Panie Karherop - właśnie to dopisałem w PS w poście wyżej. Z mojego punktu widzenia wygląda to dokładnie tak samo jak u pana Małeckiego. Tak jak napisałem - subtelna różnica polega na tym, że mnie wolno powiedzieć coś takiego a jemu nie i słusznie min za to go wypierd...
Czy ktoś wierzy w to, że stadion kiedyś wypełni się fanatykami? Ja nie. Dlatego właśnie te +- 12-15 tys stałych bywalców wystarczy mi do szczęścia.
Karherop napisał(a):

|
. Takie stwierdzenie podważa wszystkie ideologie kibicowskie mówiące 'klub to my , Wisła to my "
|
Wiesz ja również w życiu prywatnym wolę mieć koło siebie jednego prawdziwego przyjaciela niż dwudziestu wieszających się na mnie bo np mam kasę ( w przypadku klubu = robię wynik). Dla mnie ilość nie przeradza się w jakość.
Powtarzam i będę powtarzał - słaba frekwencja to problem klubu a nie kibiców. Żeby zarabiać kasę (w tym przypadku na biletach) zawsze trzeba najpierw coś zainwestować. Nie zawsze chodzi tu o pieniądze chociaż przeważnie. Kibice z C nie potrzebują transferów, których życzą sobie kibice z E. Im wystarczy to, że klub stanie czasami po ich stronie i np nie pozwoli zerwać baneru odwołującego się do spraw kardynalnych.