Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Smoleńsk 2010 (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=7806)

Jaroo1 28.10.2012 19:24

Ktos zna 2-3 nazwiska osob z nieopozycji, ktore w ostatnich latach popelnily samobojstwo?

AYALA 28.10.2012 19:33

Cytat:

Pierwotnie napisane przez yarow (Post 1283867)
Nowa informacja.

" Nie żyje chorąży Remigiusz Muś, technik Jaka-40"

http://niezalezna.pl/34271-nie-zyje-...echnik-jaka-40

czy On czasem nie słyszał wybuchów o których mówił Macierewicz ?

Manhunt 28.10.2012 20:55

Cytat:

1. Chorąży Stefan Zielonka, rok 2009 - szyfrant w kancelarii premiera. Zielonka dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO oraz miał dostęp do zastrzeżonych danych.

2. Profesor Stefan Grocholewski - ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach czarnych skrzynek z CASY. Zmarł 31.03.2010 r.

3. Grzegorz Michniewicz - dyrektor generalny Kancelarii Donalda Tuska.Powiesił się 23 grudnia 2009 roku na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił
samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym.

4. Mieczysław Cieślar, biskup Diecezji Warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, zginął w wypadku samochodowym 18.04.2010 r, miał być następcą Adama Pilcha, który zginął w Smoleńsku. Podobno otrzymał telefon ze Smoleńska od A.Pilcha już po katastrofie.

5. Krzysztof Knyż, operator "Faktów",10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku. Zmarł w Moskwie 2 czerwca 2010r. Śmierć całkowicie przemilczana.

6. Profesor Marek Dulinicz, szef grupy archeologicznej,zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym, w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska.

7. Doktor Eugeniusz Wróbel, wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101. Zabity za pomocą piły mechanicznej 16.10.2010 r, przez swego syna, który zdołał usunąć ślady krwi, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i zapomnieć wszystko. Złego stanu swego "chorego psychicznie" syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka, która jest psychiatrą.

8. Ryszard Kuciński, prawnik Andrzeja Leppera, zmarł w maju 2011 r.

9. Wiesław Podgórski, były doradca Andzreja Leppera, w czasach gdy ten był ministrem rolnictwa, znaleziony martwy w biurze Samoobrony pod koniec czerwca 2011 r. Jako przyczynę śmierci podano samobójstwo.

10. W 2011 roku samobójstwo przez powieszenie popełnił oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służący w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Żołnierz posiadał najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych.

11. Róża Żarska, adwokat Andrzeja Leppera, zmarła w lipcu 2011 r. w Moskwie.

12. Dariusz Szpineta - zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w
sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia.

13. Generał Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki "Grom". Znaleziony martwy 16 czerwca 2012 roku. Ostro krytykował ustalenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych i opieszałość polskiego rządu przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Zmarł na skutek ran postrzałowych.

14. Andrzej Lepper, szef "Samoobrony" oraz były wicepremier, 5 sierpnia 2011 został znaleziony martwy w swym biurze w Warszawie. Według informacji przedstawicieli policji popełnił samobójstwo poprzez powieszenie się.

EDYCJA (GG):

15. płk. Leszek Tobiasz - były oficer WSI, główny świadek w "aferze marszałkowej". Zmarł 17.02.2012 podczas balu OHP ("zatańcował się na śmierć") rzekoma przyczyna zgonu: niewydolność krążenia. 01.03.2012 miał składać zeznania przed sądem.

16. dr. Dariusz Ratajczak - historyk, tzw. "rewizjonista holocaustu", wydalony z "wilczym biletem" z Uniwersytetu Opolskiego. Jego zwłoki w stanie rozkładu znaleziono 11.06.2010 w samochodzie przed opolskim centrum handlowym "Karolinka". Oficjalnie samochód miał stać na parkingu od 28 maja. Nieoficjalnie - świadkowie twierdzą, że samochód ze zwłokami dr Ratajczaka został podstawiony znacznie później.

17. Jerzy Pronobis - prezes spółki Club&Travel, która zajmuje się rozprowadzaniem lukratywnych biletów na Euro 2012. Rozprowadzanie biletów odbywało się w atmosferze korupcji i skandalu. Pronobis "wpadł" pod pociąg. Policja nie wyklucza samobójstwa, choć denat tradycyjnie nie pozostawił listu pożegnalnego. Nazwisko Pronobisa pojawia się w tzw. "taśmach Grzegorza Laty".
Znalezione .
Coś za dużo tych samobójstw.

rafkur 28.10.2012 20:56

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1283891)
czy On czasem nie słyszał wybuchów o których mówił Macierewicz ?

Tak podobno zeznawał.

Arapaho 28.10.2012 21:15

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Manhunt (Post 1283903)
Znalezione .
Coś za dużo tych samobójstw.

a gdzie trzech zabójcow Olewnika i Jeremiasz Barański "Baranina"?

yarow 28.10.2012 21:25

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1283891)
czy On czasem nie słyszał wybuchów o których mówił Macierewicz ?

Zgadza się. To niestety jest Ten Żołnierz :[

---
W naszym państwie, istniejącym coraz bardziej na papierze
sytuacja wygląda chyba tak:

http://witamy-w-polsce.pl/uploads/06...f388ad8b5a.jpg

Gwiaździsty 29.10.2012 07:45

Sowieciarze wykańczają szybko ludzi, którzy mogliby w przyszłości zeznawać w międzynarodowym śledztwie, które rozpocznie się kiedy w Polsce zostaną odsunięci od władzy ich POplecznicy.

Arapaho 29.10.2012 08:51

A teraz przeczytajcie co zeznawał śp.Remigiusz Muś.

Cytat:

23 czerwca 2010 r. śp. Remigiusz Muś ponownie zeznawał w smoleńskim śledztwie. Pierwszy raz został przesłuchany już 10 kwietnia. W czerwcu podtrzymał wcześniejsze zeznania i dodał kilka faktów w odpowiedzi na pytania ppłk. Karola Kopczyka, najważniejszego prokuratora w śledztwie smoleńskim, pierwszego referenta w tej sprawie.

Publikujemy obszerne fragmenty tego przesłuchania (treść oryginalna, poprawione jedynie błędy ortograficzne). To być może jedne z najważniejszych zeznań, świadectwo osoby będącej na lotnisku w czasie katastrofy, relacja jedynego Polaka, który słyszał, jak 10 kwietnia wyglądała korespondencja smoleńskiej wieży z załogą TU-154M.

Zdecydowaliśmy się opublikować te zeznania w obliczu nagłej i zagadkowej śmierci porucznika.

Cześć jego pamięci!

Jeżeli chodzi o wskazania radiolatarni dalszej znajdującej się przed lotniskiem w Smoleńsku, to nie miałem żadnych zastrzeżeń co do ich wiarygodności. Wskazania tego urządzenia były prawidłowe. Po przelocie nad dalsza radiolatarnią, por. Wosztyl powinien kontynuować lot na bliższa radiolatarnię. Przełączył się na bliższa radiolatarnię i po przełączeniu por. Wosztyl stwierdził, że nie podobają mu się wskazani bliższej radiolatarni. Ja wtedy spojrzałem na wskaźnik NPP (będący ba wyposażeniu JAK-40) jak również na wskaźnik IKU. Stwierdziłem, że wskazania na w/w urządzeniach wychylają się w lewo i następnie wracają na prawidłowy kurs. Świadczyć to mogło, że są chwilowe zaniki sygnału z bliższej radiolatarni. Wobec tego, por. Wosztyl przełączył się na wskazania dalszej radiolatarni i kontynuował podejście według jej wskazań, tzn. od niej. Po przełączeniu jej wskazania były prawidłowe.

Ponadto opieraliśmy się na wskazaniach GPS. Chciałbym w tym miejscu zeznać, że wskazania GPS w porównaniu ze wskazaniami dalszej radiolatarni różniły się. Gdybyśmy oparli się tylko na wskazaniach GPS, to wyszlibyśmy 50 do 70 metrów z lewej strony od osi pasa. Jeżeli chodzi o GPS do niego wprowadziliśmy dane z tzw. karty podejścia. (…) Określają one topografię lotniska i sposób podejścia i sposób podejścia do lądownia na tym lotnisku, tzn. Siewiernyj w Smoleńsku. Na karcie (…) w lewym górnym rogu znajduje się opis IPU (w języku rosyjskim), tzn. pod nim są współrzędne punktu, które mają odzwierciedlać środek pasa. Na pasie punkt ten zaznaczony jest w formie kółka z krzyżykiem. Te dane – współrzędne zostały wprowadzone przez por. Kowaleczko do GPS. Jeżeli te dane byłyby prawidłowe, to GPS wskazywałby odchylenia w lewą stronę od osi pasa, tak jak by miało miejsce w dn. 10.04.2010r. W trakcie lotu wyglądało to w ten sposób, że GPS nakazywał nam skręcać w lewo, a NPP i IKU nakazywał nam korygować w prawo. Ostatecznie na wysokości bliższej radiolatarni zobaczyliśmy 2XAPM, tzw. bramkę i ona wtedy była jeszcze z prawej w odniesieniu do naszego lotu, por. Wosztyl skorygował wtedy lot. Następnie weszliśmy w bramkę i wylądowaliśmy. Podczas lądowania widoczność wynosiła 1500 metrów. Na zadane pytanie zeznaję: podczas podchodzenia do lądowania ja nie widziałem żadnego innego oświetlenia oprócz APM. Na zadane pytanie: podczas podchodzenia do lądowania ja nie przypominam sobie aby ze strony kontrolera z lotniska padały jakiekolwiek informacje, takiego typu jak jaką mamy odległość od pasa, na jakiej jesteśmy wysokości, czy jesteśmy na kursie. Kontroler wydał nam tylko zgodę na zajście do lądowania i po naszym potwierdzeniu, że jesteśmy na prostej, wydał zgodę na lądowanie. W trakcie ostatniej fazy lotu nie podawał żadnych komend. Ja nie słyszałem komendy ze strony kontrolera, aby nakazał nam odejście na drugi krąg. Po wylądowaniu kontroler pochwalił nas : „maładiec, abarot 180 rulitie na stajaniu”.

Następnie ustawiliśmy się na drodze kołowania równoległej do pasa 300 metrów od jej końca, blokując ją w ten sposób. Na zadane pytanie zeznaję: słyszałem komendy podawane przez kontrolera IŁ, który lądował po nas. Przypuszczam, iż IŁ lądował korzystając z RSBN. Urządzenie to emituje fale radiowe, które pozwalają załodze samolotu ustalić kierunek i odległość od pasa. JAK-40 i TU-154M w takie urządzenie, tzn. odbiornik nie jest wyposażony. Urządzenie to jest dokładniejsze i przydatniejsze przy lądowaniu niż wskazania bliższej i dalszej radiolatarni.

W trakcie podejścia IŁ, korespondencja pomiędzy nim a wieżą była prowadzona dosyć często. Meldunki o położeniu, to załoga IŁ-a podawała kontrolerowi, tzn. mówiła o odległości i wysokości do pasa. Kontroler mówił tylko o tym, że mają kontynuować podejście i że mają być gotowi do odejścia na drugi krąg z wysokości nie niżej niż 50 metrów.

Dalej porucznik zeznał, iż na ok. 12 minut przed katastrofą słyszał korespondencję wieży z załogą TU-154M. Znów padają słowa o 50 metrach, do jakich nakazali zniżyć się załodze kontrolerzy:

W końcowej fazie lotu kontroler zapytał się czy chcą lądować. Załoga odpowiedziała, że warunkowo podejdziemy. Kontroler wyraził zgodę na podejście. Ja nie słyszałem, aby kontroler zabronił im lądowania i odejście na zapasowe. Wydaje mi się, że kontroler powiedział TU-154M, że mają być gotowi do odejścia na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 metrów. Po tym my wyszliśmy z JAK-a.

Ważna dla ustalenia, co działo się na miejscu katastrofy, gdy tylko Rosjanie mieli do niego dostęp, jest następna część relacji por. Musia:

Na miejsce katastrofy udaliśmy się po około 1 godzinie od jej zaistnienia. Kiedy przybyliśmy na miejsce, to pracowały już tam służby ratownicze. Ja widziałem dużo nagich ciał. Leżały one pomiędzy częściami samolotu. Jedno ciało ludzkie było całe. Pozostałe, to były części ludzkich ciał, ręce, nogi. Kiedy my tam byliśmy, to nikt się nimi nie interesował, tzn. nie przykrywał ich, nie zbierał. Byliśmy tam około 15 minut. W trakcie pobytu tam zauważyłem, że do poszczególnych stanowisk, utworzonych przez służby znoszono części samolotu. Tych stanowisk było tam już wtedy kilka. Stanowiska te wyglądały w ten sposób, ze był to stolik, na nim dokumentacja, laptop itp. Przy stanowiskach znajdowali się ludzie.


A zatem to kolejny dowód na to, że Rosjanie nie postąpili właściwie z wrakiem TU-154M. Zamiast dokumentować nietknięte miejsce katastrofy, natychmiast zaczęto niszczyć ślady poprzez przemieszczanie szczątków maszyny. Godzinę po zdarzeniu! Można przypuszczać, że natychmiast po przybyciu na miejsce odpowiednich służb.

Zwraca także uwagę informacja o potwornych obrażeniach ofiar.

Warto też przypomnieć inne słowa śp. Remigiusza Musia, z wywiadu dla tvn24.pl z 6 lipca 2010r. Wtedy również potwierdził, iż słyszał, jak kontrolerzy mówili załodze tupolewa o zejściu do 50 metrów:

- A słyszał Pan jeszcze komunikat wieży tuż po trzecim zakręcie TU-154: „Polski 101, i od 100 metrów być gotowym do odejścia na drugi krąg”?

- Tak, ale ja słyszałem „50”. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak twierdzę. Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia.

(…)

słyszałem jak mówił wcześniej, że najniżej mogą zejść na 50 metrów i być gotowi odlecieć, jeśli nie zobaczą pasa. Nie na 100. Teraz: czy nasze słowa są bardziej wiarygodne, czy stenogram?

- Dwóch różnych komend kontrolera, który by raz mówił „bądźcie gotowi do odejścia przy 100 metrach”, a w innym momencie „bądźcie gotowi przy 50 metrach” Pan nie słyszał?

- Nie, nie słyszałem. Była jedna komenda.

- I jedyną osobą, poza kontrolerem i dowódcą TU-154, który ją słyszał był właśnie Pan?

- Tak. Artur i Robert mogli tylko potwierdzić moją wersję. Jeśli kontroler wszystkich traktował równo, to logiczne, że im też wydał komendę z wysokością 50 metrów.

- A jak było z wami, tzn. z lądowaniem Jaka-40?

- Nam również kontroler powiedział, że mamy zejść do wysokości 50 metrów.

Remigiusz Muś potwierdził również, że załoga Jaka uzyskała zgodę wieży na lądowanie:

- Czy wy uzyskaliście zgodę na lądowanie?

- Tak. Kiedy wyszliśmy z czwartego zakrętu i zameldowaliśmy, że jesteśmy na prostej.

- Kontrolerzy ze Smoleńska mieli zeznać, że nie wydali waszemu JAK-owi zgody na lądowanie. Uzyskaliście ją, czy nie?

- Tak. Kiedy wyszliśmy z czwartego zakrętu i zameldowaliśmy, że jesteśmy na prostej.

- Porównując to do sytuacji Tu-154: to był mniej więcej ten moment, kiedy w stenogramach występuje po sobie tych siedem niezrozumiałych wypowiedzi?

- No tak. Im został jeszcze czwarty zakręt, ale po pierwsze w przypadku Tu-154 trzeci i czwarty to był praktycznie jeden element – nie robi się między nimi wyrównania. Poza tym to jest większa i szybsza maszyna. Mogli się wcześniej dogadać, lub nie dogadać, na lądowanie. Tych komend w stenogramach brakuje najbardziej. Zaznaczam, że nie wiem, co zostało wypowiedziane w tych siedmiu niezrozumiałych komendach. Wiem, co powinno paść: zgoda, albo niezgoda na lądowanie. Wiadomo tylko, że kontroler sprowadzał ich nadal.


Zapytany, czy przysłuchiwał się rozmowom wieży z dowódcą Iła, odpowiedział:

Tak, ale to byli dwaj Rosjanie i często mówili niezrozumiale dla mnie. Ciężko było słuchać tej korespondencji. Tamtej komendy jestem jednak pewien.

Zresztą to jest do sprawdzenia, bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała korespondencja Iła z wieżą. Po tym jak Rosjanie odeszli na inne lotnisko magnetofon, tak jak wiele innych odbiorników, wyłączyliśmy. Byliśmy tam bez akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe. Później włączyliśmy już tylko naszą radiostację, bez magnetofonu. Szkoda.

Jeśli te słowa się potwierdzą i okaże się, że Remigiusz Muś się nie przesłyszał, a magnetofon z Jaka-40 zarejestrował polecenie kontrolera zejścia załogom do 50 metrów, będzie to solidny dowód na fałszerstwo rosyjskich stenogramów, a może nawet zapisów czarnej skrzynki z TU-154M.

Prokuratura powinna jak najszybciej odnieść się do tej sprawy i upublicznić treść zapisów magnetofonu z Jaka-40.

uposledzony_ale_kumaty 29.10.2012 11:26

http://ewidentnyoszust.nowyekran.pl/...r-ze-smolenska

Gwiaździsty 29.10.2012 11:29

Czy zauważyliście, że seryjny samobójca morduje przeważnie w sobotę aby sekcję można było zrobić dopiero w poniedziałek:

Cytat:

Dlaczego zginął Remigiusz Muś

Remigiusz Muś był jednym z najważniejszych świadków w śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej. Słyszał komendy wydawane z wieży w Smoleńsku, podczas przesłuchania mówił też o dwóch eksplozjach, które nastąpiły przed zgaśnięciem silników Tu-154M.

- W sobotę ok. godz. 23:30 zawiadomiono policję, że w piwnicy jednego z budynków w Piasecznie znaleziono ciało Remigiusza M. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Prokurator po wstępnych oględzinach uznał, że nie było działania osób trzecich i zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok na poniedziałek – mówi prokurator Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Nie wiadomo, dlaczego sekcja odbędzie się dopiero w poniedziałek – jej wstępne wyniki będą znane za kilka dni. O śmierci Remigiusza Musia powiadomił nas członek rodziny jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej.

– Byłem z nim umówiony na niedzielę. Rano dowiedziałem się, że nie żyje. Jestem wstrząśnięty, bo załoga jaka-40, podobnie jak inni piloci z 36. specpułku, została potraktowana skrajnie niesprawiedliwie. Większość z nich w młodym wieku musiała odejść na emeryturę, straszono ich odpowiedzialnością karną za rzekome przewinienia podczas lotu do Smoleńska. Publicznie deprecjonowano ich zeznania – mówi nasz rozmówca.

Remigiusz Muś podobnie jak inni członkowie załogi jaka-40 był świadkiem katastrofy rządowego Tu-154M. Podczas przesłuchania w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, odpowiadając na pytania śledczych o ewentualne wywieranie presji na załogę, chorąży Muś zeznał, że nigdy się z tym nie spotkał. Przypomnijmy, że rzekome naciski na załogę były forsowane już w dniu katastrofy, m.in. przez Romana Kuźniara, obecnego doradcę prezydenta Bronisława Komorowskiego.

„Nigdy nie zdarzyło się, aby wyżsi przełożeni przejmowali stery, gdy nie byli ujęci jako członkowie załogi” – mówił w czerwcu 2010 r. śledczym chorąży Muś. W swoich zeznaniach wypowiadał się pozytywnie na temat poszczególnych członków załogi Tu-154M, co stało w sprzeczności z forsowaną przez prorządowe media tezą o ich fatalnym wyszkoleniu.

Chorąży Muś podobnie jak inni członkowie załogi jaka-40 słyszał dwa wybuchy, które nastąpiły przed zakończeniem pracy silników rządowego tupolewa. Godzinę po katastrofie poszedł tam, gdzie leżały szczątki samolotu i ciała ofiar.

„ (…) Nikt się nimi (ciałami – przyp. red.) nie interesował, tzn. nikt ich nie przykrywał, nie zabierał. W trakcie pobytu tam zauważyłem, że do poszczególnych stanowisk utworzonych przez służby (rosyjskie – przyp. red.) znoszono części samolotu. Takich stanowisk już wtedy było kilka. Stanowiska wyglądały w ten sposób, że był to stolik, na nim dokumentacja, laptop itp. Na stanowiskach znajdowali się ludzie (…)” – zeznał Remigiusz Muś.

Co ciekawe, po tych słowach przesłuchujący go prokurator zadał kolejne pytanie na zupełnie inny temat, po czym zakończył przesłuchanie.

Do sprawy składowania samolotu i pozostawienia ciał, o czym mówił chorąży Muś, śledczy już nie wrócili w żadnym przesłuchaniu.


heoij 29.10.2012 11:41

Ekshumacja BORowca potwierdzi tezę o dobijaniu ofiar ze Smoleńska?

http://ewidentnyoszust.nowyekran.pl/...r-ze-smolenska

Gwiaździsty 29.10.2012 12:24

Uważacie , że patolodzy przeprowadzający sekcję podadzą, że rana powstała w wyniku postrzału ? Przecież oni też chcą żyć w spokoju. W przeciwnym razie w sobotę mieliby odwiedziny, jak w banku.

Drozd 29.10.2012 14:51

Dlatego potrzebni są patolodzy niezależni, z zagranicy. Choćby ten guru który już dwa razy się oferował ale mu nie pozwolili.

yarow 29.10.2012 21:08

Gen. bryg. rez. Jan Baraniecki, zastępca dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej w latach 1997-2000:
http://wpolityce.pl/wydarzenia/39507...sca-katastrofy

Arapaho 29.10.2012 22:02

Lemingi z tutejszego forum zamkneły kopary bo chyba nawet do nich dotarło co się dzieje. W czwartek Macierewicz podaje że ma 58 świadków którzy słyszeli wybuchy w tym główni to załoga JAK-a - w sobotę najważniejszy z nich jest załatwiony.Naukowcy dostali jasny sygnał - zbyt długie badanie sprawy powoduje depresje....a te kończą się ....

rafalek 29.10.2012 22:33

Cytat:

Pierwotnie napisane przez yarow (Post 1284095)
Gen. bryg. rez. Jan Baraniecki, zastępca dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej w latach 1997-2000:
http://wpolityce.pl/wydarzenia/39507...sca-katastrofy

Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie...
Niech się już szykuje na sobotnią wizytę seryjnego samobójcy

serek.c2 30.10.2012 00:21

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1284110)
Lemingi z tutejszego forum zamkneły kopary bo chyba nawet do nich dotarło co się dzieje. W czwartek Macierewicz podaje że ma 58 świadków którzy słyszeli wybuchy w tym główni to załoga JAK-a - w sobotę najważniejszy z nich jest załatwiony.Naukowcy dostali jasny sygnał - zbyt długie badanie sprawy powoduje depresje....a te kończą się ....

Wejdź proszę czasem i poczytaj SB - zobaczysz, że ludzie w ogóle nie przyjmują do wiadomości żadnych faktów...

uposledzony_ale_kumaty 30.10.2012 04:55

http://niezalezna.pl/34309-trotyl-na-wraku-tupolewa

Wygiwares_od_bumbulatora 30.10.2012 07:24

Cytat:

Pierwotnie napisane przez uposledzony_ale_kumaty (Post 1284145)

To napewno ślady jeszcze z II wojny światowej ...Zaraz sie pojawią akta wywiadu radzieckiego ,że składowali tam materiały wybuchowe.Następnej wojny z Ruskami niestety nie będzie a jak bedzie to i tak nam nikt nie pomoże.Teraz ludzie ze strachu przed ruskimi bedą wybierać PO..zobaczycie Kaczyńskiego do władzy już nie dopuszczą nigdy

Glazik 30.10.2012 07:42

A oto samobójcze wyznania „samobójcy”, komandosa, organizatora i dwukrotnego dowódcy Jednostki Wojskowej GROM, gen. Sławomira Petelickiego z 2011 r.: W pierwszej części rozmowy z Onet.pl gen. Sł. Petelicki stwierdził: „Nie sądzę, żeby premier Tusk był tak honorowy żeby samemu poddać się do dymisji, ale może do niej zmusić Bogdana Klicha, by pokazać jaki jest sprawiedliwy”. Były szef jednostki GROM dodał, że Polska jest jedynym krajem, w którym w dwóch identycznych katastrofach samolotów wojskowych najpierw stracił prawie całe dowództwo lotnictwa, a następnie całe dowództwo sił zbrojnych z ich zwierzchnikiem na czele. „Tylu polskich generałów, ilu zginęło za rządu Donalda Tuska i kadencji Bogdana Klicha jako szefa MON nie zginęło podczas II wojny światowej. Minister Jerzy Miller wmawiał całej Polsce, że samolot którym leciał prezydent Lech Kaczyński z delegację był samolotem cywilnym. Wszyscy wiedzą, że to był samolot wojskowy z wojskową załogą”. Petelicki podkreślił, że kolejną osobą z rządu okłamującą społeczeństwo był sam premier Donald Tusk, który wmawiał wszystkim, że nie było innego wyjścia jak oddać Rosjanom całego śledztwa. „Po raporcie Millera spodziewam się dymisji premiera Donalda Tuska” – mówił. Były szef GROM-u dodał również, że trójkąt Tusk-Graś-Janicki jest nieusuwalny. „Szef rządu, rzecznik rządu i generał BOR, to osoby nie do ruszenia” – zaznaczył w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem.. – Czy gdyby Polska zwróciła się do NATO i USA o pomoc przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, to uzyskalibyśmy tę pomoc [J.Nizinkiewicz] ? „Oczywiście, tylko raport NATO byłby miażdżący dla tego premiera i rządu, który musiałby się od razu podać do dymisji. Przecież wiadomo było, że w raporcie Millera nie będzie złego słowa o ministrze Arabskim, Klichu, Millerze, czy premierze Tusku. NATO przestało nas szanować za serwilizm względem Rosji i niezabieganie o swoje prawa w NATO i z naszymi partnerami z USA. Dlatego Polska nie dostała patriotów”. „Amerykanie mają klatkę po klatce to, co się stało. Mają wszystkie rozmowy i znają prawdę. Dzisiaj sami dziwią się, dlaczego Polska nie zwraca się do USA o pomoc, a jak zwraca się prokurator, to zostaje natychmiast zawieszony. Raport NATO byłby miażdżący dla tego premiera i rządu, który musiałby się od razu podać do dymisji” – powiedział w drugiej części rozmowy z Onet.pl gen. Sławomir Petelicki w rozmowie z J. Nizinkiewiczem. „Minister Miller szukał kozłów ofiarnych na najniższych możliwych szczeblach, pomijając pewne rzeczy, byleby zabezpieczyć swoich ludzi. A według nas największą odpowiedzialność ponosi premier, który powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Premier nadrabia miną, ale kiedy odpowiadał na pytania dziennikarzy, widziałem w jego oczach strach. Donald Tusk to inteligentny człowiek, zdaje sobie sprawę z tego, co zrobił i czego zaniechał. Doskonale wie, ze dał się wypuścić Putinowi” – powiedział w rozmowie z R. Mazurkiem o raporcie komisji rządowej w sprawie katastrofy smoleńskiej („Plus Minus”, weekendowy dodatek „Rzeczpospolitej”)

Gwiaździsty 30.10.2012 07:51

Lemingi pewnie przegrupowują się teraz po wiadomości o odkryciu śladów trotylu we wraku. Nie dotarł pewnie jeszcze z PO tzw. "przekaz dnia" wyjaśniający ujawnione fakty. Tak czy siak, cała plejada tych wyśmiewających tezę o zamachu wyszła na forumowych głupków. Chyba mają tego świadomość bo prawie całkowicie zniknęli. Zresztą ich wpisy nigdy nie miały jakiś merytorycznych wartości oprócz kpin.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/39538...-tygodnie-temu

hunter 30.10.2012 08:31

Młodzi Demokraci czekają na smsy od "góry". Wówczas na pewno ruszą z ofensywą!

pysio 30.10.2012 09:10

Jaką macie pewność, że trotyl pochodzi z samolotu? że jakiś niezależny/PiSowski naukowiec tak stwierdził?

Nie zdziwiłbym się, gdyby owy trotyl pochodził z gleby tamtejszego lasu. Przypominam tylko, że na owej szerokości geograficznej trotyl jest naturalnym składnikiem gleby, a to z powodu przebiegającej tamtędy linii frontu podczas II WŚ. Owy PiSowski naukowiec zapomniał dodać, że składowisko trotylu wykrył również w odległości 5 km od miejsca katastrofy.

Zatem tłumaczenie skąd wziął się trotyl jest jasne i klarowne.

Arapaho 30.10.2012 09:14

Ale dostali teraz w dupe, na TOK FM tak się plątali dziennikarze reżimowi z Kuczyńskim na czele że na koniec ten w/w osobnik stwierdzil że jest w stanie zmienic zdanie co do przyczyn katastrofy jak znajdą się JAKIEKOLWIEK dowody. Prowadząca musiała zakończyć rozmowę bo co takiemu staremu tumanowi powiedzieć skoro najcięższe dowody własnie ujrzały światło dzienne.

p.s. where the fuck is AS, Szpen i reszta ekipy która jechała z Antkiem M.i wyszła teraz na idiotów
p.s.2. wiem w Smoleńsku trotyl unosi się w powietrzu jeszcze od 1942 roku i sila rzeczy musial opaść na wrak , wiem , wiem - nie krępować się

Wygiwares_od_bumbulatora 30.10.2012 09:16

Już w reżimówce podają ,że przerzucali żołnierzy z Afganistanu i ślady trotylu i nitrogliceryny nigdy nie występuj razem :]

hunter 30.10.2012 09:17

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Wygiwares_od_bumbulatora (Post 1284156)
Już w reżimówce podają ,że przerzucali żołnierzy z Afganistanu i ślady trotylu i nitrogliceryny nigdy nie występuj razem :]

Eee... Jarek Kuźniar z uporem maniaka dopytuje, czy aby nie jest to trotyl z... broni BOR-owców.

Arapaho 30.10.2012 09:20

Podobno seryjny samobójca ma problem- nie może sie zdecydować kogo odwiedzić.
Wiecie zmiana czasu , ludzie się gorzej czują- kto następny ...?Macierewicz, Gmyz,Worsztyl,Binienda, Nowaczyk,Sakiewicz, może któryś z prokuratorów lub pirotechników nad aktywnych ?

Kocur 30.10.2012 09:30

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pysio (Post 1284154)
Jaką macie pewność, że trotyl pochodzi z samolotu? że jakiś niezależny/PiSowski naukowiec tak stwierdził?

Nie zdziwiłbym się, gdyby owy trotyl pochodził z gleby tamtejszego lasu. Przypominam tylko, że na owej szerokości geograficznej trotyl jest naturalnym składnikiem gleby, a to z powodu przebiegającej tamtędy linii frontu podczas II WŚ. Owy PiSowski naukowiec zapomniał dodać, że składowisko trotylu wykrył również w odległości 5 km od miejsca katastrofy.

Zatem tłumaczenie skąd wziął się trotyl jest jasne i klarowne.


A ołów jest naturalnym składnikiem mózgu więc jak się znajdzie kolejnego świadka z kulą w głowie to znaczy że zmarł na marskość wątroby ...


Miał rację Stanisław Lem, ze to nie ludzie głupieją od internetu ale internet głupieje od ludzi

misieq 30.10.2012 09:31

Cytat:

Pierwotnie napisane przez hunter (Post 1284151)
Młodzi Demokraci czekają na smsy od "góry". Wówczas na pewno ruszą z ofensywą!

Ruszają:
- Hipoteza wybuchu jest bezsensowna i nie ma pokrycia w żadnych faktach, przede wszystkim w zapisach rejestratorów. Nie ma też żadnego potwierdzenia w stenogramach z kokpitu - powiedział Hypki. :)

Szpen 30.10.2012 09:34

bedzie sie działo po rewelacjach rzepy

BBudowniczy 30.10.2012 09:38

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pysio (Post 1284154)
Jaką macie pewność, że trotyl pochodzi z samolotu? że jakiś niezależny/PiSowski naukowiec tak stwierdził?

Nie zdziwiłbym się, gdyby owy trotyl pochodził z gleby tamtejszego lasu. Przypominam tylko, że na owej szerokości geograficznej trotyl jest naturalnym składnikiem gleby, a to z powodu przebiegającej tamtędy linii frontu podczas II WŚ. Owy PiSowski naukowiec zapomniał dodać, że składowisko trotylu wykrył również w odległości 5 km od miejsca katastrofy.

Zatem tłumaczenie skąd wziął się trotyl jest jasne i klarowne.

Czy ty tak od urodzenia czy może poźniej rozum odebrało? Bo tylko tak można skomentować Twoje wypociny.
O jakim pisowskim naukowcu piszesz? Ślady trotylu znaleźli na samolocie polscy biegli badający wrak i ślady katastrofy.

Żeby nie było OT:

Nie wykluczam możliwości, że jest to kolejna podpucha Rosjan. Aż trudno uwierzyć, że zamachu dokonano aż tak na chamca równocześnie trotylem i nitrogliceryną, gdy są inne subtelniejsze metody. Wrak zawsze można później nasmarować materiałami wybuchowymi .... Po co? Może po to by znów ośmieszać Polaków? Ale to takie moje przemyślenia, w zasadzie ślady materiałów wybuchowych potwierdzają albo wybuch albo kolejną grę Rosjan. Tak czy owak będzie "ciekawie".

Arapaho 30.10.2012 09:38

Cytat:

Pierwotnie napisane przez misieq (Post 1284163)
Ruszają:
- Hipoteza wybuchu jest bezsensowna i nie ma pokrycia w żadnych faktach, przede wszystkim w zapisach rejestratorów. Nie ma też żadnego potwierdzenia w stenogramach z kokpitu - powiedział Hypki. :)

Jestem w stanie nawet uwierzyć ze Hypki powiedział że zamach był niemożliwy przecież nie ma nagrania kpt.Protasiuka który by to potwierdzał. Coś czuję że dzisiaj będzie festiwal spanikowanych wypowiedzi - co jedna to bedzie weselsza. Byle usokoić wystraszone zajęcze serca swoich "postępowych" niewolników
Mam ignora na pysiowe posty ale skoro już go ktoś zacytował to odpowiem : szkoda że Ruscy w swoich badaniach nie wykazali tego trotylu którego tak dużo -wg.lemingów- w glebie.Co nie wyszły w badaniach?Nie wiedzieli że lotnisko leży na trotylowym polu :):)Nawet pucowanie wraku nie pomogło.
Aha , wiem PISowski pirotechnik pojechal do Smoleńska....

Arapaho 30.10.2012 09:42

Cytat:

Pierwotnie napisane przez BBudowniczy (Post 1284166)
Czy ty tak od urodzenia czy może poźniej rozum odebrało? Bo tylko tak można skomentować Twoje wypociny.
O jakim pisowskim naukowcu piszesz? Ślady trotylu znaleźli na samolocie polscy biegli badający wrak i ślady katastrofy.

Żeby nie było OT:

Nie wykluczam możliwości, że jest to kolejna podpucha Rosjan. Aż trudno uwierzyć, że zamachu dokonano aż tak na chamca równocześnie trotylem i nitrogliceryną, gdy są inne subtelniejsze metody. Wrak zawsze można później nasmarować materiałami wybuchowymi .... Po co? Może po to by znów ośmieszać Polaków? Ale to takie moje przemyślenia, w zasadzie ślady materiałów wybuchowych potwierdzają albo wybuch albo kolejną grę Rosjan. Tak czy owak będzie "ciekawie".

Też tego w zasadzie wykluczyć nie można , tyle tylko że trotyl mógł być tylko składnikiem.
Obstawiam że prokuratura stwierdzi coś w stylu : znaleziono ślady trotylu ale wykluczamy zamach. Na pytanie czemu wykluczają płk.Rzepa odpowie" proszę o następny zestaw pytań" albo "na tym kończymy konferencję"

Będę sie zresztą upierał że seryjny ma związek z tym wywiadem z 26.10.2012:

Cytat:

wPolityce.pl: - Ustalenia naukowców dotyczące prawdopodobnego wybuchu na pokładzie TU-154M nie są niczym nowym. Już wcześniej, nawet krótko po katastrofie pojawiały się relacje ludzi, którzy słyszeli wybuch, bądź nawet go widzieli. Jaka jest skala tych świadectw?

Antoni Macierewicz: - Do dnia dzisiejszego zewidencjonowaliśmy już 58 zeznań, relacji osób, które widziały lub słyszały – a czasami i widziały i słyszały – eksplozje. Najczęściej były to dwie eksplozje następujące po wydawaniu przez samolot bardzo dziwnych dźwięków. Zwykle powtarza się sekwencja, iż usłyszano dźwięk silnika, jak przy dodawaniu gazu, następnie załamywanie się tego dźwięku, później dwie eksplozje, a następnie ciszę zamarłych silników i uderzenie w ziemię. Najbardziej charakterystycznym i naszym zdaniem wiarygodnym jest relacja pilota jaka, pana porucznika Artura Wosztyla oraz jego załogi.



Czyli osób, które w momencie katastrofy były na płycie Siewiernego.

A więc w odległości kilkuset metrów od zdarzenia. Czekali na kolegów z tupolewa. To wojskowi, którzy znakomicie odróżniają eksplozję od ryku silników czy jakiegokolwiek innego dźwięku i którzy wszyscy podobnie relacjonują swoje wrażenia z momentu, kiedy nad lotnisko nadlatywał TU-154M. Mówią, że słyszeli dwie eksplozje, a następnie zamierające silnika i uderzenie w ziemię. Są też tacy świadkowie, którzy mówią o kuli ognia za samolotem. Trzeba też podkreślić, iż identyczne albo bardzo analogiczne relacje składają zarówno Polacy, jak i Rosjanie – tak obyci z bronią i eksplozjami jak milicjanci czy żołnierze, jak i nauczycielki czy kierowcy autobusu. Mamy cztery relacje kierowców, nad którymi ten samolot przeleciał dosłownie. Jechali bądź stali przy ulicy Kutuzowa, gdy samolot niejako zawisł nad nimi, a następnie rozpadł się w powietrzu. Trzy relacje mówią, iż jako pierwsza część oderwał się od samolotu ogon. Podkreślam to, bo jest to zbieżne z analizą dr. inż. Berczyńskiego, konstruktora Boeinga, który bardzo precyzyjnie analizował proces i przyczyny rozpadu samolotu.



Nie ma pan wątpliwości co do wiarygodności tych świadków?

Zdajemy sobie sprawę, że często pod wpływem szoku mylą niektóre szczegóły obserwowanych wydarzeń, źle pojedyncze świadectwo nie może być przesądzającym dowodem. Dlatego gromadzimy ich jak najwięcej i porównujemy. To, co nas uderza w tych kilkudziesięciu już świadectwach, to powtarzające się słowa o huku eksplozji. Nie wszyscy ją widzieli, większość tylko słyszała. Ale wszyscy mówią o eksplozji, która miała miejsce w powietrzu. Te świadectwa współgrają z wnioskami naszych naukowców, którzy na podstawie kształtu szczątek samolotu, trajektorii jego lotu, rozrzutu wraku i ich wielkości stwierdzają, iż mieliśmy do czynienia z wybuchem w powietrzu.



Skąd pochodzą te relacje? Czy to są wypowiedzi medialne, czy cytaty z zeznań w śledztwie przedstawiane przez media? A może z jeszcze innych źródeł?

To wszystko są relacje naocznych czy „nausznych” świadków. Nie mówimy o relacjach z drugiej ręki. Najczęściej są to relacje zebrane przez polskich, a czasami rosyjskich dziennikarzy i umieszczonych w różnorodnych mediach, często w formie nagrania, z którym każdy może się zapoznać. Np. mamy wstrząsające wypowiedzi kilkuletnich chłopców, którzy jako jedni z pierwszych osób postronnych znaleźli się na miejscu tragedii i zastali tam już żołnierzy Specnazu. Oni także mówią o huku eksplozji. Otrzymaliśmy też poprzez Władimira Bukowskiego i naszych rosyjskich współpracowników ze Stanów Zjednoczonych relacje pisemne ludzi, którzy byli na miejscu tego dramatu i relacjonują zdarzenie podobnie. Chodzi np. o rosyjskich ratowników z personelu lotniskowego. Wśród nich jest kierowca karetki.



Wspomniał pan o trzech relacjach, z których wynika, że pierwszy oderwał się ogon rządowego tupolewa. Może pan powiedzieć o nich coś więcej? Kto jest ich autorem?

Dwóch z nich to kierowca samochodu osobowego oraz autobusu. Jechali ulicą Kutuzowa, gdy samolot nad nimi przeleciał.



I oni twierdzą, że widzieli, jak ogon się odrywa.

Dokładnie tak. Ich relacje były publikowane przez lokalne media smoleńskie, więc w Polsce nie są znane. Polacy często nie zdają sobie sprawy z tego, że tragedia smoleńska i różnorodne formy dziennikarskiego, obywatelskiego śledztwa – czasami poważniejszego, czasami mniej, bądź zupełnie amatorskiego – są w Rosji i rosyjskim internecie nieporównanie bardziej rozwinięte, żywe i obecne do dziś niż w naszym kraju. Nie mamy świadomości, jak olbrzymie znaczenie dla społeczeństwa obywatelskiego, zwłaszcza dla młodzieży w Rosji, ma dramat smoleński. Tam dochodzenie jest bardzo wnikliwe, czasami drastyczne, ale zawsze widać, że dominuje zmierzanie do odkrycia prawdy. Dodam jeszcze, że wszystkie zebrane relacje uszeregowaliśmy pod względem odległości od miejsca zdarzenia. Wynosiła ona od siedmiuset do stu metrów.



Czy ma pan wiedzę – być może od rodzin, które się zapoznawały z materiałem prokuratorskim, od innych osób mogących mieć rozeznanie w tym, czym dysponuje prokuratura – czy takie relacje zainteresowały polskich prokuratorów, czy te wątki były głębiej badane? O kilku tak zeznających świadkach sami wiemy, protokoły ich przesłuchań przysłano z Rosji. Ale podana przez pana liczba 58 przypadków jest zaskakująca.

Według mojej wiedzy, śledczy nie prowadzą osobnych badań związanych z tymi relacjami i dotychczas, nawet jeżeli je odnotowywali w ramach przesłuchań, to nie poświęcili im żadnej odrębnej analizy.



Ten wątek w ogóle nie był drążony?

Niestety nie. Dodajmy, że zgodnie z decyzją prokuratury z kwietnia 2011, by w ogóle nie badać hipotezy katastrofy spowodowanej przez osoby trzecie.



To kuriozalne. Andrzej Seremet i prokuratorzy wojskowi powiedzieli wówczas przecież, że nie ma na razie dowodów na udział osób trzecich i jeśli takowe się pojawią, ta hipoteza będzie ponownie przedmiotem zainteresowania śledczych. Dowodów do zbadania jest co niemiara, a prokuratorzy nie wykonują żadnego ruchu.

Trudno się z panem nie zgodzić. Prokuratura świadomie odwraca głowę przed bijącymi w oczy faktami. Mamy przecież zarówno relacje, o których rozmawiamy, jak i dowody w postaci dokumentacji fotograficznej z miejsca katastrofy – rozrzutu i kształtu szczątków TU-154M, stanu ciał ofiar. Mimo to prokuratura od początku nie chce brać tego pod uwagę. Wygląda na to, jakby respektowała jakiś zakaz badania tego, co się samo nasuwa. Dodajmy jeszcze prace ekspertów zespołu parlamentarnego, a także dużej grupy profesorów systematycznie podkreślających, iż jedyną całościowo opisującą wydarzenia jest hipoteza związana z eksplozjami w samolocie jako przyczyną tragedii.

hunter 30.10.2012 09:44

Taki tam "żarcik" na czasie.

"Premier Tusk przychodzi do szkoły podstawowej i pozwala dzieciom na zadawanie pytań. Zgłasza się mały Krzysio:
- Ja mam trzy pytania. Po pierwsze: jak się pan czuje po wygraniu wyborów, które pan sfałszował? Po drugie: jak długo będzie pan jeszcze kłamał, kradł, niszczył Polskę i Polaków oraz działał na szkodę dziesiątek milionów ludzi? Po trzecie: jak pan w ogóle
jest w stanie spojrzeć w lustro?
Premier zaczął się namyślać, gdy wtem zadzwonił dzwonek. Po przerwie dzieci wróciły do klasy, usiadły, a rękę podniósł Michałek:
- Ja mam pięć pytań do pana premiera. Po pierwsze: jak się pan czuje po wygraniu wyborów, które pan sfałszował? Po drugie: jak długo będzie pan jeszcze kłamał, kradł, niszczył Polskę i Polaków oraz działał na szkodę dziesiątek milionów ludzi? Po trzecie: jak pan w ogóle jest w stanie spojrzeć w lustro? Po czwarte: dlaczego dzwonek na przerwę zadzwonił dwadzieścia minut wcześniej? I po piąte: co się stało z Krzysiem?"

shaggy 30.10.2012 10:06

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pysio (Post 1284154)
Jaką macie pewność, że trotyl pochodzi z samolotu? że jakiś niezależny/PiSowski naukowiec tak stwierdził?

Nie zdziwiłbym się, gdyby owy trotyl pochodził z gleby tamtejszego lasu. Przypominam tylko, że na owej szerokości geograficznej trotyl jest naturalnym składnikiem gleby, a to z powodu przebiegającej tamtędy linii frontu podczas II WŚ. Owy PiSowski naukowiec zapomniał dodać, że składowisko trotylu wykrył również w odległości 5 km od miejsca katastrofy.

Zatem tłumaczenie skąd wziął się trotyl jest jasne i klarowne.

Czy tego osobnika mozna chociaż w 1 % traktowac powaznie??

On jak zaglada do szafy i lodowki to chyba tez widzi PISowcow.

Jesli trotyl ze Smolenska pochodzi z II wojny to Warszawa byla tak znekana bombardowaniami i walkami ze do dzisiaj czuc tam zapach trotylu - debilizm

Uran235 30.10.2012 10:06

KGB jest po prostu niesamowite. Nieważne, czy dokonali zamachu, czy tylko im się przyfarciło - okazję wykorzystują wzorowo. Jakkolwiek śmierć prezydenta i elit politycznych kraju, w dodatku tak wyraźnie skupionych wokół jednej opcji politycznej, jest wydarzeniem tragicznym, to prawdziwy interes ruscy zbijają teraz - bez przerwy niszcząc możliwość jakiejkolwiek merytorycznej debaty politycznej nieustannym wznawianiem tematu Smoleńska. Przecież ruscy mieli ten wrak tak długo, w dodatku w częściach, że jeżeli by tylko chcieli, to by usunęli wszelkie ślady po materiałach wybuchowych. Jedyny powód, dla którego je znaleźliśmy to to, że ruscy chcieli żebyśmy je znaleźli. Jak ktoś napisał wyżej, samolot można rozbić na tysiące sposobów, z których większość nie wymaga użycia XIX-wiecznych materiałów wybuchowych. A opowieści o obserwacji kuli ognia... Cóż, ktoś się chyba amerykańskich filmów, gdzie wszystko wybucha. Dysk w laptopie, który robi ~3400 obrotów na minutę, niszczy się przez samo przenoszenie komputera. Silnik samolotu ma pod dostatkiem ruchomych, newraligicznych części, do których ruscy mieli dostęp nieomal na wyłączność przy każdym przeglądzie.

FraMat 30.10.2012 10:44

Nie jestem fachowcem dlatego pytam:
- Czy trotyl i nitrogliceryna różnią się swoimi właściwościami przed wybuchem i po wybuchu?
- Czy znalezione ślady trotylu i nitrogliceryny są charakterystyczne dla tych środków przed wybuchem czy po wybuchu?
- Czy to w ogóle nie ma znaczenia?

Gwiaździsty 30.10.2012 10:45

Wiem, że nie ma z kim prowadzić POlemiki, ale mimo wszystko podam cytat dla pysia, z którego wynika, że ci pisowscy naukowcy to...........:

Cytat:

......polscy pirotechnicy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego - badający miesiąc temu wrak tupolewa w Smoleńsku - wykryli m.in., że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem. Było ich tyle, że jedno z urządzeń wyczerpało skalę.
Patrz pysio jakie cwaniaki z tego PiS-u. Nawet tam wstawili swoich ludzi :)

FraMat 30.10.2012 10:52

Nie czepiajcie się pysia. Przecież on tylko prowokuje. Pysio nigdy nie wyraża tego, co sam mysli, ale pisze tak, żeby was wypuszczać.

Vuko 30.10.2012 11:00

Taki tam e-mail znaleziony na forum:

Cytat:

Tak w ogóle to nie jestem pewny czy powinienem ci odpowiadać, ale w sumie to wiedza ogólnodostępna. Na pewno nie będę komentował tego co wyciekło, bo po pierwsze mi nie wolno. A po drugie, nawet gdybym mógł to klockówjest tak mało, że można z nich ułożyć cokolwiek.
(....)
Teoretycznie to jest nawet możliwe, nasączenie gleby materiałami wybuchowymi z czasów II wojny. Tyle, że to mniej więcej taka sama szansa, jak na znalezienie w wiązce siana pod wigilijny obrus konopi indyjskich , które sobie przypadkiem wyrosły na miedzy.
(...)
Z tym trotylem i nitrogliceryną to niby dobrze kombinujesz, ale nie pamiętasz o paru ważnych sprawach. Rzeczywiście czysty trotyl w kostkach czy nitrogliceryna w postaci płynnej to materiały mało wygodne dla zamachowców. Tylko, że „trotyl” to w zasadzie taka jakby „nazwa handlowa” trinitrotoulenu. A ten nierzadko jest składnikiem bardziej wyrafinowanych materiałów wybuchowych. Zresztą to samo jest z nitrogliceryną. No i masz to samo co z alkomatem – wynik pokazuje alkohol we krwi, ale to nie znaczy, żeś pił spirytus bo to też mogła być wódka, wino albo koniak. Drugą sprawą są kwestie szukania producenta i dróg dystrybucji. W nowoprodukowanych materiałach jest to dość łatwe. Zresztą w domowych samoróbach też, ale to już inna para gumowców…
Z tymi ilościami to też nie takie proste jak ci się wydaje. Jak brakło skali to wcale nie znaczy, że tam wszystko było żółte od trotylu. Przy badaniach kryminalistycznych, to się szuka ilości śladowych. No i skale są dobrane tak, żeby wykluczyć pomyłki – jak jest ilość taka, że nie ma wątpliwości, że to nie jakieś zaburzenia z tła to skala się kończy, bo to czy użyto 400 czy 600 gram sprawdza się inaczej.
Pytasz się czy łatwo to zmyć albo sprać. Szczerze mówiąc dokładnie nie wiem. Ale np. kombinezony strzałowych z kamieniołomów po domowym praniu mogą wykazywać obecność. Po chemicznym już nie.


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 03:37.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl