The White Star Division - Wisła Kraków


Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)
Nazwa użytkownika
Hasło


Hyde Park (moderowane) Pokój również moderowany, jednak tu nie trzeba mówić o piłce nożnej i kibicowaniu. Chcecie pogadać o czymś "niepiłkarskim" - wejdźcie tutaj.

Wyświetl wyniki ankiety: Dziś zagłosowałbym na:
Platforma Obywatelska 68 10,66%
Prawo i Sprawiedliwość 159 24,92%
Twój Ruch 9 1,41%
Polskie Stronnictwo Ludowe 6 0,94%
Sojusz Lewicy Demokratycznej 17 2,66%
Solidarna Polska 4 0,63%
Polska Razem 37 5,80%
Kongres Nowej Prawicy 165 25,86%
Ruch Narodowy 97 15,20%
Dziękuje nie głosuje! 76 11,91%
Głosujących: 638. Nie możesz głosować w tej ankiecie

Zamknięty temat
 
Narzędzia tematu Tryby wyświetlania
Pablo84
Senior Member
 
 
Od: 03.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24991
Stary 15.12.2013, 23:17
Cytat:
Dlaczego rząd Platformy Obywatelskiej lekceważy Kraków

Kraków - drugie co do wielkości i znaczenia po Warszawie polskie miasto, wizytówka kraju za granicą, stolica ważnego regionu - w wyborach głosuje na rządzącą Platformę Obywatelską. Ta jednak krakowian od lat ostentacyjnie lekceważy.
Niedawno pod Sukiennicami stanęło w południe kilku krakowskich uczonych, by garstce dziennikarzy przedstawić protest środowiska akademickiego przeciwko planom odebrania miastu 40 mln zł na zabytki. Informacja nie przebiła się poza lokalne media.


Nie jest tajemnicą, że do finansowego unicestwienia zasłużonego dla całej polskiej kultury Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa dążą przede wszystkim działacze samorządowi i parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej z Dolnego Śląska, zręcznie angażujący prasę i kolegów z innych dużych miast. "Kraków już się nachapał, teraz nasza kolej" - tak brzmi proste przesłanie tej akcji, ubrane rzecz jasna w deklaracje ociekające troską o niszczejące zabytki. Argument, że zamiast zabierać Krakowowi, może lepiej domagać się więcej dla innych, jest ignorowany. We Wrocławiu wiedzą, że to nie jest skuteczna metoda, poza tym głosem z Krakowa nie trzeba się specjalnie przejmować - w walce o wpływy w rządzie i państwową kasę to przeciwnik wagi co najwyżej średniej. Krakowowi po prostu MOŻNA ZABRAĆ! I zabiera się - zresztą dużo, dużo więcej niż te 40 milionów.

Kilka liczb

O tym, że Kraków i Małopolska wyraźnie przegrywają z innymi ośrodkami w podziale pieniędzy, świadczą chociażby dane o wielkości dotacji unijnych w przeliczeniu na mieszkańca w latach 2009-2012. I tak na każdego gdańszczanina przypada 19,2 tys. zł unijnej dotacji, na wrocławianina - 12,9 tys. zł, a na krakowianina - ledwie 7 tys. zł.

Inny wskaźnik: z największego programu unijnego - "Infrastruktura i środowisko" nasz region otrzymał zaledwie 4,7 proc. wszystkich środków.

Perspektywy też nie wyglądają najlepiej. Co prawda na lata 2014-20120 Małopolska otrzymała do dyspozycji największą po Mazowszu i Śląsku kwotę, jeśli jednak podzielić te pieniądze przez liczbę mieszkańców, okazuje się, że lądujemy zaledwie w środku tabeli.

A przecież nasze województwo zamieszkuje 8,6 proc. ludności Polski i wytwarzane jest tu 7 proc. PKB. Małopolska ma o ponad 400 tys. mieszkańców więcej od województwa dolnośląskiego i aż o ponad milion od Pomorza. Jest przy tym prawie dwukrotnie gęściej zaludniona niż oba te województwa. Co więcej - w przeciwieństwie do wyludniających się Dolnego Śląska czy Pomorza, w Małopolsce mieszkańców wciąż przybywa i - według prognoz - ta tendencja ma się utrzymać.

Sam Kraków ma oficjalnie 780 tys. mieszkańców, ale realnie mieszka w nim już ponad milion ludzi. Tymczasem Wrocław według danych meldunkowych ma 631 tys. i traci; Gdańsk zaś to zaledwie 470 tys. mieszkańców i nawet całe Trójmiasto jest metropolią mniejszą od Krakowa.

Kraków zresztą jest jedynym obok Warszawy dużym polskim miastem, w którym prognozuje się przyrost ludności do 2030 r. Nie można przy tym zapominać, że stolica Małopolski sąsiaduje z olbrzymią aglomeracją Górnego Śląska i wspólnie są miejscem, gdzie żyje jedna czwarta ludności Polski!

Mogłoby się więc wydawać, że po Warszawie Kraków będzie największym beneficjentem funduszy państwowych. Ale tak nie jest.

Na bezdrożach

Kto w te wakacje miał okazję pojechać samochodem z Krakowa do Gdańska, Warszawy, Poznania, Wrocławia czy nawet Łodzi, wracał z poczuciem, że miasta te są "całe rozkopane". Zrozumiała irytacja mieszała się przy tym z nutą niepokoju: jak to, tam wielkie budowy, estakady, tunele, a u nas tylko jakieś remonty? O co chodzi?

Według ogłoszonego niedawno przez rząd programu budowy dróg krajowych i autostrad do 2015 r. w Małopolsce powstać ma 76 km dróg. Dla porównania: w woj. pomorskim - 184 km, w dolnośląskim - 340 km, w wielkopolskim - 415 km.

Pozostańmy przy przedsięwzięciach drogowych, bo nie tylko angażują największe pieniądze, ale też dobrze pokazują logikę podejmowania decyzji o podziale pieniędzy z budżetu państwa. Gdy spojrzeć na listę dróg, które mają powstać w Polsce w najbliższej dekadzie, okaże się, że takich, na których ruch samochodowy panuje większy lub podobny jak na zakopiance (mogą to być S10 z Bydgoszczy do Torunia, S7 z Gdańska do Krakowa, S17 z Warszawy do Lublina), jest mniej niż połowa. Pozostałe projekty w porównaniu z naszą drogą pod Tatry wypadają mizernie, np. S5 z Gniezna do Bydgoszczy pojedzie dwa razy mniej aut niż nie tylko zakopianką, ale także mniej niż drogą nr 75 z Brzeska do Nowego Sącza czy nr 52 z Głogoczowa do Bielska.

Rzecz jasna kryterium natężenia ruchu nie jest - i nie powinno być - jedynym i rozstrzygającym o sensowności wydania pieniędzy w tym czy innym miejscu. Każdy ma swoje racje, np. budowa lubelskiej S17 niewątpliwie pomoże w otwarciu gospodarczym i cywilizacyjnym ściany wschodniej. Tyle że nie wszystkie decyzje podejmowane przez Ministerstwo Transportu da się tak merytorycznie wytłumaczyć.

Lobbing? Jaki lobbing?

Kilka miesięcy temu w krakowskim studio TVP ówczesny minister transportu Sławomir Nowak odpowiadał na pytania o lobbing gdańskich polityków, którzy tak skutecznie dbają o swój region. Minister zaprzeczał, by takowy istniał, wyliczał też inwestycje, jakie już przeprowadzono i jakie planuje się w Krakowie i Małopolsce: przebudowę lotniska w Balicach, tunel pod górą Luboń (czyli kilkanaście kilometrów S7 do Rabki), dokończenie wschodniej obwodnicy Krakowa z Rybitw do ul. Igołomskiej (4 km). Do tego zestawu dodać można zaporę w Świnnej-Porębie, kampus UJ, nowy szpital w Prokocimiu, pieniądze na muzea, tramwaje i nowe torowiska. W sumie z dotacji rządowych sam tylko Kraków od 2005 r. zdobył prawie 2 mld zł.

Lista inwestycji i kwota wydają się imponujące, ale tylko do momentu, gdy spojrzymy na niektóre wydatki Gdańska, czyli miasta premiera Tuska i ministra Nowaka, wspierane w ostatnich latach z budżetu centralnego:

* Muzeum II Wojny Światowej - 300 mln zł

* węzeł na obwodnicy i dokończenie trasy W-Z - około 500 mln zł
* most na Wiśle w Kwidzynie - około 180 mln zł

* budowa obwodnicy południowej Gdańska - ponad 1,5 mld zł

* budowy tunelu pod Martwą Wisłą - 800 mln zł

Do listy można jeszcze dołączyć trójmiejskie lotnisko i najpiękniejszy stadion Euro 2012 (775 mln zł plus 35 mln zł od spółki skarbu państwa PGE za prawa do nazwy). Panie ministrze, jeśli tu nie działa lobbing, to co?

Dla porównania zerknijmy jeszcze w rachunki Wrocławia, gdzie Platforma Obywatelska, kierowana przez Grzegorza Schetynę, zastąpionego przez Jacka Protasiewicza (człowiek Tuska), zawsze była bardzo silna. Oto kilka inwestycji realizowanych bądź planowanych z udziałem budżetu państwa:

* Nowe Forum Muzyki - 140 mln zł

* linia kolejowa Wrocław - Poznań - 800 mln zł

* obwodnica autostradowa - prawie miliard

* nowy szpital - 50 mln zł (z planami rozbudowy wartymi pół miliarda)

* teatr muzyczny Capitol - 140 mln zł

* centrum innowacji - 100 mln zł

* muzealny Pawilon Czterech Kopuł - 75 mln zł

* miasteczko naukowe - 600 mln zł

* klinika dziecięca - 120 mln zł

Czy ktoś uwierzy więc w zapewnienia ministra Nowaka, że nie ma czegoś takiego jak lobbing polityków na rzecz swojego regionu? Inna sprawa - jak taki lobbing skutecznie uprawiać. Jeśli w tej sprawie można coś pewnego powiedzieć, to to, że tej umiejętności małopolscy politycy Platformy na pewno nie posiedli.

Bez silnych liderów

Dlaczego rząd PO tak zaniedbuje Kraków?

O ile wybory władz regionalnych PO na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce czy na Pomorzu były śledzone w mediach z uwagą, o tyle na Małopolskę mało kto zwracał uwagę. Kiedy walkę o przywództwo w strukturach wygrał Grzegorz Lipiec, niewielu zajmujących się polityką na szczeblu krajowym dziennikarzy potrafiło ocenić, czy jest on stronnikiem Tuska czy raczej Schetyny.

To zadziwiające, biorąc pod uwagę, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych PO zdobyła w Krakowie prawie 50 proc. głosów, wprowadzając do parlamentu ośmiu posłów i dwóch senatorów. W całej Małopolsce PO wprawdzie przegrywa z PiS, ale i tak zbiera bardzo dużo głosów, a organizacja wojewódzka należy do najliczniejszych w kraju.

Wyproszony z Platformy Jarosław Gowin uważa, że na słabą pozycję Krakowa składa się kilka przyczyn. - Sam premier jest zainteresowany głównie Warszawą jako stolicą oraz Trójmiastem, skąd pochodzi. Z Małopolską nie ma żadnych związków. Nigdy nie czuł się tu najlepiej. Przed laty oponentem Tuska był Jan Rokita, potem mnie traktowano jako przedstawiciela wewnątrzpartyjnej opozycji. Na to wszystko nałożyła się słabość kierownictwa małopolskiej PO. Ireneusz Raś nigdy nie miał siły przebicia, nawet w czasach, gdy ministrem infrastruktury był związany z nim politycznie Cezary Grabarczyk. Mówiąc wprost: na mnie premier patrzył z podejrzliwością, z Rasiem się nie liczył.

Gowin żałuje, że żadnemu z małopolskich polityków nie udało się wywalczyć tyle, ile np. Grzegorzowi Schetynie dla stolicy Dolnego Śląska. - Budowa obwodnicy stała się impulsem rozwojowym nie tylko dla Wrocławia, ale i okolicy - mówi.

Były członek PO, obecnie krakowski poseł Twojego Ruchu Łukasz Gibała, także nie ma wątpliwości, że w małopolskiej PO brakuje wyrazistych postaci. - Nie ma kto lobbować. Poznań ma Grupińskiego, Wrocław miał Schetynę, ma Protasiewicza, Pomorze Nowaka, Warszawa Hannę Gronkiewicz-Waltz. A Kraków? Kiedyś rolę lokalnego patrioty mógł odegrać Jarosław Gowin jako lider frakcji konserwatywnej i minister, ale tego nie wykorzystał. Ireneusz Raś nigdy nie miał takiej pozycji.

Gibała prorokuje, że w związku z objęciem kierownictwa w małopolskiej PO przez Grzegorza Lipca region czekają jeszcze chudsze lata. - Lipiec będzie jednym z najmniej wpływowych szefów regionów. Nie jest posłem, nie jest powszechnie znany. W Warszawie będzie się pojawić raz na miesiąc, gdy tymczasem inni szefowie są tam cały czas i w dodatku blisko premiera - tłumaczy.

Odchodzący niedawno ze stanowiska szef małopolskiej PO Ireneusz Raś w sprawozdaniu z działalności przekonywał, że za jego czasów ekipa PO dała Małopolsce "wiele sukcesów". Nikt oficjalnie nie zaprzeczał. W kuluarowych rozmowach przemówienie posła Rasia było jednak wyśmiewane.

- To nie jest tak, że Małopolska jest poszkodowana czy nielubiana przez Tuska. Dostajemy mnóstwo dotacji unijnych, w planach są pieniądze na nowy szpital w Prokocimiu. Marszałek Sowa nadaje na tych samych falach co premier Bieńkowska, wiele zdziałał dla regionu - mówi jedna z ważniejszych polityków PO. - Pełna zgoda natomiast co do mizerii naszego lobby. Niemal wszyscy oskarżają o to Rasia, który nie zrobił niczego, by stworzyć zgraną małopolską drużynę. Nie chciał się z nami spotykać, bo był przekonany, że rozgrywki partyjne będą bardziej skuteczne - narzeka.

Inny polityk PO mówi trochę innym tonem: - Nie ma lobby, bo nikt nie próbuje zebrać pojedynczych głosów w jeden. Szlag mnie trafia, gdy słucham milionerów z Nowego Sącza. Tam przemysł się rozwija, rosną nowe hale, ale droga do Brzeska jest, jaka była. Słyszę, że część zakładów zastanawia się nad przenosinami pod Rzeszów, gdzie jest autostrada. Mam poczucie przegranej.

Rasiowi obrywa się od większości z polityków PO, ale krytykowany jest i prezydent Jacek Majchrowski. - W przypadku unijnych dotacji lobby ma mniejsze znaczenie, liczą się dobrze przygotowane projekty. Sam Kraków nie miał ich zbyt wiele na tle innych miast. Ekipa Majchrowskiego się nie popisała - przekonują.

Kraków ma pecha

Słaba pozycja Krakowa w Warszawie to - w przekonaniu wielu krakowian - także swoista tradycja. - Nasze miasto nigdy nie było dopieszczane przez władze centralne. Ten syndrom ciągnie się już od czasów PRL. Wówczas uważano, że nieprzychylne traktowanie Krakowa przez komunistów to kara za wyłamanie się z głosowania "3 razy tak" w 1946 roku. Ale po 1989 też nie było lepiej. Małopolscy parlamentarzyści nigdy nie potrafili stworzyć zgranej drużyny, jak chociażby Ślązacy. Dominuje indywidualizm, co widać w podziałach w PO - uważa Andrzej Gołaś, były prezydent Krakowa i senator.

Sytuacji Krakowa nie poprawiał to, że lokalnym władzom rzadko było po drodze z władzą centralną. Choć zdarzały się i takie okresy. Gdy w kraju rządziła AWS, prezydentem Krakowa był właśnie Andrzej Gołaś, wysunięty przez to ugrupowanie. On sam nie może sobie jednak przypomnieć, by Kraków dostał w tamtym czasie jakiś szczególny inwestycyjny prezent. Z jednym wyjątkiem. - Częściowo przyczyniłem się do tego, że z budżetu centralnego płynęły pieniądze na Kampus UJ - podkreśla Gołaś.

Związany z lewicą Jacek Majchrowski, wybrany na prezydenta Krakowa jesienią 2002 roku, przez prawie trzy lata mógł liczyć na przychylność rządu SLD. Ale to tylko teoria. Pech Krakowa w tamtym czasie, podobnie zresztą jak za Gołasia, polegał na tym, że naprawdę duże pieniądze pochodzące z unijnych dotacji zaczęto dzielić w Warszawie dopiero od 2005 roku. Wtedy już przy władzy było PiS, zdecydowanie niechętnie patrzące na krakowskiego prezydenta. Objęcie rządów przez PO poprawiło relacje na linii Kraków - Warszawa, ale trudno mówić o wpływach prezydenta Majchrowskiego w sferach rządowych. Dominacja PO w radzie miasta nie przełożyła się na nic.

Tak więc w okresie, kiedy Polska przeżywała największe w dziejach przyspieszenie rozwoju infrastrukturalnego, Kraków znalazł się w niekorzystnym układzie politycznym.

Nie było nas przy stole

Dlatego tak bolesne dla Krakowa okazało się pominięcie przy wyborze miast gospodarzy Euro 2012. Przez długi czas mówiono, że magistrat źle się przygotował, że prezentacja była kiepska (bo była), że delegacja miasta zrobiła złe wrażenie (fakt). Wydaje się jednak niemożliwe, by najbardziej znane w świecie polskie miasto, z wielką bazą hotelową, z dwoma budowanymi stadionami i znakomitą piłkarską tradycją, mogło zostać z tak w gruncie rzeczy błahych powodów zepchnięte do grupy rezerwowej. A tak się stało! To jedno z prawdopodobnych wyjaśnień tego fenomenu: W jakiś dyskretnym miejscu usiadło grono, dobrane według klucza partyjno-terytorialnego i branżowego, które między sobą ustaliło, kto w wyścigu po Euro ma wygrać. W tym gronie albo nie było nikogo z Krakowa albo został spacyfikowany. Wszystko, co działo się potem w sprawie wyboru gospodarzy mistrzostw, było teatrem na użytek mediów.

Pamiętać trzeba, że zasadnicze postanowienia dotyczące Euro zapadły za czasów PiS, w którym ważną rolę odgrywali związani z Krakowem Zbigniew Ziobro i Zbigniew Wassermann, posłowie stojący blisko prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nic to nie zmieniło. Sytuacji nie udało się naprawić za czasów PO - klamka zapadła, lobby posłów z innych miast okazało się silniejsze.

W związku z Euro 2012 Kraków ominęły gigantyczne pieniądze na infrastrukturę, zwłaszcza na rozbudowę lotniska i wzmocnienie transportu miejskiego. Jeden mniej znany przykład: Warszawa dostała wówczas niespodziewanie unijną dotację na zakup ponad 180 tramwajów niskopodłogowych; Kraków na swoje nowoczesne tramwaje musi w większości zaciągać pożyczki.

Druga i trzecia szansa

Zazdrość przez nas przemawia? Bo innym się udaje, a nam nie... Nie w tym rzecz. Zazdrością nazwać można pretensje dolnośląskich samorządowców i dziennikarzy o te "śmieszne" 40 mln zł, jakie Kraków dostaje ekstra na swoje zabytki. Chodzi o coś innego - o zachowanie równowagi, wynikającej z prostych wyliczeń: miasto powinno dostawać tyle, ile mu się należy z racji jego wielkości, dynamiki rozwoju i znaczenia. Na takim inwestowaniu zyskują wszyscy.

Tylko czy to kogoś obchodzi? Prawda jest taka, że nic się nie zmienia i nadal, żeby wygrać coś dla siebie, trzeba mocno ciągnąć kołdrę w swoją stronę.

Krakowska Platforma ma to szczęście (a może problem?), że los podsuwa jej okazję do rehabilitacji. Chodzi o dwie wielkie imprezy: kościelne Światowe Dni Młodzieży, już przyznane Krakowowi w roku 2016, oraz Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022, o które się staramy wraz ze Słowakami. W obu przypadkach, choć oczywiście perspektywa olimpijska wydaje się pod względem inwestycyjnym zdecydowanie bardziej ekscytująca, jest o co walczyć na poziomie krajowym. To znaczy, mówiąc wprost, walczyć o pieniądze w Warszawie. To egzamin dla krakowskich polityków, którego lepiej niech nie obleją.

KRAKÓW

5,36 mld zł dotacji unijnych, co daje 7 tys. zł na mieszkańca

5 największych inwestycji:

* Spalarnia Odpadów - 830 mln zł

* Szybki tramwaj - 430 mln zł

* Oczyszczalnia ścieków - 360 mln zł

* System ciepłowniczy - 32 mln zł

* Centrum Promieniowania Elektromagnetycznego UJ - 190 mln zł

GDAŃSK

8,84 mld zł dotacji unijnych, co daje 19,2 tys. zł na mieszkańca

5 największych inwestycji:

* Trasa Słowackiego (od lotniska do portu) - 1,4 mld zł

* Południowa obwodnica miasta - 1,4 mld zł

* Pomorska Kolej Miejska - 1,1 mld zł

* Gospodarka wodno-ściekowa - 570 mln zł (0,38 dotacji UE)

* Trasa Sucharskiego - 470 mln zł

WROCŁAW

8,14 mld zł dotacji unijnych, co daje 12,9 tys. zł na mieszkańca

5 największych inwestycji:

* obwodnica Wrocławia (36 km z mostem na Odrze) - 3,42 mld zł

* Kolej Aglomeracyjna - 740 mln zł

* Wodociągi - 560 mln zł

* Obwodnica Śródmiejska - 260 mln zł

* Dworzec Główny - 360 mln zł

Do przemyślenia.
Ostatnio edytowane przez Pablo84 : 15.12.2013 o godz. 23:19.

Jak zniszczyć Państwo wg Sun Tzu(„Sztuka wojny”):
http://wolnemedia.net/polityka/instr...korzyc-narody/
manager1906
Member
 
 
Od: 12.2007
Skąd: Mazowsze

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24992
Stary 15.12.2013, 23:51
https://www.facebook.com/events/264830063665250/
cpc
Senior Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24993
Stary 16.12.2013, 09:44
martin_6 napisał(a):Wyświetl post
yhm...

Drobiazg, że aktualnie interwencja USA w Syrii jest już wysoce nieprawdopodobna (sam news jest z sierpnia, gdy wydawała się nieunikniona). Poza tym, o takich rzeczach nie pisze się na blogach...

Poza tym, o Polsce w linku nie ma ani słowa (nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że 'kraje bałtyckie' to w dość powszechnym rozumieniu jedynie Litwa, Łotwa i Estonia)
Nie zmienia to faktu, że zamiast wydawać miliardy złotych na biurokrację (jakieś 30 mld pln), finansowanie jakiś debilnych "społecznych" inicjatyw powinniśmy te środki przeznaczyć na zbrojenie - lotnictwo i obrona rakietowa to chyba obecnie dwa najwazniejsze czynniki.
Poza tym podobno w polskiej armii na jednego oficera przypada mniej więcej jeden żołnierz.
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24994
Stary 16.12.2013, 11:00
To że PO wygrywa w Krakowie, to prawie taki sam wstyd jak fakt, że Grodzka właśnie u nas dostała się do sejmu. Najwidoczniej niektórzy lubią być frajerami.


Cytat:
Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. Adama Hofmana. Według śledczych brak jest uzasadnionego podejrzenia zaistnienia przestępstwa. Wcześniej w związku z informacją, że CBA zawiadomiło prokuraturę o nieprawidłowościach w oświadczeniach majątkowych posła PiS Adama Hofmana polityk postanowił zawiesić swoje członkostwo w partii i klubie PiS. Hofman oświadczył, że nie chce pozwolić, aby Platforma Obywatelska mogła wykorzystywać cała sytuację do odwracania uwagi od afery korupcyjnej w administracji publicznej.

Na konferencji prasowej Adam Hofman zwracał uwagę, że w sytuacji gdy nieprawidłowości wykazane przez CBA dotyczyły ponad 100 przetargów i wielomilionowych łapówek, najwyraźniej dla równowagi obóz władzy postanowił wykorzystać sytuację, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od tej afery i skierować ją w stronę PiS.
http://niezalezna.pl/49561-nie-bedzi...a-przestepstwa

Najwidoczniej POwcom się udało... z pomocą pożytecznych.

W Polsce w każdej gminie powinien być magazynek z ręcznymi wyrzutniami rakiet, a klucze powinien mieć szkolny woźny. Podobno w Gruzji się sprawdziły więc naprodukować tego na zapas i czekać aż się przydadzą. Tylko do tego potrzeba polskich władz.
Hej Nasz TS !!
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24995
Stary 16.12.2013, 12:16
Gwiaździsty napisał(a):Wyświetl post
W ramach dobrosąsiedzkiej współpracy i przyjaznej polityki

http://niezalezna.pl/49515-rosyjskie...anicy-z-polska

P.S Na Białorusi powstała właśnie rosyjska baza bombowców dalekiego zasięgu i pierwsze wspólne loty z białoruskimi pilotami.
To czysta prowokacja, przed przyjazdem Ławrowa do Polski, trochę sensowniej o temacie możesz poczytać tutaj:

http://www.defence24.pl/news_iskande...rachy-na-lachy

Krótko mówiąc jakby stały teraz te Iskandery pod Moskwą to zagrożenie w żaden sposób dla nas nie byłoby mniejsze, bowiem w kilkadziesiąt godzin mogłyby stanąć tam, gdzie stoją teraz.

Gwiaździsty napisał(a):Wyświetl post
Wg. polskich analityków w ciągu dwóch dekad czeka nas konflikt zbrojny z Rosją.
Do 2023 roku będziemy mieć całkiem solidną obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą, czas gra zdecydowanie na naszą korzyść jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo. Chociaż według mnie właśnie na obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą powinniśmy wydawać dużo więcej, bo to nie tylko wpływa na nasze bezpieczeństwo, ale też wzmacnia naszą pozycję w przypadku choćby takich konfliktów jak ten na Ukrainie.
AYALA
Senior Member
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24996
Stary 16.12.2013, 14:24
jednak Donek postawił na czołgi leopardy a nie na obrone przeciwlotniczą
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24997
Stary 16.12.2013, 15:54
AYALA napisał(a):Wyświetl post
jednak Donek postawił na czołgi leopardy a nie na obrone przeciwlotniczą
Polecam lekturę:

http://www.defence24.pl/news_startuj...-tarczy-polski
www.defence24.pl/news_mon-publikuje-plan-modernizacji-technicznej-sil-zbrojnych-na-lata-2013-2022

W skrócie:

Cytat:
Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa to jeden z głównych priorytetów. Z tego też względu do 2022 roku do Wojska Polskiego mają trafić pięć nowych systemów rakietowych: Wisła (średniego zasięgu), Narew (krótkiego zasięgu), Poprad (samobieżny zestaw bliskiego zasięgu), Piorun (przenośny zestaw, stanowiący modernizację Groma), a także Pilica (artyleryjsko-rakietowy zestaw bliskiego zasięgu). W przypadku dwóch najbardziej zaawansowanych (Narew i Wisła) planuje się podpisać umowy w 2014 roku - powstaną we współpracy z partnerami zagranicznymi, a do 2022 roku spodziewanych jest zakup 6 baterii systemu Wisła oraz 11 baterii systemu Narew. To one będą stanowić trzon obrony przeciwlotniczej strategicznych rejonów kraju.

Rozwijany obecnie przez koncern Bumar system Poprad zbliża się do uruchomienia produkcji seryjnej - umowa ma zostać podpisana w 2013 roku i opiewać na 77 zestawów (do 2022 roku). Każdy z nich będzie obejmować (zapewnie) kołowe podwozie z wyrzutnią dla czterech pocisków Grom/Piorun. Ten ostatni, także rozwijany przez krajowy koncern Bumar, ma stać się najnowszym systemem przenośnym na świecie - dostawy seryjnych Piorunów mają ruszyć w 2017 roku i do 2022 roku planuje się pozyskanie 486 rakiet. Uzupełnieniem rakiet mają być artyleryjsko-rakietowe systemy Pilica, w tym przypadku zakupy mają być ograniczone, gdyż przewiduje się pozyskanie (do 2018 roku) jedynie 6 zestawów. Przy tym wszystkim zastanawiające jest jedno - całkowite pominięcie w zakupach, rozwijanego obecnie przez Bumar, systemu artyleryjskiego Hydra opartego na 35 mm armacie automatycznej KDA (posiadającej lepsze możliwości zwalczania celów niż 23 mm Pilica). Do 2022 roku, obok systemów przeciwlotniczych, ma nastąpić gruntowna wymiana stacji radiolokacyjnych. Do linii mają trafić trójwspółrzędne stacje Soła (do 2015 roku 12 sztuk, kontrakt obecnie w fazie negocjacji z dostawcą) oraz Bystra (do 2022 roku 19 egzemplarzy). Głównymi beneficjentami tych zakupów ma być polski przemysł zbrojeniowy, przede wszystkim skupiony w koncernie Bumar oraz Wojskowe Zakłady Uzbrojenia.
Chociaż i tak uważam, że to zbyt mało, szczególnie nasza flota powietrzna powinna być jeszcze lepiej doinwestowana, bo tak naprawdę największe zagrożenie ze strony naszych ewentualnych przeciwników to właśnie powietrze i rakiety. Nieprzypadkowo Ruscy najbardziej boją się tarcz antyrakietowych i przeciw nim najgłośniej "lobbują". Chociaż akurat do "Tarczy Polski" nic tak naprawdę mieć nie mogą, co innego projekt USA, który faktycznie odebrałby im argumenty przewagi militarnej w tym regionie.

Problemem naszej armii jest przede wszystkim lobbing w kwestii jakie rozwiązania i od kogo będziemy je nabywać. Jest jeszcze kwestia dozbrojenia F16:

http://wpolityce.pl/wydarzenia/60840...-ich-sprzedazy
Ostatnio edytowane przez rw88 : 16.12.2013 o godz. 15:57.
heoij
Senior Member
 
Od: 12.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24998
Stary 16.12.2013, 17:29
Drozd napisał(a):Wyświetl post
To że PO wygrywa w Krakowie, to prawie taki sam wstyd jak fakt, że Grodzka właśnie u nas dostała się do sejmu. Najwidoczniej niektórzy lubią być frajerami.
Ostatni sondaż uliczny przeprowadzony w Krakowie:

http://ewybory.eu/sondaz-uliczny-w-krakowie-05-11-2013/

Platforma prowadzi ...

Zaskakuje wysoki wynik Solidarnej Polski i Nowej Prawicy

Cieszy słaby wyniki Twojego Ruchu Chociaż tak mają za dużo ...
Ostatnio edytowane przez heoij : 16.12.2013 o godz. 17:32.
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24999
Stary 17.12.2013, 00:22
Nie wiem, czy było - rewelacyjny tekst, nic dodać, nic ująć:

http://dorzeczy.pl/wkurzam-sekte/
palikot
Senior Member
 
Od: 11.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25000
Stary 17.12.2013, 01:32
Zróbcie tą ankietę u góry od nowa. Zobaczymy jak się zmieniło
★ ★ ★ WISŁA KRA KÓW ★ ★ ★ ★ ARMIA BIAŁEJ GWIAZDY ★ ★ ★

✪✪✪✪ ✰✰✰✰
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25001
Stary 17.12.2013, 01:57
raindog napisał(a):Wyświetl post
Trzeba przyznać, ze Kowal ma gadane.

http://www.tvp.pl/tvp-regionalna/pro...22013/13337054
Mój ulubiony polityk, ot co. Ale mimo wszystko nie mam pełnego przekonania, czy PR nie jest trampolina dla tych, którzy wypadają z obiegu, chociaż generalnie muszę stwierdzić, że postulaty partii Gowina, Wiplera i Kowala są naprawdę sensowne i trudno je uznać za populistyczne - wszak na starcie stwierdzają, że najmocniej chcą dowalić najliczniejszej i najbardziej perspektywicznej grupie wyborców, czyli aktualnym emerytom. Stop dla perspektywy "rządów" emerytów to jedno z ich podstawowych haseł.

Wszak SLD już zapowiada PODNIESIENIE emerytur o ileś tam złociszy, schlebianie tej grupie, więc nie ma wątpliwości, że to musi być to populistycznie najciekawsza grupa wyborców, a słowa towarzysza Millera są pieczątką na tej teorii. No i też powiedzmy sobie szczerze - jaki teraz mamy wybór? Albo postawić na kogoś ze starego, sprawdzonego w boju układu POPiS, albo dać szansę nowej opcji. Lewicy z oczywistych względów pod uwagę nie biorę i mam nadzieje, że jej udział na rynku politycznym sukcesywnie będzie malał. PR jest też - czysto teoretycznie oczywiście - ciekawym koalicjantem dla PiS-u. No bo co rozsądnego człowieka odstrasza od PiS-u? Socjalistyczna polityka gospodarcza, niewątpliwie. Poza Smoleńskiem oczywiście, ale to mimo wszystko raczej temat medialny.

Stąd gdyby PiS skupił się na sprawach światopoglądowych, historycznych, militariach, szkolnictwie etc., a gospodarkę i regulacje prawne pozostawił w gestii PR, wyszedłby dla Polski bardzo, bardzo ciekawy miks. PiS oczywiście nastawiony jest na socjal, PR niekoniecznie na socjal w tej formie, w której proponuje PiS, ale to też da się pogodzić - punktem zbieżnym może być odpowiednia polityka prorodzinna. Racjonalna, stonowana PR mogłaby również być "pośrednikiem" pomiędzy UE, a mimo wszystko dosyć radykalnym PiS-em. No ale póki co to utopia.

palikot napisał(a):Wyświetl post
Zróbcie tą ankietę u góry od nowa. Zobaczymy jak się zmieniło
+1
Ostatnio edytowane przez rw88 : 17.12.2013 o godz. 02:01.
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25002
Stary 17.12.2013, 02:38
Cytat:
Ale mimo wszystko nie mam pełnego przekonania, czy PR nie jest trampolina dla tych, którzy wypadają z obiegu
No na to wygląda. Pozbierali zbuntowanych i jeszcze chętnie by Schetyne przygarnęli ( z tego co mówi Kowal). Za przeproszeniem ch.j z takimi tworami. Tak możemy się do końca świata bawić, dziś się nie sprawdził Gowin i Schetyna w PO a Kowal w PiSie to robimy Polskę Razem i może wypali. Za rok się znowu pozmienia i z PR odejdzie Kowal tworzyć PJN a do niego dołączy Tusk czy inny Miller z Kluzik na czele. A później jeszcze ktoś założy Ruch Poparcia Palikota. Śmiać mi się z tego chce. Banda złodziei i nieudaczników przetasowuje się w różnych konfiguracjach. Niby chcą dobrze, niby jakieś zmiany są na polskiej scenie politycznej a tak na prawdę to ciągle te same mordy i nic się nie zmienia. A do koryta dopuszczani są jedynie ci, którzy po dobrze w swojej "karierze" zostali zdegenerowani i jeśli nawet kiedyś chcieli dobrze to już siedzą w systemie i go podtrzymują - kto normalny, który chce zmienić naprawdę Polskę idzie do takich partii jak PiS, PO czy inne SLD? Przecież to są mafie i sekty jak pisze Ziemkiewicz i one nie oferują nic poza wsiąknięciem w układ.
I co, ten co wczoraj był w układzie dziś ma zbawić Polskę? Dobre sobie. To jest tak jak z polską ligą. Banda ćwoków, półkalek, wychowanych na korupcji, która nie miała okazji nauczyć się grać w piłkę bo od juniora wszystko było ustawione dziś choćby nie wiem jak się starała to nie stworzy dobrej jakości w polskiej piłce. I przykładem tego są polskie kluby. Pojebani prezesi, którzy wypłynęli na szczyty dzięki PRLowi, dziś są nieudaczni w prowadzeniu klubów, piłkarze, którzy byli trenowani przez słabych trenerów w patologii PRLu czy też w tej wolnej Polsce ale z dziedzictwem PRLu nie umieją grać w piłkę, wychowani na korupcji zapomnieli co to jest sport i rywalizacja. Tu nie pomoże wymiana jednego elementu, prezesa, trenerów, kilku kopaczy w zespole, tu trzeba zmienić mentalność, pozbyć się wiekszości tego bagna i zacząć budować od zera. I to samo w polityce. Trzeba tych złodziei wyjebać jak najprędzej, dać szanse nowym, świeżym i mieć nadzieje, że to bedą normalni ludzie. Bo łudzić się, że nagle Gowin, Wipler czy Schetyna jak zaczną grać w partii B czy Z i im zacznie wychodzić to tak jakby mieć nadzieje, że Brożki (z całym szacunkiem do chłopaków) wniosą taką jakość do Wisły, że ta zacznie osiągać wyniki jak na początku lat 2000.
Nie ma bata, nie będzie wyników z tymi ludźmi, z tymi przegranymi, zepsutymi, ani w sporcie ani w polityce.
Dzisiaj Wdowczyk krytykuje pracę sędziów a przecież z moralnego punktu widzenia to powinien zamknąć pysk i się pod ziemię zapaść za to co robił, tak samo dzisiaj autorytetami są Miller, Oleksy czy Kwaśniewski i ich dzieci w postaci Tuska czy Pawlaka, którzy są zakałami Polski, przedstawicielami totalitarnego systemu. Oni tak jak Wdowczyk dziś moralizują Polaków i niby mają tworzyć lepszą jakość.
To są 2 chore systemy i chyba zaczynam rozumieć co to znaczy dziedzictwo PRLu. Chorzy ludzie, chory kraj i obywatele, którzy tkwią w tej beznadziei i myślą, że nic nie podejmując wielkich reform, nie rozliczając się z przeszłością jutro okaże się lepsze.
Dobranoc
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
cpc
Senior Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25003
Stary 17.12.2013, 09:47
raindog napisał(a):Wyświetl post
Trzeba przyznać, ze Kowal ma gadane.

http://www.tvp.pl/tvp-regionalna/pro...22013/13337054

rw88 - Niezły tekst Ziemkiewicza. Najlepsze jest to, że znajdujące się pod nim komentarze w pełni go potwierdzają. ...ale w sumie czego można oczekiwać po obojętnych na głos Hoffmana czy Macierewicza. ...że o Błaszczaku i Pawłowicz (czyli prawicowej wersji Hartmana i Środy) już nie wspomnę.
Każda krytyka PiSu, nawet ta konstruktywna, jest odczytywana przez to środowisko jako przejaw ruskiej agentury, proste. Efekt - od 5 lat poparcie na stałym poziomie. Platformie, owszem, spada ale PiSowi nie rośnie!! Każda osoba starająca się wskazać ewentualne przyczyny takiego stanu rzeczy jest już za życia wyklęta i dołącza (bez swojej wiedzy i zgody) do ekskluzywnego grona ruskich agentów.
W sumie po tym wpisie mnie pewnie kopnie również ten zaszczyt.
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25004
Stary 17.12.2013, 11:46
Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
No na to wygląda. Pozbierali zbuntowanych i jeszcze chętnie by Schetyne przygarnęli ( z tego co mówi Kowal). Za przeproszeniem ch.j z takimi tworami. Tak możemy się do końca świata bawić, dziś się nie sprawdził Gowin i Schetyna w PO a Kowal w PiSie to robimy Polskę Razem i może wypali. Za rok się znowu pozmienia i z PR odejdzie Kowal tworzyć PJN a do niego dołączy Tusk czy inny Miller z Kluzik na czele. A później jeszcze ktoś założy Ruch Poparcia Palikota. Śmiać mi się z tego chce. Banda złodziei i nieudaczników przetasowuje się w różnych konfiguracjach.
No właśnie, czy Kowal się nie sprawdził? Miał ciepłą posadkę w PiS-ie, kiedy ten rządził, mógł przez lata cieszyć się z członkostwa w wiecznej opozycji, wybrał jednak drogę zdecydowanie trudniejszą, co by nie mówić - jak padnie PR, zostaje na lodzie. A po ewentualnym zwycięstwie PiS-u i dalszym członkostwie w tej partii miały pewne miejsce w MSZ. Podobnie Wipler, który przed odejściem z PiS miał prostą drogę do Ministerstwa Gospodarki, wystarczyło tylko trwać w tej partii.

No i wszyscy wiemy, że gdyby Gowin był pokorny, mógłby wegetować w PO jeszcze długie lata, być może dalej na stanowisku ministra, czemu nie? Jednak sprzeciwił się Tuskowi w sprawie, która była sprzeczna z jego światopoglądem i zaczął się wokół niego dym. W Sejmie Wipler jest od 2011 roku, Kowal od 2005 (aktualnie eurodeputowany), Gowin od 2007. Trudno powiedzieć, że są to stare, PRL-owskie gęby, taki Wipler całe lata był związany z Korwinem.

Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
Niby chcą dobrze, niby jakieś zmiany są na polskiej scenie politycznej a tak na prawdę to ciągle te same mordy i nic się nie zmienia.
Nie ma co się łudzić, że wejdzie ktoś zupełnie nowy, świeży, przygotowany do rządzenia, a jednocześnie spoza świata polityki - no bo kto i skąd? Dlatego to się musi odbywać drogą ewolucji, a tą drogą - przynajmniej teoretycznie na ten moment - idzie PR. Jest oczywiście Korwin, jako alternatywa, ale tutaj jest dużo ideologii, a mniej faktycznych ekonomicznych analiz wprowadzenia "monarchii korwinistycznej" Zresztą PR to taka bardzo umiarkowana wersja postulatów Korwina.

Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
Przecież to są mafie i sekty jak pisze Ziemkiewicz i one nie oferują nic poza wsiąknięciem w układ.
Sam Ziemkiewicz swoje nadzieje pokłada właśnie w PR

Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
I co, ten co wczoraj był w układzie dziś ma zbawić Polskę? Dobre sobie.
Zwróć uwagę, że wyszli jednak zupełnie dobrowolnie. Wystarczyło zgadzać się z wodzami i pewnie nikt o żadnym PR w tym momencie by nie wspominał. A trudno powiedzieć, że nie mieli tam odpowiednich pozycji - Gowin jako Minister Sprawiedliwości, Kowal jako sekretarz stanu w MSW, Wipler przed dołączeniem do PiS pracował w Ministerstwie Gospodarki na dyrektorskim stanowisku, no i był głównym kandydatem na wysokie stanowisko w tym ministerstwie, zapewne odpowiedzialne za sprawy energetyczne.

Żeby nie było, że agituję. Raczej głośno myślę i rozważam za i przeciw
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25005
Stary 17.12.2013, 13:53
kamikaze napisał(a):Wyświetl post
Jak zwykle pieprzysz bzdury, co do finansowania partii politycznych to oczywiste jest, że powinny być finansowane przez swoich sympatyków, a nie wszystkich.

Publiczne szkoły, szpitale - to nie są bezpłatne instytucje, utrzymywane są z haraczu który ściąga się z podatków. Między innymi dlatego, że nie są prywatne poziom nauczania zmniejsza się z roku na rok. Dodatkowo rodzice nie mają wpływu na to czego uczą się ich dzieci, dzięki temu ich pociechy poddawane indoktrynacji od młodych lat. Jak funkcjonuje publiczna służba zdrowia i prywatna chyba nie trzeba nikomu mówić jaka jest różnica między nimi.


Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś kto czerpie korzyści z obecnego systemu mógł go zmienić:
Ty masz chyba prawie 11 lat. Rozumiem że sympatyk PO który dostał kontrakt na 500 mln płatny z budżetu. Może finansować PO. Ale za co swoją partię sfinansuje inny sympatyk, który budżetowego kontraktu nie dostanie. Puknij się w pusty czajnik.

Po to są podatki żeby dostęp do nauki, leczenia i ochrony bezpieczeństwa był do pewnych granic równy dla wszystkich. Jak ktoś chce płacić dodatkowo to prywatne i szkoły i szpitale istnieją. A żałowanie podatków na naukę dzieci kiedy jest kasa i na antypolską propagandę typu "pokłosie" i na premie dla urzędasów i na wielkoduszność dla ruskich. To pomysł za głupi nawet dla 11 latka. A poziom spada bo był za wysoki i nikomu się nie opłacało posyłać do prywatnych. Więc wymyślili gimnazja i celowo rozpieprzyli dobry system. Takie właśnie inteligenty jak ty.

Ciekawe czy ktoś z KNP czyta te twoje kocopoły .

Złodziej też nie może pojąć, że uczciwy nie ukradnie mimo że ma okazję, prostaku...

edit by FraMat
zaznaczone na czerwono, żeby było wiadomo za co upomnienie
Ostatnio edytowane przez FraMat : 17.12.2013 o godz. 14:01.
Hej Nasz TS !!
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25006
Stary 17.12.2013, 15:12
rw88, trudno mi się z Tobą nie zgodzić w kilku kwestiach. Oczywiście nie będzie tak jak piszę, że ktoś z nieba spadnie i wejdzie w świat polityki tylko tak jak piszesz to jest raczej proces ewolucji i z członka jakiejś partii wyłonić się może coś nowego. Chociaż gdyby się zastanowić to coś na wzór RN mogłoby mieć sens, czyli najpierw oddolne budowanie poparcia społecznego a później wejście od razu z hukiem do rządu.
Tylko to jest długi proces i trzeba by mieć kasę nie wiem skąd żeby móc kilkanaście lat bez profitów angażować się w życie polityczne.
A co do RN to fajnie wszystko wyglądało, mówili, że chcą budować oddolnie ruch społeczny. Minął rok od powstania RN i chłopaki już chcą sobie startować do Europarlamentu. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
1. Nie mają na tyle mądrych głów i znanych twarzy, żeby oddać chociażby kilka osób do Brukseli bo kto wtedy tutaj będzie w kraju siedział i walczył dalej, kto w wystartuje w wyborach do polskiego rządu? Poza tym startowanie teraz czy za 2 lata w jakichkolwiek wyborach kłóci się z ich zapewnieniami. Bo co oni teraz za siłę reprezentują? Wejdą w to bagno nawet z 10% poparcia i nic nie zrobią = zostaną być może kolejną opozycją na wieki. Bardziej sobie mogą zaszkodzić tym startowaniem w wyborach już teraz niż wynieść z tego korzyści.
Trochę zboczyłem z tematu. Co do Kowalów i Gowinów. Wiadomo, że ani Ty ani ja nie wiemy co siedzi w ich głowach, co oni knują. Wszystko co myślimy to nasza intuicja. Ale nie zgadzam się, że niepowodzenie PR to będzie koniec Kowala. Już PJN upał i jakoś Kowal sobie dalej radzi... Zawisza odszedł z PiSu i nagle z jego poparciem rodzi się RN. Kto wie, może niedługo będzie miał ciepłą posadkę w Brukseli. Giertych odpadł z polityki ale jakoś sobie świetnie radzi w życiu. Także nie bój się o nich. To są wyjadacze, którzy sobie dadzą radę. Siedzą w tym gównie mniej lub więcej lat i pewnie mają takie znajomości i kontakty, że sobie poradzą czy to w polityce czy inaczej zarabiając - bo pewnie to jest ich główny cel, kasa a nie Polska.
Można też dumać, że w PiSie Kowal nie chciał być w cieniu Kaczyńskiego więc szuka partii, w której będzie jednym z ważniejszych. A jeśli chodzi o to, że oni są świezi w polityce. Ok, przyjmuję ten argument ale pamiętaj, że Palikot też jest nowy i też dziwnym trafem zaczął wychodzić z PO, tworzyć jakieś nowe partie, które mają zbawić Polskę. Jakieś RPP, Twoje Ruchy czy inne Europy + tworzone z dawną śmietanką polityczną.
I mój główny zarzut w kierunku Kowala to jest to wystąpienie w Młodzież Kontra gdzie przyznaje, że i Schetyne by widział w partii swojej. Tak jak mówiłem. Rzygam na takie zbieraniny tych chamów z wiejskiej. Jutro Schetyna pojutrze Tusk i zamiast PO mamy PR i bawimy się dalej. Ja dziękuję za takie coś.
A jeszcze jeden przykład. Kluzik też odeszła z PiSu, też już była na dnie i nagle hop i witaj PO hehehe.
I moje założenie jest takie. Choćby miał na tym moim myśleniu ucierpieć niewinny Kowal, Zawisza czy inny Gowin to jebać tych wszystkich przebierańców co już w polityce byli i się tylko tasują w składach, zmieniają nazwy partii. Nigdy takim ludziom nie zaufam. I nie dlatego, że mam pewność 100%, że to oszuści tylko jak się ktoś raz sparzy na gorącym (zero zmian od 89 roku, ciągle tylko rotacje w rządzie, Kluzik, Palikot, Sikorski, Giertych itp) to później na zimne dmucha. I moje sumienie nie pozwala mi wierzyć w czyste intencje takich ludzi jak Kaczyński, Wipler czy Kowal bo widzę od kilku lat od kiedy jestem nazwijmy to świadomym obywatelem, że coś jest nie tak w tej układance.
Oczywiście jeśli PR wniesie nowa jakość to będę się cieszył ale na ten moment to ja sobie stoję z boku i takim ludziom kredytu zaufania nie daję bo po co mam się zawiść.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25007
Stary 17.12.2013, 17:16
Światopogląd młodzieży wszechpolskiej :



prawica jak malowana, czerwoną farbą...
Hej Nasz TS !!
KrajanTSW
Member
 
 
Od: 06.2011
Skąd: "5"/ Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25008
Stary 17.12.2013, 17:29
Rzeczywiście to spory nietakt bo nie dość, że waga nie ta, to jeszcze zła data i zdjęcie śp. Lecha Kaczyńskiego jeśli dobrze widzę. Natomiast skoro już ruszamy ten temat to śp. Lech Kaczyński mówił, że będzie bronić niepodległej Polski a tego nie zrobił podpisując traktat lizboński, PiS za tym głosował więc chyba nie ma o czym więcej mówić
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25009
Stary 17.12.2013, 18:20
A co drozdzik ci nie pasuje? Sprzedali Polskę UE czy nie? Oddaliśmy swoją niepodległość jakimś mądrym głowom z Brukseli więc nie wiem czego ty bronisz. I tu kolejny problem PiSu, oni są niby inni, lepsi ale jak przychodzi co do czego to głosują za Uniami, Traktatami lizbońskimi itd.
Przecież to jest paradoks, że mówi się o Polsce niepodległej o tym, że tracimy suwerenność i jednocześnie się wpada w ramiona okupanta, który nam stanowi prawo.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
Drozd
Senior Member
 
Od: 03.2005
Skąd: North-east KR

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25010
Stary 17.12.2013, 18:40
Głosowałeś w referendum za czy przeciw? Chciał PiS ustawy kompetencyjnej żeby niekorzystne wymogi ue móc blokować? Kto się nie zgodził? Unia jest po to żeby można było stawiać warunki Rosji. Jako całość, jesteś w stanie to pojąć?
Hej Nasz TS !!
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25011
Stary 17.12.2013, 19:20
Ja byłem za młody kot żeby w referendum brać udział ale nie rozumiem ciebie. To, że koś nie zagłosował na PiS lub za mało osób wyraziło sprzeciw wobec UE w referendum to nie zwalnia PiSu z odpowiedzialności za swoje czyny. Fajną sobie wymówkę znalazłeś "nie głosowało zbyt dużo osób na PiS więc się walcie i błędy PiSu się nie liczą bo nie mieli wystarczającej siły".
Jakie warunki Rosji chcesz stawiać? Co my im za warunki stawiamy niby? I co mi z tego, że jestem obywatelem wielkiej UE i mogę podskoczyć Rosji skoro mnie dymają koledzy z Berlina, Paryża i Brukseli. Trochę toksyczne to twoje rozumowanie.
Straszysz jakąś Rosją a firmujesz swoją osobą oddanie się drugiemu okupantowi, śmieszne.
Prawda jest taka, że czy byśmy się czepili Rosji czy UE to jesteśmy w ich grze pionkami, takimi zabawkami, którymi oni się bawią i tylko pójście drogą silnej, niepodległej Polski jest dla nas korzystne. Inna sprawa jak to osiągnąć ale to nie temat tej rozmowy. Ty tak gadasz jak komuchy. Oni ans wyzwolili spod jarzma faszystów a teraz UE nam pomaga w przeciwstawieniu się Rosji.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25012
Stary 17.12.2013, 19:37
Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
tylko pójście drogą silnej, niepodległej Polski jest dla nas korzystne.
Czym się ta siła ma przejawiać. Nie mamy nic ani gospodarki ,ani przemysłu ani armii . Pozostając sami ,jesteśmy skazani na pożarcie,a jak mam wybierać UE czy Rusków ,to wole mimo wielu negatywnych uwarunkowań UE.
KrajanTSW
Member
 
 
Od: 06.2011
Skąd: "5"/ Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25013
Stary 17.12.2013, 19:45
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Czym się ta siła ma przejawiać. Nie mamy nic ani gospodarki ,ani przemysłu ani armii . Pozostając sami ,jesteśmy skazani na pożarcie,a jak mam wybierać UE czy Rusków ,to wole mimo wielu negatywnych uwarunkowań UE.
Chodzi o to, żeby dać szansę się Polsce rozwijać. Nie trzeba chyba mówić że w ue się nie rozwiniemy. ue ani nato nas przed Rosją nie ochroni, nie łudźcie się
AS82
Banita
 
 
Od: 07.2005
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25014
Stary 17.12.2013, 19:52
KrajanTSW napisał(a):Wyświetl post
Chodzi o to, żeby dać szansę się Polsce rozwijać. Nie trzeba chyba mówić że w ue się nie rozwiniemy. ue ani nato nas przed Rosją nie ochroni, nie łudźcie się
Żeby się Polska mogła rozwijać to trzeba prawdziwych elit ,które by uczciwie i rozsądnie rządziły tym krajem , a nie te same mordy,zgrane karty które rządzą przez 20 lat i doją ile wlezie pod siebie. Z racji tego ,że koryto jest zabetonowane i nie ma szans by tym krajem rządził ktoś komu dobro Polski leży na sercu to sprawa się zamyka i na tym można już skończyć dalsze dywagacje czy lepiej z UE czy nie.
KrajanTSW
Member
 
 
Od: 06.2011
Skąd: "5"/ Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25015
Stary 17.12.2013, 20:03
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Żeby się Polska mogła rozwijać to trzeba prawdziwych elit ,które by uczciwie i rozsądnie rządziły tym krajem , a nie te same mordy,zgrane karty które rządzą przez 20 lat i doją ile wlezie pod siebie. Z racji tego ,że koryto jest zabetonowane i nie ma szans by tym krajem rządził ktoś komu dobro Polski leży na sercu to sprawa się zamyka i na tym można już skończyć dalsze dywagacje czy lepiej z UE czy nie.
100% prawdy. Nie odzywałem się w tym temacie więc może powinienem się zadeklarować. Sympatyzuję z KNP.
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25016
Stary 17.12.2013, 20:04
Pomijając , że to zdjęcie jakiś analfabeta polityczny zmontował wg, którego Jarek podpisywał traktat lizboński to bardziej powinien być wklejony Tusk, który podpisuje wszystkie niekorzystne umowy np. pakt fiskalny, który robi z nas niewolników czy zadłuża nas na potęgę.
sambo
dziarski chłop
 
Od: 04.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25017
Stary 17.12.2013, 21:09
wysuwasz zbyt daleko idące analizy. Może i Prezes nie podpisywał ale Prezes zagłosował za ratyfikacją i zrobiłby to również wtedy gdyby rządził. Grupa posłów PIS i to chyba nie większość było przeciw - ale kto była za? Prezes ... i brat prezesa.

pakiet klimatyczny to też betka i oczywiście ani prezes ani brat prezesa nie mieli z tym absolutnie nic wspólnego

Tak się dziwnie składa, że we wszystkich STRATEGICZNYCH decyzjach czy to zewnątrz krajowych czy wewnątrz krajowych, Prezes zupełnym zbiegiem okoliczności miał i ma wciąż, takie same pomysły jak jego śmiertelni wrogowie.niem
Okoliczność ta jednak dla uważnego obserwatora nie jest żadnym zaskoczeń. Głównym problemem bowiem jest to, że Prezes nie ma wcale innych poglądów, prezes po prostu ma innych kolegów
Ostatnio edytowane przez sambo : 17.12.2013 o godz. 21:18.
"Zachowanie się publiczności krakowskiej, a raczej zwolenników Cracovii na ostatnich jej meczach, stało się naprawdę skandalicznem. Tylko ten sędzia jest dobry, sprawiedliwy i obiektywny, który jej dogadza, każdy inny jest "kaloszem", "papuciem", "zbrodniarzem". Doprowadziło to do najzwyklejszego terroru. " Tygodnik Sportowy rok 1924, nr 43
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25018
Stary 18.12.2013, 12:42
Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
I co mi z tego, że jestem obywatelem wielkiej UE i mogę podskoczyć Rosji skoro mnie dymają koledzy z Berlina, Paryża i Brukseli.
Nie rozumiem w jaki sposób dymają mnie koledzy z Berlina, Paryża i Brukseli. Z Twojego punktu widzenia dzięki UE możesz pojechać do Paryża, znaleźć dobrze płatną pracę, słać pieniądze do Polski i wydawać je w ramach naszej gospodarki - pieniądze warte, pi razy oko, cztery razy więcej niż tam. Czyż to nie jest dymanie kolegów z zachodu? Fakty są jednoznaczne - z UE dostaliśmy absolutnie nieporównywalnie większą kwotę pieniędzy, niż do budżetu włożyliśmy, który rząd by nie rządził wydawaliśmy te środki bardzo skutecznie (chociaż za PiS-u był "mały" problem z zamrożeniem środków, ale pomijam), a uniezależnienie się od kapitału zagranicznego w naszej gospodarce jest w dalszym ciągu bodaj najmniejsze ze wszystkich krajów Europy środkowo-wschodniej. W systemie bankowym udział polskich banków stale rośnie.

W zasadzie jedyna sprawa z dziedziny "dymania", którą niezwłocznie trzeba uregulować, a jest związana z kapitałem zagranicznym, to omijanie podatków przez niektóre sieci handlowe - o ile akurat Biedronka (Jeronimo Martins) płaci podatek dochodowy w dużej kwocie, nawiązuje współpracę przede wszystkim z firmami polskimi, to francuskie i brytyjskie sieci nas w tym momencie faktycznie "dymają". Ale o tym generalnie "się mówi". Nie ma oczywiście rozwiązań idealnych. Zgadzam się z Kowalem, że nie należy mówić o wyjściu z Unii, a raczej co możemy zrobić żeby ta Unia funkcjonowała jeszcze lepiej.

Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
Prawda jest taka, że czy byśmy się czepili Rosji czy UE to jesteśmy w ich grze pionkami, takimi zabawkami, którymi oni się bawią i tylko pójście drogą silnej, niepodległej Polski jest dla nas korzystne.
Drogą "silnego, niepodległego kraju" od 23 lat idzie Ukraina, wprost idealnie lawiruje pomiędzy "okupantami" z Rosji i UE - teraz wzięli pożyczkę i obniżyli cenę gazu, a przed wyborami jak się kasa skończy znowu odbiją w stronę umowy stowarzyszeniowej. Sugerujesz, że wyszli na tym lepiej, niż Polska poddając się okupantowi z Brukseli...?

Drogą niepodległego państwa to sobie może iść w Europie Norwegia, która ma takie pokłady ropy i gazu, że dzięki temu kasę na tym zarobioną mogli inwestować i pomnażać, rozwijając inne dziedziny życia państwa, my w 1990 roku mieliśmy absolutnego, gospodarczego trupa i słabe perspektywy na przyszłość. W życiu nie osiągnęlibyśmy tak ogromnego skoku cywilizacyjnego gdyby nie wolny handel z krajami UE, wprowadzenie uregulowań prawnych (porównajcie sobie "współpracę" z US teraz, z tą która była w latach 90-tych, w czasach dzikiego zachodu) i tak dalej.

Oczywiście nasza gospodarka się rozwija głównie ze względu na to, że produkujemy dobrze i tanio, co potem eksportujemy, stąd też pensje w wielu dziedzinach są naprawdę niskie, szczególnie na najniższych stanowiskach produkcyjnych, ale jestem pewien, że kwestią czasu jest przejście. Jesteśmy zdolnym narodem, pokazaliśmy to w ostatnich 20 latach na jaki skok stać nasz kraj, stąd wierzę, że będziemy w stanie w końcu zacząć konkurować nie tylko ceną, a również w coraz większym stopniu jakością. Można powiedzieć, że jesteśmy takimi Chińczykami - jeśli chodzi o etapy gospodarczego rozwoju kraju.

AS82 napisał(a):Wyświetl post
Czym się ta siła ma przejawiać. Nie mamy nic ani gospodarki ,ani przemysłu ani armii . Pozostając sami ,jesteśmy skazani na pożarcie,a jak mam wybierać UE czy Rusków ,to wole mimo wielu negatywnych uwarunkowań UE.
Wy naprawdę staracie się interesować tematem, czy po prostu utarły się Wam slogany i je powtarzacie jak mantrę? Zmierzmy się więc z rzeczywistością:

pb.pl napisał(a):
(14.11.2013) Eurostat podał wczoraj, że we wrześniu 2013 r. produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o 5,6 proc. rok do roku, wobec 2,9 proc. w poprzednim miesiącu. W Unii Europejskiej w trzecim kwartale 2013 r. silniejszą dynamikę odnotowano tylko w Słowacji i Rumunii. (...)

Obserwowane w ostatnich miesiącach odbicie w polskim przemyśle sprawia, że pobiliśmy ostatnio historyczny rekord. W samym wrześniu działające w naszym kraju firmy wyprodukowały towary za 101,6 mld zł, co jest najlepszym wynikiem w całej historii polskiego przemysłu.

http://static.pb.pl/picture/82432,87011/663
bisnode.pl napisał(a):
(10.07.2013) W krajach Europy Centralnej (Czechy, Węgry, Polska, Slowacja, Słowenia) inwestorzy zagraniczni posiadają w przybliżeniu 30 – 40% całkowitego kapitału lokalnych firm (z wyjątkiem Słowenii i Polski) i kontrolują mniej niż jedną czwartą firm. Właściciele zarejestrowani w tak zwanych rajach podatkowych, w przypadku Czech i Słowacji stanowią ok 40% całkowitego kapitału zagranicznego. Jednocześnie w Polsce na Węgrzech i Słowenii ich procent oscyluje wokół 15%. Najwięcej środków w firmach regionu ulokowali Niemcy i Holendrzy i Austriacy. Większość firm kontrolowanych z zagranicy posiadają Niemcy, Austria, Ukraina i Włochy. Powyższe informacje wynikają z analizy Bisnode opartej o dane pochodzące z poszczególnych branych pod uwagę krajów.

(...)

Registered capital (billion EUR) Czechy Węgry* Polska** Słowacja Słowenia***
Kapitał krajowy -> 52.75 51.05 125.65 32.96 33.76
Kapitał zagraniczny 38.31 23.66 32.84 22.30 4.24
Kapitał zagraniczny – raje podatkowe 16.28 4.18 10.95 8.07 0.66

% kapitału zagranicznego 42.07% 33.67% 16,51% 40.35% 11.16%
% raje podatkowe wobec kapitału zagranicznego 42.50% 17.68% 14.97% 36.19% 15.57%

% firmy z właścicielami krajowymi 77% 91.3% 84% 81% 96%
forbes.pl napisał(a):
(25.10.2013) Rośnie polski eksport żywności: od stycznia do sierpnia 2013 r. wyniósł 12,6 mld euro, czyli 12,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Handlowi nie zaszkodziły negatywne opinie w Czechach i na Słowacji, ani obostrzenia ze strony Rosji.

Szef resortu rolnictwa Stanisław Kalemba oszacował, że tegoroczny eksport [COLOR=#326597 ! important]produktów[/COLOR] rolno-spożywczych może osiągnąć wartość nawet 19 mld [COLOR=#326597 ! important]euro[/COLOR]. W ubiegłym roku było to 17,9 mld euro. Z prezentacji MRiRW wynika, że od stycznia do sierpnia Polska wyeksportowała towary rolno-spożywcze za 12,6 mld euro, w ubiegłym roku było to 11,2 mld euro. W tym samym czasie tego roku sprowadziliśmy z zagranicy towary za 9,1 mld euro.

- Polska cały czas jest jednym z największych producentów żywności w UE. W ciągu ośmiu miesięcy bieżącego roku dynamika naszego eksportu wyniosła ok. 13 proc., ale mamy jeszcze duży potencjał do wykorzystania - mówił Kalemba. Naszym hitem eksportowym są jabłka i pieczarki. Jesteśmy ich największym producentem w Unii Europejskiej. Na drugim miejscu są ziemniaki i żyto, później cukier i rzepak, a następnie pszenica i drób. Zdaniem Kalemby w tym roku nasz drób osiągnie trzecie, a być może drugie miejsce w Unii. Nadwyżka handlowa sektora rolnego wyniosła w ubiegłym roku 4,3 mld euro. Według ministerstwa w tym roku może to być nawet do 5 mld euro. Wynika to z tego, że przy wzroście sprzedaży polskich towarów rolnych za granicę spada jednocześnie dynamika importu.

Największym odbiorcą naszych towarów rolniczych są Niemcy, gdzie trafia 22 proc. eksportu rolno-spożywczego, wartego ok. 2,5 mld euro. Głównie to soki zagęszczone (w dużej mierze jabłkowy), wyroby drobiarskie, cukiernicze, mleczarskie, ale też przetworzone ryby oraz warzywa i owoce. Pierwszych osiem miesięcy tego roku przyniosło 20-procentowy wzrost sprzedaży tych artykułów do Niemiec. Cały czas mamy dodatnie saldo handlowe w tym segmencie, które do sierpnia wyniosło ok. 800 mln euro.
forbes.pl napisał(a):
(13.11.2013) Polska: Rekordowa przewaga eksportu nad importem

Wartość polskiego eksportu towarów we wrześniu była o 673 mln euro wyższa od wartości importu. To rekordowa nadwyżka w handlu zagranicznym! Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że saldo obrotów towarowych było najwyższe w historii - mówi główny ekonomista Invest-Banku Wiktor Wojciechowski. Jak dodaje, wynikało to ze zdecydowanego przyspieszenia wymiany handlowej z zagranicą, które zawdzięczamy pozytywnemu efektowi statystycznemu - więcej dni roboczych i niska baza; a z drugiej strony stopniowej poprawie koniunktury w strefie euro i w Niemczech - informuje "Gazeta Wyborcza". I wg ekonomistów Invest-Banku kolejne miesiące powinny przynieść dalszą poprawę eksportu.
businesweek.com napisał(a):
The oldest coffee shop in Warsaw has been in operation nearly without interruption since the end of the 18th century. In the upstairs room, a young Frédéric Chopin played one of his last concerts before emigrating to Paris. During the Nazi occupation from 1939 to 1945, the cafe was strictly for Germans. When the city rose up at the end of the war, the building, like much of the old city around it, was completely destroyed—then reconstructed from photographs in the years following. The cafe was state-owned under communism and privatized in 1989 after the fall of the Iron Curtain, sold to a journalist and a jazz musician. “And now,” says Polish businessman Adam Ringer, sitting in the cafe in early October, “it’s been bought by an international company.”

Ringer, 64, reopened the cafe earlier this year under the name Green Caffč Nero, a coffee chain co-owned by Ringer, another Polish partner, and the U.K.-based chain Caffe Nero. “Here you have the whole history of Poland,” he says. “Look at that wall. Each brick is different. They were gathered from the ruins of prewar Warsaw.” Although they’re always aware of the past, Ringer and his countrymen are charging ahead. Revenue at most of his chain’s locations is up 10 percent from the year before, and the company is in the midst of a rapid expansion. “People are much richer than they were, and you can easily feel it,” he says.



With much of Europe still struggling to recover from the impact of the 2008 financial crisis, Poland stands out as an unlikely island of economic success, a place where companies and individuals plan for growth rather than decline. In 2009, when the gross domestic product of the European Union contracted by 4.5 percent, Poland was the only country in the union to see its economy grow, by 1.6 percent. The EU economy as a whole remains smaller than it was at the beginning of 2009 and isn’t expected to recover its losses until the end of next year. In that same period, Poland is projected to enjoy a cumulative growth of more than 16 percent. “Poland didn’t feel the crisis, really,” says Ringer.



There are various reasons Poland, a country of 38.5 million with more than 200 years of tragic history, suddenly finds itself in a position of envy. It has a large internal economy, a business-friendly political class, and the hypercharged potential of a developing country catching up with its western peers. It is playing an increasingly influential role in EU negotiations, often providing a voice of restraint during discussions on how to rebalance an off-kilter euro zone.

The secrets of Poland’s resiliency trace back to the postcommunist era, when its leaders pushed through a set of painful but ultimately effective reforms. Two decades later, the country benefited from an infusion of foreign assistance at the precise moment other EU members were getting clobbered by the financial crisis. The story of the Polish miracle is a testament to the importance of prudent policymaking—but it’s just as much about luck.


“I remember how it was 20 years ago,” says Ringer. “Gray, dirty, with nervous people, always running.” The street outside his cafe, until recently a tarmac thoroughfare, is now a narrow cobblestone lane flanked by wide sidewalks, where in the evening tourists mingle with students from the nearby university. A 20-minute walk away stands what was once the headquarters of Poland’s Communist party, squatting over a small city block. From 1991 to 2000 it was home to the Warsaw Stock Exchange. Today a Ferrari (F:IM) dealership neighbors a Montblanc outlet.



Since the fall of the Iron Curtain, Poland has refashioned itself as a model of free-market economics. From 1989 to 2007 its economy grew 177 percent, outpacing its Central and Eastern European neighbors as it nearly tripled in size—the result of a series of aggressive measures taken by the government after the collapse of communism. Price controls were lifted, government wages were capped, trade was liberalized, and the Polish currency, the zloty, was made convertible. The policies left millions out of work but freed Poland to begin to recover from decades of mismanagement. The economy got a further boost with the country’s entry into the EU in 2004.



At the onset of the global financial crisis, Poland’s burden of public debt was below 50 percent of GDP, low compared with many European countries—in part the result of a clause in its 1997 constitution limiting government borrowing to 60 percent of GDP. Individual and corporate debt was relatively restrained, kept in check by strict financial regulation and a cultural aversion to borrowing. “Which countries suffered the biggest busts?” says Leszek Balcerowicz, an economist and former deputy prime minister who was the architect for the country’s most important reforms. “Those that previously had the booms. One of the main reasons why we did not suffer a recession is because we didn’t allow the boom to develop.”



Private borrowing had begun to edge up in the two years before the crisis, but not so much that when the bottom dropped out of the global credit market, companies or individuals found themselves dangerously in the red. “We were late to the party,” says Marcin Piatkowski, an economics professor at Warsaw’s Kozminski University. “And it was over before we had time to get drunk.”

Many of the characteristics of the Polish economy are shared by its Central and Eastern European neighbors, all of whom suffered deep if not catastrophic recessions in the early years of the crisis. Poland, though, had an additional advantage: It was the beneficiary of an almost accidental Keynesian stimulus that arrived just in time, boosting domestic consumption and saving the economy. “While other countries followed policies of austerity, government spending in Poland actually went up,” says Gavin Rae, a professor at Kozminski University in Warsaw and author of Poland’s Return to Capitalism. “At the point of the crisis, the foot was put on the pedal.”

A series of tax cuts, including a drop in Poland’s top rate from 40 percent to 32 percent, took effect just as the crisis’s first shock waves were sweeping the world. Meanwhile, the EU budget for 2007-2013—which, among other things, distributes aid from richer countries to the union’s poorer members—made Poland the biggest beneficiary of subsidies, showering the country with some €101.5 billion ($137 billion). Although it was not labeled a stimulus package, Poland’s combination of increased spending and tax cuts was half again as large in per capita terms as the U.S.’s $800 billion American Recovery and Reinvestment Act of 2009.

Poland spent it quickly. The country had been elected along with Ukraine to host the 2012 European soccer championships, one of the biggest events in world sports. Polish officials from city councilmen to the president were eager to use the tournament as a national showcase, adding government spending to the incoming funds. The result was transformative. All across Poland, large cities and small towns underwent much-needed makeovers. In addition to new stadiums, everything from rail stations to city squares to airports were upgraded. Before the recent surge of infrastructure, Poles like to say, the country’s only real highway was the one built by Adolf Hitler. Stretching from the western town of Wroclaw to the border with Germany, it was once known as the longest staircase in Europe for the sensation caused by driving over its disjointed concrete slabs.

For older Poles such as Ringer, who can remember the way things used to be, the contrast can be breathtaking. Even those too young to have lived under communism feel a palpable sense of acceleration. “It’s hard to imagine how things were compared to what we have right now,” says Grzegorz Inglot, executive adviser to the board of directors of Inglot, a major Polish cosmetics company. At 23, he was born the year after the fall of the Berlin Wall. “Poland is growing year by year,” he says. “New investments, new roads, new buildings. It’s just more of everything.”

In the Continent’s other capitals, shopping centers usually rise on the periphery, squeezed out of the centers by property prices and existing buildings. In Poland, wartime destruction and communist-era stagnation have left plenty of unused or underutilized lots ripe for redevelopment. Warsaw’s iconic Palace of Culture and Science, a Stalinist skyscraper built by the Soviet Union in the 1950s, is flanked on both sides by shopping centers, offering brands ranging from Guess? (GES), Hugo Boss, and H&M to Nike (Nike), Adidas (ADS:GR), and Timberland (VFC)—not to mention Burger King (BKW), Subway, KFC (YUM), and McDonald’s (MCD). “We’ve had 20 years of transformation and growth, but we still have to catch up,” says Leszek Baj, a business reporter at the daily newspaper Gazeta Wyborcza. Adds his colleague, Patrycja Maciejewicz: “We want to buy what everybody in Europe is buying.”



Even as subsidies from the EU fueled its growth, Poland has benefited from remaining outside the common currency. From September 2008 to February 2009, the zloty lost about a third of its value relative to the euro, before stabilizing later that year at about 70 percent of its peak value. The resulting boost in global competitiveness for Polish companies quickly accomplished a rebalancing that the euro area’s weaker economies are still struggling to achieve. Measured in euros, the value of Polish exports dropped 15.5 percent from 2008 to 2009—but in zloty terms it grew 4.4 percent.

The drop in the zloty not only made Polish exports more competitive but also raised the relative cost of imports. The result was a boon for local companies, which increasingly are concentrating on quality. Standing in the Inglot flagship store in the upscale Galeria Mokotów mall in Warsaw, Greg Inglot says his company “felt a little slowdown, but it was nothing big. Our numbers were going up year to year.” Inglot, which produces 95 percent of its cosmetics in Polish factories near the Ukraine border, has continued a rapid domestic expansion, opening 113 stores since 2009, most of them in new shopping malls. The company opened its first flagship store in the U.S. in 2009, in New York’s Times Square. It now has 31 locations in the U.S. and outlets in 50 countries, including Belarus, Dubai, Guatemala, Malaysia, and the Philippines.

As Poles have gotten wealthier, their tastes have grown more sophisticated. Three years ago, when Jacek Rusiecki and his brother Michal opened their restaurant in the town of Jawor, not far from the border with the Czech Republic, the beer market was dominated by multinational breweries marketing mass-produced Polish brands. Theirs was the only establishment to introduce beers from the country’s rapidly multiplying microbreweries. “Now they’re all over the place,” says Michal, 31. Poles of their generation are starting to demand the quality products sought by consumers across much of the rest of Europe. “Our parents remember a time when somebody high up [in the Communist Party] knew better than they did how the beer should taste,” says Jacek, 28. Adds Michal, “We’re coming back to explore the tastes that were here before the World Wars.”

“The consumer has changed,” says Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, chief economist at Lewiathan, Poland’s private employer’s confederation. “They want to have good quality for a good price.” When Starczewska-Krzysztoszek surveyed small and medium enterprises in 2009, 60 percent of respondents said they were planning to compete on price and nothing else. “I was very worried,” she says. “I tried to explain that we can’t compete with China and India.” In 2012, when she ran the numbers again, only 10.6 percent said they planned to compete on price. Nearly half said they were focused on quality.



Despite its expansion, Poland hasn’t been totally shielded from the vicissitudes of the business cycle. A slight rise in unemployment in 2012, coming not long after the Euro Cup splurge, led to a sudden plunge in consumer spending. Many construction companies had drastically underbid for Poland’s infrastructure projects, leading the industry to slip into recession.

Cities found themselves with giant modern stadiums but no plans to fill them. The stadiums are largely unprofitable, pulling in too little through conferences, concerts, and the occasional game to pay for their maintenance, much less to pay down the loans that were taken to fund them. “The spending gave the economy a boost, but in the long term it wasn’t necessarily a wise investment for the country,” says Rae.

Poland also must address some long-deferred fiscal challenges. The government is pushing up against the constitutional debt limit and is desperate for funds. Many Poles say a recent change to the pension system, in which privately held funds are being transferred into the state system, is motivated by an effort to shore up the balance sheets. “They’ve done a lot of creative accounting to keep the deficit down,” says Andrew Kureth, editor-in-chief of the Warsaw Business Journal, an English-language newsweekly. Unemployment remains stubbornly high at 10.3 percent; among the young, the figure is 26 percent. In September the country’s trade unions organized one of the largest demonstrations since 1989, protesting working conditions. Prime Minister Donald Tusk recently reshuffled his cabinet, fired his finance minister, and pledged “an acceleration of economic growth.”



Despite some inevitable problems, Poles have reason to remain optimistic. Growth next year is projected to be 2.5 percent, driven in part by a recovery in parts of the EU, especially Germany, the destination of more than 25 percent of Polish exports. The EU budget for 2014-2020 was the first in the union’s history that saw cuts in total spending, but the money allocated to Poland rose nonetheless. Because of a mix of factors—including its size and proximity to Germany, the EU’s biggest economy—Poland is eligible for €105.8 billion, making it once again the biggest beneficiary among member states. The funds are expected to start flowing by the end of 2014.

It isn’t just money that’s pouring in. In addition to Green Caffč Nero, Ringer runs a training center that helps doctors prepare for positions across Europe. When he started 13 years ago, the students were almost exclusively Poles. In recent years, as Polish doctors began to receive attractive wages at home, the school has suddenly found itself catering to Greeks, Spaniards, Portuguese, and Croatians. “Can you imagine a Greek doctor coming to Warsaw to learn Norwegian and then moving to Western Europe?” says Ringer. “That’s the European Union right there.” And Poland is one place where, for now, anything seems possible.
Żeby była jasność - to nie jest kwestia polityków, to kwestia naszych faktycznych zdolności jako narodu! To nie Tusk, czy Kaczyński podciągnął wskaźnik PKB, czy PMI. Oni przede wszystkim tym się zasłużyli, że jeszcze bardziej nie zaszkodzili i to jest tak naprawdę ich największa zasługa. Dlatego wkurza (nie chcę zarobić bana za gorsze określenie) mnie strasznie jak przyjdzie taki forumowy Kononowicz co to twierdzi, że "nie ma niczego!", "jesteśmy na dnie!", "rozsprzedali nas!", bo to nie dość, że totalna bzdura i propaganda, to jeszcze obraża nie polityków - którzy większego wpływu na gospodarkę nie mają - a obraża ludzi, którzy w naszym kraju odnoszą sukcesy, tworzą faktyczną siłę tego kraju, którzy tak naprawdę ten kraj poprzez swoją pracę i sukcesy utrzymują, czyli przedsiębiorcy.

Armia, zgodzę się, powinna być lepiej uposażona, szczególnie pod kątem floty samolotowej. Tyle, że nie da się finansować wszystkiego i wszystkich. Finansując mocniej armię ucinasz wydatki w innym zakresie. Uznano, że lepiej iść mocno w stronę rozwoju gospodarczego, a mniej w militaria, stąd i takie mamy efekty - coraz lepsza gospodarka i przeciętna armia. Niemniej jednak do 2017 mamy mieć już podstawową ochronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą, ma z krajowego Bumaru zostać zakupiony wspomagająco system przeciwlotniczy krótkiego zasięgu POPRAD, uzupełniane będzie również uposażenie w pozostałych zakresach. Trudno powiedzieć, że nic w tym względzie się nie robi.

Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
I mój główny zarzut w kierunku Kowala to jest to wystąpienie w Młodzież Kontra gdzie przyznaje, że i Schetyne by widział w partii swojej. Tak jak mówiłem. Rzygam na takie zbieraniny tych chamów z wiejskiej. Jutro Schetyna pojutrze Tusk i zamiast PO mamy PR i bawimy się dalej. Ja dziękuję za takie coś.
A jeszcze jeden przykład. Kluzik też odeszła z PiSu, też już była na dnie i nagle hop i witaj PO hehehe.
Tu się zgadzam, Schetyna w PR z pewnością jest w pewnym stopniu utratą wiarygodności tej partii, niewątpliwie. Zresztą chwila ciszy Kowala przed tym pytaniem znacząca Powód dlaczego widzą Schetynę jest prosty - ma on pewien kapitał polityczny w narodzie i jego obecność, mimo wszystko zwiększyłaby szanse w najbliższych wyborach. Co nie znaczy, że mi się to podoba i faktycznie, teoria o spadochronie stałaby się faktem.
Ostatnio edytowane przez rw88 : 18.12.2013 o godz. 13:02.
DonaltTSSk
Senior Member
 
Od: 05.2013

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25019
Stary 18.12.2013, 14:53
Przegląd Tygodnia w Klubie Ronina - Ziemkiewicz m.in. o tym, co robił na konwencji Gowina: : http://www.youtube.com/watch?v=vnMEoJDpybU
Ostatnio edytowane przez DonaltTSSk : 18.12.2013 o godz. 14:57.
Don Donson
Senior Member
 
 
Od: 05.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#25020
Stary 18.12.2013, 17:48
rw88 napisał(a):Wyświetl post
Armia, zgodzę się, powinna być lepiej uposażona, szczególnie pod kątem floty samolotowej. Tyle, że nie da się finansować wszystkiego i wszystkich. Finansując mocniej armię ucinasz wydatki w innym zakresie. Uznano, że lepiej iść mocno w stronę rozwoju gospodarczego, a mniej w militaria, stąd i takie mamy efekty - coraz lepsza gospodarka i przeciętna armia. Niemniej jednak do 2017 mamy mieć już podstawową ochronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą, ma z krajowego Bumaru zostać zakupiony wspomagająco system przeciwlotniczy krótkiego zasięgu POPRAD, uzupełniane będzie również uposażenie w pozostałych zakresach. Trudno powiedzieć, że nic w tym względzie się nie robi.
Armii jak za PRL nie będzie i to jest pewne. Chcąc nie chcąc dzisiaj już armie zaciężne nie walczą. Praktycznie każda wojna od 2001 roku nie jest wojną frontową, tylko konfliktem polegającym na strategii celowanej aby uniknąć strat w cywilach. Wojna w Europie jaka może być to tylko na poziomie nuklearnym, czego wszyscy się boją od 60 lat. Przypomnę, że nawet w okresie największego przypału w kryzysie kubańskim to Chruszczow zasugerował aby spauzować (faks z Moskwy do Kennedy'ego, po inwazji w Zatoce Świń).

Nasza armia dopiero raczkuje z marketingiem, bo przez lata ciążyło na niej brzemie filmu Samowolka. Teraz w Armii technicznie wydają się być większe możliwości.

Ostatnio media donoszą o Rosyjskich Iskanderach (rakiety średniego zasięgu) pod polską granicą (zwłaszcza, że były tam od lat), próbując odgryźć się za wywalenie pieszczocha salonu gen. Skrzypczaka, który na sprzęcie owszem się zna, ale przetargów prowadzić nie umie i pisze debilne listy do oferentów.
Armia będzie wtedy mocna jak będzie produkowany dobrej jakości polski sprzęt, wówczas można to kupować do armii a nie jakieś przehulane F16 i żydowskie zestawy antyrakietowe nafaszerowane szpiegowską elektroniką.

Zadajcie sobie pytanie czy Amerykanie sprzedaliby Lockheeda, Grummana, General Dunamics, Colta.
Poza tym, nie uczestniczymy w takich konfliktach aby u nas to lobby było tak mocne, jak nam się uda sprzedać 500 czołgów do Indii to jest sukces, że w kazdym dzienniku o tym mówią.
Jakby u nas był wojenny rynek to byłby przemysł.

Nie zapominajcie, że lewacka Europa brzydzi się wojną i woli produkować sztuczne kutasy i cipki w Chinach aby edukować wyemancypowaną i świadomą swojej seksualności młodzież w wieku przedszkolnym. Tak chłopcy zamiast biegać za piłką w europie albo bawić się w wojnę, będą ubierać genderowe sukienki walić konika w wieku 6 lat albo stymulować kolegę analnie aby poznać powszechne praktyki seksualne.

Trochę mnie poniosło - taka jest prawda, że do wojska jak coś to musi iść facet a nie .... w sukience w rejbanach z grzywką i ciasnych spodenkach. Po co rozwijać armię jak wokół banda cip
Ludzie poniżej 18 roku zycia w rodzaju męskim to chyba zamierający gatunek.
PS:(...)Skąd ta lojalność?
Kamil Kosowski: "To jest lojalność wobec herbu, wobec kibiców, nie wobec właściciela."
"de oppresso liber"

Wstecz   Forum Kibiców Wisły Kraków > Inne > Hyde Park (moderowane)

Zamknięty temat

Zasady wysyłania postów
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Włączony
MordkiWłączony
[IMG] code is Włączony
HTML code is Wyłączone

Skok do forum


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 17:43.