![]() |
Cytat:
|
Naszła mnie taka refleksja, że jednak jestem pod wrażeniem tego co Gula robi. Umie to wszystko poukładać tak że nic, ale to absolutnie nic nie działa. Normalnie jak drużyna jest słaba w ataku to przynajmniej stara się przeszkadzać. A my - trzecie miejsce pod względem straconych bramek, XG tez jakies komediowe i dramatyczny stosunek jego do XG przeciwnika.
Kryminał. |
Cytat:
|
Cytat:
Mnie nie chodzi o mocną drużynę za cztery rundy, mnie chodzi żeby w Lubinie była jakakolwiek drużyna nie musi być mocna. Jeżeli będzie walczyć to jest szansa na wynik. Już teraz, a nie za cztery rundy. Zresztą co znaczy w naszych warunkach "budowanie silnej drużyny"? Przecież wszyscy rozumieją ze najlepsi z tej wymarzonej silnej drużyny zaraz zostaną sprzedani i co wtedy? Znowu cztery rundy obrony przed spadkiem? My musimy wrócić do mentalności zwycięzców. Co nie znaczy że mamy wszystko wygrywać. MAMY CHCIEĆ WYGRYWAĆ, a nie po straconej bramce liczyć tylko na 35 letniego Frydrycha. Gdyby wszyscy zapieprzali tak jak on to nie było by żadnych problemów. To że on jest powinni w klubie wykorzystać bo jest z kogo brać przykład. I najważniejsze tu nie chodzi o wynik bo wynik jest pochodną postawy drużyny. Chodzi o postawę drużyny i jak pokazał Hyballa można ją zmienić w trzy dni. Problemem jest utrzymać koncentrację na dłużej to wymaga wysiłku, a nikt się nie lubi męczyć jak nie musi... U nas od dłuższego czasu nikt nie musi, chyba że widmo spadku zaczyna majaczyć, dlatego jest jak jest. I żaden transfer nic nie zmieni dokąd nie zmienią się wymagania... Cytat:
A z faktami to wiesz kto dyskutuje... Chłop w trzy dni zmienił oblicze drużyny. To w oczywisty sposób nie pasuje to teorii które głosisz więc próbujesz ironizować. Bo co pozostało... |
Cytat:
U Skowronka w 2020 nie było tak tragicznie, bo odpalił Stal i PBB dziewięcioma bramkami. I później dostał w papę od Lechii, Warty i Zagłębia (plus remis z Rakowem). Ale to nie oddaje jak chujowo graliśmy wówczas w piłkę. Dość powiedzieć, że wyniki Hyballi (1-1-1) odbieraliśmy jak jakieś zbawienie. WTEDY wyglądaliśmy tragicznie. U Maćka w 2019 â wiadomo, Maciek odchodził po serii 8 porażek z czego pięciu w tym okresie październik-grudzień. Zastepuje go Skowronek i dostaje kolejne trzy porażki z rzedu, po czym wygrywa dwa spotkania w grudniu. Skowronek gra Błaszczykowskim, Brożkiem czy Bashą w jako-takiej wciąż formie. Ale gra wygląda tragicznie, bardzo źle. Koniec Skowronka bolał bardziej w oczy niż ten wczorajszy mecz z Wartą. U Maćka w 2018 â z kilkoma zawodnikami, którzy robili różnicę.â po serii wygranych pod koniec lata, od października dostaliśmy w czapę.od Pogoni, Lechii, Korony, Piasta, Arki, Miedzi i Lecha, zremisowalismy z Jagą, Sosnowcem i Legią i wygraliśmy z Zagłębiem, Pasami i Płockiem. Bilans 3-3-7. U Kiko w 2017 było 3-2-3. Ostatni niezły bilans. Później jeszcze Radek z porażką i wygraną. To była jeszcze niezła kadra. U Sobola / Kmiecika w 2016 mieliśmy 2-1-3. W 2016 mieliśmy naprawdę dobrą ekipę w porównaniu do lat późniejszych (poza kadrą Kiko z Carlitosem). My point is, my naprawdę nie wyglądaliśmy lepiej w ostatnich latach. Na tym etapie sezonu w ostatnich dwóch-trzech latach zawodnicy wyglądali jakby im odcinało prąd po 60 minucie. Kopaliśmy się po czole, ale raz na czas spryt Brożka czy doświadczenie Błaszczykowskiego â a wcześniej talent takiego Carlitosa â ratowały nam tyłek. Za Guli gramy słabo, ostatnie tygodnie bardzo słabo. Ale też nie mamy w meczu odcięcia prądu po 60 minucie. Nie mamy kilku czy kilkunastu okazji dla przeciwników, a ze dwie-trzy (niestety i w obronie wyglądamy teraz bardzo średnio, bo po Głowackim, Bashy czy nawet Żukowie sprzed jakiegoś czasu, nie ma już nikogo, kto by to spinał defensywnie na poziomie â Frydrych się stara, ale sam nic nie ugra). Ale gra, chociaż nudna na tym etapie, ma jakiś.przekaz. Kontrolujemy piłkę. Próbujemy gry pozycyjnej. Staramy się grać na otwieranych przestrzeniach po przesunięciach. Problemy widać jak na dłoni, bo system zgrzyta, ale pytanie jest takie czy zgrzyta przez trenera czy przez kadrę. Różnica, kluczowa moim zdaniem, jest taka, że gramy bez żadnego zawodnika, który się wyraźnie odcina na tle ligi ofensywnie. Wcześniej mieliśmy Brożków, Carlitosów, Imazów, Kube, czy nawet tego jednorundowego Tugermana. A teraz ani FBF, ani Kliment, ani Savic, ani Skvarka, ani nikt inny nie robi liczb. Trudno mi zrzucić całą winę na trenera, bo taktycznie ten zespół nie wygląda tak tragicznie jak za późnego Skowronka, ani tak tragicznie mentalnie jak za późnego Stolarczyka â ale brak jest indywidualnych zrywów, które by coś z niczego zrobiły. Brak też skrzydłowych i/lub ofensywnego (kreatywnego) pomocnika, którzy by bardziej cisnęli do przodu. Młynek się póki co spala. Piotrek nie dojechał na ten sezon. Kuba jest połamany. Yeboah jak zwykle â gra jeden świetny mecz i trzy przecietne lub słabe. Savić się.zgubił na większość rundy, a i on i Skvarka widać, że nie mają z kim pograć. Mało jest ruchu w formacjach, który powinien być podstawą.gry w takim systemie. I wiem, że Twoim zdaniem to wina trenera. Nie zgadzamy się co do przyczyny. Moim zdaniem to wypadkowa dwóch rzeczy: słabej kadry (albo raczej braków na niektórych pozycjach) i mentalności. Jeśli najbardziej wykrzyczanym zawodnikiem drużyny jest Serafin Szota i Sadlok, to źle świadczy o tej kadrze. Brak tu kogoś, kto weźmie na siebie grę jak idzie średnio, albo kogoś, kto zagrzeje do walki w takim momencie. To mój największy problem z Gulą.â nie wiem czy to kwestia tego, że nie umie docierać do zawodników, tego że ta kadra nie ma mentalnie twardych piłkarzy, czy czegokolwiek innego, ale póki co nie widzę w tym graniu jakiegoś wiekszego zaangażowania â i tu mi się lampka ostrzegawcza włącza, bo być może przydałby się psycholog do współpracy. |
Cytat:
Gdybym miał rzeczywiście oceniać umiejętności TRENERSKIE Hyballi, to tylko po przepracowaniu minimum jednego okresu przygotowawczego i rozegraniu minimum jednej rundy, a nie po meczu nazajutrz po zwolnieniu poprzedniego trenera. Umiejętność przygotowania fizycznego zespołu, umiejętność ustawienia drużyny, umiejętność wykorzystania potencjału piłkarzy, umiejętność reakcji na sytuacje boiskowe, umiejętność rozpracowania przeciwnika i neutralizacji jego atutów, relacje interpersonalne, itp., itd. Takie rzeczy się ocenia u trenera, a nie to, czy na drugi dzień po jednym treningu postanowili powalczyć w meczu do upadłego. Chwilowo. Z tego, że przyszedł z marszu i bez przepracowania z nimi udało mu się wzbudzić w nich motywację do walki nie wynika nic innego ponad to, że piłkarze potrzebowali impulsu z zewnątrz, a wygrali te mecze sami, bo on nie mógł w tym czasie zmienić nic poza chęcią gry. A o tym, jak krótkotrwały i mało stabilny był to efekt świadczył mecz z Piastem, gdzie wystarczyły dwa gongi i cały entuzjazm oraz pewność siebie poszły się ***, a układanka posypała się jak domek z kart. Czyli nawet w tym, co miałoby być jego najsilniejszą stroną, czyli w motywacji, wcale nie okazał się jakimś cholera wie jakim gierojem. Nie wspominając o tym, że taki z niego motywator, że jakoś nigdzie piłkarze nie chcą już dla niego walczyć. Jeśli mamy szukać trenera, którego umiejętności sprowadzają się wyłącznie do kwestii wzbudzania wśród piłkarzy entuzjazmu do gry w najważniejszych meczach, to po pierwsze nijak nie wystarczy i to jest droga donikąd, po drugie nawet za Guli piłkarze też się spięli na najważniejsze mecze, bo z Cracovią i Legią też dawali z wątroby. Pytanie brzmi czy to rzeczywiście zasługa trenera, czy wszelkich innych okoliczności przyrody, które przekonały ich, że "teraz trzeba". Cytat:
Nigdy nie będzie tak, że zbierzesz drużynę (z odpadów), powiesz im, że są zwycięzcami i załatwione. Nawet jeżeli to zadziała krótkoterminowo, raz czy drugi, jak zorientują się, że przegrają jakiś mecz, to wszystko pryśnie i rozleci się, a efekt porażki będzie podwójnie destruktywny. Zorientują się nie tylko, że nie są wcale tacy dobrzy, jak im wpajałeś. Zorientują się, że opowiadasz głupoty. Przestaną wierzyć i w siebie, i w to, co ty im opowiadasz. To nie jest ta droga. |
Ale ja tu nie dowodzę geniuszu Hyballi. Tylko fakt, że ten impuls, który wniósł potrafił zmienić drużynę z dnia na dzień. O to właśnie granie do upadłego chodzi. Tak grać do upadłego powinni zawsze bo za to dostają pieniądze. Kwestia tylko jak ich do takiej postawy skłonić. Jak taką postawę wymusić. I umiejętności są tu drugorzędne, decydująca jest chęć, ten impuls, który trzeba podtrzymywać bo jak nie to zanika i zaczyna się bryndza.
Więc nie udowadniaj mi jaki to Hyballa jest słaby i nikt go nie lubi. To nie o Hyballe tu chodzi, a o fakt że jeżeli nie będzie chęci walki do upadłego to nic nie będzie. Trener może mieć wpływ dopiero kiedy powyższy warunek jest spełniony, bez niego g... od trenera zależy. Żeby drużyna mogła realizować pomysły trenera musi chcieć walczyć. Teraz zupełnie nie widać tej chęci i to jest przyczyna żenady którą prezentujemy, a nie okresy, etapy, czy umiejętności poszczególnych grajków... Mentalność zwycięzcy to nie świadomość że jesteśmy dobrzy potwierdzona wygranymi jak sugerujesz. To świadomość ze jak jako zespół zaczniemy zapieprzać to nawet z lepszymi możemy powalczyć, a niekorzystny wynik odwrócić. Do tego znowu potrzeba walki. Czyli największego naszego deficytu... |
Cytat:
Tak było z Widzewem. Wcześniej z Jagą i Radomiakiem, wczoraj z Wartą. Naprawdę, im bliżej 90 minut, a wynik jest niekorzystny, zapieprzamy coraz bardziej. Wskazałem na to już jakiś czas temu i drużyna to potwierdza. Może nie wychodzi, ale jest "zapieprzanie". |
Dopóki zarząd i jego klakierzy nie pójdą po rozum do głowy, to nic się nie zmieni.
Skoro forumowi klakierzy twierdzą, że po trzech latach nie można wymagać od zarządu wyników w naszej słabej lidze, to taki przekaz trafia do Nieomylnego i jego brata oraz Tomka. Oni tradycyjnie za winnych uznają sieroty po Cupiale, które mają czelność krytykować święty zarząd. A kto kilka lat temu wmawiał, że Bednarz (w domyśle Cupiał) nie wykorzystuje potencjału Wisły i popełnia szereg błędów, itp. Wtedy na pewnej stronie wmawialiście, że macie pomysł na Wisłę, że TS pod waszymi rządami świetnie funkcjonuje (choć w rzeczywistości była to jedna sekcja z której potem był wstyd na cały kraj). Cupiał wyśmiał waszą propozycję odnośnie przejęcia klubu, to postanowiliście przy pomocy Meresińskiego pozbyć się twórcy największych sukcesów w historii klubu. Minęło już 5,5 roku i gdzie te sukcesy? Okazało, że się nie jesteście przygotowani do rządzenia. Do robienia zadym, zamętów, awantur jesteście pierwsi. Przez trzy lata sprowadzono szereg parodystów, zmarnowano kolejne kilka mln zł i dalej panuje samouwielbienie. Nikt nie został ukarany za ten menedżerski burdel na boisku. Dzisiaj widać wyraźnie, że twardy reset był jedynym wyjściem, ale do niego nie dopuściliście. |
FraMat
Zgadza się... Pytanie czy to nie wynik coraz bardziej palącej się dupy. Ile nam brakuje do strefy spadkowej? To, że w takiej sytuacji nagle ambicji przybywa to działo się już wcześniej. W meczach "ważnych" czyli Legia derby potrafią chwycić sie za jaja. Cała dyskusja dotyczy tego żeby to zaangażowanie było na akceptowalnym poziomie w każdym meczu i od początku,a nie tylko pod koniec jak dostajemy w pałę. Z Lechem dostaliśmy 5 ale nie można było narzekać na brak chęci, gdyby z takim zacięciem grali w każdym meczu to mielibyśmy dużo więcej punktów... Jasne że brakuje też pomysłu w ataku, skuteczności, schematów, ale żeby o tym myśleć najpierw drużyna musi walczyć być zespołem, żeby poszczególni zawodnicy nabrali do siebie zaufania. Poczuli odpowiedzialność za swoje boiskowe zachowania. Bo ten który traci piłkę albo podaje do tyłu czesto robi to w konsekwencji postawy reszty. Przykład: Piłka przegrywana jest z prawej obrony przez stopera do Hanouska, po ziemi w miarę szybko z pierwszej piłki wynika to z próby presingu przeciwnika. Hanousek chce przegrać piłkę dalej w tempie z pierwszej piłki do skrzydła, w normalnej drużynie lewy skrzydłowy iuż czeka i obrońca wie ze nawet nie patrząc jak tam poda to ktoś będzie i co? Podnosi głowę a tam pół boiska wolne i nie ma komu podać. Ma do wyboru kiwać tego który go atakuje, albo zwolnić i grać do bramkarza. Szansa na atak idzie się paść bo jednemu się dupy nie chciało ruszyć i jakby co to nie jest wina lenia tylko Hanouska ze wstrzymuje akcje czy gra do bramkarza. |
Cytat:
Co do tego, że jak ktoś się tylko wybije to lada moment pójdzie na zachód to oczywista sprawa i tak jest w każdej drużynie w ESIE. U nas dokładnie tak samo, wręcz docelowo mamy na takich transferach out zacząć zarabiać regularnie. Ale logiczne, że rzadkością będzie, że w jednej rundzie odejdzie 5 najlepszych. Raczej max 2 i wtedy w kolejnej rundzie ma się wyklarować kolejnych dwóch, a drużyna jako całość, jako schemat ma trybić cały czas. Ale jak co rundę jest zmiana koncepcji stylu to nie ma na to szans. A tak to już w CLJ docelowo też ma być grany taki sam schemat i filozofia, po to by młody wchodzący do 1 drużyny znał już założenia, co za tym idzie płynnie wszedł do gry. Ale na takie rzeczy trzeba czasu. Co nie zmienia faktu i jeszcze raz podkreślę, że wymagać od każdego zawodnika indywidualnie należy już od teraz, podnosić poprzeczkę. Pełna zgoda. |
@Drozd
W meczu z Radomniakiem drużyna wykręciła 124 km w całym meczu. To jeden z nie najlepszych (o ile nie najlepszy) wynik w tym sezonie esa spośród wszystkich zespołów. Wpusc na boisko lwy, wszyscy będą zapieprzac ale bramek z tego nie będzie. A co do tego "opieprzania" po przestrzelonym strzale, to jakby Gula miał każdemu wypominać źle zagranie to by na żadnym zawodniku w tym klubie nie zostawił suchej nitki. A w kolejnym meczu to mielibyśmy 2 strzały na mecz, bo zawodnik "boi się oddać strzał z trudnej pozycji" i próby wchodzenia z piłką do bramki. Nie chcę się spierać, ale taki Zukov w sytuacji gdy strzelał w ostatnim meczu to w max 2 na 10 sytuacji trafiłby w bramkę. On grając u nas prawie 2 lata strzelił 1 bramkę, to czego po nim oczekiwać? Takich zawodników trzeba wymienić, albo zaakceptować ich wady i dopasować do systemu. |
Cytat:
|
Ale nie mówimy o strzale w trudnej pozycji... Wycofana po ziemi piłka do tyłu na 15 metr to podstawowy element każdego treningu strzeleckiego od młodzika do seniora i ligowiec który w takiej sytuacji i strzela jak ostatnio Żukow zasługuje na jakiś bodziec motywacyjny. Bo tak jak pisałem to jest kompromitacja, a po nim nie było widać żeby się przejął, ani się za głowę nie złapał, ani na nierówne boisko nie narzekał, nic. Potraktował to jak coś normalnego. A powinien w kolejnym tygodniu wziąć juniora zapłacić mu kilka stówek, oddać ze 2000 takich strzałów na pustą bramkę i liczyć tylko te króre trafi. Co ma innego do roboty?
I co to znaczy zaakceptować ich wady, po to trenują żeby wady eliminować, a nie je akceptować. Tylko żeby móc je eliminować trzeba zwrócić na nie uwagę, na konkret i tym konkretem się zająć, a nie godzić się z faktem że jeden nie potrafi podać w tempo na 5, drugi wyjść na pozycję kiedy trzeba, a kolejny strzelić celnie z turlającej się po ziemi piłki. Rozumiem że Żukow jest specyficzny, ale tym bardzie trzeba na nim wymusić pracę nad sobą jeżeli jak mówisz on trafia w takiej sytuacji 2/10 to jest wstyd i wina trenera że przez tyle czasu nie zmienił tego na 5/10, wypadałoby na 7/10 to naprawdę nie jest przewrotka z 16 metra. Tak jak mówię ja bym w takiej sytuacji trafił 7/10 ;). ps. Bo z Radomiakiem walczyli i sytuacje były, tylko jak to w piłce nie zawsze wpada. Zwłaszcza kiedy chce się walczyć raz na ruski rok. Cytat:
|
@Drozd, to jest polska liga. Każdy piłkarz który tutaj trafia z zewnątrz ma jakiś defekt, o tym mówił nawet Pasieczny. Jeden ma słabą psychikę, drugi zwrotnosc, trzeci wydolność, czwarty nie potrafi oddawać celnych strzałów (jak Zukov).
Oni mogą nad tym i pracować 16h dziennie, ale jak ktoś jest słabym piłkarzem to z niego nie zrobisz Ronaldinho. Jak do tego dodamy trudna taktykę Guli, która rozumie może połowa piłkarzy, a z tego kolejna połowa potrafi przełożyć na boisko to widzimy co widzimy. Tutaj nie miałbym większych skrupułów z odpaleniem 3/4 tej kadry z miejsca. Gula niech zostanie na wiosnę. Przynajmniej nie będziemy wypominać trio że wymienia trenerów jak rękawiczki, a jak pokazuje czas to i tak bez różnicy z jakim trenerem - wyniki są takie same. |
Cytat:
w zestawieniu Ashraf na defensywnym, Yeboah i drugi skrzydłowy (kreatywny, który ściąga oś budowania akcji przez stronę, na której gra Yaw) i rozgrywający, Plewka mógłby grać trzeciego-do-klepania/łącznika między rozgrywającym i Ashrafem. -----------------Biegański------------------- --------- Frydrych --- Uryga -------------- ---Gruszkowkski --------- Hanousek----- ------------------Ashraf--------------------- --------- Plewka --- XXX YYY ------------ ---------Yeboah --------- ZZZ UUU ------ ---------------Kliment/FBF----------------- Przy zachowaniu proporcji (wiadomo), Ashraf miałby tu odgrywać rolę podobną do Busquetsa, XXX YYY rolę Iniesty/Xaviego (czyt. rozgrywającego w rodzaju Xaviego – dużo klepania + piłki w wolne przestrzenie lub Iniesty – dużo więcej kiwki + kreatywne podania) i Plewka rolę kogoś w rodzaju Deco z pierwszej ekipy Rijkaarda, czytaj trzeciego pomocnika do klepania, podań i grania w przestrzeni. Deco odnajdywał się w systemie Rijkaarda, bo świetnie grał w trójkątach (jeszcze przed tym jak Guardiola uczynił z nich clue całej taktyki Barcelony) i uzupełniał pomoc obok Xaviego, Edmilsona i innych pomocników tej ery. Jego głównym skillem była umiejętność gry w przestrzeniach, czesto w ten sposób uwalniał pole dla pomocników lub skrzydłowych – w tym przede wszytkim Giuly'ego i Ronaldinho. Trochę kiwki też miał, Plewka też nie należy do najbardziej drewnianych zawodników naszej kadry – co prawda trochę brak mu głowy, ale to kwestia przyzwolenia trenera na próbowanie gry jeden na jeden. U nas, wiadomo, zawodników tej skali nie uświadczymy. Ale styl Ashrafa jest podobny do Busquetsa (krótkie podania, kontrola tempa, bardzo dużo ruchu, wchodzenie do obrony żeby zabrać i rozegrać piłkę). Najczęściej ma piłkę bardzo krótko, sekundę, dwie i gra dalej. Plewka świetnie gra w przestrzeniach, to jego główna zaleta, więc przy odpowiednim rozgrywającym miałby dużo lepszy wpływ na drużynę. Do tego potrzebny też jest drugi skrzydłowy, bo Młynek, Hugi i Piotrek póki co nie pokazują nic ponad formę zmienników. Potrzeba kogoś ruchliwego, kto cały czas jest pod grą, żeby pomocnicy w tej małej grze mogli zawsze wykorzystywać obie strony boiska. Druga ewentualność to budowanie drużyny przez defensywnego pomocnika i wtedy Plewka traci na znaczeniu w systemie. W takim założeniu miejsce Plewki ściąga zawodnik w stylu wyżej wymienionego Edmilsona, Cocu czy Davidsa – typowego defensywnego starej daty, którego głównym celem jest odbiór piłki, gra w trójkącie w ofensywie i ewentualnie strzał z dystansu / wchodzenie między linie. W założeniu taką rolę odgrywać miał chyba Żukow, ale chłopak jest tak bardzo pod formą, że nie wygląda to zbyt imponująco. W takim systemie Hanousek i Gruszkowski mieliby grać dużo wyżej, bo cała czwórka w środku byłaby mocniej cofnięta, ze pół-skrzydłowymi schodzącymi bardziej na środek i systemem który wygląda jak 4-3-3 w ataku i 5-4-1 lub nawet 4-5-1 w obronie (a może nawet 3-6-1 ;-) – https://spielverlagerung.com/2015/12...-logical-step/). Innymi słowy musimy inwestować w jednego zawodnika do środka (kreatywnego, grającego do przodu – niezależnie od tego czy bardziej z gatunku kiwki czy rozklepywania) i skrzydłowego (a w przypadku odejścia Yeboaha, to po prawdzie w dwóch skrzydłowych od razu do gry). Btw w takim systemie wydaje się, że bardziej pasowałby do gry Kliment, który chyba lepiej radzi sobie w grze kombinacyjnej. Chyba, że kontynować będziemy taktykę Dośrodkowii i wtedy silny napastnik będzie pożądany. No łatwe to okienko nie będzie. Liczę na to, że oprócz skrócenia niektórych umów, uda się nam jednak spieniężyć.FBF i Yeboaha, a w ich miejsce sprowadzić.dwóch dobrych skrzydłowych i potencjalnie nowego napastnika lub skrzydłowego, który potrafi schodzić do środka i coś wturlać (coś a'la Giuly właśnie). |
Cytat:
Jasne ze te dwie rzeczy trzeba pogodzić, więcej, jedna bez drugiej niewiele zmieni. Dlatego irytuje mnie jak niektórzy padlinę która ostatnio gramy tłumaczą jedynie "miejscem w którym jesteśmy" " nowym otwarciem" i dwuletnią perspektywą poprawy. Moim zdaniem należy myśleć co można poprawić już, a tym czymś jest aspekt wolicjonalny drużyny i każdego z piłkarzy. Muszą zrozumieć i zaakceptować, ze wymaga się od nich walecznej postawy na boisku. I z tego będą rozliczani. Cytat z Reymana pasuje tutaj jak ulał. Ciekawy jestem czy ktoś im go przetłumaczył, opisał kontekst w którym te słowa zostały wypowiedziane i podkreślił, że to nie są tylko słowa. Tak jak zakony mają swoją regułę tak wspomniany cytat przez dziesięciolecia był regułą sportowców ubierających na grzbiet koszulkę z biała gwiazdą na piersi. I ich również ta reguła dotyczy. W każdym kolejnym meczu niezależnie od wyniku, okoliczności, czy miejsca w tabeli. Jeżeli tą ideą przesiąkną to i zespół jako całość i indywidualnie będą się rozwijać, stawać się lepsi i nowi zawodnicy którzy przyjdą bez tłumaczenia będą znali wymagania, oczekiwania i też zaczną się starać. To jest droga na szczyt i innej nie ma. Jak to mówią wszystko jest w głowie i bez poukładania głowy nic się nie zmieni. Choćby zmieniał się trener i przychodzili lepsi piłkarze dostosują się do tego co zastaną. |
Cytat:
Żukow, Plewka i Kuvelić to paździerze. Cytat:
Moim zdaniem, jeśli nie w tym okienku, to i w następnym, będziemy chcieli zrobić porządki w środku. Potencjalne powinniśmy pozbyć się Kuvelicia, Żukowa i Savicia (inni zawodnicy mają za długie kontrakty i są za krótko, żeby ktoś ich skreślił). W to miejsce trzeba sprowadzić 2 pomocników już z myślą o tym co chcemy grać, biorąc pod uwagę, że w większości meczów będziemy skazani na atak pozycyjny (szczególnie, jeśli trochę się poprawimy). Skrzydła to osobny problem. I rzeczywiście po odejściu Yebo, będziemy potrzebowali 2 skrzydłowych. |
Cytat:
Wchodzimy w 'jeśli' i 'gdyby', ale jeśli/gdyby Plewka wpasował się w trójkę pomocników z Ashrafem i rozgrywającym, to mamy zabezpieczenie kadrowe na co najmniej kilka miesięcy i potencjał sprzedaży zawodnika w dobrym wieku, z niezłym doświadczeniem i poszukiwanym profilem w klubach średniej (lub aspirujących) półki w Europie. Przeciętny klub 2 Bundesligi, 2 ligi angielskiej, tureckiej ekstraklasy czy dolnego poziomu Serie A/Serie B, może pokusić się o wydanie jakiejś.drobnej kwoty (w rodzaju 1mln euro). A dla nas bańka byłaby niezłym strzałem gotówki, który pozwoliłby powoli wprowadzać kolejnego gracza do środka w nowym sezonie. A przy założeniu, że Plewka zostaje – ale wciąż gra co najmniej nieźle – łatwiej będzie inwestować w inne newralgiczne pozycje. Nietrudno wyobrazić sobie, że taki Plewka spędza kolejny sezon u nas i wraz z ograniem na boiskach Ekstraklasy staje się niezłym/dobrym ligowcem. To już wystarczający argument za stawianiem na niego. |
Patrząc po tych wpisach, to tytuł tematu "Kto zastąpi trenera Gule" trzeba zmienić na "Kto zastąpi naszych zawodników"...
|
Cytat:
|
Cytat:
TL;DR były gorsze sezony niż obecny, zwłaszcza ostatnie dwa. Cytat:
|
Cytat:
|
Dziś w Przeglądzie Sportowym, na prawie całą stronę, wywiad z naszym trenejro.
No coż , jest to niestety klasyczny zestaw sloganów i gładkiej mowy. Do pełni "szczęścia" brakuje mi tylko mojego ulubionego zwrotu że będziemy mieli z kogoś "pociechę". Jak go słyszę ten pasus to mnie coś trafia ... W każdym razie przypominam i podkreślam , że Pociecha , a w zasadzie Krzysztof Pociecha był gitarzystą bardzo dobrego zespołu Klaus Mitffoch... Wracając do wywiadu to nasuwają mi się 2 alternatywy: -albo AG już kompletnie nad niczym nie panuje i jest w stanie "gowinowym" -albo już tylko czeka niecierpliwie na zwolnienie , ma to wszystko gdzieś a liczy się jedynie aby kasa do końca kontraktu się zgadzała. |
Brakuje nam stabilności. To jest coś, co trochę mi przeszkadza, bo raz wygrywamy, by później przegrać. Mamy naprawdę duży potencjał i chcę, żeby okresy bez porażki trwały jak najdłużej - podkreśla Adrian Gula, trener Wisły Kraków.
KRYSTIAN KWIECIEŃ: Pracował pan w wielu miejscach: w reprezentacji młodzieżowej, w lidze czeskiej i słowackiej. Jestem ciekaw czy Wisła to klub o największej presji, w którym pan był? ADRIAN GULA (TRENER WISŁY KRAKÓW): Zawsze nakładam na siebie presję. Niezależnie od miejsca, w którym byłem, sam od siebie wymagałem. Zawodnicy też od pierwszego dnia pokazali mi, jak bardzo są ambitni. To, czym Wisła się wyróżnia, to atmosfera wokół klubu. Jest to ambitny projekt. Podczas spotkań kibice są niesamowici. Widać, że są zaangażowani we wspieranie piłkarzy. Presja jest wszędzie. Czasem większa, czasem mniejsza, ale jest zawsze. Najważniejsze jest dobro klubu, żeby fani byli zadowoleni po ostatnim gwizdku. Ich wsparcie, jak na przykład przy ostatnich derbach, motywuje do pracy jeszcze bardziej. Co przekonało pana, by dołączyć do Wisły? Jest to klub z wielką historią. W dodatku ten potencjał, o którym wspomniałem. Kilka klubów z ekstraklasy kontaktowało się ze mną, ale to Wisła przekonała mnie projektem, możliwościami miasta i rozwoju. Chciałem już od jakiegoś czasu dołączyć do tej ligi, więc cieszę się, że tu jestem. Po prawdzie, kibice i otoczka również są zachęcające. Chciałem być tego częścią. Bardzo chcę, by Wisła wróciła na należne jej miejsce w polskiej piłce. Wygrał pan z Legią i Cracovią, więc dwoma ważnymi rywalami dla kibiców pana zespołu. Jakie miał pan odczucia po tych spotkaniach? To były dwa zupełnie inne mecze. W meczu z Legią byliśmy w dobrej formie, to był kolejny bez porażki. Zresztą rywale grali wtedy w eliminacjach europejskich pucharów. Derby to zupełnie inna historia. Cracovia była w lepszej formie od nas, my przegraliśmy dwa mecze z rzędu, straciliśmy dużo bramek, nie strzelając żadnej. Oba zwycięstwa cieszą, bo jak pan wspomniał, to ważne spotkania dla kibiców i drużyny. Nas też cieszy po prostu osiągnięty cel, bo w każdym meczu chcemy wygrać. Mikołaj Biegański to jedyny zawodnik poniżej 20. roku życia, który u pana zadebiutował. Wyróżnia się w meczach często pozytywnie, ale widać po nim jeszcze brak doświadczenia. Co poza tym musi poprawić, by wejść z czasem na wyższy poziom? Mikołaj jest świetnym chłopakiem. Bardzo ambitnym i chętnym do nauki. Ma też dobrą mentalność do tego wszystkiego. Stąpa twardo po ziemi. Musi po prostu ograć się bardziej, co przyjdzie z czasem. Jest młody, więc wszystko przed nim. Z pewnością więcej treningów z naszym trenerem bramkarzy też bardzo mu pomoże i już teraz pomaga. Jest pan już kilka miesięcy w klubie. Gdyby miał pan wybrać jedną rzecz, to z czego jest pan najbardziej zadowolony, z tego co udało się wprowadzić w drużynie? Jedną rzecz? Szczerze? Zatkało mnie! Dobre pytanie. Brakuje nam stabilności. To jest coś, co trochę mi przeszkadza, bo raz wygrywamy, by później przegrać. Mamy naprawdę duży potencjał i chcę, żeby okresy bez porażki trwały jak najdłużej. Początek sezonu był dobry, teraz musimy wrócić do odpowiedniej dyspozycji. Nie ma jednej rzeczy, o którą dbam szczególnie na treningach. Jak każdy w tym zawodzie chcę jak największej liczby goli dla mojego zespołu i jak najczęściej grać na zero z tyłu. Obie rzeczy są dla mnie równie ważne. Po meczu z Cracovią do szatni przyszedł Jakub Błaszczykowski, którego brakuje ostatnio w kadrze meczowej z powodu kontuzji. Jak często po spotkaniach kapitan przychodzi, by pogratulować zespołowi lub by wesprzeć po gorszym meczu? Kuba jest prawdziwym liderem. Pomaga drużynie jak może, pomimo wspomnianej kontuzji. Przychodzi do szatni w ważnych momentach. Czasem nie mówi nic, ale gdy już zabierze głos, to jest cisza i wszyscy go słuchają. Nie po każdym meczu, ale jak np. po derbach pojawił się, by pogratulować zespołowi, to był ważny moment dla nas wszystkich. Widać w nim chęć jak najszybszego powrotu i to jest jego główny cel na najbliższy czas. Jest profesjonalistą i dobrym człowiekiem. Czekamy na niego i życzymy mu powrotu do zdrowia. Pana Wisła najczęściej ze wszystkich zespołów ekstraklasy gra młodzieżą. Jest jakiś zawodnik, w którym pokłada pan szczególne nadzieje? Mamy kilku świetnych młodych graczy, jak Patryk Plewka, Konrad Gruszkowski, Piotrek Starzyński, Dawid Szot, Serafin Szota czy wspomniany Mikołaj Biegański. Niemniej jednak muszę podkreślić: dla mnie wiek nie ma znaczenia. Lubię grać młodymi piłkarzami, ale każdy może się rozwinąć. Gdy pracowałem w Žilinie, to nie powiedziałbym, że mój podopieczny Milan Škriniar będzie grał w Interze Mediolan. Ci chłopcy mają talent i świetne warunki do pracy. Muszą dalej cierpliwie pracować, a efekty przyjdą. Limity są w głowie. Z Michalem Škvarką pracował już Pan właśnie w Žilinie i zastanawia mnie, co ten zawodnik może wnieść do zespołu? Dobre mecze przeplata słabymi, ciężko go miarodajnie ocenić. Kiedy drużyna jest w formie, to pojedynczy zawodnicy też. Zawodnikiem sierpnia był Yaw Yeboah, między innymi dlatego, bo cały zespół miał dobry czas. Teraz mamy gorszy moment, to czasem padają pytania o słaby mecz „Yebo”, Škvarki czy kogokolwiek innego. To też pokazuje, jak ekstraklasa jest mocna i wyrównana. Nie ma wyraźnie gorszego zespołu w tej lidze. Pierwszy raz od dłuższego czasu Wisła dobrze radzi sobie w Pucharze Polski. Patrząc na historię pana zespołów w krajowych pucharach, to dość często awansował Pan do dalszych faz. Daleko zachodziłem, ale nigdy nie wygrałem żadnego pucharu krajowego. W każdym meczu gramy o zwycięstwo. Nieważne czy przyjeżdża mistrz Polski, czy zespół z niższych lig. W pucharze nie patrzymy na to, w jakiej lidze gra rywal, tylko jak go pokonać. I w lidze i pucharze chcemy zajść najdalej jak się da, osiągnąć jak najwięcej, by na koniec roku spojrzeć na tabelę z uśmiechem. Zrobimy wszystko, by kibice byli z nas dumni. Mamy względem siebie duże oczekiwania i ambicje. Zespół jest obecnie w dziwnej formie. Wygrane z odwiecznymi rywali, 0:5 z Lechem i ze Śląskiem, dobra dyspozycja w pucharze. Która twarz obecnej Wisły jest prawdziwa? Mam nadzieję, że z tych wygranych. Musimy dalej walczyć w każdym meczu. Każdy jest ważny. Liczy się stabilność, nie tylko sportowa, ale także w głowach, żeby każdy był świadomy swoich możliwości. Dostajemy świetne wsparcie i chcemy się odwdzięczyć gdy tylko jest to możliwe. Autor: Krystian Kwiecień Źródło: Przegląd Sportowy Data utworzenia: 10 grudnia 2021 06:00 |
Tytuł dość kuriozalny. Jakby na przemian wygrywał/przegrywał to nikt by złego słowa na niego nie powiedział.
|
Cytat:
|
Słaby wywiad, słabe odpowiedzi.
|
swietny wywiad! widać że trener spełnia wymagania no może niekoniecznie trio, ale napewno prezesa i jego brata (a może odwrotnie)
|
Chłop oderwany od rzeczywistości. Gdyby przegrane mecze przeplatał wygranymi - tak jak tu mówi - to byśmy go na rękach nosili.
|
Cytat:
Gdyby był krajowym trenerem albo klub wystawił go na odstrzał jak Hybalę to jechano by z nim jak z kupą gnoju, co chwilę miałbyś artykuły a wywiadu bałby się udzielić. Jak nie cenię Guli (delikatnie mówiąc) to ta kpina powyżej jest winą prowadzącego wywiad, nie tego który odpowiadał. Jak nie zadajesz trudnych pytań to zwykle dostajesz taką papkę, plus jakaś jednak bariera językowa. |
Kiedy Adrian wyleci?
|
Albo robimy 5 wzmocnien lub więcej i zostawiamy Gule albo wypierdalać z tym podrabiańcem i sciagamy eksperta od polskiej gownianej ligi i gramy typowa ekstraklase walczac o srodek tabeli.
Od lat gramy o utrzymanie mimo ze .......a o srodek tabeli. |
Już dobre kilkadziesiąt minut po meczu, spacer na zebranie myśli wykonany i jak dla mnie trener Gula od poniedziałku powinien być odsunięty od pierwszej drużyny a Zarząd powinien zacząć szukać nowego trenera.
Od kiedy mamy Zulu Gule na ławce: 1. Żaden - absolutnie żaden - piłkarz nie odnotował progresu formy i umiejętności. Wszyscy lepiej prezentowali się przed objęciem przez niego drużyny 2. Brak jakiekolwiek schematu w grze drużyny. Nie ma żadnych schematów wyprowadzania kontrataku, gry pozycyjnej ani obronnej. Nie ma również żadnego schematu w rozegraniu rzutu wolnego czy innego stałego fragmentu gry. Gdy ma się tak słaby materiał ludzki jakim my dysponujemy stałe fragmenty gry powinny być dopracowane do perfekcji jako jedyna nadzieja, że uda się w ten sposób zrobić punkty dające utrzymanie. 3. Gra tych c..p w koszulkach Wisły spowodowała totalne zobojętnienie na wyniki i z każdym tygodniem powoduje większą frustrację. Kompletnie niezrozumiałe decyzje personalne powodują, że za taką Wisłę jako kibic nie chce się płacić. Gość odstrasza kibiców od oglądania Wisły i patologii jaką zbudował będąc jej trenerem. 4. Gość całkowicie nie ma jaj. Jest czerstwy jak chleb sobotni i nadaje się do polityki a nie trenowania Wisły Kraków k...a. Z tym swoim miałkim pierd...leniem niech udaje eksperta w TV a nie osobę, która zna się na robocie do której go zatrudnili. Tu jest Wisła Kraków ! |
Cytat:
|
ale przeciez trenera guli , juz nie ma , po nim nastał MARIAN ZIMEN :)
|
Cytat:
Ja odnosze sie do punktu numer 2 otóz jak to jest ze od lipca ludzie ktorzy caly czas trenują ,trenują a jak skonczą to dalej trenują i przebywaja ze soba cale dnie tygodnia ,w meczu NIE POTRAFIĄ STWORZYC AKCJII po ktorej człowiek pomysli,"no to bylo cwiczone na treningach" moze ktos to wytlumaczyc? to juz za Skowronka byly jakies schematy akcje ,czy cokolwiek a tutaj od lipca a mamy grudzien ja nie widze absolutnie zadnych pomysłów na gre i owoców pracy na treningach.Przeciez normalnie jak nad czyms pracujesz dniami i tygodniami to potem nawet chocby na 100 prób jakis automatyzm wejdzie i ta 101 bedzie udana.A tutaj co >? chaos El Mahdioui podaje w poprzek ,Sadlok do Kieszka i akcja zakonczona. Z tego powinen byc Zulu Gula rozliczany,z owoców jego pracy ktorych nie ma , a nie ze slodkiego p.ierdolenia ze Polska to jest piekny kraj. |
Cytat:
Jak pokazały ostatnie lata, nie trener jest tutaj problemem. Niestety. |
A ja właśnie widzę dużą role trenera tutaj. Gdyby odsunął jednego, dwóch, trzech bądź więcej pajaców od meczu za to co prezentują i powiedział wprost w jakimkolwiek wywiadzie, na konferencji bądź gdziekolwiek indziej, że szmaciarz nie powącha murawy do czasu aż nie zmieni swojego podejścia do zawodu to bym go bronił i by pokazał reszcie szmaciarzy, że ma jaja. A tak to słodko popierdzi i karawana jedzie dalej. Na tych szmaciarzy to trzeba z batem jeździć. Jak chcą to potrafią zagrać. Sadlok dzisiaj ? Kontrakt się kończy, zimowe okienko otwiera to postanowił ten jeden raz spiąć dupę. Mam gdzieś takiego kapitana.
|
Cytat:
|
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 07:29. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl