozwolę sobie wyrazić opinię jako kibic z boku, tzn. nie faworyzującym żadnej drużyny. Potrafię docenić piękną grę Barcelony jeśli akurat taką grają, tak samo jak potrafię docenić kunszt taktyczny Mourinho, jeżeli akurat takim się wykaże.
A więc w kwestii meczu, Barcelona wygrała bo była lepsza, ale jesli to ma być ten ich piękny futbol to ja dziękuję (i od razu chciałbym uprzedzić głosy że to przez ten niby anty futbol Mourinho, bo jak oglądacie La Liga to zapewne nie raz widzieliście drużyny naprawdę murujące się i jakoś wtedy potrafią grać ładnie i skutecznie). Kolejna sprawa to że mieli zdecydowanie łatwiej po czerwonej kartce, bo do tego momentu stworzyli sobie może 1-2 sytuacje. To że Real wcale nie grał lepiej to inna historia. Czerwona kartka jak najbardziej zasłużona, z tym że powinno być ich więcej, że już o aktorstwie piłkarzy z obu stron nie wspomnę (prym wiedli Di Maria oraz Busquets). Różnice w tym meczu tak naprawdę zrobił Messi i gdyby nie on to kto wie może nawet w dziesiątkę by Real ten remis do końca dociągnął. Tak naprawdę szkoda mi tego wyniku (nie żebym kibicował Realowi) bo jest już chyba pozamiatane, chociaż kto wie może Mourinho zaskoczy w rewanżu i zagra bardziej ofensywnie, choćby z dodatkowym Kaką na boisku. |
Taka kartka powinna być przykładem dla innych sędziów jak je należy dawać! A nie potem płacz i zgrzytanie zebów jak podczas meczu Korona-Wisła. Piłka nożna polega na walce, ale zagranie Pepe niczym sie nie rózniło od wejść i fauli na Wasilewskim czy Eduardo. Tyle, że Alves miał duuuużo wiecej farta. Pisze jako kibic Realu, grającego słabo w tym meczu i tyle. Barca trochę lepsza i przede wszystkim miała Messiego.
|
Cytat:
Real wydał setki milionów € na transfery. Nie pozyskał speców od gry defensywnej (może poza Carvalho), ale zawodników na wskroś ofensywnych. Kaka, Benzema, Krystyna - to są topowe gwiazdy, zawodnicy którzy powinni czarować i strzelać gole. Nie po to Real kupował Marcelo, by eliminował z gry Pedro, tylko po to, by robił spektakularne rajdy i asystował przy bramkach. Xabi Alonso nie ma być przecinkiem, tylko odpowiednikiem Xaviego z Barcy: zawodnikiem, który rozdziela piłki i reguluje tempo gry. Krystyna ma się nie pokładać przy każdym zetknięciu z przeciwnikiem, tylko swoimi rajdami siać spustoszenie w obronie rywala. Można tak wymieniać bez końca. Ludzie w Madrycie nie po to płacą ciężkie pieniądze, by oglądać "dyscyplinę taktyczną". Oni chcą futbolowego piękna, które cię tak denerwuje. Dla nich Real to atrakcja taka sama jak opera czy koncert w filharmonii. Żal patrzeć, jak tacy świetni zawodnicy marnują swoje najlepsze walory. Imponuje mi konsekwencja Mourinho, ale to nie jest trener dla Realu. Real ma pakę na miarę tej drużyny, która z Becksem, Zidanem i Raulem zachwycała grą. Brakuje trenera, który pozwoli im grać w piłkę. PS. W sprawie Pepe - to nie była zwykła nakładka. Nakładek to w swoim życiu sam zrobiłem kilkadziesiąt, ale zazwyczaj trafia się w stopę przeciwnika. Tu rozpędzony Pepe leciał 10 metrów, żeby trafić Daniego A. w górną część piszczela. Gdyby Brazylijczyk nie cofnął nogi, byłoby spektakularne złamanie i co najmniej pół roku przerwy. Powiem tak: za takie faule to nie powinna być tylko czerwona kartka, ale dłuższe zawieszenie piłkarza. W przypadku Pepe to recydywa. Ja tego rzeźnika nie chcę widzieć na boisku. |
Tak czy siak niesmak pozostal majac w pamieci jeszcze mecz z Arsenalem i bezsensowne klepanie pilki przez Barce dopoki sedzia nie usunal Van Persiego.
Wyglada na to, ze po raz pierwszy w zyciu bede kibicowal Man United :) |
@flamengista
Każdy zawodnik Barcelony system gry Dumy Katalonii ma w swoim DNA. Dla nich naturalna jest taka gra. Xavi potrafi zagrać niesamowitą piłę choćby przy najmniejszej możliwej okazji. I nie ma tu różnicy, czy przeciwnikiem jest Osasuna, Atletico czy Real. Dobrze wie o tym Mourinho, więc chce stworzyć antidotum na barcelońską zarazę. Nie może pokonać Guardioli jego bronią, bo to samobójstwo, dlatego chce maksymalnie uprzykrzyć im życie i nie zawaha się uczynić wszystko by osiągnąć swój cel. Jose musi zewrzeć szyki, nie dopuścić do kluczowego podania i liczyć na kontry. Dlatego na drodze Xaviego do bramki jest 10 zawodników, a nie 6. Śmieszy mnie gadanie o zabijaniu futbolu. Mam wrażenie, że obecne psychofaństwo na Barcę dla wielu to przeżycie religijne. Weszło na pierwszej linii frontu .......enia o pięknie zachowuje się jak brygady Al Aksa. Stanowski złapał barceloński wirus, który zabił dystans do futbolu. |
ja mam takie przemyslenie, mecze Barcy ogląda się z przyjemnością, ale przyjdzie taki moment, że (jeśli nic się nie zmieni) to zacznie to chyba być nudne. Piłka jest ciekawa bo jest nieprzewidywalna, a tutaj każdy mecz jest taki sam i nie chodzi mi o wynik, bo raz się wygrywa a raz nie, ale właśnie o styl. Co mecz jest pykanie między sobą na poziomie ok 70% czasu posiadania piłki.
Co do Realu to przykre jest to, że drużyna która jako jedna z niewielu na świecie ma potencjał piłkarski do tego by ograć Katalończyków stawia na destrukcję, spodziewałbym się tego po Włochach czy Anglikach, ale Real powinien przynajmniej próbować grać w piłkę. |
Cytat:
|
Cytat:
Nie, nie jestem fanem Barcelony, jestem po prostu jak Proud - oglądam futbol dla przyjemności, a gra Barcelony to gwarantuje, mimo, że Wy - wielcy fani Realu nawet po meczu, w którym było 5-0 mówiliście(nie wszyscy), że to przypadek. Nie mam na celu nikogo obrażać, ale to ograniczenie niektórych z Was jest zabawne, nie stać Was na odrobinę obiektywizmu. Większośc z Was podobnie jak kibice starozakonnych, zamiast skupiać się na mankamentach gry piłkarzy Cracovii(w tym przyp. czyt. Realu) to będzie za wszelką cenę negowała wyższośc Wisły(czyt. Barcelony) Pozdrawiam |
Możemy się zachwycać grą Barcy, ale nie można nie zauważyć, że to kolejny mecz po którym niesmak pozostaje.
|
Odnośnie czerwonej kartki - jak najbardziej zasłużona. Z takim "lotem" na piłkę to mógł go złamać w pół. Jeżeli bramkarz za przedłużanie gry dostaje żółtą, a inni piłkarze z pola za dyskusje z sędzią, to czy postawicie to na tej samej płaszczyźnie co ten lot tego rzeźnika? Gówno mnie obchodzi czy celował w piłkę czy nie, takim zagraniem mógł zniszczyć alvesa. Inna sprawa że cały mecz skupiał się głównie na faulach bardziej niż na grze. Brawo dla sędziego, że nie ugiął się pod ciśnieniem wywieranym przez Mourinho.
Co do Realu - zagrali wczoraj mega padakę, tyle. Po Pucharze Króla chodził mi gul, chociaż będąc obiektywnym trzeba przyznać że Mou ładnie ich poukładał w tamtym meczu, całkowicie zneutralizował Barcę i efekt jest taki że "klepali" sobie na środku bo nie bardzo wiedzieli co z tą piłką zrobić. Pierwszy raz od wielu lat nudziłem się patrząc na ich grę. I jakkolwiek nie znoszę tego pyskacza i aroganta, tak trzeba mu oddać hołd że jest naprawdę świetnym taktykiem i strategiem, co udowodnił nieraz. Inna kwestia jest taka, że to nie zawsze działa. Jeśli ustawia się zespół pod przerywanie gry przeciwnika, faule i autobus w polu karnym licząc na jakąś kontrę, to można się przeliczyć. Czy wygrał futbol, jak pisze weszło? Na pewno wygrała drużyna lepsza i drużyna która bardziej zasługiwała na finał. Natomiast odnośnie finału podejrzewam że MU nie będzie takim łatwym przeciwnikiem i może być bardzo ciekawie :) |
Cytat:
Co do Realu to się zgodzę, grali słabiutko. |
Mam nadzieję jako kibic piłki i Realu, że za rok będą w stanie zagrać równy mecz z Barcą grając w piłkę, a nie tylko przeszkadzając. Jesli tak się nie stanie to dalsza obecność Mou chyba nie będzie miała większego sensu. A wtedy... może powtórzenie casusu Del Bosque byłoby ratunkiem dla Realu? Trener typu Michel albo Michael Laudrup? Gość znający Real od podszewki, majacy już pewne doświadczenie trenerskie i sukcesy i preferujący zrównoważoną ofensywną piłkę.
A za tydzień pewnie max 1-1, a zapewne kolejna wygrana Barcy |
Półfinały w tegorocznej LM jak widać zakończyły się na jednym meczu. Drugie spotkanie będzie tylko formalnością,zarówno w Hiszpanii jak i w Anglii. Zbyt duża różnica klas aby można było mówić o jakiś niespodziankach w rewanżach.
Ciekawy jestem jak zgoła inaczej grający Manchester poradzi sobie z Barceloną? Gdyby chodziło o dwu mecz to problemu by nie było, prawdopodobnie Manchester zostałby pokonany. Ale jeden mecz?Słabszy dzień Barcelony,zaskoczenie taktyczne Fergusona, autobus w bramce do tego mega rzemieślnik Rooney i niezniszczalny Giggs. Finał zapowiada się ciekawie. P.S. Real i Barcelona są klubami z długami. O ile w przypadku Barcelony jakoś będzie się chyba dało z tego wyjść,tak w przypadku Realu.... wydają masę kasy na średnich piłkarzy, sukcesów siłą rzeczy spektakularnych nie odnoszą,bo jak z takim Marcelo można osiągnąć cokolwiek?. Ciekawe jak długo w takiej formule wytrzymają,do tego grając taki anty futbol. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 19:59. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl