Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Temat polityczny (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=9207)

Drozd 12.12.2013 10:05

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Jaroo1 (Post 1341820)
No mam, coś więcej zrobili? Mogli przez te 2 lata trochę komuchom krwi napsuć. Mogli się starać odjąć politykom od mordy (kasa, finansowanie) ale jakoś nie mieli ochoty?

Pewnie, odciąć finansowanie z budżetu żeby łapówkarze mieli łatwiej. To jest klasyczny poroniony pomysł, aż dziw że można tego nie rozumieć. Gdybyś na nich zagłosował w 2007 zamiast ulegać propagandzie to by zrobili więcej, a tak miej pretensje do siebie.

Gwiaździsty 12.12.2013 11:42

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1341833)
nieznane fakty z życia Moniki Olejnik
http://niezalezna.pl/49405-ujawniamy...sortowe-dzieci

Czyli w pewnym momencie Legią rządzili TW Mewa i TW Konarski. Teraz Mewa został sam, chociaz pewnie w drugim szeregu roi się od innych bezpieczniaków.

Szpen 12.12.2013 12:37

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Jaroo1 (Post 1341795)
Może lepiej żeby nie pracowali w niepolskiej Biedronce tylko np w polskiej Stonce? O tym nie pomyślałeś?

a co za różnica czyje to jest?
daje prace? - daje.
inwestuje w Polsce? - inwestuje,
płaci podatki w PL? - płaci
większość produktów, to towar z Polski lub w PL wyprodukowany, więc daje kolejnym tysiącom pracę i daje zarobić

więc powiedz mi proszę, co Cie obchodzi czyje to jest?

cpc 12.12.2013 13:32

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1341834)
Pewnie, odciąć finansowanie z budżetu żeby łapówkarze mieli łatwiej. To jest klasyczny poroniony pomysł, aż dziw że można tego nie rozumieć. Gdybyś na nich zagłosował w 2007 zamiast ulegać propagandzie to by zrobili więcej, a tak miej pretensje do siebie.

Ciekawe rozumowanie - nie możemy politykom sejmowym odebrać pieniędzy bo zaczną brać łapówki więc w trosce o ich kondycję moralną wypłaćmy im haracz w postaci subwencji.

To ja mam inną propozycję: zmień polityków na takich, którym nie trzeba będzie płacić haraczu.

Drozd 12.12.2013 13:47

Tylko powiedz którzy są tacy żeby oprzeć się pokusie? To teraz kiedy mają kasę z budżetu ciężko znaleźć takiego, a co dopiero kiedy będą zupełnie bez kasy. Pomijając fakt że jaki wtedy będzie problem wcisnąć do parlamentu swoich i stworzyć sobie jakiś monopol. Kilku emerytów wpłaci po 30 000 na kampanię i sprawa z głowy.

Te kilkadziesiąt milionów rocznie które dostają partie to przecież w skali państwa drobne. Jak to porównać do ostatniej afery z ustawianiem przetargów na kwotę 1,5mld?

Subwencja to nie haracz, tylko ubezpieczenie dla nas, a tarcza dla polityków w walce z łapówkarzami.

lazy 12.12.2013 14:03

Politycy na stanowiskach powinni zarabiać. I to bardzo duże pieniądze. A nie takie śmieszne drobniaki jak u nas.
Wtedy do polityki wchodziliby ludzie którzy się na czymś znają.

Natomiast partie nie powinny dostawać złamanego grosza.

Szpen 12.12.2013 14:23

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1341867)
Te kilkadziesiąt milionów rocznie które dostają partie to przecież w skali państwa drobne. Jak to porównać do ostatniej afery z ustawianiem przetargów na kwotę 1,5mld?

i Ty myślisz że ktoś sobie wziął te 1,5 miliarda i nic nie zrobił? przetargi może i były ustawione pod konkretnego zwycięzcę, ale tak czy siak musieli zadanie wykonać ...

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1341867)

Subwencja to nie haracz, tylko ubezpieczenie dla nas, a tarcza dla polityków w walce z łapówkarzami.

subwencje to kasa, która partie wydają, aby robić Ci wodę z mózgu ... jak widac, dobrze im idzie.

cpc 12.12.2013 14:57

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1341867)
Tylko powiedz którzy są tacy żeby oprzeć się pokusie? To teraz kiedy mają kasę z budżetu ciężko znaleźć takiego, a co dopiero kiedy będą zupełnie bez kasy. Pomijając fakt że jaki wtedy będzie problem wcisnąć do parlamentu swoich i stworzyć sobie jakiś monopol. Kilku emerytów wpłaci po 30 000 na kampanię i sprawa z głowy.

Jestem nieco zdumiony twoim stwierdzeniem bo wynika z niego, ni mniej ni więcej, że w polskim sejmie nie ma uczciwych polityków (bez wyjątku). W zasadzie się zgadzam ale przyznasz, że diagnoza jest tragiczna.

Cytat:

Subwencja to nie haracz, tylko ubezpieczenie dla nas, a tarcza dla polityków w walce z łapówkarzami.
Myślę, że żołnierze Al Capone mówili to samo właścicielom knajp w Chicago, że broń Boże nie chodzi o żaden haracz, a tylko o ubezpieczenie na wypadek gdyby pojawili się "prawdziwi" bandyci.

Wiem, że bronisz stanowiska PiSu ale zapewne też wiesz, że jest to ciężkie zadanie.
Tak samo ciężkim zadaniem jest usprawiedliwianie PISu za popieranie postulatów ekonomicznych 100 tysięcznej armii związkowców zamiast popierania 2 mln przedsiębiorców.

Dlatego macie od 5 lat stałe poparcie na poziomie trzydziestu kilku procent zamiast na poziomie 45%. Mimo wszystko życzę PiSowi aby to tych 40% dobił jednak.
:-)

Drozd 12.12.2013 15:34

Napisałem że trudno jest takich znaleźć nie twierdzę że takich nie ma.

Natomiast pomyśl kto prędzej weźmie w łapę, ten który nie ma innego źródła funduszy czy ten który ma. Oczywiście oszust nawet jak ma to tez weźmie...

Arapaho 12.12.2013 16:23

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1341735)
Nie tłumacz tak szybko, bo Drozdy i podobne nie nadążają z łapaniem w biegu tylu niewygodnych informacji.



Mówiąc szczerze jak pierwszy raz przeczytałem to co napisałeś myślałem, że żartujesz z tą nacjonalizacją, podatkiem bankowym, czy szeroko zakrojonym programem socjalnym, którymi PiS mamy przed kolejnymi wyborami, ale jak widać lewicowy, ale zarazem populistyczny program PiS nie tylko Tobie nie przeszkadza, ale praktycznie w pełni go popierasz. Podatek bankowy i przyszły nowy model socjalny, które głosi Jarosław Kaczyński to nic innego jak zrzynka z socjalnego programu Orbana, który uwiódł nim większość wyborców nad Dunajem. Czekam tylko jak przed wyborami pojawi się z zrzynka z ostatnio zrealizowanego projektu Orbana, czyli obniżki opłat o 20% (gaz, prąd, woda, etc.) i próby przejęcia przez państwo kontroli nad wszystkim usługa i dostawami, a dokładniej mówiąc nacjonalizacji wielu segmentów życia na Węgrzech. Widzi to Cameron w UK, że pomysł z takim szerokim parasolem socjalnym był poroniony i odchodzą powoli od takiego typu sposobu dotowania obywateli i imigrantów (słychać już płacze Polaków na Wyspach).

Z ostatnim zdaniem się zgadzam, ale kolesiów w PiS jest równie dużo co w PO, więc ani jedna, ani druga partia nie gwarantuje nam poprawy jeśli chodzi o rozkradanie państwa, nepotyzm i kolesiostwo.

PS. Widzę, że też dałeś się nabrać na zgrywusa Szejnfelda, podobnie jak część dziennikarzy z prawej strony barykady. Wyszedł mu ten kawał brawurowo :D

Tak naprawde to mi to lotto czy Szejnfeld się zgrywał czy nie. Napisał co napisał i akurat spora część społeczeństwa się z tym zgadza.
Co do podatku bankowego . A czemu nie? Masz lepszy sposób na dodatkowe wplywy do budżetu ? Tylko proszę oszczędź teorie JKM .
Program socjalny - to ogólnik - nie mam klapek na oczach i widoku tylko czubka swojego nosa żeby zostawiać z niczym ludzi którzy nie mogą pracować ponieważ ulegli wypadkom , przynajmniej tych którzy takie historie mieli w pracy a nie szalejąc na motorze czy skacząc ze skał do wody.Podobnie socjal dla rodzin -bez zachęty dla nich Polska umrze - nie mówią może o kasie ale mogą to być ulgi , ułatwienia etc. Co innego z bezrobotymi - jasna jest potrzeba ich aktywizacji a nie dotowanie pusta kasą. Trzeba umieć wyważyć proporcje. Jak zawsze.
ps. nie słyszę o narzekaniam Polaków w UK - mam tam sporo znajomych i nawet zapowiedzi okrojenia socjalu są dla nich 100 razy bardziej aktrakcyjne niż to co jest w Polsce- ci którzy założyli tam rodziny już do PL nie chcą wracać.
Program Orbana w większości punktow jest przemyślany i życzyłbym sobie takiego :

Cytat:

Najniższa od 1979 roku inflacja i spadające ceny za energię, paliwo, gaz i wodę. Viktor Orbán nie tylko wyprowadził Węgry z kryzysu, ale powoli zmienia swój kraj w prawdziwego lidera gospodarczego. Ale to nie koniec walki Orbána – teraz zabiera się do oddłużenia Węgrów, którzy wzięli kredyty w euro i we frankach.

Liczby nie kłamią – wskaźnik inflacji CPI na Węgrzech spadł w sierpniu do 1,3 proc. To najniższy odczyt od 39 lat. Inflacja w ujęciu miesięcznym wyniosła z kolei –0,3 proc. To świetny wynik, bo analitycy spodziewali się 1,7 proc. na plusie. Eksperci uważają, że jest to spowodowane polityką premiera Viktora Orbána, który nie tylko wyprowadził Węgry z kryzysu, ale zmienił gospodarkę swojego kraju nie do poznania. „Dla zagranicznych firm era kolonizacji się skończyła” – powiedział w poniedziałek Orbán. Jak na razie jego taktyka okazuje się niezwykle skuteczna.

W styczniu rząd Viktora Orbána obniżył ceny energii elektrycznej, gazu i ogrzewania o 10 proc. Koszty tej obniżki poniosły zagraniczne koncerny energetyczne. Dostawcy energii płacą także najwyższy w Europie, 50 proc. podatek. Są z niego zwolnione, jeśli prowadzą na terenie Węgier inwestycje. Wysokie podatki nałożono na banki czy firmy telekomunikacyjne. Jak informuje węgierski urząd statystyczny – w ujęciu rocznym nad Balatonem ceny gazu, energii i paliw spadły o 8,7 proc. Rachunki za wodę i ścieki zmniejszyły się z kolei o 9 proc.
Wprowadzona ulga na wychowanie dzieci wynosi 1800 zł odliczenia od podatku na każde dziecko dla rodzin wychowujących jedno lub dwoje dzieci (w Polsce obecnie jest to 1112 zł). W przypadku rodzin wychowujących troje i więcej dzieci ulga radykalnie rośnie i wynosi 6 tys. zł na każde dziecko — również na pierwszą dwójkę! Oznacza to, że rodzice wychowujący troje dzieci nie zapłacą ani złotówki podatku od dochodów w wysokości odpowiadającej kwocie około 100 tys. zł.Zgodnie z prawem węgierskim po reformie nienarodzone dziecko jest człowiekiem również w wymiarze podatkowym: rozliczając zeznanie podatkowe, węgierscy rodzice mogą uwzględnić w deklaracji podatkowej dziecko (w przypadku ciąży mnogiej — dzieci), które w danym roku ukończyło 91. dzień ciąży
Wprowadzono podatek bankowy, podatek obrotowy od handlu hipermarketowego (1 proc. obrotu dla podmiotów o obrotach powyżej 2 mln euro rocznie), podatek obrotowy w wysokości 1 proc. od sprywatyzowanych zakładów energetycznych i podatek obrotowy w wysokości 6,5 proc. (!) od operatorów telefonii komórkowej.
Wynagrodzenie pracownika na Węgrzech jest opodatkowane 16-procentową stawką liniową PIT oraz zmniejszono podatek CIT z 19 do 10%. Wprowadzone zmiany sprawiają, że jedynie osoby bezdzietne zarabiające mniej niż 4500 zł miesięcznie płacą trochę więcej podatku dochodowego niż w 2010 r.
Zmniejszona została liczba posłów w jednoizbowym Zgromadzeniu Krajowym z 386 do 199. Do 106 ograniczono liczbę okręgów jednomandatowych , ale ich udział w podziale mandatów wzrósł z 46 do 53%. Zrezygnowano z drugiej tury w okręgach jednomandatowych. Wyborca będzie miał wciąż do dyspozycji dwa głosy, jeden na kandydata w okręgu jednomandatowym (system większościowy) i drugi na ogólnokrajową listę partyjną (system proporcjonalny)
Ustawa doprecyzowała także przepisy nowej konstytucji, które przyznały obywatelom Węgier zamieszkującym za granicą prawa wyborcze.Choć w 2012 roku Węgry odnotowały powrót do recesji (PKB zmniejszone o 1,7%) to udało się nieznacznie zmniejszyć stopę bezrobocia (za 11,7 do 10,9% w roku 2012), obniżyć poziom zadłużenia (z 81,4 do 79,2% PKB) oraz ograniczyć deficyt budżetowy (2,1%PKB).

Jaroo1 12.12.2013 19:02

Cytat:

więc powiedz mi proszę, co Cie obchodzi czyje to jest?
Szpen, to mnie obchodzi, że gdyby te wszystkie firmy były polskie to więcej kapitału by w Polsce zostawało a tak to ty u nich robisz zakupy i część kasy leci za granicę. Więc później się nie dziw/cie, że nam kasy brakuje skoro zarabiając grosze oddajemy je jeszcze obcokrajowcom a oni przelewają ją na swoje konta za granicą. To mnie własnie obchodzi.
Wolisz po usługę np stolarską iść do pana Mietka i jemu zapłacić - i ta kasa by też poszła w całości dla Polaków bo Mietek by poszedł na zakupy w Stonce, by poszedł do Staśka żeby ten mu dom pomurował itd - czy wynająć pana Georga i zapłacić jemu a on tą kasę wyśle do rodziny do Anglii? Prosty mechanizm.

Cytat:

Te kilkadziesiąt milionów rocznie które dostają partie to przecież w skali państwa drobne.
W kontekście budżetu Państwa to drobne ale co z tego? Jak drobne to można wydawać nie? Hoffman tez mógł pożyczyć bo to drobne. To samo z tą aferą korupcyjną, przecież w kontekście budżetu państwa to są drobne więc o co się spinasz?
Poza tym pisałem ci wcześniej, że ten układ, który właśnie bierze sobie te drobne na kampanie przez to nie dopuszcza do koryta świeżej krwi. Bo taki Kowalski choćby nie wiem jaki był ambitny i jaki miał łeb to nie wykombinuje na swoją kampanię kilka milionów złotych czy nawet kilkaset tysięcy (no chyba, że mówimy o polityku biznesmenie ale wątpię żeby takiego człowieka można nazywać kimś z zewnątrz bo skoro ma biznes to musi w układach siedzieć i zna kogo trzeba). Właśnie dla tego potencjalnego nowego polityka te kilka milionów to już nie są drobne bo przez to, on nie ma szans wybić się na tle tej machiny.
I właśnie o to tutaj chodzi. Kasa jest, media są więc żaden burak Polski nie ma szans bez pozwolenia z "góry" się dostać do rządu.
Tym świniom trzeba zabierać jak najwięcej przywilejów, kasy, mediów bo inaczej polityka to będzie dalej coś ekskluzywnego dostępnego dla elity (czyli bandy oszustów i układowiczów) a nie dla normalnego człowieka. Oni mają takie możliwości obecnie, że każdego zniszczą. Nawet jeśli ktoś by miał kasę to bez pozwolenia do mediów meainstremowych się nie doczłapie, to zaraz jakąś aferę mu wykręcą, coś znajdą na niego albo go wmanewrują w jakieś bagno.
Ale ty tego nie widzisz i myślisz, że jak PiS przejmie władzę to wszystko będzie cacy. Owszem, coś zmienią na lepsze. Obniżą jakiś podatek, coś ułatwią nam w życiu itp ale jestem pewny, że sobie od dzioba nie odejmą i dalej układ będzie się trzymał, tylko już nie będzie na modłę PO (media kontrolowane przez PO, sądy, policja itp) tylko na modłę PiS - oni sobie tam gdzie trzeba swoich ludzi powstawiają.
I to jest chore bo wiadomo ktoś musi rządzić i jakiś kurs trzeba obrać, albo idziemy w na lewo albo na prawo ale powinno być tak, że władza nie zajmuje się propagandą, nie wydaje wyroków politycznych, że media są w miarę obiektywne itp a w Polsce jest tak, że pierwsze co się robi przejmując władzę to wymienia się ludzi na ważnych stanowiskach na swoich ;/

PS A co do tych frajerów typu Olejnik czy inne psy PZPRowskie to mnie zawsze śmieszy jak frajerzy, konfidenci, ludzie, którzy mają pośrednio krew na rękach, którzy popierali system, który katował i mordował Polaków dziś stanowią elity i mówią Polakom co jest dobre a co jest złe, wytyczają jakieś standardy moralne. I jeszcze debile sprzed tv łykają to wszystko i myślą, "no rzeczywiście dobrze Olejnik pojechała po Staruchu" - a ten przysłowiowy Staruch - nawet jeśli by mu udowodnili te wszystkie zarzuty typu handel narkotykami, pobicie Polonisty itp to przy tych śmieciach komunistycznych jest jak aniołek bo jedynie MIAŁBY (gdyby to była prawda) na sumieniu pobicie + jakieś tam nieuczciwe dorabianie się a te ....y popierały mordowanie ludzi. I najlepsze jest to, że Staruch to wróg numer jeden a po Szymborskich mordercach się płacze w tym Kraju. Wszystko jest wywrócone do góry nogami. Nie wiem dlaczego ludzie się dają nabierać na ten system.

rw88 12.12.2013 21:09

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Jaroo1 (Post 1341916)
Szpen, to mnie obchodzi, że gdyby te wszystkie firmy były polskie to więcej kapitału by w Polsce zostawało a tak to ty u nich robisz zakupy i część kasy leci za granicę.

Tak się składa, że podatek z interesów najbogatszego Polaka ląduje na Cyprze, a zyski przede wszystkim w jego kieszeni. Ale zwracam honor przynajmniej w tym względzie, że faktycznie Plus i Polsat zatrudniają rzesze ludzi. Tylko czy to ich w jakikolwiek sposób wyróżnia na tle wspominanej Biedronki, bądź też innej firmy zagranicznej? Chyba niekoniecznie.

Co do zasady oczywiście lepiej kupować produkty polskie, od polskich firm i tak dalej, ale popadając w skrajność w tym względzie wrócilibyśmy do czasów komunizmu - konkurencja kapitału zagranicznego zwiększa konieczność bycia konkurencyjnym, zarówno cenowo, jak i jakościowo. Oczywiście nie wolno też popadać w drugą skrajność - jeśli Biedronka absolutnie zmonopolizuje rynek, to będzie miała ogromną przewagę negocjacyjną z tymi polskimi firmami, które na współpracy z tą siecią opierają swój biznes. Osobiście wyznaję zasadę, że mając dwa równorzędne produkty, czyli krajowy i zagraniczny, kupuję ten polski, ale jeśli nie mam możliwości kupna produktu krajowego o wysokiej jakości, wybieram ten zagraniczny.

Grunt to zachować proporcje i rozsądek. Chociaż o ile dobrze pamiętam kapitał zagraniczny na polskim rynku to póki co około 15% całości, więc trudno mówić o jakiejś dominacji. Wypadamy w tym względzie lepiej, niż inne kraje UE z naszej części Europy. Sama obecność kapitału zagranicznego nie jest w żaden sposób czymś jednoznacznie niekorzystnym, o ile nie dominuje nad tym krajowym. Nasza przyszłość tak naprawdę jest związana z tym, czy będziemy potrafili płynnie przejść z gospodarki opartej na eksporcie produktów niezłej jakości i niskim koszcie jego wytworzenia (w stosunku do tych wytworzonych w innych krajach, do których ten eksport idzie), do gospodarki w coraz większym stopniu opartej na jakości i innowacyjności produktu.

To jest też klucz do wzrostu PKB w latach od 2020 w górę. Do 2020 roku z pewnością będziemy się gospodarczo rozwijać, potem już chcąc robić progres musimy iść w tym kierunku, o którym mówię (chyba że wypali gaz łupkowy na szeroką skalę). I to tak naprawdę jest w tym momencie kluczową sprawą. Bo jeśli od 2020 gospodarka stanie w miejscu, demografia nas zrujnuje i system emerytalny runie.

hunter 12.12.2013 21:59

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1341886)
Napisałem że trudno jest takich znaleźć nie twierdzę że takich nie ma.

Natomiast pomyśl kto prędzej weźmie w łapę, ten który nie ma innego źródła funduszy czy ten który ma. Oczywiście oszust nawet jak ma to tez weźmie...

Jak ktoś jest kur*ą to i tak weźmie. Przykład mamy niedaleko, właściwie rzut beretem, a przykład zwie się TARNÓW.

Nie pojmuje jak ktokolwiek może bronić publicznego dotowania partii politycznych. Nigdy nie będę się z tym zgadzał, tak samo jak nie będę się godził na tzw. publiczne szkoły, publiczną służbę zdrowia i inne publiczne (tfu!) "rozwiązania".

Mamy rozdmuchane do granic rozsądku wydatki na sferę publiczną, którą lubi się nie wiadomo czemu, nazywać też DARMOWĄ dla obywateli. Jeszcze kilka lat i wszyscy obudzimy się z palcem w dupie i choćbyśmy się zesrali, to dopóki nie pójdziemy w kierunku ukrócania publicznych "przyjemności", to w kraju nigdy nie będzie dobrze.

yarow 13.12.2013 03:09

Eutanazja dzieci.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/sena...a-dzieci/ned8d

Szpen 13.12.2013 08:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez raindog (Post 1341960)
Jak dla mnie, w tym momencie największym gospodarczym problemem Polski jest armia niepotrzebnych urzędników. Podejrzewam, ze niektórym nie mieści się w głowach, jak bezczelnie i bezsensownie można marnować państwowe pieniądze.

Wbrew pozorom wcale ich tak dużo nie ma porównując się z innymi. Problem z urzędnikami to ich mentalność,wykonywanie przez nich zadań,kompetencje.są złe zarządzani

hunter 13.12.2013 08:28

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Szpen (Post 1341966)
Wbrew pozorom wcale ich tak dużo nie ma porównując się z innymi. Problem z urzędnikami to ich mentalność,wykonywanie przez nich zadań,kompetencje.są złe zarządzani

To prawda, że efektywności pracy niektórych urzędników jest taka, że w ogóle mogłoby ich nie być... Ich wiedza podobnie. Są niedouczeni i niedoinformowani. Jakim cudem trzy urzędy w jednym dużym mieście jak Kraków, mogą różnie interpretować ten sam przepis prawa?!

Rozumiem, że mamy instytucje gdzie potrzebne jest większe zatrudnienie, bo i zapotrzebowanie ze strony obywateli jest duże (np. urzędy administracyjne od dowodów rej., dowodów osobistych, prawa jazdy itp.). Są jednak takie urzędy, gdzie przerost zatrudnienia można oszacować na kilkaset procent.

Prosty przykład z Krakowa. Polecam się np. wybrać po wypisy z gruntów. Osiem pań/panów siedzi za biurkiem, a na ogół petentów jest 2-3 jednocześnie. Reszta pierdzi w stołek pozorując ciężką pracę. Nie mówię już nawet o gminach wiejskich. Wchodzisz do UG a czujesz się jakbyś był załatwiać sprawę w mieście na co najmniej 100 tys. ludzi, bo tylu pracowników krąży po korytarzach. Oczywiście, co jest polską chorobą administracji, większość to znajomi albo rodzina obecnie rządzącego w danej gminie układu.

Drozd 13.12.2013 08:54

Cytat:

Pierwotnie napisane przez hunter (Post 1341948)
Jak ktoś jest kur*ą to i tak weźmie. Przykład mamy niedaleko, właściwie rzut beretem, a przykład zwie się TARNÓW.

Nie pojmuje jak ktokolwiek może bronić publicznego dotowania partii politycznych. Nigdy nie będę się z tym zgadzał, tak samo jak nie będę się godził na tzw. publiczne szkoły, publiczną służbę zdrowia i inne publiczne (tfu!) "rozwiązania".

Mamy rozdmuchane do granic rozsądku wydatki na sferę publiczną, którą lubi się nie wiadomo%% czemu, nazywać też DARMOWĄ dla obywateli. Jeszcze kilka lat i wszyscy obudzimy się z palcem w dupie i choćbyśmy się zesrali, to dopóki nie pójdziemy w kierunku ukrócania publicznych "przyjemności", to w kraju nigdy nie będzie dobrze.

Dotacje z budżetu dla partii to wyrównanie szans. Bez tego tacy Niemcy za grosze wprowadzą sobie do polskiego parlamentu swoich namiestników i po zawodach. Nie żeby teraz takiego zagrożenia nie było, ale przynajmniej inni mają za co walczyć. Żeby załapać się na dotacje do kampanii wcale nie trzeba mieć 5 % tylko chyba 2%. To jest powód dla którego nie wolno z dotacji rezygnować.

A dlaczego publiczny szpital czy szkoła to coś złego? Moim zdaniem ani szkoła ani szpital nie jest od tego żeby zarabiać tylko efektywnie leczyć i uczyć. Więc jako prywatny podmiot z zasady nie może sie sprawdzić. Myśląc w sensie społecznym. Oczywiście taka prywatna szkoła czy szpital to może być niezły biznes tylko kto za niego ma płacić? 2% społeczeństwa stać, a co z resztą? Niech zostaną analfabetami albo do piachu? Czy może budżet zamiast utrzymywać szkoły czy szpitale powinien płacić prywatnym? A oni mają sobie radzić. Wyobrażam to sobie.

Największym problemem są urzędasy taki sobie myśli że jest potrzebny bo bez niego nie można wybudować drogi czy płotu. :) Z takim myśleniem należy skończyć.

Ja tam wolę zrezygnować z obligatoryjnej premii dla urzędasa niż 20 000 zup w szkolnej stołówce.

ps. w tym głowa wyborców żeby kurew nie wybierać.

rw88 13.12.2013 09:55

Cytat:

Pierwotnie napisane przez raindog (Post 1341960)
Jak dla mnie, w tym momencie największym gospodarczym problemem Polski jest armia niepotrzebnych urzędników. Podejrzewam, ze niektórym nie mieści się w głowach, jak bezczelnie i bezsensownie można marnować państwowe pieniądze.

Generalnie jest to mit. Oczywiście cięcia i zwolnienia na szerszą skalę przydałyby się bardzo i jestem jak najbardziej za, połączenie różnych urzędów i resortów również, ale jako pojedyncze działanie, bez konkretnego ograniczenia przywilejów górników i mundurowych, reformy KRUS/ZUS i innych tego typu działań same cięcia w administracji nie wygenerowałyby naprawdę znaczących oszczędności. Żeby faktycznie nasze Państwo zaczęło być tanie w utrzymaniu cięcia musiałyby być poczynione we wszystkich, możliwych aspektach.

To jest też problem. Bo widzisz, dla Ciebie największym problemem jest armia urzędników. Dla urzędników największym problemem mogą być wysokie emerytury mundurowe, a z oczywistych względów niekoniecznie widzieliby cięcia u siebie. Natomiast mundurowi chcieliby zwiększyć podatki przedsiębiorcom, żeby Polskę było stać na ich emerytury. To wszystko są wyborcy - oczywiście mój opis upodobań jest uproszczony, ale sens mniej więcej oczywisty. I teraz weź załóż partię, i powiedz, że wszystkim im poucinasz to, co mają - urzędnikom, górnikom, mundurowym, rolnikom...przedsiębiorcom może i ułatwisz życie zmniejszając koszty zatrudniania pracowników, czy też koszty prowadzenia mikro i małych przedsiębiorstw, ale pasuje też przecież zwiększyć efektywność w likwidacji umów śmieciowych i szarej strefy, czyż nie? No i pasuje dowalić najbogatszym, bo teraz skala podatkowa w naszym kraju jest degresywna, czyli im jesteś bogatszy, tym mniejsze masz procentowo obciążenie podatkowe. Niby jako partia proponujesz świadczenia i ulgi dla rodzin z trójką i więcej dzieci, ale czy w aktualnej sytuacji ktoś się na tyle maluchów decyduje? Czy mam pewność, że będzie dotyczyć to akurat mnie?

Krótko mówiąc, żeby zrobić prawdziwy porządek i to, czego faktycznie wymaga stan naszego kraju trzeba zaszkodzić trzem czwartym wyborców, jak nie większej ilości. Czy taka partia ma szansę się przebić? Podejrzewam, że miałaby problem żeby przebić próg wyborczy. Z troszkę lżejszym programem, nieco populistycznym, ale bardzo dobrym jak dla mnie, idzie partia Gowina i Kowala, a przecież wszyscy wiemy że sukcesem dla nich będzie te 5 czy 6 procent w wyborach parlamentarnych - o ile do tego czasu dotrwają. Sam zresztą nie mam do Gowina przekonania, czy nie jest to przypadkiem wygodna trampolina dla wielu w sytuacji gdy coś (nie)dobrego stanie się z PO.

AYALA 13.12.2013 10:24

Cytat:

Pierwotnie napisane przez raindog (Post 1341960)
Jak dla mnie, w tym momencie największym gospodarczym problemem Polski jest armia niepotrzebnych urzędników. Podejrzewam, ze niektórym nie mieści się w głowach, jak bezczelnie i bezsensownie można marnować państwowe pieniądze.

oni są potrzebni przy urnie wyborczej,to jest żelazny elektorat partii miłości tzw. "metoda kija i marchewki"

głos z trybun 13.12.2013 13:15

Widzimy się dzisiaj na Placu Jana Matejki, godz. 18:30 !

http://wislakrakow.com/forum/showthr...57#post1341757

Arapaho 13.12.2013 16:17

Nie chcesz Kaczyńskiego zapatrzonego w Piłsudskiego to dostajesz Tuska zapatrzonego w Merkel albo Miller i Palikota zapatrzonych w Putina.Sam sobie wybierz co chcesz. To jakby była realizowane polityka Dmowskiego to by się okazało. Wiele pomysłów miał interesujących ale to jest jak z książkami Zychowicza- " historia alternatywna" nie do stwierdzenia co do efektów.Zawsze pewna decyzja strony A powoduje że powstają co najmniej dwie drogi którymi potoczy sie historia lub decyzje przeciwnej strony.

AS82 13.12.2013 16:28

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1342035)
Nie chcesz Kaczyńskiego zapatrzonego w Piłsudskiego to dostajesz Tuska zapatrzonego w Merkel albo Miller i Palikota zapatrzonych w Putina.Sam sobie wybierz co chcesz. To jakby była realizowane polityka Dmowskiego to by się okazało. Wiele pomysłów miał interesujących ale to jest jak z książkami Zychowicza- " historia alternatywna" nie do stwierdzenia co do efektów.Zawsze pewna decyzja strony A powoduje że powstają co najmniej dwie drogi którymi potoczy sie historia lub decyzje przeciwnej strony.

Ja myśle ze Kaczynski jest najbardziej zapatrzony w kase i wygodne życie ,które mu daje polityka a nie w postawe jakiegoś tam marszałka.

DonaltTSSk 13.12.2013 16:50

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 1342036)
Ja myśle ze Kaczynski jest najbardziej zapatrzony w kase i wygodne życie ,które mu daje polityka a nie w postawe jakiegoś tam marszałka.

Jakoś to jego zapatrzenie na kase nie przekłada się na dom, w którym mieszka :
http://www.fakt.pl/m/crop/-658/-500/...3991925052.JPG

Porównując go np.z Sikorskim :
http://bi.gazeta.pl/im/1/10157/z10157961Q.jpg

AS82 13.12.2013 17:00

Rozumiem ,że w takim domu się nie da wygodnie żyć , pewnie mu dach przecieka albo mu pękł kaloryfer :lol:

Gwiaździsty 14.12.2013 18:28

W ramach dobrosąsiedzkiej współpracy i przyjaznej polityki :

Cytat:

Rosyjskie rakiety przy granicy z Polską?

Rosja rozmieściła na terenie Kaliningradu w pobliżu granicy z Polską oraz wzdłuż granicy z krajami bałtyckimi rakiety krótkiego zasięgu typu Iskander-M, przystosowane do przenoszenia głowic atomowych - podał dziś niemiecki tabloid "Bild".

Redakcja powołuje się na tajne zdjęcia satelitarne, mające być dowodem na rozmieszczenie dwucyfrowej liczby rakiet. Rozlokowanie broni rakietowej miało miejsce w minionych dwunastu miesiącach - pisze "Bild". W zasięgu rakiet (500 km) znajduje się całe terytorium Polski oraz "teoretycznie" nawet Berlin.

Jak pisze niemiecki tabloid, rakiety, określane przez NATO jako SS-26 Stone, są odpowiedzią prezydenta Rosji Władimira Putina na plany budowy europejskiej tarczy antyrakietowej.
http://niezalezna.pl/49515-rosyjskie...anicy-z-polska

P.S Na Białorusi powstała właśnie rosyjska baza bombowców dalekiego zasięgu i pierwsze wspólne loty z białoruskimi pilotami.
Wg. polskich analityków w ciągu dwóch dekad czeka nas konflikt zbrojny z Rosją.

AYALA 14.12.2013 19:00

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Gwiaździsty (Post 1342137)
W ramach dobrosąsiedzkiej współpracy i przyjaznej polityki :



http://niezalezna.pl/49515-rosyjskie...anicy-z-polska

P.S Na Białorusi powstała właśnie rosyjska baza bombowców dalekiego zasięgu i pierwsze wspólne loty z białoruskimi pilotami.
Wg. polskich analityków w ciągu dwóch dekad czeka nas konflikt zbrojny z Rosją.

to jest odpowiedź dla Radzia Sikorskiego na jego prośby o zwrot wraku Tutki.

Jak Ukraina wejdzie do unii celnej z Rosją, to tam też będą rakiety stacjonować, zgadnijcie w kogo będą wymierzone?

Gwiaździsty 15.12.2013 20:44

Powoli się kończy spokój czyli cd tematu powyżej :

http://wpolityce.pl/wydarzenia/69569...la-nasz-wywiad

martin_6 15.12.2013 21:49

Nie żeby nie niepokoiło, że Ruscy się wzmacniają, ale też nie histeryzujmy. Gdzie mają rozmieszczać swoje rakiety krótkiego zasięgu, na głębokiej Syberii? To chyba jasne, że przy swoich granicach. Amerykanie też mają pewnie trochę rakiet wycelowanych w Rosję czy Chiny i nie oznacza to zbliżającej się wojny.

AYALA 15.12.2013 21:58

czekają aż USA zajmie Syrie to wtedy Rosja zajmie Kraje Bałtyckie (w tym też POlske)
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/alek...altyckie/ytgsz

martin_6 15.12.2013 22:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1342231)
czekają aż USA zajmie Syrie to wtedy Rosja zajmie Kraje Bałtyckie (w tym też POlske)
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/alek...altyckie/ytgsz

yhm...

Drobiazg, że aktualnie interwencja USA w Syrii jest już wysoce nieprawdopodobna (sam news jest z sierpnia, gdy wydawała się nieunikniona). Poza tym, o takich rzeczach nie pisze się na blogach...

Poza tym, o Polsce w linku nie ma ani słowa (nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że 'kraje bałtyckie' to w dość powszechnym rozumieniu jedynie Litwa, Łotwa i Estonia)

Pablo84 15.12.2013 23:17

Cytat:

Dlaczego rząd Platformy Obywatelskiej lekceważy Kraków

Kraków - drugie co do wielkości i znaczenia po Warszawie polskie miasto, wizytówka kraju za granicą, stolica ważnego regionu - w wyborach głosuje na rządzącą Platformę Obywatelską. Ta jednak krakowian od lat ostentacyjnie lekceważy.
Niedawno pod Sukiennicami stanęło w południe kilku krakowskich uczonych, by garstce dziennikarzy przedstawić protest środowiska akademickiego przeciwko planom odebrania miastu 40 mln zł na zabytki. Informacja nie przebiła się poza lokalne media.


Nie jest tajemnicą, że do finansowego unicestwienia zasłużonego dla całej polskiej kultury Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa dążą przede wszystkim działacze samorządowi i parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej z Dolnego Śląska, zręcznie angażujący prasę i kolegów z innych dużych miast. "Kraków już się nachapał, teraz nasza kolej" - tak brzmi proste przesłanie tej akcji, ubrane rzecz jasna w deklaracje ociekające troską o niszczejące zabytki. Argument, że zamiast zabierać Krakowowi, może lepiej domagać się więcej dla innych, jest ignorowany. We Wrocławiu wiedzą, że to nie jest skuteczna metoda, poza tym głosem z Krakowa nie trzeba się specjalnie przejmować - w walce o wpływy w rządzie i państwową kasę to przeciwnik wagi co najwyżej średniej. Krakowowi po prostu MOŻNA ZABRAĆ! I zabiera się - zresztą dużo, dużo więcej niż te 40 milionów.

Kilka liczb

O tym, że Kraków i Małopolska wyraźnie przegrywają z innymi ośrodkami w podziale pieniędzy, świadczą chociażby dane o wielkości dotacji unijnych w przeliczeniu na mieszkańca w latach 2009-2012. I tak na każdego gdańszczanina przypada 19,2 tys. zł unijnej dotacji, na wrocławianina - 12,9 tys. zł, a na krakowianina - ledwie 7 tys. zł.

Inny wskaźnik: z największego programu unijnego - "Infrastruktura i środowisko" nasz region otrzymał zaledwie 4,7 proc. wszystkich środków.

Perspektywy też nie wyglądają najlepiej. Co prawda na lata 2014-20120 Małopolska otrzymała do dyspozycji największą po Mazowszu i Śląsku kwotę, jeśli jednak podzielić te pieniądze przez liczbę mieszkańców, okazuje się, że lądujemy zaledwie w środku tabeli.

A przecież nasze województwo zamieszkuje 8,6 proc. ludności Polski i wytwarzane jest tu 7 proc. PKB. Małopolska ma o ponad 400 tys. mieszkańców więcej od województwa dolnośląskiego i aż o ponad milion od Pomorza. Jest przy tym prawie dwukrotnie gęściej zaludniona niż oba te województwa. Co więcej - w przeciwieństwie do wyludniających się Dolnego Śląska czy Pomorza, w Małopolsce mieszkańców wciąż przybywa i - według prognoz - ta tendencja ma się utrzymać.

Sam Kraków ma oficjalnie 780 tys. mieszkańców, ale realnie mieszka w nim już ponad milion ludzi. Tymczasem Wrocław według danych meldunkowych ma 631 tys. i traci; Gdańsk zaś to zaledwie 470 tys. mieszkańców i nawet całe Trójmiasto jest metropolią mniejszą od Krakowa.

Kraków zresztą jest jedynym obok Warszawy dużym polskim miastem, w którym prognozuje się przyrost ludności do 2030 r. Nie można przy tym zapominać, że stolica Małopolski sąsiaduje z olbrzymią aglomeracją Górnego Śląska i wspólnie są miejscem, gdzie żyje jedna czwarta ludności Polski!

Mogłoby się więc wydawać, że po Warszawie Kraków będzie największym beneficjentem funduszy państwowych. Ale tak nie jest.

Na bezdrożach

Kto w te wakacje miał okazję pojechać samochodem z Krakowa do Gdańska, Warszawy, Poznania, Wrocławia czy nawet Łodzi, wracał z poczuciem, że miasta te są "całe rozkopane". Zrozumiała irytacja mieszała się przy tym z nutą niepokoju: jak to, tam wielkie budowy, estakady, tunele, a u nas tylko jakieś remonty? O co chodzi?

Według ogłoszonego niedawno przez rząd programu budowy dróg krajowych i autostrad do 2015 r. w Małopolsce powstać ma 76 km dróg. Dla porównania: w woj. pomorskim - 184 km, w dolnośląskim - 340 km, w wielkopolskim - 415 km.

Pozostańmy przy przedsięwzięciach drogowych, bo nie tylko angażują największe pieniądze, ale też dobrze pokazują logikę podejmowania decyzji o podziale pieniędzy z budżetu państwa. Gdy spojrzeć na listę dróg, które mają powstać w Polsce w najbliższej dekadzie, okaże się, że takich, na których ruch samochodowy panuje większy lub podobny jak na zakopiance (mogą to być S10 z Bydgoszczy do Torunia, S7 z Gdańska do Krakowa, S17 z Warszawy do Lublina), jest mniej niż połowa. Pozostałe projekty w porównaniu z naszą drogą pod Tatry wypadają mizernie, np. S5 z Gniezna do Bydgoszczy pojedzie dwa razy mniej aut niż nie tylko zakopianką, ale także mniej niż drogą nr 75 z Brzeska do Nowego Sącza czy nr 52 z Głogoczowa do Bielska.

Rzecz jasna kryterium natężenia ruchu nie jest - i nie powinno być - jedynym i rozstrzygającym o sensowności wydania pieniędzy w tym czy innym miejscu. Każdy ma swoje racje, np. budowa lubelskiej S17 niewątpliwie pomoże w otwarciu gospodarczym i cywilizacyjnym ściany wschodniej. Tyle że nie wszystkie decyzje podejmowane przez Ministerstwo Transportu da się tak merytorycznie wytłumaczyć.

Lobbing? Jaki lobbing?

Kilka miesięcy temu w krakowskim studio TVP ówczesny minister transportu Sławomir Nowak odpowiadał na pytania o lobbing gdańskich polityków, którzy tak skutecznie dbają o swój region. Minister zaprzeczał, by takowy istniał, wyliczał też inwestycje, jakie już przeprowadzono i jakie planuje się w Krakowie i Małopolsce: przebudowę lotniska w Balicach, tunel pod górą Luboń (czyli kilkanaście kilometrów S7 do Rabki), dokończenie wschodniej obwodnicy Krakowa z Rybitw do ul. Igołomskiej (4 km). Do tego zestawu dodać można zaporę w Świnnej-Porębie, kampus UJ, nowy szpital w Prokocimiu, pieniądze na muzea, tramwaje i nowe torowiska. W sumie z dotacji rządowych sam tylko Kraków od 2005 r. zdobył prawie 2 mld zł.

Lista inwestycji i kwota wydają się imponujące, ale tylko do momentu, gdy spojrzymy na niektóre wydatki Gdańska, czyli miasta premiera Tuska i ministra Nowaka, wspierane w ostatnich latach z budżetu centralnego:

* Muzeum II Wojny Światowej - 300 mln zł

* węzeł na obwodnicy i dokończenie trasy W-Z - około 500 mln zł
* most na Wiśle w Kwidzynie - około 180 mln zł

* budowa obwodnicy południowej Gdańska - ponad 1,5 mld zł

* budowy tunelu pod Martwą Wisłą - 800 mln zł

Do listy można jeszcze dołączyć trójmiejskie lotnisko i najpiękniejszy stadion Euro 2012 (775 mln zł plus 35 mln zł od spółki skarbu państwa PGE za prawa do nazwy). Panie ministrze, jeśli tu nie działa lobbing, to co?

Dla porównania zerknijmy jeszcze w rachunki Wrocławia, gdzie Platforma Obywatelska, kierowana przez Grzegorza Schetynę, zastąpionego przez Jacka Protasiewicza (człowiek Tuska), zawsze była bardzo silna. Oto kilka inwestycji realizowanych bądź planowanych z udziałem budżetu państwa:

* Nowe Forum Muzyki - 140 mln zł

* linia kolejowa Wrocław - Poznań - 800 mln zł

* obwodnica autostradowa - prawie miliard

* nowy szpital - 50 mln zł (z planami rozbudowy wartymi pół miliarda)

* teatr muzyczny Capitol - 140 mln zł

* centrum innowacji - 100 mln zł

* muzealny Pawilon Czterech Kopuł - 75 mln zł

* miasteczko naukowe - 600 mln zł

* klinika dziecięca - 120 mln zł

Czy ktoś uwierzy więc w zapewnienia ministra Nowaka, że nie ma czegoś takiego jak lobbing polityków na rzecz swojego regionu? Inna sprawa - jak taki lobbing skutecznie uprawiać. Jeśli w tej sprawie można coś pewnego powiedzieć, to to, że tej umiejętności małopolscy politycy Platformy na pewno nie posiedli.

Bez silnych liderów

Dlaczego rząd PO tak zaniedbuje Kraków?

O ile wybory władz regionalnych PO na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce czy na Pomorzu były śledzone w mediach z uwagą, o tyle na Małopolskę mało kto zwracał uwagę. Kiedy walkę o przywództwo w strukturach wygrał Grzegorz Lipiec, niewielu zajmujących się polityką na szczeblu krajowym dziennikarzy potrafiło ocenić, czy jest on stronnikiem Tuska czy raczej Schetyny.

To zadziwiające, biorąc pod uwagę, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych PO zdobyła w Krakowie prawie 50 proc. głosów, wprowadzając do parlamentu ośmiu posłów i dwóch senatorów. W całej Małopolsce PO wprawdzie przegrywa z PiS, ale i tak zbiera bardzo dużo głosów, a organizacja wojewódzka należy do najliczniejszych w kraju.

Wyproszony z Platformy Jarosław Gowin uważa, że na słabą pozycję Krakowa składa się kilka przyczyn. - Sam premier jest zainteresowany głównie Warszawą jako stolicą oraz Trójmiastem, skąd pochodzi. Z Małopolską nie ma żadnych związków. Nigdy nie czuł się tu najlepiej. Przed laty oponentem Tuska był Jan Rokita, potem mnie traktowano jako przedstawiciela wewnątrzpartyjnej opozycji. Na to wszystko nałożyła się słabość kierownictwa małopolskiej PO. Ireneusz Raś nigdy nie miał siły przebicia, nawet w czasach, gdy ministrem infrastruktury był związany z nim politycznie Cezary Grabarczyk. Mówiąc wprost: na mnie premier patrzył z podejrzliwością, z Rasiem się nie liczył.

Gowin żałuje, że żadnemu z małopolskich polityków nie udało się wywalczyć tyle, ile np. Grzegorzowi Schetynie dla stolicy Dolnego Śląska. - Budowa obwodnicy stała się impulsem rozwojowym nie tylko dla Wrocławia, ale i okolicy - mówi.

Były członek PO, obecnie krakowski poseł Twojego Ruchu Łukasz Gibała, także nie ma wątpliwości, że w małopolskiej PO brakuje wyrazistych postaci. - Nie ma kto lobbować. Poznań ma Grupińskiego, Wrocław miał Schetynę, ma Protasiewicza, Pomorze Nowaka, Warszawa Hannę Gronkiewicz-Waltz. A Kraków? Kiedyś rolę lokalnego patrioty mógł odegrać Jarosław Gowin jako lider frakcji konserwatywnej i minister, ale tego nie wykorzystał. Ireneusz Raś nigdy nie miał takiej pozycji.

Gibała prorokuje, że w związku z objęciem kierownictwa w małopolskiej PO przez Grzegorza Lipca region czekają jeszcze chudsze lata. - Lipiec będzie jednym z najmniej wpływowych szefów regionów. Nie jest posłem, nie jest powszechnie znany. W Warszawie będzie się pojawić raz na miesiąc, gdy tymczasem inni szefowie są tam cały czas i w dodatku blisko premiera - tłumaczy.

Odchodzący niedawno ze stanowiska szef małopolskiej PO Ireneusz Raś w sprawozdaniu z działalności przekonywał, że za jego czasów ekipa PO dała Małopolsce "wiele sukcesów". Nikt oficjalnie nie zaprzeczał. W kuluarowych rozmowach przemówienie posła Rasia było jednak wyśmiewane.

- To nie jest tak, że Małopolska jest poszkodowana czy nielubiana przez Tuska. Dostajemy mnóstwo dotacji unijnych, w planach są pieniądze na nowy szpital w Prokocimiu. Marszałek Sowa nadaje na tych samych falach co premier Bieńkowska, wiele zdziałał dla regionu - mówi jedna z ważniejszych polityków PO. - Pełna zgoda natomiast co do mizerii naszego lobby. Niemal wszyscy oskarżają o to Rasia, który nie zrobił niczego, by stworzyć zgraną małopolską drużynę. Nie chciał się z nami spotykać, bo był przekonany, że rozgrywki partyjne będą bardziej skuteczne - narzeka.

Inny polityk PO mówi trochę innym tonem: - Nie ma lobby, bo nikt nie próbuje zebrać pojedynczych głosów w jeden. Szlag mnie trafia, gdy słucham milionerów z Nowego Sącza. Tam przemysł się rozwija, rosną nowe hale, ale droga do Brzeska jest, jaka była. Słyszę, że część zakładów zastanawia się nad przenosinami pod Rzeszów, gdzie jest autostrada. Mam poczucie przegranej.

Rasiowi obrywa się od większości z polityków PO, ale krytykowany jest i prezydent Jacek Majchrowski. - W przypadku unijnych dotacji lobby ma mniejsze znaczenie, liczą się dobrze przygotowane projekty. Sam Kraków nie miał ich zbyt wiele na tle innych miast. Ekipa Majchrowskiego się nie popisała - przekonują.

Kraków ma pecha

Słaba pozycja Krakowa w Warszawie to - w przekonaniu wielu krakowian - także swoista tradycja. - Nasze miasto nigdy nie było dopieszczane przez władze centralne. Ten syndrom ciągnie się już od czasów PRL. Wówczas uważano, że nieprzychylne traktowanie Krakowa przez komunistów to kara za wyłamanie się z głosowania "3 razy tak" w 1946 roku. Ale po 1989 też nie było lepiej. Małopolscy parlamentarzyści nigdy nie potrafili stworzyć zgranej drużyny, jak chociażby Ślązacy. Dominuje indywidualizm, co widać w podziałach w PO - uważa Andrzej Gołaś, były prezydent Krakowa i senator.

Sytuacji Krakowa nie poprawiał to, że lokalnym władzom rzadko było po drodze z władzą centralną. Choć zdarzały się i takie okresy. Gdy w kraju rządziła AWS, prezydentem Krakowa był właśnie Andrzej Gołaś, wysunięty przez to ugrupowanie. On sam nie może sobie jednak przypomnieć, by Kraków dostał w tamtym czasie jakiś szczególny inwestycyjny prezent. Z jednym wyjątkiem. - Częściowo przyczyniłem się do tego, że z budżetu centralnego płynęły pieniądze na Kampus UJ - podkreśla Gołaś.

Związany z lewicą Jacek Majchrowski, wybrany na prezydenta Krakowa jesienią 2002 roku, przez prawie trzy lata mógł liczyć na przychylność rządu SLD. Ale to tylko teoria. Pech Krakowa w tamtym czasie, podobnie zresztą jak za Gołasia, polegał na tym, że naprawdę duże pieniądze pochodzące z unijnych dotacji zaczęto dzielić w Warszawie dopiero od 2005 roku. Wtedy już przy władzy było PiS, zdecydowanie niechętnie patrzące na krakowskiego prezydenta. Objęcie rządów przez PO poprawiło relacje na linii Kraków - Warszawa, ale trudno mówić o wpływach prezydenta Majchrowskiego w sferach rządowych. Dominacja PO w radzie miasta nie przełożyła się na nic.

Tak więc w okresie, kiedy Polska przeżywała największe w dziejach przyspieszenie rozwoju infrastrukturalnego, Kraków znalazł się w niekorzystnym układzie politycznym.

Nie było nas przy stole

Dlatego tak bolesne dla Krakowa okazało się pominięcie przy wyborze miast gospodarzy Euro 2012. Przez długi czas mówiono, że magistrat źle się przygotował, że prezentacja była kiepska (bo była), że delegacja miasta zrobiła złe wrażenie (fakt). Wydaje się jednak niemożliwe, by najbardziej znane w świecie polskie miasto, z wielką bazą hotelową, z dwoma budowanymi stadionami i znakomitą piłkarską tradycją, mogło zostać z tak w gruncie rzeczy błahych powodów zepchnięte do grupy rezerwowej. A tak się stało! To jedno z prawdopodobnych wyjaśnień tego fenomenu: W jakiś dyskretnym miejscu usiadło grono, dobrane według klucza partyjno-terytorialnego i branżowego, które między sobą ustaliło, kto w wyścigu po Euro ma wygrać. W tym gronie albo nie było nikogo z Krakowa albo został spacyfikowany. Wszystko, co działo się potem w sprawie wyboru gospodarzy mistrzostw, było teatrem na użytek mediów.

Pamiętać trzeba, że zasadnicze postanowienia dotyczące Euro zapadły za czasów PiS, w którym ważną rolę odgrywali związani z Krakowem Zbigniew Ziobro i Zbigniew Wassermann, posłowie stojący blisko prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nic to nie zmieniło. Sytuacji nie udało się naprawić za czasów PO - klamka zapadła, lobby posłów z innych miast okazało się silniejsze.

W związku z Euro 2012 Kraków ominęły gigantyczne pieniądze na infrastrukturę, zwłaszcza na rozbudowę lotniska i wzmocnienie transportu miejskiego. Jeden mniej znany przykład: Warszawa dostała wówczas niespodziewanie unijną dotację na zakup ponad 180 tramwajów niskopodłogowych; Kraków na swoje nowoczesne tramwaje musi w większości zaciągać pożyczki.

Druga i trzecia szansa

Zazdrość przez nas przemawia? Bo innym się udaje, a nam nie... Nie w tym rzecz. Zazdrością nazwać można pretensje dolnośląskich samorządowców i dziennikarzy o te "śmieszne" 40 mln zł, jakie Kraków dostaje ekstra na swoje zabytki. Chodzi o coś innego - o zachowanie równowagi, wynikającej z prostych wyliczeń: miasto powinno dostawać tyle, ile mu się należy z racji jego wielkości, dynamiki rozwoju i znaczenia. Na takim inwestowaniu zyskują wszyscy.

Tylko czy to kogoś obchodzi? Prawda jest taka, że nic się nie zmienia i nadal, żeby wygrać coś dla siebie, trzeba mocno ciągnąć kołdrę w swoją stronę.

Krakowska Platforma ma to szczęście (a może problem?), że los podsuwa jej okazję do rehabilitacji. Chodzi o dwie wielkie imprezy: kościelne Światowe Dni Młodzieży, już przyznane Krakowowi w roku 2016, oraz Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022, o które się staramy wraz ze Słowakami. W obu przypadkach, choć oczywiście perspektywa olimpijska wydaje się pod względem inwestycyjnym zdecydowanie bardziej ekscytująca, jest o co walczyć na poziomie krajowym. To znaczy, mówiąc wprost, walczyć o pieniądze w Warszawie. To egzamin dla krakowskich polityków, którego lepiej niech nie obleją.

KRAKÓW

5,36 mld zł dotacji unijnych, co daje 7 tys. zł na mieszkańca

5 największych inwestycji:

* Spalarnia Odpadów - 830 mln zł

* Szybki tramwaj - 430 mln zł

* Oczyszczalnia ścieków - 360 mln zł

* System ciepłowniczy - 32 mln zł

* Centrum Promieniowania Elektromagnetycznego UJ - 190 mln zł

GDAŃSK

8,84 mld zł dotacji unijnych, co daje 19,2 tys. zł na mieszkańca

5 największych inwestycji:

* Trasa Słowackiego (od lotniska do portu) - 1,4 mld zł

* Południowa obwodnica miasta - 1,4 mld zł

* Pomorska Kolej Miejska - 1,1 mld zł

* Gospodarka wodno-ściekowa - 570 mln zł (0,38 dotacji UE)

* Trasa Sucharskiego - 470 mln zł

WROCŁAW

8,14 mld zł dotacji unijnych, co daje 12,9 tys. zł na mieszkańca

5 największych inwestycji:

* obwodnica Wrocławia (36 km z mostem na Odrze) - 3,42 mld zł

* Kolej Aglomeracyjna - 740 mln zł

* Wodociągi - 560 mln zł

* Obwodnica Śródmiejska - 260 mln zł

* Dworzec Główny - 360 mln zł


Do przemyślenia.

manager1906 15.12.2013 23:51

https://www.facebook.com/events/264830063665250/

cpc 16.12.2013 09:44

Cytat:

Pierwotnie napisane przez martin_6 (Post 1342234)
yhm...

Drobiazg, że aktualnie interwencja USA w Syrii jest już wysoce nieprawdopodobna (sam news jest z sierpnia, gdy wydawała się nieunikniona). Poza tym, o takich rzeczach nie pisze się na blogach...

Poza tym, o Polsce w linku nie ma ani słowa (nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że 'kraje bałtyckie' to w dość powszechnym rozumieniu jedynie Litwa, Łotwa i Estonia)

Nie zmienia to faktu, że zamiast wydawać miliardy złotych na biurokrację (jakieś 30 mld pln), finansowanie jakiś debilnych "społecznych" inicjatyw powinniśmy te środki przeznaczyć na zbrojenie - lotnictwo i obrona rakietowa to chyba obecnie dwa najwazniejsze czynniki.
Poza tym podobno w polskiej armii na jednego oficera przypada mniej więcej jeden żołnierz.

Drozd 16.12.2013 11:00

To że PO wygrywa w Krakowie, to prawie taki sam wstyd jak fakt, że Grodzka właśnie u nas dostała się do sejmu. Najwidoczniej niektórzy lubią być frajerami.


Cytat:

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. Adama Hofmana. Według śledczych brak jest uzasadnionego podejrzenia zaistnienia przestępstwa. Wcześniej w związku z informacją, że CBA zawiadomiło prokuraturę o nieprawidłowościach w oświadczeniach majątkowych posła PiS Adama Hofmana polityk postanowił zawiesić swoje członkostwo w partii i klubie PiS. Hofman oświadczył, że nie chce pozwolić, aby Platforma Obywatelska mogła wykorzystywać cała sytuację do odwracania uwagi od afery korupcyjnej w administracji publicznej.

Na konferencji prasowej Adam Hofman zwracał uwagę, że w sytuacji gdy nieprawidłowości wykazane przez CBA dotyczyły ponad 100 przetargów i wielomilionowych łapówek, najwyraźniej dla równowagi obóz władzy postanowił wykorzystać sytuację, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od tej afery i skierować ją w stronę PiS.
http://niezalezna.pl/49561-nie-bedzi...a-przestepstwa

Najwidoczniej POwcom się udało... z pomocą pożytecznych.

W Polsce w każdej gminie powinien być magazynek z ręcznymi wyrzutniami rakiet, a klucze powinien mieć szkolny woźny. Podobno w Gruzji się sprawdziły więc naprodukować tego na zapas i czekać aż się przydadzą. Tylko do tego potrzeba polskich władz.

rw88 16.12.2013 12:16

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Gwiaździsty (Post 1342137)
W ramach dobrosąsiedzkiej współpracy i przyjaznej polityki

http://niezalezna.pl/49515-rosyjskie...anicy-z-polska

P.S Na Białorusi powstała właśnie rosyjska baza bombowców dalekiego zasięgu i pierwsze wspólne loty z białoruskimi pilotami.

To czysta prowokacja, przed przyjazdem Ławrowa do Polski, trochę sensowniej o temacie możesz poczytać tutaj:

http://www.defence24.pl/news_iskande...rachy-na-lachy

Krótko mówiąc jakby stały teraz te Iskandery pod Moskwą to zagrożenie w żaden sposób dla nas nie byłoby mniejsze, bowiem w kilkadziesiąt godzin mogłyby stanąć tam, gdzie stoją teraz.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Gwiaździsty (Post 1342137)
Wg. polskich analityków w ciągu dwóch dekad czeka nas konflikt zbrojny z Rosją.

Do 2023 roku będziemy mieć całkiem solidną obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą, czas gra zdecydowanie na naszą korzyść jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo. Chociaż według mnie właśnie na obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą powinniśmy wydawać dużo więcej, bo to nie tylko wpływa na nasze bezpieczeństwo, ale też wzmacnia naszą pozycję w przypadku choćby takich konfliktów jak ten na Ukrainie.

AYALA 16.12.2013 14:24

jednak Donek postawił na czołgi leopardy a nie na obrone przeciwlotniczą

rw88 16.12.2013 15:54

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1342287)
jednak Donek postawił na czołgi leopardy a nie na obrone przeciwlotniczą

Polecam lekturę:

http://www.defence24.pl/news_startuj...-tarczy-polski
www.defence24.pl/news_mon-publikuje-plan-modernizacji-technicznej-sil-zbrojnych-na-lata-2013-2022

W skrócie:

Cytat:

Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa to jeden z głównych priorytetów. Z tego też względu do 2022 roku do Wojska Polskiego mają trafić pięć nowych systemów rakietowych: Wisła (średniego zasięgu), Narew (krótkiego zasięgu), Poprad (samobieżny zestaw bliskiego zasięgu), Piorun (przenośny zestaw, stanowiący modernizację Groma), a także Pilica (artyleryjsko-rakietowy zestaw bliskiego zasięgu). W przypadku dwóch najbardziej zaawansowanych (Narew i Wisła) planuje się podpisać umowy w 2014 roku - powstaną we współpracy z partnerami zagranicznymi, a do 2022 roku spodziewanych jest zakup 6 baterii systemu Wisła oraz 11 baterii systemu Narew. To one będą stanowić trzon obrony przeciwlotniczej strategicznych rejonów kraju.

Rozwijany obecnie przez koncern Bumar system Poprad zbliża się do uruchomienia produkcji seryjnej - umowa ma zostać podpisana w 2013 roku i opiewać na 77 zestawów (do 2022 roku). Każdy z nich będzie obejmować (zapewnie) kołowe podwozie z wyrzutnią dla czterech pocisków Grom/Piorun. Ten ostatni, także rozwijany przez krajowy koncern Bumar, ma stać się najnowszym systemem przenośnym na świecie - dostawy seryjnych Piorunów mają ruszyć w 2017 roku i do 2022 roku planuje się pozyskanie 486 rakiet. Uzupełnieniem rakiet mają być artyleryjsko-rakietowe systemy Pilica, w tym przypadku zakupy mają być ograniczone, gdyż przewiduje się pozyskanie (do 2018 roku) jedynie 6 zestawów. Przy tym wszystkim zastanawiające jest jedno - całkowite pominięcie w zakupach, rozwijanego obecnie przez Bumar, systemu artyleryjskiego Hydra opartego na 35 mm armacie automatycznej KDA (posiadającej lepsze możliwości zwalczania celów niż 23 mm Pilica). Do 2022 roku, obok systemów przeciwlotniczych, ma nastąpić gruntowna wymiana stacji radiolokacyjnych. Do linii mają trafić trójwspółrzędne stacje Soła (do 2015 roku 12 sztuk, kontrakt obecnie w fazie negocjacji z dostawcą) oraz Bystra (do 2022 roku 19 egzemplarzy). Głównymi beneficjentami tych zakupów ma być polski przemysł zbrojeniowy, przede wszystkim skupiony w koncernie Bumar oraz Wojskowe Zakłady Uzbrojenia.
Chociaż i tak uważam, że to zbyt mało, szczególnie nasza flota powietrzna powinna być jeszcze lepiej doinwestowana, bo tak naprawdę największe zagrożenie ze strony naszych ewentualnych przeciwników to właśnie powietrze i rakiety. Nieprzypadkowo Ruscy najbardziej boją się tarcz antyrakietowych i przeciw nim najgłośniej "lobbują". Chociaż akurat do "Tarczy Polski" nic tak naprawdę mieć nie mogą, co innego projekt USA, który faktycznie odebrałby im argumenty przewagi militarnej w tym regionie.

Problemem naszej armii jest przede wszystkim lobbing w kwestii jakie rozwiązania i od kogo będziemy je nabywać. Jest jeszcze kwestia dozbrojenia F16:

http://wpolityce.pl/wydarzenia/60840...-ich-sprzedazy

heoij 16.12.2013 17:29

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Drozd (Post 1342268)
To że PO wygrywa w Krakowie, to prawie taki sam wstyd jak fakt, że Grodzka właśnie u nas dostała się do sejmu. Najwidoczniej niektórzy lubią być frajerami.

Ostatni sondaż uliczny przeprowadzony w Krakowie:

http://ewybory.eu/sondaz-uliczny-w-krakowie-05-11-2013/

Platforma prowadzi ... :-/

Zaskakuje wysoki wynik Solidarnej Polski i Nowej Prawicy :mysli:

Cieszy słaby wyniki Twojego Ruchu :D Chociaż tak mają za dużo ...

rw88 17.12.2013 00:22

Nie wiem, czy było - rewelacyjny tekst, nic dodać, nic ująć:

http://dorzeczy.pl/wkurzam-sekte/

palikot 17.12.2013 01:32

Zróbcie tą ankietę u góry od nowa. Zobaczymy jak się zmieniło :)


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 08:10.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl