![]() |
Przeczytaj mój wpis jeszcze raz, potem drugi, może jednak wpadnie Ci w oko fragment "poza tematami ogólnymi". Ja już naprawdę kończę z Tobą jakąkolwiek konwersację, szkoda czasu.
Ps. odnosiłeś się do mojej wypowiedzi, więc głos zabrałem. A teraz możesz już bawić się w forumowego zbymaka, jak masz taką potrzebę :D |
Ja z toba nie dyskutuje, to po co zabierasz glos ?:-) pisalem, nie musisz obciazac innych (calego forum) swoimi problemami :-)
|
Cytat:
|
JK wspominał jeszcze kilka dni temu że będą dziwne wycieki, wszystkie ku jego uciesze. Natomiast teraz ma zacząć przedstawiać plan z głównymi sponsorami co wg mnie poskutkuje tym że już w tym tygodniu padnie nazwa inwestora do szerszego grona.
|
Cytat:
|
Te dziwne wycieki to raczej ciekną z głów pseudodziennikarzy, którzy muszą w miesiącu puścić konkretną liczbę clickbaitów, bo z wyświetleń tych głupot jest kasa.
|
Cytat:
|
Mamy z tego pożywkę, ale chyba nie mozemy narzekać? Wisła w 1 lidze medialnie jest w top 4 w tym kraju. To naprawdę nie jest zasługą tylko marki, ale też wyrazistych postaci. Najgorsze co mogłoby nas stać to całkowite zobojętnienie przez kibiców i media.
O ironio było tego blisko, wyobrażam sobie scenariusz w którym notujemy taka rundę jak na jesień 2022 i toczymy się drogą ŁKSu czy Arki (jeśli chodzi o upadek marki). |
@serek,
Owszem, ja też wiem, że nic się nie wywaliło. Natomiast zastanawia mnie jedynie, że na spotkaniu online było, że "na 99% dopniemy deal i postawię na to pieniądze", a dziś, że "muszę podjąć decyzję, zobaczymy jaka ona będzie". Trochę gra pod negocjacje ostatnich szczegółów? Nieprzewidziane komplikacje? A może nic się nie zmieniło i tu nie ma sprzeczności, bo decyzja będzie na tak tylko Jaro chce przedstawić plan partnerom biznesowym w pierwszej kolejności. |
Odpowiedź jest prosta:
1. Im bliżej dnia podpisania umów stres u JK jest co raz większy. (Co widać). Tak jak napisał, Wisła dla niego jest zbyt ważna by podchodzić do tego bez jakichkolwiek wątpliwości. Jednocześnie daje do zrozumienia że naprawdę pozostały już formalności. 2. Z każdym kolejnym wpisem stara się podkreślić jak bardzo jest tym wszystkim obciazony i ile go to kosztuje nerwów - wg mnie to jest budowanie sobie alibi na opuszczenie Wisły. Jak nie przed kibicami to przed samym sobą. 3. Firma z którą rozmawia to jest na tyle konkretny gracz, że JK czuje się przy nim jak płotka i stąd drżenie by nazwa podmiotu nie wyszła w mediach przed finalizacja. Muszą być to grube kary umowne. Obstawiam że inwestor nawet zagroził zerwaniem rozmów jeśli ich nazwa wypełynie w mediach. JK tego się wyraźnie obawia. Tyle moich refleksji. Jak to wszystko wypali to bez względu na końcowy scenariusz będą należały się przed JK ukłony. |
Zgoda co do 1 pkt. kluczowy czas.
Co do pozostania JK, to jest imo główny obszar ustaleń na ten moment i być może jakaś kość niezgody (spekuluję). Jarek zaznacza otwarcie, że jest ogromnie zmęczony, że życie zmieniło się o 180 stopni po przejęciu klubu. Ja w tym widzę chęć odejścia np. po sezonie lub zbudowania jakiegoś okresu przejściowego (parę miesięcy, rok?), w którym np. zbuduje zarząd, który później przejmie jego obowiązki. Problem lub nie w tym, że bez Jarka deal się nie wydarzy. Co zrozumiałe inwestor go chce, chce zarząd, który zna klub, wyciąga go na prostą, dobrze pracuje, ma taki kontakt z kibicami. Ale znów jeśli deal się wywali, bo Jaro się nie dogada co do swojej roli, to też jest bez sensu, bo wtedy dalej będzie tkwił w tym bardzo trudnym układzie, prezesowania swojej firmy i Wisły, na dodatek bez dużych pieniędzy, wsparcia i de facto wizji wyjścia z tego układu. Dlatego na czyste czucie, bez wiedzy, Jarek jest bliski decyzji na tak, ale chce po prostu wywalczyć najlepsze warunki dla siebie w kontekście ew. wyjścia z klubu w przyszłości lub jakiegoś wsparcia jeśli ma w nim zostać. Nie wiem, może błądzę, może ktoś bardziej obeznany powie czy ciepło czy zimno, ale tak to czuje. Gra jest teraz głównie o rolę JK, jej format i czas. PS. Nie wykluczałbym całkiem, że opóźnienie do końca kwietnia jest bardziej prozaiczne. Klub nie chce robić zamieszania przed ważnym meczem z Ruchem. |
Widzę, że trochę za dużo strachu, że coś się wysypie. Tu nie chodzi, że inwestor się wycofa, bo to już jest praktycznie klepnięte. Tu rozchodzi się tylko i wyłącznie o Królewskiego na posadzie prezesa. Czy będzie do końca sezonu czy dłużej, czy będzie miał jakieś udziały czy nie. Ja tam wierzę, że on stawia wyżej Wisłę niż swoje dobro, on nie jest materialistą, co już udowadniał nie raz i myślę, że jako kibic Wisły nawet całkowicie odchodząc będzie miał satysfakcję, że znalazł dla klubu właściciela na wyższym pułapie finansowym. Zresztą cały czas tak mówił, że jak ktoś bogatszy się znajdzie i przedstawi sensowny plan to Wisła zmieni właściciela. Zresztą on dopiero co chciał odchodzić, ma swoją firmę w swojej ulubionej dziedzinie i ma co robić. Nie dogadają się to Jaro odejdzie po sezonie a inwestor i tak wejdzie. Za rządów Sarapaty jedna kluczowa decyzja ustawiła klub sportowo - zatrudnienie Manuela Junco, to on wtedy zrobił całą robotę, teraz takim wyborem okazał się Kiko. Jarek po prostu zrobił to czego domagali się kibice od lat. Fajnie żeby został bo to gość co uczy się na błędach...
|
Obaw narodziło się dużo, bo zarządzanie jakie serwuje nam JK w ostatnich miesiącach jest wręcz... Wymarzone. Jasna komunikacja, wyczucie kibica, dotrzymywanie słowa. Już nie wspominam o uczeniu się na błędach o czym wspomniał kolega wyżej... Ale tak po prostu, szkoda będzie tego okresu, jeśli mielibyśmy nagle zrobić zwrot o 180 st w stylu korpo, co i Kiko pewnie też już nie akceptował. A że czeka nas sezon (oby!) beniaminka to ostatnie czego by chcieli kibice to nerwowa walka o byt do ostatnich kolejek. Taki scenariusz byłby niestety prawdopodobny przy kolejnej nieprzemyślanej rewolucji, której autorem byłby nowy Prezes i dyrektor sportowy.
Taka fuzja w której klub z inwestorem i JK dają sobie 2 lata w esa na ugruntowanie pozycji (vide Raków) po czym spokojne przekazanie prezesury przez JK byłby dla mnie idealnym rozwiazaniem. O ile wtedy już Synerise nie było na tyle duże żeby nawet zwiększyć swoje udziały w klubie. |
Cytat:
Ciekawi ta seria spotkań, którą chcę odbyć. Nie sądzę, aby pytał tu o zdanie i coś od niego uzależniał (poza tym ciężko przypuszczać żeby partnerzy biznesowi byli przeciwko takiej inwestycji). Natomiast jeśli chodzi o udziały i to jest np. jakiś konieczny warunek dla niego samego (nie wiem) to musi dogadać się z którymś z mniejszościowych udziałowców, aby np. część odkupić od niego. Przy czym nie zrobi tego w dwa tygodnie też, może wybada wolę odsprzedania. I to nie tylko kwestia inwestycji i złotych pałacy, ale stabilności klubu. Czy będzie awans czy nie, to pieniądze są Wiśle bardzo potrzebne na utrzymanie składu, rozwój, utrzymanie w ESA w przypadku tegoż awansu i powalczenie o coś więcej, budowę/utrzymanie kadry gdyby nie daj Boże awansu nie było. |
Bo u nas nie może być normalnie.
Najpierw master plan "niech się młodzi ogrywają w pierwszej lidze, awansujemy na luzie". Niestety okazało się że istniejeje ryzyko że za rok młodzi będą się ogrywać z Wisłą w drugiej. No więc plan B - weźmy dyrektora sportowego i sprowadźmy piłkarzy. A na trenera dajmy Radzia, niech się chłopak ogrywa w pierwszej lidze. Bo jakbyśmy naraz mieli i piłkarzy i trenera, to nie. Za nudno by bylo. No i potem po meczu gdzie został totalnie rozpracowany wychodzi Radzio i opowiada że popełnili błędy, ale teraz to już na pewno wyciągną wnioski. Nie mam siły do tego klubu. Czy tu kiedyś będzie normalnie? |
Cytat:
Ale jak to przeciez wnioski powinny byc wyciagniete juz po meczu w Niepolomicach.Nie mozna bylo wszytskiego zwalić na bagno.Dalismy tym z Puszczy grac młocke ,jak dzis Ruchowi. Sobol x 2 został nakryty czapką,niczego sie nie nauczył.Dalej wpychajmy sie rywalowi pod jego gre ,przegrywajmy walke o srodek boiska,napewno bedziemy wygrywać. |
A może też za bardzo przeceniamy tych naszych Hiszpanów? Na pewno umiejętności jakieś mają i drewniani nie są ale szybko zrobiliśmy z nich herosów, którzy te ligę sami mogą ograć...
Także tez nie ma co przesadzać, to sa chłopy z niższych lig hiszpańskich, głównie typowe odpady. Wina zawsze jest i trenera i piłkarzy, raz jednych/jednego mniej raz bardziej... Dzisiaj na przykład, pomijając, że Sobol nie wykonał super roboty, to cokolwiek przez chwilę nasi Hiszpanie coś pokazali na boisku? |
Cytat:
|
Nie no mamy herosów piłki złożonych z odpadów z Hiszpani. A przyszli tutaj tylko dlatego, że Wisła jest wielka więc z chęcią się kopią w I lidze polskiej.
|
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
Jak mecze wygrywamy to przecież tylko dzięki Hiszpanom, Sobol nic nie pomaga, jak przegrywamy to wina Sobola, a nie piłkarzy. Mi się wydaje, że jednak jest to wypośrodkowane. Na pewno Sobol nie jest super trenerem i na pewno brakuje nam chociażby kilku piłkarzy na poziomie na ławkę rezerwowych oraz do rotacji w składzie - bo kontuzje, bo ktoś ma słabszą formę itp. Póki żarło, to żarło, a byś może własnie żreć przestało i do końca będzie nerwówka, wyniki w kratkę i liczenie na farta, a nie na siebie. Zobaczymy, bo po wtopach z Puszczą i Ruchem, nadal jest dużo pola do popisu i zrehabilitowanie się - ŁKS, TBB, PBB. Ja osobiście myślałem, że będzie lepiej w meczach z czołówką a wychodzi póki co, że spotkaliśmy się ze ścianą i jakby przeskok w poziomie między powiedzmy top 6, a miejscami 7 i niżej był kolosalny... |
To nie tak. Nie obwinia się trenera jak pojedynczy piłkarze grają słabo i któryś coś zawali. My jako drużyna wyglądaliśmy źle i każdy jeden piłkarz zagrał poniżej swojego poziomu, który już udowadniali wcześniej, że na 1 ligę jest bardzo dobry. W Płocku Sobol też miał 7 wygranych z rzędu i wskoczyli nawet na podium, jak to się skończyło każdy wie. Oby u nas nie było powtórki. Z wypowiedzi Sobola wynika jasno, że przygotowanie pod konkretnego rywala jest olewane bo "skupiamy się na sobie" i gramy z każdym w ten sam sposób. To samo robił Gula, jak rywale rozczytali grę to się w.......e zaczęły. teraz wystarczy, że rywala zagra jak Puszcza czy Ruch i jesteśmy w dupie bo nie potrafimy narzucić swojego stylu drużynom poukładanym taktycznie. Moim zdaniem Sobol to dobry motywator a słaby taktyk. Niestety rozmowami motywacyjnymi długo się nie pociągnie, bo piłkarze się do nich przyzwyczajają i po prostu powszednieją. W klubie mamy w ogóle jakiegoś analityka? Bo albo jest słaby, albo się z jego rad nie korzysta. Nie mamy, aż takiej paki by całkowicie olewać to jak gra rywal.
|
Gdzie powiedział że jest olewane przygotowanie pod konkretnego rywala?
Ja sobie przypominam jedynie że mówil.przed Puszcza że nie zamierzają odejść od swojego stylu gry i zacząć gra lage na napastnika. A to że sztab zawsze nad czymś trenuje i do mediów nic nie wycieka to inna sprawa. Nie wiem natomiast z czego to wynikało, ale szczególnie w 1 połowie meczu z Ruchem piłka często latała nad głowami środowych pomocników, co by znaczyło że jednak chcieliśmy zagrać inaczej? Może właśnie Sobolewski chciał być elastyczny i to się okazało zgubne? Jedno jest pewne - wyglądali kiepsko jako drużyna od początku do końca. |
Nie rób z Sobola aż takiego idioty.Mając na środku Igbekeme i Dudę kazał by grać z ich pominięciem???Co niby miałoby to dać skoro Ruch czekał na nas na własnej połowie.
|
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
Teraz - wielu tu twierdzi że następny sprawdzian dopiero z ŁKS-em, ale Chojniczanka przecież nie zagra z nami jak Stal, a punkty już faworytom urywała. Zresztą - nie wierzę żeby ŁKS Moskala zagrał jak Ruch. Raz że nie musi, dwa - Moskal ma wizję gry która się sprawdza. Co nie znaczy że będzie spacerek, są moim zdaniem lepiej poukładani w obronie niż my. |
Cytat:
W tym meczu nie zawiodła taktyka. Okazaliśmy się za ciency na Ruch. |
Cytat:
Twoja teoria nie trzyma się kupy. Dyskusja o tym jakiej reakcji się spodziewałem już była, nie będę się powtarzał. Przy tym nie twierdzę że mam panaceum, twierdzę że walenie głową w ścianę jest bez sensu. NIE UDOWODNISZ ŻE RUCH JEST POZA NASZYM ZASIĘGIEM PIŁKARSKO. NIE PRÓBUJ. To nonsens. Droga do nikąd. Nie są poza zasięgiem Zagłębia, nie są poza naszym. O przygotowaniu mentalnym nie będę nawet pisał bo tu też zero po stronie Sobolewskiego. Wyjście na mecz z przekonaniem że opykamy rywala z palcem w de, później już tylko frustracja. Niesamowity motywator. |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
Chyba że chodzi Ci o to że przy taktyce Sobolewskiego i jego podejściu nie dało się wygrać tego meczu. Wtedy zgoda. Zresztą - nawet nie ten mecz jest najważniejszy tylko wnioski po nim. Jestem przekonany że Sobolewski nie wyciągnie żadnych. Najwyżej da Niewiadomskiego na skrzydło i każe mu grać jak Mula. Karherop i kilku innych wesołków będą potem bronić go w stylu "no jak na pierwszy mecz na skrzydle nie byl najgorszy w drużynie, poza tym dlaczego Fernandez sam nie wygrał nam meczu?!". Taaa... |
Cytat:
|
Cytat:
Nie wiem, w jaki sposób Sobolewski mógł na to reagować. Fakt jest taki, że Wisła była bezradna. Jak jeszcze weszli Szywacz i Szot - którzy fizycznie to jeszcze dzieci, drobniutkie chucherka bez jakiejkolwiek motoryki, to już był koniec. Osobiście uważam, że my jednak trochę w dupie jesteśmy bo nie mamy ławki. Głównie widać to na bokach obrony i na skrzydłach (o ile Młyński to jeszcze coś pobiega, to już reszta z tych dzieci nawet biegać nie potrafi). |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
Kiedy wchodzi za Mulę Szywacz to nie jest jego wina że nie gra jak Mula. Nie gra i pewnie nigdy nie będzie. Zadaniem trenera jest to inaczej poustawiać. Ja rozumiem że w pierwszym meczu jak Fiorentina zaczęła na serio grać to Lech był w dupie, ale tutaj mamy dwa bardzo zbliżone zespoły. Często przy zmianach trenerzy albo asystenci do ostatniej chwili tłumaczą wchodzącemu pilkarzowi jak teraz mamy grać. Sobolewski mial przerwę, miał zmiany, co zrobił? I nie, nie kupuję tego że Ruch był nie do ogrania bo to bzdury. "Tak się gra jak przeciwnik pozwala" działa w obie strony, a my pozwoliliśmy Ruchowi na wszystko, ani przez chwilę nie wyszliśmy poza ich plan gry. I to nie jest pierwszy raz. To nie jest jedyny mecz kiedy tak to wygląda. Można przegrać pechowo, bo było się słabszym - zdarza się. Ale nie tak że nie istniejemy na boisku. |
Cytat:
Tylko,że tu kolejny problem bo jak już coś takiego wychodziło to kończyło się wrzutką w pole karne gdzie obrońcy Ruchu spokojnie sobie z tym radzili.A może należało 2-3 razy taką piłkę wycofać przed pole karne do uderzenia tak aby obrońcy mieli o czym myśleć jak się dana akcja potoczy a nie spokojnie czekać na te wrzutki. Naprawdę tłumaczenie,że inaczej zagrać się nie dało jest niepoważne.Czy to by przyniosło wymierne efekty?A kto to może wiedzieć.Ale jak z 10 wrzutką obrońcy radzą sobie bez problemu to może trzeba spróbować inaczej poprowadzić akcje a nie maniakalnie zagrywać tak samo. |
Cytat:
|
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 22:46. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl