![]() |
Cytat:
|
Cytat:
Chyba wprowadzę nową "zabawę" - liczenie w ilu postach Ty i Markus będziecie unikać rozliczenia swoich słów. Cytat:
Można też spróbować wyjść poza interpretację jednej frazy i spróbować ją osadzić w kontekście pozostałych wypowiedzi Sobolewskiego w tym temacie. 2-3 dni początkowej fazy tygodnia to połowa okresu przygotowawczego do meczu. A ten sam Sobolewski mówił wtedy o mikrocyklu do przeprowadzenia. Mówił też o tym, że dał mu odpocząć, co mogło sugerować, że był problem ze zmęczeniem. Można też się zastanawiać nad tym, czy po powrocie do treningów trenował od razu normalnie, co wydłuża okres nieuczestniczenia w pełnym treningu. Można też interpretować, że skoro Sobolewski mówił o "sprawiedliwości", to ten okres był znacząco długi na tle całego tygodnia przygotowań jego idiotycznej taktyki na tamten mecz. Można też zauważyć, że Igbekeme w kolejnym meczu wszedł na końcówkę za kontuzjowanego Sapałę i zagrał całe 9 minut, a w jeszcze kolejnym wszedł dopiero na drugą połowę "z musu", co sugeruje że w tamtym czasie mógł mieć jakieś ciągnące się problemy zdrowotne. Wiele rzeczy można. Ale niechby, załóżmy, że nie mam racji, Ty masz rację, nie było żadnego liczącego się urazu, nie było żadnej istotnej przerwy w treningu, nic nie wpływało na dyspozycję Igbekeme i były tylko chore zasady Sobolewskiego albo zwykłe widzimisię, które sprawiły, że nie wystawił go z Sosnowcem. Zagalopowałem się, przeszacowałem znaczenie słów Sobolewskiego o urazie i braku treningu, przyznaję się, posypuję głowę popiołem. Mogę przyjąć tę wersję, nie zależy mi, bo jest praktycznie nieistotna dla meritum tamtej dyskusji. I tak na końcu okazuje się, że zdrowy czy nie, po pełnym treningu czy nie, o dwie klasy lepszy od zmienników czy nie, za słaby na Wisłę czy nie, kiedy Igbekeme ostatecznie wszedł w kolejnym kluczowym meczu, to g*wno zrobił dla awansu, ba, zamiast tego zawalił dwie bramki w Puszczą. A bez niego kolejkę wcześniej wygraliśmy gładko z Łęczną. Tyle całej wielkiej teorii o wielkim błędzie posłania Igbekeme na trybuny. Jego (nie)obecność w Sosnowcu, czy była uwarunkowana obiektywnymi sprawami związanymi ze stanem zdrowia, przygotowania treningowego, dyspozycją czy po prostu tym, że Sobolewskiemu coś akurat strzeliło lub nie, do głowy, niczego nie gwarantowała, niczego znaczącego nie zmieniała. To, że nie pyknęliśmy wtedy Sosnowca było efektem tego, że po szybko strzelonej bramce, po rozmowie w szatni, na drugą połowę cała drużyna wyszła na miękkich nogach, łącznie z Sobolewskim przy linii. Nic nie wskazuje na to, że akurat wystawienie Igbekeme mogło to odmienić w jakikolwiek sposób. I o tym pisałem w tamtej dyskusji. Kwestia treningu była tylko dodatkiem, który sugerował, że mogły być dodatkowe, obiektywne powody do niewystawienia Igbekeme w tamtym meczu, który - jak to na tym forum - urósł do rangi życiowego sporu, bo ktoś się uparł, że to ma jakieś znaczenie dla oceny tego, czy Igbekeme uniósł presję. No kurde - nie uniósł. Pokazał to i w kluczowych meczach z Ruchem, i z ŁKS-em, i z Puszczą. Nic w nich nie zmienił, nie licząc paru straconych bramek, w które był zamieszany, oczywiście. Cytat:
Bodajże na tej stronie przyznałem, że nie jestem w stanie określić ile trwała ta przerwa w treningu. Pewnie nie zauważyłeś albo nie zapamiętałeś. Tu leży różnica. Bo ja do dzisiaj nie mogę się doprosić, żeby Tobie i Markusowi przeszło przez klawiaturę, że coś wam nie pykło, kiedy wywoływaliście mojego nicka. |
Cytat:
|
Cytat:
Uważałeś go za zawodnika zbyt słabego na potrzeby Wisły, który mógł najwyżej zawieść w jeszcze jednym meczu z Zagłębiem, bo niezdolnego do odmiany jego przebiegu i dalej jak widać tego bronisz. :-D I głuchy jesteś na to, że Igbekeme w każdym meczu, w którym grał wtedy i w którym gra teraz GWARANTOWAŁ (nawet nie będąc w najwyższej dyspozycji) przynajmniej kilka udanych odbiorów, przechwytów, zablokowanych akcji, świetnych zagrań, wygranych pojedynków, dobrych podań progresywnych - z reguły znacznie więcej niż każdy jego możliwy wówczas i teraz następca. Ty widzisz tylko błędy, które mu się przydarzyły i na ich podstawie formułujesz swoje teorie ignorując wszystko, co wnosił w każdym meczu pozytywnego, a czego zabrakło w tym decydującym z Zagłębiem - bo przez taką, a nie inną decyzję Sobolewskiego pojawić się w nim z jego strony nie mogło. To Sobolowi wtedy zabrakło jaj i mądrości, by postawić na tego zawodnika pomimo, iż nie był w optymalnej formie. Nie musiał w niej być, by zrobić więcej niż ktokolwiek inny w tamtym meczu. Sobolewski nie robiąc tego przegrał nam ten awans, bo tak się skończyło. To, że drużyna wyszła wtedy na drugą połowę na "miękkich nogach" wynikało z konkretnych decyzji trenera, nie tylko kadrowych, ale także taktycznych: nakazał zmianę stylu gry na cofnięcie się i grę z kontry, o czym powiedział później Łasicki, a nie było do niej zawodników. Brak Igbekeme owocował także chaosem w drugiej linii, słabym doskokiem, pogorszeniem asekuracji, mniejszą ilością odbiorów i przerwanych akcji, niezdolnością do lepszego operowania piłką i szybszego kreowania gry, narzucania naszych warunków na boisku. To, co się wtedy działo nie wynikało z tego, że ktoś z piłkarzy nie unosił presji, tylko z tego, że trener odleciał na każdym możliwym polu i walił błąd za błędem w przygotowaniu zespołu do spotkania i zarządzaniu meczem. Dopóki tego nie zrozumiesz, dalej będziesz błądził i wynajdywał sobie teoryjki nie mające żadnego przełożenia na rzeczywistość i nie wynikające bezpośrednio z niczego, co na tym boisku się działo i dlaczego. |
Cytat:
|
Cytat:
W ogóle nie chce mi się Cię przekonywać, że można jednocześnie uważać kogoś za dobrego piłkarza i zauważyć, że gdzieś nie uniósł presji albo popełnił błąd. Według Twojego kuriozalnego rozumowania jeśli uważam, że Roberto Baggio nie uniósł presji i popełnił błąd przy karnym w 1994, a cztery lata później zmarnował setkę z Francją, to automatycznie powinienem go uznać za słabego piłkarza. Podobnie Błaszczykowskiego, który zrąbał karnego z Portugalią. No nie, sorry, żadnego z nich nie czynię z tego powodu słabym piłkarzem ani tym bardziej za słabym na reprezentację Włoch/Polski. I tak dalej. Pier*yliard nawet nie dobrych, ale wręcz wybitnych piłkarzy nie unosiło presji w kluczowych meczach, ale tylko Ty z tego powodu uważasz, że automatycznie oznacza to konieczność uznania ich za słabych. Ale kij, możesz sobie uważać, że powinienem tak uważać żeby być konsekwentnym. Tylko że ja widocznie nie jestem konsekwentny i ani tak nie uważam, ani tak nigdzie nie pisałem. Więc bądź łaskaw wreszcie odszczekać. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 22:56. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl