Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park Sportowy (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=8)
-   -   Boks na świecie (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=5159)

kaco1985 10.09.2014 16:05

a kiedy beda bilety na tą gale Adamka ze SZpilką ?

_bzyku_ 10.09.2014 16:22

^^ Już są - na eventim oblukaj.

Kocur 13.09.2014 08:05

Rewanżowa walka Floyda Mayweathera jr z Marcosem Rene Maidaną w Las Vegas w nocy z soboty na niedzielę.

Transmisja w Polsacie Sport. Niedziela, 3.00

Kolumbus 25.09.2014 11:09

Sportowa sobota

http://www.bokser.org/content/2014/0...2815/index.jsp

heoij 26.09.2014 20:54

„Ustawka” kiboli w Kraków Arenie?!

Cytat:

Ponad półtora tysiąca piłkarskich chuliganów ma pojawić się w Kraków Arenie podczas gali bokserskiej, która odbędzie się 8 listopada. Walką wieczoru będzie starcie Artura Szpilki z Tomaszem Adamkiem. Niestety walka zapowiada się także poza ringiem. Jak nieoficjalnie dowiedział się portal KRKnews.pl bilety na galę kupiło ponad 1 500 kiboli piłkarskich.

Z naszych informacji wynika, że na galę do Kraków Areny wejściówki nabyli bojówkarze czterech piłkarskich klubów: Wisły Kraków, Cracovii, Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Kibole każdego z tych zespołów dysponują około 400 biletami. Prawdopodobnie mają miejsca zlokalizowane na płycie, wokół ringu. Zakup biletów był możliwy przez internet. Dowiedzieliśmy się, że chuligani chcą sobie urządzić w Kraków Arenie regularną „ustawkę” Policja potwierdza, że dostaje takie sygnały.
– Na bieżąco monitorujemy sytuację i zabezpieczamy się na każdy możliwy wariant. To jest impreza masowa, dlatego będziemy przygotowani na masowe zakłócenia porządku – mówi nam rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka.

http://krknews.pl/ustawka-kiboli-w-krakow-arenie/


Tutaj można nabyć bilety :D -> http://www.eventim.pl/bilety-polsat-...from=erdetaila

Kocur 28.09.2014 08:41

Oglądał ktoś? Faktycznie taki łomot Włodarczyk dostał ??


Cytat:

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk nie obronił w Moskwie pasa bokserskiego mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Polak przegrał zdecydowanie na punkty z Rosjaninem Grigorijem Drozdem. Sędziowie punktowali 118:109, 119:108, 119:108 dla Drozda.

farciarz 28.09.2014 08:55

Oglądałem i trochę przykro było na to patrzeć, Diablo nie istniał, może 1-2 rundy były w miarę remisowe. Nawet nie był w stanie mu zagrozić, niestety, było blisko nokautu w pewnym momencie nasz był liczony ale się utrzymał.

serek.c2 28.09.2014 10:38

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1378465)
Oglądał ktoś? Faktycznie taki łomot Włodarczyk dostał ??

To był prawdziwy dramat, nie wiem co to miało być w wykonaniu Włodarczyka. Szczerze mówiąc wyglądał jak kelner do nabijania rekordu...

Oglądałem za to kolejnego ruskiego pięściarza, który niedługo powinien być na absolutnym szczycie - Artur Beterbiev. To co się chłop przejechał po bardzo dobrym Cloudzie... Bardzo szybko, bo już w szóstej zawodowej walce gość staje naprzeciw bardzo mocnego rywala i zwyczajnie go demoluje.

OpEnTaNy 28.09.2014 12:16

Diablo od początku chcial przetrwac ta walke.. Walczyl strasznie pasywnie oddal 2 razy mniej ciosow i 2 razy mniej celnych kompletnie sie nie przygotowal lub mial gorszy dzien ? Ten rusek wcale nie jest taki mocny tez nic specialnego nie pokazal pomalu spokojnie pumktowal Wlodarczyka bardzo madrze zaplanowal ta walke.

Emenems81 28.09.2014 13:13

To samo zrobi Adamek ze Szpilką, o ile Diablo w całej swojej karierze sporo osiągnął to sztucznie napompowany rank Kołodzieja pokazał ile wart są gale polszit boxing night. W listopadzie to samo czeka kolejnego ogiera ze stajni Wasilewskiego - Szpilkę. Jeśli Adamek się dobrze przygotuje( a innego wyjścia nie ma) to Szpilka zapewne zostanie zniszczony w taki sam sposób jak wczoraj Kołodziej.

Kocur 17.10.2014 10:40

Dwa lata kazał na siebie czekać Mariusz Wach (27-1, 15 KO). Ale w końcu się udało i w piątkowy wieczór podczas gali "Windoor Boxing Night" w Dzierżoniowie zmierzy się z Samirem Kurgaticiem (12-6, 8 KO) w pojedynku zakontraktowanym na osiem rund.

gypsy 17.10.2014 16:15

Ciekawy wywiad z Tomkiem Adamkiem na temat walki ze Szpilką

Cytat:

Pierwotnie napisane przez eurosport.onet.pl
Jak przebiegają przygotowania do walki z Arturem Szpilką?

- Dokładnie tak, jak sobie to zaplanowałem. Wszystko jest w porządku. Zdrowie dopisuje i to jest najważniejsze. Do tego mam dobre warunki, bo trenuję u siebie w górach. Mieszkam w Gilowicach. Miejscowa szkoła udostępniła mi salę, więc jestem na miejscu. Nigdzie nie wyjeżdżam i czuję się jak u siebie w domu.

Przygotowania do tego listopadowego starcia wyglądają trochę konspiracyjnie. Trenuje pan w samotności, jakby to była walka o mistrzostwo świata.

- I właśnie tak to powinno wyglądać. Jeżeli jest wokół za dużo zgiełku i za dużo ludzi, to na pewno to nie pomaga. Czasami potrzeba takiej samotności. Jest przecież czas na pracę i jest czas na wywiady i inne sprawy. Obóz jest obozem. Trener Roger Bloodworth jest bardzo zadowolony z tego, że tak właśnie to wygląda. Pracujemy ciężko i solidnie.

Trenerowi podoba się w pana rodzinnych stronach?

- Oczywiście. Szczególnie zasmakował w kuchni mamy, która nam gotuje. Bardzo lubi polskie potrawy i przyznaje, że są one zupełnie inne od tego amerykańskiego jedzenia. Mieszka w moim domu w Gilowicach, w którym też mamy do dyspozycji salkę treningową. Odwiedzamy też siłownię udostępnioną przez mojego kolegę Stanisława.

Jak podchodzi pan do starcia ze Szpilką. Pojawiają się bowiem głosy, że dla pana może to być walka o wszystko w zawodowym boksie. Artur Szpilka jest młodym zawodnikiem, a pana kariera zmierza raczej ku końcowi i ewentualna porażka może przyspieszyć jej zakończenie. Czy to zatem jeden z ważniejszych pojedynków w karierze?


- Absolutnie. Dla mnie to jest kolejna przeszkoda. Po porażce wracam na ring. Jestem w dobrej dyspozycji. Przyjechałem do Polski na dziewięć tygodni przed tą walką, by jak najlepiej się zaaklimatyzować.

A starcie ze Szpilką może być kolejnym krokiem w tym kierunku, by wskoczyć jeszcze na ten top w wadze ciężkiej?

- Oczywiście, że tak. Jeżeli będę błyszczał w ringu, to znaczy, że mogę jeszcze powojować. Wtedy będę czekał na kolejne dobre oferty. Marzę o tym, by dostać na zakończenie kariery jeszcze jedną szansę walki o mistrzostwo świata.

Artur Szpilka tak naprawdę niewiele jeszcze osiągnął w zawodowym boksie. Czy zatem starcie z nim nie jest przypadkiem krokiem w tył?

- Nie, dlaczego. To młody i ambitny chłopak, który na pewno będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Nie ukrywam, że oferta Polsatu była najlepszą dla mnie na tę chwilę. Dlatego nie zastanawiałem się długo, tylko spakowałem się i przyjechałem do Polski.

Jakie są mocne strony pana najbliższego rywala?

- Każdy doskonale wie, jak on walczy. Ja mam swoje atuty i będę chciał je zaprezentować 8 listopada w Krakowie. Naprzeciwko mnie wyjdzie młody chłopak, który będzie chciał pokazać, że potrafi boksować. Z drugiej strony będę ja, czyli stary lis. Jeżeli będę zdrowy, to będę w ringu szybki i pokażę wszystkim, jak się naprawdę walczy. Dzisiaj możemy jednak wiele opowiadać, a weryfikacja i tak nastąpi 8 listopada. Trzeba będzie wejść do ringu i pokazać serce oraz talent. Jedynym atutem Szpilki jest jego młodość. Ja jednak mam wielkie doświadczenie.

To znaczy, że stary lis będzie chciał utrzeć nosa młodziakowi?

- Tak jest.

Czy wasze starcie to pojedynek dwóch najlepszych polskich ciężkich?


- Nie myślałem tak o tym pojedynku. Po prostu. Otrzymałem ofertę i ją zaakceptowałem. Nie znam chłopaka prywatnie, więc zdecydowałem się stanąć w ringu. Gdyby był moim kolegą, to nie byłoby tej walki, bo z takimi osobami się nie walczy.

Arturowi Szpilce mają pomagać pana byli rywale.

- Jeżeli jest mu to potrzebne, to niech pomagają. Tomasz Adamek jest jeden i na pewno inny niż ci, co mu pomagają. Ja też mam swoje atuty. Też mi ktoś pomaga, a wszystko rozstrzygnie się 8 listopada.

Kilka lat temu rozmawialiśmy o końcu pana kariery. Według tych słów, powinien być pan już na sportowej emeryturze, a jednak dalej pan walczy i nawet myśli o kolejnej walce o mistrzostwo świata.

- Kariera mi się przedłuża, bo cały czas jestem w dobrej dyspozycji. Gdyby było inaczej, to na pewno nie wchodziłbym do ringu, bo przecież mam żonę i dzieci. Mam dla kogo żyć. A przecież w boksie zdarzają się nawet śmiertelne przypadki. Dlatego, jeżeli nie jesteś w stuprocentowej formie, to lepiej nie wchodzić do ringu. Jeżeli wygram, to na pewno pokuszę się kolejną walkę. Mam plan, by walczyć o mistrzostwo świata, ale czas pokaże, jak będzie.

Wiadomo, kiedy powie pan dość, czy wciąż będzie się wsłuchiwał w organizm?

- Rzeczywiście, wszystko zależy od tego, jak będzie się zachowywał mój organizm. W zawodowym boksie stoczyłem wiele ciężkich wojen. Dopóki zatem będzie zdrowie, dopóty będę zadowalał kibiców występami w ringu. Jeżeli coś jednak będzie nie tak, to odejdę i zajmę się czymś innym.

W Polsce do tej pory walczył pan raczej z legendarnymi zawodnikami. Teraz pana rywalem będzie znany, ale jeszcze mało utytułowany Artur Szpilka. Uda się wam porwać polską publiczność?

- Z tego, co wiem, to już to zrobiliśmy, bo bilety sprzedają się bardzo dobrze. Podobno sprzedano ich już grubo ponad 10 tysięcy. Liczę, że hala wypełni się do ostatniego miejsca. Przecież wiele lat boksowania zasłużyłem sobie na to.


Kocur 25.10.2014 22:29

Cytat:

Andrzej Gołota, w zapełnionej hali w Częstochowie, stoczył cztery rundy pożegnalnego pojedynku z Danellem Nicholsonem, tym samym bokserem, z którym walka w 1996 roku otworzyła mu drzwi do jednej z najbardziej niesamowitych karier w historii boksu zawodowego.


Pojedynek nie był punktowany, lecz bokserzy, jak zapowiadali przed walką, dali "dobry show".


Gdy Gołota wchodził na ring, wszyscy wstali z miejsc i stali przez wszystkie cztery rundy. Skandowano "Andrzej! Andrzej!", "Andrzej Gołota!" i "Dziękujemy!". Po ostatnim gongu odśpiewano chóralne "sto lat", a Nicholson wyściskał się z Andrzejem. Bokserzy dostali pamiątkowe medale, a Gołota tort, który pokroił szablą.


"Przed Nicholsonem zrobimy z tobą jedną rundę pokazową i sprawdzisz, czy ciosy są wystarczająco mocne" - znany z poczucia humoru Gołota, po przylocie miesiąc temu do Polski, odpowiedział jednemu z dziennikarzy na pytanie, czy w pokazowej walce uderzenia nie będą udawane.

Choć Gołota wypierał się, na jednej z konferencji przed walką, przyjaźni z Nicholsonem, to dwaj starsi - jak na warunki boksu zawodowego - panowie żyją ze sobą w dobrej komitywie. 46-letni obecnie Nicholson najwyraźniej nie żywi urazy za potężne lanie, które dostał od niemal o rok młodszego od siebie Gołoty 15 marca 1996 roku, gdy obaj byli w życiowej formie.

Amerykanin, który miał wówczas bilans walk 25-1, w tym 19 KO, a na swoim koncie także występ na olimpiadzie w Barcelonie, gdzie w ćwierćfinale przegrał niewysoko na punkty z legendarnym Kubańczykiem Felixem Savonem, był wówczas nadzieją kategorii ciężkiej. Walka z Gołotą (27-0, 23 KO) miała otworzyć mu drogę do pojedynku z Riddickiem Bowe, a później - mistrzostwa świata.

Jak się jednak okazało, nie było wówczas zbyt wielu równych przeciwników dla Andrzeja. Gołota szedł cały czas do przodu, a Nicholson stał na nogach jedynie dzięki niespotykanej sile woli. "Gdybym był jego trenerem, rzuciłbym ręcznik. Pokazał odwagę we wcześniejszych rundach. Jest młody, ale powinien sobie zadać pytanie, po co to dalej ciągnąć. Może lepiej byłoby upaść na deski i mieć to już za sobą" - mówił w ósmej rundzie komentator amerykańskiej telewizji HBO. Po tej rundzie sędziowie zadecydowali za Nicholsona. Amerykanin przegrał przez techniczny nokaut.



Jedyne, co Gołocie można było wtedy zarzucić, to uderzenie głową z piątej rundy, będące zapowiedzią dalszych wydarzeń, mających cechy antycznej tragedii dwóch pojedynków z Riddickiem Bowe.


- Pamiętam rozmowę z Klausem-Peterem Kohlem, na pewno największym promotorem w europejskim boksie ostatnich 25 lat, wychowawcą braci Kliczków i Darka Michalczewskiego. On powiedział: "gdybym ja był promotorem Gołoty, to on byłby mistrzem świata wagi ciężkiej przez 15 lat" - w rozmowie z Interią... czytaj więcej

- Te dwie niesamowite walki z Bowe, które przeszły do historii światowego boksu, Andrzej przecież wygrywał, a obydwie przegrał przez dyskwalifikację. To jest historia zupełnie teatralna, wykraczająca poza kategorie sportowe - mówi w rozmowie z Interią promotor boksu i syn pierwszego trenera Gołoty Andrzej Wasilewski.

- Na pewno Andrzej jest absolutnym fenomenem, jeśli chodzi o budzenie emocji. Pod tym względem jest numerem jeden pośród wszystkich polskich sportowców w sportach walki wszech czasów. To dla niego miliony ludzi w latach dziewięćdziesiątych budziły się w nocy - dodaje Wasilewski. Jego zdaniem, historia Andrzeja Gołoty powinnna się doczekać opracowań socjologicznych, a sam bokser sportowo mógł osiągnąć znacznie więcej, gdyby otaczał go opieką profesjonalny team.

- To był największy polski bokser wagi ciężkiej. Miał w końcu cztery walki o tytuł mistrza świata, przy czym dwie, z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem, powinien wygrać. Został oszukany - twierdzi trener Andrzej Gmitruk. To on poprowadził Gołotę do brązowego medalu na olimpiadzie w Seulu. - Ale Andrzej jest kimś więcej niż tylko sportowcem, jest symbolem. W Stanach Zjednoczonych jest symbolem całej Polonii. Przeciętny Amerykanin, jak ma podać nazwisko jakiegoś Polaka, wymieni Andrzeja - dodaje.

Czy są obecnie jacyś młodzi następcy Gołoty w Polsce? - Boks amatorski u nas prawie nie istnieje, są jakieś sukcesy małe, ale głównie za sprawą poświęcenia pojedynczych osób. Systemowo wszystko leży, to są problemy strukturalne. Od lat dziewięćdziesiątych nie szkoli się trenerów. Trudno się też dziwić, że nikt nie chce pracować za 1000 złotych - komentuje Gmitruk.

- Dla mnie Andrzej Gołota to prawdziwa legenda, od niego wszystko się zaczęło. Polski boks zawodowy zaczynał się od Gołoty - mówi dla Interii Artur Szpilka, jeden z najwyżej notowanych na świecie młodych bokserów wagi ciężkiej. Urodzony już po olimpiadzie w Seulu, Szpilka 8 listopada stoczy walkę z 37-letnim Tomaszem Adamkiem (14. w rankingu WBC, 10. w IBF, 13. - WBO). Skazywany jest na porażkę, ale do Kraków Arena przyjdzie komplet publiczności, 20 tysięcy ludzi.

- To Andrzej rozbudził marzenia polskich kibiców na mistrza świata wagi ciężkiej i to jest jego miejsce w historii - stwierdza Wasilewski.

"Pusty ring... W Częstochowie noc, Andrzej już śpi. Z rozrzewnieniem wspominam pierwszą profesjonalną walkę męża w 92. roku, pierwszą w magicznym Madison Square Garden, pierwszą o pas mistrzowski. Ten tydzień należy do ostatnich: ostatnie badania lekarskie przed walką, ostatni sparing, ostatni trening dzisiaj w oczekiwaniu na ostatnią walkę. W sobotę Andrzej pokona tę samą drogę, jaką przeszedł ponad 50 razy: z szatni do ringu z teamem, przyjaciółmi i kibicami, w ringu sam. Gdy skończą się przemówienia i gratulacje, gdy rozejdziemy sie do domów, pozostanie pustka w ringu. I gdy przyjdą inni, utalentowani i ambitni Polacy w wadze ciężkiej, historia im cichutko podpowie: 'był kiedyś taki Andrzej Gołota'" - w piątek napisała żona Andrzeja Gołoty, Mariola.

Cytat:

Andrzej Gołota - sylwetka:

W zawodowej karierze Gołota odniósł 41 zwycięstw, dziewięć walk przegrał, jeden pojedynek zremisował, zaś inny - z Mike'em Tysonem - uznany został za nieodbyty. Bilans Nicholsona to 42 wygrane i pięć porażek.

Andrzej Gołota, w przeciwieństwie do innych polskich bokserów, nigdy nie był mistrzem świata, ale w krajowych rankingach popularności zapewne nie miałby równych.

46-letni Gołota nie wykorzystał czterech szans na zdobycie tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej. Przegrał wyraźnie z Lennoksem Lewisem i Lamonem Brewsterem, minimalnie na punkty uległ Johnowi Ruizowi, zaś zremisował z Chrisem Byrdem, ale ten wynik przedłużył panowanie jego rywala na tronie federacji IBF.

Z polskich pięściarzy w ostatnich latach po pasy czempionów sięgnęli Krzysztof Włodarczyk, Tomasz Adamek i Dariusz Michalczewski. Wszyscy jednak popularnością nie mogą równać się z Gołotą, który już w chwili narodzin - 5 stycznia 1968 roku w Warszawie - usłyszał od lekarza ze szpitala na Karowej, że "zapewne będzie bokserem", gdyż miał zaciśniętą pięść...

Oprócz jego matki Bożeny (ojciec, również Andrzej, nie żyje), wychowaniem młodzieńca zajmowało się też wujostwo, państwo Romankowie. Przygodę bokserską rozpoczął za sprawą Zdzisława Romanka, zegarmistrza z Saskiej Kępy, który znał się z trenerem juniorów w Legii Warszawa Tadeuszem Branickim, mistrzem Polski wagi ciężkiej z 1958 r.

Na początku lat 80. Romanek przyprowadził nastolatka na zajęcia legionistów, które odbywały się na Łazienkowskiej. Wcześniej nastoletni Andrzej toczył bójki na ulicy ze starszymi od siebie, którzy dokuczali mu, ponieważ trochę się jąkał.

Po śmierci Branickiego (zmarł w 1983 roku w wieku 45 lat) z Gołotą współpracowali m.in. Adam Kusior (uczył go również wf w technikum samochodowym w Zespole Szkół na Sandomierskiej), Janusz Gortat i Andrzej Gmitruk. Z tym ostatnim w narożniku zdobył nie tylko brąz na igrzyskach w Seulu, ale też stoczył ostatni "prawdziwy" pojedynek zawodowy - w 2013 roku przegrał przez nokaut z Przemysławem Saletą.

Pierwszy znaczący sukces w gronie amatorów odniósł w 1985 roku. W mistrzostwach świata juniorów w Bukareszcie dotarł do finału wagi ciężkiej, w którym przegrał przed czasem z późniejszym asem kubańskiego boksu Feliksem Savonem. W kolejnym sezonie Polak wywalczył w Kopenhadze tytuł mistrza kontynentu w tej grupie wiekowej.

Kariera wysokiego (194 cm) i silnego Gołoty rozwijała się prawidłowo. Awansował do kadry olimpijskiej, a w Seulu był o krok od sprawienia nie lada sensacji. Marzenia o złotym medalu rozwiał półfinałowy pojedynek z Koreańczykiem Baik Hyun Manem. 20-letni Polak doznał rozcięcia łuku brwiowego i nie był w stanie walczyć. W finale na zwycięzcę czekał Amerykanin Ray Mercer. Rok później Gołota wywalczył brąz mistrzostw Europy.

Wygrywał w ringu, zdobywał tytuły mistrza Polski, jednak miał także kłopoty z prawem. Wiosną 1990 roku został oskarżony o rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia po tym, jak we Włocławku wdał się w bójkę w dyskotece. Zanim rozpoczął się proces bokser wyjechał z Polski do USA. Zamieszkał z przyszłą żoną Mariolą (obecnie prowadzi kancelarię prawną) w Chicago. Początki w obcym kraju były trudne, próbował różnych prac dorywczych, zanim namówiono go na pięściarskie treningi.

"Andrzej pierwsze walki toczył w USA w... knajpach, za 50 dolarów. Zawsze wierzył w siebie, wierzyła także w niego Mariola" - mówiła w wywiadach Bożena Gołota, która była wtedy już babcią, gdyż w 1990 roku na świat przyszła córka Andrzeja - Aleksandra, a pięć lat później urodził się syn - Andrzej junior.

Na zawodowym ringu zadebiutował 7 lutego 1992 w Milwaukee. Pokonał przed czasem Roosevelta Shulera. W pierwszym roku w gronie profesjonalistów odniósł osiem zwycięstw, w większości przez nokaut w pierwszej rundzie. W następnym sezonie trafił do grupy Lou Duvy - Main Events. Nabierał doświadczenia, toczył wygrane walki z coraz bardziej wymagającymi przeciwnikami, jak Samson Po'uha czy... Danell Nicholson, z którym skrzyżował rękawice w sobotniej pokazówce w Częstochowie.

Do historii przeszły dwie konfrontacje z Riddickiem Bowe'em w 1996 roku. Pierwsza z nich (11 lipca) do szóstej rundy toczyła się pod dyktando Gołoty. Polak prowadził trzema punktami, mimo że odebrano mu dwa punkty za uderzenia poniżej pasa. W siódmym starciu zdyskwalifikowano go za kolejne nieprzepisowe ciosy. W ringu i na trybunach doszło do zamieszek, w których ucierpiał także on sam.

Przegrał, ale z dnia na dzień stał się niemal bohaterem narodowym, człowiekiem bardzo popularnym, m.in. proponowano mu role w filmach.

Rewanż z Bowe'em odbył się 14 grudnia. Amerykanin chciał odzyskać nadszarpniętą reputację, a Gołota udowodnić, że nieprzypadkowo dominował w pierwszym pojedynku. Mimo zapowiedzi o czystej walce, w ringu nie obeszło się bez złośliwych fauli. Bowe był dwukrotnie na deskach, ale Gołota nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. W dziewiątym starciu Polak zadał kilka ciosów poniżej pasa i znów został zdyskwalifikowany. Do tego momentu wygrywał na punkty...

Pokazał, że może walczyć o najwyższe stawki, ale tylko w przypadku, kiedy panuje nad sobą i nie dopuszcza się fauli. W 1997 roku otrzymał szansę boksowania o mistrzostwo świata. Przebieg pojedynku z Lennoksem Lewisem o pas WBC zaskoczył największych fachowców. Dziwnie spięty, przegrał przez nokaut, po zaledwie 95 sekundach. Nie wytrzymał psychicznie napięcia związanego z rangą wydarzenia. Zresztą to nie był pierwszy przypadek, kiedy przegrywał z samym sobą.

Próbował wrócić na szczyt kategorii ciężkiej. Pokonał m.in. w 1998 roku we Wrocławiu byłego mistrza świata Amerykanina Tima Whiterspoona. Rok później w Atlantic City spotkał się z Michaelem Grantem. Zwycięzca miał walczyć z Lewisem o zunifikowane mistrzostwo świata w wadze ciężkiej.

W pierwszej rundzie miał Granta dwukrotnie na deskach, a mimo to przegrał. Później odniósł dwa zwycięstwa z niezłymi rywalami (Marcus Rhode, Orlin Norris), by w październiku 2000 roku stoczyć pojedynek z jednym z najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych pięściarzy na świecie Mike'em Tysonem. Między drugą i trzecią rundą Gołota zdecydował, że nie będzie dalej walczył. Fachowcy zadawali sobie pytanie, dlaczego Polak uciekł z ringu? Kilka miesięcy później Komisja Kontroli Sportowców stanu Michigan uznała walkę za nieodbytą (werdykt "no contest"), ponieważ w moczu Tysona wykryto marihuanę.

Rozbrat z boksem trwał prawie trzy lata. Mało kto wierzył, że Andrew - jak z amerykańska o nim mówiono - wróci do sportu. Niespodziewanie w 2003 roku stoczył dwa zwycięskie pojedynki z przeciętnymi rywalami, w lutym tego samego roku podpisał kontrakt z Donem Kingiem. Słynny menedżer obiecał mu walkę o mistrzostwo świata, nikt jednak nie liczył, że tak szybko do niej dojdzie. O pas IBF rywalizował z Chrisem Byrdem (USA). Gołota był lepszy, lecz sędziowie ogłosili remis, co przedłużyło panowanie jego przeciwnika. Z Johnem Ruizem (stawką był tytuł WBA) również boksował 12 rund, ale przegrał na punkty, mimo że w drugiej rundzie rywal był dwukrotnie liczony.

W fatalnym stylu zakończyła jego ostatnia potyczka o pas (WBO) z Lamonem Brewsterem. "Biały mistrz" przegrał w zaledwie 52 sekundy. Na ringach amerykańskich niczego więcej nie był w stanie osiągnąć. W 2008 roku pojechał więc do... Chin, lecz znów poległ w pierwszej rundzie, tym razem z Rayem Austinem. W kolejnych latach boksował przed polską publicznością, ale nie dał rady ani Tomaszowi Adamkowi, ani Przemysławowi Salecie.

Tak po prostu, "Dzięki Andrzej" !!!

Mocny 08.11.2014 20:08

gzie ogladacie dziisaj ?

AntyMod 08.11.2014 21:01

ma ktos linka zeby gale w Krakowie ogladnac ??

karmel1906 08.11.2014 22:58

http://sport22.vipserv.org/k2.html

prosze bardzo, lap.

AntyMod 08.11.2014 23:20

Cytat:

Pierwotnie napisane przez karmel1906 (Post 1381834)


dzieki - ale po 2 minutoach sie wylancza

karmel1906 08.11.2014 23:34

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AntyMod (Post 1381837)
dzieki - ale po 2 minutoach sie wylancza

u mnie smigalo z 20 min dopoki nie odwiezylem, pewnie limit uzytkownikow czy cos.
lipa.

Coglin 09.11.2014 01:20

Brawo Szpilka.

Kocur 09.11.2014 01:21

za późno - ale ten działał cały czas idealnie:

http://cdn.livetv.sx/webplayer.php?t...9&ci=1092&si=6

walka nawet ciekawa jak na polskie warunki - Adamek mnie zawiódł - strasznie wolny był.

St Yabol 09.11.2014 01:30

Szpila wygrał zasłużenie, Adamek sie skończył na Gołocie

Jaroo1 09.11.2014 02:01

Cytat:

Szpila wygrał zasłużenie, Adamek sie skończył na Gołocie
Adamek nie mógł skończyć na Gołocie bo jest przeciwny pedalstwu... Poza tym oboje maja żony i dzieci więc o czym my mówimy?

!!IRIVER!! 09.11.2014 13:01

Walki nie oglądałem, ale ciągle nie mogę się nadziwić co się podziało we łbie Adamka, gdy przyszło mu na myśl przejście do wagi ciężkiej. Zamiast zaorać swoją kategorię i wygrać w niej wszystko co się dało, dał się wplątać w coś, do czego się nie nadaje. Szkoda, bo mógł odejść w wielkiej glorii i chwale, a kończy trochę jak Gołota. Na nic nieznaczącej w świecie boksu walce, za "polsatowskie" pieniądze. Jedyny plus tego całego .......nika w Arenie, to że pożegnał się przy zacnej frekwencji.

Jaroo1 09.11.2014 13:29

Pewnie myślał, że jakoś da rade w tej ciężkiej a do tego zarobi. A później jak już się okazało, że jest za słaby na tę wagę to niezręcznie było wracać do niższej. A może i tak zarobił więcej kasy w tej ciężkiej niż by zarobił kategorię niżej - pod koniec kariery często wspominał, że liczy się dla niego kasa więc może całkowicie zaczął myslec o pieniądzach a jakieś ambicje sportowe odpuścił.

IncognitoTSW 09.11.2014 14:09

Swoją drogą, Szpilka nigdy nie osiągnie w ciężkiej takiego poziomu jaki osiągnął Adamek, który za to nigdy nie wzbił się w ciężkiej na taki poziom jak Gołota.
Gołota z walki z Riddickiem Bowe zmiótłby z ringu wczoraj jednego i drugiego jednego wieczoru.

Bartosz 09.11.2014 14:33

Chyba większość fanów 'ciężkiej' tęskni za Andrew z '96...

Kocur 09.11.2014 17:09

Nie ma się co dziwić, jakby zebrać do kupy całą obecną "polską ciężką" to byłoby może 20% Gołoty :)

Kogo my mamy obecnie?

1. Szpilka
2. Wach
3. Rekowski
4. Zimnoch

W sumie tyle - bieda aż piszczy

rafkur 09.11.2014 17:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez IncognitoTSW (Post 1381868)
Gołota z walki z Riddickiem Bowe zmiótłby z ringu wczoraj jednego i drugiego jednego wieczoru.

Nie tyle zmiótł co może nawet niechcący zabił )))

Prawda jest taka, że na Gołocie skończyła się waga ciężka w polskim boksie.

El'kabat 09.11.2014 18:38

Andrzej to przypadek 1 na milion. Gdyby nie psychika to materiał na mistrza świata na długie lata.

Dzisiaj te całe Szpile,Adamki i inni to nie ta skala talentu i potencjału.

Polecam https://www.youtube.com/watch?v=ecl6HX3916U

palikot 09.11.2014 21:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez !!IRIVER!! (Post 1381862)
Walki nie oglądałem, ale ciągle nie mogę się nadziwić co się podziało we łbie Adamka, gdy przyszło mu na myśl przejście do wagi ciężkiej. Zamiast zaorać swoją kategorię i wygrać w niej wszystko co się dało, dał się wplątać w coś, do czego się nie nadaje. Szkoda, bo mógł odejść w wielkiej glorii i chwale, a kończy trochę jak Gołota. Na nic nieznaczącej w świecie boksu walce, za "polsatowskie" pieniądze. Jedyny plus tego całego .......nika w Arenie, to że pożegnał się przy zacnej frekwencji.

A cruiser był mistrzem świata więc co miał orać? W Polsce jest takie umiłowanie do minimalizmu na zasadzie jak nie jest źle to jest dobrze. Co jest złego w tym, że gość chciał iść półkę wyżej i dążyć do marzeń, celu i zostać mistrzem świata w wadze ciężkiej? Nie udało mu się to trudno, ale chciał zrobić coś co było realne i za to szacunek, że na laurach nie chciał spocząć, tylko miał ambicję. Do pewnego momentu szło mu dobrze, wszystko się zjeba.ło jak zmienił trenera. Kończy jak Gołota... Tyson też tak kończył i co z tego, tytułów mistrza świata mu to nie zabrało.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Jaroo1 (Post 1381864)
Pewnie myślał, że jakoś da rade w tej ciężkiej a do tego zarobi. A później jak już się okazało, że jest za słaby na tę wagę to niezręcznie było wracać do niższej. A może i tak zarobił więcej kasy w tej ciężkiej niż by zarobił kategorię niżej - pod koniec kariery często wspominał, że liczy się dla niego kasa więc może całkowicie zaczął myslec o pieniądzach a jakieś ambicje sportowe odpuścił.

No jak ktoś idzie na szczyt myśląc że nie wejdzie, to po co tam idzie? Jasne że musiał mieć określony cel do którego chciał dążyć
Okazało się, bo od momentu zmiany trenera wyglądał dramatycznie (waga, szybkość to co było jego atutem) Zrobili z niego miśka i wiadomo, że to musiało się tak skończyć.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Bartosz (Post 1381871)
Chyba większość fanów 'ciężkiej' tęskni za Andrew z '96...

Andrew miał może ze 2 walki w karierze za którymi się tęskni... nie przesadzał bym z tym bohateryzowaniem jego.
Fakt najlepszy polski ciężki w historii, ale pewnego poziomu mentalnego oraz poziomu umiejętności przeskoczyć nie umiał.

Co do walki. Widać, że Szpilka z walki na walkę rozwija się i póki się będzie rozwijał będzie nadzieja. Mam nadzieję, że nie stanie w miejscu
Adamek nie rozwija się od walki z Arreolą, a od Kliczki cały czas w dół więc także to całe podsumowanie tego

IncognitoTSW 09.11.2014 21:21

Larry Holmes, wielki mistrz wagi ciężkiej - kończył karierę walcząc w wieku 51 lat z Butterbeanem.... więc Adamek i Gołota nie mają się czego wstydzić.

stawski 09.11.2014 22:38

Widziałem na żywo, Adamek jakby się obudził w piątej rundzie. Nie widziałem jak punktowali sędziowie, ale wg mnie (laika oczywiście) w rundach 7-9 albo 8-9 odrobił większość punktów. liczyłem na remis do ostatnich 30 sekund 10 rundy gdzie szpilka obił go dramatycznie... Największy pozytyw to piękne przywitanie szpilki ;)

kornd 10.11.2014 00:37

Cytat:

Pierwotnie napisane przez stawski (Post 1381919)
Widziałem na żywo, Adamek jakby się obudził w piątej rundzie. Nie widziałem jak punktowali sędziowie, ale wg mnie (laika oczywiście) w rundach 7-9 albo 8-9 odrobił większość punktów. liczyłem na remis do ostatnich 30 sekund 10 rundy gdzie szpilka obił go dramatycznie... Największy pozytyw to piękne przywitanie szpilki ;)

jakie to powitanie, bo w TV chyba nie było słychać?

AntyMod 10.11.2014 00:53

Cytat:

Pierwotnie napisane przez kornd (Post 1381930)
jakie to powitanie, bo w TV chyba nie było słychać?


parchate COS zrobil 1 minutowa napinke z WTSK i awansowali w huligance ogolnopolskiej do czolowki .....mamy wstyd i hanbe do nastepnej Gali albo innej imprezie ogolnopolskiej w Nowej hali ....ogolnie mowic mega wstyd i kompromitacja :haha:

Kolumbus 10.11.2014 05:17

http://www.youtube.com/watch?v=C_NyqeNLheQ

adam_09 10.11.2014 08:34

niezła plomba...

gypsy 10.11.2014 14:41

Aż mi się słabo zrobiło. Wiadomo co z tym gościem?

ABGwislakABG 10.11.2014 15:43

Chwila prawdy w polskiej ciężkiej. Wg mnie ta prawda jest brutalna dla obydwu pięściarzy. Adamek dostał oklep od Szpilki, co samo przez się jest dla niego kompromitacją. Ten drugi natomiast miał przeciwnika w slow-motion, którego nie potrafił znokautować. Mogą sobie gdybać wszelakiej maści eksperci (np. Łapin), że dla Artura jest to wielki krok w karierze i sam Szpila, że "nauczył się mądrze boksować". W tej walce nie widziałem nic, co dla któregokolwiek miałoby znaczyć tzw. "trampolinę"do dalszych kroków w "królewskiej".

WiślakNH 10.11.2014 16:55

Będzie gdzieś video z gali Adamek - Szpilka? Bo do tej pory szukam i żadnych ciekawych nagrań nie znalazłem,a chciałbym zobaczyć jak sie gala prezentowała od 'strony kibiców siedzących przed telewizorami' :)

Kocur 10.11.2014 17:11

Cytat:

Artur Szpilka (17-1, 12 KO) nie wyklucza, że zakończy współpracę z trenerem Fiodorem Łapinem. Stanie się tak, jeżeli 25-letni pięściarz zdecyduje się na dłuższy pobyt w Stanach Zjednoczonych, gdzie zamierza się wybrać na początku przyszłego roku.
Cytat:

- Chcę dalej z nim pracować, bo dobrze nam się trenuje. Chcę jednak zobaczyć, jak pracują inni, pojechać do Ameryki. Nie mogę zamykać się w jednym schemacie. Postanowiłem, że po styczniowej walce ruszę na trzy miesiące i sprawdzę, czy znajdę tam coś, co pozwoli mi stać się lepszym. Jeżeli tak będzie, zostanę na dłużej.

najwyższa pora szczerze mówiąc jeśli już nie jest za późno


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 02:48.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl