![]() |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
Resztę tłumaczeń pomijam, wolę zachować w głowie obraz kogoś, kto jednak potrafi przyznać się do błędu. Wesołych Świąt! Cytat:
Nie ma więc takiego prostego przełożenia, że Hiszpanie są i tańsi, i lepsi od Polaków. Tak, przeciętnie są lepiej wyszkoleni technicznie i taktycznie od swoich odpowiedników z kraju, to oczywiste. Nie, przeciętnie nie są tańsi od swoich odpowiedników w kraju, tylko wprost przeciwnie drożsi. Już kiedyś o tym była mowa, jakieś 80% Polaków w I lidze zarabia mniej niż nasi Hiszpanie dostawali na starcie. W czym nie ma niczego złego, za jakość się płaci. Ale zawsze jest pytanie czy w danym przypadku to się opłaca, tj. czy nie lepiej kupić tańszego polskiego odpowiednika (jeśli realnie nie masz kasy na tego droższego i zatrudniasz go na kredyt lecąc na długach - wiadomo do czego piję) albo czy nie lepiej kupić tego trochę droższego od polskiego odpowiednika Polaka za tę samą, czyli dużą kasę (jeśli faktycznie stać Cię na takie płace). I nie, wbrew głoszonym teoriom, nie ma też takiego przełożenia, że zawsze Hiszpan będzie lepszy. To się wybiera zawsze oceniając konkretne przypadki, bo nawet w dzisiejszej Wiśle nie każdy Hiszpan potrafi wygrać rywalizację z Polakiem (vide obrona), w poprzednich sezonach też zdarzali się tacy, którzy nie odpalali, bo czasem liczy się nie tylko technika i taktyka, ale i inne aspekty tego rzemiosła (charyzma, siła fizyczna, doświadczenie, znajomość ligi, ambicja czy... nadzieja na zarobek). I to wszystko powinno się brać pod uwagę zamiast uparcie kierować się paszportem samym w sobie. I jeśli po takim teście okaże się, że bardziej opłacalny dla klubu w konkretnych uwarunkowaniach jest konkretny Garcia zamiast konkretnego Nowaka, to luz, nikt nie będzie miał z tym problemu. O ile nie będzie to taka decyzja, jak kiedyś na tłiterze wyprodukował się Królewski, który OIDP przedstawił transfer Hugiego w ten sposób, że wszyscy poprzedni Izraelczycy się w Wiśle sprawdzili. Okazało się po fakcie, że sama narodowość nie daje gwarancji niczego. |
Tylko, że nasi Hiszpanie raczej nie dostają więcej niż Żyro Młyński czy Sapała. A czy są lepsi to każdy sobie oceni.
|
Cytat:
Młyński to nabytek jeszcze ekstraklasowy, więc nie brałbym go pod uwagę do porównań nawet uwzględniając, że pewnie w jakiejś części zszedł z pensji po spadku a i skoro Łęczna go wzięła na utrzymanie, to pewnie też nie za kosmiczne pieniądze. Sapała przychodził w tym samym "naborze", co pierwszy zaciąg hiszpański, więc pewnie za podobne pieniądze co wtedy oferowaliśmy w ogóle na rynku, czyli ok. 8-9 tys. euro na start (drugi zaciąg Hiszpanów przed tym sezonem dostawał już raczej niższą stawkę wyjściową). Z tej trójki Żyro może faktycznie zarabiać więcej, bo przychodził jako ten, który ma nas pociągnąć do awansu kiedy jeszcze władzom wydawało się, że mamy kasę i możemy szaleć. W sumie Królewskiemu też tak się wydaje, ale on przynajmniej póki co dorzuca głównie sam, a nie najpierw podpisuje kontrakty, a potem oczekuje, że inni wrzucą kasę. |
Cytat:
I czasem godzi się, bo woli zarabiać nawet tylko kilka tysięcy euro, niż nie zarabiać nic i być bez pracy. Widzimy to choćby po przykładzie naszych zawodników (ok, nie wszystkich, z wyłączeniem prawdopodobnie najdroższego z nich Goku i oczywiście Fernandeza). Właśnie o to chodzi. Pomijam już sprawę, którą podnosili inni, że tak naprawdę przeciętne kontrakty zawodników w trzeciej lidze hiszpańskiej finansowo wcale nie są wyższe niż te, które dostają polscy przepłacani pierwszoligowcy w wielu klubach. To też trzeba brać pod uwagę. W efekcie nie wynika z tego, że taki Hiszpan grający na ichniejszym zadupiu - dodatkowo będący jeszcze na zakręcie kariery - z zasady zawsze będzie droższy, albo że jego minimalne akceptowalne oczekiwania zawsze będą znacznie wyższe niż stawki płacone obecnie w pierwszej polskiej lidze polskim grajkom. Cytat:
Naprawdę myślisz, że są równie kosztowni jak na przykład Żyro czy Colley, którego właśnie z uwagi na wysoki kontrakt Wisła latem próbowała się pozbyć? Do kontraktu Falzagica już nie będę sięgał. Powtórzę: niektóre źródła mówią o tym, że Carbo dostaje zaledwie 250 000 zł na rok. Zestaw sobie tą sumę z milionową kwotą kontraktu Urygi, o której wspomniał Piknik1906, czy z zarobkami Sapały podobno również przekraczającymi 500 000 zł na rok. A kto jest lepszy i ważniejszy dla gry drużyny (oraz jak bardzo) widzimy dobitnie w każdym meczu. Przepaść tu i tu. |
Wniosek taki, że rozpieprzać kasę można równie skutecznie na nasze rodzime gwiazdy. Nie mając z tego żadnego pożytku, bo co przyszło z Żyry Młyńskiego czy Sapały 10 miejsce w 1 lidze. To ja już wolę odbudować jakiegoś Hiszpana za podobną kasę. Bo wcale nie jest większa, a sam przyznałeś że drugi zaciąg był tańszy. Mimo to dalej lepszy niż nasze gwiazdki.
|
Cytat:
Ale jeśli chcesz się bawić w ten sposób, to: Kuba zgodził się grać za minimalny profesjonalny kontrakt: 500 zł, które i tak oddawał na cele charytatywne, jednocześnie pożyczając klubowi ponad milion złotych. Czy to dowód na to, że lepiej stawiać na Polaków, bo grają za darmo, a nawet jeszcze dopłacają? Przebij to jakimś Hiszpanem! ;) Cytat:
Wesołych Świąt! |
Cytat:
|
Znowu mieszacie wszystko i sobie dyskutujecie o tym miszmaszu.
Jaki jest sens porównywania kontraktów kopaczy, którzy byli ściągani jeszcze w ekstraklasie albo na początku po spadku z tymi co przychodzili później? Przykładowo Carbo zarabia mało, bo już kasy w Wiśle nie ma więc szukają takich piłkarzy, którzy przyjdą za niskie kwoty grać. Mówicie o Żyro czy Sapale, że oni dużo zarabiają. No zarabiają, bo to dobrzy piłkarze z wyrobioną marką. Problem w tym, że są kontuzjogenni i byli na zakrętach swoich karier gdy przychodzili do Wisły. Kto mądry wpadł na pomysł aby takim ludziom płacić krocie? To nie jest ich wina, że cienko grają a zarabiają dużo, ani wyznacznik czegokolwiek. Bo w ich miejsce mogli przyjść jacyś młodsi piłkarze z Polski, na początku swojej kariery, zarabiali by 5 czy 10 razy mniej, a dali tyle samo jakości. Ci Hiszpanie co przychodzą teraz zarabiają mniej, a sa lepsi. Ale to też nie oznacza, że są lepsi bo zarabiają mniej. Po prostu wczesniejsze kontrakty były przepłacane. Było trochę tak jakby w klubie myśleli "zapłacę więcej, to dzięki pensji jakosć zawodnika podskoczy, a on sam będzie się starał na więcej niż 100%" - super myślenie, super prezesów w Wiśle. Dopiero od tego sezonu, jak już prawdziwa bieda zajrzała w oczy tym nieudacznikom, to przestali wmawiać sobie i wszystkim, że wystarczy ściągnąć legendy, poprzepłacać ich i wynik się sam zrobi. Zrezygnowano nawet z Fernandeza, który dawał jakoś ale za dużo zarabiał. Czyli mamy sygnały, że teraz już się w Wiśle nie przepłaca. Bez sensu więc jest porównywać obecnie ściąganych nieprzepłacanych Hiszpanów, do wczesniej ściąganych przepłacanych Hiszpanów czy Polaków i innych. I też nie mówmy, że w polskich ligach się nie znajzie jakościowych piłkarzy, a jeśłi tacy są to trzeba im płacić nie wiadomo ile. No jakoś grają np w innych klubach i tam nie wiadomo ile zarabiać nie muszą. Wisła sama z siebie zrobiła frajera, od którego da się wyciągnać krocie. To menedżerowie i ci kopacze wyciągali. Gdzie w jakimś artykule było napisane, że w środowisku taka własnie opinia krąży, że Wisła się daje doić, że to jest znany fakt - to było chyba za ery Brzęczka. Za głupotę się płaci. My na każdym polu odstajemy i zbieramy tego żniwo. Trafił się nam jedynie ten Kiko i na nim się wszystko opiera i tak sobie póki co tych Hiszpanów dziubiemy. Pytanie gdzie dalej na tym zajedziemy, bo jeśli awansu nie będzie, znowu będa cięcia, to nie wiem czy tu kolejny zaciąg Hiszpanów zechce przyjść, albo to już będzie kompletny szrot, bo za grosze będą grać. Dyskutujecie też jakim okienkiem na świat jest Wisła. Jaką karierę można zainicjować transferem do nas itd. Myslę, że prawda leży po środku, ani nasz klub im wiele nie daje, ani oni nam wiele nie dają. Ściągamy jakichś ludzi niesprawdzonych na zachodzie, którzy swoje szanse czy próby na zrobienie kariery tam mieli, nie wyszło im. Zapewne myslą sobie, że jak im zostało 3-5 lat na jakieś jeszcze sprogresowanie i lepszy zarobek albo rozwój sportowy, a nie idzie im w ojczyźnie i nie zanosi się, że będzie lepiej, to nawet z czystej ciekawości, chęci przygody, na te kilka lat ruszą w świat, a nuż tutaj ruszy to lepiej, i tak nic do stracenia nie mają a jeszcze wpadnie większa kasa, a może się uda później jeszcze gdzieś większa kasę dostać. Powiedział bym, że to taka sytuacja win win. Ani oni nam łaski nie robią przychodząc tutaj, ani my im biorąc ich. Oni zarobią lepiej, może im się uda jakoś ruszyć na te ostatnie lata kariery, a my mamy lepszych jakościowo piłkarzy. |
Poszukując rzetelnych informacji o zarobkach w III lidze hiszpańskiej trafiłem na takie ogłoszenie z przed 3 miesięcy:
https://futboljobs.com/en/job/futbol...ente-en-espaa/ Klub III ligi zatrudni piłkarza - wynagrodzenie w widełkach 200-1000 euro. Chodzi o bocznego lub środkowego obrońcę. Jak na razie 5160 piłkarzy odpowiedziało na to ogłoszenie. Jak myślicie? Warto się bić o taką pracę czy przyjechać za namową Kiko do Wisły? A może coś źle zrozumiałem? Nie wahajcie się mnie poprawić. |
Cytat:
Typowemu przedstawicielowi hiszpańskiej III ligi można zapłacić znacznie mniej za grę niż typowemu przedstawicielowi polskiej pierwszej ligi, a on się zgodzi z pocałowaniem ręki i nie jest to żaden wyjątek :-D . Dokładnie to wynika z realiów sportowych i gospodarczych panujących w Polsce i Hiszpanii w odniesieniu do tej konkretnej grupy zawodowej. |
1000 euro na warunki Hiszpanii to jest głodowa kasa i raczej trzeba coś jeszcze po treningu robić, żeby się utrzymać na powierzchni.
Jeżeli te widełki są prawdziwe, to nie dziwię się, że chłopy z Hiszpanii przymykają oko na śnieg i zimno i po prostu wsiadają do pierwszego Ryanaira do Krakowa. |
Cytat:
Na kogo zatem generalnie bardziej opłaca się stawiać? |
Podkreślam, że co prawda znalazłem więcej takich ofert pracy na podobnych warunkach, ale może to być równie dobrze coś wyjątkowo dramatycznie niskiego i faktyczne zarobki są wyższe.
Chętnie zapoznam się z jakimiś statystykami jeśli ktoś zna na tyle hiszpański, żeby poszperać na hiszpańskich stronach o piłce. Na razie potwierdza się teza MaLka, ze Hiszpanie z III ligi przyjeżdżają, bo Wisła lepiej płaci. Czy to źle czy dobrze? Czy powinniśmy tę sytuację wykorzystywać? Bo jak na razie większość "wynalazkow" Kiko się sprawdza. |
Cytat:
A napastnik to rzeczywiście 1000 euro plus zakwaterowanie. Jeszcze jedno pytanie - kto i jakiego gracza (dwudziestego w kadrze?) może poszukiwać w taki sposób i za takie pieniądze? |
Pytanie czy to salario z linka to miesięcznie czy tygodniowo... nie znam się na hiszpańskim rynku, ale strona jest po angielsku (a w zasadzie patrząc na soccer w tytule posta to piszą tam nawet po amerykańsku:D) - w Anglii raczej przelicza się to na tygodniówki i to już troszkę zmienia postać rzeczy.
Pytanie też jaki to klub z 3 ligi, bo u nas w Polsce też są kluby, które przypadkiem wejdą wyżej niż ich półka finansowa. Czasem jest tak, że gdzieś się z niczego zrobi drużyna i robi awans mając wyznaczony cel na utrzymanie. Vide choćby Puszcza w ESA - i to nawet nie jest najjaskrawszy przypadek bo oni pewnie mieli za cel środek tabeli a nie walkę o utrzymanie. Do tego skoro leci ogłoszenie to bardzo wątpię, aby to było poszukiwanie kogoś do pierwszego składu... raczej jakiś głęboki rezerwowy czy uzupełnienie składu. Nikt kto by się pochytrzył na takie ogłoszenie nie byłby rozpatrywany jako wzmocnienie dla Wisły. Z tego co się słyszało od Kiko to Hiszpanie z 3 ligi w większości uważają, że Wisła dobrze płaci, ale za frytki też tu przyjeżdżać nie chcą... Czy to czasem nie Rodado mówił, że miał lepszą ofertę finansowo tylko, że chciał zrobić krok do przodu? Już mi się zlewają te wywiady, to mógł być ktoś inny.... |
Cytat:
Wesołych Świąt |
Cytat:
Cytat:
Dlatego proponowałem, by ktoś z hablantes poszukał informacji na stronach hiszpańskich. Może jeszcze ktoś przeanalizuje to video? https://www.youtube.com/watch?v=ZPMVzCJJ3UQ&t=189s zdaje się, że typek mówi tam tez o wynagrodzeniach dla semi-pros |
Cytat:
|
Cytat:
No i tu (brak transparentności pensji poszczególnych grajków) moim zdaniem akurat dobrze bo wszyscy tak robią. |
3rd Division to jest doslowne tlumaczenie z hiszpanskiego Tercera Division, czwartego poziomu rozgrywkowego (jak nasze 3 ligi obecnie). Od dwoch lat to sie nazywa Segunda Federacion. Zarobki z tego ogloszenia tez sie mniej wiecej zgadzaja i wiekszosc se dorabia w innych robotach.
Na 3cim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii ( obecne Primera Federacion) minimalne zarobki (narzucone przez zwiazki) to 20000E rocznie, czyli jakies 1666 E miesiecznie, chyba, ze te zakwaterowanie do zarobkow to jest jakis sposob na ominiecie minimalnych plac. Tak czy siak, my w gownianej 1 polskiej lidze (o Eklapie nie wspominajac) takim Hiszpanom placimy po 5k E minimum wiec wiadomo co sie bardziej oplaca:D |
Sprawa jest oczywista i nie wiem nad czym tutaj jest sens dalej debatować.
Hiszpanie z niższych lig sprowadzani przez Kiko najczęściej (bo na pewno i tu mogą zdarzać się wyjątki) są tańsi i zarabiają znacznie mniej niż dostają przeciętni polscy pierwszoligowcy, a przy tym są zwykle piłkarsko kilka razy lepsi od nich. Taki Carbo zarabia o połowę mniej niż Sapała - zapewne też dużo mniej niż Młyński, nie mówiąc w ogóle o będącym w absolutnym czubie pierwszoligowych zarobków Urydze - a jego znaczenie dla drużyny jest największe. Porównując zarobki Hiszpanów także do Colleya czy Falzagica również pewnie złapalibyśmy się za głowę widząc jaka to przepaść. Zatem sportowo i finansowo na kogo bardziej opłaca się stawiać? To przecież oczywiste. W takiej sytuacji obecnie jesteśmy i w takich czasach żyjemy. |
Cytat:
Jeśli taki piłkarz z trzeciego poziomu rozgrywkowego z Hiszpanii jest wyraźnie lepszy od polskich piłkarzy z drugiego poziomu, a czasami może spokojnie robić karierę w ekstraklasie, patrz Carlitos czy Imaz.. to po co szukać kwadratowych jak i napychać kasę menedżerom produktów polskiej myśli szkoleniowej? |
Cytat:
Polscy managerowie i zawodnicy też wiedzą, co jest w ich interesie i głupi nie są. Gdyby polskie kluby masowo zaczęły robić to samo, co Wisła i zatrudniać dyrektorów sportowych z Hiszpanii z taką znajomością ich rynku jaką ma Kiko, zaraz poszliby z torbami. |
Dlatego nie ma co im współczuć. Czas skończyć z teorią że nasz piłkarz musi być kulawy technicznie, a jedyne czego można od niego wymagać to jeżdżenie na dupie. Albo wezmą się za trening albo 3 liga to szczyt ...
|
Markusik, znowu jakieś bajdurzenia...
Po latach dominacji za czasów Cupiała i seryjnie zdobywanych tytułów MP oraz z sukcesami na miarę możliwości w europejskich pucharach (kiedy o sukcesy było znacznie trudniej niż dzisiaj, bo już w pierwszych meczach były starcia z czołowymi europejskimi drużynami) z głównie Polskimi trenerami i zawodnikami (nieudane eksperymenty z Petrescu i Liczką) za radą swoich pseudodoradców Cupiał postanowił na rewolucję. Zatrudnił krętacza menedżerskiego Valckxa i jego pomagiera Maaskanta (z kosmicznym kontraktem), który jak się okazało trenerem nie był o czym świadczy w zasadzie zakończenie kariery po meczach hańby z Podbeskidziem i Cracovią. Niby było MP, ale zdobyte dzięki formie życia Meliksona i słabości rywali. Brak nawet 60 pkt i słaby styl. Po kolejnych dużych transferach pamiętna katastrofa w Nikozji i dość kiepska postawa w lidze. Te dwa ostatnie mecze były idealnym podsumowaniem, że to była zła droga. Mnóstwo nieudanych transferów, w dodatku znacznie przepłaconych (sam Genkow zarabiał dwa razy więcej od Brożka, a pożytek był z niego marny), brak rozwoju drużyny. Po ponad roku pracy i wielu transferach nie dało się oglądać tamtej drużyny. Była to drużyna oldbojów, bez ambicji, bez determinacji. Ten okres zakończył czas Wielkiej Wisły i był główną - pierwszą przyczyną wieloletniego kryzysu trwającego do dnia dzisiejszego. Po Nikozji pamiętna gorąca noc, w której Basałaj albo Bucałaj jak kto woli zorientował się, że w budżecie będzie brakowało ponad dwadzieścia milionów złotych. Utrzymanie drużyny było z dwa-trzy razy droższe niż z czasów Skorży - z MP z prawie 80 pkt czy wygrania 5:0 z APOEL-em, tzn. z Beitarem. Podjęto ryzyko według pamiętnego hasła: Na Lameyu i na Jaliensie na podbój Europy! Dla przypomnienia Śląsk z Orestem Lenczykiem i Sebastianem Milą w tamtym okresie czasu zdobył więcej punktów niż ta najbogatsza Wisła w historii ze stworzonym Bizancjum Basałaja. Dwie pozostałe największe kompromitacje boiskowe w XXI wieku, to też domena niezliczonej liczby obcokrajowców: Sezon spadkowy z prawie dwudziestoma obcokrajowcami w kadrze z wielkim trenerem Czech Adrianem Gulą, bo był tak przedstawiany. Chciał go Lech, chciała go Legia - wybrał Wisłę. Do tego dochodzi strasznie napompowany balon na pamiętnej konferencji prasowej z udziałem Dawida i oligarchy Putina z Pcimia. Miała być walka o puchary. Nastąpił zagraniczny spadek. Polaków to było niewielu. Oczywiście spadek za ostatnią część sezonu był twarzą wujka Jurka i brata Dawida, ale na boisku zawodził przede wszystkim szrot Guli. Ostatnia kompromitacja to era hiszpańska. Niby miało być lepiej. Niby było. Przyjechała Puszcza. Bez żadnego Hiszpana, z rodzimym trenerem i w zasadzie z samymi Polakami. Zgadnijmy, ile było? 4:1. Dla Puszczy. Największa hańba w całej historii Wisły. Po najdroższym spadku w historii. Polska Puszcza z Tomaszem Tułaczem pokazała gwiazdom z Hiszpanii miejsce w szeregu. A w Wiśle grał taki Luis Fernandez. Zarabiał 120 tys. zł. Mało, który gracz w Ekstraklasie miał taki kontrakt. Wisła pod względem wydawanych środków na pensje powinna wszystkie mecze wygrywać i to wysoko. Ale niektórzy będą wmawiać, że Hiszpanie grają za pensję minimalną. A juniorzy z Polski zarabiają jak gwiazdy w Arabii Saudyjskiej. Prawda jest zupełnie inna. Wisła wydaje krocie na Hiszpanów, a ci cały czas zawodzą. Wisła powinna mieć kilkanaście punktów przewagi w tabeli... Oczywiście do tego dochodzi okres wielu nieudanych zagranicznych eksperymentów w lidze polskiej - z tym ostatnim z Lecha. Okres Broma to jedna wielka kompromitacja. Nie mówiąc o kadencji Fernando Santosa. Kontrakt kosmiczny i kosmiczne wyniki. Żaden polski trener by tego nie dokonał: Porażki na wyjeździe z Czechami, Mołdawią i Albanią. Największy trenerski szkodnik w historii. |
Bylem, kurna, cierpliwy i z pobłażaniem przeglądałem koalikowe bzdety.
Dzisiaj dołączyłem do grona tych, którzy go ignorują. Proszę o niecytowanie tego osobnika. |
FraMat :
Aż sobie z ciekawości kliknąłem wyświetl posta, mimo ignora - byłem ciekaw co takiego tym razem Koalik odwalił, że aż spokojnego FraMata sprowokował. Patrzę a tu nawet sensowny - jak na niego - post, poparty jakimś tam logicznym rozumowaniem. Może pod prąd opinii większości, ale cóż to nie jest zbrodnia mieć inne zdanie. Nie wiem czemu akurat za tego posta wrzucasz mu ignora, było wiele głupszych, mniej spójnych, typowo hejterskich w jego wykonaniu. Nawet nie sądziłem, że jest on w stanie spłodzić coś tak logicznie spójnego - bez odpływania w totalne sci-fi, teorie spiskowe i trolling. Także mocno mnie zdziwiłeś FraMacie, że akurat ten post wyczerpał Twoją cierpliwość :) Markus : Twoje umiejętności dedukcyjne zawstydziłyby nie jednego data-scientist. Potrafisz z wycinku jednego ogłoszenia, nie wiadomo z jakiej ligi wyciągnąć wnioski n/t zarobków całej grupy ludzi z danej ligi. Ale ty sobie zdajesz sprawę, że są piłkarze w kadrze klubów grających przykładowo w naszej Ekstraklasie zarabiający zarówno 4 tyś zł jak i 100 tyś zł miesięcznie? :D No ale spoko, skoro w 4 lidze w Hiszpanii widły są 2-10 tyś E (nie wiadomo czy miesięcznie czy tygodniowo) to na pewno piłkarze z 3 poziomu rozgrywkowego w Hiszpanii zarabiają gorzej niż ich polskie odpowiedniki z drugiego poziomu. Przecież to logiczne, danych mamy wór, czego nie rozumiecie???? :D |
Cytat:
Masz wypowiedzi Kiko i Królewskiego, przytoczone przez Wieśniaka oficjalne minima zarobków w hiszpańskiej trzeciej lidze, casus Urygi, Sapały, Żyry, nieoficjalne informacje o kontrakcie Carbo, informacje na temat wyższych niż mają Hiszpanie kontraktów Colleya czy Fazlagica itd: pewnie, nie wszystkie muszą być w 100% prawdziwe, ale pokazują jasny obraz, jak faktycznie wygląda sytuacja. Mało? Wiadomo, że Hiszpanom opłaca się przyjechać do Krakowa pod względem finansowym, bo gdyby było inaczej, nie byłoby ich tu. Gdyby więc zarabiali u siebie w Hiszpanii dużo więcej niż pokazuje Fra Mat, zostaliby tam. Wiadomo, że z uwagi na ograniczenia budżetowe Wisła nie mogła już po spadku z Ekstraklasy proponować takich pieniędzy, jakie dostawali niektórzy zawodnicy jeszcze półtora roku temu, co już automatycznie sprawia, że w większości nie mogą być najdrożsi i dostawać kontraktu na poziomie Urygi. Wiadomo, że i w Polsce można znaleźć zawodników, którzy zarabiają kilkakrotnie mniej od nich (przykładowo Kutwa, Wiśniewski itd.), co nie sprawia, że z tego powodu przeciętne pensje w hiszpańskiej trzeciej lidze stają się wyższe niż przeciętne pensje w polskiej pierwszej lidze. Wiadomo, że nie stać nas już od bardzo dawna nas skupowanie najlepszych polskich zawodników ze wszystkich lig i jak za Cupiała robienie z nich "polskiej" drużyny, która mogłaby zaistnieć w Europie lub nawet tylko wygrywać ligę (teraz pierwszą). Już nie możemy sobie iść i kupić kogo chcemy z dowolnego klubu tak jak niegdyś Żurawskiego czy Kosowskiego. Wiadomo, że w tej sytuacji pozostaje nam szukanie innych rozwiązań, w których główną rolę mogą odgrywać obcokrajowcy, zwłaszcza przewyższający wyszkoleniem piłkarzy, których możemy pozyskać z pierwszej polskiej ligi. Wiadomo, że w większości przypadków piłkarze ściągani przez Kiko z Hiszpanii to wyszkolenie mają rzeczywiście lepsze niż ci polscy zawodnicy na danej pozycji, bo pokazują to na boisku. Domyślam się, dlaczego Koalik świadomie manipuluje i broni interesu polskich managerów, zawodników i trenerów, by nikt nie pozbawiał ich łatwych pieniędzy oraz uprzywilejowanej pozycji na polskim rynku, ale dlaczego Ty się w to wpisujesz? Uważasz, że w polskiej piłce nie potrzeba zewnętrznej konkurencji, wymuszającej poprawę jakości ich wszystkich i odchodzenia od złych i niewydolnych rozwiązań nie tylko szkoleniowych? |
Koalik jest u mnie na liście ignorowanych, więc tak - wywód który ma jakiś tam logiczny ciąg rozumowania w jego wykonaniu to dla mnie nowość. W skali postów Koalika ten powyżej taki jest. Jeżeli czytając mojego posta jakimś cudem doszedłeś do wniosku, że popieram punkt widzenia Koalika.... no to sorry. Nie jesteś zbyt lotny. A przynajmniej czytanie ze zrozumieniem poziom podstawówki Cię przerasta.
Co do sedna Twojej wypowiedzi..... Wszędzie widzę tylko to twoje 'wiadomo' - jakbyś pisał o faktach, a nie o swoich opiniach. Jesteś mistrzem dopowiadania sobie owych 'faktów', które pasują pod twoją tezę i na tym skończmy. A jak nie to linkuj te wypowiedzi i wywiady z których wynika, że nasi Hiszpanie są tani. Te oficjalne minima - dotyczą trzeciej ligi, czyli czwartego poziomu rozgrywkowego - i nie wiadomo czy w skali miesiąca czy tygodnia. My bierzemy wyróżniających się gości z trzeciego poziomu z Hiszpanii lub wyżej. Nie widzisz różnicy? W skali jednej ligi wynagrodzenia mogą się różnić tysiącami %, a ty bierzesz jakieś 4 ligowe półamatorskie ogłoszenie i wymach*ujesz nim niczym ekshibicjonista swoim przyrodzeniem..... :) (*forum wykropkowuje wymachiwanie jako przekleństwo :D) A dlaczego Hiszpanie przychodzą? No właśnie nie dla kasy, albo inaczej - nie dla samej. Płacimy rozsądne pieniądze, ale głównym motywatorem jest gra przy pełnym stadionie, przy 15-20 (a w perspektywie ESA - 40) tysiącach kibiców i walka o grę na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce - co z Wisłą jest bardzo realną możliwością. Walka o to aby się pokazać i śladami Muli wypromować szybko wyżej zamiast gnić w 3 lidze w Hiszpanii i kopać przy garstce kibiców. Oni widzą historię Lloncha, Carlitosa, Cuesty i wielu wielu innych Hiszpanów dla których Wisła była odskocznią do większej kariery i dlatego chcą tu grać. Także mylisz się odnośnie ich motywacji. |
Cytat:
My wcale nie bierzemy wyróżniających się trzecioligowców :haha: Tacy idą do Secunda, albo są na wypożyczeniu z klubów Primera. Ja wiem że to okrutne, ale - bierzemy przeciętniaków, ludzi na zakręcie kariery albo bezrobotnych. Taki Mula - u nas absolutna gwiazda ligi i magik - w Hiszpanii już by nie zagrał za sensowne pieniądze. Kariery ich wszystkich były prześwietlane w wątku transferowym, można sprawdzić. Generalnie - albo CV absolutnie ogórkowe (w stylu bronienia się przed spadkiem z tej trzeciej ligi, vide Jesus Alfaro), albo jako-taki poziom i potem tragiczne załamanie kariery (Mula, Junca, Igbekeme, Carbo). Realia są takie że im czyścimy półprofesjonalną ligę z emerytów, gości bez kolan i szrotu, a później ta zbieranina na naszym drugim poziomie rozgrywkowym wbiega w pole karne nieatakowana, bo polsko-słowackie drewno boi się ośmieszyć. Te hiszpańskie odpady zakładają im siatki, przedryblowują, uciekają im - robią co chcą. I to jest naprawdę tragiczne. Większość polskich "piłkarzy" powinna mieć kontrakty półamatorskie. Ja się nie dziwię Królewskiemu że nie chce za szrot płacić premium, tak jak niektórzy tutaj by chcieli. |
Cytat:
A więc artykuły, które najpierw przywołał Wolfy nie są faktem, to tylko opinia, nie wiadomo, że były publikowane? Wymyśliliśmy je sobie, tak? Wolfy zrobił to, byś kolejny raz mógł napisać mu, że niby bredzi?:-D W Primera Federacion nie ma minimalnych zarobków takich jak je podał Wieśniak, to tylko kolejna opinia, a nie żaden fakt? Kolejny, który sobie coś wymyślił?:evil: Kiko i Królewscy kłamią, bo nie zostały dołączone linki, a Wy wiecie lepiej, kto ile zarabia? Oczywiście, że wiadomo, iż Hiszpanom opłaca się przyjechać do Polski również pod względem finansowym, bo inaczej by ich tu nie było. Jeśli dla Ciebie to tylko opinia, że przyjeżdżają do Polski i grają nie tylko w Wiśle, często zarabiając więcej niż dostawali u siebie, cóż, pozostaje mi tylko rozłożyć ręce i uśmiechnąć się szeroko :-D Wisła podlega ograniczeniom budżetowym i to nie jest tylko opinia. Podobnie faktem jest, a nie opinią, że już od dawna nie proponujemy zawodnikom kontraktów równie wysokich jak proponowaliśmy grając w Ekstraklasie. Ale to też tylko opinia, prawda?:evil: Wiadomo, że w Polsce w ostatnich latach było wielu hiszpańskich zawodników, także z ich niższych lig, bo ludzie widzieli ich na własne oczy i nie jest to tylko opinia. :-D Według różnych źródeł prawie nigdzie nie należeli do najlepiej zarabiających w drużynach. Mówią ci coś takie nazwiska jak Gerard Badia, Airam Cabrera, Javi Hernandez, Astiz, Borja Fernandez, Jorge Felix, Jesus Jimenez, Igor Angulo, czy nasi Carlitos, Imaz, Lionch, Gonzalez? Większość z nich w Polsce świetnie się sprawdziła i była wzmocnieniami zespołów, często bardzo dużymi, a czasem kosztowali jak podawano bardzo niewiele. Teraz będzie opinia :-D: dlatego są dla Wisły znacznie lepszą opcją niż tacy polscy ligowcy jak Gruszkowski, Szywacz, Łasicki, Młyński, Żyro czy ci, których wciskał by tu Karcherop w rodzaju Michalika i Wolskiego. Nawiasem mówiąc jako ciekawostkę dodam, że Kiko miał swoją cegiełkę także w sukcesach Rakowa, bo odgrywał rolę przy transferze do tego klubu Ivi Lopeza. To też fakt, a nie opinia.:-D |
Muszę przyznać, że analizy jakich tu zdążyliście dokonać przez okres świąteczny są niezwykle ciekawe, szkoda tylko że oparte na naciąganych podstawach.
No więc - "przeciętny" piłkarz i przeciętna płaca. Jest dla mnie nieodgadnioną tajemnicą dlaczego dla porównań niektórzy z was przyjmują jako przeciętną płacę przeciętnego I-ligowca Myńskiego, Colleya, Urygę Żyrę czy nawet Sapałę. Zwłaszcza tych pierwszych, zatrudnionych przez nasz wspaniałomyślny klub w okresie, kiedy mieliśmy piąty budżet wśród klubów ekstraklasowych. Naprawdę, wiarygodny punkt odniesienia do tego, ile zarabia przeciętny piłkarz w I lidze :D Przypominam, liczyłem tutaj kiedyś mediany/średnie na piłkarza w I lidze na podstawie danych za sezon, w którym spadliśmy. Z wyliczeń wynikało, że większość piłkarzy I-ligowych w Polsce zarabiała ówcześnie w widełkach 12,5-19 tys. zł, przeciętnie ok. 17 tys. zł/m-c. To jest ok. 4 tys. euro/m-c. A ile zarabia taki przeciętny piłkarz III ligi hiszpańskiej? Nie wiem, nie ocenię tego na podstawie jednego noł-nejmowego ogłoszenia z niezbyt profesjonalnego miejsca w sieci. W swoich źródłach, dzięki uprzejmości znajomych, znalazłem kilka dodatkowych: - aktualną ofertę hiszpańskiego klubu broniącego się przed spadkiem z jednej z grup III ligi - oferuje 8.000 euro/m-c (trzy pozycje, te same warunki finansowe); - aktualną ofertę hiszpańskiego klubu walczącego o awans z jednej z grup III ligi - oferuje 3.000 euro/m-c (dwie pozycje, te same warunki finansowe); - aktualną ofertę hiszpańskiego klubu ze środka tabeli jednej z grup III ligi - oferuje 3.000 euro/m-c (dwie pozycje, te same warunki finansowe). Wychodzi mi więc na to, że przeciętny piłkarz trzeciego poziomu rozgrywek w Hiszpanii spokojnie dostanie te minimum 3 tys. euro u siebie, więc żeby w ogóle spojrzał na polską I ligę i pomyślał o przeprowadzce, to jednak absolutnym minimum, jakie musi zobaczyć jest te 4-5 tys. euro. Czy oznacza to zatem, że są tańsi od przeciętnego polskiego piłkarza I-ligowego? Nie powiedziałbym. W najlepszym wypadku kosztują porównywalne pieniądze, zwykle jednak trzeba dołożyć. Te opowieści o tanich Hiszpanach powstały bowiem za czasów Kiko-trenera, gdy płaca takiego gracza porównywana była do płacy przeciętnego Polaka, ale... ekstraklasowego. Na tym poziomie te kilka tysięcy euro za Hiszpana faktycznie robiło wrażenie w relacji do pensji reszty graczy. Na poziomie przeciętnego I-ligowca to już zupełnie inne wyliczenia. Ci Hiszpanie, których sprowadzaliśmy w poprzednim sezonie byli natomiast drożsi od przeciętnego I-ligowca dwukrotnie, ci obecni, jeśli wierzyć plotkom o 5 tys. euro, jakie oferujemy, są drożsi o jakieś +/-25%. Oczywiście pozostawiając poza nawiasem wyliczeń i gwiazdorskie kontrakty Fernandeza czy Rodado, i równie gwiazdorskie kontrakty Colleya, Urygi czy Młyńskiego. Żaden z nich nie przystaje finansowo do realiów tego, co jest przeciętne w I lidze. Jest rzeczą oczywistą, że - jak już pisałem - taki przeciętny (niegwiazdorski) Hiszpan będzie lepszy i technicznie, i taktycznie od przeciętnego Polaka. Reszta jest kwestią kalkulacji - czy relacja ceny do jakości jest w danym przypadku rzeczywiście aż tak duża, żeby tyle dopłacać. Bo, wbrew temu, co napisał Wolfy, nie zawsze musi się przełożyć na to, że będzie w naszej przaśnej lidze robił co chce. Wystarczająco dużo meczów "hiszpańskiej Wisły" obejrzałem w ostatnich miesiącach, żeby w to nie wierzyć jak w dogmat - dobrze ustawione taktycznie drużyny zjadały i wypluwały naszych Hiszpanów pozbawionych wsparcia z ławki ;) |
MaLk, tu ciężko jakoś logicznie dyskutować bo wszystko wrzucili koledzy do jednego worka i sobie wybierają co im pasuje. Gadanie o Carlitosie... Gościu z innej półki niż ci nasi Hiszpanie wszyscy razem wzięci. Mówienie o super Fernandezie, który tak czy siak poziomu pewnego przeskoczyć nie umie i w I lidze się kisi, czy niesamowitym Rodado, który statystyki ma jak Sobczak :D
Można powiedzieć, że co zaciąg Hiszpanów to słabszy. Ten ekstraklasowy to wiadomo inne realia, kasa, renoma ekstraklasy, ten z zimowego okienka I ligi był mocny bo jeszcze ani się Kiko z możliwości nie wyprztykał, ani Wisła z kasy, zaciąg z tego okienka był już słabszy. To samo się tyczy zarobków. Skoro Hiszpanie słabsi to i mniej będą zarabiać. I tak samo nie ma co porównywać pensji obecnych Hiszpanów, do pensji ludzi przepłacanych w ekstraklasie, tych Colleyów i spółki, ale niektórzy tego nie rozumieją. Aby się tylko teza zgadzała, to się tak dopasowuje "argumenty". Prawda jest taka, że za te pieniądze ci Hiszpanie aż takiej jakości nie dają, a fakt, że tam jest bogatszy rynek w wyborze to chyba każdy o tym wie. I, że za tę samą kasę prawdopodobnie będzie można pozyskać lepszy odpowiednik z Hiszpanii zamiast polskiego piłkarza jest większe. |
nasz prezes wprowadza nowe standardy prowadzenia klubu sportowego przy uzyciu AI, a ja jak juz zauwazyliscie przenosze te standardy na nasze forum, co prawda darmowym czatem gpt, ale jednak (zreszta nie wiadomo co tam jarek de facto uzywa xD )
pozwole sobie zatem usystematyzować waszą dyskusje: Decyzja o ściąganiu zawodników z Polski czy z niższych klas rozgrywkowych w Hiszpanii zależy od wielu czynników, takich jak strategia klubu, cele, a także dostępność i jakość dostępnych zawodników w danym okresie transferowym. Poniżej przedstawiam kilka kwestii, które warto wziąć pod uwagę: Zalety ściągania zawodników z Polski: Znajomość Kultury Klubu: Zawodnicy z Polski mogą być bardziej zaznajomieni z polską kulturą piłkarską, co ułatwia integrację z drużyną. Oszczędności Finansowe: Często transfer zawodników krajowych może być bardziej ekonomiczny ze względu na mniejsze koszty transferu i ewentualnie niższe wymagania płacowe. Dostępność Talentów: Polski rynek piłkarski rozwija się, co oznacza, że istnieje szansa na znalezienie młodych talentów z potencjałem do rozwoju. Wyzwania ściągania zawodników z Polski: Konkurencja o Talent: Znalezienie wysokiej jakości zawodników w Polsce może być trudne ze względu na konkurencję z innymi klubami. Brak Doświadczenia Zagranicznego: Zawodnicy z Polski mogą mieć ograniczone doświadczenie zagraniczne, co może wymagać czasu na adaptację do nowych warunków. Zalety ściągania zawodników z Hiszpanii (niższe klasy rozgrywkowe): Techniczna Jakość: Hiszpańscy zawodnicy często są znani z dobrej techniki i orientacji piłkarskiej, co może przynieść nowe umiejętności do drużyny. Doświadczenie Taktyczne: Gracze z hiszpańskiego systemu szkolenia mogą przynieść do drużyny wartościowe doświadczenia taktyczne. Konkurencyjne Ceny: Zawodnicy z niższych klas rozgrywkowych w Hiszpanii mogą być dostępni w konkurencyjnych cenach, co może być korzystne dla klubów z ograniczonym budżetem. Wyzwania ściągania zawodników z Hiszpanii (niższe klasy rozgrywkowe): Adaptacja do Warunków Polskich: Hiszpańscy zawodnicy mogą potrzebować czasu na dostosowanie się do polskich warunków klimatycznych i piłkarskich. Konieczność Integracji Kulturowej: Hiszpańscy piłkarze muszą przejść proces integracji kulturowej, co może wpływać na ich wydajność w pierwszych etapach. Podsumowanie: Ostateczna decyzja zależy od celów klubu, dostępności konkretnych zawodników na rynku transferowym, a także strategii budowy drużyny. Kluby mogą korzystać z różnych źródeł, a równowaga między zawodnikami krajowymi a zagranicznymi może być kluczowym elementem sukcesu. Ważne jest również przeprowadzenie dokładnej analizy każdego potencjalnego nabytku pod kątem umiejętności, doświadczenia i dopasowania do filozofii drużyny. |
Zrozumiałem.
To całe AI powtarza tylko truizmy. Opierać się na truizmach? Panie Królewski - Czerepach wykazał Panu (choć oczywiście w uproszczony sposób), że ta cała AI pomaga tylko w podbudowaniu własnego ego, bo powtarza, co pytający już wie i pragnie ponownie usłyszeć. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 12:09. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl