Na stronie internetowej Konieciti.pl, którą założyli kibole Legii, pojawiły się zdjęcia dziennikarzy działu sportowego "Gazety": Roberta Błońskiego, Radosława Leniarskiego, Rafała Steca i Michała Szadkowskiego. I podpis: "W podzięce za ich znakomitą i rzetelną robotę chcemy ich uhonorować publikacją ich mądrych i prawych oblicz, by każdy, kto ich spotka na swej drodze, mógł im osobiście serdecznie pogratulować".
Prawnicy nie mają wątpliwości - to ukryta groźba. I naruszenie prawa prasowego, które zapewnia nam prawo do krytyki. Nie mówiąc już o bezprawnym wykorzystaniu zdjęć.
Kibole straszą nas, bo jesteśmy jedyną gazetą, która dostrzega notoryczne łamanie prawa na piłkarskich stadionach. Tylko w listopadzie i grudniu pisaliśmy m.in. o kibolach Wisły, którzy w Kielcach śpiewali: "Rachu ciachu, Małpa w piachu" o zamordowanym przez ich kumpli kibicu Korony. Ci z Kielc rzucali w odwecie petardami i bili się z ochroną oraz policją. O bitwie na pierwszoligowym meczu Górnika Zabrze z Widzewem Łódź - tam rannych zostało kilkadziesiąt osób, czterech ochroniarzy miało połamane ręce i nogi.
Znów o kibolach Wisły, którzy na derbach z Cracovią śpiewali o rywalach: "Było ich sześciu, potem dwunastu i założyli klub pederastów. Klub się rozwijał, klub się rozrastał, a każdy Żydek to pederasta". Pod koniec meczu spalili flagi, szaliki i ryknęli: "Zawsze nad wami, .......onymi Żydami".
Pisaliśmy o ochroniarzu, który został ciężko pobity pod gmachem sądu w Warszawie tylko dlatego, że miał odwagę złożyć zeznania po zatrzymaniu kibola Legii. I o wiceprezesie toruńskiej Elany, któremu prokuratura zarzuca wykorzystanie kiboli - nagrodzonych przez
PZPN Pucharem Fair Play! - do zastraszania świadków zeznających w sądzie przeciwko jego bratu, który bestialsko pobił 15-latka. Chłopiec trafił do szpitala w ciężkim stanie, wymagał natychmiastowej trepanacji czaszki. Został pobity, bo miał na sobie bluzę Apatora - klubu żużlowego zwalczanego przez kiboli Elany.
O kibolach, którzy po śmierci Jana Wejcherta zaśpiewali "jeszcze jeden", życząc śmierci drugiemu właścicielowi Legii Mariuszowi Walterowi. Kilka dni później "Staruch", który zaintonował "Jeszcze jeden...", był kibolskim zapiewajłą na meczu reprezentacji Polski z Rumunią. Na szyi miał identyfikator z nagłówkiem PZPN.
Futbolowi bandyci nas nie zastraszą. Jeśli na stadionach wciąż będzie łamane prawo i lekceważone regulaminy, będziemy o tym pisać.
Boimy się, a nawet przeraża nas co innego - powszechna znieczulica na problem kibolstwa w Polsce. Na notoryczne łamanie prawa i własnych regulaminów przymyka oko PZPN, który z organizacją kibolską świetnie się dogaduje i rozdaje jej bilety na mecze. Szefowie klubów (także tych, których właścicielem lub sponsorem jest skarb państwa) udają, że problemu nie ma, albo wręcz hołubią kiboli i jeszcze tym się chwalą. Wyjątkiem jest Legia.
Z kibolami układa się też policja, np. przestraszona perspektywą zadym wpuściła ich na stadion w Bełchatowie, łamiąc ustawę o bezpieczeństwie na imprezach masowych. Gdy próbowaliśmy wyjaśnić, czemu złamano prawo, zdziwiony policjant pytał, czy zabranianie kibolom wstępu na mecz nie jest aby łamaniem konstytucji.
Swego obrońcę mają kibole w Rzeczniku Praw Obywatelskich, a sojuszników w parlamencie. Polskim i europejskim. Pochylali się nad ich niedolą Czarnecki i Poncyljusz z PiS, zwolennikiem dialogu z nimi jest Raś z PO. Od tygodnia prosimy wiceministra spraw wewnętrznych Adama Rapackiego o wywiad w sprawie kiboli. Jeszcze w zeszłym roku generał mówił "Kibole, bójcie się" i obiecywał, że piłka nożna będzie dla prawdziwych kibiców. Dzwonimy kilka razy dziennie do jego rzeczniczki. Najpierw twierdziła, że szef zna sprawę, teraz już nie odbiera telefonu.
Rzecznika rządu Grasia wielokrotnie pytaliśmy, czy Donald Tusk - miłośnik futbolu - widzi w stadionowych bandytach poważny problem społeczny. Rzecznik nie odpowiedział, więc pytamy jeszcze raz: Panie Premierze, jak długo odpowiedzialni za przestrzeganie prawa będą tolerowali tych, którzy to prawo mają za nic? Czy tysiące obywateli tego kraju - prawdziwych kibiców, którzy chcą pójść na mecz - muszą wysłuchiwać ryku kiboli, że rywal to ****
[tutaj wykropkowała cenzura na forum, w artykule było słowo na ch określające męski organ płciowy], Żyd i pedał, a policja zawsze i wszędzie jebana będzie?