![]() |
Widzę, że dalej obrona patałachów się odbywa. Który to już raz Królewski się ośmieszył?
Jeśli taka umowa o poufności obowiązywała tylko w jedną stronę, a rozmowy toczyły się dobre pół roku i Jaro się nie skapnal, że w sumie jeśli oni takiej umowy chcą to tak sprawiedliwie i fajnie by było gdyby sami byli zobowiązani zachowac poufność. Także kolejny kamyczek do ogródka Jareczka można wrzucić. Znowu Wisła i on ośmieszeni. Wisła, podmiot, któremu kibicuje z 200 tys Polaków (oglądalność meczów), przez stadion przewija się pewnie z 50 tys ludzi rocznie, czyli krótko mówiąc podmiot, którym interesuje się masa osób i w interesie klubu i tych osób jest wiedzieć z kim klub rozmawia o przejęciu (właśnie po to aby społeczność wiedziała co się dzieje) i taki klub ma zamknąć mordę bo inwestor kaze, a tenże inwestor jak będzie chciał to się wysypie w wywiadzie, że rozmawiał z Wisłą. Śmiech na sali co tu się odpierdala |
Na bank gość, który nie potrafi odpowiednio "przygotować" umowy NDA odda klub w odpowiednie ręce z dobrą umową :rotfl:
|
Cytat:
W tej sytuacji masz dwie opcje. Pierwsza, bardzo mało prawdopodobna, to taka, że nasz prezes zgodził się podpisać jednostronnego NDA ustawiając Wisłę w skrajnie niekorzystnej sytuacji jak tego przysłowiowego rolnika wobec Lidla. Druga, biorąc pod uwagę prawdomówność prezesa znacznie bardziej prawdopodobna, to taka, że nasz prezes i wszyscy go wspierający oszukał kibiców w kwestii istnienia NDA blokującego ujawnienie nazwy partnera. Bez względu na to w co wierzysz w każdym powyższym przypadku prezes się skompromitował i zdecydowanie jest go za co szarpać. |
BTW. Pan Ufer w tym samym wywiadzie ubił też teorię Jadczakowi przypominając, że to on na Śląsk nie złożył oferty (a nie Wrocław się wycofał) i przyznając, że to Wisła się wycofała ale z innych powodów niż podawane przez Jadczaka. O ile w naszym przypadku możemy tylko się domyślać o tyle co do Wrocławia to jest fakt (pamiętam artykuły o zdumieniu brakiem oferty w tamtejszym magistracie).
Czyli Jadczak na pewno kłamie w jednym przypadku. Naiwnością byłoby wierzyć mu w drugim. |
Cytat:
|
Cytat:
JK po sprawdzeniu MADY dobrze wiedzial, ze to bedzie zle wygladac, ale ciagnal to tak dlugo jak mogl zeby punktowac w mediach, wiedzac, ze i tak ja odrzuci. Niby glupia ta teoria, ale patrzac na popisy JK w mediach i na twitterze powaznie jestem w stanie w cos takiego uwierzyc. |
Cytat:
Te "podstawowe" informacje o MADA mógł zdobyć dość szybko, musiał to wiedzieć powiedzmy już w kwietniu... Moim zdaniem dziwne, że w ogóle wypowiadał się w temacie tak optymistycznie. |
Wg mnie Jarosław złapał podjarkę bo liczył, że MADA kupi klub, ale pozostawi go na stanowisku prezesa.
Oczywiście nie da się tego w żaden sposób udowodnić, ale taka teza doskonale tłumaczy całokształt jego zachowania (oczywiście w oparciu o to co już wiemy o nim jako o człowieku). |
co ciekawsze narracja była wtedy taka że to właśnie inwestor wymaga zostania Jarka , a on negocjuje żeby jednak nie musieć nim zostać
wystarczy przewinąć forum, Karherop itp powtarzali to całkiem na serio... |
Cytat:
Prezes to jednak pracownik najemny i samo prezesowanie nic Jarosławowi w tej jego wielopoziomowej ściemie nie daje. Wg mnie chodzi o brak zgody drugiej strony aby Jarosław mógł sobie zostawić jakiś pakiecik akcji. Bez nawet małej ich liczby nie da się już opowiadać mitów jaka wielka musi być jego firma jeśli jej prezesa stać na bycie (współ)właścicielem jednego z największych polskich klubów. Któryś z użytkowników zwracał na to uwagę i wrzucał tu kiedyś wywiad z wywodami prezesa w tym temacie. Oczywiście chęć pozostawienia sobie akcji była uzasadniona tym, że bez udziałów trudno mu będzie zostać a bez niego transakcja się nie uda. Najlepsze, że byli ludzie którzy w ten ostatni pseudoargument uwierzyli. |
Nie zmienia to faktu, że próba obrony tego co w związku z niedoszłą transakcją odwalił JK przez przedstawiciela socios w RN budzi eufemistycznie rzecz ujmując, niesmak.
|
Tylu się tu specjalistów od NDA namnożyło, że strach się odezwać :D
A tak na serio, to oczywiście nie wiemy jaka była jego treść, ale w sposób oczywisty to musiała być umowa "w dwie strony". Tyle że nie tak, jak to sobie niektórzy wyobrażają, że każda informacja ma być tak samo chroniona przez obie strony, bo to te same "płaszczyzny". W NDA ludzie chronią te informacje, które do należą do nich i których ujawnienie mogłoby narazić ich interesy. Co oznacza, że z natury rzeczy potencjalny inwestor przekazuje i chroni zupełnie inne kategorie danych niż potencjalny obiekt inwestycji. Więc tak, z całym brakiem szacunku do sposobu informowania o wszystkim przez klub, to zarzuty o to, że skoro powołuje się na zakaz ujawniania nazwy potencjalnego inwestora a druga strona może sobie zrobić z tą informacją co jej się żywnie podoba, to coś zostało zaniedbane przy podpisywaniu umowy o zachowaniu poufności są z gruntu chybione. Zwłaszcza że "właściciel" tej informacji nijak nie potrzebuje już utrzymywania jej w tajemnicy, bo o ile było mu to potrzebne na etapie negocjacji z trzema różnymi klubami, to teraz, kiedy już wiadomo, gdzie wszedł, a gdzie nie wszedł, jest to dla niego kompletnie bez znaczenia. W tym wywiadzie jest tylko jedna istotna kwestia, czyli potwierdzenie tego, że powodami odrzucenia oferty przez JK nie było to, co raz próbuje się dorobić post factum i na siłę, czyli kwestie wizerunkowe związane z wątpliwościami co do źródeł pochodzenia kasy funduszu. |
Cytat:
Cały ten wywód jest formalnie prawdziwy tyle, że to mogłaby być treść (słabego) podręcznika z teorii negocjacji, a z praktyką ma to niewiele wspólnego. Praktyką jest to, że jeśli doprowadzasz do sytuacji w której Ty na dany temat (istotny np. z punktu widzenia PR jak w omawianym przypadku) musisz trzymać buzię na kłódkę a druga strona w każdej chwili może wszystko opowiedzieć kompromitując Ciebie publicznie tzn. że jesteś frajerem- teoretykiem a nie poważnym równorzędnym parnerem w negocjacjach. Przy czym ja w tą wersję nie wierzę. Nie chce mi się drugi raz przepisywać - tu jest podsumowanie możliwych opcji: https://forumwisly.pl/showpost.php?p...postcount=1963 |
Nie no jasna sprawa że to tylko dywagacje. Zastanawiam się tylko jaki interes miała by Mada aby na obecnym etapie chronić informacje że negocjowała przejęcie Wisły skoro sami otwarcie o tym teraz mówią.
Co więcej z faktu że rozmawiają z Lechią nikt tajemnicy nie robił. No i czy interes Wisły w przypadku tych negocjacji był odpowiednio chroniony. |
|
Cytat:
Od tego czasu staram się nie nadużywać tego typu argumentacji, przynajmniej dopóki nie dowiem się plus minus jakie ta osoba po drugiej stronie ma rzeczywiste doświadczenia i kompetencje. Wolę się skupić na argumentacji merytorycznej. No ale generalnie, jeśli chcesz, możemy na privie wymienić się swoimi doświadczeniami i kompetencjami w temacie, Ty mi pokażesz te kilkadziesiąt a może nawet ponad setki podpisywanych NDA, których podpisywanie prowadziłeś, ja Ci pokażę - zanonimizowane w razie potrzeby, bo w większości obowiązuje mnie w ich zakresie tajemnica zawodowa albo właśnie... zobowiązanie do zachowania poufności - swoje doświadczenia w temacie i wspólnie się zastanowimy czy argument z autorytetu ma tu jakąkolwiek moc sprawczą, a jeśli tak, to w którą stronę :D Dla ułatwienia dodam, że na mailu z tylko jednej z firm, w których działam, wyszukiwarka wypluła mi przed chwilą mi jedynie 3039 wiadomości z frazą "NDA" za ostatnie 5 lat i podejrzewam, że większość z nich nie odnosi się jednak do słowa "PANDA" ;) Cytat:
- potencjalny inwestor przekazuje swoje informacje, które chce, aby pozostały poufne, - potencjalny obiekt inwestycji przekazuje swoje informacje, które chce, aby pozostały poufne, - w toku negocjacji powstają dodatkowe informacje, które jakichś powodów obie strony uznają za potrzebujące poufności albo jedna strona chce aby były poufne, a druga wprost przeciwnie, chciałaby o nich ogłosić wszem i wobec. De facto w cywilizowanym procesie negocjacji treści NDA uzgodnienia wymaga jedynie druga część trzeciej kagtegorii informacji, bo potrzeba utrzymania poufności pozostałych jest dla wszystkich oczywista, choć oczywiście twardo negocjuje się także inne elementy treści NDA typu sposób wyróżniania informacji poufnych czy sankcje za naruszenia - ale to akurat pozostaje poza zakresem tej dyskusji. Istota działania NDA jest natomiast taka: dysponent informacji poufnej chce być dalej jej dysponentem. To znaczy chce utrzymać monopol na prawo do jej utrzymania w poufności bądź wykorzystania we własnym interesie, a obowiązek utrzymania tego w tajemnicy przez drugą stronę ma zabezpieczyć jego interes w tym przedmiocie. Zasadą jest więc to, że jedna strona na dany temat musi trzymać gębę na kłódkę, a właściciel robi ze swoją informacją to, co chce. Kuriozalnym jest zatem założenie, że ktoś przekazujący wyłącznie swoje informacje poufne miałby w tym zakresie z jakiegoś powodu pozbawić się swojego prawa i ograniczyć możliwość dysponowania swoją własną informacją tylko dlatego, żeby zachować tu jakąś wzajemność. Wracając do tematu - należy sobie odpowiedzieć na pytanie w czyim interesie miałoby pozostawać utrzymanie w tajemnicy tego, że to akurat MADA (czy jakikolwiek inny podmiot) prowadzi negocjacje związane z inwestycją, czyli nazwy. Niewątpliwie było to w interesie samej MADY - ponieważ prowadziła jednocześnie trzy negocjacje z trzema różnymi klubami. Ale tylko do momentu, w którym bardziej by jej to przeszkadzało niż pomagało. Kiedy jej już pomagało w ramach argumentu "zdecydujcie się, bo jak nie, to mamy dwie inne opcje na stole" od razu poszły oficjalne oświadczenia do prasy itp. A kiedy wybór został dokonany, nie ma to już żadnego wpływu na interes funduszu. Czy było to w interesie JK? Wprost przeciwnie. W tamtej sytuacji straszliwie potrzebował uwiarygodnienia że prowadzi rozmowy z potencjalnym inwestorem, na dodatek poważnym. Nie miał żadnego interesu w tym, aby utrzymywać to w poufności, przynajmniej do momentu, w którym był przekonany, że potencjalny inwestor faktycznie jest poważny. Ewentualne odzwierciedlenie tego w treści umowy NDA, zakładając oczywiście, że była sporządzana ad casum, a nie tępo według wzorca, powinna być refleksem podejścia stron. Podkreślmy - o ile była pisana praktycznie pod potrzeby i interesy stron, a nie dlatego, że ktoś uważa, że powinno być po równo, bo zostaniemy frajerami, nawet jeżeli ma się to nijak do uwarunkowań. Ja w swojej praktyce jestem zwolennikiem tego, że umowy mają odpowiadać konkretnym potrzebom, a nie poczuciu misji. |
Cytat:
Jak myślisz ilu jest inwestorów chcących zainwestować w Polską kopaną? Bo według tego co napisałeś to inwestorzy walą drzwiami i oknami, a tak nie jest. A teraz z artykułów prasowych dowiadujemy się że były już właściciel Lichi nie chciał zgodzić się na pewne ustępstwa, No to taka informacją został przyparty do muru. Konkludując Jak nie Lechia to będzie inny klub a naszego „krulewicza” wykorzystano w roli pożytecznego idioty. |
Cytat:
|
Do tego w którym napisałeś, że MADA chciała zachować negocjacje w tajemnicy. JK był im potrzebny aby przyprzeć Lechię do muru bo nie od dziś wiadomo ze klapie dziobem na lewo i prawo. A za Wrocław nawet nie złożyli oferty.
|
Cytat:
Gdy Sernik bredził o obronie dzieczictwa TS-u i był przeciwnikiem resetu. On to pisał nie jak zwykły kibic, tylko jako osoba współdecydująca o losach Wisły, zwłaszcza, że ta polityka zwyciężyła. Wtedy reset - rozumiany jako kompletne odcięcie się od grup przestępczych, od patologicznych środowisk kibicowskich i TS-u był oczywistą oczywistością. Ich należy zgodnie uznawać za winnych obecnej sytuacji, bo oni należą do struktury rządzącej Wisłą. Nie za organ doradczy, tylko za organizację decydującą o tym jak Wisła źle popłynęła po tzw. odnowieniu. Oni nie chcieli resetu, nie chcieli odnowienia. Stali się tubą propagandową Nieomylnego z Dortmundu i Odklejonego z Gorlic. Nie reagowali na szerzącą się patologię w klubie - na zatrudnienie wujka, brata, czyli na wzrost układu z Truskolas. Brali czynny udział w procesie spadkowym. Proces spadkowy to nie tylko wyniki na boisku ze słynnym 1/14 ukochanego wujka, tylko wszystkie zdarzenia, które ten spadek poprzedzały od wiosny 2019 roku. Sociosy w tym wszystkim brali udział. Nie reagują na już dramatyczną sytuację Wisły, na znaczący wzrost zadłużenia w ostatnich miesiącach. Dla mnie wydarzenia w Wiśle w ostatnich latach to największa kompromitacja w historii polskiego sportu. Stanie w jednym szeregu z Nieomylnym i Odklejonym jest tak samo negatywne jak wcześniej bronienie Marzenki do samego końca. Dla mnie obecna sytuacja klubu jest gorsza niż w latach 16-18, choć tak w rzeczywistości nie łatwiej napisać, że od obalenia Cupiała nie było żadnego odnowienia, tylko jedno wielkie oszustwo z przełomu 2018/2019 r. i w zasadzie od zagarnięcia władzy w 2016 r. jest ciągła równia pochyła, następują kolejne niewyobrażalne rzeczy. Nieomylny z Odklejonym nie stali się odnowicielami, tylko wskutek patologicznych i celowych rządów jeszcze bardziej zaorali Wisłę, bo w końcu to oni są symbolami spadku, braku awansu i obecnego burdelu hiszpańskiego przy ciągłych bajkach o inwestorach ze strony Królewicza. Ciągle się wydaje, że gorzej być nie może, a tu cały czas jest coraz gorzej. Tylko wtedy jeszcze był gigantyczny zryw kibiców, pomoc Jadczaka, Leśnodorskiego czy Obidzińskiego. Stąd, sytuacja dzisiaj jest o wiele gorsza niż była w momencie tzw. pozorowanego oddawania władzy przez Królową Marzenkę. Teraz już nic nie będzie. Coraz bardziej to pachnie upadkiem Wisły. |
Mógłbyś rozwinąć jak Socios "należą do struktury rządzącej Wisłą" oraz "Brali czynny udział w procesie spadkowym."
Napisz konkrety. |
jakie Socios jest każdy widzi...
inna rzecz że pewien absmak budzi fakt że najbardziej je zmieniać chcą ci co nie należą to zupełnie jak z Kościołem Katolickim |
Kto chce zmieniać Socios?Są ludzie którzy się z działalnością zgadzają i są tacy którzy się nie zgadzają.Samo Socios musi podjąć decyzje czy zmodyfikować swoje ruchy czy działać dalej tak jak dotychczas.
|
zmieniac to taki skrot myslowy, wiadomo o co chodzi
|
Cytat:
Na początku potrzebowali tajemnicy, żeby móc spokojnie wejść do każdego z tych klubów. Nikt nie lubi być jakąś tam opcją awaryjną w stylu "dzień dobry, szukamy klubu do zainwestowania, negocjujemy już z kilkoma innymi klubami, ale jakby się tam nie udało, to chcielibyśmy spróbować z wami". Tak samo jak negocjując transfer z piłkarzem nie mówisz mu, że negocjujesz też z trzema innymi, lepszymi i dopiero jak z nimi się nie uda, to go weźmiesz - postawiłbyś się z automatu w gorszej pozycji negocjacyjnej, a i ryzykowałbyś, że ktoś strzeli focha i w ogóle odmówi rozmów. Potem, kiedy potrzeby się zmieniły, a negocjacje we wszystkich klubach były na tyle zaawansowane, że można było ich używać jako argumentu żeby wywołać presję na pierwszym klubie, oczywiście bez żadnych skrupułów tego użyli, bo nie potrzebowali już tajemnicy. Tak samo jak w negocjacjach transferowych z zawodnikiem pierwszego wyboru wrzucisz hasło, żeby się decydował, bo jak nie to masz już dogadanych innych na jego miejsce. Przy czym wcale nie mam pewności, czy to Lechia była pierwszym wyborem. Mogła nim być akurat Wisła - przynajmniej do pewnego momentu. |
Cytat:
|
Cytat:
|
Ja tylko przypomnę słowa odklejonego, jak mówił, że Wisła jest na tyle atrakcyjna, że nie rozmawia z każdym kto się odezwie, że chce ją kupić i starannie dobiera firmy, z którymi rozmawia.
Ja z tego wyciągam dalszy ciąg logiczny, że jeśli jakaś firma nie chce traktować Wisły po partnersku, ale występuje z pozycji siły czyli przymusza do podpisania NDA czy nawet NDCA na zasadach niekorzystnych dla klubu, nierównych, ograniczających klub a dający pole działania dla inwestora, to w takiej sytuacji jest krótkie: dziękujemy. I każde inne zachowanie pokazuje, że jesteśmy w uległej pozycji, jak ubogi krewny, czy rolnik negocjujący z Lidlem. Ja trochę tych NDCA (głównie) również podpisałem. I zasadniczo, kiedy strona przeciwna ma problem z treściami zapisanymi w umowie (np czym jest treść poufna, kiedy przestaje być, że wobec wszystkich treści obie strony, a czasem trzy strony, mają takie same obowiązki i zakaz ujawniania za wyjątkiem podmiotów z nimi współpracujących pod warunkiem, że podpiszą tożsamą NDCA) albo samymi karami umownymi za złamanie tych zapisów (które zazwyczaj są absurdalnie wysokie) to po prostu wstaje od stołu i dziękuję za rozmowy. Z bardzo prostego powodu. NDCA to dopiero wstęp do realnych negocjacji. Jeśli ktoś na samym początku nie chcę traktować mnie jako partnera równorzędnego to nie widzę pola do porozumienia, bo takie same podejście będzie później na etapie realnych negocjacji dotyczących. Wszelkie tłumaczenie, że ktoś tak gdzieś robi i się na to godzi i to nie jest nic nadzwyczajnego, że i odklejony się zgodził to trochę takie tłumaczenie w stylu "Zdzichu, przełkniesz jakoś to, że Mariolka Cię zdradziła, tyle kobiet zdradza na świecie to i Twojej się zdarzyło, ale się ułoży, na pewno już tego więcej nie zrobi". I do tego "przykładu" sprowadza się mentalność osób, które przekonują, że nałożenie obowiązków zachowania w poufności pewnych rzeczy wobec Wisły bez jednoczesnego takiego samego obowiązku po stronie inwestora jest spoko. I mamy jeszcze jedną możliwość. Asy, które sprawdzały NDA lub NDCA (te same super hiper mega kancelarie, które sprawdzały inwestora?) mogły po prostu przegapić sens pewnych zapisów, a odklejony podpisał bez większej analizy, "bo ma ludzi od tego". |
Cytat:
Tak czy inaczej dalej nie widzę zabezpieczenia interesów Wisły,raczej zostaliśmy wykorzystani w rozgrywce Ufera. |
Cytat:
1. Jaki interes Wisły chroniło utrzymywanie w tajemnicy, że tajemniczym inwestorem była MADA? 2. Ujawnienie jakich informacji uzyskanych/wytworzonych w trakcie negocjacji mogło naruszać interesy Wisły i czy jakakolwiek z tego typu informacji została ujawniona? |
To ja MaLk odpowiem, bo być może nie wyłapujesz pewnego niuansu, którym duży biznes w pewnym stopniu się kieruje.
Jeśli jest prowadzony proces sprzedaży jakiegoś podmiotu i na ostatniej prostej z nieznanych przyczyn ten proces się wysypuje, a później wychodzi przedstawiciel inwestora i mówi, że ten podmiot nie był pierwszym wyborem, od roku rozmawialiśmy z innym podmiotem, ale ponieważ tam były warunki nie do spełnienia to spojrzeliśmy na podmiot jarosława. Ostatecznie inwestor kupił podmiot, z którym rozmawiał od roku, gdzie były warunki nie do spełnienia początkowo. I teraz, jak myślisz, jakie wnioski z tego ciągu zdarzeń można wysnuć? Jak dla mnie: 1) Wisła nie jest aż tak atrakcyjna, skoro ktoś wybrał inny klub i to ten inny klub był pierwszym wyborem 2) W Wiśle coś grubo nie gra, skoro deal się wysypał na ostatniej prostej, a obie strony nie ujawniają prawdziwej przyczyny Można jeszcze ze 2-3 dopisać, ale mniejszej wagi. Wszystko oczywiście jest zasługa odklejonego, bo gdyby trzymał język za zębami to nikt by nie wiedział, że na ostatniej prostej do przejęcia Wisły nie doszło. |
Cytat:
Nieznane są natomiast przyczyny tego odrzucenia. JK przekazał do publicznej wiadomości jakieś tam powody, przy czym nie wiadomo czy powiedział całą prawdę, część prawdy czy całą ściemę. Ale co do tego, że to JK odrzucił deal i zakończył negocjacje jest tutaj oczywista zgodność we wszystkich relacjach. Niezależnie od tego, czy bylibyśmy ostatecznie pierwszym, drugim czy trzecim wyborem, decyzja JK zapadła w momencie, kiedy jeszcze nic nie było przesądzone. Czy w takiej sytuacji Urfrer mógłby powiedzieć coś innego w wywiadzie post factum niż to, że to Lechia była pierwszym wyborem, zostawiam waszemu osądowi. Ja sobie np. nie wyobrażam, żeby miał w tamtym miejscu powiedzieć że nie, Lechia była drugim wyborem, ale ponieważ lepszy wybór nas olał, to wybraliśmy co się dało. Nie traktuję tego fragmentu jako jakiegokolwiek wyznacznika tego, co było dla MADA pierwszym wyborem w momencie negocjacji, dla mnie to tylko typowe marketingowe pieprzenie z gatunku "tak, zawsze marzyłem o grze dla klubu X i miałem ich plakat nad łóżkiem", przede wszystkim kompletnie nieweryfikowalne. Jak ktoś chce, może wierzyć, ale to będzie wyłącznie sprawa jego wiary. Cytat:
Cytat:
No, wyciągam wniosek, że po pierwsze tylko gdybamy, a po drugie nie mam zamiaru wierzyć w ciemno kto tu był pierwszym wyborem, bo mi się to nie składa. Cytat:
Cytat:
|
ostatnie wymiany argumentów to już dyskusja akademicka, nic nie wnosi do tematu
|
Miałem napisać, że my się z MaLkiem z grubsza zgadzamy, tylko inaczej rozkładamy akcenty.
|
Jak to jest, że przez kilka tygodni Jarek Królewicz tak zachwalał tych inwestorów, którzy ostatecznie przeszli do Lechii, a teraz okazuje się, że są to zwykli przestępcy powiązani z Putinem.
Za takie coś Królewicz powinien oddać Wisłę za darmo i to w trybie natychmiastowym. A podobno sociosy też czytały dokumenty i te powiązania im nie przeszkadzały? No cóż... Gdzie są służby? Gdzie jest ABW? Gdzie jest skazany szeryf Kamiński? Gdzie jest majster Błaszczak? Gdzie jest Antek Smoleński - syn ubeka, a przede wszystkim agent rosyjski, który zniszczył armię, ujawnił dane wywiadowców i od dziesiątek lat działa na szkodę Państwa Polskiego. Postać agenta rosyjskiego Piekariova vel Piekarskiego wskazywała, że nic dobrego z tego nie będzie. Sprawa Rybusova vel Rybusa też niewyjaśniona... Najpierw promowanie Obajtka - oligarchy Putina, a teraz to. A kiedy Marzenka wyśle ten pozew? Albo Czesiek 711? W końcu Czesiek 711 w normalnym kraju powinien siedzieć i to bardzo długo. Agentura rosyjska w Polszy i to w środowiskach kibicowskich ma się bardzo dobrze... 15 października musimy to zmienić! |
Cytat:
|
Cytat:
Bo tak jadczak napisał? Sam jadczak, nienawidzący naszej Wisły, to doszczętnie skompromitowany gość, teraz jeszcze dojdzie mu proces z Lechią więc zobaczy wreszcie gdzie raki zimują. Nasze służby mają działać na wskazanie jadczaka czy innej Dulczessy? Wolne żarty! W jednym się zgadzam. Niestety ale w Polsce zawsze była grupa jawnych agentów Rosji, wiernie im służących. Kiedyś to byli Jaruzelski, Urban. Potem Dukaczewski, którego na szczęście spacyfikował Antek. Teraz pozostaje tylko naczelny podnóżek Makreli, niejaki Tusk, o którym Putin mówił NASZ CZŁOWIEK W WARSZAWIE. Ciekawym typem jest też Rozenek, osobiście znający Putina, a także Kołodziejczak. To "towarzystwo" 15 października trzeba pogonić. Również ku chwale WIELKIEJ WISŁY!!! I jeszcze jedno, kto nauczył cię nazywać nasz kraj "Polszą"? Resortowy tatuś, czy może sam, na kursach w Moskwie? Zapamiętaj więc -nasz dumny kraj to POLSKA !!! |
Cytat:
Broni on interesów skompromitowanych osób i polskich managerów, źle życzy Wiśle, a teraz jeszcze miesza do sportu politykę i próbuje rozkręcać kampanię wyborczą. :rotfl: Komedia. Skąd u niego tyle pogardy dla Polski, kibiców i Wisły?:shock: Wstyd, że tacy ludzie próbują udawać Wiślaków i zwodzić swą narracją ludzi. Nie bądźcie naiwni i nie dajcie mu się oszukać. |
Fajnie, że takie pojeby nie mają bana permanentnego. I choć cięzko na tym forum uświadczy moderatorów to poglądy tego pacjenta zakładów psychiatrycznych są od dawna znane, więc tak przy okazji jakiś moderator tego bana mógłby wręczyć.
|
stary dziad ....
zastanawiam sie czy bardziej stary czy bardziej dziad..... Choć, po namyśle, ten zlepek słów chyba dobrze oddaje stan starczego bezmózgowia.... WYPIER DA LAJ z twoja (poje ba ną) mysla polityczną z forum o piłce... Tu sie o "piłkarzach" pisze... :D Edytka podpowiada: nie doczytałem, bo niektórych nie czytam, że to polemika z innym po je bem o zgoóa innej opcji "myslenia".. Jemu tez CHwD... :D |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 19:44. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl