Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Temat polityczny (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=9207)

wislak68 19.01.2013 02:03

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1295199)
Jak to prawda że Węglarczyk jest wnukiem Józia Światły -Fleichsfarba to wiele by wyjaśniało, co nie zmienia faktu że jestem w :shock:.
Wybiórcza ma niezły skład brat Stefana Michnika , syn Ozjasza Szechtera, wnuk Światły , Maleszka konfident

Węglarczyk to dementował:
http://www.wprost.pl/ar/347035/Wegla...akuje-Olejnik/
Nie mówiłem o tym publicznie, ale po sieci rozprzestrzenia się wieść, że moim dziadkiem był Józef Światło. Ktoś próbuje forsować tezę, że ludzie z "Wyborczej”, z TVN to potomkowie ubeckich, komunistycznych przedstawicieli. Zresztą dziś Kuba w audycji żartował na temat tego, że jego ojciec niby był majorem UB. Na temat mojego pochodzenia też. A moi dziadkowie – jeden leży na cmentarzu na Śląsku, a drugi w Warszawie. Józef Światło zmarł na początku lat 80. w Stanach Zjednoczonych. Stanisław Michalkiewicz tę plotkę wypuścił
Ale do sądu Michalkiewicza nie podał.
Natomiast jesli chodzi o skład to takich kwiatków jest tam na kopy: Łuczywo, Gebert, Blumsztajn to tak z głowy i na szybko.

Worcester 19.01.2013 11:23

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wislak68 (Post 1295277)
Przepraszam że się wtrącam ale tak z ciekawości chciałbym się zapytać: aby nie być zakwalifikowanym jako "omamiony" tudzież "wyprowadzony w pole" to którą Twoim zdaniem partię należy popierać??

Pozwól, że posłużę się cytatem z RAZa: "Nie pytajcie mnie, czy jestem za Balcerowiczem czy przeciw. Jestem za wolnością gospodarczą, za stabilnością finansów państwa, za niezależnością banku centralnego. Nie dociekajcie, czy jestem za Tuskiem czy za Kaczyńskim. Czasem za jednym, czasem za drugim - zależy, w jakiej sprawie. 'Stay on issue, not on person', jak rzecz ujął pewien Amerykanin. Popieraj sprawy, a nie osoby."

Więcej czytam ten temat niż piszę, ale dochodzę do wniosków, że każdy z was wybrał sobie partię, okopał się i zaczął zwalczać przeciwnika. A rzeczywistość jest inna. Owszem, PO to wielkie niebezpieczeństwo dla Polski. Jednak PiS pomijając kwestie dekomunizacji i kwestii narodowych gospodarczo nie jest lepszy. Przypomnijmy, projekt becikowego złożony przez PiS poparła Platforma. Dlatego obydwie partie propagują socjalizm, łupią mnie z podatków, moją rodzinę i nie zapomnę im tego, że moich dzieci również nie oszczędzili. Jak mam popierać partię, która z moich podatków dopłaca ludziom do kredytów mieszkaniowych? Ups, przepraszam. Gdyby rzeczywiście dopłacano ludziom, nie byłbym taki skory do krytyki. Jednak swoim wspaniałym programem wspiera tylko i wyłącznie firmy deweloperskie oraz sektor bankowy. Jeśli masz jakieś wątpliwośći (a zakładam, że masz) to postudiuj nad prawem popytu i podaży, a najlepiej przeczytaj książkę Frederica Bastiata "Co widać i czego nie widać".
Jak mam popierać partię zamkniętą na masy, w której zostały same miernoty i lizusy Jarosława Kaczyńskiego? Przepraszam, jeden normalny ostał się - Wipler. Kaczyński kasuje wszystkich, którzy mają swoje zdanie. Nie ma tam miejsca na sprzeciw wielkiej wizji wodza. Taka jest smutna prawda. JK zatracił się w tym wszystkim. To przykre, bo bliżej mi do PiS niż PO. Ale tak jak pisałem: "Popieraj sprawy, a nie osoby". Ja na socjalistów nigdy nie zagłosuję.

I jeszcze jedno na koniec. Byłbym wdzięczny, abyś właśnie do tego pytania ustosunkował się najszerzej. Analizowałem sytuację polityczną w Polsce wielokrotnie. Przeczytałem kilkanaście ksiązek nt temat i mam takie wnioski: JK źle definiuje "target" wyborczy, dlatego nigdy nie wygra wyborów. Jego największym błędem jest to, że jak pisze Ziemkiewicz, obstawił w ruletce zero i czeka na swój dzień. Czeka na upadek całego systemu. Tak jak w połowie poprzedniego dziesięciolecia, gdy Kaczyński chodził po korytarzach Sejmu i opowiadał o układzie - jak się okazało zdefiniował go idelanie. Nagle nadszedł Rywinland i ten wyśmiewany JK został politykiem wiarygodnym. Na podstawie "a nie mówiłem" wygrał wybory. Zresztą nie tylko dzięki temu. Odniósł zwycięstwo, ponieważ Polacy odrzucili michnikowszczyznę, układ, Rzeczpospolitą kolesiów. JK chce ponowić ten ruch. Czeka na absolutny koniec PO. Wyczekuje dnia, w którym Tusk z całą ferajną sami się "zużyją". Tylko czy tak postępuje polityk, któremu zależy na Polsce? Czynię mu zarzut, że w opozycji w ogóle nie sprawdza się. Jednak przeanalizujmy na co może liczyć JK podczas wyborów. 30% żelaznego elektoratu. Absolutny "beton", który do żadnej z partii nie ucieknie. PO odpada, ponieważ polska scena polityczna została tak mocno spolaryzowana przez osoby JK i Tuska, że popieranie jednych wyklucza przejście do drugich. Wyborcy PiS nie odejdą również, do SLD i RPP z powodów czysto światopoglądowych, bo gospodarczo zapewne nie mieliby nic przeciw. Jedynie PSL możew kilka % urwać PiSowi, jednak tylko na terenach wiejskich. W co i tak bardzo wątpię. Dlatego walka trwa o tych niezdecydowanych. Powiem więcej. Walka trwa o to 60%, które nie chodzi do wyborów. Dmowski określał ten odsetek "żywiołem". JK z obecną ofertą wyborczą nie osiągnie więcej niż 35% głosów. Żeby coś jeszcze ugrać musi przekalkulować. Skoro PiS posiada 30% elektoratu, w wielu przypadkach socjalnego. Czy nie byłoby dobrym ruchem uderzyć w tych, którzy wierzą w idee wolnościowe? Zaoferować coś takim ludziom jak ja.Tym, którzy gardzą Familią, michnikowszczyzną, ale "nie kupują" becikowego, "Rodziny na swoim" i innych socjalnych wynaturzeń.

Mareq 19.01.2013 13:26

Cytat:

"Wola tworzenia zjednoczonej Europy" była na granicy wyczerpania już wtedy gdy Angela nie chciała ładować niemieckiej kasy w ratowanie greckich i hiszpańskich obligacji będących w posiadaniu bankierów z Paryża. W końcu Aniołowa kasę wyłożyła (znajdując przy okazji jeleni takich jak Tusk), ale gdy nadejdą prawdziwe problemy w Hiszpani a do kolejki po kasę ustawią się również Włosi, Niemcom zwyczajnie zabraknie tej kasy. I wolę trzeba będzie zastąpić czymś innym :).
Pierwsze to opinia drugie gdybanie.
Faktem jest czas trwania tego sojuszu(woli tworzenia UE) i wypowiedzi rządzących polityków obydwu krajów.

Cytat:

Jeśli chodzi o to wyboldowane to aż dziwne że nie zauważasz niesamowitej kuriozalności tego hasła
Celem obydwu krajów jest zjednoczona Europa a nie Europa Niemiecka bądź Francuska. Ocierasz się o prawo godwina.

Cytat:

w jak klasyczny sposób odtwarzają się w relacjach Berlin-Warszawa typowe dla kolonializmu relacje pomiędzy metropolią a prowincją.
Może przedstawisz w skrócie te typowe cechy powiązań na linii metropolia a prowincja i ich przełożenie na obecne relacje Polska - Niemcy ?

Cytat:

To wyboldowane to oczywista sprzeczność. Byłbym jednak wdzięczny gdybyś wyjaśnił mi jaka jest z polskiego punktu widzenia różnica pomiędzy zjednoczoną Europą utworzoną z pomocą niemieckich czołgów a zjednoczoną Europą utworzoną za pomocą niemieckich fabryk ?? Pomijam oczywiście nieprzyjemny aspekt samej wojny. Bo moim zdaniem efekt końcowy (niemiecka dominacja na kontynencie) jest dokładnie taki sam.
Ty masz na punkcie tych Niemców hopla...
Sprzeczność, ale wrzutka o o 1939 była absurdalna, więc nie starałem się o poprawność logiczną. Bardziej chodziło mi o podkreślenie, że przed II WŚ wybrano skrajny nacjonalizm zamiast próbować tworzyć struktury europejskie(a taka możliwość istniała).

No tak...na marginesie nieprzyjemny aspekt samej wojny, taki tam mały minusik. Czyli dla Ciebie de facto generalne gubernatorstwo niewiele różniło się od Polski w UE? Jeżeli odpowiesz sobie na to pytanie, to będziesz wiedział jak jest z Polskiego punktu widzenia różnica.
,,Mieux vaut se disputer autour d'une table que sur un champ de bataille'', to znaczy lepiej stawić komuś czoła przy stole niż w okopach, jak to mawiał Jean Monnet(jeden z ojców integracji europejskiej).

Cytat:

To ma być argument?? Ale na co? Na to że częścią "prawicowości" ma być refleksja nad europejskim projektem?? Mam nadzieję że nie będziesz wymagał ode mnie wyjaśnienia że to kompletna bzdura. Retoryka na poziomie Schopenhauera dla gimnazjalistów.
To ma oznaczać, że prawica powinna zaakceptować fakt istnienia Unii tj. zjednoczonej Europy i próbować zmieniać ją od środka a nie zastanawiać się co będzie kiedy ona się rozpadnie. Forsować kwestie z prawicowego punktu widzenia istotne.
,,
Stworzenie wspólnej armii przez Unię Europejską dałoby Brukseli status supermocarstwa porównywalnego z Waszyngtonem - powiedział podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
- Chcę, by Europa była supermocarstwem - powiedział polityk. - Jestem eurorealistą i popieram silną Europę, zwłaszcza w aspekcie polityczno-militarnym - dodał.''



I taki punkt widzenia mi się bardzo podoba.

Nikt nie mówił o tym żeby Polskę zlikwidować z powodu charakteru III RP , tylko chciano zmienić podstawowe zasady funkcjonowania w ramach projektu IV RP.


Cytat:

A tego argumentu to już zupełnie nie rozumiem. Mamy trwać w UE aby zwalczać tam sodomitów?? No wybacz ale jeśli to ma być trafna uwaga to ja wymiękam ...
Tak jak napisał Bobek. Z ust osób utożsamiających się z prawicą wielokrotnie padają argumenty, że nie powinniśmy być w UE bo niesie ona ,moralną zgniliznę'.


Cytat:

Wyjaśnij zatem dlaczego, jeśli zdaniem autora tezy że sodomia (to słowo znacznie lepiej niż "rewolucja kulturowa" oddaje sens zjawiska) nie ominęłaby nas niezależnie od tego czy będziemy w UE czy nie, mamy do UE wstępować
Przecież ten tekst nie jest o tym czy do Unii wstępować czy nie(dyskusja na ten temat by była, że tak to ujmę delikatnie, trochę bezprzedmiotowa), tylko o tym by Unię zaakceptować i ją zmieniać od wewnątrz.


Cytat:

Gdybyśmy byli poza Unią to nie musielibyśmy robić wszystko co możliwe, żeby obniżać ambitne pułapy tej polityki.
Pozwolę sobie raz jeszcze wkleić fragment odnośnie wypowiedzi Camerona o Norwegii.

,,Cameron zastrzegł jednak, że nie zamierza wyprowadzać monarchii z Unii, gdyż wówczas groziłaby jej rola Norwegii – państwa zmuszonego do przyjmowania większości unijnych regulacji bez wpływu na ich uchwalanie.''


Przy okazji, wczoraj ruszyło internetowe zbieranie podpisów pod europejską inicjatywą prawodawczą dotyczącą zawieszenia paktu klimatycznego.


http://www.stoppakietowi.pl/


Każdy kto jest przeciwnikiem regulacji związanych z paktem klimatycznym wie co ma zrobić ;)



Cytat:

W obecnym układzie jesteśmy peryferią niemieckiej metropoli. Czy chcemy ten układ kontynuować
Jest to opinia z którą się nie zgadzam więc nie mogę odpowiedzieć na pytanie które wnika z traktowania tej opinii jako faktu ;)

Cytat:

Działanie w ramach Unii a nie poza nią jak do tej pory przyniosło nam (z wyjątkiem gazu, aczkolwiek nawet tu jeśli popatrzymy głębiej to akcja przeciw Gazpromowi w końcowym efekcie będzie korzystna głównie dla Niemców) same porażki.
Czyli jak rozumiem ministrowie PiS zasiadający w latach 2005-2007 w Radzie Unii i głosujący za konkretnymi aktami prawnymi Unii przyczynili się do tych porażek ? Jak i czynią to obecnie głosujący w Parlamencie Europejskim posłowie PiS(bo zdarza się im być w bloku większościowym) ?

Jaroo1 19.01.2013 14:04

A ja Wam powiem tak. Podsumowując 700 stron tego tematu. Niech każdy pomyśli ile tutaj było merytorycznych dyskusji, a ile docinek, mówienia o niczym, o tematach zastępczych. Ten nasz forumowy temat to właśnie taka Polska w mikro skali. Czy wyzywanie się od lemingów, przepychanki słowne, ciągłe podniecanie się PiSem czy Po, oraz odwrotnie, ciągłe jechanie po PiSie i PO, bezkrytyczna wiara w Kaczyńskiego, Tuska, stawianie na jakieś mniejsze zło w wyborach. Czy taki poziom debaty publicznej prowadzi nas do przodu? Zastanówmy się komu zależy na tym. Właśnie tym świniom politycznym, które są przy korycie. My się zajmujemy niczym a oni triumfują. Najbardziej mi żal tych wszystkich żołnierzy, żelaznego elektoratu Tuska, Kaczyńskiego czy innego Palikota, który wierzy bezkrytycznie w swojego wodza. Zrobiliście z polityki religię i w tych śmieci wierzycie jak w Boga. A tymczasem w tej grze nie chodzi o Kaczyńskiego, Tuska, PiS czy PO, tylko o Polskę. Codziennie przegrywamy tę walkę o lepsze jutro, przegrywamy bo tracimy czas na wojenki, na kłótnie, puste rozmowy, nie idziemy do przodu jako ludzie i do przodu nie idzie Polska, wręcz się cofamy bo z dnia na dzień ta wojna polsko-polska jest co raz bardziej zajadła i jedna strona bardziej nie lubi drugiej... I to samo mamy na szerszą skalę w polskiej polityce. Wyobrażacie sobie, że te błazny, które się obrażają z mównicy sejmowej, które w czasie pracy mówią o ukrytej opcji niemieckiej, o moherach, o zdejmowaniu krzyża itp biorą za to kasę, naszą kasę? Tak, oni zarabiają na kłótniach, na wyzywaniu siebie, na obrażaniu Polaków, to jest chore, ale jak widać nie przeszkadza to nikomu i takie darmozjady od kilkudziesięciu lat pracują w zawodzie polityk. Bo to jest właśnie zawód a czy tak być powinno? To powinna być misja i wielka odpowiedzialność. Czy obecni politycy czują tą odpowiedzialność, czy oni sobie zdają sprawę, że maja nam służyć a nie nas dzielić?

emj10 19.01.2013 16:17

Worcester, napisałeś zdecydowanie najlepszy komentarz w tematach okołopolitycznych od przeszło kilku, jeśli nie kilkunastu miesięcy. Dodatkowo mocno oderwany merytorycznie od cyklicznych potyczek płatnych i niepłatnych zacietrzewionych wyznawców swoich prawd objawionych, a także zdecydowanie odbiegający poziomem od tego co serwowane jest w ostatnim czasie przez sukcesywnie zaniżających poziom tego tematu wszelkiej maści polemistów.

Cóż można więcej dodać do tego co napisałeś?

Otóż należy zacząć od zdefiniowania kogo potocznie nazywamy wyborcą w kontekście społeczeństwa, czy całego narodu oraz co nim kieruje i determinuje taki, a nie inny wybór przy urnie wyborczej. Badania na temat wyjaśnienia przyczyn podziału społeczeństwa na trzy grupy: głosujących regularnie, głosujących od czasu do czasu, a także tych co nie biorą udziału w głosowaniu nazywanych przez politologów mianem "permanent non-voters" jasno wskazują, że kryteriami różnicującymi wyborców na trzy grupy są status materialny, miejsce zamieszkania, wykształcenie, religijność oraz aktywność społeczna. Nie trudno się domyślić, że przysłowiowy "permanent non-voters" należy do tej uboższej grupy, zamieszkującej przeważnie tereny, gdzie frekwencja wyborcza jest z zasady poniżej średniej, wykształcenie odbiega mocno od normy z ośrodków wielkomiejskich, a aktywność religijna i społeczna utrzymują się na niskim poziomie.

Nie odważyłbym się na postanowienie jakiejś spójnej diagnozy, ani nie zaszufladkowałbym tej kilkunastomilionowej grupy osób do wykluczonych, ani "couch potatoes" jak to prześmiewczo nazywa w krajach anglosaskich "reklamożerców", którzy upodobali sobie szczególnie jeden mebel w domu, ale posłużę się przykładem z "Kapitalizmu postmodernistycznego" mojego byłego profesora Bohdana Junga. Zaproponował on nową stratyfikację społeczną pod względem konsumpcji i stylu życia:
• Powerful and empowered - tworzą i transmitują informacje, żyją w ciągłym ruchu, jak turyści nobilitują miejsca, w których przebywają
• Powerless – odbiorcy informacji i symboli, jeżdżą do pracy i w określonej porze roku na wakacje
• Underclass – nie jeżdżą, tylko migrują w poszukiwaniu pracy, czas spędzają głównie w domu na pasywnym odbiorze masowych mediów

Każdą z tych grup można przypisać jednej grupie wyborczej pod kątem podejścia do mass mediów, a nawet w oparciu o to można by postarać się o scharakteryzowanie pewnych cech, które są charakterystyczne dla grupy "permanent non-voters", o którą w szczególności powinny bić się partie i kandydaci w wyborach. Należy się jednak ustrzec w tym momencie jakichkolwiek generalizacji, które mogłyby być szkodliwe przy definiowaniu spójnej oferty dla tak peryferyjnych grup składających się jako całość na osoby nie uczestniczące w wyborach. Napomknąłem przy okazji któryś wyborów o aktywizacji wyborczej obywateli, która przez ostatnie ponad dwie dekady przyniosła skutek raz - w 2007 roku, kiedy to liczba głosujących przekroczyła 16 mln osób, czyli prawie o 5 mln więcej oddanych głosów niż w 2005 roku, a badania przeprowadzone po wyborach jasno pokazały, że wśród wyborców znalazła się dużą grupa osób, która pierwszy raz w życiu oddała głos i nie tyczyło się to wyłącznie najmłodszej grupy 18-25 lat.

Należałoby w tym momencie wspomnieć o "swing voters" tak samo często przypominanych w wyborach w USA jak "swing states", ale posłużę się tutaj ciekawą analizą z przykładami jednego z lepiej piszących blogerów.
http://blogmedia24.pl/node/60090

Dalszą część mógłbym sobie uprościć poprzez interpolację zamieszczonego powyżej tekstu, lecz poprzestanę na przeniesieniu powyższych przykładów na grunt roku przedwyborczego jakim jest rok 2013 oraz patrzenia nań jako na okres konsolidacji i zwierania szyków przed maratonem wyborczym w latach 2014 i 2015. Szanse, nadzieje i zagrożenia wyrażane przez polityków, dziennikarzy i inne autorytety skupiają jak soczewce stan naszego rozbitego społeczeństwa. Obraz raczej ponury i bez większych szans na szybką poprawę, ale jednak nie pozbawiony jaśniejszych akcentów. Skupię się na szansach i zagrożeniach w okresie przedwyborczym dla przyszłych zmian na scenie politycznej, które są ściśle skorelowane z tym jak może zmienić się w tym czasie optykę poszczególnych grup wyborców

Szanse:
1. Zmiany na rynku medialnym podpalonego trotylem, które rozpędzone niczym kula śnieżna mogą wpływać na percepcję dużych grup społeczeństwa. Kurczący się rynek lewicowych tytułów prasowych (ogromne spadki GW, czy powolna śmierć w męczarniach "Przekroju"), a z drugiej strony pęczniejący i dynamiczny rynek centrowo-konserwatywny, który po upadku "Uważam Rze" w starej konwencji stworzył ogromne możliwości dla nowych-starych tytułów z czego śmiało korzystają w celu wypełnienia niszy bracia Karnowscy i Paweł Lisicki.
2. TV Niezależna, czyli budowanie kolejnego filaru po Klubach GP, który miałby przekonywać, że "model węgierski" wciąż jest grany.
3. Młode wilczki w polityce część II. Ostatnim razem pisałem o politykach PiS (m.in. o Wiplerze), więc tym razem skupię się na drugim biegunie. Otóż sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski (dla wielu kojarzący się jedynie z Gierkiem, a dla mnie bardziej z długoletnią posługą ministrancką w Wołominie) w ciągu kilku miesięcy zrobił dla swojej partii więcej niż całe stado poprzedników. "Aktyw partyjny" dał mu wolną rękę jeśli chodzi o organizację młodzieżówki SLD, zapoczątkował regularne turnusy wakacyjne dla kandydatów na przyszłych polityków, a także zaczął rywalizować z Palikotem polityką happeningową skierowaną głównie do młodszego elektoratu co z kolei przełożyło się na wyprzedzenie RP w notowaniach i umocnienie się SLD na trzecim miejscu sondaży wyborczych.

Zagrożenia:
1. Zacementowanie sceny politycznej na amen przez dwóch liderów rozgrywających karty skutkujące tym, że ten polityczny klincz w 2015 wejdzie w drugą dekadę swojego trwania.
2. Dalsza dominacja potakiewiczów w stylu Błaszczaka, Hoffmana, Halickiego, czy Olszewskiego.
3. Punkt, który może być zaletą może doprowadzić do kolejnej schizmy na prawicy. Widać już teraz w wypowiedziach, chociażby Lisickiego, że spór z Karnowskimi, którzy uzależnili się od finansowania SKOK-ów, a co za tym idzie od wpływów politycznych PiS może się w przyszłości zaognić. Trze ośrodki medialne: Lisickiego, Karnowskich i Sakiewicza zwiastują sporo bratobójczej walki.

Arapaho 19.01.2013 21:35

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1295350)
......
3. Punkt, który może być zaletą może doprowadzić do kolejnej schizmy na prawicy. Widać już teraz w wypowiedziach, chociażby Lisickiego, że spór z Karnowskimi, którzy uzależnili się od finansowania SKOK-ów, a co za tym idzie od wpływów politycznych PiS może się w przyszłości zaognić. Trze ośrodki medialne: Lisickiego, Karnowskich i Sakiewicza zwiastują sporo bratobójczej walki.

Akurat widzę nie jesteś w temacie . Lisicki razem z Sakiewiczem otwierają nową TV a dziennikarze "Do Rzeczy" są od kilku tygodni stałymi bywalcami Tygodnia Sakiewicza na VOD Gazeta Polska czy klubu Ronina . Karnowscy byli na prywatnych premierach filmu Anatomia Upadku co raczej nie oznacza że są niemile widziani. Jedyny który miesza to Lisiewcz z Gazety Polskiej który lubi przyatakowac Karnowskich ale robił to też za ich pracy w URZe więc nie wiele się zmieniło.
Worcester,Jaroo, emj10- rozumiem znużenie głównymi graczami na scenie politycznej i często ich PRowskimi zagrywkami. Niestety widze niedostrzegacie że gra toczy się o coś więcej niż walka o stołki czy kwestie podatków. To gra o przyszłośc narodu , o ukrócenie postkomuny na wszystkich szczeblach, o stworzenie suwerennych instytucji państwowych , odtworzenie armii i zdolności obronnych kraju , odtworzenie niezalezności gospodarczej i zmiany szkolnictwa na wychowawcze i propatriotyczne. Tego nie zrobia żadne mikro ruchy bez możliwości tak finansowych jak i ludzkich. Owszem można marzyć o szklanych domach ale życie jest o wiele bardziej brutalne. Na dzisiaj zdolna do tego jest jedna partia i każdy kto chce zmian gruntownych w charakterze państwa jest -jakkolwiek by to nie zabrzmiało-zobowiązany do jej popierania. Nadmienię że popularny jest tekst że PIS to jeden z bandy czworga ale naprawdę jest to na wyrost bo trudno tak mówić o parti która nie rządziła nawet 2 lata więc byłbym ostrożny z jej napiętnowaniem do tego stopnia. Zgodze się że w ciągu tych 2 lat zdarzyły się różne Lipce czy Kaczmarczyki którzy mają coś za uszami ale dla mnie ma główne znaczenie że JK na to reagował w sposób wprost przeciwny do Rudego- tego niestety nie dostrzegacie. Do tego Kaczyński poza początkiem lat 90 tych kiedy poparł Wałęsę i co wyjaśniał - nie splamił się zgniłymi kompromisami , ma jasną politykę i wizję rzekłbym ideową co jest w tych czasach niezwykle ważną zaletą (poza tymi którzy nie trawią wizji pro narodowej, katolickiej, pro suwerennej). Piszesz emj o zagrożeniu dalszego zacementowania sceny- cóż - trochę historii - od wieków problemem polskich ruchów patriotyznych było ich ciągłe rozcementowywanie co nawet publicznie dostrzegali nasi tak wschodni jak i zachodni sąsiedzi /zaborcy- czas to zmienić i o swoje pomysły walczyć wewnątrz a nie na zewnątrz takich ruchów

Jaroo1 20.01.2013 00:10

Arapaho, PiS nic nie zmieni. Bo PiS nie łączy tylko dzieli i okopuje się w swoim wąskim gronie. Właśnie te lata, w których rządzili pokazały, że nic nie zmienią. Teraz byłoby jeszcze gorzej. Mniejsze poparcie społeczne, brak zdolności koalicyjnej. To wszystko powtarzałem ja i inni wiele razy, dlatego widzicie do czego prowadzi polityka. Do niczego, to znaczy prowadzi do .......enia głupot na okrągło i wybielania/oczerniania polityków/partii a Polska jak była tak jest w dupie. Po co mamy wymieniać za i przeciw Kaczyńskiemu/Tuskowi, PiS/PO? Oni byli, rządzili i nic nie zmienili. Wyrzucał bym z rządu takie nieudolne ciamajdy jak śmieci do kosza i stawiał na następnych ludzi. Tamte ciamajdy, które się nie sprawdziły oczywiście powinny odpowiadać za swoje nieudolne rządy, pff rządy? To nie są rządy, to są interesy, układziki, zaspokajanie jakichś chorych ambicji. Czy to co się dzieje w polskiej polityce po 89 roku uzdrawia nasz kraj? Prosta odpowiedź. Nie. Ciągle te same mordy, rządzili już wszyscy od prawa do lewa, nie zmienili nic. Wniosek? Wyjebać. I to jest smutna prawda i nic nie zmieni kolejne 20 lat wyzywania się od lemingów i oszołomów ani bronienia jakichś złodziejskich partyjek, bo tutaj chodzi o Polskę i polaków a nie te partyjki i wodzów. Może to co piszę brzmi śmiesznie ale pomyślcie co może zrobić zwykły obywatel żeby coś zmienić? Nic, bo ta machina go zje zanim się dopcha do mediów, zanim by się przebił, system z niego zrobi śmiecia bo żeby się dopchać do władzy to zgnije moralnie. I komu to jest na rękę? Nam? Myśle, że tylko i wyłącznie tym, którzy raz trzymają ten kraj w swoich łapskach i sobie żyją z podatków ludzi

emj10 20.01.2013 01:16

Apraho, w ostatnim czasie nie byłem na bieżąco w kwestiach polskiego rynku medialnego, ale nie doszły do mnie informacje na temat tego, aby Lisicki uczestniczył w projekcie nowej telewizji (słyszałem wyłącznie o Wildsteinie), a poza tym w momencie gdy Lisicki dostaje wparcie finansowe od Lisieckiego, kilkusetmetrowe biuro na Racławickiej i finansowanie na autorski zespół autorów nie wierze, aby był taki głupi i łapał drugą srokę za ogon. Mocniej osadzony w systemie Lis wyleciał w południe ze stanowiska naczelnego we "Wprost" przed rozdaniem nagród Kisiela, gdy tylko Lisiecki dowiedział się, że Lis idzie na swoje i nie zamierza się tym dzielić.

Lisicki w poprzednim, jak i ostatnich wywiadach raczej jasno pokazuje, że nie jest mu po drodze z Karnowskimi i SKOK-ami.

http://fakty.interia.pl/fakty-dnia/n...e,1884219,2943
Cytat:

Czemu nie zdecydował się pan na współpracę z Karnowskim przy piśmie "W Sieci"?
- Wynika to z dynamiki sytuacji. Tygodnik "W Sieci" pojawił się jako samodzielny pomysł Jacka, który w punkcie wyjściowym był potencjalną konkurencja dla "Uważam Rze". Byłoby dziwne, gdybym przystał do tego projektu, tym bardziej, że od samego początku obstawałem przy tym, żeby jednym z warunków porozumienia był duży decydujący udział publicystów w kształtowaniu linii politycznej pisma. To w naszej umowie z prezesem Lisieckim było zagwarantowane. Nic nie wskazuje na to, by w ten sposób można było porozumieć się z wydawcą pisma "W Sieci".
Interes Sakiewicza (wróć Kaczyńskiego) średnio mnie interesuje, ale z przyzwoitości wypisałem jego nazwisko.

Wracając jeszcze do tego punktu jako całości to widzę takie zagrożenie dla kolejnych niesnasek w centro-prawicowych mediach, choć z mojego punktu widzenia życzę jak najlepiej Lisickiemu i raczej jemu kibicuję w walce o czytelnika i finanse na swoje projekty.

PS. Drużyna pierścienia :)
http://static.wirtualnemedia.pl/medi...Lisickiego.jpg

Worcester 20.01.2013 03:25

Arapaho,
Twoj wpis idealnie obrazuje problem PiSu i Kaczyńskiego. JK uważa, że jego partia to jedyna alternatywa dla Tuska i jego kompanów. Tak samo uważasz Ty. Kaczyński niczego nie oferuje, nie chce przedstawić swojej wizji, mówi tylko:"głosujcie na mnie i moją partię, bo tylko my jesteśmy prawdziwymi Polakami". Chce przez to powiedzieć wyborcom:" Spójrzcie. Okradli was. To ci panowie w dobrze skrojonych garniturach. Ci od Tuska. Ale jestem ja i moja partia. Tylko my was możemy uratować". Według mnie JK uwierzył w to, że Polacy w trudnym momencie odwołają się do niego. Tak jak Tusk odwołał się do Polski "grillującej" w 2007 roku, strasząc jej przedstawicieli (dziś nazywanych lemingami) Kaczyńskim i Macierewiczem, czyli panami, którzy mogą czegoś wymagać, w sytuacji gdy większość chce "grillować" i konsumować.
Kaczyński gra va banq. Już nie interesuje go rząd mniejszościowy. Nie interesuje go również koalicja. Bo umówmy się, z kim ma ją zawrzeć? Jedynie z PSL, które ja określam jako partię "bagno". Ułożą się z każdym. Już pomijam ich elektorat, który głosuje jedynie dlatego, aby owi panowie bronili KRUSu, aż do swej politycznej śmierci. JK zrozumiał w 2007 roku, że aby rozbić "układ" musi posiadać pełnię władzy. Jednak ja nie wyobrażam sobie sytuacji, aby PiS sam mógł utworzyć rząd zdolny do wprowadzenia w życie swoich ustaw. W tym momencie doszedłem do sedna. Dlatego wybaczcie, ale powtórzę się. JK wyraźnie gra na przeczekanie. Wyczekuje dnia, który zatrzęsie rządem i polskim państwem. Tak jak postkomuną zatrząsła sprawa Rywina. Kto wtedy spodziewałby się, że "układ" wyśle posłańca w osobie Rywina do samego Michnika, guru polskiej inteligencji, człowieka wyznaczającego "standardy", tak wysokie, że jest zmusozny umieścić je w cudzysłowiu.
Mówisz, że PiS to jedyna partia, która jest zdolna do zmiany sytuacji w kraju:" i każdy kto chce zmian gruntownych w charakterze państwa jest -jakkolwiek by to nie zabrzmiało-zobowiązany do jej popierania." To ciekawe. Szczególnie w sytuacji, gdy owa partia nie przedstawiła żadnych pomysłów, będących realną alternatywą. Zapewne chcesz odpowiedzieć argumentem o debacie ekonomicznej. Tak się składa, że interesuję się ekonomią, a szczególnie nurtem austriackiej szkoły ekonomii. Dlatego z ciekawością oglądałem debatę zainicjowaną przez PiS. Całą dyskusję najlepiej podsumował prof. Gwiazdowski wdając się w polemikę z JK. Mówię o założeniach, bo sam pomysł debaty był trafiony w 100%. Najlepszym tego przykładem była chęć kopiowania tego pomysłu przez inne partie. Jednak w tym momencie nasuwa mi się pytanie: czy to nie nie było PRowskie zagranie? Jeśli nie, to dlaczego nie było kolejnych debat? O sytuacji systemu emerytalnego, szkolnictwie, służbie zdrowia? (Chyba jeszcze jedna była, ale umknęła mojej uwadze)
JK sam świadomie dzieli Polaków. Mówi: "My, albo będzie tak, jak oni robią do tej pory". Identyczna wizję przedstawiasz Ty, co obrazuje powyższy cytat z Twojego wpisu. Najbardziej śmieszne, a zarazem cyniczne w tej gierce dwóch partii jest powyższy mechanizm. Tusk w 2007 roku straszył Polaków PiSem wojującym z wszystkimi, Kaczyńskim który rozpali stosy i Macierewiczem, który każdemu zajrzy w tekę. Nic wtedy nie zaoferował Polakom. W przeciweństwie do roku 2005, kiedy PO było merytorycznie przygotowane do rządów. Jednak opowieści o szufladach pełnych ustaw dwa lata później okazały się już mrzonką.
Dzisiaj PiS powiela mechanizm Tuska z 2007 roku, straszy dalszymi rządami PO, co przy obecnych wskaźnikach ekonomicznych uwiarygadnia się w zawrotnym tempie. Jednak nic oprócz tego nie oferując. Tak jak wspomniałem w poprzednim poście, PiS gra na przeczekanie, czeka na hekatombę, która zmiecie rząd Tuska i pozostawi spaloną ziemię, na którą będzie mógł wejść JK jako swego rodzaju odnowiciel. Tak ja to widzę. Nie jestem osamotniony. Poczytaj ksiązki Ziemkiewicza. Polecam również publicystykę Michalkiewicza. Czy tak postępują patrioci?
Podsumowując: "Warciście siebie wzajem i wy, i to hultajstwo."

JEDREK76 20.01.2013 14:50

Worcester
wybacz, że napiszę to wprost, ale Twój wpis najlepiej obrazuje... mimowolne "zaczadzenie" medialne. To co przypisałeś rzekomym słowom wypowiedzianym przez Kaczyńskiego i aby to podkreślić ująłeś nawet w cudzysłów, z ust Kaczyńskiego nigdy nie padło. Wręcz przeciwnie po tym jak dziennikarka TVN-u Kolenda-Zaleska przypisała mu takie słowa wypowiedziane na wiecu (rzekomo o "prawdziwych Polakach") PiS udowodnił że to kłamstwo zmuszając TVN do przeprosin. I co? I nic. Po tych przeprosinach kłamstwo jest dalej powielane, co widać także po Twoim wpisie.
Kolejny dowód na Twoje "zaczadzenie" medialne. Piszesz o debacie ekonomicznej zadając pytanie dlaczego nie było kolejnych debat. Otóż były. Kolejną debatą była debata w/s systemu zdrowia i ta jeszcze była transmitowana przez TV. Następne debaty poświęcone były problemom zatrudnienia, rolnictwa, samorządów. W listopadzie odbyła się debata pt. "Sprawne państwo. jak można dobrze rządzić Polską" poświęcona pomysłom reform PiS. W grudniu ubiegłego roku była debata n/t bezpieczeństwa energetycznego, która odbyła się w zabytkowej kopalni w Zabrzu ponad 300 m pod ziemią. Jednak zarówno tej debaty, jak i poprzednich żadna TV nie zdecydowała się transmitować. Dlaczego? Sam zadaję sobie pytanie. Przecież poprzednie miały sporą oglądalność. Czyż to nie zaskakujące, nie zastanawia Cię to??
Twierdzisz, że JK dzieli Polaków. Dyskusyjne spostrzeżenie. W jaki sposób to czyni? Zresztą samo stwierdzenie jest dla mnie śmieszne "dzielenie Polaków" czyli co wszyscy mamy być, jak od kalki odbici, mieć jedno zdanie na każdy temat? Rozumiem, że jak ktoś wciąż pluje na Ciebie i Twoją Rodzinę, czy na Twoje poglądy idziesz do niego z gałązką oliwną i przepraszasz za to, że w ogóle Jesteś?
Jeżeli mogę także odniosę się do Twojego pierwszego wpisu określasz program "Rodzina na swoim" jako socjalne wynaturzenie. To ciekawe bowiem ten program jako jedyny dawał szansę na mieszkanie młodym rodzinom na dorobku. Twierdzisz, że to socjalne wynaturzenie? Więc czy lepszym będzie abyśmy dalej pozostawali demograficzną pustynią? Czy nie lepiej że Państwo choć w taki sposób daje szansę młodym rodzinom na mieszkanie, na rozwój (pomijając fakt, że już nie daje bo PO ten program skutecznie zlikwidowało, po czym... zastanawia się nad powrotem do niego)?
W kwestii tego kto pozostał w PiSie raczyłeś się doszukać tylko jednego wartościowego posła - Przemysława Wiplera. Tutaj także się z Tobą zgodzić nie mogę. Nie twierdzę że wszyscy są coś warci, ale ogromna większość tak. Na szybkości mogę Ci wymienić choćby Mariusza Kamińskiego (b. szefa CBA, w latach 80-tych członka NZS-u, w latach 90-tych twórcę Ligii Republikańskiej), Pawła Szałamachę, Andrzeja Dudę, prof. Terleckiego, Krzysztofa Szczerskiego, Zbigniewa Girzyńskiego, Jana Dziedziczaka, Piotra Naimskiego i wielu, wielu innych.

Worcester 20.01.2013 18:34

JEDREK76
"Zaczadzenie" medialne nie może mnie dotyczyć, ponieważ tv nie oglądam w ogóle, radia również nie słucham. Informacje czerpię z internetu, portali stricte prawicowych, a w największym obszarze z książek. Po prostu przyjmij do wiadomości, że doszedłem sam do takiego wniosku. Co do debat. Jak sam napisałem oglądałem jedną, o drugiej słyszałem. Widocznie kolejne umknęły mojej uwadze. Chwała za to, że się odbyły. Mam nadzieję, że nie były zagraniem PRowskim i powstanie w ich wyniku konkretny program wyborczy. Choć oglądając pierwszą dyskusję i poziom argumentów socjalnych, szczerze obawiam się o formułę tego programu.

"Rodzina na swoim".
Cytat:

To ciekawe bowiem ten program jako jedyny dawał szansę na mieszkanie młodym rodzinom na dorobku. Twierdzisz, że to socjalne wynaturzenie? Więc czy lepszym będzie abyśmy dalej pozostawali demograficzną pustynią?
Idealny przykład stwierdzenia odwołującego się do tzw. wrażliwości społecznej. Książkowa manipulacja. Prawda jest inna. Powoływałem się już na książkę Frederica Bastiata "Co widać i czego nie widać". Ekonomiści dzielą się na dwa rodzaje. Pierwsi widzą to co "widać", drudzy (ci prawdziwi) dostrzegają dalelokosiężne skutki określonych działań, czyli to "czego nie widać". Na pierwszy rzut oka wszystko jest ok, tak jak wyżej napisałeś. Główne założenie osiągnięte - "to widać". Teraz pochylmy się nad tym "czego nie widać". Dotacja inwestycji obywatela z budżetu państwa niesie za sobą określona skutki. Otóż pieniądze na "dopłaty" muszą skądś się wziąć. Jako, że państwo nie posiada możliwości zarabiania, pobiera pieniądze od obywateli w formie różnorakich podatków. Dlatego ewentualna dopłata nierozerwalnie wiąże się ze zwiększeniem obciążenia podatkowego. Mało tego. Kwota pobrana jest pomniejszona o obsługę transferu tych pieniędzy, czyli pracę urzędnika. Spójrzmy na problem z perspektywy prawa popytu i podaży. Mniej ludzi na rynku, którzy posiadają zdolność kredytową zmusi deweloperów do obniżenia cen. Obniżenie cen mieszkań prowadzi do sytuacji, gdzie dzięki temu więcej osób "załapie się" na kredyt. Dopłaty utrzymują status quo. Korzystają na tym jedynie deweloperzy oraz banki, ponieważ podmioty te nie zostają zmuszone przez rynek do obniżenia pobieranej przez siebie prowizji. Posługując się dalej wspomnianym prawem, można założyć, że dopłaty doprowadzą do zwiększenia cen. Dzięki dofinansowaniu z budżetu państwa więcej osób otrzymuje zdolność kredytową. Zwiększa się popyt na mieszkania, więc...mieszkania drożeją. A jak wiadomo, gdy drożeją znów mniej osób będzie na nie stać. Ekonomii nie oszukamy. Jakie jest rozwiązanie? Ludziom nie należy dawać pieniędzy, lecz NIE zabierać. Jeśli PiS chce, aby polska nie stała się "pustynią demograficzną" powinien zakładać obniżenie podatków, aby pobudzić gospodarkę. Ludziom powinno zostawać więcej pieniędzy w kieszeni. Droga jest tylko jedna - poprzez obniżanie danin publicznych. Gospodarka napędza się dzięki zwiększonej konsumpcji - "to widać". Jednak "matką" konsumpcji jest produkcja - "tego nie widać". Aby móc skonsumować określone dobro najpierw należy inne wyprodukować, zamienić je na środek wymiany dóbr (pieniądz), za który można nabyć to co chcemy skonsumować. Dlatego ekonomiści, którzy mówią tylko o tym "co widać", propagują napędzanie gospodarki przez państwo za pomocą wpompowywania pieniędzy publicznych w gospodarkę, w celu pobudzenia konsumpcji. Ci, którzy mówią o tym "czego nie widać" nawołują do obniżenia kosztów pracy (podatków), aby pobudzić produkcję, która poruszy konsumpcję, a ta gospodarkę. Jak widzisz finansowanie części kredytu przez państwo mija się z celem. Rząd powinien robić wszystko, aby obywatele podnieśli swoją zdolność kredytową (obniżyć podatki). Nie chcę być gołosłowny, dlatego zacytuję Henry'ego Hazlitta z jego "Ekonomii w jednej lekcji": "Kredyt to nie jest coś, co bankier daje człowiekowi. Kredyt to coś, co człowiek już ma. Ma go na przykład ze względu na to, że posiada aktywa o większej rynkowej wartości pieniężnej niż pożyczka, o którą zabiega. Albo ma go dzięki swemu charakterowi i wynikom, które dotychczas osiągnął. Przynosi je ze sobą do banku. Bankier nie daje czegoś za nic. Uważa, ze może być pewny spłaty długu. Po prostu wymienia bardziej płynną postać aktywów - czyli kredyt - na postać mniej płynną".
Cytat:

Twierdzisz, że JK dzieli Polaków. Dyskusyjne spostrzeżenie. W jaki sposób to czyni? Zresztą samo stwierdzenie jest dla mnie śmieszne "dzielenie Polaków" czyli co wszyscy mamy być, jak od kalki odbici, mieć jedno zdanie na każdy temat? Rozumiem, że jak ktoś wciąż pluje na Ciebie i Twoją Rodzinę, czy na Twoje poglądy idziesz do niego z gałązką oliwną i przepraszasz za to, że w ogóle Jesteś?
Dzieli Polaków swoimi działaniami politycznymi. Jednak chyba słowo "dzieli" nie jest odpowiednie. Odpycha od siebie wszystkich, którzy krążą wokół centrum. Ten wspominany przez Dmowskiego "żywioł". Ludzi, którzy nie wiedzą jak mają zagłosować, są w tym wszystkim zagubieni. Odnoszę wrażenie, że środowisko PiS w jakimś sensie świadomie/nieświadomie gardzi nimi. Samo słowo leminng. Rozumiem, że zostało wprowadzone w odpowiedzi na "moher". Jednak spójrz nawet na ten temat. Każdy kto ma wątpliwości wobec działań PiSu przez pana Drozda nazywany jest "lemingiem". Byłem na spotkaniu z Rafałem Ziemkiewiczem w Ignatianium. Szeroko opisał ten problem. Swego rodzaju brak umiejętności wyciągnięcia ręki do tego "leminga". Pokazania mu, że jego niewiedza nie jest powodem do gardzenia nim. Takich ludzi trzeba ciągnąć za sobą. Natomiast JK po opublikowaniu artykułu Gmyza w "RZ" o trotylu nie czeka na reakcję prokuratury, innych polityków, tylko wychodzi na konferencję o 12 w południe i głosi tezę o morderstwie. Na Boga! Czy tak postępuje polityk, który nie chce dzielić? Pomijam fakt czy tak uważa. To jest polityka i ma trzymać język za zębami i być wyrachowanym. Jeśli nie potrafi tego zrobić niech odejdzie, bo marnuje miliony głosów, topiąc razem ze swoją karierą, partią - również Polskę. Czy w ogóle tak postępuje polityk poważny? Polityka to rodzaj wojny, a do tej aby wygrać wchodzi się jako ostatni. On wtedy o tym zapomniał.
Mam tez zarzut do całego środowiska PiS. Propagowanie lizusostwa i politycznej mierności pokroju Błaszczaka i Hoffmana. Takie miernoty są twarzami PiSu w mediach Dlaczego nie Wipler, Duda, Terlecki?
Przeczytaj post Arapaho, w którym określa PiS tak:"Owszem można marzyć o szklanych domach ale życie jest o wiele bardziej brutalne. Na dzisiaj zdolna do tego jest jedna partia i każdy kto chce zmian gruntownych w charakterze państwa jest -jakkolwiek by to nie zabrzmiało-zobowiązany do jej popierania." PiS gubi się na myśleniu o sobie w kategoriach jedynych zdolnych do obalenia rządu Tuska. Nawet jeśl tak byłoby (i jest) to prowadzi to do minimalizmu. Braku realnych działań mających na celu przyciągnięcia niezdecydowanych do siebie. Obrazowo opisał to RAZ:" Kaczyński już dawno przestał być politycznym liderem, od którego oczekuje się skuteczności i którego rozlicza się z efektów. Dla Polaków skupiających się przy biegunie patriotycznym stał się człowiekiem symbolem. Domniemanym mesjaszem, który cierpi za nas, jest atakowany i poniżany, bo jest taki jak my, bo uosabia to, co dla nas najdroższe i co w nas najlepsze. Polskie życie publiczne zawsze opierało sie na emocjach, sytuacja postkolonialnego rozdarcia sprzyjała ich zaostrzeniu, ale po Tragedii Smoleńskiej uległy one już takiemu nasileniu, że na długi czas sytuacja stała się całkiem niereformalna".

sambo 20.01.2013 22:01

Cytat:

Pierwotnie napisane przez JEDREK76 (Post 1295469)
Worcester
wybacz, że napiszę to wprost, ale Twój wpis najlepiej obrazuje... mimowolne "zaczadzenie" medialne.


nie o zaczadzenie tu chodzi, lecz o to, że dla dużej liczby osób, które tworzą siłę wyborczą a więc dla ludzi z przedziału 26 - 36l Jarosław jest postacią z innej bajki. I chociaż niby wszystko się zgadza, niby znajdziemy poglądy tych ludzi, które pasuja do partii Jarosława, to jednak persona ta sprawia, że ludzie ci mówią NIE. I w naszych realiach NIGDY nie zagłosują na Jarosława, ani cokolwiek co on obwąchał a tłumacząc swój wybór będą odwoływać się do różnych przykładów. Zaczadzonych, niezaczadzonych - jest to naprawdę bez znaczenia.

I Tusku doskonale zdaje sobie z tego sprawę i sądzę, że gdyby Jarosławowi brakowało czegokolwiek do przeżycia to Tusku jest pierwszym, który pomoze mu z wielką i nieskrywaną radością bez cienia hipokryzji.

Mocny 20.01.2013 22:35

polecam ten fanpage dla osob ktora chca ogarniac dobrze polityke, ekonomie, historie

http://www.facebook.com/pages/Dzienn...06206186096921

JEDREK76 20.01.2013 22:37

Na wstępie, wybacz, że będę starał się streszczać, ale po prostu czasowo nie stać mnie na pisanie elaboratów.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
JEDREK76
"Zaczadzenie" medialne nie może mnie dotyczyć, ponieważ tv nie oglądam w ogóle, radia również nie słucham. Informacje czerpię z internetu, portali stricte prawicowych, a w największym obszarze z książek. Po prostu przyjmij do wiadomości, że doszedłem sam do takiego wniosku.[...]

Przyjmuję, aczkolwiek z tego co pamiętam internet również zalicza się do mediów... choć rzecz jasna nie głównego nurtu. Przynajmniej na razie.
Choć z drugiej strony, zastanów się... skąd zatem ci "prawdziwi Polacy"?? internetowy odprysk z TVN??
Chwalebne, że sam formułujesz wnioski, aczkolwiek agitatorzy komuny również powoływali się swego czasu na książki, które przeczytali i sypali cytatami z "Kapitału" pewnego autora. Jak na tym wyszliśmy my osobiście, a i świat cały chyba Ci nie muszę przypominać. Osobiście wydaje mi się, że jednak praktyka jest istotniejsza od teorii.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
[...] Co do debat. Jak sam napisałem oglądałem jedną, o drugiej słyszałem. Widocznie kolejne umknęły mojej uwadze. Chwała za to, że się odbyły. Mam nadzieję, że nie były zagraniem PRowskim i powstanie w ich wyniku konkretny program wyborczy. Choć oglądając pierwszą dyskusję i poziom argumentów socjalnych, szczerze obawiam się o formułę tego programu.[...]

Co do programu też mam taką nadzieję, po pierwszej powstało kilka dokumentów.
W kwestii programu socjalnego sądzę, że raczej nigdy Ci nie dogodzą. PiS z natury rzeczy opiera swój program na solidaryźmie społecznym, z tego co czytam Twoje wypowiedzi wnioskuję, że masz raczej liberalne podejście do ekonomii. Tego raczej od PiSu nie oczekuj... choć Gilowska w latach 2005-2007 raczej socjalistką nie była.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
[...] "Rodzina na swoim".

Idealny przykład stwierdzenia odwołującego się do tzw. wrażliwości społecznej. Książkowa manipulacja. Prawda jest inna. Powoływałem się już na książkę Frederica Bastiata "Co widać i czego nie widać". Ekonomiści dzielą się na dwa rodzaje. Pierwsi widzą to co "widać", drudzy (ci prawdziwi) dostrzegają dalelokosiężne skutki określonych działań, czyli to "czego nie widać". Na pierwszy rzut oka wszystko jest ok, tak jak wyżej napisałeś. Główne założenie osiągnięte - "to widać". Teraz pochylmy się nad tym "czego nie widać". Dotacja inwestycji obywatela z budżetu państwa niesie za sobą określona skutki. Otóż pieniądze na "dopłaty" muszą skądś się wziąć. Jako, że państwo nie posiada możliwości zarabiania, pobiera pieniądze od obywateli w formie różnorakich podatków. Dlatego ewentualna dopłata nierozerwalnie wiąże się ze zwiększeniem obciążenia podatkowego. Mało tego. Kwota pobrana jest pomniejszona o obsługę transferu tych pieniędzy, czyli pracę urzędnika. Spójrzmy na problem z perspektywy prawa popytu i podaży. Mniej ludzi na rynku, którzy posiadają zdolność kredytową zmusi deweloperów do obniżenia cen. Obniżenie cen mieszkań prowadzi do sytuacji, gdzie dzięki temu więcej osób "załapie się" na kredyt. Dopłaty utrzymują status quo. Korzystają na tym jedynie deweloperzy oraz banki, ponieważ podmioty te nie zostają zmuszone przez rynek do obniżenia pobieranej przez siebie prowizji. Posługując się dalej wspomnianym prawem, można założyć, że dopłaty doprowadzą do zwiększenia cen. Dzięki dofinansowaniu z budżetu państwa więcej osób otrzymuje zdolność kredytową. Zwiększa się popyt na mieszkania, więc...mieszkania drożeją. A jak wiadomo, gdy drożeją znów mniej osób będzie na nie stać. Ekonomii nie oszukamy. Jakie jest rozwiązanie? Ludziom nie należy dawać pieniędzy, lecz NIE zabierać. Jeśli PiS chce, aby polska nie stała się "pustynią demograficzną" powinien zakładać obniżenie podatków, aby pobudzić gospodarkę. Ludziom powinno zostawać więcej pieniędzy w kieszeni. Droga jest tylko jedna - poprzez obniżanie danin publicznych. Gospodarka napędza się dzięki zwiększonej konsumpcji - "to widać". Jednak "matką" konsumpcji jest produkcja - "tego nie widać". Aby móc skonsumować określone dobro najpierw należy inne wyprodukować, zamienić je na środek wymiany dóbr (pieniądz), za który można nabyć to co chcemy skonsumować. Dlatego ekonomiści, którzy mówią tylko o tym "co widać", propagują napędzanie gospodarki przez państwo za pomocą wpompowywania pieniędzy publicznych w gospodarkę, w celu pobudzenia konsumpcji. Ci, którzy mówią o tym "czego nie widać" nawołują do obniżenia kosztów pracy (podatków), aby pobudzić produkcję, która poruszy konsumpcję, a ta gospodarkę. Jak widzisz finansowanie części kredytu przez państwo mija się z celem. Rząd powinien robić wszystko, aby obywatele podnieśli swoją zdolność kredytową (obniżyć podatki). Nie chcę być gołosłowny, dlatego zacytuję Henry'ego Hazlitta z jego "Ekonomii w jednej lekcji": "Kredyt to nie jest coś, co bankier daje człowiekowi. Kredyt to coś, co człowiek już ma. Ma go na przykład ze względu na to, że posiada aktywa o większej rynkowej wartości pieniężnej niż pożyczka, o którą zabiega. Albo ma go dzięki swemu charakterowi i wynikom, które dotychczas osiągnął. Przynosi je ze sobą do banku. Bankier nie daje czegoś za nic. Uważa, ze może być pewny spłaty długu. Po prostu wymienia bardziej płynną postać aktywów - czyli kredyt - na postać mniej płynną".[...]

W porządku proponujesz coś innego. Jak rozumiem proponujesz potencjalnej Rodzinie Kowalskich (mąż, żona, dziecko) życie bez kredytu, co znaczy, że zostawisz Im całość zarobków nie ograniczonych podatkiem oraz opłatami ZUS. Aha... tylko moment, biorąc pod uwagę Twój przykład czy nadal mamy potencjalnie bezpłatną edukację i służbę zdrowia (skoro w praktyce nie ma podatków, bo kto je płaci dzieci i emeryci?)?? Policzmy ile lat Będą musieli odkładać, żeby stać Ich było w końcu na zakup mieszkania dwu pokojowego za 170 tys. zł na rynku wtórnym (dobra zejdźmy do 150 tys. zakładając, że rzeczywiście ceny spadają)?? Czy po tym czasie Będą jeszcze, że się tak brzydko wyrażę, w "wieku produkcyjnym" (bo do ciułania potrzebują dwu etatów - Kowalskiego i Kowalskiej, przy dwójce, trójce dzieci to już mało realne)?? Ahh jeszcze o jednym, a bardzo istotnym, bym zapomniał... co po drodze (zanim "doczłapią" czyt. uciułają na to własne mieszkanie)?? Wynajem?? Przecież to też kosztuje!!

P.S. Przepraszam jeśli źle zrozumiałem, ale protestujesz przeciwko dofinansowaniu kredytów przez państwo. Przecież w ten sposób kredyt stanie się zbyt drogi dla Kowalskich. Wydaje mi się także, że mylisz się co do deweloperów. Zawsze miast sprzedaży mogą iść w wynajem i poczekać na zmianę koniunktury. Zresztą co z Kowalskimi?? Mają pod mostem czekać w oczekiwaniu na zejście z ceny i do jakiego pułapu oczekujesz tej redukcji??

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
[...] Dzieli Polaków swoimi działaniami politycznymi. Jednak chyba słowo "dzieli" nie jest odpowiednie. Odpycha od siebie wszystkich, którzy krążą wokół centrum. Ten wspominany przez Dmowskiego "żywioł".[...]

Rozumiem, że sam Dmowski nie dzielił (vel nie odpychał)??
Prawda jest taka, że jeśli się chce to każdemu można jakąś łatkę przyczepić. Dmowskiemu przyklejano łatkę antysemity, a Kaczyńskiemu... Kaczyńskiemu przyklejają wiele łatek jednocześnie. Tak, że czasami się gubią tak jak np. AS82, który raz rzuca wobec Niego inwektywami opierając swoje zarzuty, że nie ma prawa jazdy i karty kredytowej. Co nie przeszkadza mu innym razem zarzucać Kaczyńskiemu rzekomych przekrętów na "Telegrafie" podkreślając przy tym jak to się na nich wzbogacił, że w latach 90-tych rozbijał się wypasionymi limuzynami.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
[...] Ludzi, którzy nie wiedzą jak mają zagłosować, są w tym wszystkim zagubieni. Odnoszę wrażenie, że środowisko PiS w jakimś sensie świadomie/nieświadomie gardzi nimi. Samo słowo leminng. Rozumiem, że zostało wprowadzone w odpowiedzi na "moher". Jednak spójrz nawet na ten temat. Każdy kto ma wątpliwości wobec działań PiSu przez pana Drozda nazywany jest "lemingiem". Byłem na spotkaniu z Rafałem Ziemkiewiczem w Ignatianium. Szeroko opisał ten problem. Swego rodzaju brak umiejętności wyciągnięcia ręki do tego "leminga". Pokazania mu, że jego niewiedza nie jest powodem do gardzenia nim. Takich ludzi trzeba ciągnąć za sobą. Natomiast JK po opublikowaniu artykułu Gmyza w "RZ" o trotylu nie czeka na reakcję prokuratury, innych polityków, tylko wychodzi na konferencję o 12 w południe i głosi tezę o morderstwie. Na Boga! Czy tak postępuje polityk, który nie chce dzielić? Pomijam fakt czy tak uważa. To jest polityka i ma trzymać język za zębami i być wyrachowanym. Jeśli nie potrafi tego zrobić niech odejdzie, bo marnuje miliony głosów, topiąc razem ze swoją karierą, partią - również Polskę. Czy w ogóle tak postępuje polityk poważny? Polityka to rodzaj wojny, a do tej aby wygrać wchodzi się jako ostatni. On wtedy o tym zapomniał. [...]

W kwestii "leminga" się nie zgodzimy. Jako chrześcijaninowi wstyd mi, że to napiszę, ale czasem trzeba odpłacić "pięknym za nadobne". Nie można zawsze nadstawiać drugiego policzka. Przynajmniej w polityce.
Zresztą w tych zarzutach zauważam pewien brak konsekwencji z Twojej strony. Z jednej zarzucasz Kaczyńskiemu brak wyrachowania (po publikacji "Rzepy") z drugiej nawołujesz o takie "wyrachowanie" w sensie nie formułowania kontr-stereotypu. Zresztą mam wrażenie, że identyfikujesz całe środowisko PiS-owskie z Kaczyńskim. Błędnie. Termin "leming" z tego co pamiętam ukuł socjolog prof. Andrzej Zybertowicz (wykładowca UMK w Toruniu). Czy słyszałeś ten termin bodaj choć raz wypowiedziany przez Kaczyńskiego. Ja nie.
Zgodzę się z Tobą w kwestii tego, że Kaczyńskiemu brak jest politycznego wyrachowania. (wiel)Błąd z konferencji po publikacji "Rzepy" (z drugiej strony w tej katastrofie zginął Jego Brat, Prezydent RP, wielu Jego Przyjaciół, a jak wygląda śledztwo po tej katastrofie sam widzisz), powtarzany był częstokroć wcześniej (jak z fragmentem odnośnie Anieli), więc można się było tego spodziewać. Natomiast to chyba tylko u nas jest możliwe, aby po sytuacji kiedy gazeta publikuje taką sensacyjną (a zarazem prawdziwą) informację, że na wraku samolotu stwierdzono ślady trotylu, po czym następuje konferencja prokuratury, która temu zaprzecza, po czym po kilku dniach jednak przyznaje, iż rzeczywiście detektory stwierdziły ślady trotylu (w międzyczasie dochodzi wręcz do rewolucji w mediach - po zwolnieniach dziennikarzy) -> nadal jedynym winowajcą jest Kaczyński i Jego konferencja.


Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
[...] Mam tez zarzut do całego środowiska PiS. Propagowanie lizusostwa i politycznej mierności pokroju Błaszczaka i Hoffmana. Takie miernoty są twarzami PiSu w mediach Dlaczego nie Wipler, Duda, Terlecki? [...]

W kwestii Błaszczaka i Hoffmana widzę, że mamy dość zbieżne poglądy, aczkolwiek nie zgodzę się co do Wiplera. Gość naprawdę często pokazuje się w mediach. Podobnie Duda, może trochę mniej Terlecki. A gdzie Szałamacha, Kamiński i Szczerski??:>
P.S. Też mi tak przyszło na myśl cobyś się sam może zastanowił... skoro nie oglądasz TV, ani nie słuchasz radia (jako rzeczesz), zapewne także i gazet nie czytasz (szczęśliwy Człeku)... skąd zatem wiesz, które "miernoty są twarzami PiSu w mediach"??
Też z internetu, portali prawicowych i książek?? Przecież to mogą być subiektywne stwierdzenia autorów...

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Worcester (Post 1295486)
[...] Przeczytaj post Arapaho, w którym określa PiS tak:"Owszem można marzyć o szklanych domach ale życie jest o wiele bardziej brutalne. Na dzisiaj zdolna do tego jest jedna partia i każdy kto chce zmian gruntownych w charakterze państwa jest -jakkolwiek by to nie zabrzmiało-zobowiązany do jej popierania." PiS gubi się na myśleniu o sobie w kategoriach jedynych zdolnych do obalenia rządu Tuska. Nawet jeśl tak byłoby (i jest) to prowadzi to do minimalizmu. Braku realnych działań mających na celu przyciągnięcia niezdecydowanych do siebie. Obrazowo opisał to RAZ:" Kaczyński już dawno przestał być politycznym liderem, od którego oczekuje się skuteczności i którego rozlicza się z efektów. Dla Polaków skupiających się przy biegunie patriotycznym stał się człowiekiem symbolem. Domniemanym mesjaszem, który cierpi za nas, jest atakowany i poniżany, bo jest taki jak my, bo uosabia to, co dla nas najdroższe i co w nas najlepsze. Polskie życie publiczne zawsze opierało sie na emocjach, sytuacja postkolonialnego rozdarcia sprzyjała ich zaostrzeniu, ale po Tragedii Smoleńskiej uległy one już takiemu nasileniu, że na długi czas sytuacja stała się całkiem niereformalna".

Z tego co rozumiem Arapaho chciał Ci powiedzieć po prostu tyle, że nie ma sensu ponownie dzielić się na prawicy, jak w latach 90-tych na kilkadziesiąt partyjek niezgodnych do współpracy ze sobą. Kaczyńskiemu udało się jedno, co nie powiodło się wielu wcześniej do tego dążących. Zjednoczenie prawicy. Niestety sam wychodzi z założenia, że to zjednoczenie nastąpiło wokół Jego osoby i że On jest tego gwarantem. Stąd pewnie taka niechęć do wszelkich zmian. Zresztą po wielu woltach osób związanych z Kaczyńskim i PiS-em część elektoratu rzeczywiście chyba ufa już tylko jemu osobiście. O widzisz, mój osobisty zarzut wobec Kaczyńskiego to kiepski dobór ludzi i współpraca z takimi jak Kaczmarek, Netzel, Kornatowski, Marcinkiewicz, M. Kamiński (ten łysy, "smukły inaczej"), Libicki i wielu, wielu innych. Cóż, ale sami w życiu czasami też źle wybieramy. Jak to mówią "prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie".
Wracając do sedna Twojego cytatu z Arapaho, wychodzi On z założenia (ja zresztą także), że zamiast tworzyć ponowie podziały i x partii na prawej stronie, trzeba próbować zmieniać ją od środka (choć widzę, że mamy jednak trochę odmienne poglądy na ekonomię - gdzie przyznaję nie jestem specjalistą). Czego i Tobie życzę, bo widzę, że z inteligentnym Człekiem mam do czynienia.

Z góry przepraszam, jeśli na Twój kolejny post szybko nie odpowiem, ale cholerny brak czasu...

yarow 21.01.2013 00:49

Jeśli to nie ściema, to nie mam słów :( http://legionista.nowyekran.pl/post/...rkiestry-zycia


... a tu taki kwiatuszek gejowski :)


: http://www.fakt.pl/Szokujaca-decyzja...,196467,1.html

AYALA 21.01.2013 08:37

Ziemkiewicz zastąpi Kaczyńskiego ?
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...fec1&_ticrsn=3

wydaje mi sie że najwyższa pora na zmiane lidera na Prawicy, bo z Jarem jako prezesem już sie chyba wyborów nie wygra, a wtedy słońce peru-miszcz bajeru rozłoży ten Kraj do reszty.

cpc 21.01.2013 10:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1295534)
Ziemkiewicz zastąpi Kaczyńskiego ?
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...fec1&_ticrsn=3

wydaje mi sie że najwyższa pora na zmiane lidera na Prawicy, bo z Jarem jako prezesem już sie chyba wyborów nie wygra, a wtedy słońce peru-miszcz bajeru rozłoży ten Kraj do reszty.

Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Osobiście na miejscu Jarosława widziałbym Przemysława Wiplera - jak dla mnie gwarant wygranych wyborów. Oczywiście Ziemkiewicz to ktoś kto już dawno w PiSie powinien odgrywać jedną z głównych ról.

AS82 21.01.2013 10:18

Cytat:

Pierwotnie napisane przez cpc (Post 1295539)
Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Osobiście na miejscu Jarosława widziałbym Przemysława Wiplera - jak dla mnie gwarant wygranych wyborów. Oczywiście Ziemkiewicz to ktoś kto już dawno w PiSie powinien odgrywać jedną z głównych ról.

Musze cie zmartwić bo w partiach politycznych wystepuja różnego rodzaju koterie i układy , ten zna tego ,tamten jest podwieszony pod tamtego i nie jest to takie transparentne i logiczne, że kierując sie "dobrem wspolnym partii" postawimy na Wiplera a Jaro pojdzie w cień. Kaczyński dzieli i rządzi w partii otacza sie zaufanymi ludzmi i on rozdaje karty. Najlepszy przykład na te slowa to sprawa miedzy Kaczyńskim i Ziobro i czym sie to skonczylo.

Wizard 21.01.2013 11:21

Political-fiction. Agata Bielik-Robson jest raczej publicystką, którą trudno brać na poważnie.
PiS to Kaczyński, Kaczyński to PiS. Jakakolwiek zmiana nie wchodzi w grę, nie ma szans na powodzenie, nastąpiłoby błyskawiczne rozwarstwienie 30% elektoratu. Największym utrapieniem PiSu jest niestety sam Kaczyński, ale jednocześnie jego największym atutem. Z Kaczyńskim zawsze będzie te 30%, bez Kaczyńskiego PiS stanie się partią marginalną. Kaczyński chce zagrać va banque, bez koalicjanta. Czy się uda... bez poważnego tąpnięcia tego rządu może być ciężko, jednak już nie takie rzeczy się działy.

Wipler? Najlepszy polityk w PiS, niezwykle kompetentny, jednak jako przywódca? Brak cech przywódczych oraz charyzmatycznych. Mam nadzieję, że się wyrobi, jednak jeszcze jest na to stanowczo za wcześnie.

Co do Ziemkiewicza to wielokrotnie zaprzeczał o swoim czynnym udziale w polityce. Niemniej polityk o takiej charyzmie, wiedzy oraz poglądach byłby Polsce bardzo potrzebny.

Spocony 21.01.2013 11:28

http://www.youtube.com/watch?v=WGTW0...source=message

yarow 21.01.2013 13:04

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Wizard (Post 1295548)
Political-fiction. Agata Bielik-Robson jest raczej publicystką, którą trudno brać na poważnie.
PiS to Kaczyński, Kaczyński to PiS. Jakakolwiek zmiana nie wchodzi w grę, nie ma szans na powodzenie, nastąpiłoby błyskawiczne rozwarstwienie 30% elektoratu. Największym utrapieniem PiSu jest niestety sam Kaczyński, ale jednocześnie jego największym atutem. Z Kaczyńskim zawsze będzie te 30%, bez Kaczyńskiego PiS stanie się partią marginalną. [...]

Dokładnie tak.

Sytuacja w Polsce na dziś wygląda tak, że jedynym ugrupowaniem mogącym się pokusić o wysadzenie PO z siodła, jest PiS.

Pozostałe partie zwyczajnie się w tej walce nie liczą i tyle.

Bez Kaczyńskiego, PiSu nie ma. Nie wolno zapominać bowiem o tzw. twardym elektoracie, który być może nawet w jakiejś swojej istotnej części głosuje na PiS dlatego, że tej formacji przewodzi J. Kaczyński. J. Kaczyński stał się w zasadzie PiSu synonimem, twarzą.

Ileż to razy, wg wielu "znawców politycznych" J. Kaczyński powinien zniknąć dla dobra tego ugrupowania? I ja w pewnym momencie też tak uważałem. Tymczasem pan J. Kaczyński nie znikał, trwał, a bywało, że pod jego przywództwem PiS w "słupkach" przeganiało partię Donalda.

Ponadto, bitwa wewnętrzna o schedę po J. Kaczyńskim będzie krwawa i ona najprawdopodobniej kiedyś PiS rozp ... oli. (Dopóki szefem będzie J. Kaczyński PiS będzie istniał. Odwrotnie, niekoniecznie).

Jeżeli ktoś uważa, iż przed "decydującą batalią" o Polskę, PiS powinien zmienić przywództwo, to nie życzy PiSowi dobrze albo tkwi w wielkim błędzie :D

yarow 21.01.2013 13:10

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1295534)
Ziemkiewicz zastąpi Kaczyńskiego ?
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,tit...fec1&_ticrsn=3

[...] .


Ziemkiewicz "zbliżył" się do formowanego lub "odtwarzanego" ostatnio, Ruchu Narodowego.

Nie przekłada się to automatycznie na jakąś zamianę preferencji wyborczej Polaków. Wpierw, partie narodowe muszą zdobyć odpowiedni "udział" w duszach społeczeństwa polskiego.
Realnie a nie np. wirtualnie, bo w tym momencie przypomniałem sobie casus konserwatywno liberalnego J. Korwina - Mikke, który np. w tak zwanych sondażach internetowych miał raczej dobre wyniki a w realu już tak dobrze nie wypadał. (Chociaż doceniam ostatnie "osiągi" Kongresu Nowej Prawicy).
Dlatego, wagę przywiązywałbym - jako specjalista z wykształcenia :) choć czynnie zawodu tego nie uprawiam - jeśli do sondaży, to do sondaży przeprowadzanych przez wyspecjalizowane ośrodki badawcze.
Mówię dlatego o sondażach bo na razie, siła Ruchu Narodowego uwidoczniła się na Marszu Niepodległości. Najważniejsze jest jednak to, co odbędzie się przy wyborczych urnach.

Arapaho 21.01.2013 16:44

Ziemkiewicz nigdzie nie musiał się zbilżać. Od dawna sam nazywa się nowoczesnym endekiem, a podejscie do ekonomii określa jego uczestnictwo w UPR-rze co samo przez siebie znaczy że jest z innego skrzydła niz Kaczyński.
Na Marszu Niepodległości formalnie nic się nie uwidoczniło gdyż było tam wiele odłamów propiłsudczykowskich które prawdopodobnie w roku przyszym roku - urażone potraktowaniem- zorganizują swoje obchody i wtedy przekonamy się o liczebności Ruchu Narodowego. Chyba że ten pójdzie po olej do głowy i jakoś załagodzi sprawę


Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1295414)
Apraho, w ostatnim czasie nie byłem na bieżąco w kwestiach polskiego rynku medialnego, ale nie doszły do mnie informacje na temat tego, aby Lisicki uczestniczył w projekcie nowej telewizji (słyszałem wyłącznie o Wildsteinie), a poza tym w momencie gdy Lisicki dostaje wparcie finansowe od Lisieckiego, kilkusetmetrowe biuro na Racławickiej i finansowanie na autorski zespół autorów nie wierze, aby był taki głupi i łapał drugą srokę za ogon. Mocniej osadzony w systemie Lis wyleciał w południe ze stanowiska naczelnego we "Wprost" przed rozdaniem nagród Kisiela, gdy tylko Lisiecki dowiedział się, że Lis idzie na swoje i nie zamierza się tym dzielić.

Lisicki w poprzednim, jak i ostatnich wywiadach raczej jasno pokazuje, że nie jest mu po drodze z Karnowskimi i SKOK-ami.

http://fakty.interia.pl/fakty-dnia/n...e,1884219,2943
Interes Sakiewicza (wróć Kaczyńskiego) średnio mnie interesuje, ale z przyzwoitości wypisałem jego nazwisko.

Wracając jeszcze do tego punktu jako całości to widzę takie zagrożenie dla kolejnych niesnasek w centro-prawicowych mediach, choć z mojego punktu widzenia życzę jak najlepiej Lisickiemu i raczej jemu kibicuję w walce o czytelnika i finanse na swoje projekty.

PS. Drużyna pierścienia :)

http://ewastankiewicz.wordpress.com/...zen/#more-6378

Pierwsza lepsza strona (link powyżej )niedowiarku :
Cytat:

W powstanie telewizji zaangażowani są znani dziennikarze: Bronisław Wildstein (który będzie redaktorem naczelnym), Tomasz Sakiewicz (wiceprezes), Ewa Stankiewicz (dyrektorka artystyczna), Rafał Ziemkiewicz, Piotr Lisiewicz, Joanna Lichocka, Anita Gargas, Dorota Kania, Cezary Gmyz, Tomasz Terlikowski, Paweł Lisicki i Katarzyna Gójska-Hejke.
Cytat:

Pierwotnie napisane przez Jaroo1 (Post 1295411)
Arapaho, PiS nic nie zmieni. Bo PiS nie łączy tylko dzieli i okopuje się w swoim wąskim gronie. Właśnie te lata, w których rządzili pokazały, że nic nie zmienią. Teraz byłoby jeszcze gorzej. Mniejsze poparcie społeczne, brak zdolności koalicyjnej. To wszystko powtarzałem ja i inni wiele razy, dlatego widzicie do czego prowadzi polityka. Do niczego, to znaczy prowadzi do .......enia głupot na okrągło i wybielania/oczerniania polityków/partii a Polska jak była tak jest w dupie. Po co mamy wymieniać za i przeciw Kaczyńskiemu/Tuskowi, PiS/PO? Oni byli, rządzili i nic nie zmienili. Wyrzucał bym z rządu takie nieudolne ciamajdy jak śmieci do kosza i stawiał na następnych ludzi. Tamte ciamajdy, które się nie sprawdziły oczywiście powinny odpowiadać za swoje nieudolne rządy, pff rządy? To nie są rządy, to są interesy, układziki, zaspokajanie jakichś chorych ambicji. Czy to co się dzieje w polskiej polityce po 89 roku uzdrawia nasz kraj? Prosta odpowiedź. Nie. Ciągle te same mordy, rządzili już wszyscy od prawa do lewa, nie zmienili nic. Wniosek? Wyjebać. I to jest smutna prawda i nic nie zmieni kolejne 20 lat wyzywania się od lemingów i oszołomów ani bronienia jakichś złodziejskich partyjek, bo tutaj chodzi o Polskę i polaków a nie te partyjki i wodzów. Może to co piszę brzmi śmiesznie ale pomyślcie co może zrobić zwykły obywatel żeby coś zmienić? Nic, bo ta machina go zje zanim się dopcha do mediów, zanim by się przebił, system z niego zrobi śmiecia bo żeby się dopchać do władzy to zgnije moralnie. I komu to jest na rękę? Nam? Myśle, że tylko i wyłącznie tym, którzy raz trzymają ten kraj w swoich łapskach i sobie żyją z podatków ludzi

Jaroo1 - przepraszam ale powtarzasz utarte slogany i to niestety najczęsciej używane przez mainstream. Co znaczy że Kaczyński dzieli ? W jaki sposób i kogo? Mnie od Ciebie? Nie widze tego żeby JK miał wpływ na mój stosunek do np. tutejszych forumowiczów. Nie wiem może Ty to inaczej odbierasz. JK owszem wyraża pewien pogląd- brak akceptacji dla pewnych postaw i pewnych ludzi z przeszłością komunistyczną czy w różnych układach powiązanych z nimi. I tu jest mur. Ale niewybudowany dali Bóg przez niego. Przecież tak myśli od dawna wiele osób co ma z tym wspólnego JK? On ich reprezentuje dlatego na niego głosują. Dalej piszesz :te same mordy od 89 roku - może i morda Kaczyńskiego jest od tego czasu ale sorry rządzil tylko 18 miesiący- cudów oczekiwałeś w tym czasie a jestem i tak w stanie udawadniac że zrobil węcej niż PO w 5 lat? Ostatnia sprawa - wszystko skrytykowałes ale moje pytanie brzmi : jakie widzisz REALNE wyjście z obecnej sytuacji politycznej. Można tak jak Janusz K-M wymyślac setki rzeczy ale sa one nierealizowalne- z wielu powodów -a częściowo po prostu idiotyczne.

emj10 21.01.2013 18:36

Dalej jestem zaskoczony, że Lisicki jest wymieniony wśród założycieli. Cóż zobaczymy, czy będzie mógł trzymać dwie sroki za ogon, ale raczej sądzę, że wybierze red. nacz.

yarow 21.01.2013 18:36

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1295565)
Ziemkiewicz nigdzie nie musiał się zbilżać. Od dawna sam nazywa się nowoczesnym endekiem, a podejscie do ekonomii określa jego uczestnictwo w UPR-rze co samo przez siebie znaczy że jest z innego skrzydła niz Kaczyński.
Na Marszu Niepodległości formalnie nic się nie uwidoczniło gdyż było tam wiele odłamów propiłsudczykowskich które prawdopodobnie w roku przyszym roku - urażone potraktowaniem- zorganizują swoje obchody i wtedy przekonamy się o liczebności Ruchu Narodowego. Chyba że ten pójdzie po olej do głowy i jakoś załagodzi sprawę

[...]

Patrząc w taki sposób jak to przedstawiłeś (ponadto, zależy jak kto definiuje termin "ujawniło". W moich oczach, ten Ruch się "ujawnił/"pokazał"/"policzył") czy to coś zmienia na dzisiaj?

Słabość czy siła Narodowców nie zależy od tego gdzie usiądzie lub stanie Rafał Ziemkiewicz.

Dziś siłą jest PiS. W tym punkcie chyba nie ma sporu?


Prawdopodobnie, głos w Wyborach oddany na jakąkolwiek inną formację niż PiS umocni u żłoba PO. Oczywiście, trudno oczekiwać od osób posiadających inne poglądy niż PiS do głosowania na PiS ale w konsekwencji, oddanie niepeowskiego głosu na niepis, umocni u władzy partię Donka.

I to być może jakiś "dylemat moralny" dla Osób, które naprawdę się zastanawiają nad przyszłością Polski.

Spocony 21.01.2013 18:45

takie PJN, Solidarne Polski, Nowa Prawica i inne mniejsze partie to jakieś mniej 5-7 % dla potencjalnego przeciwnika PO

yarow 21.01.2013 18:52

EdiT; wycofuję, bo nie przeczytałem dokładnie.

Jaroo1 21.01.2013 18:55

Cytat:

Jaroo1 - przepraszam ale powtarzasz utarte slogany i to niestety najczęsciej używane przez mainstream. Co znaczy że Kaczyński dzieli ? W jaki sposób i kogo? Mnie od Ciebie? Nie widze tego żeby JK miał wpływ na mój stosunek do np. tutejszych forumowiczów. Nie wiem może Ty to inaczej odbierasz. JK owszem wyraża pewien pogląd- brak akceptacji dla pewnych postaw i pewnych ludzi z przeszłością komunistyczną czy w różnych układach powiązanych z nimi. I tu jest mur. Ale niewybudowany dali Bóg przez niego. Przecież tak myśli od dawna wiele osób co ma z tym wspólnego JK? On ich reprezentuje dlatego na niego głosują. Dalej piszesz :te same mordy od 89 roku - może i morda Kaczyńskiego jest od tego czasu ale sorry rządzil tylko 18 miesiący- cudów oczekiwałeś w tym czasie a jestem i tak w stanie udawadniac że zrobil węcej niż PO w 5 lat? Ostatnia sprawa - wszystko skrytykowałes ale moje pytanie brzmi : jakie widzisz REALNE wyjście z obecnej sytuacji politycznej. Można tak jak Janusz K-M wymyślac setki rzeczy ale sa one nierealizowalne- z wielu powodów -a częściowo po prostu idiotyczne.
Zacznę od końca. Realne rozwiązanie? Nie wiem. Można tylko gdybać i się domyślać co będzie dobre i co wypali. Moja wizja byłaby taka, żeby takich przegranych jak Kaczyński i jak większość tych co się dorwali do rządzenia (nie chodzi mi o stricte rządzenie tylko siedzenie w Sejmie, życie za nasze i nic nie dawanie nam. Bo co nam dali Kaczyńscy przez te lata działania? Więcej zepsuli niż naprawili. Poparcie wejścia do UE, traktat lizboński - tak, tak ciągle to powtarzam, ale co mam mówić? Sprzedanie się UE i podpisanie tego gówna to jedna z gorszych rzeczy jaką można było zrobić. Straciliśmy suwerenność, o której ciągle mówi Jarosław). Wywalałbym po prostu tych przegranych, nieudaczników, darmozjadów na zbite pyski i jeszcze bym ich majątku pozbawił za to okradanie państwa. Nic nie robią a żyją jak pączki w maśle. Przecież bycie politykiem to nie powinno być takie hop siup na zasadzie "pcham się w to bo sobie wyrobię układy, dorobię się itp", to ma być misja i odpowiedzialność za Polskę a nie za siebie czy tylko za swój elektorat. Ja tu nie mam konkretnie żalu do samego Kaczyńskiego. Dla mnie większość polityków to są skończone zera. Ty oceniasz, że PiS z Kaczyńskim są w stanie pomóc Polsce. Moim zdaniem nie są w stanie a w obecnej sytuacji (brak zdolności koalicyjnej, poparcie, które myślę, że nie przekroczy 35%) zrobić nic oprócz tkwienia w tym szambie i dalszego udawania, że się starają. Przykładowo zobacz co tutaj .......i Hofman:
http://www.youtube.com/watch?v=8g4qVZkFHA0
Mowa o podwyższeniu kar za gwałty na kobietach i współpracy na linii Ruch Palikota - PiS ku zmianie prawa a ten matoł mówi, że trudno sobie współprace wyobrazić z nimi. Wiadomo, światopoglądowo się różnią i nie ma co udawać , że jest inaczej, ale w takiej sprawe jak ta powyżej on mówi, że nie wyobraża sobie współpracy. Przecież on się zaśmiał Polakom w twarz. Co to ma być? W takiej, "neutralnej" sprawie nie mogli by wspólpracować to jak takie zacietrzewione partie mają zmienić sytuację w Polsce? Oni tam się dorwali do koryta i każdy chce się jak najwięcej nażreć, z tym, że żarcie dla nich to nie tylko kasa (bo tego maja po uszy) ale też władza, żywią się nią jak świnie paszą. Te wszystkie popieprzone partie chciałyby mieć 100% władzy no bo wtedy można porządzić, wiadomo przecież, że współpracować z innymi nie będą bo nie. Przecież to nie na tym polega. Ja już to pisałem wiele razy. Polityk to ma być nasz sługa a nie jakiś kozak fafarafa, który jak zostanie posłem to ma w dupie Polskę (nas) i realizuje jakieś chore ambicje (tak jak te gadki Hofmana powyżej. I mnie nie obchodzi, że może tak zażartował, że może mu się wymsknęło. To po prostu było głupie i nie fair a skoro tak mówi nawet w żartach to na pewno po części tak też czuje).
A jeśli chodzi o Kaczyńskiego i dzielenie Polaków. Mam tutaj na myśli takie incydenty jak opowiadanie o jakichś ukrytych opcjach niemieckich, o gadkach, że oni stoją tam gdzie stało zomo, czy nawet o tej sprawie z trotylem i zamachem smoleńskim. Owszem, on może mnie i Ciebie tym wszystkim nie urazić ale on jako polityk i ewentualnie jeden z najważniejszych ludzi w Polsce prezydent/premier powinien być bardziej neutralny. Powinien działać dla nas wszystkich a nie dla jakichś wąskich grupek, dla elektoratu. Powiedz mi, co komu daje ta wojna między Polakami? My z dnia na dzień się tylko potrafimy na siebie co raz bardziej obrazić i bardziej skłócić, podzielić (a im - politykom - w to graj). Po co to mówienie o zamachu w smoleńsku? Jak wiedzą to na 100% to niech udowodnią i będzie pozamiatane. Mówienie o zamordowaniu 96 osób już dzieli Polaków samo w sobie bo jak ktoś jest za PO to od razu sobie pod nosem powie "ale ten Kaczyński jest pojebany". Obrażanie Ślązaków to dzielenie Polski, to napuszczanie ich na nas i nas na nich. Ja te wszystkie gadki szmatki polityków odbieram jako tematy zastępcze. Nie widzę w tym chęci polepszenia sytuacji w Polsce, to wszystko to taka gra na czas. Raz wymyślą śmierć małej Madzi, raz lądowanie samolotu na podwoziu przez Wronę, innym razem mówią o zamordowaniu 96 osób. Albo jak z mównicy sejmowej sie obrażają, to Ci nie przeszkadza? To jest szczyt bezczelności. Biora kasę za to, że sobie pojeżdżają, "naćpana hołota" (Miller), "zadzwoń do brata" itd. Czujecie to? Typy sobie robia kabaret z tego wszystkiego i dostają za to kasę, maja immunitet, nadzwyczajne prawa. Czy Was to naprawdę bawi? To ma być debata publiczna w Polsce? Taki ma być poziom dyskusji? Do czego to nas zprowadzi? Przecież oni tam mają w dupie Polskę, to właśnie widać po ich zachowaniach i działaniach. liczy się tylko kłótnia, afery a zero zjednoczenia się we wspólnej sprawie, dla dobra narodu.
Dopóki nie zrozumiemy, że żeby coś zmienić musimy przymykać oko na poglądy, które nas dzielą, dopóki nie zmiemy poziomu dyskusji z kłótliwego na merytoryczny to jesteśmy w dupie. jesteśmy w dupie za Tuska, za Kaczyńskiego. Bo oni psują Polskę albo nic nie robią, kłócą się przy tym a my robimy to samo za ich przykładem. I to nas właśnie niszczy. Przecież nigdy się wszystkim nie dogodzi i to jest niemożliwe żeby chociażby 50% Polaków była zadowolona z rządów danej partii a widze, że dążymy właśnie do takiej sytuacji, gdzie wiekszość Polaków to musi być sztywny elektorat żeby dopiero móc Polskę zmieniać np na wizję PiSowską. Ale to nie o to chodzi, bo przede wszystkim trzeba ją zmieniać pod wszystkich a nie tylko swoich wyznawców. Politykom nie zależy na dobru Polski, przecież to widać, gdyby im zależało to by pracowali dla Polski a nie dla zaspokojenia swoich chorych ambicji.

Spocony 21.01.2013 18:55

Priorytetem dla mnie jest odsunięcie PO od władzy -> zgadzam się, że jedyną partią, która może uzyskać 30-40% jest PiS, reszta SLD,Palikoty,PSL mogą wyciągnąć max.15%.

Dopiero jak PiS wygra wybory, czyli automatycznie ma przeciw sobie wszystkie główne media, można powołać jakąś "młodą krew" na prawicy, która zdoła w następnej kadencji przekroczyć próg wyborczy i dostać się do sejmu...

Jaroo1 21.01.2013 18:58

do skasowania

AYALA 21.01.2013 19:03

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Spocony (Post 1295578)
Priorytetem dla mnie jest odsunięcie PO od władzy -> zgadzam się, że jedyną partią, która może uzyskać 30-40% jest PiS, reszta SLD,Palikoty,PSL mogą wyciągnąć max.15%.

Dopiero jak PiS wygra wybory, czyli automatycznie ma przeciw sobie wszystkie główne media, można powołać jakąś "młodą krew" na prawicy, która zdoła w następnej kadencji przekroczyć próg wyborczy i dostać się do sejmu...

warto tez przypomnieć słynne słowa Józefa Stalina " nie ważne kto na kogo głosuje, ale kto liczy głosy"

emj10 21.01.2013 19:31

Świetna odpowiedź Ziemkiewicza dlaczego nie może on zostać liderem PiS i o tym co go odróżnia od tego środowiska.
http://www.fronda.pl/a/ziemkiewicz-d...cia,25557.html

domin_czyzyny 21.01.2013 20:01

jak Wam się podoba ?

http://www.youtube.com/watch?feature...v=vMz2c0OtAsY#!

jeśli europejczycy się nie obudzą, to Muzułmanie obudzą ich we własnych łóżkach, a może nawet nie pozwolą się już obudzić.

yarow 21.01.2013 20:10

[QUOTE=domin_czyzyny;1295588]jak Wam się podoba ?

http://www.youtube.com/watch?feature...v=vMz2c0OtAsY#!

jeśli europejczycy się nie obudzą, to Muzułmanie obudzą ich we własnych łóżkach, a może nawet nie pozwolą się już obudzić.[/QUOTE\]


-----------------

Jak patrzę na taką europejskość jak tutaj raz jeszcze przytoczona:
http://legionista.nowyekran.pl/post/...rkiestry-zycia
to zaczynam mieć dylemat kogo "wolę" ...
Niektórym "europejczykom" taki muzułmański porządek chyba dobrze by zrobił ...

Mareq 21.01.2013 21:17

Cytat:

jeśli europejczycy się nie obudzą, to Muzułmanie obudzą ich we własnych łóżkach, a może nawet nie pozwolą się już obudzić.
Niektórzy są przytomni.

http://www.youtube.com/watch?v=JTgLStpsXXQ

https://www.youtube.com/watch?v=Kwq8...layer_embedded

Arapaho 21.01.2013 21:31

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1295586)
Świetna odpowiedź Ziemkiewicza dlaczego nie może on zostać liderem PiS i o tym co go odróżnia od tego środowiska.
http://www.fronda.pl/a/ziemkiewicz-d...cia,25557.html

Jestem rozczarowany diagnozą RAZ-a w jednym aspekcie. Foruje formułę która nigdy nie sprawdziła sie nikomu. Państwo to jest potężna firma - niech mi ktoś pokaże dobrze funkcjonującą firmę bez szefa który określa kierunki, dobiera sobie kadry, realizuje plany i za nie odpowiada,motywuje , dba o atmosferę. Mając do tego oczywiście zaufanych ludzi. W każdym przypadku kiedy w firmie hierarchia zostaje zachwiana np. przez równe udziały w spółce następuje blokada rozwoju, każdy ciągnie w swoją stronę, podobnie kiedy znajdują się osoby zatruwające atmosferę czy dogadujące się z konkurencją etc.tec. Takie banialuki o możliwości tworzenia państwa bez silnego przywództwa może tylko mówić ktoś kto nigdy niczego nie organizował a już napewno nie zarządzał dużą grupą ludzką.

A z innej beczki znów powstaje Międzynarodówka - tym razem nie radziecka a europejska
Cytat:

Dzisiaj Janusz Palikot powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że po eurowyborach w 2014 r. powstanie Międzynarodówka Federalistów Europejskich, do której wejdą zieloni, liberałowie, demokraci i Ruch Palikota z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Mareq 21.01.2013 21:41

Przecież międzynarodówki europejskie już są :)

http://www.epp.eu/index.asp

http://www.pes.eu/

+ kilka innych

domin_czyzyny 21.01.2013 21:54

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Mareq (Post 1295601)

wierzę, że Francuzi uratują swój kraj, swoją tradycję, kulturę i zwyczaje. To wspaniały kraj, mimo wielu głupot jakich dopuścili się Jego przywódcy i naród. Wierzę w ich odrodzenie!

Ten film z młodymi ludźmi i moim zdaniem główne przesłanie -> NIGDY KHADER NIE BĘDZIE ICH BRATEM!

Worcester 21.01.2013 21:56

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1295603)
Jestem rozczarowany diagnozą RAZ-a w jednym aspekcie. Foruje formułę która nigdy nie sprawdziła sie nikomu. Państwo to jest potężna firma - niech mi ktoś pokaże dobrze funkcjonującą firmę bez szefa który określa kierunki, dobiera sobie kadry, realizuje plany i za nie odpowiada,motywuje , dba o atmosferę. Mając do tego oczywiście zaufanych ludzi. W każdym przypadku kiedy w firmie hierarchia zostaje zachwiana np. przez równe udziały w spółce następuje blokada rozwoju, każdy ciągnie w swoją stronę, podobnie kiedy znajdują się osoby zatruwające atmosferę czy dogadujące się z konkurencją etc.tec. Takie banialuki o możliwości tworzenia państwa bez silnego przywództwa może tylko mówić ktoś kto nigdy niczego nie organizował a już napewno nie zarządzał dużą grupą ludzką.

Nie zauważyłeś, że argumenty RAZa to pstryczek w środowisko PiS mocno scentralizowane i oparte na przywództwie JK, gdzie nie ma miejsca na debatę, różne skrzydła itp?

Ziemkiewiczowi wyraźnie chodzi o pracę u podstaw. Tworzenie stowarzyszeń, różnego rodzaju lokalnych organizacji, które miałyby na celu aktywizować społeczeństwo. Z nich powinna wyrastać partia. To model demokracji amerykańskiej. Z dołu ku górze. Natomiast w Polsce jest odwrotnie. Najlepiej opisał to w "Czasie wrzeszczących staruszków". Słowa dotyczą PC, ale JK później powielił schemat przy tworzeniu PiSu:
"PC nie było żadnym wyjątkiem: było, jak reszta prawicowej drobnicy, partią od początku budowaną wokół nieomylnego wodza i coraz bardziej zacieśniającą wokół niego szeregi. Pytanie, które zadałem wyżej - na kogo wymienić tych, kórzy sa eksponentami postkomunistycznej nomenklatury i służb w aparacie państwowym - dla ludzi zapisujących się do partii miało odpowiedź zrozumiałą samą przez się: na nich. Tak jak wszystkie partie w III RP, partia Kaczyńskiego powstawała od góry, nie od dołu. Nie wyrastała z lokalnych inicjatyww, z jakichś stowarzyszeń regionalnych, towarzystw ziemiańskich czy uniwersytetów robotniczych i ludowych, tak jak w przedwojennej Polsce wyrastały z samego dołu jej główne nurty polityczne, endecki, socjalistyczny i ludowy".

Wspominałem we wcześniejszych postach o braku otwarcia polityków PiS na masy. Zarzucałem, że nie jest to partia obywatelska. Kolejny przykład opisany w wyżej wymienionej książce, obrazujący nastawienie polityków do pracy ze społeczeństwem. Co prawda również z lat dziewięćdziesiątych, ale nazwiska zgadzają się:
"Wracając do początku lat dziewięćdziesiątych - jedną z owych nieudanych prób wspomożenia polskiej pożal się Boże prawicy podjęła związana z brytyjskimi konserwatystami grupa Windsor. Jako działacz UPR wziąłem w kilku zorganizowanych przez nią spotkaniach.(...)Otóż podczas dyskusji o politycznym marketingu oraz organizowaniu pracy partyjnej zabrał głos Ludwik Dorn i powiedział mniej więcej coś takiego: my w Porozumieniu Centrum mieliśmy w pewnym momencie problem, bo kiedy byliśmy partią rządzącą, to ludzie zapisywali się do nas na potęgę, w którymś momencie zrobiło nam się w partii trzydzieści tysięcy członków i zaczynaliśmy nad tym tracić kontrolę; na szczęście szybko udąło nam się ich pozbyć.Nie zapomnę wzroku, jakim Anglicy wpatrywali się w tym momencie w tłumacza, gestykulującego ze swej kabiny, że nic nie pomylił, ten człowiek naprawdę to powiedział".

Problemem JK, PiSu oraz polskiej prawicy jest to, że Jarosław Kaczyński jest zbyt silny aby stracić władzę na prawicy i zbyt słaby, aby poprowadzić prawicę do zwycięstwa w wyborach

Mocny 21.01.2013 23:58

polecam ten fanpage dla osob ktora chca ogarniac dobrze polityke, ekonomie, historie

http://www.facebook.com/pages/Dzienn...06206186096921


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 23:12.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl