![]() |
Odzywam się jak coś gryzie po oczach. Zreszta sam się jeszcze przed chwilą chichrałeś niesamowicie, a teraz Ci się nie podoba :)
No, ale nie rozmywając: Kelhar odszedł, więc nie zagra z Gaziantepem. A, i spoźnione graty dla Śląska za awans z Dundee, bo nie miałem okazji. Zaskoczyli (ście) mnie. |
Faktycznie jest się czym podniecac, że zremisowało się 1-1 a za 2 tygodnie blamaż na całą europę :lol: . Myślę, że w związku z tym w Gdańsku powinni podniecać się meczami z Juve a we Wrocławiu pojedynkami z Dundee sprzed lat.
Obiektywny fakt jest taki, że w ostatnich latach Legia dostaje po głowie w pucharach i jakby nie zadyma w Wilnie to Vetra stanęłaby w rzędzie obok naszej Levadii. |
Jutro i w czwartek to będę lepsze dni do napinania się :D
|
0 22
pamiętasz jeszcze? http://www.lechpoznan1997.pl/portal/...ries/legia.jpg sory byłbym zapomniał teraz ITI jest cacy |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
Zarty zartami ale jesli patrzec obiektywnie to w XXI wieku najwieksze sukcesy odniosla Wisła. Wiadomo, ze kazdy tak postrzega historie, zeby swoj klub wywyzszyc. Stad dopoki Legia i Widzew nie zaczna "czegos" grac w obecnym wieku to ciagle beda wspominac lata 90, Wisła na arenie miedzynarodowej to sukcesy w XXI wieku, z kolei Amicowcy kilka miesiecy temu dumnie napinali sie ze oni sa najlepsi pod sloncem bo 2 lata z rzedu awansowali z grupy LE.
Wiadomo, ze historia jest wazna ale nie mozna tez cale zycie wspominac o tym co sie stało 10, 20, 30 czy 80 lat temu. To chyba nie ma sensu bo latka leca a sukcesy staja sie coraz starsze. Zalezy jak spojrzymy na sprawe, czy rozwazamy ktory polski klub jest najlepszy w historii czy, ktory obecnie jest najlepszy (obecnie czyli powiedzmy te ostatnie 10-15 lat). Tak samo jak glupie jest zatrzymanie sie w czasie Piechniczka i wyskakiwanie ciagle z tym, ze Polacy potrafia grac bo 30 lat temu odnoilismy sukcesy tak samo coraz smieszniejsze jest wracanie do lat 90 czy juz nawet tego naszego sukcesu z 2002/2003. To było i minelo, po drodze juz zarowno Wisla jak i Legia zaliczyla wiele porazek, klesk. Trzeba bardziej patrzec na terazniejszosc, co pozostało z tej Legii lat 90 i Wisły 2002/2003, chyba nie chcemy byc tak jak Pichniczek i za 40 lat, bedac na emeryturze powtarzac, ze Wisla to jest mega bo w 02/03 ograla Schalke, Parme i wlaczyla z Lazio itd |
Cytat:
Cytat:
|
Żadna polska drużyna nie awansowała 2 lata z rzędu do fazy grupowej LE.
PS. To tak dla "Niedoinformatorów", którzy myślą, że coś wiedzą. |
Cytat:
Bardziej patrzmy w terazniejszosc bo utchniemy w tej dziurze czasowej jak Piechniczek ;) Cytat:
|
Cytat:
Liczy sie tu i teraz a nie kto gral w 1/2 finalu koziej wolki 30 lat temu. |
Cała ta licytacja na stare i bardzo stare sukcesy,przypomina mi licytację na rany w "Szczękach",która ryba mocniej kogoś uje..ła w tyłek.Tyle,że tam pływali z rekinami,a nie tak jak obecnie nasze zespoły,ktore pławią się bajorku z podobnymi do nas płotkami.
|
a ja wrzucę pewien wywiad, dlaczego jest źle, a może być jeszcze gorzej...
- Polski piłkarz jest minimalistą i leniem. Nie zdaje sobie sprawy, że gdyby trochę nad sobą popracował, mógłby mieć nie 20 tys. zł miesięcznie, ale 200. Na Zachodzie piłkarz startuje z innego pułapu. Wie, że trzeba zapierd..., by osiągnąć sukces i wielkie pieniądze - mówi Michał Globisz, trener reprezentacji, która dziesięć lat temu zdobyła mistrzostwo Europy do lat 18. Łukasz Pałucha, Maciej Korolczuk: Dlaczego o większości mistrzów Europy z 2001 roku słuch już zaginął? Michał Globisz: Przyczyna jest prosta - zdobyliśmy złoto nie dlatego, że mieliśmy jedenastu niesamowicie utalentowanych Messich, tylko drużynę z charakterem, dobrze przygotowaną pod względem fizycznym, która nawet grając w dziesiątkę, potrafiła strzelić dwa gole i wygrać. Chłopcy rozumieli się na boisku, bo na zgrupowania przez dwa, trzy lata przyjeżdżali w tym samym składzie piłkarzy dobrych, ale nie wybitnych. Skąd ich pan wziął? - Byłem trenerem tego rocznika w Lechii Gdańsk, a mój asystent Mirosław Dawidowski - w ŁKS. Mieliśmy świetne rozeznanie kto, gdzie i jak gra. Na starcie mieliśmy więc przewagę nad resztą trenerów, bo znaliśmy "materiał", z którym przyszło nam pracować. Niektórzy piłkarze z mistrzowskiego składu byli z nami od pierwszego powołania! Wybraliśmy najlepszych, bo czy są piłkarze z rocznika 1982, którzy zrobili karierę, a nie byli u nas w kadrze? Zanim pojechaliście na zwycięski turniej do Finlandii, w decydujących meczach pokonaliście Anglików. Ich trener Martin Hunter mówił wtedy, że wyniki w piłce młodzieżowej nie są najważniejsze, bo liczyć się będzie to, ilu piłkarzy przebije się wśród seniorów. Z jego drużyny w reprezentacji zaistniał tylko Jermaine Defoe, Jermaine Jenas i Jermaine Pennant są solidnymi ligowcami. I tyle. - Andrzej Zamilski, który w 1993 r. zdobył mistrzostwo Europy do lat 16, w finale pokonał 1:0 Włochów, z których karierę zrobił tylko Gianluigi Buffon, reszta przepadła [w kadrze był jeszcze Francesco Totti]. Nie ma reguły, że z mistrzowskiej drużyny karierę zrobi siedmiu czy dziewięciu. Z pańskiej kadry w wielkim klubie i wielkiej lidze występuje tylko Tomasz Kuszczak. Pozostali albo ugrzęźli w ekstraklasie, albo przepadli w I lidze. - Mam tu listę zawodników, z którymi zdobyłem wicemistrza w 1999 i mistrza Europy w 2001 r. Policzmy, ilu z nich zagrało w pierwszej reprezentacji, nieważne, w jakim wymiarze. Łobodziński - raz, Madej - dwa, Mierzejewski - trzy, Matusiak - cztery, Kuszczak - pięć, Mila - sześć, Brożek - siedem, Kaźmierczak - osiem, Grzelak - dziewięć. Dziewięciu w seniorskiej kadrze zagrało. Ale wszyscy wiemy, jaką kadrę mamy... Po kim spodziewał się pan więcej? - Wydawało mi się, że Nawotczyński, który został najlepszym strzelcem turnieju, na wiele lat zostanie solidnym piłkarzem, na którym oprze się gra reprezentacji. Miał wszystko: talent, charyzmę, warunki fizyczne, grę głową. Dużo obiecywałem sobie też po Zawadzkim, który był najlepszy technicznie. W rozwoju zabrakło mu szybkości. Nie miał "odejścia", typowej piłkarskiej szybkości. Mistrzowie Europy zawiedli pana oczekiwania? - Jest tak jak się spodziewałem, bo - powtórzę - to był sukces drużynowy. Nie było piłkarzy, o których z góry można było wówczas powiedzieć: "On na pewno zrobi karierę". Pachelski miał poważne problemy z nerkami, Rogalski - wspaniały chłopak - przegrał z kontuzjami. Oczywiście część z nich rozmieniła karierę na drobne. Taki Grzelak, grając w Orle Łódź, nie miał na obiad, a kiedy nagle dostał pierwszy kontrakt, stać go było na wszystko. Dziewuchę do restauracji zabrać, kupić samochód, pokus było wiele. Polski piłkarz zadowala się pierwszym lepszym kontraktem. Jest minimalistą i leniem. Nie zdaje sobie sprawy, że gdyby trochę nad sobą popracował, mógłby mieć nie 20 tys. zł miesięcznie, ale 200. Na Zachodzie zawodnik startuje z innego pułapu. Wie, że trzeba zapierd..., by osiągnąć sukces i - co za tym idzie - wielkie pieniądze. A pan jako trener nie miał na nich wpływu? Nie próbował wstrząsnąć, gdy widział, że odbija woda sodowa? - Kiedy ich prowadziłem, wszystko było jeszcze przed nimi. Trzeba ich kontrolować na co dzień, a to rola trenerów w klubach. Oni powinni się za nich wziąć, przekonać, że talent obliguje do jeszcze większej pracy. Poza tym piłkarze sami powinni tego chcieć. Problem zaczyna się po skończeniu wieku juniora. Jeśli nie ma komunikacji między trenerem, który oddaje piłkarza, a trenerem, który go przejmuje, sukcesu nie będzie. Trener w dorosłej piłce musi powiedzieć piłkarzowi, że dopiero teraz zaczynają się prawdziwe problemy. Musisz być przygotowany na to, że czasem oszuka cię sędzia, że kibic cię zwyzywa, dziewczyna się pojawi, kumple wyciągną na piwsko, będziesz sam mieszkać w pokoju etc. Jeśli się temu poddasz - zginiesz. Z pozostałych zawodników nikt nie miał szans? - O niektórych od razu wiadomo było, że będą tylko przeciętni. Weźmy Sieranta. Człowiek skała, potrzebny w tamtej drużynie. Silny, czyścił pole, nie bał się nikogo. Z jedenastoma grzecznymi chłopaczkami sukcesu by nie było. Pamiętam ich spojrzenie z tunelu przed wyjściem na boisko, kiedy obok stały mikrusy z Hiszpanii. Nasi dryblasy, każdy ponad metr osiemdziesiąt wzrostu. Mieli mentalną przewagę jeszcze przed meczem. Z Sieranta czy Napierały więcej by się nie wycisnęło. Ale z Mili, Grzelaka i Łobodzińskiego - już tak. Dlaczego nie możemy się doczekać powtórki takiego wyniku? - Już sam awans do turnieju finałowego będzie wielkim osiągnięciem. Oby to się stało za mojego życia. Dystans między Hiszpanami czy innymi czołowymi drużynami kontynentu a polską młodzieżą jest duży, ale od kilku lat nie zwiększa się. Problem w tym, że federacje, które do tej pory były daleko za nami, już są na naszym poziomie, a nawet nam uciekły. Czasy, kiedy z Estonią wygrywaliśmy 11:0, dawno minęły. W przeszłości, gdy chcieliśmy nastrzelać bramek, graliśmy z Cypryjczykami. Dziś to oni nam strzelają. Co zrobili przez ostatnią dekadę czego nie zrobiliśmy my? - Postawili na systemowe szkolenie. Dwa lata temu przegraliśmy w eliminacjach mistrzostw Europy z Azerbejdżanem, gdzie wszystkie reprezentacje - od najmłodszych po seniorską - prowadzą niemieccy trenerzy. Sprawnościowo i technicznie już wcześniej bili naszych o głowę. A kiedy dostali niemieckiego trenera, który nauczył ich dyscypliny taktycznej, to "jechali" ze wszystkimi jak Barcelona. Ale dziesięć lat temu Polak też potrafił. - To był wypadek przy pracy. Gdybyśmy wygrywali co pewien czas jak Hiszpanie, można by mówić o ciągłości. Na 90-lecie związku zrobiliśmy podsumowanie i wyszły nam w sumie dwa złote medale. Jeden na 45 lat! O czym więc tu mówimy?! Nawet kurze zdarzy się pierdnąć raz w roku... Ale nie chcę też umniejszać tamtego sukcesu. Przecież dwa lata wcześniej ta sama drużyna zdobyła srebrny medal. To znaczy, że nie mamy talentów czy nie potrafimy ich wykorzystać? - Zdolni piłkarze są, ale nie umiemy ich poprowadzić. Podam przykład. Kiedy gramy międzypaństwowy mecz juniorów, a rywale zastosują pressing, nasi piłkarze wpadają w popłoch i wybijają piłkę na oślep. A gdzie on ma się tego nauczyć, jeśli w rozgrywkach wojewódzkich są dwa silne kluby, np. na Wybrzeżu Lechia Gdańsk i Arka Gdynia. Czyli to są dwa mecze w sezonie! Resztę wygrywają po 10:0, bo rywale są tak słabi, że sami oddają im piłkę. Potem taki piłkarz jedzie na kadrę i nie potrafi wymienić pod presją dwóch podań. Ma pan na to jakiś pomysł? - Wystarczyłoby utworzyć cztery makroregiony, w których spotykałyby się po cztery zespoły z czterech województw. Wychodzą cztery ligi po 16 zespołów i cały czas grają silni z silnymi. Widziałem młodzieżowców Bałtyku Gdynia, którzy z przewagą sześciu czy siedmiu punktów nad drugą drużyną wygrali ligę. W meczu z rówieśnikami z Legii przegrali 0:6! To jaki poziom prezentują drużyny, z którymi tak zdecydowanie Bałtyk wygrał? Nawet pół zawodnika tam nie widziałem. Kopacze! Czyja to wina? - Trenerów, ale i ludzi, którzy są nad nimi. Kiedy pracowałem w Lechii, w każdy poniedziałek spotykaliśmy się ze wszystkimi trenerami i omawialiśmy pracę całego tygodnia. Kiedy pytałem trenera X, co u niego w drużynie, ten zaczynał: "Wygraliśmy z...". A ja na to: "Stop! Nie interesują mnie wyniki. Daj mi nazwiska piłkarzy, którzy się wyróżnili". Następny: - Wygraliśmy z... A ja: Stop! Chcę nazwisk. I tak tydzień po tygodniu śledziliśmy postępy pojedynczych, podkreślam, pojedynczych piłkarzy, z którymi trzeba było prowadzić indywidualne zajęcia. Tylko w ten sposób można wychować prawdziwy talent. Główny cel szkolenia młodzieży jest taki, że przez pięć lat opiekujesz się grupą 25 osób, by było z tego dwóch, trzech piłkarzy. W klubie powinien być koordynator, który nakreśli system i powie: "Gówno obchodzą mnie wasze wyniki, pokażcie mi ludzi, których wychowacie, a ja z tego was rozliczę, sprawdzę, czy pracujecie z nimi więcej niż z pozostałymi". Ale najgorsze, że prezes klubu generalnie ma to w dupie. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest tylko na jakiś czas i kiedy dojdzie do rozliczeń, jego w klubie już nie będzie. Dlatego woli kupić piłkarza. A może w Polsce nie ma czasu ani pieniędzy na indywidualne podejście do piłkarza? - Jak się chce, to można. Można przyjść 15 minut przed treningiem, zostać chwilę dłużej. W Lechii miałem Dariusza Wójtowicza i Jacka Grembockiego. Kazałem im z odległości 25 m podać sobie piłkę do nogi 50 razy - raz lewą, raz prawą. Mieli zdać raport, jak wykonają zadanie. Przychodzi jeden i mówi: "Czterdzieści dwa". A ja na to: z powrotem. I wracali ćwiczyć. Dziś tego nie ma. Przyjeżdża piłkarz na trening, pobiega godzinę, pod prysznic i do domu. Dziś piłkarze nie mają charakteru, nie mają zacięcia. Dlaczego pływacy czy muzycy zasuwają po kilka czy kilkanaście godzin dziennie? A polski piłkarz nie potrafi dośrodkować z rzutu rożnego! Rozumieją panowie? Ze stojącej piłki nie umie! Nie umie, bo nie trenuje. W latach 60. koszykarz Jurkiewicz po treningu zostawał w hali, gdzie miał swoją klepkę na parkiecie. I rzucał z niej z zamkniętymi oczami tysiące razy! Jak przychodził mecz, nie było na niego mocnych. Trafiał po kilkadziesiąt punktów. Polski piłkarz skupia się na wszystkim innym, tylko nie na treningu. Idzie na łatwiznę, a potem musi walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale także z piłką, bo mu przeszkadza. Dlatego namawiam zawodników na wyjazd za granicę, oczywiście nie w wieku pięciu lat. Miałem w kadrze Janotę. W Polsce mijał rywali jak tyczki, wyjątkowy talent. Ale jak poszedł do Feyenoordu, okazało się, że takich Janotów było 200. Każdy pach, pach, pach, drybling. Ale mimo że się nie przebił, poznał profesjonalne podejście do piłki, nauczył się języka. I jak wróci do Polski, to nie jako przegrany. Będzie miał przewagę nad innymi piłkarzami. Dobrym przykładem jest powrót do Polski Kupisza i Mili. Tak na marginesie, na miejscu Smudy dałbym temu drugiemu jeszcze szansę w reprezentacji. Praca trenera młodzieży w dzisiejszych czasach jest niewdzięczna? - Oczywiście. Jedyna poprawa jest pod względem bazy. Dla trenera, który w Lechii przepracował 27 lat w piachu, błocie, śniegu i lodzie, to wielka różnica, kiedy mogę poprowadzić zajęcia na równej płycie. Ale kiedy dawniej ogłaszałem nabór do drużyny, przychodziły tabuny dzieciaków. A im brudniejszy i palec w nosie, tym lepszy. Przychodzili z Oruni, Nowego Portu, nie musiał być nawet superuzdolniony, ale miał charakter. A dziś na pierwszy trening przyjeżdżają z rozhisteryzowanymi rodzicami. Ubrani od stóp do głów w markowy sprzęt, ale nie potrafią zrobić przewrotu w przód! Do tego dookoła wrzeszczące babcia czy ciotka: "Kiwaj, nie kiwaj, podaj, nie podaj, strzelaj"! A trener stoi z boku wystraszony i osaczony przez ciągłe pretensje: "Dlaczego pan nie wstawia do składu mojego dziecka? Przecież płacę składkę"! Paranoja. A jak poklepiesz po plecach, chwaląc dzieciaka, że coś mu wyszło, zaraz przybiegnie matka i grozi sądem za molestowanie. Ale czy mamy zdolnych trenerów? - Mamy, ale źle opłacanych, którzy na dodatek muszą zapierniczać na kilku etatach. Nie wymaga się od nich tego, czego się powinno. Trener prowadzi cykl treningów, aby wygrać mecz w podrzędnym halowym turnieju, a nie wychować Franka czy Jasia. Jak Janek Urban przyjechał z Hiszpanii do Polski, to się złapał za głowę. Tam liczą się sprawność ogólna, koordynacja, technika. Czas na wyniki przyjdzie, na początku piłkarze mają się bawić, grać na małe bramki. U nas jest punktomania, a przez nią obciążenia, które zabijają. Zawodnik powinien grać 30-40 meczów w roku, a oni grają 80. Z tego biorą się przewlekłe kontuzje i taki Mirosław Szymkowiak zanim skończył trzydziestkę, był już wrakiem. http://www.sport.pl/sport/1,65025,99...az_w_roku.html |
Cytat:
Wystarczy popatrzec na mecze Legii z Blackburn w lidze mistrzow w 95r, wtedy mistrz Anglii graly typowe kick&rush cos jak Dundee z Slaskiem. Dzisiaj topowe kluby Angielskie maja super zaawansowanych pilkarzy ktorym wydolnosc pozwala grac co 3 dni i po 65+ meczy w sezonie, wtedy nie do pomyslenia. |
Jeśli mamy się licytować kto osiągnął większe sukcesy w europie My czy Legia to powiem krótko Legia.I trzeba być idiotą żeby z tym dyskutować.I możemy chyba zrozumieć 0 22 który pamięta Legie z lat 90 że nasze sukcesy go nie zachwycają.Bo patrząc na to z perspektywy lat 90 nie ma czym.Taka jest prawda.Smutna prawda.
Swoją drogą kiedyś przeczytałem na wiki że Wisła 01/02 zrobiła karierę w pucharze UEFA.Jak to się zestawi w bezlitosne kolumienki i takie tam to blado na papierze ten nasz sukces z 01/02 wypada. Teraz asekuracyjnie zanim mnie zjedziecie doszczętnie. W roku 01/02 zobaczyłem pierwszy raz Wisłę i już z nią zostałem.To były piękne chwile... PS Starałem być się obiektywny. |
Cytat:
Tylko ze to bylo prawie 30 lat temu, obecnie ani z tego prestizu nie ma, punktow do rankigow tez nie daja ze o bonusach finasowych od UEFA nie wspomne. Jak juz pisalem liczy sie tu i teraz a na dzien dzisiejszy Legia sra pod siebie na mysl o czwartej druzynie ligi tureckiej, niech im kolego 022 opowie jak to bylo w 95 moze sie przestrasza i mecz oddadza walkowerem. U nas mamy zbiorowa histerie przed meczami ze Skonto a teraz z Litexem no coz trzeba bedzie im wspomniec ze jestesmy 13 mistrzem w lidze gdzia gra "ta" Legia co zremisowala 1:1 z Valencja w 2001 (Jak kolega 022 raczyl wspomniec) 2 krotnym finalista ligi mistrzow., pouciekaja jeszcze przed rozgrzewka. Jezeli cie smuca osiagniecia twojego klubu to moze zmien klub Barca jest na topie. |
Cytat:
|
Cytat:
Cytat:
Steaua wygrała puchar mistrzów, a Crvena LM by była najlepsza w Europie i sukces ma taką samą wagę jak wygrana Barcelony. To, że to jeszcze nie było w czasach ciągłej komerchy, reklam, filimków z youtube to nie znaczy, że nie grali tam kozacy porównywalni z aktualnymi. Tylko dostępność informacji i multimediów z tym związana jest mniejsza. Jeśli wtedy LM była słaba bo wygrała ją Crvena to teraz jest beznadziejna, bo parę lat temu prawie wygrało ją dziś drugoligowe Monaco.:P Seb@ - nie bardzo czaję co ma piernik do wiatraka czyli wyniki Legii sprzed kilkunastu lat w pucharach do potyczki z Turkami no, ale jak się nie ma argumentów to się gryzie po kostkach :) |
Cytat:
Na mnie wrażenia nie robią ani wyczyny Legii ani Widzewa z lat 90. Po prostu, wtedy piłka nie wymagała takich umiejętnosci jak dzisiaj, przez co naszej lipie zwaną polską piłką nożną łatwiej było zaistnieć i tyle. Gdyby włożyć dziejszą piłkę w lata 90 i wpiąć w to ówczesną Legie i Widzew to śmiem twierdzić, że skoończyło by się na tym, że dzisiaj kłócilibyśmy się z Amikowcami o to, czy nasza gra w 1/8 Puefa była wiekszym sukcesem czy ich podwójny awans do 1/16. Jeszcze raz. Na ówczesne czasy to było wydarzenie, ale z dzisiejszego punktu widzenia, nie robi to żadnego wrażenia i wyżej oceniam osiągnięcia kuchenek w ostatnim sezonie. Można się przekomażać, że ćwierćfinał LM itd. ale to nie to czym można się jarać dzisiaj. Nie ten poziom. |
Cytat:
Żebyś Ty wiedział co to było wtedy IFK Goeteborg z Ravellim w bramce, mistrzowie Anglii, którzy byli w wielkim kryzysie, ale z taką parą napastników, że szczęka opadała. Boje z Sampdorią i popis Kowalczyka. Rosenborg i Pisz. Wybacz, ale tu nie ma żadnego porównania - to byli wtedy mistrzowie swoich krajów, w najmocniejszych składach - z Lechem grały marki z "wywalonym" na śmieszną Ligę Europy, bo dla takich tuzów liczy się przede wszystkim LM. Dużo szczęścia spowodowało, że udało się palnąć ten Juventus w tabeli, ale już mniejsza z tym. Wracając do porównania wczoraj-dziś. Nawet jeśli trochę wolniej się grało, to i tak dzisiejsza Wisła raczej nie przetrwałaby starcia z Legią z czasów Pisza, Kowalczyka. Po prostu polscy piłkarze byli wtedy na solidnym europejskim poziomie, a gwiazdy prezentowały nawet coś więcej. Wyobraź sobie, że taki Michał Żewłakow to przy Jacku Zielińskim, Tomaszu Łapińskim czy Tomaszu Wałdochu - średniej klasy kopacz. |
Cytat:
|
Ja bym jednak proponowałbym powrót do rzeczywistości. Dzisiaj i w czwartek okaże się co warte są Wisła i Legia A.D. 2011.
|
Cytat:
|
Ja jestem najbardziej o Śląsk spokojny, jak Celeban&Kelemen nic nie odwalą to będzie dobrze. Kolega zim zum może ma informacje co z Diazem? Voskamp jeszcze nie zgrany z ekipą. Wisła też powinna sobie poradzić, forma rośnie, natomiast Legia jedna wielka niewiadoma, kebaby takie mocne nie są ale pytanie na ile Warszawiacy są?
|
Cytat:
|
Bylby cud gdyby Legia pod wodza Maciusia przejechala Turkow. Pogodzil sie facet z tym ze dostanie niezla odprawe,nikogo juz nie sciaga...takie zycie.
PS: Tak, wtedy Legia byla wielka, dzisiaj pozostali kibice. Obym dozyl jeszcze czasow, w ktorych trener to to trener a nie bezjajeczny manekin, pilkarze to pilkarze a nie grajki, a zarzad to zarzad a nie grupa wzajemnie poklepujaca sie po jajach. |
Na rozluźnienie. Siedźcie głęboko na krześle. Nie chcę mieć na sumieniu siniaków od pokładania się na podłodze. Aha - wklejam tutaj, bo w sumie zahacza o temat meczu Śląska.
And we're off... Cytat:
|
Cytat:
Dlatego nie ma co umniejszać sukcesu Legii z Sampdorią ale należy pamiętać,że była to inna piłka, inny świat. Pamiętam jak dziś kiedy Polska została pokonana przez Turków w jakiś eliminacjach. Wygrali u siebie. Chyba za panowania Apostela to było. Mieli niemalże święto narodowe z tego powodu. A u nas było jedno wielkie zdziwienie,jak zawsze zresztą. Gdyby wtedy Legia miała grać z jakimś średniakiem z nad Bosforu to każdy by się zastanawiał kto w kolejnej rundzie czeka na Legię. Teraz każdy trzęsie się co ten klub zrobi z Legią,czy aby jakimś cudem uda się przejść dalej. |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
W dzisiejszych czasach polityka, reklama i dziennikarstwo (w przytłaczającej większości) są matecznikiem murestwa. Naczelna dewizą i mottem jest „nigdy więcej odpowiedzialności”. Za słowa, gesty, czyny, konsekwencje. W końcu ciemny lud wszystko kupi. A nawet jeśli nie kupi to i tak zapomni w przyszłych wyborach, wydaniu, kampanii, etc. Nie wiem o co powodowało agencją reklamową, ale mam prawo domniemywać ich indolencji etycznej i merytorycznej. Nawiasem mówiąc autor tekstu z Wyborczej robi reklamę „Piastowi” bijąc na alarm. W końcu obecnie podobno nieważne jak, byle by mówili. A swoja droga warto jednak dłużej niż Wyborcza pomyśleć też nad pochodzeniem hasła: "Jedno miasto. Jeden Klub. Jeden Piast". Dobrze jest wiedzieć, że nazistowskie: „ein Volk, ein Reich, ein Führer” – „jeden naród, jedna Rzesza, jeden wódz”, już samo w sobie jest kalką. Kilka wieków wcześniej absolutyzm francuski używał: „un Dieu, une foi, une loi, un roi” – „jeden Bóg, jedna wiara, jedno prawo, jeden król”, bądź też „un roi, un foi, un loi” – "jeden król, jedna wiara, jedno prawo". Niestety i Francuzi nie byli wynalazcami tego hasła. Dla wyjaśnienia należy się znów cofnąć tym razem o kilkanaście stuleci: „Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest” – słowa Pawła Apostoła w liście do Efezjan (Ef 4,5). PS Nawet z prostactwa reklamy i tendencyjności gazet można wyciągnąć coś ciekawego. |
Cytat:
P.s Łatwiej grać w eliminacjach z Gooteborgiem, czy Broendy, czy nawet z Sampdorią w dobrym składzie niż z Realem Barceloną, Milanem, Arsenalem, Liverpoolem, Bayernem, Lyonem itd. Tego chyba nie zaprzeczycie :) Cytat:
Coraz bardziej dziwię się ludziom, którzy twierdzą, że kibice nie powinni pchać się w politykę. Niestety to jest polityczna nagonka, na którą musi być reakcja. Nie można dopuszczać do tego, że ktoś oczernia pewne środowiska, tworzy czarny PR, bo to doprowadzi do wykluczenia z życia społecznego. Cały czas nas tłamszą, bo nie reagujemy. |
Rangersi przegrywają z Malmo!!! Oby tak dalej :D
|
No to teraz czas na Slask - bedzie mniej nerwow w czwartek
|
Cytat:
A Sampodria wtedy była jedną z absolutnie najlepszych drużyn świata, przegrała finał LM, wygrała przeżywająca wielki czas lige włoską (wygrane w LM Milanu) itp itd. Ok, teraz nie pokazują jej w Polsacie sport, więc palikot mysli, że to jakaś totalnie przypadkowa drużyna. Fubtol nie zaczął się w 2002 roku. Serio :) Gratulacje wygranej. Niestety awansujecie. Obawiam się, że nawet do LM. :) |
Cytat:
|
No, nie wiem. Z samego rachunku prawdopodobieństwa wychodzi, że kiedyś musi się udać. Rywal w 4 rundzie może być na poziomie Beitaru. Poza tym jak nie teraz to kiedy? Oczywiście może być FC Kopenhaga i wtedy macie raczej out. Ale FCK jest jedna, a pozostałe 4 są do pokonania, zaryzykuję nawet że są porównywalne do Gaziantepu (a w 1-2 przypadkach nawet słabsze), a Wy jesteście od nas lepsi.
|
Cytat:
Ja jestem jak nasz Adaś:> skupiam się na następnym skoku którym jest wygrana w dwumeczu z Litexem , a co dalej... A co do Was - na prawdę ciekawa potyczka -to cale G..cośtam , faktycznie nakupowało ale wiadomo jak to u Turków Wydaje mi się że to wredny przeciwnik a tak znając 'trochę' Skorżę to postara się zagrać coś podobnego jak Maaskant dziś Jak to wyjdzie...trudno powiedzieć.Jak dla mnie faworytami są jednak Turki ale zobaczymy. Ogólnie będę się temu przyglądał z zaciekawieniem:>Dla mnie wróg jest tylko jeden a on na szczęście o pucharach to może sobie jedynie pomarzyć |
Nie no, my to gładkie 0-2, oby nie 0-3, 0-4. Bez złudzeń. Może jakiś cud Ljuboji, ale naprawdę wątpię.
Istnieje jakaś w miarę sensowna lista Waszych rywali w ostatniej rundzie? Chodzi o rozstawionych, przy odpadnięciu Rangersów. Kopenhaga BATE Partizan/Genk ? |
Ci legioniści zawsze tak robią...
podpuszczają, żeby człowiek popadł w samozachwyt a jak zaliczy wtopę to się nabijają nie ma wuja gramy źle, z taką grą nie awansujemy :P :> |
Czy mecz Legii będzie transmitowany? Wiadomo już coś? bo nie trafiłam nigdzie na info o tym
|
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 07:29. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl