![]() |
Jop to już Sobolenka 2.0, chłop odklejony.
Natomiast kopacze są tragiczni, tam nikomu na awansie nie zależy. Efekt Królewskiego w pełnej krasie. |
Cytat:
Jeśli Szneka będzie chciał porozmawiać, to spoko. |
To byly ostatnie "emocje" jakich mi dostarczyl mecz Wisły w tym sezonie. Wszystkie pozostale bede juz oglądać zdając sobie sprawę że nie gramy już o nic.
|
Jeśli ktoś wierzy z tym wlascicielem, trenerem i miernotami kopaczami w awans, to jest zwykłym naiwnym frajerem.
|
Od spadku non-stop gramy to samo i tak samo, naprawdę ja wiem, że Królewski nosi okulary, ale on tego nie widzi, że to nie działa?
Ostatni raz kiedy z ciekawością się oglądało nas to początkowa chwilą za Hyballi, ja pierdziele ile to lat... Szot zabukował sobie tym występem miejsce na ławce, a na Dudę i jego flegmatyczność nie mogę patrzeć. Przyzwoicie wyglądał Zwoliński, reszta słaba/beznadziejna. |
Cytat:
|
taka pół prawda z tym staniem przeciwnika w polu karnym, pare razy mieliśmy przechwyty na swojej połowie na kontre ale zamiast napierać w dwóch trzech czterech do przodu to kazdy jeden nasz świetnie wyszkolony taktycznie zawodnik robi zatrzymanie, kółko i podanie do boku, 5 sekund i przeciwnik ustawiony a my gramy swoje gówno klepanie. Tak jest w każdym meczu.
Po naszym przechwycie piłki to wygląda tak: Przepraszam pana panie Zniczu bo nam się tutaj jakoś udało rozumie pan tą piłeczke przejąć i mam taką prośbę my tu troche teraz zwolnimy zrobimy ze dwa kóleczka, ze trzy podania do obrony, Pan się tu panie szanowny ustawi autobusik my poczekamy, potem sobie tak będziemy podawać tu tam, rozumie pan nie zrobimy panu krzywdy pan się nie boi. Jedynie tyle że pan się nie gniewa ale po meczu będziemy musieli powiedzieć tak trochę że pan to jednak jest cienki bolek i nie umie grać w piłkę tylko autobusy i wybijanki i bronienie cześtochowy przed naszą wspaniałą ofensywną krakowską rozumie pan piłęczką |
Zobaczcie w ogóle jak wyglądają podania przy naszych szybkich atakach. Zamiast piłek na dobieg, to wszystko do nogi, nie w tempie. Taki Baena zamiast się rozpędzać i dobiegać do piłki podanej przed Dudę, to na nią czeka, przyjmuje i dopiero z nią rusza. K...a przecież to są podstawy podstaw
Cytat:
|
Jedyne co wzrosło w Wiśle z nowym rokiem to cena parkingu (w myśl zasady łupić fraj.. kibiców).
Cała reszta, ze szczególnym uwzględnieniem gry, przewidywalnie bez zmian. Nie ma co analizować. Nie ma pieniędzy, nie ma atmosfery, nie ma ambicji, nie ma gry. Nie ma się co czepiać Jopa. Realizuje zadania nakreślone przez prezesa. Jak to stwierdził prezes w jednym z wywiadów przy okazji zwolnienia Kazka trener jest od tego, by on się dobrze czuł w klubie. No więc Jop czyta codzienne raporty AI, dyskutuje, wali farmazony na konferencji itd. Ideał. Dopóki obecny prezes jest w klubie nic się nie zmieni. |
Jarosław Królewski proszę odejdź z Wisły
|
Wczoraj mieliśmy do czynienia z wielopoziomową kompromitacją Wisły.
Największą zaliczył Jop, który jak pisaliście postanowił odpalić tryb Sobolewski 2.0 i to jeszcze na sterydach. a) po tygodniach przygotowań do rundy Wisła wygląda i gra jeszcze gorzej niż grała jesienią, mimo iż nie doznała osłabień. b) pobił rekord głupoty zmieniając Rodado na Sukiennickiego i oczekując, że zmiana ta cokolwiek poprawi. Nie zmienia się najlepszego zawodnika i napastnika drużyny na takiego grajka w takim meczu i przy takiej sytuacji na boisku. Tym posunięciem na pełnej dołączył do najbardziej kuriozalnych posunięć i decyzji Sobolewskiego. c) źle dobrał skład i taktykę na ten mecz. Jedyny piłkarz, który potrafi w miarę sensownie dośrodkować lewą nogą, Kiakos, nawet nie powąchał murawy. Poletanovic, który wedle jego własnych słów z konferencji prasowej był do gry, nawet na minutę nie pojawił się na boisku, a zamiast niego przez niemal cały mecz mogliśmy oglądać słabiutkiego i kompletnie nic nie dającego Dudę. Tłumaczenie, że potrzebuje on więcej czasu na zrozumienie taktyki Wisły itd. jest tak głupie jak najgłupsze tłumaczenia Sobolewskiego, czy wymysły niektórych kibiców, że trener doskonale znający realia pierwszej ligi zapewnia lepsze wejście w rundę niż trener ich nie znający. d) Jopa skompromitował również jakikolwiek brak elastyczności taktycznej. Nie jest tak. że przez cały mecz musieliśmy grać tak samo, próbując pchać się skrzydłami i dośrodkowaniami szukać Zwolińskiego. Można było zespołowi nakazać bardziej szukać strzałów z dystansu, wymuszania stałych fragmentów gry przed polem karnym, szybszego rozegrania piłki na jeden kontakt środkiem, do czego mamy nieco lepszych zawodników niż tych na skrzydłach do dośrodkowań. A jeśli już nie miał żadnego planu B, mógł chociaż spróbować znacznie wcześniej przesunąć w pole karne rywali Urygę czy Biedrzyckiego,a nie zarządzać meczem na poziomie przedszkolaka. Mieliśmy także kolejną spektakularną kompromitację różnych słów, decyzji i deklaracji Królewskiego, do czego już oczywiście można się było przyzwyczaić. Raz wtóry upadła jego teoria, że zespół nie potrzebuje wzmocnień, czy że robotę dyrektora sportowego i skautingu może przejąć AI + ktoś taki jak Basha,za którym nie stoi nic: ani wiedza, ani kontakty, ani doświadczenie. Dzięki Królewskiemu nasz pion sportowy jest dziś w jeszcze gorszym stanie niż był kiedykolwiek wcześniej. Basha jedyne co zna, to rynek grecki sprzed kilku lat, a obecny sztab szkoleniowy na który postawił Królewski nie poradził sobie z przygotowaniem zespołu do rundy, bo taki falstart nie miał prawa się zdarzyć. Co oni robili na tym obozie i podczas zamkniętych sparingów? Dramat. |
Jeśli zaległości w stosunku do kopaczy sięgają już trzech miesięcy, to zaraz JK po raz kolejny zwróci się do Socios o zapomogę.
Trzy miesiące zaległości to ~2,5 bańki do zasypania, czyli akurat tyle, ile jest na koncie stowarzyszenia :> Wzmocnienie na prawej obronie to absolutne MINIMUM, żeby jeszcze próbować ratować ten sezon. Szot to spoko chłopak, tylko po prostu nie potrafi grać w piłkę, a przegrywający z nim rywalizację Jaroch myślami jest już chyba przy letnim okienku transferowym. Poziom jego zaangażowania będzie porównywalny do ostatnich meczów Villara w barwach Wisły. |
Cytat:
Pada tu często argument, że sportowo Sarapata zjadała najpierw trio, a później Królewskiego na śniadanie. Argument brzmiący bardzo populistycznie i rzucany z reguły ad hoc bez głębszego uzasadnienia. Można, a nawet trzeba Marzeny nie lubić, ale...krwa ciężko oprzeć się wrażeniu, że coś w tym jest. Może nie miała wujka, którego "niesprawiedliwie" wyjebali z repry, może nie miała startupu AI i nie próbowała udowodnić przy okazji zabawy klubem, że koło jest kwadratowe, a może tak po prostu nie wpierd@lała się w sprawy sportowe skoro nie miała o nich pojęcia...i to tak zwyczajnie wystarczało. Cytat:
Globalnie na przestrzeni kadencji Królewskiego wygląda to tak. Wuja buduje potworka, który w realiach pierwszoligowych kompletnie się nie sprawdza. Drużynę przejmuje Sobol. Robią mu zimowe transfery i mamy słynną serię. Na ile była to zasługa trenera, a na ile po prostu nie przeszkadzał? Nie wiem. Osobiście uważam, że gdyby był takim totalnym nieudacznikiem to spierd0liłby ten zespół już na etapie zimowych przygotowań i nie byłoby żadnej serii. Fakty są takie, że im bardziej w sezon tym zespół wyglądał gorzej, a na jesieni mamy totalną degrengoladę, aż Radek mówi dość. Wchodzi Jop i zaczyna dziać się magia. 3 zwycięstwa w 3 meczach, a drużyna wygląda na mocno odmienioną. Wchodzi Rude, będzie zajebiście. Nie będzie. Drużyna wygląda jak za Sobola, a im bardziej w sezon ligowy tym gorzej. Z totalną katastrofą w jego finale. Wchodzi Moskal. Mimo gigantycznych problemów z kompletowaniem kadry i pucharowego szaleństwa zespół znów wygląda zdecydowanie lepiej. Może poza meczem z ŁKSem. Niestety mimo lepszej gry wyniki się nie zgadzają. Wchodzi Jop. Początki znów ma bardzo obiecujące. Choć w dużej mierze wygląda to na kontynuację pracy Moskala. Niestety pod koniec rundy przychodzi kryzys, a to co zobaczyliśmy wczoraj po zimowych przygotowaniach wygląda jak totalna katastrofa. Wszyscy trenerzy to nieudacznicy i działa tylko efekt nowej miotły? A może jest w tym jednak jakiś schemat, którego warto spróbować poszukać? Sobol po hiszpańskich transferach Kiko przygotowuje zespół wyłącznie swoim warsztatem trenerskim. W miarę sezonu kiedy AI dostaje dane i zaczyna je mielić zespół zaczyna być "kształtowany" według określonych modeli grając coraz większą pytę, aż na jesieni Radek się z cyrku wypisuje. Przychodzi Jop, który na 3 mecze korzysta z własnego warsztatu i drużyna zaczyna grać lepiej. Zimą Rude przygotowuje zespół według modeli AI i mamy to co mamy. Przychodzi Moskal stwierdza, że ma wyjebane na komputery i pomimo kadrowo/pucharowych problemów znów jest pewna poprawa. Poza meczem z ŁKSem raczej można mówić o sporym pechu, a w przypadku ŁKSu pada na konferencji enigmatyczne stwierdzenie, że żałuje iż dał się w kwestiach taktycznych komuś na coś namówić. Ciekawe na co i komu. Wchodzi Jop, wyniki z początku znów się zgadzają, ale w miarę jak zostają wdrażane wysrywy AI jest coraz gorzej, a przygotowany według komputerowych modeli zimowy obóz powoduje, że drużyna wygląda katastrofalnie. Bardzo zresztą charakterystyczne, że Jop na konfie zaczyna gadać o liczbach jak Sobol. Można się z tego śmiać, ale to naprawdę wygląda jakby ci ludzie działali według odgórnie narzuconego exela. Na zasadzie to, to i to ma się zapalić na zielono, bo AI wymyśliła, że jeśli tak się stanie to wynik końcowy zrobi się sam. To oczywiście daleko idąca spekulacja, którą bez osoby wewnątrz nie sposób udowodnić, a klauzule nda w kontraktach powodują, że nikt nie puści farby. Przy okazji zwolnienia Moskala jednak trochę dowiedzieliśmy się jaki wpływ chce na dział sportowy mieć Królewski - gigantyczny i nieograniczony. Gdzie trener jest w zasadzie sprowadzony do bezwolnego narzędzia, które wprowadza w życie modele opracowane przez sztuczną inteligencje i nic więcej. Sam zresztą stwierdził, że planuje zrobić licencje UEFA. Pozostaje pytanie jak szybko i na jaką skalę wdrażany był wpływ datadriven na pracę sztabu. Podejrzewam, że na skalę większą i znacznie szybciej niż nas się informuje. Jakoś nie wierzę, żeby pracę nad tym pomysłem Królewski rozpoczął dopiero po zostaniu właścicielem większościowym. Bardzo często wyciąga się przykłady Brighton czy Midtjylland jako klubów, które dzięki datadriven osiągnęły cuda. Jest też druga strona medalu. Część pewnie kojarzy Castellon. Można rzec nieoficjalnie nasz siostrzany klub w Hiszpanii. Przewinęło się tam sporo chłopaków, którzy grali również u nas. Pracowali tam też Rude i Kiko, ale najciekawsze jest, że bawili się tam również w AI. Przez 4 lata przepalając pieniądze i waląc sportowo głową w mur. Szczytowym momentem tych eksperymentów była runda Alberta zakończona odpadnięciem w barażach. Po czym stwierdzili dość, wyjebali AI do śmieci, wzięli kogoś w stylu holenderskiego Brosza, czyli trenera na dorobku, ale już z doświadczeniem awansu w Holandii. Przebudowali gruntownie drużynę sprzątając ją z AI wysrywów i bynajmniej nie był to zespół zbudowany za chore pieniądze, a większość transferów z kartą na ręku. Po czym...zrobili awans z pierwszego miejsca na cztery kolejki przed końcem. W tej chwili bardzo ładnie radzą sobie w LL2. Nawet wydawało się w pewnym momencie, że włączą sie do walki o awans. Wpadli w mały kryzys, z którego właśnie wychodzą i wydaje się, że bez najmniejszych problemów powinni zrobić utrzymanie. Powstaje pytanie. Kluby, które osiągnęły sukces zrobiły to dzięki AI, czy jednak dzięki futbolowym fachowcom, a praca z danymi była tylko dodatkiem. Można pisać o klątwach siedmiu kotów, że za mało Hiszpanów i za dużo Polaków, że ten trener parodysta, a tamten jeszcze większy, że ten DS zły, a tamten jeszcze gorszy. To nie ma sensu. Przemieliliśmy to na wszelkie sposoby i wszystkie te faile łączą tylko trzy rzeczy - Królewski, Siwierski i AI. Dokładnie w tej kolejności. Natomiast krótkie okienka kiedy drużyna wydawała się wyglądać lepiej wydają się ściśle łączyć ze zminimalizowaniem wpływu tych trzech czynników. Zresztą, byłoby totalną parodią gdyby okazało się, że Albert kształtując drużynę na lige trzymał się modeli AI, a w PP miał wolną rękę, ale naprawdę nie byłbym tym w ogóle zaskoczony. To co się dzieje w tym klubie jest po prostu wbrew wszelkiej logice. Tak zwyczajnie nie może być aż tak ujowo i musi być w tym jakieś drugie dno, bo to po prostu się kupy nie trzyma. |
Cytat:
No i widzisz jaki jesteś żałosny :haha: Wcześniej nie miałeś żadnych oporów żeby wcinać się w moją dyskusję i w złej woli przekręcać moje słowa, ale teraz kiedy się ośmieszyłeś potrzebujesz specjalnego zaproszenia. Obrażasz Wójtowicza porównując go z kimś kto od dekad znany jest z chamskich i populistycznych ataków bo ten opisał po prostu rzeczywistość. I jeszcze Jop mu jednocześnie przyznał rację i go zjebał że się czepia jego jedynie słusznej taktyki, a jak się komuś nie podoba walenie głową w mur to niech mu wymyśli lepszą. Dopiero pod koniec się trochę zreflektował że bredzi. Na konferencji było więcej kwiatków: - wg. Jopa było zajebiście, zdominowaliśmy Znicza i stworzyliśmy 29 sytuacji a oni tylko jedną :lol: - Poletanović jest w pełni gotowy, ale nie zna genialnej taktyki Jopa a poza tym Sukiennicki jest bardziej ofensywny :lol: Koleś który ani razu nie stworzył sytuacji sobie albo innemu piłkarzowi w tym meczu jest bardziej ofensywny. Zabrakło mi dziennikarza z jajami który zapytałby na czym ta ofensywność Oliwiera polega i czemu jej nie widać na boisku. Były tylko sugestie że Poletanović potrafi dograć i dośrodkować (w domyśle - Sukiennicki nie). Kamyczek do ogródka fanów ściągania i ogrywania młodego szrotu. - Szot grał bo "jest lepszy w defensywie". Serio, sugeruję odsłuchać całość konferencji Jopa, tam naprawdę padło wiele, że tak powiem, niepokojących słów świadczących o totalnej odklejce. |
Cytat:
Zarówno Jop, jak i JK mogą zaklinać rzeczywistość, że już nie potrzeba wzmocnień, ale co kibic wczoraj zobaczył w meczu ze Zniczem, to nie pozostawia żadnych wątpliwości gdzie wzmocnienia potrzebne są na już. Jeśli mamy grać cały czas rozbijanie autobusu przeciwnika grą skrzydłami, to potrzebujemy do tego dwóch skrzydłowych i prawego obrońcę na poziomie Mikulca, który jako jedyny nadaje się do takiej taktyki. |
Cytat:
Ale jak ma być dobrze w klubie, którego właściciel jest debilem? Przecież tu wszystko jest jak w cyrku. Gościu gada, że trener może spokojnie pracować dwa lata, że w tym sezonie awans nie jest najważniejszy, a później go zwalnia na szybko po objawieniach sevillskich, i mówi że w tym sezonie trzeba awansować. Obiecuję wzmocnienia po czym ich nie robi. On ośmiesza nie tylko siebie ale i wszystkich pracowników klubu, wstyd jest za niego i na pewno rozwala całe morale w klubie. Dla prawdziwego przywódcy chce się włączyć i dobrze pracować, dla pajaca się nie chce. Niby to brzmi romantycznie, niby jak się dostaje wypłatę to powinno się grać za kasę ale prawda jest wlansie taka ze w sporcie i nawet w normalnej pracy np na magazynie, musi się też zgadzać atmosfera. Jak jest wysokie morale to zapierdalasz, jak robisz w cyrku z dowódcą, który jest debilem to tylko się frustrujesz, że wielki mądrala "po szkole", szef, jest debilem, który nic nie ogarnia i sam byś lepiej zarządzał... |
Odnoszac sie do tego meczu (poza oczywistym wku rwieniem wynikiem) to jestem zmasakrowany podejsciem pilkarzy w 1 polowie.
Tego sie nawet nie da skomentowac bez szeregu bluzgów. |
A ja dodatkowo chyba postępowaniem decyzyjnych, którzy już dawno powinni zacząć wymagać od tych pseudo grajków i pseudo zarządu...
|
Cytat:
Kibicom. Cytat:
O zagranicznych piłkarzach to nie ma co liczyć że zrozumieją. Ot, kolejna mokra szmata na ryj kibica. |
Rodado swoją drogą to też od jakiejś połowy listopada i meczu z Głogowem to kompletnie nic nie pokazuje poza machaniem łapami jak wiatrak, ta zmiana wczoraj to też nie była przypadkowa, bo faktycznie kiepsko się oglądało jego poczynania, jakby kompletnie ta pozycja i obowiązki mu nie leżały.
Przypomina się to samo co było z Fernandezem, gdy Fernandez grał wysuniętego napastnika, a Rodado cofniętego i też mu było trudniej rozwinąć pod tym względem skrzydła, a gdy sam był ustawiany na 9 zupełnie to inaczej wyglądało. Moim zdaniem on najlepiej rozumie się w grze z napastnikami typu Sobczak, który umiał się zastawić, wziąć dwóch obrońców na plecy, zaabsorbować uwagę i robił miejsce do sytuacji dla Rodado. Ze Zwolińskim tak nie ma, inny typ napastnika i broń Boże ja tego nie komentuję pod względem, że Sobczak >> Zwoliński tylko bardziej chodzi mi o wykorzystanie i pomysł na boisku dla Rodado, którego w obecnym ustawieniu nie ma, przez co dłuższy czas gry jest jak dziecko we mgle. Wejście Sukiennickiego to też było przysłowiowe "zamienił stryjek siekierkę na kijek", bo to jest zawodnik, który łączy dwie cechy, nie jest kreatywny i nie chce mu się biegać, więc to oczywiste, że nie nadaje się, żeby grać na 10 i rozgrywać piłkę, a 58 letni Radek Majewski przykrywa nasz cały środek pola czapką, czy sztab tego nie widzi? Czy wgl ktokolwiek analizuje na odprawie przedmeczowej takie fakty? Poziom gry środka obrony puka od dołu w dno, Biedrzycki ucieka od zawodników albo boi się skakać do wrzutek przy dośrodkowaniach Znicza, ustawia się no nie oszukujmy się bardzo nędznie, piłki wyprowadzić nie umie i jest wolny, to jakie on ma tam zadania defensywne? Uryga też wykartkował się bezsensownie, a nie byloby meczu, w którym nie zrobiłby jakiejś wtopy i zagrania w światło bramki Letkiewicza kompletnie nie orientując się jak jest ustawiony i w którym miejscu się znajduje, ot, zagram sobie górną piłkę do Letkiewicza, niech pobiegnie do rogu pola karnego żeby ratować sytuację, takie coś jest notoryczne w którymś już meczu. Boki obrony to dramat, jeśli Jarocha ktoś tutaj chwali za wczorajszy mecz i jego zmianę za Szota, no to piękną mamy tam rywalizację na tej pozycji, coś wspaniałego. |
Cytat:
Bardzo trafna analiza i wskazująca, że dopóki Królewski będzie miał coś do powiedzenia w klubie (nawet w przypadku przejęcia przez Kwietnia, czy kogokolwiek innego) z jego tabelkami excela i pseudo-AI będziemy w czarnej, murzyńskiej dupie. |
"Za mojego brata Wiślackiego,
za te barwy pójdę w każdy bój. Ramię w ramię razem jak Spartanie, nas nie złamie ten warszawski wróg." Na melodię Katiuszy, jak wam się podobała wczorajsza przyśpiewka na C? Nie zauważyliście, że zawsze jak jest słabo pod względem wyniku, to zamiast motywujących haseł trenuje się nowe przyśpiewki? |
Bez jaj, jedyne motywujące hasło jakie powinni usłyszeć po wczoraj piłkarzyki to "Wisła grać, ....a mać".
|
Cytat:
|
Cytat:
Uwazam że w duzej mierze 1 polowa byla porazka zawodnikow, ale jak i trenera. Odemnie ma żółta kartkę za nastawienie zawodnikow do tego spotkania. O taktyce nawet nie chce mi sie już mówić, bo wystarczajaco zostalo powiedziane |
Cytat:
Weźmy takiego Baene gdzieś z przełomu października i listopada. Zaraz po odejściu Moskala i rozpoczęcia pracy przez Jopa. Chłopak miał bezwzględnie jeden z najlepszych momentów w Wiśle. Sam pisałem, że pokazał kilka rzeczy, których z punktu widzenia jego boiskowej inteligencji w życiu po nim bym się nie spodziewał. Bardzo przy tym charakterystyczne, że zespół w tych dobrych meczach był jednak w stanie wykreować mu trochę więcej przestrzeni na skrzydle. Przychodzi zima. Czas na pracę, wyciągnięcie wniosków z rundy oraz utrwalenie tego co dobre i próbę dalszej eliminacji tego co złe. Co dostajemy? Starego niedobrego Baene, który w totalnie statycznej grze zespołu staje się skrajnie przewidywalny. Inny przykład to Starzyński, który w rewanżu ze Spartakiem zagrał najlepszy mecz w Wiśle od pięciu lat. Zwłaszcza przy zdobytej bramce chłopak dosłownie wyglądał na totalnie zaskoczonego, że w ogóle można takie rzeczy robić na boisku. I to jest chyba najlepszym podsumowaniem. Zespół jako całość jak i pojedynczy zawodnicy mają większy potencjał, niż regularnie pokazują to na boisku. Są pojedyncze przebłyski, które długofalowo powinny być utrwalane i pojawiać się coraz częściej. Przynajmniej tak działa to w każdym w miarę normalnie funkcjonującym zespole. Z jakiś przyczyn nie u nas. Cytat:
|
Na stojąco, bez agresji, bez ambicji.
Zero pokazywania się do gry, poza Mikulcem brak wchodzenia w pojedynki (Baeny biegów do linii końcowej i wrzutce zatrzymującej się na 1 rywalu nie liczę), brak strzałów z dystansu (kto u nas potrafi kopnąć z daleka?). W środku obrony mamy dwóch chłopów +190cm, a co dośrodkowanie w pole karne to rywale dochodzą do główki przez błędy w ustawieniu i timingu (dzięki Mikulcowi nie straciliśmy gola już w 1. minucie meczu). W środku pomocy mamy dwóch gości, którzy po stracie piłki wracają na właśną połowę w tempie spacerkowym(!) - była jakaś akcja w ~55 minucie meczu, gdy sunął kontratak rywali a wspomniana dwójka biegła obok siebie w tempie rozgrzewkowym. Przy golu również maczał palce spóźniony Duda. Obojętnie kogo wylosuje trener na skrzydła już przed meczem możemy się spodziewać przede wszystkim bezproduktywności: - dramatyczny sezon Alfaro, który po kontuzji nie nadaje się do gry nawet na 1. ligowym poziomie, a jego firmową akcja jest pobiegnięcie do przodu 5m, zatrzymanie się odwrócenie tyłem do bramki i szukanie Mikulca lub posłanie piłki w pole karne nie wyżej jak 1m nad ziemią - Baena, który wygląda dobrze tylko wtedy, jak ma miejsce do rozpędzenia się i akurat wyjdzie mu dośrodkowanie (średnio raz na 10 meczów) - Kiss, który zamiast z 6m oddać strzał na bramkę, postanowił perfidnie symulować, by wymusić karnego, a podczas całego pobytu w Wiśle pokazał, że pomimo szybkości nie umie wygrywać pojedynków, inteligencją nie grzeszy, oj trudno wskazać jakiś atut - czas aklimatyzacji minął, trzeba weryfikować ten transfer jako jednoznaczną pomyłkę - Fred analogicznie jak wyżej, jeden przebłysk z meczu PP z Polonią i wiele przeciętnych/słabych meczów, drażni jego niedokładność w prostych podaniach - młodzi Baniowski i Kuziemka bez oceny. Na prawej obronie mamy wybór między dżumą a cholerą. Kiedy wydaje się, że trudno jest grać gorzej od Jarocha wraca do gry Szot i mówi: "potrzymaj mi piwo". Ale potem wchcodzi za niego Jaroch i jest dwukrotnie bliski straty piłki jako ostatni obrońca ^^. Jedyna opcja na teraz to Mikulec na prawej i Kiakos na lewej obronie, choć Grek niestety również nie ma pojęcia o grze w obronie... I w ataku mamy dwóch dobrych zawodników, z których jeden cierpi. Cierpi grając nie na swojej pozycji. A przez to cierpi według mnie cała drużyna. Smutno się patrzy na Angela w tym, nazwijmy to systemie gry, jaki wdraża naszej druzynie sztab szkoleniowy. Ale chyba nie mamy wyjścia patrząc na ew. zmienników tj. środkowych pomocników. Nabrałem się na Sukiennickiego po pierwszych jego meczach w Wiśle. Obecnie za kazdym razem jak chłop otrzymuję piłkę to albo ją straci, albo zacznie kiwać się sam z powietrzem (była taka akcja przy linii bocznej, jak balansem ciała zmylił obserwującego go z boku trenera rywali). Alternatyw, poza Poletanoviciem - brak. Mamy zdecydowanie najsłabszy skład odkąd spadliśmy do 1. ligi. Trener Jop odszedł od swoich pierwotnych pomysłów taktycznych i dorwał się do notatek trenera Sobolewskiego. Gramy bez ambicji, na stojąco, PRZEWIDYWALNIE dla rywali. Będziemy dymani przez większość drużyn w lidze, bo nie zmieni się nastawienie drużyny. Jej "liderzy" cały czas wychodzą na boisko i ich pierdołowate wypowiedzi pomeczowe po porażkach można przewidzieć już z końcowym gwizdkiem spotkania. Myślałem, że nic bardziej niż 'dwumecz' z Polonią Warszawa nie obrzydzi mi tego Klubu, ale jednak da się. I nie tylko przez postawę piłkarzy na boisku jak i wlasnie te wypowiedzi kopaczy, czy bujanie w obłokach Prezesika. |
wybitnie źle sie to oglądało
|
Cytat:
Dlatego Moskal (abstrahując już od wszystkich innych okoliczności) wyleciał w pierwszym możliwym momencie, ale już Sobolewski był trzymany na siłę. Podobnie Rude, który mógł zostać ile by chciał i Jop ostatecznie dostał tę fuchę na dłużej. Tych trzech ostatnich łączy bowiem jedno - każdy z nich deklarował entuzjazm we wdrażaniu wizji narzuconej przez mityczne algorytmy właściciela. Algorytmy, których sensowność implementacji do naszych warunków właśnie pokazało okienko transferowe, podsumowane przez samego właściciela - nasze algorytmy AI są tak dobrze skalibrowane, że wypluwają same wyniki nieadekwatne do tego gdzie jesteśmy. To nie może być przypadek, że Jop, skądinąd (chyba?) ogarnięty taktycznie chłop, po przepracowaniu okresu przygotowawczego wkracza w rundę próbując dokładnie tego samego, co nas tak wkur*iało za późnego Sobolewskiego. Co każdy z nas widział już miliony razy (vide przepowiednie Asa) aż do porzygu i na co każdy trener drużyny przeciwnej w ciemno już od dwóch lat ustawia się przed meczem. Jedyna logiczna odpowiedź - Jop przygotował drużynę pod to, co wypluły mu te same algorytmy, które "pomagały" poprzednikom. Znowu przede wszystkim posiadanie, ciul, że bezproduktywne, znowu zapier*alanie piłką po obwodzie i nieudolna próba wrzutki. Bo statystyka zapewne mówi, że po dośrodkowaniach wpada najwięcej bramek. Kij z tym, że do tej statystyki próbujemy podpiąć kadrę, w której żaden skrzydłowy nie potrafi wrzucić, a większość naszych zawodników, którzy mogliby być adresatami tych wrzutek to goście o średniej wzrostu 172 cm czy coś koło tego. Jednocześnie takie "ogólnopiłkarskie" statystyki pokazują, że najmniej skuteczne są próby strzałów z dystansu. No to nie strzelamy z dystansu, w czym problem? Ważne, że wizja się zgadza. |
Efekt Królewskiego.
Liczy się przede wszystkim wizja. Co z tego, że chora i chybiona. Ważne, że stworzona przez prawdziwego wizjonera. Człowieka, który hakuje enigmę piłki nożnej i chce zdefiniować tę grę na nowo. |
To, że np najwiecej goli wpada po dośrodkowaniach to wcale nie musi oznaczać że granie tylko dośrodkowaniami sprawi, że się zdobędzie najwięcej bramek. Bo może algorytm nie rozumie tego, że gole padają ale wtedy gdy przeciwnik będzie zaskoczony itp. więc w teorii, nie rozumiejąc enigmy piłki, wygląda to rzeczywiście tak że wystarczy podać na skrzyło, wrzucić i dzięki temu będzie więcej goli przez cały sezon. Bo tak jak mówię, może gole po wrzutkach są wtedy gdy akcja idzie zaskoczenia. A może grając tak częściej narażamy się na stratę bramki? I nawet mając super dosrodkowuajcych wcale by taka taktyka nie dała sukcesu.
Trzeba być niezłym po.......encem, żeby w tak złożonym sporcie, i to drużynowym, czyli tu jest jeszcze więcej możliwości, że wypadnie jakieś nieoczywiste zdarzenie niż w sporcie indywidualnym, podporządkowywać taktykę, prowadzenie klubu pod algorytmy. Chory człowiek, który w życiu zajmuje się tylko nauka, myśli że w każdej dziedzinie podbije świat komputerem. To tak jakby chłop oderwany od pługa, co ma siłę jak koń, poszedł do biura Zaskrońca i go uczył że jak coś nie działa to trzeba zajebac pięścią i się naprawić, jak w stary telewizor, albo jakby chłop z pola powiedział że wystarczy szybko robić i dobrze brony ciągnąć to się stworzy program komputerowych. W dupę se po prostu może Zaskroniec wsadzić te komputery, algorytmy i tyle. Bo to nie jest dziedzina gdzie komputer odgrywa kluczową rolę, liczy się wiele innych "cech" |
Cytat:
|
Cytat:
Wójtowicz rzucił parę populizmów i zadowolony. To zresztą jego stały sposób komentarza. |
Cytat:
Co takiego Wojtowicz źle opisał? To że nasze skrzydła sobie nie radzą? To że wrzutki do nikogo nie mają sensu? To że może trzeba spróbować czegoś innego? Napisz konkretnie, skoro mieszasz go z błotem i robisz z niego oszołoma. Ja dwukrotnie odsłuchałem jego pytanie i praktycznie całe forum ma te same obserwacje. Chodzi o to że pan Grzegorz ośmielił się powiedzieć to Jopowi w twarz? Gdyby tego nie zrobił to byśmy nie zauważyli? Konkrety proszę. |
Jest magiczne słówko, jest odpowiedź!
Odnoszę się tylko do wywiadu, który wrzucił ktoś tam wyżej, bo nie oglądałem konferencji ani pytań Wójtowicza do Jopa. Nie, nie mówię, że jego ogólna i mglista diagnoza jest zła. To prawda, jest chujowo. To prawda, nie ma wzmocnień. To prawda, gramy ten sam muł za kolejnego już trenera. Ale są to ogólniki, które gubią niuans, że nie mamy kasy na wzmocnienia ani kadr, które miałyby te wzmocnienia wybrać (jak już wysupłaliśmy na obrońcę, to wybierał go Moskal i skończyliśmy z Biedrzyckim; jak pojawił się dyrektor sportowy, to z takimi kontaktami, że sprowadził kumpla i to akurat na ten bok obrony, który mamy zabezpieczony); które gubią niuans, że gramy biedafutbol niekoniecznie z winy Jopa albo poprzednich trenerów (na pewno częściowo też, ale tu by Guardiola nie podołał); że nie będzie mądrego budowania składu z tym właścicielem. Mój odbiór tego jest taki, że wychodzi facet po porażce i mówi: no panie wszystko źle, wszystko źle. Takie mądrości to ja mogę czytać tu na forum, nie potrzebuję do tego dziennikarzy. Ale w chwili wzburzenia po słabym meczu mogę tych populizmów posłuchać, porównanie Wójtowicza do Tomaszewskiego nie było tak deprecjonujące, jak to odebrałeś. A odebrałeś tak, bo nie podoba ci się, że ktokolwiek ośmielił się tu wytknąć ci, że sam sobie czasem zaprzeczasz albo piszesz brednie, a przede wszystkim, że jesteś toksycznym hejterem. |
Cytat:
|
?
Ja napisałem dlaczego Wójtowicza porównałem do Tomaszewskiego (ogólniki-populizmy). Nie pisałem, że nie ma, ogólnie rzecz biorąc, racji. Choć nie wiem, o ile większy wpływ na rzeczywistość ma Wójtowicz od forum. On tak jojczy w większości wywiadów. Kiedyś był taki podcast, gdzie występował razem z Karczem (chyba prowadził to Ryszka?) i tam właśnie wygłaszał takie prawilności: w Wiśle nie może być dobrze, bo nie szanuje się legend; w Wiśle nie może być dobrze, bo nie było wzmocnień itp. itd. |
Cytat:
|
Cytat:
Wojtowicz zapytał czy - skoro nie idzie nam na skrzydłach (bo to fakt) - jest jakiś plan B. Jop się oburzył że to co robimy jest jedynie słuszne. A oburzyłem się bo zacząłeś cisnąć Wojtowiczowi bezpodstawnie. Zresztą - mówienie że w Wiśle jest źle w sumie też jest zgodne ze stanem faktycznym, ale to inna historia. |
Ja nie odnosiłem się do tego, o czym ty rozmawiałeś, tylko do wywiadu, który ktoś zalinkował. Posty na tym forum nie krążą wokół ciebie. A porównałem jego wypowiedź w tym wywiadzie całkiem podstawnie.
Już idź sobie, weź szczekaj na kogoś innego, to nic miłego z tobą pisać. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 16:23. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl