Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Wisła Kraków - piłka nożna (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=5)
-   -   TS Wisła byłym właścicielem Wisły Kraków S.A. (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=9691)

BigLeb 28.12.2018 23:39

bojkoty, piro, złotówki od biletu, skwk -> upadek qrwa jakież to było oczywiste a ilu miało tutaj piewców. No i możemy gasić światło, qrwa nie wierzę. Była potęga co ją mogła mama BC trenować i nie ma potęgi.

silver03 28.12.2018 23:41

Cytat:

Pierwotnie napisane przez mari339 (Post 1525073)
Podobno kasa z biletów za mecz z lechem poszła dla pracowników. Mój kolega od 4 miesięcy nie dostaje pensji od Wisły i wciąż żadnego przelewu nie dostał.

Bo dostali ci najbardziej zaprzyjaźnieni.

Tarasunio28 28.12.2018 23:44

Cytat:

Pierwotnie napisane przez BigLeb (Post 1525087)
bojkoty, piro, złotówki od biletu, skwk -> upadek qrwa jakież to było oczywiste a ilu miało tutaj piewców. No i możemy gasić światło, qrwa nie wierzę.

Z stwierdzeniem gasimy światło bym się wstrzymał do oficjalnego komunikatu ze strony TSu albo Pietrowskiego. Myślę że po tych akcjach Polskich pismaków nikt nie będzie do nich dzwonić po nocach żeby się pochwalić przelew doszedł albo Vanna kwitek z banku wysłał .

GregorTS 28.12.2018 23:48

Z Bednarzem i Cupiałowi grożono a Marzenka rozjebała klub w ....u i nawet jednego okrzyku na stadionie nie usłyszała. HIT !!!

filipski 28.12.2018 23:53

Dobra, ostatni post na dziś. Widzę, że gawiedź rozgrzana czeka do północy (choć nie ma to sensu), zatem zostawię tu parę myśli, za które możecie mnie rozdziobać jak te kruki i wrony.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że ktoś kupuje naszą Wisełkę. W umowie kupna zawarte są pewne klauzule np. poufności. Wyobraźmy sobie sytuację, że taka klauzula jest przedmiotowo nierówna wobec stron umowy - czyli obie strony ogranicza w różny sposób. Wyobraźmy sobie, że stroną ograniczoną mocniej jest kupujący, a sprzedający w oficjalnym komunikacie informuje przede wszystkim o klauzuli poufności.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że w umowie kupna zawarta jest klauzula zawieszająca, dotycząca spłaty zobowiązań licencyjnych klubu za okres ostatnich paru miesięcy. Wyobraźmy sobie, że w umowie nie są zawarte dokładnie wszystkie długi licencyjne (około 12 milionów), a jednak do mediów idzie przeciek, że wszystkie.

Wyobraźmy sobie, że klauzula poufności obejmuje wszystkie informacje, także o dacie spełnienia klauzuli zawieszającej, a jednak obie strony otwarcie lub poprzez przecieki mówią o dacie 28 grudnia. Wyobraźmy sobie, że albo obie strony łamią klauzulę, albo tego elementu nie ma w klauzuli.

Wyobraźmy sobie, jak najbardziej teoretycznie, oczywiście, że dzień przed rzekomym terminem drogą oficjalną wpływa do sprzedającego dokument, który de facto stwierdza realizację wszystkich klauzul umownych. Mimo tego jednak, nikt ze strony sprzedającego nawet się na ten temat nie zająknie. Co więcej, przekazuje się dziennikarzom wieści dokładnie odwrotne. Wyobraźmy sobie, że dwie z pięciu osób, które można byłoby w tym temacie indagować, dzień wcześniej rezygnują z zasiadania w zarządzie sprzedającego, a pozostałe są nieuchwytne.

Wyobraźmy sobie, dla zabawy, rzecz jasna, że kupujący, zlecając przelewy (bo czemu jeden?), przejmuje klub wprowadzając tymczasowy zarząd, także po to, aby mieć dostęp do danych kont wierzycieli, którym należy spłacić rzeczone należności. Wyobraźmy sobie, że otrzymuje dostęp do tego konta, a na nim... nie ma danych przelewowych. Żadnych. Konto nie ma historii i aby ją odzyskać, potrzeba interwencji w banku. W banku, który zapyta o pełnomocnictwo tymczasowego zarządu i może się przyczepić, że nie jest ono poparte wpisem do KRS. Oczywiście, wyobrażamy sobie, że nowy właściciel może pozyskiwać numery kont indywidualnie, od poszczególnych wierzycieli (większość wszak zatrudnia kupiona spółka), jednak - co możemy sobie wyobrazić - nie tylko zabiera trochę czasu, ale i wpędza kupującego w nielichą konsternację. Łatwo sobie to wyobrazić, bo i nas to konsternuje, na samą myśl o czymś takim.

Wyobraźmy sobie, że kupujący dopiero po przejęciu klubu ma wgląd w niektóre umowy z podmiotami zewnętrznymi, które to umowy nie były przedmiotem audytu, a w których widnieją aneksy zapisane w ostatnich tygodniach. Wyobraźmy sobie, że te aneksy odrobinę wpływają na rentowność klubu. Z punktu widzenia nowego właściciela rzeczywiście odrobinę, ale jednak. Wyobraźmy sobie to, tak dla fantazji.

Wyobraźmy też sobie, Koledzy i Koleżanki, że nowy właściciel spotyka się z pracownikami różnych działów spółki i okazuje się, że... niewielu się pojawiło, a ci, którzy są obecni, delikatnie rzecz ujmując nie przejawiają specjalnego entuzjazmu i otwartości. Z punktu widzenia nowego właściciela są niekoniecznie godni zaufania, wyobraźmy sobie. A przecież wciąż w ich rękach znajdują się kluczowe narzędzia do zarządzania klubem i do jego promocji.

Wyobraźmy sobie wreszcie, że nowy właściciel uzupełnia swoją wiedzę o sprawach, które... są niewyobrażalne. O sprawach, które powinny zajmować kibiców tylko podczas sensów Netflixa. A jednak, są te niewyobrażalne sprawy do wyobrażenia, ba, do skonfrontowania się z nimi. Są sprawy dla prokuratury, dla sądów, dla windykatorów. Są sprawy, które większość inwestorów po prostu z miejsca by odstraszyły.

A propos - wyobraźmy sobie, tak dla potrzeby chwili, że może inwestorzy są właśnie tacy - anonimowi, tajemniczy, skośnoocy, w trampkach i pod parasolem, bo Billowie Gatesowie i Jackowie Ma tego świata nawet by się do Wisły nie zbliżyli? Wyobraźmy sobie, albo przypomnijmy Bogusława C. z czasów, gdy kupował Wisłę. Spróbujmy przypomnieć sobie istotne różnice pomiędzy nim, a nowymi właścicielami.

Wyobraźmy sobie, że dosłownie wszyscy dziennikarze sportowi w tym kraju, włącznie z tymi z Krakowa, nie mają bladego pojęcia o inwestorach, nie mają dostępu do żadnych konkretów i przez to są wystawieni na ryzyko manipulacji. Wyobraźmy sobie, kto ma realną możliwość manipulowania nimi i realną możliwość oceny potencjalnego skutku tej manipulacji?

Wyobraźmy sobie to wszystko, proszę. A teraz, tylko teoretycznie i tak dla rozrywki, spróbujmy sobie wyobrazić, że te wszystkie czynniki decydują o przyszłości Wisły, a nie legendarny już przelew.

Ale oczywiście, to tylko wyobrażenia. Realiści zakrzykną: gdzie przelew???

Może mają rację? A może nowi właściciele też są realistami?

Do widzenia, do jutra :)

South 28.12.2018 23:54

Czasem wypadałoby pójść na mecz, a nie .......ic glupoty bo sarapata miała pocisnięte.

El'kabat 28.12.2018 23:54

Przelew do 28.12, potwierdzenie do 29.12 ? Jakieś jaja ? :D

W momencie jak przelew wyszedł, dlaczego nie przesłali od razu potwierdzenia w pdf ? Jeżeli faktycznie tyle czasu są przelewy realizowane, to musieli przelew wysłać pewnie max 24 grudnia.

Czy jutro powiedzą, że jednak do 31.12 ?

Robicie z kibiców debili. O piłkarzach nie wspominając.

PhantomRanger 29.12.2018 00:01

Cytat:

Pierwotnie napisane przez El'kabat (Post 1525093)
Przelew do 28.12, potwierdzenie do 29.12 ? Jakieś jaja ? :D

W momencie jak przelew wyszedł, dlaczego nie przesłali od razu potwierdzenia w pdf ?

Czy jutro powiedzą, że jednak do 31.12 ?

Robicie z kibiców debili.

31 powiedzą, że jednak do 5 stycznia :haha:. Poważnie ktoś jeszcze wierzy w te banialuki:help:??

TIR_DO_SŁUBIC 29.12.2018 00:02

U
Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525091)
Dobra, ostatni post na dziś. Widzę, że gawiedź rozgrzana czeka do północy (choć nie ma to sensu), zatem zostawię tu parę myśli, za które możecie mnie rozdziobać jak te kruki i wrony.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że ktoś kupuje naszą Wisełkę. W umowie kupna zawarte są pewne klauzule np. poufności. Wyobraźmy sobie sytuację, że taka klauzula jest przedmiotowo nierówna wobec stron umowy - czyli obie strony ogranicza w różny sposób. Wyobraźmy sobie, że stroną ograniczoną mocniej jest kupujący, a sprzedający w oficjalnym komunikacie informuje przede wszystkim o klauzuli poufności.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że w umowie kupna zawarta jest klauzula zawieszająca, dotycząca spłaty zobowiązań licencyjnych klubu za okres ostatnich paru miesięcy. Wyobraźmy sobie, że w umowie nie są zawarte dokładnie wszystkie długi licencyjne (około 12 milionów), a jednak do mediów idzie przeciek, że wszystkie.

Wyobraźmy sobie, że klauzula poufności obejmuje wszystkie informacje, także o dacie spełnienia klauzuli zawieszającej, a jednak obie strony otwarcie lub poprzez przecieki mówią o dacie 28 grudnia. Wyobraźmy sobie, że albo obie strony łamią klauzulę, albo tego elementu nie ma w klauzuli.

Wyobraźmy sobie, jak najbardziej teoretycznie, oczywiście, że dzień przed rzekomym terminem drogą oficjalną wpływa do sprzedającego dokument, który de facto stwierdza realizację wszystkich klauzul umownych. Mimo tego jednak, nikt ze strony sprzedającego nawet się na ten temat nie zająknie. Co więcej, przekazuje się dziennikarzom wieści dokładnie odwrotne. Wyobraźmy sobie, że dwie z pięciu osób, które można byłoby w tym temacie indagować, dzień wcześniej rezygnują z zasiadania w zarządzie sprzedającego, a pozostałe są nieuchwytne.

Wyobraźmy sobie, dla zabawy, rzecz jasna, że kupujący, zlecając przelewy (bo czemu jeden?), przejmuje klub wprowadzając tymczasowy zarząd, także po to, aby mieć dostęp do danych kont wierzycieli, którym należy spłacić rzeczone należności. Wyobraźmy sobie, że otrzymuje dostęp do tego konta, a na nim... nie ma danych przelewowych. Żadnych. Konto nie ma historii i aby ją odzyskać, potrzeba interwencji w banku. W banku, który zapyta o pełnomocnictwo tymczasowego zarządu i może się przyczepić, że nie jest ono poparte wpisem do KRS. Oczywiście, wyobrażamy sobie, że nowy właściciel może pozyskiwać numery kont indywidualnie, od poszczególnych wierzycieli (większość wszak zatrudnia kupiona spółka), jednak - co możemy sobie wyobrazić - nie tylko zabiera trochę czasu, ale i wpędza kupującego w nielichą konsternację. Łatwo sobie to wyobrazić, bo i nas to konsternuje, na samą myśl o czymś takim.

Wyobraźmy sobie, że kupujący dopiero po przejęciu klubu ma wgląd w niektóre umowy z podmiotami zewnętrznymi, które to umowy nie były przedmiotem audytu, a w których widnieją aneksy zapisane w ostatnich tygodniach. Wyobraźmy sobie, że te aneksy odrobinę wpływają na rentowność klubu. Z punktu widzenia nowego właściciela rzeczywiście odrobinę, ale jednak. Wyobraźmy sobie to, tak dla fantazji.

Wyobraźmy też sobie, Koledzy i Koleżanki, że nowy właściciel spotyka się z pracownikami różnych działów spółki i okazuje się, że... niewielu się pojawiło, a ci, którzy są obecni, delikatnie rzecz ujmując nie przejawiają specjalnego entuzjazmu i otwartości. Z punktu widzenia nowego właściciela są niekoniecznie godni zaufania, wyobraźmy sobie. A przecież wciąż w ich rękach znajdują się kluczowe narzędzia do zarządzania klubem i do jego promocji.

Wyobraźmy sobie wreszcie, że nowy właściciel uzupełnia swoją wiedzę o sprawach, które... są niewyobrażalne. O sprawach, które powinny zajmować kibiców tylko podczas sensów Netflixa. A jednak, są te niewyobrażalne sprawy do wyobrażenia, ba, do skonfrontowania się z nimi. Są sprawy dla prokuratury, dla sądów, dla windykatorów. Są sprawy, które większość inwestorów po prostu z miejsca by odstraszyły.

A propos - wyobraźmy sobie, tak dla potrzeby chwili, że może inwestorzy są właśnie tacy - anonimowi, tajemniczy, skośnoocy, w trampkach i pod parasolem, bo Billowie Gatesowie i Jackowie Ma tego świata nawet by się do Wisły nie zbliżyli? Wyobraźmy sobie, albo przypomnijmy Bogusława C. z czasów, gdy kupował Wisłę. Spróbujmy przypomnieć sobie istotne różnice pomiędzy nim, a nowymi właścicielami.

Wyobraźmy sobie, że dosłownie wszyscy dziennikarze sportowi w tym kraju, włącznie z tymi z Krakowa, nie mają bladego pojęcia o inwestorach, nie mają dostępu do żadnych konkretów i przez to są wystawieni na ryzyko manipulacji. Wyobraźmy sobie, kto ma realną możliwość manipulowania nimi i realną możliwość oceny potencjalnego skutku tej manipulacji?

Wyobraźmy sobie to wszystko, proszę. A teraz, tylko teoretycznie i tak dla rozrywki, spróbujmy sobie wyobrazić, że te wszystkie czynniki decydują o przyszłości Wisły, a nie legendarny już przelew.

Ale oczywiście, to tylko wyobrażenia. Realiści zakrzykną: gdzie przelew???

Może mają rację? A może nowi właściciele też są realistami?

Do widzenia, do jutra :)

Sensownie, głos rozsądku. Dobranoc.

ciacho 29.12.2018 00:03

@filipski. O ile jeszcze na początku kiedy zacząłeś tu dzisiaj pisać to twierdzilem, że nawet piszesz z sensem, tak teraz już wiem, że zwykły fantasta i bajkopisarz teoretyk z Ciebie. Trzeba umieć tak nawijać bez sensu.. szacun;)

Bogdan81 29.12.2018 00:03

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525091)
Dobra, ostatni post na dziś. Widzę, że gawiedź rozgrzana czeka do północy (choć nie ma to sensu), zatem zostawię tu parę myśli, za które możecie mnie rozdziobać jak te kruki i wrony.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że ktoś kupuje naszą Wisełkę. W umowie kupna zawarte są pewne klauzule np. poufności. Wyobraźmy sobie sytuację, że taka klauzula jest przedmiotowo nierówna wobec stron umowy - czyli obie strony ogranicza w różny sposób. Wyobraźmy sobie, że stroną ograniczoną mocniej jest kupujący, a sprzedający w oficjalnym komunikacie informuje przede wszystkim o klauzuli poufności.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że w umowie kupna zawarta jest klauzula zawieszająca, dotycząca spłaty zobowiązań licencyjnych klubu za okres ostatnich paru miesięcy. Wyobraźmy sobie, że w umowie nie są zawarte dokładnie wszystkie długi licencyjne (około 12 milionów), a jednak do mediów idzie przeciek, że wszystkie.

Wyobraźmy sobie, że klauzula poufności obejmuje wszystkie informacje, także o dacie spełnienia klauzuli zawieszającej, a jednak obie strony otwarcie lub poprzez przecieki mówią o dacie 28 grudnia. Wyobraźmy sobie, że albo obie strony łamią klauzulę, albo tego elementu nie ma w klauzuli.

Wyobraźmy sobie, jak najbardziej teoretycznie, oczywiście, że dzień przed rzekomym terminem drogą oficjalną wpływa do sprzedającego dokument, który de facto stwierdza realizację wszystkich klauzul umownych. Mimo tego jednak, nikt ze strony sprzedającego nawet się na ten temat nie zająknie. Co więcej, przekazuje się dziennikarzom wieści dokładnie odwrotne. Wyobraźmy sobie, że dwie z pięciu osób, które można byłoby w tym temacie indagować, dzień wcześniej rezygnują z zasiadania w zarządzie sprzedającego, a pozostałe są nieuchwytne.

Wyobraźmy sobie, dla zabawy, rzecz jasna, że kupujący, zlecając przelewy (bo czemu jeden?), przejmuje klub wprowadzając tymczasowy zarząd, także po to, aby mieć dostęp do danych kont wierzycieli, którym należy spłacić rzeczone należności. Wyobraźmy sobie, że otrzymuje dostęp do tego konta, a na nim... nie ma danych przelewowych. Żadnych. Konto nie ma historii i aby ją odzyskać, potrzeba interwencji w banku. W banku, który zapyta o pełnomocnictwo tymczasowego zarządu i może się przyczepić, że nie jest ono poparte wpisem do KRS. Oczywiście, wyobrażamy sobie, że nowy właściciel może pozyskiwać numery kont indywidualnie, od poszczególnych wierzycieli (większość wszak zatrudnia kupiona spółka), jednak - co możemy sobie wyobrazić - nie tylko zabiera trochę czasu, ale i wpędza kupującego w nielichą konsternację. Łatwo sobie to wyobrazić, bo i nas to konsternuje, na samą myśl o czymś takim.

Wyobraźmy sobie, że kupujący dopiero po przejęciu klubu ma wgląd w niektóre umowy z podmiotami zewnętrznymi, które to umowy nie były przedmiotem audytu, a w których widnieją aneksy zapisane w ostatnich tygodniach. Wyobraźmy sobie, że te aneksy odrobinę wpływają na rentowność klubu. Z punktu widzenia nowego właściciela rzeczywiście odrobinę, ale jednak. Wyobraźmy sobie to, tak dla fantazji.

Wyobraźmy też sobie, Koledzy i Koleżanki, że nowy właściciel spotyka się z pracownikami różnych działów spółki i okazuje się, że... niewielu się pojawiło, a ci, którzy są obecni, delikatnie rzecz ujmując nie przejawiają specjalnego entuzjazmu i otwartości. Z punktu widzenia nowego właściciela są niekoniecznie godni zaufania, wyobraźmy sobie. A przecież wciąż w ich rękach znajdują się kluczowe narzędzia do zarządzania klubem i do jego promocji.

Wyobraźmy sobie wreszcie, że nowy właściciel uzupełnia swoją wiedzę o sprawach, które... są niewyobrażalne. O sprawach, które powinny zajmować kibiców tylko podczas sensów Netflixa. A jednak, są te niewyobrażalne sprawy do wyobrażenia, ba, do skonfrontowania się z nimi. Są sprawy dla prokuratury, dla sądów, dla windykatorów. Są sprawy, które większość inwestorów po prostu z miejsca by odstraszyły.

A propos - wyobraźmy sobie, tak dla potrzeby chwili, że może inwestorzy są właśnie tacy - anonimowi, tajemniczy, skośnoocy, w trampkach i pod parasolem, bo Billowie Gatesowie i Jackowie Ma tego świata nawet by się do Wisły nie zbliżyli? Wyobraźmy sobie, albo przypomnijmy Bogusława C. z czasów, gdy kupował Wisłę. Spróbujmy przypomnieć sobie istotne różnice pomiędzy nim, a nowymi właścicielami.

Wyobraźmy sobie, że dosłownie wszyscy dziennikarze sportowi w tym kraju, włącznie z tymi z Krakowa, nie mają bladego pojęcia o inwestorach, nie mają dostępu do żadnych konkretów i przez to są wystawieni na ryzyko manipulacji. Wyobraźmy sobie, kto ma realną możliwość manipulowania nimi i realną możliwość oceny potencjalnego skutku tej manipulacji?

Wyobraźmy sobie to wszystko, proszę. A teraz, tylko teoretycznie i tak dla rozrywki, spróbujmy sobie wyobrazić, że te wszystkie czynniki decydują o przyszłości Wisły, a nie legendarny już przelew.

Ale oczywiście, to tylko wyobrażenia. Realiści zakrzykną: gdzie przelew???

Może mają rację? A może nowi właściciele też są realistami?

Do widzenia, do jutra :)

zatem https://www.youtube.com/watch?v=DrXhxB5GybY

Wehrmacht 29.12.2018 00:05

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525091)
Dobra, ostatni post na dziś. Widzę, że gawiedź rozgrzana czeka do północy (choć nie ma to sensu), zatem zostawię tu parę myśli, za które możecie mnie rozdziobać jak te kruki i wrony.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że ktoś kupuje naszą Wisełkę. W umowie kupna zawarte są pewne klauzule np. poufności. Wyobraźmy sobie sytuację, że taka klauzula jest przedmiotowo nierówna wobec stron umowy - czyli obie strony ogranicza w różny sposób. Wyobraźmy sobie, że stroną ograniczoną mocniej jest kupujący, a sprzedający w oficjalnym komunikacie informuje przede wszystkim o klauzuli poufności.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że w umowie kupna zawarta jest klauzula zawieszająca, dotycząca spłaty zobowiązań licencyjnych klubu za okres ostatnich paru miesięcy. Wyobraźmy sobie, że w umowie nie są zawarte dokładnie wszystkie długi licencyjne (około 12 milionów), a jednak do mediów idzie przeciek, że wszystkie.

Wyobraźmy sobie, że klauzula poufności obejmuje wszystkie informacje, także o dacie spełnienia klauzuli zawieszającej, a jednak obie strony otwarcie lub poprzez przecieki mówią o dacie 28 grudnia. Wyobraźmy sobie, że albo obie strony łamią klauzulę, albo tego elementu nie ma w klauzuli.

Wyobraźmy sobie, jak najbardziej teoretycznie, oczywiście, że dzień przed rzekomym terminem drogą oficjalną wpływa do sprzedającego dokument, który de facto stwierdza realizację wszystkich klauzul umownych. Mimo tego jednak, nikt ze strony sprzedającego nawet się na ten temat nie zająknie. Co więcej, przekazuje się dziennikarzom wieści dokładnie odwrotne. Wyobraźmy sobie, że dwie z pięciu osób, które można byłoby w tym temacie indagować, dzień wcześniej rezygnują z zasiadania w zarządzie sprzedającego, a pozostałe są nieuchwytne.

Wyobraźmy sobie, dla zabawy, rzecz jasna, że kupujący, zlecając przelewy (bo czemu jeden?), przejmuje klub wprowadzając tymczasowy zarząd, także po to, aby mieć dostęp do danych kont wierzycieli, którym należy spłacić rzeczone należności. Wyobraźmy sobie, że otrzymuje dostęp do tego konta, a na nim... nie ma danych przelewowych. Żadnych. Konto nie ma historii i aby ją odzyskać, potrzeba interwencji w banku. W banku, który zapyta o pełnomocnictwo tymczasowego zarządu i może się przyczepić, że nie jest ono poparte wpisem do KRS. Oczywiście, wyobrażamy sobie, że nowy właściciel może pozyskiwać numery kont indywidualnie, od poszczególnych wierzycieli (większość wszak zatrudnia kupiona spółka), jednak - co możemy sobie wyobrazić - nie tylko zabiera trochę czasu, ale i wpędza kupującego w nielichą konsternację. Łatwo sobie to wyobrazić, bo i nas to konsternuje, na samą myśl o czymś takim.

Wyobraźmy sobie, że kupujący dopiero po przejęciu klubu ma wgląd w niektóre umowy z podmiotami zewnętrznymi, które to umowy nie były przedmiotem audytu, a w których widnieją aneksy zapisane w ostatnich tygodniach. Wyobraźmy sobie, że te aneksy odrobinę wpływają na rentowność klubu. Z punktu widzenia nowego właściciela rzeczywiście odrobinę, ale jednak. Wyobraźmy sobie to, tak dla fantazji.

Wyobraźmy też sobie, Koledzy i Koleżanki, że nowy właściciel spotyka się z pracownikami różnych działów spółki i okazuje się, że... niewielu się pojawiło, a ci, którzy są obecni, delikatnie rzecz ujmując nie przejawiają specjalnego entuzjazmu i otwartości. Z punktu widzenia nowego właściciela są niekoniecznie godni zaufania, wyobraźmy sobie. A przecież wciąż w ich rękach znajdują się kluczowe narzędzia do zarządzania klubem i do jego promocji.

Wyobraźmy sobie wreszcie, że nowy właściciel uzupełnia swoją wiedzę o sprawach, które... są niewyobrażalne. O sprawach, które powinny zajmować kibiców tylko podczas sensów Netflixa. A jednak, są te niewyobrażalne sprawy do wyobrażenia, ba, do skonfrontowania się z nimi. Są sprawy dla prokuratury, dla sądów, dla windykatorów. Są sprawy, które większość inwestorów po prostu z miejsca by odstraszyły.

A propos - wyobraźmy sobie, tak dla potrzeby chwili, że może inwestorzy są właśnie tacy - anonimowi, tajemniczy, skośnoocy, w trampkach i pod parasolem, bo Billowie Gatesowie i Jackowie Ma tego świata nawet by się do Wisły nie zbliżyli? Wyobraźmy sobie, albo przypomnijmy Bogusława C. z czasów, gdy kupował Wisłę. Spróbujmy przypomnieć sobie istotne różnice pomiędzy nim, a nowymi właścicielami.

Wyobraźmy sobie, że dosłownie wszyscy dziennikarze sportowi w tym kraju, włącznie z tymi z Krakowa, nie mają bladego pojęcia o inwestorach, nie mają dostępu do żadnych konkretów i przez to są wystawieni na ryzyko manipulacji. Wyobraźmy sobie, kto ma realną możliwość manipulowania nimi i realną możliwość oceny potencjalnego skutku tej manipulacji?

Wyobraźmy sobie to wszystko, proszę. A teraz, tylko teoretycznie i tak dla rozrywki, spróbujmy sobie wyobrazić, że te wszystkie czynniki decydują o przyszłości Wisły, a nie legendarny już przelew.

Ale oczywiście, to tylko wyobrażenia. Realiści zakrzykną: gdzie przelew???

Może mają rację? A może nowi właściciele też są realistami?

Do widzenia, do jutra :)

Czyli co, jednak opcja, ze to wszystko to niczym akcja sluzb specjalnych? Bo to wlasnie przypomina cala taka narracja. Ja o dziwo! jestem w stanie w cos takiego nawet uwierzyc, ale serio to wyglada na jakas operacje sluzb specjalnych, a nie dzialania tej blond lochy z kolegami od prochow....

heoij 29.12.2018 00:07

@filipski- wyobraźmy sobie, że przelew jednak nie dojdzie...

filipski 29.12.2018 00:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez heoij (Post 1525099)
@filipski- wyobraźmy sobie, że przelew nie dojdzie...

Tego sobie nie wyobrażajcie, to wszyscy już doskonale wiecie :haha:

Griszka30KR 29.12.2018 00:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525091)
Dobra, ostatni post na dziś. Widzę

Może mają rację? A może nowi właściciele też są realistami?

Do widzenia, do jutra :)

Jednym zdaniem:
Wyobraźcie sobie przelew i tyle w temacie...
Nie pisz już.

heoij 29.12.2018 00:09

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525100)
Tego sobie nie wyobrażajcie, to wszyscy już doskonale wiecie :haha:

To w takim razie wyobraźmy sobie Wisłę w Lidze Mistrzów...

Szelu_BRW 29.12.2018 00:11

Ja już nic w nic nie wierze. Trochę smutno na sercu się w ostatnim czasie zrobiło, no ale cóż. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Wisła to My, dlatego właśnie Wisłą nigdy nie zginie!

filipski 29.12.2018 00:13

Cytat:

Pierwotnie napisane przez heoij (Post 1525102)
To w takim razie wyobraźmy sobie Wisłę w Lidze Mistrzów...

Ja, póki co, wyobrażam sobie Wisłę w spokojnej kondycji finansowej, wolnej od podejrzanych wpływów, także przestępczych, z kadrą zarządzającą traktującą Wisłę jako zwykłe miejsce wykonywania rzetelnej pracy. Wyobrażam sobie Wisłę płacącą na czas rozsądne kwoty kontraktowe, rozwijającą akademię, zaangażowaną we współpracę z miastem w realizacji wspólnych celów.

Nie wiń mnie za te wyobrażenia, oparte o pewne przesłanki, jak i ja nie winię Cię o sceptycyzm, które te same przesłanki interpretuje odwrotnie.

Valencia 29.12.2018 00:15

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski
Dobra, ostatni post na dziś. Widzę, że gawiedź rozgrzana czeka do północy (choć nie ma to sensu), zatem zostawię tu parę myśli, za które możecie mnie rozdziobać jak te kruki i wrony.

Filpski sorry ale Twoje sugestie są bezasadne. Sugerujesz, że miski z sarapatą narobili zbyt dużego bagna. Tylko to jest po prostu nie możliwe. Żyjemy w kraju gdzie wszystko trzeba monitować, wszystko mieć na papierze, podatki,i przelewy idą banku a nie do ręki. Trzeba składać raporty, licencje, cyferki muszą się zgadzać itd.

heoij 29.12.2018 00:16

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525100)
Tego sobie nie wyobrażajcie, to wszyscy już doskonale wiecie :haha:

@filipski- czyli Ty masz już pewność, że ten przelew doszedł dzisiaj do klubu?

filipski 29.12.2018 00:17

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Valencia (Post 1525105)
Filpski sorry ale Twoje sugestie są bezasadne. Sugerujesz, że miski z sarapatą narobili zbyt dużego bagna. Tylko to jest po prostu nie możliwe. Żyjemy w kraju gdzie wszystko trzeba monitować, wszystko mieć na papierze, podatki,i przelewy idą banku a nie do ręki. Trzeba składać raporty, licencje, cyferki muszą się zgadzać itd.

Oooo, to się nazywa optymizm sceptyka! Przyznaję, trochę się uśmiecham teraz do Ciebie :) Patriotyzm dla Wiślaka to rzecz ważna, owszem.

No nic, możemy się tak przerzucać, a rozsądzi nas czas. Jeśli gówno z tego będzie, możecie mnie tym gównem obrzucić, bo jak gówno - jako kibic - będę się i tak czuł. Ale nie przez Ly.

picasso 29.12.2018 00:18

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Valencia (Post 1525105)
Filpski sorry ale Twoje sugestie są bezasadne. Sugerujesz, że miski z sarapatą narobili zbyt dużego bagna. Tylko to jest po prostu nie możliwe. Żyjemy w kraju gdzie wszystko trzeba monitować, wszystko mieć na papierze, podatki,i przelewy idą banku a nie do ręki. Trzeba składać raporty, licencje, cyferki muszą się zgadzać itd.

no to mnie rozbawiłes....nie takie przekręty sie robi i nie na takie kwoty.i pieniadze ida przezz banki,faktury są...

Proud 29.12.2018 00:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525107)
Oooo, to się nazywa optymizm sceptyka! Przyznaję, trochę się uśmiecham teraz do Ciebie :) Patriotyzm dla Wiślaka to rzecz ważna, owszem.

No nic, możemy się tak przerzucać, a rozsądzi nas czas. Jeśli gówno z tego będzie, możecie mnie tym gównem obrzucić, bo jak gówno - jako kibic - będę się i tak czuł. Ale nie przez Ly.

Czyli twierdzisz, że nasz inwestor ma dobre zamiary, ale nie wiadomo czy uda się je zrealizować?

El'kabat 29.12.2018 00:19

Wy tak na poważnie wierzycie, że jeszcze jakikolwiek przelew dojdzie ?

Padre1906 29.12.2018 00:21

Może nie było.

https://prawodoprywatnosci.pl/przekr...jest-vanna-ly/

szprotson 29.12.2018 00:21

ciekawe ile dostali za te szopke

leszekpw 29.12.2018 00:21

No to wygląda na to że Miśki z premedytacją podstawiły słupy i bajeczkę o nowym inwestorze by wyczyścić zarząd i podstawić kolejnych swoich. Długie ręce, niestety...
A ktoś kto nie wierzy w takie rzeczy to jest jak dziecko we mgle i mało jeszcze w życiu widział.

filipski 29.12.2018 00:23

Tak właśnie twierdzę. I twierdzę też, że część już zaczęto realizować, a prawdziwe problemy są tam, gdzie wzrok Szanownych Forumowiczów nie sięga lub sięgać nie chce. Ktoś na shoutboxie napisał, że komu chciałoby się spłacać nieswoje długi? Od momentu zakupu spółki jej długi są długami nowego właściciela. Ale są też sprawy, których się nie kupuje, a które tworzą realne problemy. I tu już pasuje zdanie "komu chciałoby się z czymś takim borykać?"

Dla jasności, w moim najlepiej pojętym interesie jest, aby sprawa się nie rypła. Jeśli się rypnie, to Wasza opinia o mnie będzie dla mnie najmniejszym problemem. Piszę, bo bardzo niepodoba mi się ciągłe napierdzielanie kibiców w niewłaściwym kierunku. Przed każdym sądem powtórzę to: za wszelkie problemy Wisły - poprzednie i obecne, także związane z przejęciem - odpowiedzialni są ludzie, którzy nią rządzili - formalnie i nieformalnie. Oby ten przekaz przebił się do kibiców wreszcie, bo tylko wtedy będzie można pójść dalej.

Wojtas 29.12.2018 00:31

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525091)
Dobra, ostatni post na dziś. Widzę, że gawiedź rozgrzana czeka do północy (choć nie ma to sensu), zatem zostawię tu parę myśli, za które możecie mnie rozdziobać jak te kruki i wrony.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że ktoś kupuje naszą Wisełkę. W umowie kupna zawarte są pewne klauzule np. poufności. Wyobraźmy sobie sytuację, że taka klauzula jest przedmiotowo nierówna wobec stron umowy - czyli obie strony ogranicza w różny sposób. Wyobraźmy sobie, że stroną ograniczoną mocniej jest kupujący, a sprzedający w oficjalnym komunikacie informuje przede wszystkim o klauzuli poufności.

Wyobraźmy sobie, oczywiście czysto teoretycznie, że w umowie kupna zawarta jest klauzula zawieszająca, dotycząca spłaty zobowiązań licencyjnych klubu za okres ostatnich paru miesięcy. Wyobraźmy sobie, że w umowie nie są zawarte dokładnie wszystkie długi licencyjne (około 12 milionów), a jednak do mediów idzie przeciek, że wszystkie.

Wyobraźmy sobie, że klauzula poufności obejmuje wszystkie informacje, także o dacie spełnienia klauzuli zawieszającej, a jednak obie strony otwarcie lub poprzez przecieki mówią o dacie 28 grudnia. Wyobraźmy sobie, że albo obie strony łamią klauzulę, albo tego elementu nie ma w klauzuli.

Wyobraźmy sobie, jak najbardziej teoretycznie, oczywiście, że dzień przed rzekomym terminem drogą oficjalną wpływa do sprzedającego dokument, który de facto stwierdza realizację wszystkich klauzul umownych. Mimo tego jednak, nikt ze strony sprzedającego nawet się na ten temat nie zająknie. Co więcej, przekazuje się dziennikarzom wieści dokładnie odwrotne. Wyobraźmy sobie, że dwie z pięciu osób, które można byłoby w tym temacie indagować, dzień wcześniej rezygnują z zasiadania w zarządzie sprzedającego, a pozostałe są nieuchwytne.

Wyobraźmy sobie, dla zabawy, rzecz jasna, że kupujący, zlecając przelewy (bo czemu jeden?), przejmuje klub wprowadzając tymczasowy zarząd, także po to, aby mieć dostęp do danych kont wierzycieli, którym należy spłacić rzeczone należności. Wyobraźmy sobie, że otrzymuje dostęp do tego konta, a na nim... nie ma danych przelewowych. Żadnych. Konto nie ma historii i aby ją odzyskać, potrzeba interwencji w banku. W banku, który zapyta o pełnomocnictwo tymczasowego zarządu i może się przyczepić, że nie jest ono poparte wpisem do KRS. Oczywiście, wyobrażamy sobie, że nowy właściciel może pozyskiwać numery kont indywidualnie, od poszczególnych wierzycieli (większość wszak zatrudnia kupiona spółka), jednak - co możemy sobie wyobrazić - nie tylko zabiera trochę czasu, ale i wpędza kupującego w nielichą konsternację. Łatwo sobie to wyobrazić, bo i nas to konsternuje, na samą myśl o czymś takim.

Wyobraźmy sobie, że kupujący dopiero po przejęciu klubu ma wgląd w niektóre umowy z podmiotami zewnętrznymi, które to umowy nie były przedmiotem audytu, a w których widnieją aneksy zapisane w ostatnich tygodniach. Wyobraźmy sobie, że te aneksy odrobinę wpływają na rentowność klubu. Z punktu widzenia nowego właściciela rzeczywiście odrobinę, ale jednak. Wyobraźmy sobie to, tak dla fantazji.

Wyobraźmy też sobie, Koledzy i Koleżanki, że nowy właściciel spotyka się z pracownikami różnych działów spółki i okazuje się, że... niewielu się pojawiło, a ci, którzy są obecni, delikatnie rzecz ujmując nie przejawiają specjalnego entuzjazmu i otwartości. Z punktu widzenia nowego właściciela są niekoniecznie godni zaufania, wyobraźmy sobie. A przecież wciąż w ich rękach znajdują się kluczowe narzędzia do zarządzania klubem i do jego promocji.

Wyobraźmy sobie wreszcie, że nowy właściciel uzupełnia swoją wiedzę o sprawach, które... są niewyobrażalne. O sprawach, które powinny zajmować kibiców tylko podczas sensów Netflixa. A jednak, są te niewyobrażalne sprawy do wyobrażenia, ba, do skonfrontowania się z nimi. Są sprawy dla prokuratury, dla sądów, dla windykatorów. Są sprawy, które większość inwestorów po prostu z miejsca by odstraszyły.

A propos - wyobraźmy sobie, tak dla potrzeby chwili, że może inwestorzy są właśnie tacy - anonimowi, tajemniczy, skośnoocy, w trampkach i pod parasolem, bo Billowie Gatesowie i Jackowie Ma tego świata nawet by się do Wisły nie zbliżyli? Wyobraźmy sobie, albo przypomnijmy Bogusława C. z czasów, gdy kupował Wisłę. Spróbujmy przypomnieć sobie istotne różnice pomiędzy nim, a nowymi właścicielami.

Wyobraźmy sobie, że dosłownie wszyscy dziennikarze sportowi w tym kraju, włącznie z tymi z Krakowa, nie mają bladego pojęcia o inwestorach, nie mają dostępu do żadnych konkretów i przez to są wystawieni na ryzyko manipulacji. Wyobraźmy sobie, kto ma realną możliwość manipulowania nimi i realną możliwość oceny potencjalnego skutku tej manipulacji?

Wyobraźmy sobie to wszystko, proszę. A teraz, tylko teoretycznie i tak dla rozrywki, spróbujmy sobie wyobrazić, że te wszystkie czynniki decydują o przyszłości Wisły, a nie legendarny już przelew.

Ale oczywiście, to tylko wyobrażenia. Realiści zakrzykną: gdzie przelew???

Może mają rację? A może nowi właściciele też są realistami?

Do widzenia, do jutra :)


Coz znowu pieknie napisane,takie spojrzenie na Wisle z perspektywy Vanna Ly.

ja tez caly czas uwazam ze nikt nic nie wie,ale pisze.

Rience 29.12.2018 00:31

Cytat:

Pierwotnie napisane przez filipski (Post 1525114)
Tak właśnie twierdzę. I twierdzę też, że część już zaczęto realizować, a prawdziwe problemy są tam, gdzie wzrok Szanownych Forumowiczów nie sięga lub sięgać nie chce. Ktoś na shoutboxie napisał, że komu chciałoby się spłacać nieswoje długi? Od momentu zakupu spółki jej długi są długami nowego właściciela. Ale są też sprawy, których się nie kupuje, a które tworzą realne problemy. I tu już pasuje zdanie "komu chciałoby się z czymś takim borykać?"

Dla jasności, w moim najlepiej pojętym interesie jest, aby sprawa się nie rypła. Jeśli się rypnie, to Wasza opinia o mnie będzie dla mnie najmniejszym problemem. Piszę, bo bardzo niepodoba mi się ciągłe napierdzielanie kibiców w niewłaściwym kierunku. Przed każdym sądem powtórzę to: za wszelkie problemy Wisły - poprzednie i obecne, także związane z przejęciem - odpowiedzialni są ludzie, którzy nią rządzili - formalnie i nieformalnie. Oby ten przekaz przebił się do kibiców wreszcie, bo tylko wtedy będzie można pójść dalej.

Najpierw piszesz że część jak mniemam przelewów zaczęto już realizować, a później piszesz że w twoim interesie jest to żeby sprawa się nie rypła. Nie widzisz tu pewnej sprzeczności? Np takiej że skoro realizują już przelewy to sprawa się po prostu rypnąć nie może?


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 17:00.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl