![]() |
Dla xG nie ma nawet znaczenia czy strzał był celny. Sytuacja analizowana jest pod kątem tego skąd był strzał, ilu rywali było pomiędzy zawodnikiem i bramką itp. Na tej podstawie analizuje się prawdopodobieństwo zdobycia bramki w danej sytuacji. To jaki tego był efekt nie ma znaczenia dla xG. xG z meczu to suma prawdopodobieństw zdobycia gola we wszystkich sytuacjach.
|
Arked, skąd to xG? Na Sofascore xG: Chrobry 0,40, a Wisła 3,27. Te liczby jakoś bardziej odpowiadają temu co widziałem w czasie meczu.
https://www.sofascore.com/pl/footbal...pw#id:12989832 |
Cytat:
Problem w tym, że mieliśmy choćby sam na sam Kuziemki więc nasze xG to powinno być gdzieś koło 4-5. |
Cytat:
|
Bez jaj, Zwoliński, Kuziemka i Duarte mieli po setce w drugiej połowie.
|
Tez spodziewalem sie duzo wyzszego xG, natomiast to tylko pokazuje jak często przestrzelone jest patrzenie tylko i wylacznie na ten wskaznik. A to wlasnie to dlugo broniło Sobolewskiego.
|
Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
Co do Alfaro w tym sezonie - dużo bardziej podoba mi się wchodząc z ławki niż zaczynając od pierwszej minuty. |
No i dwóch patelniach Rrodado które spartaczył niemiłosiernie.
|
Cytat:
Z drugiej strony fajne jest, że piszemy o xG, bo generalnie nie ma co marudzić n/t meczu :> |
Są kolejne statystyki Carbo: :-D
➖87 minut ➖9/13 wygranych def.pojedynków ➖4 przechwyty ➖9 strat ➖53/60 celne podania ➖5/6 celnych długich podań ➖8/8 udanych zagrań w 3 tercję ➖2/4 skuteczne zagrania w pole karne ➖18/21 zagrań do przodu |
a to wszystko zaraz po kontuzji :>
|
Jakoś mnie to nie dziwi, że Carbo zagrał dobry mecz.
To nie była na tyle długa kontuzja, aby mógł stracić czucie piłki. Z drugiej strony organizm trochę odpoczął. Carbo jak jest fizycznie niezajechany to jest świetny. Gra bardzo dobrze póki gramy w systemie raz w tygodniu. Gdy ta intensywność jest większa to często nie dojeżdża. No cóż, pewnie gdyby był w stanie tak grać co 3 dni, to nie gniłby w niższych ligach w Hiszpanii. Lubię jego grę, tylko te jego strzały z dystansu są tragiczne, a regularnie się za nie bierze niestety :D |
Carbo ominął tylko 2 spotkania, z Tychami i Stala, przy czym Jop wspominal że juz gdyby musieli to by go postawili na nogi tydzien wczesniej.
|
Cytat:
W sobotnim meczu pełna dominacja w środku pola, masa przechwytów na połowie rywala po których piłka trafiała do zawodników ofensywnych. Chrobry niewiele mógł zrobić. |
Carbo i Rodado na dziś stanowią o sile Wisły. Niezastąpieni.
|
Albert Rude dał Wiśle Puchar Polski. Mariusz Jop okazuje się być bardzo dobrym trenerem, co najmniej na obecną Wisłę. Kazimierz Moskal z kolei udowodnił, że jest trenerskimi hochsztaplerem z ubogim warsztatem.
Fakty, tu nie ma dyskutować. |
Osobiście uważam, że większym sportowo osiągnięciem od zdobycia Pucharu Polski z I-ligowcem było dotarcie do rundy play-off Ligi Konferencji z I-ligowcem. Albo co najmniej porównywalnym. Jeśli chce się oczywiście oceniać wyłącznie przez pryzmat rozgrywek ubocznych w stosunku do rozgrywek kluczowych dla naszej sytuacji, czyli ligi, w której i Rude, i Moskal dali ciała. Ale rozumiem, że to kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje.
|
Dotarcie jakiejkolwiek fazy rozgrywek europejskich jest wypadkową regulaminu i podgrzewanych kulek z uefa.
Wisla w 1r trafila na Kosovo, zamiast mistrza Szwecji, a i rzutem na tasme uzyskujac rozstawienie. W 3r trafilismy na drugi od konca wsrod rozstawionych Spartak Trnava zamiast na Kopenhage lub Gent. Generalnie w przypadku jakiegokolwiek polskiego klubu wygrywajacego PP dotarcie do play offow sprowadza sie w praktyce do wygrania 2 spotkań z 6 Oczywiscie szczesciu trzeba pomoc, natomiast bardziej doceniam poszczegolne wyniki niz sam koncowy efekt. PP to mimo wszystko klepniecie 3 ekip pod rząd z esa. |
Cytat:
|
Cytat:
Równie dobrze mógłbym tutaj wkleić coś na temat tego, ile trzeba było mieć szczęścia, żeby ominąć w losowaniu polskiego pucharu jakąkolwiek drużynę z ekstraklasowego top-3, praktycznie wszystkie kluczowe mecze grać u siebie, dwa razy trafić na drużynę ekstraklasową w kryzysie wyjazdowym, w finale na drużynę, która nigdy niczego nie wygrała, sędziego, który po wcześniejszych błędnych na naszą niekorzyść decyzji nie miał wystarczająco dużo odwagi, żeby po VAR cofnąć nieprawidłową bramkę strzeloną w ostatniej sekundzie głównego czasu gry czy wreszcie sędziego, który nie zauważył przesunięcia piłki o kilkanaście metrów, znowu w ostatniej akcji głównego czasu gry. Nie wspominając już o tym, gdzie łatwiej o niespodziankę - w dwumeczu czy w jednym meczu. Oczywiście można dyskutować nad tym, czy większym sukcesem jest pokonanie w jednym meczu u siebie Piasta bądź Widzewa czy też w dwumeczu Spartaka Trnawa albo w wyjazdowym meczu belgijskiego ekstraklasowicza, co w poprzednich latach bywało przeszkodą nie do przejścia dla drużyn z czołówki naszej ekstraklapy. Oczywiście w osiągnięciu tych wyników pomogło nam szczęście (jak w PP) czy, w niektórych meczach, zlekceważenie ze strony rywala (jak w PP). Still - robiliśmy to jako I-ligowiec, 10. drużyna drugiego poziomu ligowego z kraju sklasyfikowanego na początku trzeciej dziesiątki lig krajowych, z niepełną kadrą bez okresu przygotowawczego i z zawodnikami, którzy wchodzili na mecze prosto z lotniska, o czym większość ludzi zdaje się zapominać, rozliczając to tak, jakbyśmy byli typowym ekstraklasowym polskim pucharowiczem, który POWINIEN gładko wygrywać te 2 dwumecze (nie spotkania) z 6 z drużynami reprezentującymi pierwszy poziom rozgrywkowy innych krajów. Na tym tle - PP zdobywaliśmy jako drużyna będąca kadrowo ciągle jednym z faworytów do awansu do ekstraklasy, potencjalny ekstraklasowicz za około trzy tygodnie (to, że potem przegraliśmy wszystko, co było do przegrania to inna sprawa). Zupełnie inne proporcje. Jak już wspomniałem, o gustach się nie dyskutuje. Dla mnie "przygoda" pucharowa, mimo iż nie dodała nic do gabloty, była sportowo o wiele bardziej wymagająca od zdobycia PP - w równie szczęśliwych okolicznościach... |
Cytat:
|
mi na lata zostaną w głowie europuchary
|
Tutaj mamy po prostu do czynienia z podstawowym ludzkim mechanizmem i dążeniem do natychmiastowej gratyfikacji ;) Mecze takie jak z Chrobrym czy Pogonią Siedlce same w sobie ważne nie są i zapomina się o nich dosyć szybko, ale z nimi jest trochę tak jak z chodzeniem na siłownie. Po pojedynczej wizycie mięśnie ci nie urosną, jest to cały proces który trwa latami, ale jeśli już osiągniesz efekt, jest on o wiele bardziej gratyfikujący. Oprócz sylwetki poprawiasz również swoją sprawność i zdrowie. Wymierne benefity na lata.
Po co o tym gadam? Bo tak samo jest z ligą i pucharami. PP to właśnie te poejdyncze dopaminowe strzały, każdy mecz jest ważny, każdy wygrany to wielka historia, nagroda jest tuż za rogiem, ale ostatecznie mecze się końcą a klub jest w tym samym miejscu w którym był. Liga to mnóstwo małych i nic nie znaczących spotkań do zapomnienia, jeśli jednak wygra się ich odpowiednio dużo w ciągu sezonu to nagrodą jest awans, rozwój klubu, lepsza ekspozycja medialna, więcej hajsu od sposnsorów, gra z lepszymi drużynami, podniesienie poziomu sportowego, bicie się o udział w pucharach sezon w sezon, możliwość powrotu na piłkarski szczyt. Ja jestem zdania, że puchary są super tylko wtedy kiedy są sukcesem stojącym na solidnych (esktraklasowych) fundamentach. W innych okolicznościach to trochę jak jaranie się nowym telewizorem w domu w którym przecieka dach. |
Wychodzi na to, że Rude jest winny, że wygrał PP. Po co, skoro nie awansowaliśmy w lidze. Pewnie PP w tym przeszkodził i gra w pucharach europejskich.
Rude jest winny, że od czasów Cupiała, mieliśmy jakąś namiastkę Europy na Reymonta i emocji z tym związanych. W szarej I ligowej rzeczywistości. I wreszcie Rude jest winien sporemu zastrzykowi gotówki w wyniku gry w europejskich pucharach. Czy niektórym nie spadła tu cegłówka na łeb??? |
Cytat:
Więc zamiast obiadu (dania głównego) czyli awansu my nic nie zjedliśmy i dalej jestesmy głodni - za to dostalismy deser na pocieszenie czyli PP. Zdobycie PP to sukces, ale brak awansu i 10 miejsce to mega blamaż.... |
A ja myślę, że winni temu są głównie piłkarze, ale co tam... Zobaczymy czy Jop awansuje. Jak piłkarzom będzie bezpieczniej w I lidze, niż ryzyko wymiany ich na lepszych w ekstraklasie, to i Jop nie da rady. Po prostu w decydującym meczu się obsrają.
|
Czy Jop awansuje to zobaczymy.
Statystyki ligowe : Jop wygrał w 8 meczach 6 razy. Rude wygrał w 15 meczach 5 razy. Jop już udowodnił, że jest lepszym trenerem dla nas niż Rude w 1 lidze. Rude to była popierdółka, a nie trener. Ten cały puchar Polski to są 3 zwycięstwa - z Widzewem, Piastem i Pogonią. Z Widzewem nas przepchnął sędzia, bo akcja bramkowa była na koniec meczu. Gdyby decyzja była zgodna z rzeczywistością - Rude by skończył jako największy przegrany 21 wieku w polskiej piłce. I to nie jest jakieś wielkie jakby/gdyby - bo nie dotyczy czegoś co mogłoby się stać, jakby ktoś coś lepiej zrobił na boisku, albo jakby było szczęście. Sędzia ordynarnie skręcił Widzew w doliczonym czasie gry otwierając nam furtkę do awansu. I chwała mu za to! W meczu z Piastem też chyba były jakieś kontrowersje, ale mniejsze - szczerze już go słabo pamiętam. Finał PP to niewątpliwie nasza świetna gra i duży plus dla rudego rydza, tylko, że no właśnie, raz na rok to i ja dokładnie piłkę zagram... Szczęśliwie dla nas napisała się piękna historia, ale patrząc na wyniki rudzielca to bardziej jestem skłonny uwierzyć, że PP zrobili mu na ambicji piłkarze, a wynik w lidze to wypadkowa jego niesamowitej pracy. |
Tak, kiedyś sprawdzałem i opisywałem, że poza Pogonią z tymi lepszymi drużynami graliśmy też wtedy, kiedy były w dołku.
|
Cytat:
|
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 09:05. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl