Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Smoleńsk 2010 (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=7806)

BBudowniczy 11.03.2013 17:01

Telewizja publiczna 8 kwietnia 2013 r. pokaże Anatomię Upadku i Śmierć Prezydenta.

Cytat:

Jak poinformowała Joanna Stempień-Rogalińska – obydwa filmy zostaną wyemitowane w programie 1 TVP w poniedziałek 8 kwietnia w paśmie wieczornym. Początek – godz. 20.20. Po filmach – przewidziana jest dyskusja w studio. Lista gości - na razie nie jest znana.

Stało się to możliwe dzięki pomyślnie zakończonym rozmowom TVP z firmami mającymi prawa do dystrybucji tych dokumentów. Oba filmy pokazują dwa odmienne punkty widzenia, które funkcjonują w przestrzeni publicznej

http://wpolityce.pl/wydarzenia/48896...nal-geographic

Pablo84 12.03.2013 23:12

Ale to przeciez stare jak świat nagranie z wystąpienia Korwina.Co to za sensacja?

Bardziej smutne jest to:
Cytat:

„Rzeczpospolita Polska nie zwróciła się oficjalnie do Rady ICAO o wprowadzenie do jej porządku obrad sprawy raportu MAK. Niepodjęcie takiego kroku wynika zarówno z niejednolitości stanowisk między Federacją Rosyjską a RP, co do prawa zastosowanego dla badania przyczyn katastrofy smoleńskiej, jak i braku przekonania o konieczności wprowadzenia tego zagadnienia do Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego” – czytamy w piśmie podpisanym przez Radosława Sikorskiego.

Szpen 15.03.2013 08:58

wrzucam, bo raczej większość nie czyta GW, więc pewnie przeoczą ten tekst.

Cytat:

Fałszowanie danych technicznych, szkolne błędy i kłamstwa zarzuca ekspertom Macierewicza "Przegląd Lotniczy"
Wojciech Czuchnowski 15.03.2013 , aktualizacja: 15.03.2013 08:37 A A A Drukuj

"Nie było wybuchu, wylądował do góry kołami, wszyscy przeżyli" - tak to zdjęcie w swojej prezentacji podpisuje prof. Wiesław Binienda, dowodząc, że tupolew może bez rozerwania poszycia lądować do góry kołami. "Przegląd Lotniczy" dowodzi, że to kłamstwo. Tu-134, który 28 grudnia 2011... (Fot. STR AFP)
Miesięcznik ujawnia też nadużycia doradców Macierewicza m. in. pokazujących zdjęcie tupolewa, który w Kirgistanie wylądował "na plecach", a pasażerowie przeżyli. Naprawdę samolot nie lądował na grzbiecie, lecz wywrócił się już na ziemi po odłamaniu skrzydła utraconego przy awaryjnym lądowaniu
Miesięcznik ''Przegląd Lotniczy'' polemizuje z tezami debaty zorganizowanej w lutym na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Trzej naukowcy z zagranicy pracujący dla zespołu posła PiS Antoniego Macierewicza usiłowali tam obalić dotychczasowe ustalenia przyczyn tragedii pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.

Ich zdaniem w prezydenckim tupolewie doszło przed katastrofą do wybuchów, a samolot przed upadkiem nie zahaczył o drzewa, bo jego rozpad nastąpił w powietrzu. Słowo "zamach" nie padło wprost, ale prezentacji towarzyszyły zdjęcia polskich oficerów pomordowanych w Katyniu zestawione z fotografiami ofiar katastrofy.

"Przegląd" przeanalizował twierdzenia doradców Macierewicza, z których żaden nie jest specjalistą od badania wypadków lotniczych.

Rozmowy Agnieszki Kublik



Zmyślone prędkości

Artykuł pt. "Anatomia kłamstwa", napisany przez zastępcę redaktora naczelnego ''Przeglądu Lotniczego'' i lotnika Michała Setlaka, zaczyna się od analizy wypowiedzi dr. Wacława Berczyńskiego (Kanada) dowodzącego, że samolot, który utracił część skrzydła, jest zdolny do stabilnego lotu, a jego kadłub może bez szkody dla pasażerów wytrzymać zderzenie z ziemią.

Okazuje się, że w kwestii sterowności bez fragmentu skrzydła Berczyński podaje dane o wytrzymałości płatu na tzw. podmuch niesymetryczny, a nie o tym, jak maszyna zachowuje się po utracie tak istotnej części.

Jeszcze większym nadużyciem jest teza Berczyńskiego o rzekomej odporności foteli pasażerskich na upadek. Kanadyjski naukowiec twierdzi, że są one projektowane tak, by umożliwiały przeżycie pasażerowi przy upadku z prędkością 120 km/godz. Naprawdę parametr ten wynosi ok. 38 km/godz. I najważniejsze wyliczenia odnoszą się do sytuacji, gdy samolot próbuje awaryjnego lądowania i wyhamowuje. Tymczasem tupolew chwilę przed upadkiem usiłował się wzbić i jego prędkość wynosiła 260 km/godz.

"Przy tej prędkości niemal natychmiastowe zatrzymanie z przyspieszeniami przekraczającymi 100 G wytworzyło obciążenia o rząd wielkości większe od projektowych!" - czytamy w analizie "Przeglądu".

Fałszywy dowód z Kirgistanu

Równie nieprawdziwe są twierdzenia prof. Wiesława Biniendy (USA). Uważa on, że kadłub tupolewa powinien wytrzymać upadek do góry kołami, "na plecy". Na dowód przedstawia symulację, w której poszycie górnej części maszyny nie ulega deformacji mimo uderzenia w grunt.

Według Biniendy kadłub powinien być co najwyżej zgnieciony, a nie rozerwany. Tyle że w jego symulacji kadłub spada pionowo z prędkością 9,8 m/s; podczas gdy w rzeczywistości były to 72 m/s i prędkość w chwili upadku rosła.

Miesięcznik ujawnia też nadużycie doradców Macierewicza pokazujących zdjęcie tupolewa, który w Kirgistanie wylądował "na plecach" - kadłub wytrzymał, a pasażerowie przeżyli. Naprawdę jednak prezentowany na fotografii z Kirgistanu samolot nie lądował na grzbiecie, lecz wywrócił się już na ziemi po odłamaniu skrzydła utraconego przy awaryjnym lądowaniu.

Lotniczy miesięcznik kilkakrotnie zwraca uwagę, że naukowcy Macierewicza podpierają swoje tezy przykładami wypadków, w których pasażerowie przeżyli awaryjne lądowania, gdy samoloty wytracały prędkość. Dochodziło wtedy do tzw. kapotażu, gdzie szybkość jest bliska zera. Sytuacja prezydenckiego tupolewa była inna.

REKLAMY GOOGLE
VolusionŽ Store Builder
All You Need to Start Your Store. Sell Online, Get Free Trial Today!
Volusion.com/GetStartedToday
E*TRADE – Official Site
Get up to $500 and Trade Free For 60 Days. Apply Now!
etrade.com
New Laptop from Google
Introducing Chromebook. 2.4 pounds light. 0.7 inches thin. For $249.
google.com/chromebook
Ani śladu wybuchów

O wybuchach na pokładzie i skrzydle tupolewa przekonuje dr Gregory Szuladziński (Australia). Ma o tym świadczyć "rozrzucenie szczątków maszyny na bardzo dużej przestrzeni i rozczłonkowanie ciał ofiar".

Tezie Szuladzińskiego przeczą zdjęcia satelitarne zrobione po wypadku. "Pole szczątków jest w istocie bardzo małe, skupione w miejscu zderzenia maszyny z ziemią. Ma ono 60 m szerokości i 130 m długości. W przypadku wybuchu w powietrzu szczątki kadłuba i jego zawartości byłyby rozrzucone na dużo większym obszarze, jeszcze przed miejscem upadku" - dowodzi lotniczy miesięcznik, dodając, że wybuch na skrzydle spowodowałby charakterystyczne deformacje poszycia, które jednak zostało bardzo dobrze zachowane.

Co więcej, wybuchy musiałyby być odnotowane przez rejestratory pokładowe (czarne skrzynki), ale w rzeczywistości z dźwięków zewnętrznych zapisały one jedynie odgłosy uderzenia w drzewa. Nie odnotowały też zmian ciśnienia w kabinie.

Kolejną nieprawdą powielaną przez badaczy Macierewicza jest informacja o obowiązku rekonstrukcji wraku po katastrofie.

"Przegląd" wylicza zaledwie pięć przypadków takich rekonstrukcji; najbardziej znana dotyczyła Boeinga 747 PanAm po zamachu nad Lockerbie w 1988 r., gdy zginęło 259 osób. Rekonstrukcje robi się tylko wtedy - pisze "Przegląd" - gdy "w żaden inny sposób nie można wyjaśnić przyczyn katastrofy, bo np. jej przebieg nie został zapisany przez rejestratory". Przepisy nt. badania katastrof lotniczych nic nie mówią o obowiązku rekonstrukcji w każdym przypadku.

Nieprawdziwe jest też twierdzenie Kazimierza Nowaczyka (USA), że tragedia pod Smoleńskiem to największa katastrofa w dziejach polskiego lotnictwa. W rzeczywistości bowiem do największej katastrofy polskiego samolotu doszło 9 maja 1987 r. W Lesie Kabackim rozbił się wtedy Ił 62 "Tadeusz Kościuszko". Zginęło 183 pasażerów lecących z Polski do Stanów.

10 kłamstw prof. Rońdy

Osobne miejsce "Przegląd" poświęca świeżemu nabytkowi zespołu Macierewicza - prof. Jackowi Rońdzie z AGH.

Na wspomnianej debacie wygłosił on mało zrozumiałą tyradę na temat lotu, który miał 2 listopada 2012 r. odbyć ppłk Robert Benedict z komisji min. Jerzego Millera nad Cmentarzem Powązkowskim. Rońda utrzymuje, że Benedict "wykonał eksperyment, leciał nad Powązkami, gdzie znajdują się groby ofiar katastrofy, na swoim samolocie bardzo lekkim ze sklejki i brezentu. Spowodował ścięcie latarni o średnicy 200 mm i grubości ścianki 10 mm i nie odpadło od samolotu nic".

W tych zdaniach profesora z Krakowa jest aż 10 nieprawdziwych stwierdzeń. Motoszybowcem PW 4 leciał tego dnia nie Benedict, lecz dwaj piloci z aeroklubu. Samolot to własność Politechniki Warszawskiej, zbudowany jest z kompozytu. Do kolizji z latarnią doszło nie w pobliżu Powązek, lecz na ul. Broniewskiego niedaleko lotniska Babice. Tam właśnie silnik zaczął przerywać i załoga lądowała lotem koszącym, zawadzając o latarnię i spadając z wysokości ok. 5 m. Latarnia nie została ścięta, lecz naruszona w miejscu, gdzie ma średnicę 100 mm i grubość ścianki 5 mm. I najważniejsze: samolot został poważnie uszkodzony, odpadło mu aż 2 m skrzydła.

BBudowniczy 15.03.2013 09:50

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Szpen (Post 1303694)
wrzucam, bo raczej większość nie czyta GW, więc pewnie przeoczą ten tekst.

Słuszne założenie :-) Są już pierwsze komentarze:

http://martynka78.salon24.pl/

Cytat:

„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz” – ta maksyma Mahatmy Gandhiego pobrzmiewała mi w uszach, odkąd usłyszałam o przełomowym ponoć artykule w marcowym wydaniu „Przeglądu lotniczego”, autorstwa Michała Setlaka, w którym to, wedle zapowiedzi, autor miał bezkompromisowo i raz na zawsze rozprawić się z marnym, w jego ocenie, warsztatem naukowców współpracujących z Zespołem Parlamentarnym oraz obnażyć ich kłamstwa. Pomyślałam sobie wówczas: dobrze się dzieje, panowie wychodzą ze swoich ciepłych nor i zaczynają kąsać, a więc zgodnie ze słowami Gandhiego zaczyna się trzeci etap, poprzedzający zwycięstwo. Redaktor Kublik, premier i wielu innych lamentujących doczekało się nareszcie „pancernego” rycerza, który postanowił stanąć do boju w obronie czci niewieściej Tatiany Anodiny i stworzonej przezeń smoleńskiej brzozy. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że ów rycerz miał nie byle jakich heroldów: od ponad tygodnia był wynoszony pod niebiosa na Twitterze przez samych członków Komisji Millera: Macieja Laska i Wiesława Jedynaka.

Niestety moja radość i nadzieja na dżentelmeński pojedynek nie trwały zbyt długo, dokładnie tyle, ile trwa zakup „Przeglądu lotniczego” i przeczytanie bodaj sześciu stron artykułu. Już sam tytuł - „Anatomia kłamstwa” – nawiązujący w dość przewrotny sposób do filmu Anity Gargas „Anatomia upadku”, stanowi przedsmak tego, co można przeczytać tuż pod nim. Z żalem muszę przyznać, że artykuł pana Setlaka w ani jednym akapicie nie przypomina rzetelnej, naukowej polemiki z tezami ekspertów ZP, za to wyraźnie daje się odczuć, „wyłażące” z każdego niemal zdania szyderstwo i kpina z uczestników debaty smoleńskiej.

Autor artykułu już na wstępie sygnalizuje główny problem, jakim według niego jest organizowanie debat, czy konferencji podobnych do tej, jaka miała miejsce 5 lutego na UKSW, podczas których naukowcy krytycznie oceniają wyniki prac ekspertów KBWLLP, czy też dokonują analizy oficjalnych, opublikowanych już dokumentów państwowych. Jest to, zdaniem Setlaka, „podrywanie autorytetu nauczycieli akademickich” i w związku z tym nie powinno mieć miejsca. Szkoda tylko, że popełniający „Anatomię kłamstwa” nie miał takich rozterek i nie grzmiał na alarm w chwili, kiedy polscy eksperci w grudniu 2010 roku, w „Uwagach do raportu MAK” wnosili o ponowne sformułowanie przyczyn katastrofy, motywując to następująco:

„Sposób przeprowadzenia analizy jest niezgodny z wytycznymi zawartymi w dokumencie ICAO Doc. 6920 (Manual of Aircraft Accident Investigation – podręcznik badania katastrof lotniczych, wydanie IV). Analiza powinna być oparta na ocenie dowodów, a nie hipotez. […] Hipotezy nie poparte dowodami powinny zostać odrzucone. Nie można traktować hipotez jako pewników, a w ich udowodnianiu powoływać się na hipotetyczne dowody”.

Co nie przeszkodziło im się podpisać w lipcu 2011 roku pod tezami, które sami jeszcze w grudniu 2010 roku uznawali za mocno wątpliwe i żądali ich weryfikacji. Czy ta przedziwna sytuacja nie podrywała autorytetu polskiej nauki i polskiego lotnictwa? A wydanie raportu bez dostępu do większości dowodów, bez zbadania wraku, czy bez fachowych oględzin miejsca tuż po zdarzeniu przynosi chlubę polskiej nauce (patrz: tabela „braków” na wstępie do Uwag RP…)?

Jednym z naukowców, któremu autor artykułu postanowił udowodnić, co najmniej manipulację i brak wiedzy, jest doktor Grzegorz Szuladziński, przedstawiony, jako „australijski ekspert od eksplozji”.

Zdaniem Setlaka, naukowiec „wierzy, że katastrofę spowodowały dwa wybuchy”. Już samo słowo „wiara” w odniesieniu do tak ścisłej dziedziny, jaką zajmuje się Szuladziński, jest próbą zdezawuowania jego dorobku, poprzez zasugerowanie ni mniej ni więcej, iż nie dysponuje on niczym innym, jak tylko właśnie wiarą i silnym przekonaniem, zapewne motywowanym politycznie. Kwestia ilości wybuchów w locie nie została jeszcze przez ekspertów ZP ostatecznie przesądzona, stąd też zgryźliwość autora jest co najmniej na wyrost.

Autor bardzo nierzetelnie przedstawił tezy, które sformułował polski naukowiec z Australii, twierdząc, iż oparł swoje przekonanie o wybuchu na „rozrzuceniu szczątków na bardzo dużej powierzchni, rozczłonkowaniu ciał i „odkręceniu” przedniej części kadłuba” , co Setlak podsumował słowami: „to nieprawda” i zaraz dodał: „widzimy, że pole szczątków jest istocie bardzo małe, skupione w miejscu zderzenia maszyny z ziemią – według pomiarów ma ono 60 m szerokości i 130 m długości. W przypadku wybuchu w powietrzu szczątki kadłuba i jego zawartości byłyby rozrzucone na dużo większym obszarze jeszcze przed miejscem upadku!”. Także w tym miejscu pan Setlak niezbyt pięknie się myli- tylko korzystając z materiałów MAK widzimy, że wrakowisko ma nie 130, tylko prawie 180 metrów długości (tak,tak!), i to na oficjalnym zdjęciu, pokazującym wcześniej przeniesiony przez Rosjan w okolice bruzd statecznik. W oryginalnej konfiguracji pole szczątków miało prawie 210 metrów długości! Aż strach pomyśleć, do jakich wniosków dojdzie autor, jeśli nie daj Boże jeszcze coś zmierzy.

Czy można uwierzyć, że przyczyną takiego stanu rzeczy był upadek z kilku metrów wprost na smoleńskie błoto, które, jak przyznała sama komisja Millera, „pochłonęło” dużą część energii? Wreszcie, czy opis dużej ilości małych fragmentów samolotu, znalezionych daleko od miejsca katastrofy, w okolicy brzozy, na której maszyna miała stracić końcówkę skrzydła, a zamieszczony w rosyjskim protokole z 10 kwietnia, nie dowodzi właśnie słuszności tezy doktora Szuladzińskiego? Przypomnijmy fragment protokołu, spisanego przez funkcjonariusza Komitetu Śledczego przy Prokuraturze FR :

„Na tej działce w kierunku południowo – zachodnim znajduje się szopa o wymiarach 4x2 metra. Szopa jest pochylona w lewą stronę, na dachu szopy znajduje się metalowy fragment samolotu i odłamki drzew. W końcowej, zachodniej części działki przyzagrodowej znajduje się brzoza o średnicy w podstawie około 80 cm. Brzoza stoi w odległości około 15 metrów w kierunku wschodnim od wspomnianej szopy. Na wysokości około jednego metra wierzchołek brzozy jest obłamany. W górnej, obłamanej części brzozy są zaczepione metalowe fragmenty samolotu. Na gałęziach tej brzozy „wiszą” metalowe fragmenty samolotu. W promieniu około 1—12 metrów od brzozy, na ziemi są porozrzucane liczne metalowe fragmenty samolotu o różnej wielkości

[…] Z lewej strony działki przyzagrodowej znajduje się wąwóz o wymiarach około 25x55 metrów. […] Na całej długości wąwozu leżą metalowe fragmenty samolotu”.

Także ostatnie dni przyniosły dodatkowe informacje, które mogą świadczyć, że nastąpiła eksplozja w skrzydle, jeszcze przed brzozą Bodina. Ujawnił je prokurator- referent śledztwa smoleńskiego, Karol Kopczyk, mówiąc dziennikarzowi, iż w brzozę wbiły się zarówno lakierowane na biało, jak i czerwono fragmenty samolotu. Jest to o tyle interesujące, że w miejscu na skrzydle, które komisje wskazały jako miejsce jego urwania, nie ma żadnych elementów lakierowanych na czerwono. Najbliższe takie części znajdują się kilka metrów od miejsca oderwania końcówki płata. Poinformowany o czerwonych odłamkach w brzozie Maciej Lasek z KBWL LP odmówił komentarza, zasłaniając się brakiem oficjalnego komunikatu prokuratury, która, zauważmy, do dziś nie zdementowała informacji, jakich miał udzielić Kopczyk.

Setlak myli się, pisząc: „na odcinku między brzozą a polem szczątków leżą wyłącznie pojedyncze fragmenty zewnętrznych części płatowca- skrzydeł i usterzenia, oderwane w wyniku zderzeń z drzewami”. 10 kwietnia na trasie samolotu, przed wrakowiskiem, zalegały co najmniej cztery pola usłane odłamkami, w tym także fragment poszycia lewego skrzydła odrzucony w bok, na prawą stronę toru lotu Tupolewa. Niektóre z tych części nosiły ślady działania ognia. Inne wisiały na drzewach poza zasięgiem skrzydeł lecącego samolotu. Obok oderwanej końcówki skrzydła także znajdowały się części maszyny. Oczywiście duża ilość odłamków nie została zinwentaryzowana ani przez MAK, ani KBWL LP. (patrz: Fot.1,2)

Autor jednak słusznie zauważył: „wybuch na skrzydle spowodowałby charakterystyczne deformacje poszycia”. I faktycznie, w „obrysie” widać cały górny panel poszycia integralnego, prawie pustego w chwili katastrofy zbiornika paliwa, który został wyrwany od wewnątrz (oznaczony przez Rosjan „00005”). Nie został on uszkodzony od uderzeń w drzewa, nie nosi także na górnej powierzchni równoległych do kierunku poruszania się Tupolewa wgnieceń od kontaktu z pniami, pomimo że wg oficjalnej wersji wypadków samolot z opuszczonym lewym skrzydłem na małej wysokości przeorał zagajnik grubych drzew koło autokomisu.(patrz: Fot: 3,4)

Setlak nie dopuszcza do siebie myśli, że końcówka skrzydła mogła odpaść od sił aerodynamicznych działających na osłabioną eksplozją konstrukcję lub od uderzenia w drzewa tejże końcówki, już prawie oddzielonej od centropłata.

Nie jest prawdą, że „wybuchom przeczą też zapisy rejestratorów”- chyba, że autor z autopsji (czego mu naturalnie nie życzymy) zna różnicę między dźwiękiem drącego się poszycia skrzydła, a eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa, kilkanaście metrów od mikrofonów zamontowanych w kabinie pilotów. Oczywiście ekspert lotniczy powinien wiedzieć, że wybuch w kadłubie nie ma szansy się zapisać, ponieważ momentalnie pada zasilanie rejestratorów. Dlatego nie wątpię, że Setlak zna przykłady takiego właśnie zachowania „czarnych skrzynek”, tylko mu się chwilowo zapomniało. A zatem przypomnijmy pokrótce: PanAm 103 (Lockerbie), TWA 800 (East Moriches) czy wreszcie Air India 182 (Atlantyk, k. Irlandii). Rejestratory do końca nie wskazywały na anomalie, zapis urywał się nagle. To „odcisk palca” wybuchu wewnątrz kadłuba.

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, o którym autor artykułu nie zechciał poinformować czytelników. Otóż doktor Szuladziński wielokrotnie, również w swoim raporcie, wskazywał na odłamki, dużą ich ilość, jako jeden z najbardziej charakterystycznych skutków wybuchu:

„Te małe kawałki nazywamy odłamkami. Są one charakterystycznym skutkiem działania materiałów wybuchowych. Jedyna inna możliwość wytworzenia odłamków z konstrukcji lotniczych to uderzenie o sztywną przeszkodę z dużą prędkością. Sztywnej przeszkody w omawianym wypadku nie było, a 270 km/h jest niedostateczną szybkością, by powstały odłamki”.

Co jeszcze, według doktora Szuladzińskiego, wskazuje na wybuch wewnątrz samolotu? Na taki scenariusz wskazuje między innymi rozprucie segmentu kadłuba z charakterystycznym rozwarciem i wywinięciem krawędzi pęknięcia (stopień rozwarcia blach kadłuba jest miarą energii materiału, który eksplodował), wygląd fragmentów kadłuba widzianych wzdłuż osi (zawartość została „wydmuchnięta”), gwałtowne przyspieszenie pionowe, ok. 0.78 g, skierowane w dół względem samolotu oraz niewielkie, incydentalne ogniska pożaru.

Także krytykując prezentację dra Nowaczyka autor dopuszcza się przekłamań (w jego osobistej nomenklaturze: „zwykłych kłamstw”.) Nie do końca prawdziwe jest jego stwierdzenie o kilkunastometrowej dokładności wysokościomierzy barometrycznych- np. urządzenie WBE-SWS poniżej 3 tys. metrów ma dokładność 10 metrów.

Autor może się zdziwi, ale TAWS#38 na początku rzeczywiście został przez KBWL LP ukryty- zresztą nie dotyczy to tylko lokalizacji samego punktu, ale także całego raportu Universal Avionics. Ponieważ ostatnio rozmawiając z członkami KBWL LP zauważyłem, że nawet oni słabo pamiętają, jak to z tym TAWS było i usiłują przekonywać nieświadomą publiczność, że oni- ależ skąd!- niczego, ale to absolutnie niczego nie ukrywali- pokrótce przypomnę całą sytuację. Otóż dzień przed ogłoszeniem Raportu Millera Nowaczyk wystąpił przed Zespołem Parlamentarnym, prezentując ustalenia oparte na analizie danych Universal Avionics, w których posiadanie wcześniej wszedł Zespół. W każdym razie, w Raporcie Millera nie było ani lokalizacji punktu TAWS#38, ani źródłowego opracowania Universal Avionics z odczytania FMS i TAWS. Zostało ono odtajnione dopiero kilka miesięcy później, wraz z protokołem wojskowym. Dziwnym trafem wszyscy wiedzieli już wtedy, że Zespół Parlamentarny także dysponuje amerykańskimi danymi. Czy jest to tylko przypadkowa zbieżność faktów i dat?

Setlak, opisując zawiłości rejestracji TAWS, całkiem rezolutnie pominął informację o dodatkowym parametrze, zgodnie z którym w TAWS#38 rządowy Tupolew zmieniał kierunek lotu znacznie wolniej, niż wynika z oficjalnej narracji. Mowa tu o Track Rate, czyli zarejestrowanej (a pamiętajmy, że samolot miał być już obrócony o około 50 stopni na lewe skrzydło) prędkości tej zmiany: -0,064 stopnia na sekundę.

To ważne z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że Setlak, jako osoba o szerokich kontaktach w świecie lotniczym, ma okazję zapytać pilotów dużych maszyn komunikacyjnych (w tym także Tu-154), jak szybko ich samoloty w konfiguracji do podejścia zmieniają kurs przechylone na skrzydło o ponad 30 stopni, a ich wypowiedzi opublikować w swoim szacownym czasopiśmie. Po drugie wreszcie- autor (raczej mimowolnie, wbrew większości oponentów Nowaczyka) otwartym tekstem napisał, że parametr Track jest mierzony, a nie obliczany (czyli przewidywany) przez TAWS. Ta interpretacja dodatkowo potwierdza brak skrętu w TAWS#38. To zła wiadomość dla tych adwersarzy Nowaczyka, wg których kurs się zmieniał już od uderzenia w brzozę, ale nie zostało to zanotowane wskutek wykonywania błędnych obliczeń przez psujące się od kontaktu z drzewami komputery pokładowe.

Stwierdzenie Setlaka o braku wiarygodności GPS w TAWS#38 możemy spokojnie między bajki włożyć, jako że zanotowana pozycja GPS leży na tej samej prostej, którą wyznaczają poprzednie punkty: TAWS#36 i TAWS#37. Przyczyny tego stanu rzeczy mogą być trzy: albo nastąpił przypadek błędnego odczytu, współliniowego z poprzednimi odczytami prawidłowymi, albo ślizg w prawo który spowodował że pozycja anten GPS nie zmieniła się wraz z rosnącym skrętem samolotu w lewo, albo też Tupolew w TAWS#38 nie był tak obrócony, aby zaszkodziło to prawidłowemu odczytowi GPS. Dodatkowo, jak pamiętamy, zarejestrowana tuż przed TAWS#38 prędkość zmiany kierunku była w praktyce równa zero. Dlatego dwie pierwsze możliwości wydają się wyjątkowo mało prawdopodobne, i na nieszczęście autora „Anatomii kłamstwa” na placu boju zostaje trzecia…

Setlak wydaje się pilnym studentem smoleńskich blogów, o czym świadczy dobra orientacja w ostatnich ustaleniach najbardziej utytułowanych okołobrzozowych badaczy katastrofy. Ustalenia te dotyczą tak przyczyny wystąpienia samego TAWS#38, jak i nazwy odpowiedzialnego za to zjawisko wyłącznika. Oczywiście, pęd do wiedzy to nic wstydliwego nawet dla eksperta lotniczego, chociaż należy zauważyć, że autor „Anatomii kłamstwa” stawia bardzo kategoryczne tezy, w przeciwieństwie do internetowych dyskutantów. Nie dzielmy jednak skóry na niedźwiedziu i do możliwych, jeszcze na 100% nieustalonych przyczyn TAWS#38- oprócz bardzo wygodnego dla zwolenników wersji MAK/KBWL LP kontaktu podwozia z drzewami- dodajmy także z kronikarskiego obowiązku, że w okolicy TAWS#38 nastąpiła nagła przerwa w zasilaniu niektórych urządzeń, spowodowana awarią generatora numer jeden, a także silny wstrząs.

Nie od rzeczy byłoby spytać naszego eksperta, jaką to „akcję poszukiwawczą” zorganizował pilnie MAK, w nocy, gdy polscy prokuratorzy i eksperci już spali, a Rosjanie w świetle latarek przenosili leżący daleko przed wrakowiskiem statecznik? Czyżby nieznalezienie rejestratora K3-63 nie dawało im spokoju?

Jako kolejnego „kłamcę” Setlak wskazuje prof. Wiesława Biniendę. Na początek stara się udowodnić, że sękaty pień jest wytrzymalszy od zwykłego, podpierając się swoimi przemyśleniami z pracy w drewutni. Nie sposób w tym miejscu nie zwrócić uwagi, iż wg specjalisty od drzew, prof. Cieszewskiego, na którego ustalenia wybiórczo powołuje się Setlak, w strefie domniemanego kontaktu ze skrzydłem brzoza Bodina zawierała między 25 a 40 % powierzchni sęków, co znacznie zmniejszało jej wytrzymałość na uderzenie o dużej energii. Autor ten argument w całości pomija. Nie wspomina też, że w pierwotnym modelu Biniendy drewno miało większą wytrzymałość niż w rzeczywistości, zaś w ostatnio opracowanym wirtualnym eksperymencie- dokładnie wytrzymałość brzozy w Smoleńsku, której próbki zbadano w laboratorium prof. Cieszewskiego przed Konferencją Smoleńską.

Nie jest prawdą, że prof. Binienda przyjął jako jedyną grubość dźwigara 12mm. Gdyby Setlak znał wystąpienia profesora, wiedziałby, że jego obliczenia były robione parametrycznie (czyli dla różnych grubości konstrukcji skrzydła), a 12 mm wcale nie było wartością najmniejszą. Obliczenia zawsze dawały jednak taki sam wynik: skrzydło przecinało brzozę. O ile Setlak z wyższością wspomina, że Binienda modelując grubości konstrukcji skrzydła korzystał z „uniwersyteckiego podręcznika konstrukcji i wytrzymałości” (nb. wydanego przez Ministerstwo Transportu Federacji Rosyjskiej), to pomija zupełnym milczeniem fakt, że on sam, podając w swoim artykule spodziewane grubości elementów konstrukcji Tupolewa, korzystał ze …znalezionej w internecie pracy studenta pt. „Kursowaja rabota: posadka samolieta Tu-154 s niewypuszcziennoj odnoj gławnoj oporoj szassi” !

Zupełną kompromitacją Setlaka kończy się próba zarzucenia Biniendzie kłamstwa w sprawie wskazanego przez profesora braku zniszczenia slotu (ruchomego elementu na przedniej części skrzydła) w domniemanej strefie kontaktu z brzozą. Autor pisze: „W rzeczywistości pogięta i rozerwana końcówka trzeciego segmentu slotu, znaleziona przy brzozie, leży obok na resztkach skrzydła”. Autor nie wie, że w jednym zdaniu popełnił dwa kompromitujące eksperta lotniczego błędy. Po pierwsze, pomylił numery sekcji slotu- trzecia bowiem, nieuszkodzona, odpadła razem z końcówką skrzydła, natomiast druga została zniszczona- tyle, że prawie metr bliżej kadłuba niż miejsce oderwania końcówki! Oczywiście tego fenomenu niszczenia skrzydła w poprzek od uderzenia w kierunku lotu- nasz ekspert nie wyjaśnił. Zarzucenie kłamstwa Biniendzie miało krótkie nogi. Obaj panowie mówili o tym samym fragmencie slotu sekcji drugiej, tyle że Setlak nie miał pojęcia, że tak właśnie jest!

Fot.5 Zniszczony fragment slotu sekcji 2 OCzK lewego skrzydła w ułożonym przez Rosjan „obrysie” wraku tupolewa. Z prawej u góry zdjęcia widać zniszczenia skrzydła, które znajdowało się za tym slotem w domniemanym przez komisje momencie uderzenia w brzozę. Widać że nie ma możliwości aby skrzydło zostało zniszczone, a slot na odcinku prawie 1 metra w stronę kadłuba ocalał.

Kolejny błąd (nie napiszemy „kłamstwo” aby nie zniżać się do jego poziomu) Setlak popełnił, próbując przekonać czytelników, że we wraku Tupolewa nie było poszycia oderwanego od wręg. Otóż autor „Anatomii kłamstwa” najwidoczniej nie ma zbyt dużego pojęcia o katastrofie smoleńskiej w ogóle, a uszkodzeniach wraku w szczególności. Na poniższych zdjęciach pokazujemy rozerwany fragment kabiny pasażerskiej z poszyciem oderwanym od wręg - czyli ilustrację charakteru zniszczeń, o którym wspomina Setlak. (patrz: Fot. 6,7)

W dalszej części artykułu Michał Setlak podważył też zasadność rekonstrukcji wraku, która, jak twierdzi, jest absolutnie zbędna w sytuacji, gdy rejestratory zapisały przebieg zdarzenia. Jak rozumiem, podobne stanowisko reprezentowali rosyjscy funkcjonariusze, którzy bez żadnej krępacji niszczyli wrak TU 154 M, kiedy w pośpiechu, łamiąc zapisy załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej o ochronie dowodów, usuwali jego szczątki ze smoleńskiej polany. W końcu to, że jak „walnęło, to urwało” wiedziano niemal od pierwszych chwil, a zatem, zgodnie z logiką redaktora „Przeglądu lotniczego” , wszelkie badania, mogące przybliżyć mechanizm rozpadu maszyny, można było sobie odpuścić. Jednak wbrew opinii autora „Anatomii kłamstwa” polscy eksperci, choć przecież znali już zapisy „czarnych skrzynek, uważali za niezwykle ważne szczegółowe zbadanie wraku,” czemu dali wyraz w liście – skardze do ministra Grabarczyka w lutym 2011:

„Polski akredytowany nie zapewnił także polskim ekspertom badającym wrak rozbitego samolotu TU-154M możliwości dokończenia prac przed zniszczeniem i wywiezieniem jego szczątków przez przedstawicieli Federacji Rosyjskiej. Działanie to stanowiło niedopełnienie obowiązków nałożonych na Edmunda Klicha w związku z wyznaczeniem go na akredytowanego przedstawiciela przy komisji rosyjskiej oraz działanie na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej poprzez utracenie możliwości przeprowadzenia powyższych badan, z których każde może mieć kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy TU-154M. (…).

Autor w ostatnim akapicie swojego artykułu, zapewne upojony wizją oklasków i zaszczytów, na głównych i niepodważalnych świadków smoleńskiej tragedii przywołuje okoliczne drzewa. Według niego „połamane przez maszynę pnie i korony drzew oraz fragmenty struktury skrzydła wbite w brzozę są niepodważalnym dowodem rzeczowym” i w związku z tym nie potrzeba „tygodni obliczeń uniwersyteckich komputerów”, ani żadnych symulacji. Ten swoisty akt wiary ze strony pana Setlaka powinien być jednak skonfrontowany choćby ze stanowiskiem Prokuratury Wojskowej z dnia 28 lutego br., która pomimo blisko trzyletniego dochodzenia nie ma pewności, co złamało brzozę , ani też skąd się wzięły wbite w jej pień elementy:

„Biegli dokonają zwymiarowania dwóch fragmentów brzozy, zmierzą cięcia, ułamania i darcia, zabezpieczą znajdujące się w nich ewentualne elementy metalu i powłok lakierowych. W dalszej kolejności biegli dokonają odlewów silikonowych tychże darć, cięć i złamań oraz elementów metalowych w przypadku ich ujawnienia i zabezpieczenia. Biegli pobiorą również próbki z elementów tkwiących w brzozie do dalszych badań fizykochemicznych, metaloznawczych i mechanoskopijnych. Następnie, już w Smoleńsku, biegli pobiorą z wraku zasadniczego próbki referencyjne (porównawcze) elementów metalowych i powłok lakierowych. Czynności te potrwają do dnia 7 marca 2013 r.

Efekty wykonanych przez biegłych na terenie Federacji Rosyjskiej czynności poznamy po opracowaniu opinii, w której biegli określą m.in. mechanizm powstania uszkodzeń drewna brzozy, a więc czy uszkodzenie drzewa mogło powstać od uderzenia skrzydła samolotu i czy samolotem tym był TU 154 M nr 101”.

Z buńczucznie zapowiadanego artykułu, który miał położyć kres „fantazjom” i niekompetencji ludzi Zespołu Parlamentarnego, po „wyciśnięciu”, pozostało niewiele elementów miażdżących, a jeżeli już, to miażdżą one samego autora.

„Z czego się śmiejecie? z siebie samych się śmiejecie!”
Autorzy:
Martynka
Marek Dąbrowski
http://martynka78.salon24.pl/
+

Cytat:

Rozszerzona odpowiedź na niewymienione w tej notce zarzuty M.Setlaka zostanie zamieszczona w prasie. Nie omieszkam poinformować o tym Czytelników.Marek Dąbrowski
Mnie najbardziej ciekawi ta prędkość z jaką spadał wg Pana Setlaka samolot czyli 72 m/s. Wydawało mi się. że 72 m/s to składowa pozioma prędkości lotu, a nie pionowa. Gdyby spadał z prędkością 72 m/s, to ostatnie 100 m wysokości pokonałby w trochę ponad sekundę.

Cytat:

Tyle że w jego symulacji kadłub spada pionowo z prędkością 9,8 m/s; podczas gdy w rzeczywistości były to 72 m/s i prędkość w chwili upadku rosła.

ziuk_NYC 15.03.2013 17:13

ciekawa rozmowa z Panem mecenasem Bartoszem Kownackim, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy w radiu Wnet.
http://www.radiownet.pl/publikacje/k...fy-smolenskiej

Drozd 20.03.2013 10:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Różnica między stroną rządową ,która wyjaśniała tą sprawę a Macierewiczem jest taka, że jeśli nawet Komisji Millera czy prokuraturze zdarzały się błędy czy zaniedbania to nie miały one zamysłu celowego , natomiast ,to co robi Macierewicz + pisowskie media to jest celowe sianie zamętu o którym pisałem ,tak aby ta sprawa nie schodziła z pierwszych stron gazet.Nie chodzi o żadną chęć wyjaśnienia czegoś ,tylko nieustanne bicie piany od helu,przez Biniende ,do trotylu ,dziesiątki hipotez bez pokrycia ,byle tylko w kółko o tym beblać.Typowy temat zastepczy.
Za niedługo dojdziesz do kolejnego wniosku ,że L.Kaczyński w ogóle nie chciał leciec 10tego do Smoleńska , tylko Tusk do spółki z MONem i BORem na siłe go wsadzili do Tupolewa.Pozatym chyba nie sądzisz ,że dla prezydenta ,który za główny cel swojej działalności przyjął sobie zwalczanie premiera ,będzie jakiekolwiek porozumienie ? Nawet gdyby ,ktoś ze strony rządowej odradził lot 10 tego do Smoleńska ,to zaraz w mediach wyszedlby jakiś Stasiak czy Gosiewski i powiedział,że to skandal że rzad uniemozliwia prezydentowi odwiedzenie grobów polskich żołnierzy .

Ale za przeproszeniem pieprzysz, ktoś ci płaci za te brednie czy zwyczajnie jesteś pożyteczny ...

Nie miały zamysłu celowego? To TAWS 38 ukrył się im przez przypadek? Nie ośmieszaj się rusofilu.

Ty POfil najlepiej wiesz o co chodzi :). Gdyby zespołowi sejmowemu chodziło o zafałszowanie sprawy to wystarczyło by poprzeć raport millera, proste. Tam jest tyle hipotez bez pokrycia ile tylko odmóżdżony mógł z siebie wypluć.

Widzisz dla narodowościowego i kulturalnego kundla, chęć upamiętnienia zbrodni na Polakach w jej 70 rocznicę to nic ważnego. Dlatego może w jego pustym łbie powstać pomysł że można by tam nie lecieć. Zrozum jednak ze nie wszyscy są bezideowymi kundlami.

No i jak każdy leming na białe zawsze mówi czarne tak nic dziwnego że jego zdaniem Kaczyński zwalczał Tuska. :) Szczyt debilizmu.

Pablo84 20.03.2013 10:40

Drozd, ale chłopie, nie obrzucaj się z nim inwektywami. Rozmawiajmy kokretnie.

As82. Znaleziono ślady materiałów wybuchowych?Znaleziono
Czy "grzebano" przy TAWS 38?Grzebano.
Sfałszowano protokoły sekcyjne przez rosjan?Sfałszowano.
Oskarżono gen Błasika o wywieranie presji na pilotów? Oskarżono, a prokuratura wojskowa to obaiła.Żony gen Błasika, do tej pory nie przeproszono.
Czy Kopacz na mównicy sejmowej kłamała przy tym, gdy mówiła o przeszukiwaniu o metr w głąb ziemi pod Smolenskiej?Kłamała
------------------------------II------------------------ o tym, że w oględzinach zwłok brali udział polscy patomorfolodzy oraż śledczy? Kłamała.
Czy nie oddano śledztu Rosjan?
Czy do tej pory nie można odzywskać najważniejszych dowodów w sprawie tej katastrofy?Wraku oraz skrzynek?


I tak można wymieniać. Chłopie czy ty nie widzisz, tego całego absurdu jaki jest przy tej całej katastrofie? Ja sam nie mogę uwierzyć w ogrom tego absurdu i wydaje mi się to wszystko jakimś ponurym żartem.Nie mieści mi się w głowie, jak można nazwać to tematem zastępczym.
Można się też zastanawiać, kto stara się prowokować. Czy to nie Sikorski palnął ostatnio, że Rosjanie "boją się (!!)" przekazać wraku, bo Macierewicz wynajdzie ślad bomby atomowej?. Przecież to już jest kpina,prowokacja, i kolejna próba zniesławienia, ale i też kłamstwa- bo Macierewicz nic nie udowania, tylko powołani do tego ludzie
Jak może minister spraw zagranicznych mówić takie rzeczy.To jakiś matrix.

P.S
Może ktoś przenieść te posty do tematu o Smoleńsku?

Drozd 20.03.2013 10:58

Jakimi inwektywami? Jak nazwać kogoś dla kogo wyjaśnienie śmierci urzędującego prezydenta to temat zastępczy? Uważam że nawet najostrzejsze określenie nie będzie tu inwektywą. A moim zdaniem takie sądy może wyrażać tylko bezideowiec nie mający poczucia obowiązku wobec przodków, czyli kundel narodowościowy. To nie inwektywa tylko opis zachowania.

Pablo starasz się rzeczowo dyskutować z kolesiem który potrafi stwierdzić ze to Kaczyński zwalczał Tuska, a fałszerstwa w rządowym śledztwie są niezamierzone :). Podziwiam szczerze, ale to rzucanie grochem o ściane.

Moim zdaniem brednie trzeba jasno i konkretnie piętnować i nazywać inaczej taki AS bęzie wymyślał co mu ślina na język przyniesie, a Ty będziesz non stop tłumaczył że nie jesteś wielbłądem.

Dlaczego chcesz przenosić do smoleńskiego?

BBudowniczy 20.03.2013 11:03

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Bredzisz o jakiś zmywakach w UK i osobach tymczasowo zajmujących tereny Rzeczpospolitej , tymczasem Smoleńsk to temat zastępczy dla takich rusofobów jak ty i jeszcze kilku w tym temacie. (...) Potem wychodzą różnej maści matoły z transparentami "Katyń 1940 - Smoleńsk 2010" i w ten sposób kalają pamięc zamordowanych żołnierzy ,i równają mord tysięcy Polaków ze zwykła nieodpowiedzialnością i burdelem jaki panował przy organizacji tej wizyty, ale spoko rusofob wszystko może.

Nowa definicja rusofoba made in AS82 - rusofob to ten co nie zgadza się z raportem MAK i Millera. Na tej samej zasadzie ja mogę uważać że Ty jesteś rusofilem, bo zgadzasz sie z raportem MAK i Millera.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Różnica między stroną rządową ,która wyjaśniała tą sprawę a Macierewiczem jest taka, że jeśli nawet Komisji Millera czy prokuraturze zdarzały się błędy czy zaniedbania to nie miały one zamysłu celowego , natomiast ,to co robi Macierewicz + pisowskie media to jest celowe sianie zamętu o którym pisałem ,tak aby ta sprawa nie schodziła z pierwszych stron gazet.

Czyli uważasz że wytykanie błędów to "sianie zamętu"? To jest słownictwo rodem z PRL-u, gdzie też tak określano opozycję.Ona "siała zamęt", a Popiełuszko urządzał nawet "seanse nienawiści". Różnica o której piszesz, jest taka ze sprawa rządowa miała obowiązek przeprowadzić śledztwo w sposób jak najbardziej profesjonalny, z użyciem wszelkich możliwych środków. Poczynając od oddania śledztwa w ręce Rosjan, poprzez pseudokomisję Millera która jedynie "oglądała wrak", nic nie badając, po prokuraturę która nie przeprowadza sekcji zwłok i wysyła po 2,5 roku specjalistów w celu zbadania,a czy aby na wraku nie ma śladów po materiałach wybuchowych - jest to jedno wielkie nieporozumienie. To nie są jakieś błędy czy zaniedbania, to jest od samego początku pozorowanie śledztwa. To że Macierewicz i masa polskich naukowców wytyka to wszystko (co nie jest ich obowiązkiem) to tylko wstyd dla mediów prorządowych, które się tym nie interesują i od poczatku mają to w d...
Podejrzewam, że 20 lat temu tacy ludzie jak Ty to samo mówili o np. Michale Falzmanie, który wykrył aferę FOZZ. Ten "oszołom" też wówczas tylko "siał zamęt".

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Nie chodzi o żadną chęć wyjaśnienia czegoś ,tylko nieustanne bicie piany od helu,przez Biniende ,do trotylu ,dziesiątki hipotez bez pokrycia ,byle tylko w kółko o tym beblać.Typowy temat zastepczy.

To Ty razem z Pysiami i Szpenami od początku bijesz pianę i bredzisz tu o helu, presji, "Macierence","krwi na rękach", "ląduj dziadu" i "pisowskich oszołomach".
PS. Czy już do Ciebie dotarło że trotyl został wykryty na wraku, a badania zlecił i przeprowadził nie Macierewicz tylko prokuratura?

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Za niedługo dojdziesz do kolejnego wniosku ,że L.Kaczyński w ogóle nie chciał leciec 10tego do Smoleńska , tylko Tusk do spółki z MONem i BORem na siłe go wsadzili do Tupolewa.Pozatym chyba nie sądzisz ,że dla prezydenta ,który za główny cel swojej działalności przyjął sobie zwalczanie premiera ,będzie jakiekolwiek porozumienie ? Nawet gdyby ,ktoś ze strony rządowej odradził lot 10 tego do Smoleńska ,to zaraz w mediach wyszedlby jakiś Stasiak czy Gosiewski i powiedział,że to skandal że rzad uniemozliwia prezydentowi odwiedzenie grobów polskich żołnierzy .

Prezydent chciał lecieć do Smoleńska, a psim obowiązkiem rządu, MONu i BORu było zapewnić mu bezpieczny transport do Smoleńska. Czy te proste fakty docierają do Ciebie?

PS. AS82 - co z tym pomysłem Rostowskiego? Może jednak skomentujesz

funkykoval 20.03.2013 12:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
..... tymczasem Smoleńsk to temat zastępczy dla takich rusofobów jak ty i jeszcze kilku w tym temacie.....

Uwielbiam poezję Lermontowa, jestem zauroczony koncertem fortepianowym b-moll Czajkowskiego, lubię rosyjską kuchnię - w szczególności kulebiaka i uchę - natomiast co do śledztwa smoleńskiego prowadzonego przez organa państwowe Federacji Rosyjskiej mam wiele zastrzeżeń - i to mam mnie kwalifikować jako rusofoba ????

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Sądze ,że gdyby ten samolot się rozbił np. w Hiszpanii ,to tyle powodów do jątrzenia i szukania spisków osoby twojego pokroju ,nakręcane przez Macierewicza i Kaczyńskiego by nie miały , ale ,że Rosja to wszystko wiadomo . Potem wychodzą różnej maści matoły z transparentami "Katyń 1940 - Smoleńsk 2010" i w ten sposób kalają pamięc zamordowanych żołnierzy ,i równają mord tysięcy Polaków ze zwykła nieodpowiedzialnością i burdelem jaki panował przy organizacji tej wizyty, ale spoko rusofob wszystko może.

Sądzę, że gdyby samolot rozbił się w cywilizowanej części świata, np. w Hiszpanii - przede wszystkim przeprowadzone zostałoby drobiazgowe śledztwo, które przede wszystkim byłoby przejrzyste, a wszelkie dowody zostałyby dokładnie zbadane - przykład katastrofy w Lockerbie. Nikt nie ferowałby wyroków w tym zakresie w 3 godziny po katastrofie (vide Radek Sikorski i jego SMS), tylko podjęto by wszelkie możliwe rozstrzygnięcia. No i na koniec nie trwałoby to latami - śledztwo zostałoby zakończone, a przyczyny katastrofy dogłębnie wyjaśnione.

No ale pewnie jestem rusofobem bo oczekuję od organów FR tego samego czego oczekiwałbym od organów jakiegokolwiek innego państwa.....

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Różnica między stroną rządową ,która wyjaśniała tą sprawę a Macierewiczem jest taka, że jeśli nawet Komisji Millera czy prokuraturze zdarzały się błędy czy zaniedbania to nie miały one zamysłu celowego ,

To znaczy, że fakt, że gen. Błasika nie było w kabinie co udowodnił Polski IES z Krakowa, nie wpływa na ustalenia komisji Millera, a niesprostowanie w tym zakresie tego raportu jest niczym nie znaczącym szczegółem - zwłaszcza jeśli chodzi o dobre imię generał, na którego wylano kubły pomyj i ścieków ???

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
natomiast ,to co robi Macierewicz + pisowskie media to jest bla bla bla ....

Pieprzysz ino dupą nie ruszasz........
Tzn. że jak Tobie obiją twarzuchnę, a prokurator stwierdzi (bo taki będzie miał punkt widzenia) że to Ty sprowokowałeś, to nie powinien bedać innych wątpliwości związanych z tym strasznym zdarzeniem ????

Człowiek myślący bada hipotezy i falsyfikując jedne odrzuca a inne uprawdopodobnia i na końcu stara się udowodnić. Jeśli dr Lasek nie zauważa faktu, że część ustaleń jego Komisji jest sprzecznych z dowodami (chociażby Błasik czy wysokość pancernej brzozy) i dalej twierdzi, że raport nie zawiera żadnych błędów w ustaleniach to sorry - widać taki typ myślenia z klapkami na oczach to to czego Ciebie nauczono...... i takim postawom hołdujesz.
Czyli obili Ci twarz- brałeś udział w bójce - należy Ci się kara zgodnie z k.k. - taka jest Twoja filozofia "myślenia"......

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304355)
Za niedługo dojdziesz do kolejnego wniosku ,że L.Kaczyński w ogóle nie chciał leciec 10tego do Smoleńska , tylko Tusk do spółki z MONem i BORem na siłe go wsadzili do Tupolewa.Pozatym chyba nie sądzisz ,że dla prezydenta ,który za główny cel swojej działalności przyjął sobie zwalczanie premiera ,będzie jakiekolwiek porozumienie ? Nawet gdyby ,ktoś ze strony rządowej odradził lot 10 tego do Smoleńska ,to zaraz w mediach wyszedlby jakiś Stasiak czy Gosiewski i powiedział,że to skandal że rzad uniemozliwia prezydentowi odwiedzenie grobów polskich żołnierzy .

Dawno doszedłem do wniosku, że z "homo sapiens" reprezetujesz tylko pierwszy człon - z myśleniem nie masz nic wspólnego - przetwarzasz tylko informacje, które do Ciebie docierają....
Skoro nie potrafisz zrozumieć że:
1) rolą BOR było odpowiednie zabezpieczenie wizyty Prezydenta kraju (NIK uznał, że takowego nie było)
2) MON nadzorował 36 pułk - dokonano przebudowy samolotu w kwietniu 2010i nie sprawdzono go pod kątem zabezpieczeń ,
to potwierdzasz diagnozę.....

PS - jesteś jednym z tych, którzy są u mnie w opcji "ignoruj", więc nie czytam i nie odpowiadam na Twoje wpisy, ale głupota ludzka zawsze wywołuje u mnie odruch współczucia.... Opamiętaj się i włącz Centralny Ośrodek Mózgowy....

Pablo84 20.03.2013 15:13

http://fakty.interia.pl/raport-lech-...ion,nId,944592

AS82 20.03.2013 19:45

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Pablo84 (Post 1304399)

Uderz w stół ,a nożyce się odezwą .Było 2,3 tygodnie "spokoju" od Smoleńska to Jaruś z Martusią wyskoczyli znów jak diabeł z pudełka

Drozd 20.03.2013 22:01

No i włączył ... :D

Arapaho 26.03.2013 12:09

Ale kompromitacja Setlaka z tymi 72m/s .Propagandowe teksty jak z czasów najgłębszej komuny dla tumanów którzy opuszczali lekcje fizyki. Zakon Pancernej Brzozy ma wielkie pokłady wiary, żadne pokłady wiedzy

kuba.j.g. 27.03.2013 00:13

Cytat:

Pierwotnie napisane przez BBudowniczy (Post 1303697)
Słuszne założenie :-) Są już pierwsze komentarze:

wis.la/vswie



wis.la/vswie
+



Mnie najbardziej ciekawi ta prędkość z jaką spadał wg Pana Setlaka samolot czyli 72 m/s. Wydawało mi się. że 72 m/s to składowa pozioma prędkości lotu, a nie pionowa. Gdyby spadał z prędkością 72 m/s, to ostatnie 100 m wysokości pokonałby w trochę ponad sekundę.


To taka rezerwa którą sobie wklejasz gdzy zajdzie potrzeba nie?

yarow 27.03.2013 03:38

Tekst krążący w Internecie, a skierowany

do przyjaciół Anglików...

"Wyobraźcie sobie, że Rosjanie podczas II wojny mordują skrytobójczo kilkadziesiąt tysięcy waszych jeńców, nie przyznają się do tego i zwalają winę na Niemców. Po latach prawda wychodzi na jaw, a królowa, wraz z całym sztabem generalnym, szefem Banku Anglii, szefami najważniejszych instytucji państwowych i arcybiskupem Canterbury leci w rocznicę tego mordu do Rosji, żeby uczcic pamiec pomordowanych brytyjskich żolnierzy. Tam samolot krolowej rozbija się w niewyjaśnionych okolicznościach. Rząd nie tylko nie podaje się do dymisji, ale powierza śledztwo Rosjanom, którzy ogłaszają, że do sterów dorwała się królowa wraz z naczelnym dowódcą lotnictwa i po pijaku rozbili samolot. Rząd angielski potwierdza tę wersję, BBC i Reuter w komentarzach przypominaja ogólnie przedtem znaną lekkomyslnośc i pychę królowej oraz jej zamilowanie do ginu, wytykają angielskim pilotom nieudolnośc i braki w wyszkoleniu, ubolewają nad degrengoladą moralną rodziny krolewskiej i pijanstwem w silach zbrojnych, a w lotnictwie w szczegolności, ale jednoczesnie Parlament rekomenduje ministra obrony narodowej do Izby Lordów, a premier sklada wniosek o awansowanie szefa Intelligence Service na generala dywizji itd.
Nie ma najmniejszego znaczenia, że w sprowadzonej do GB, a zaplombowanej przez Rosjan trumnie królowa ma trzy nogi i jest ubrana we frak i męskie kalesony (niektore tabloidy nawet nawoluja z tego powodu do odmówienia królowej prawa do godziwego pochówku i sugeruja, ze królowa miala skrywane inklinacje transseksualne), niektóre ofiary maja po dwie cudze wątroby zamiast jednej wlasnej, inne kupę śmieci w brzuchu...
Nieważne, że cały teren katastrofy zaorano i pokryto betonowymi plytami, ślady zatarto, drzewa wycięto w pień, a wrak samolotu zniszczono i umyto, a na dodatek Rosjanie odmawiaja jego zwrotu. Rząd angielski jest tym wszystkim zachwycony, wysyla w swiat coraz to nowe komunikaty o znacznej poprawie stosunków z Rosja, katastrofę nazywa punktem zwrotnym tych stosunkow i nowym otwarciem na dialog z narodem rosyjskim i potwierdza oficjalnie przy każdej okazji, że winę ponosi pijana królowa z trzema nogami.
Poważni komentatorzy telewizyjni podkreslaja przy kazdej nadarzajacej sie okazji, ze dzieki tej katastrofie zostala opracowana oryginalna brytyjska metoda badawcza zwana "shrine research and remote investigation", a poziom badania katastrof lotniczych podniósl sie w GB znacznie i nie ma porównania z chalupniczymi metodami zastosowanymi po Lockerbie!"

BBudowniczy 27.03.2013 08:34

Cytat:

Pierwotnie napisane przez kuba.j.g. (Post 1305263)
To taka rezerwa którą sobie wklejasz gdzy zajdzie potrzeba nie?

A konkretniej?

Cytat:

Pierwotnie napisane przez kuba.j.g. (Post 1305263)
Do reszty odniose sie po pracy a ze mam jej wiele, to pewnie dopiero w sobote.

To było prawie 2 miesiące temu, nie doczekałem się Twojego odniesienia...Może chodziło Ci o Wielką Sobotę? :mysli:

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Yarow. (Post 1305263)
....

Mocne.

_ukoL 27.03.2013 08:52

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304443)
Uderz w stół ,a nożyce się odezwą .Było 2,3 tygodnie "spokoju" od Smoleńska to Jaruś z Martusią wyskoczyli znów jak diabeł z pudełka

Lepiej zamieść pod dywan i wybrać się na wycieczkę po markecie albo galerii.

Gwiaździsty 27.03.2013 19:23

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1304443)
Uderz w stół ,a nożyce się odezwą .Było 2,3 tygodnie "spokoju" od Smoleńska to Jaruś z Martusią wyskoczyli znów jak diabeł z pudełka

bardziej pasuje mi porównanie " wyskoczył jak Palikot na Grodzką" :)

AS82 27.03.2013 20:02

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Gwiaździsty (Post 1305371)
bardziej pasuje mi porównanie " wyskoczył jak Palikot na Grodzką" :)

Tobie sie już naprawde wszystko z Grodzką kojarzy ? To może jakiś ukryty przejaw fascynacji :lol:

picasso 27.03.2013 20:09

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1305381)
Tobie sie już naprawde wszystko z Grodzką kojarzy ? To może jakiś ukryty przejaw fascynacji :lol:

skoro padł temat Grodzkiej

dzwoni Palikot do Biedronia i pyta:
-gdzie jesteś?
-na Grodzkiej.
-aaaa bo myslałem ,że w Kaliszu:D

BBudowniczy 27.03.2013 20:17

Cytat:

Pierwotnie napisane przez picasso (Post 1305382)
skoro padł temat Grodzkiej

dzwoni Palikot do Biedronia i pyta:
-gdzie jesteś?
-na Grodzkiej.
-aaaa bo myslałem ,że w Kaliszu:D

Kawał jest niezły, ale zupełnie nie pasuje do tematu o Smoleńsku...:mysli:

picasso 27.03.2013 22:39

wiem,wiem.ale czasem trzeba rozładowac atmosferę :-)

AYALA 28.03.2013 15:59

Stenogramy z JAKA będa już niedługo bo w 2014 roku
http://wpolityce.pl/wydarzenia/50111...jaka-poczekamy

BBudowniczy 30.03.2013 16:32

Ciekawy wywiad z dr Gajewskim:

http://www.naszdziennik.pl/wp/28328,...smolensku.html

fragment:

Cytat:

Od czego zaczyna się badanie katastrofy?

– Badając podobny wypadek lotniczy, staramy się najpierw określić, dlaczego kadłub rozpadł się na tysiące kawałków. Wiedza zdobyta w ten sposób pozwala na dalsze doskonalenie budowy kadłuba samolotu, foteli lotniczych, sposobów amortyzacji uderzenia o ziemię, unieszkodliwienia pożaru. Przykładem jest tutaj lądowanie samolotu Airbus 340 na lotnisku w Toronto. Samolot pełen pasażerów lądował w ulewnym deszczu. Jak się okazało, pilot za późno zniżył samolot i nie mógł wyhamować na mokrym pasie startowym. Maszyna zatrzymała się w dużym rowie ograniczającym lotnisko. Wybuchł pożar. Cały samolot spłonął, ale wszyscy pasażerowie się uratowali. Było to możliwe, bo bazując na doświadczeniach z poprzednich lat i podobnych wypadkach, zaprojektowano w tym samolocie odpowiednią liczbę wyjść awaryjnych, zapewniono awaryjne oświetlenie, odpowiednio przeszkolono załogę, by pomagała w ewakuacji pasażerów. Proszę zwrócić uwagę, że nie było ważne, czy piloci popełnili błąd, czy też nie. Ważne było to, by z płonącego samolotu uratować wszystkich pasażerów. Dlatego też jesteśmy bardzo ciekawi, co się stało z tupolewem, w końcu dość solidnym samolotem, że rozpadł się w powietrzu. A do dzisiaj nie ma przekonujących dowodów, że samolot roztrzaskał się o ziemię, bo jeżeli nawet takie dowody są, to pozostają one nieznane dla nas wszystkich. To jest w tym najbardziej dziwne. Mam świadomość, że zaraz znajdą się „fachowcy od lotnictwa”, którzy mi wytkną, że wypadek airbusa znacznie różnił się od wypadku tupolewa. To prawda. Ale powtarzam raz jeszcze: nie o to chodzi. Na tym etapie dochodzenia powypadkowego rozpatrujemy możliwość przeżycia wypadku i bezpieczną ewakuację pasażerów. Nie wnikamy, dlaczego do niego doszło, bo to jest inny etap badania wypadku. Wiemy, że samolot znalazł się w punktach określonych jako TAWS 34, 35, 36, 37 i 38. I tutaj pozostaje otwarte pytanie: co się stało z samolotem po przekroczeniu TAWS 38? Przecież leciał po linii prostej, nad ziemią. Był na kursie i na ścieżce. Co więc się stało? Tego nie wyjaśniła żadna z dwóch komisji zajmujących się katastrofą. To jakie rady można dawać pilotom? Zostać w domu?

Pablo84 30.03.2013 17:12

Dokładnie. W podobny sposób mówiono w programie , kiedy amerykańce rozbijali w zamierzony sposób Boeinga, który był protoplastą Tupolewa. W zasadzie to ruskie wykradli plany tego samolotu i na bazie tego zbudowali swój.

Jestem pewien naiwny, ale nie wierzę za bardzo w takie zbiegi okoliczności. Praktycznie identyczny samolot, bardzo podobne prędkości, grunt porównywalny, tyle, że nie było tej mitycznej półbeczki w kontakcie z pancerną brzozą. Kto wie, czy amerykańce dają sygnał, że wiedzą co tam się stało.


A tak w tym wywiadzie są o wiele ciekawsz tezy. Nie wiedziałem, że Protasiuk miał klasę mistrzowską i był instruktorem pilotażu Tutki. Napewno to prawda?

AS82 02.04.2013 11:52

Cytat:

Pierwotnie napisane przez FraMat (Post 1306112)
Za rządów PO i Tuska panowała głupota, nieodpowiedzialność i burdel?
Uważaj, bo Cię namierzą i o 6 rano wyprowadzą skutego z mieszkanka...
:haha:

Przyż to prezio Kaczyński zapakował wszystkich notabli do Tupolewa jak sardynki do puszki ,wykazując się całkowitym brakiem odpowiedzialności. Wbrew procedurom i prognozom pogody polecieli sobie i do końca wbrew logice i standardom bezpieczeństwa myśleli ,że jakoś to będzie .

BBudowniczy 02.04.2013 13:22

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306122)
Przyż to prezio Kaczyński zapakował wszystkich notabli do Tupolewa jak sardynki do puszki ,wykazując się całkowitym brakiem odpowiedzialności. Wbrew procedurom i prognozom pogody polecieli sobie i do końca wbrew logice i standardom bezpieczeństwa myśleli ,że jakoś to będzie .

Wiele razy pisałem to do Ciebie i do wielu podobnych Pysiów:

Psim obowiązkiem rządu, MONu i BORu było zapewnić Prezydentowi bezpieczny transport do Smoleńska.

To w kancelarii premiera, MON i BOR panowała w 2010 r. "głupota,nieodpowiedzialność i burdel".

Kancelaria Prezydenta złożyła zamówienie na transport do Smoleńska na określoną ilość osób, a za całą resztę czyli za koordynację, ilość samolotów, jakość samolotów, ich stan techniczny, przebieg lotu, zabezpieczenie, procedury odpowiadała kancelaria premiera, MON i BOR. Kancelaria Prezydenta nie ma własnych samolotów, pilotów, techników, borowców. Tak ciężko zrozumieć?

Drozd 02.04.2013 13:43

Zrozumieć łatwiej niż się przyznać...

Nawet przebudowywali tupolewa żeby się wszyscy w jednym zmieścili. Jednak otumaniony leming wypiera rzeczywistość, dla niego piloci cztery razy podchodzili do lądowania bo im kazał pijany generał :/

SmutnyRomantyk 02.04.2013 14:01

http://wiadomosci.wp.pl/kat,122114,t...056e&_ticrsn=5
Pod dzisiejszym art. Macierewicza znalazłem komentarz jakiegoś ~Paulusa12
Chodzi o dowód zamachu
Cytat:

Dowodem na to jest słynny już filmik na którym widać i słychać padające strzały z broni oraz krzyki błagające, aby nie zabijać poszkodowanych ludzi. Co więcej największe światowe media informowały, że "katastrofę" smoleńską przeżyły 3 osoby, które są ranne. Poza tym czemu nie wiemy kim jest 97 ofiara znajdująca się na pokładzie Tupolewa. Czy osoba ta, były może zamachowcem, który zdetonował bombę na pokładzie samolotu w czasie lotu?
Czy to są jakieś nowości Macierewicza albo po prostu już niektórym internautom odbija.

Znam tą 97 ofiarę ale ona nie była na pokładzie Tutka.

Pablo84 02.04.2013 14:18

Smutny romantyku podejdź do postępowania PiS`u pragmatycznie.
W innym temacie, zarzucasz Macierewiczowi, że przez niego spadną słupki poparcia.Myślisz, że w PiSie nie zdają sobie sprawy, że ta katastrofa została przedstawiona przez meda w krzywym zwierciadle, jak i wpojono społeczeństu, że każdego pytanie , lub negowanie - jest oznaką "oszołomstwa", "tańczenia na grobach", "zbijaniu kapitału politycznego"?
Więc się pytam ... jaki "kur**" to ma sens, skoro twardy elektorat PiS`u wie, że sprawa wyjaśnienia katastrofy to jedna wielka kpina, a elektorat reszty, jest sceptycznie nastawiony lub czerpie wiedzę od "ekspertów" Wyborczej typu dr Lasek.
Dlatego więc, gdzie logika?Myślisz, że oni specjalnie chcą być drudzy? NIE- po prostu są pewni swojej wiedzy i linii jaką obrali. Ci wszyscy politycy PiS`u idą po BARDZO cieńkiej linie na szczyt- wspaniała okazja dla partii rządzącej by strącić ich na wieki z wielkiej polityki- dlaczego tego nie robią? Gdyby to wszystko było takie oczywiste to upubliczniono by np tą mityczną rozmowę Kaczyńskich przed lądowaniem- jeśli istnieje :lol: )
Czas tyka, a jeśli Kaczyński dojdzie do władzy to nie chciałbym być w skórze Tuska, Sikorskiego i Arabskiego.

Drozd 02.04.2013 15:42

Romek może wyjaśnisz dlaczego nagranie skrzynek urywa się 30 m nad ziemią? Zamiast zaprzątać sobie głowę wpisami internautów? Masz pozwolenie? Czy jesteś przed szkoleniem :rotfl:

AS82 02.04.2013 19:50

Cytat:

Pierwotnie napisane przez BBudowniczy (Post 1306138)
Wiele razy pisałem to do Ciebie i do wielu podobnych Pysiów:

Psim obowiązkiem rządu, MONu i BORu było zapewnić Prezydentowi bezpieczny transport do Smoleńska.

To w kancelarii premiera, MON i BOR panowała w 2010 r. "głupota,nieodpowiedzialność i burdel".

Kancelaria Prezydenta złożyła zamówienie na transport do Smoleńska na określoną ilość osób, a za całą resztę czyli za koordynację, ilość samolotów, jakość samolotów, ich stan techniczny, przebieg lotu, zabezpieczenie, procedury odpowiadała kancelaria premiera, MON i BOR. Kancelaria Prezydenta nie ma własnych samolotów, pilotów, techników, borowców. Tak ciężko zrozumieć?

Pal licho ,nawet jakbym ci przyznał racje ,że za cały nieporządek , brawure i mówiąc krótko organizacyjny burdel odpowiada strona rządowa ,to nie porównuj tego do sytuacji w której tysiącom niewinnych ludzi strzela się w tył głowy i zasypuje wszystkich razem tak żeby prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego. Porównywać te dwie sprawy może jedynie fanatyk albo pisowski ignorant.

BBudowniczy 03.04.2013 08:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306187)
Pal licho ,nawet jakbym ci przyznał racje ,że za cały nieporządek , brawure i mówiąc krótko organizacyjny burdel odpowiada strona rządowa

Brawo, jest postęp. Ale nie musisz mi nic przyznawać, wystarczy że nie będziesz pisał kolejnych bzdur takich jak :
Cytat:

"Przyż to prezio Kaczyński zapakował wszystkich notabli do Tupolewa jak sardynki do puszki ,wykazując się całkowitym brakiem odpowiedzialności. Wbrew procedurom i prognozom pogody polecieli sobie i do końca wbrew logice i standardom bezpieczeństwa myśleli ,że jakoś to będzie .
Pisać takie rzeczy "może jedynie fanatyk albo (peowski) ignorant".

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306187)
to nie porównuj tego do sytuacji w której tysiącom niewinnych ludzi strzela się w tył głowy i zasypuje wszystkich razem tak żeby prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego. Porównywać te dwie sprawy może jedynie fanatyk albo pisowski ignorant.

Gdzie porównywałem?:mysli: Nie porównywał tego także Drozd (o którego Ci chyba chodzi), który napisał

Cytat:

10 IV 2010 to data dla narodu polskiego równie istotna jak 10 IV 1940
To tylko stwierdzenie, że obie te daty są równie istotne (i tragiczne dla narodu polskiego), bez porównywania i wartościowania obu zdarzeń. Przecież tu chodzi o straty jakie poniósł naród polski w obu przypadkach, a nie o to w jaki sposób :> Więc może zacytujesz kto tu zaczął porównywać i wartościować te zdarzenia (poza oczywiście Tobą)?

AS82 03.04.2013 10:18

Cytat:

Pierwotnie napisane przez BBudowniczy (Post 1306230)
Brawo, jest postęp. Ale nie musisz mi nic przyznawać, wystarczy że nie będziesz pisał kolejnych bzdur takich jak :



To tylko stwierdzenie, że obie te daty są równie istotne (i tragiczne dla narodu polskiego), bez porównywania i wartościowania obu zdarzeń. Przecież tu chodzi o straty jakie poniósł naród polski w obu przypadkach, a nie o to w jaki sposób :> Więc może zacytujesz kto tu zaczął porównywać i wartościować te zdarzenia (poza oczywiście Tobą)?

Przecież gdyby nie było takiej mgły w Smoleńsku to ten samolot tak jak 3 dni wcześniej by bezproblemowo wylądował ,ale rozumiem ,że dla Ciebie to Tusk oprócz ,że źle przygotował wizytę jeszcze rozpylił mgłę nad Siewiernym .
Dla Lesia Kaczyńskiego nie było problemem latać w ogarnionej wojną Gruzji , jeździć limuzynami z Saakashvilim w tejże Gruzji po jej rubieżach gdzie trwała regularna wojna,tak więc co to dla niego było zapakować wszystkich do jednego samolotu , przecież to nie Tusk mu wybierał gości na pokład.
Niestety mam wrażenie że pisanie przez Pisowców "Katyń 1940 - Smoleńsk 2010" jest dla nich zdarzeniem niestety tożsamym (pewnie dla takiego Drozda tez),czyli ,że wstrętni Ruscy im zamordowali prezydenta,tak jak zamordowali 70 lat wczesniej niewinnych Polaków. Sam porównujesz te dwie sytuacje ,tylko jak dla mnie strata jaką poniósł w 1940 jest nieporównywalnie większa z tym co się stało w 2010 ,choćby przez wzgląd na same liczby ofiar tysiące > 96 osoby , masowy mord - wypadek lotniczy

BBudowniczy 03.04.2013 10:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306245)
Przecież gdyby nie było takiej mgły w Smoleńsku to ten samolot tak jak 3 dni wcześniej by bezproblemowo wylądował ,ale rozumiem ,że dla Ciebie to Tusk oprócz ,że źle przygotował wizytę jeszcze rozpylił mgłę nad Siewiernym .

Gdzie napisałem że Tusk rozpylił mgłę nad Siewiernym? Reszta jak najbardziej, bo i owszem, Tusk i podległe mu urzędy źle przygotowały wizytę.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306245)
Dla Lesia Kaczyńskiego nie było problemem latać w ogarnionej wojną Gruzji , jeździć limuzynami z Saakashvilim w tejże Gruzji po jej rubieżach

Widzisz, dla niektórych prezydentów pełnienie funkcji głowy Państwa to nie tylko stróżowanie żyrandolom, jak to kiedyś stwierdził, a obecnie stosuje Prezydent Bronisław Komorowski.
I jeszcze jedno: dla Ciebie Śp. Prezydent Lech Kaczyński, nie żaden Lesio.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306245)
gdzie trwała regularna wojna,tak więc co to dla niego było zapakować wszystkich do jednego samolotu , przecież to nie Tusk mu wybierał gości na pokład.

I kolejny raz: to nie Tusk mu wybierał gości na pokład, ale to Tusk mu podstawił 1 (słownie: jeden) samolot dla tych wszystkich gości.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306245)
Niestety mam wrażenie że pisanie przez Pisowców "Katyń 1940 - Smoleńsk 2010" jest dla nich zdarzeniem niestety tożsamym (pewnie dla takiego Drozda tez),czyli ,że wstrętni Ruscy im zamordowali prezydenta,tak jak zamordowali 70 lat wczesniej niewinnych Polaków.

Niestety mam wrażenie, że dla POwców wszystko co jest związane z tą katastrofą jest Pisowskie i wstrętne. Po prostu należy zapomnieć i o tym nie pisać, AS82 będzie wniebowzięty.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306245)
Sam porównujesz te dwie sytuacje ,tylko jak dla mnie strata jaką poniósł w 1940 jest nieporównywalnie większa z tym co się stało w 2010 ,choćby przez wzgląd na same liczby ofiar tysiące > 96 osoby , masowy mord - wypadek lotniczy

Ja nie porównuję, bo dla mnie oba te zdarzenia są nieporównywalne, ale oba wyjątkowo tragiczne i obie te daty je upamiętniają. No, ale Ty cały czas wartościujesz - teraz nawet przeliczasz na sztuki,bo " tysiące > 96 osoby".:shock:

Cytat:

Pierwotnie napisane przez york09
BBudowniczy po przeczytaniu kilku wątków na tym forum to już sam nie wiem kim jestem .

SmutnymRomantykiem, Jurijem z forum Legii czy też yorkiem09 z peb? Sam się musisz zdecydować, na którym froncie Ci najlepiej idzie :-) A może jest was trójeczka i dostajecie te same wytyczne na e-maile, tylko nie chciało się wam ich przerabiać i doprowadziliście do dekonspiracji? Kto to wie ;)

AS82 03.04.2013 11:04

Cytat:

Pierwotnie napisane przez BBudowniczy (Post 1306248)
Gdzie napisałem że Tusk rozpylił mgłę nad Siewiernym? Reszta jak najbardziej, bo i owszem, Tusk i podległe mu urzędy źle przygotowały wizytę.



Widzisz, dla niektórych prezydentów pełnienie funkcji głowy Państwa to nie tylko stróżowanie żyrandolom, jak to kiedyś stwierdził, a obecnie stosuje Prezydent Bronisław Komorowski.
I jeszcze jedno: dla Ciebie Śp. Prezydent Lech Kaczyński, nie żaden Lesio.



I kolejny raz: to nie Tusk mu wybierał gości na pokład, ale to Tusk mu podstawił 1 (słownie: jeden) samolot dla tych wszystkich gości.



Niestety mam wrażenie, że dla POwców wszystko co jest związane z tą katastrofą jest Pisowskie i wstrętne. Po prostu należy zapomnieć i o tym nie pisać, AS82 będzie wniebowzięty.



Ja nie porównuję, bo dla mnie oba te zdarzenia są nieporównywalne, ale oba wyjątkowo tragiczne i obie te daty je upamiętniają. No, ale Ty cały czas wartościujesz - teraz nawet przeliczasz na sztuki,bo " tysiące > 96 osoby".:shock:

Wniosek jest taki ,że gdyby nie było mgły ,samolot by wylądował i zarzuty o złe przygotowanie wizyty przez Tuska moglibyście sobie w buty wsadzić. I tak teraz te zarzuty są niewiele warte , bo wystarczyło czytać prognozy pogody a piloci znajdując się w takich warunkach powinni stamtąd się czym prędzej zabierać i leciec na lotnisko zapasowe.
Wiem Lesio albo Lechu na wojennej ścieżce w Gruzji zatrzymał całą potęgę Rosji ,dlatego sie na nim zemścili w Smoleńsku, już taką wersję Pisowców też słyszalem.
To ile Tusk miał mu podstawić samolotów, pięć ? :lol:
Dla POców wstrętne jest wszystko to co się stało po katastrofie ,granie nią w celach politycznych przez Kaczyńskiego i Macierewicza.
Jasne ,że liczba zamordowanych ma znaczenie .Liczba ofiar wyznacza ogrom tragedii więc nie ma co porównywać tysięcy zamordowanych ludzi do 96 osób . Na polskich drogach ginie codziennie więcej osób niż zginęło w Smoleńsku i jakoś nikt z tego powodu szat nie rozdziera. Jak liczba ofiar nie ma dla Ciebie znaczenia to proponuje porównać Smoleńsk z obiema Wojna Światowymi

Drozd 03.04.2013 11:07

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306245)
Przecież gdyby nie było takiej mgły w Smoleńsku to ten samolot tak jak 3 dni wcześniej by bezproblemowo wylądował ,ale rozumiem ,że dla Ciebie to Tusk oprócz ,że źle przygotował wizytę jeszcze rozpylił mgłę nad Siewiernym .
Dla Lesia Kaczyńskiego nie było problemem latać w ogarnionej wojną Gruzji , jeździć limuzynami z Saakashvilim w tejże Gruzji po jej rubieżach gdzie trwała regularna wojna,tak więc co to dla niego było zapakować wszystkich do jednego samolotu , przecież to nie Tusk mu wybierał gości na pokład.
Niestety mam wrażenie że pisanie przez Pisowców "Katyń 1940 - Smoleńsk 2010" jest dla nich zdarzeniem niestety tożsamym (pewnie dla takiego Drozda tez),czyli ,że wstrętni Ruscy im zamordowali prezydenta,tak jak zamordowali 70 lat wczesniej niewinnych Polaków. Sam porównujesz te dwie sytuacje ,tylko jak dla mnie strata jaką poniósł w 1940 jest nieporównywalnie większa z tym co się stało w 2010 ,choćby przez wzgląd na same liczby ofiar tysiące > 96 osoby , masowy mord - wypadek lotniczy

To już nie brzoza winna tylko mgła? :) co ciekawe taka mgła której 5 min po katastrofie już nie było. Sugerujesz że Tusk mógł ją rozpylić?

Tusk mu nie wybierał gości, ale przydzielił tylko jeden samolot, nawet go przebudował żeby się wszyscy zmieścili. Dlaczego tak mu zależało żeby lecieli jednym? Dlaczego zrezygnował z rosyjskiego "przewodnika" na pokładzie? Dlaczego nie sprawdził lotniska? Dlaczego nie przekazał prezydentowi informacji od rosjan ze lotnisko nie jest gotowe? To tylko pytania o zachowania przed katastrofą. Wniosek? Cudak zamiast ułatwiać utrudniał, z przyzwyczajenia czy nie tylko...

Tu się kolego mylisz między 10IV1940 a 10IV2010 jest zasadnicza różnica. W Katyniu Polaków mordowali obcy w Smoleńsku o Polaków nie zadbali swoi. Dlaczego?

AS82 03.04.2013 11:23

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1306255)
To już nie brzoza winna tylko mgła? :) co ciekawe taka mgła której 5 min po katastrofie już nie było. Sugerujesz że Tusk mógł ją rozpylić?

Tusk mu nie wybierał gości, ale przydzielił tylko jeden samolot, nawet go przebudował żeby się wszyscy zmieścili. Dlaczego tak mu zależało żeby lecieli jednym? Dlaczego zrezygnował z rosyjskiego "przewodnika" na pokładzie? Dlaczego nie sprawdził lotniska? Dlaczego nie przekazał prezydentowi informacji od rosjan ze lotnisko nie jest gotowe? To tylko pytania o zachowania przed katastrofą. Wniosek? Cudak zamiast ułatwiać utrudniał, z przyzwyczajenia czy nie tylko...

Tu się kolego mylisz między 10IV1940 a 10IV2010 jest zasadnicza różnica. W Katyniu Polaków mordowali obcy w Smoleńsku o Polaków nie zadbali swoi. Dlaczego?

Przecież ja o mgle pisze od samego początku tej epopei smoleńskiej . Wystarczyło dostrzec zagrożenie wynikające z ciężkich warunków atmosferycznych i do żadnej katastrofy by nie doszło.
To że mgły nie było 5 minut po wypadku to widzę jednak dowód że ktoś (Tusk) ją jednak rozpylił ?:lol:
To ile miał mu samolotów podstawić ? Jak mu przebudował samolot to chyba mu poszedł na ręke ,ale oczywiście dla Ciebie ,fakt że mu "powiększył" samolot jest dowodem ,że Tusk chciał zabić wiecej ludzi :lol:.
Nie rób z Kaczyńskiego takiego bezbronnego ,któremu Tusk wszystko dyktował a Kaczyński się na wszystko zgadzał . Oba te obozy były w stanie permanentnej wojny od 3 lat i Kaczyński nie był w tej wojnie ofiarą ale czesto prowodyrem. Pozatym na utrzymanie kancelarii prezydenta szły grube miliony i sami powinni zadbać o ten lot ,a nie teraz cynicznie zwalać cała wine na Tuska.

Drozd 03.04.2013 11:37

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1306258)
Przecież ja o mgle pisze od samego początku tej epopei smoleńskiej . Wystarczyło dostrzec zagrożenie wynikające z ciężkich warunków atmosferycznych i do żadnej katastrofy by nie doszło.
To że mgły nie było 5 minut po wypadku to widzę jednak dowód że ktoś (Tusk) ją jednak rozpylił ?:lol:
To ile miał mu samolotów podstawić ? Jak mu przebudował samolot to chyba mu poszedł na ręke ,ale oczywiście dla Ciebie ,fakt że mu "powiększył" samolot jest dowodem ,że Tusk chciał zabić wiecej ludzi :lol:.
Nie rób z Kaczyńskiego takiego bezbronnego ,któremu Tusk wszystko dyktował a Kaczyński się na wszystko zgadzał . Oba te obozy były w stanie permanentnej wojny od 3 lat i Kaczyński nie był w tej wojnie ofiarą ale czesto prowodyrem. Pozatym na utrzymanie kancelarii prezydenta szły grube miliony i sami powinni zadbać o ten lot ,a nie teraz cynicznie zwalać cała wine na Tuska.

Mgła która po chwili znika równie szybko jak się pojawiła w dodatku wbrew prognozom jest zjawiskiem dziwnym. Jeżeli staje się również przyczyną śmierci prawie 100 osób z dziwnej staje się podejrzaną.

Nie wiem ile miał samolotów podstawić, wiem że wolał zamiast podstawienia drugiego samolotu przebudować TU-154 żeby się wszyscy zmieścili w jednym. Dlaczego, co nim powodowało? To kolejne pytania.

Kancelaria Prezydenta miała sobie kupić samolot? Bo cudak robił na złość? Nie ośmieszał byś się.


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 10:40.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl