Najlepszy drink to jest przywiezione z Kuby Daiquiri jakiego w knajpach nie znają

Lodem pokruszonym wypełnić praktycznie całą szklankę. I dolewać : SOK (nie żaden syrop czy coś) z cytryny lub limonki - lekko posłodzony + rumy biały + Sprite. Proporcje wg upodobań. Niebo w gębie.
A z dziwactw przeróżnych, to polecam coś, co wprawdzie profanuje mój ulubiony trunek, ale w smaku jest wyśmienite. Whiskey z kwasem chlebowym. BEZ CYTRYNY, bo się zepsuje. Bardzo lubię.
A gdy grzechem wydaje mi się profanowanie łiskacza to po prostu Jack Daniels albo Wędrowniczek (każdy byle nie czerwony) z lodem. Z colą lub bez
