![]() |
Marsz Solidarności i Niepodległości
http://www.youtube.com/watch?v=FbUFIwIZx84 Całe szczescie nie wszyscy to olewają. |
Nie no nie ma bata ,Polska to kraj mlekiem i miodem płynący i zyje sie tutaj coraz lepiej.
my nie musimy bac sie kryzysu ,bo od tylu lat my go juz mamy :lol: |
Nie bez powodu przyjęli nas do tego eurokołchozu, dali przez kilka pierwszych lat naszego członkostwa groszowe kwoty w porównaniu do naszego budżetu( trzeba też pamiętać, że płacimy co rok składki). Straciliśmy niezależność w podejmowaniu decyzji a do tego będziemy się zrzucać na bogatsze kraje od nas, nie ma co bilans przystąpienia do ZSRE na plus.
|
A jak afera w Orlenie? Co to tam, heh skończy się konsekwencjami jak odpalanie racy na stadionie?
Mamy ratować Euro? hahaha.... chociaż jak 10 lat temu ktoś się w Europie wypowiadał negatywnie o tym pomyśle to był usuwany i nazywany idiotą! Jakie to szczęście, że w tej strefie nie jesteśmy. Odbywało sie wiele demonstracji w różnych miastach, oto jedna z nich w Lublinie: http://www.youtube.com/watch?v=6x2EX7a5kHA gosciu dobrze mówi! Z tym handlem ulicznym też się zgadzam. Cieszą liczby kibiców na tych pochodach. Donek nas zmobilizował do większego niż zwykle zainteresowania się tym co w kraju się dzieje. Precz z komuną, która dalej nas okupuje finansowo i medialnie. |
Cytat:
Ubek to Ubeka: - Bolek to ma jednak jaja :rotfl::rotfl::rotfl: |
Znane ale może ktos nie czytał
Cytat:
|
Przecież wywiad pachnie SBcka fałszywką na kilometr. Rozumiem że można nie przepadać za panem Geremkiem i całą ichszą świtą , ale ten wywiad uwłacza każdemu kto choć trochę interesuje się historią i polityką.
Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków! Bronisław Geremek: Niezbyt lubie? Takie określenie jest niezbyt ścisle! Ja ich po prostu nienawidzę. Szczególnie ten fragment pachnie Urbanem i graniem na emocjach związanych z 69 r. Możesz podać linka do strony z której masz wywiad? |
Owszem są pogłoski że to fałszywka. Na wielu stronach jest publikowany wywiad np. http://www.ziemiamielecka.pl/?p=11573.
A pierwszy raz podały je "Wiadomości Szczecińskie" w 1981 r. Nie komentuje tego artykułu choć w powiazaniu z rozmową Cioska z amabsadorem NRD nabiera trochę innego wymiaru A tu poniżej ciekawa informacja z Naszego Dziennika o wpisach pod artykułami internetowymi dot.katastrofy smoleńskiej w tymże dzienniku Cytat:
|
Geremek jaki był każdy mniej więcej wie,ale idiotą nie był aż takim aby takie brednie wygadywać wiedząc,że mogą być kiedyś użyte przeciwko niemu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Na Cnn -ie cały czas nawijają o Korei. Coraz więcej teorii powstaje, a że Kim zmarł w domu a nie w pociągu i niewykluczone, że go zabito. Z drugiej strony jakby nigdy nic w Finlandii przypadkiem znaleziono 69 rakiet Patriot, które miały płynąć do Chin. Uważam, że jednak to nie jest tak iż Amerykanie, Anglicy, Chińczycy i Koreańczycy z Południa nic nie wiedzą. Wiedzą, być może bardzo dużo ale w tak niepewnych czasach dobrze,że jest taka Korea. Zawsze można nią postraszyć i odwrócić uwagę od pewnych spraw. No bo jakoś tak bez echa przeszła informacja o obniżeniu ratingu Francji przez Fitch oraz Belgii przez Moodys. |
Marszalek -obniżka ratingu przeszła bez echa dla szerszej ze tak powiem widowni- ci co chcą inwestować setki milionów euro dobrze wiedzą gdzie to robić,mają świetnych ekomnomistów na etatach i wiedza co podają agencje- które tak po prawdzie nie wiem na jakiej podstawie podają pewne prognozy- jednych niszczące, innych wyciagające z niebytu
|
Hehe - poruszyliście ciekawy temat agencji ratingowych.
To ja mam pytanie - proszę nie szukać w necie ale czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć: 1. Gdzie mają siedzibę najbardziej znane agencje? 2. Kto w nich pracuje - czy profesorowie ekonomiście czy przypadkowi z ulicy a może politycy? 3. Z czego żyją - bo przecież żadne państwo im nie płaci za bzdurne rankingi? 4. Czy nie zahacza to o manipulację giełdami - ktoś z agencji wyda oświadczenie o obniżeniu ratingu dla Polski tylko po to żeby kupić tanio akcje jak giełda pieprznie? 5. Czy ja też mogę z kumplem założyć agencję ratingową i zmieniać świat? 6. Komu podlegają te agencje - czy ONZ czy Bank Światowy czy jeszcze inna jednostka bo przecież ktoś musi sprawować nad nimi kontrolę - finansową, organizacyjną i inną Tak kilka pytań na szybkości - a ogólnie pytań związanych z tymi agencjami jest nieskończona ilość. |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
1. Moody's i S&P to prywatne agencje mające swoją siedzibę w USA (nie maja nic wpólnego z rządem). Fitch (dobija do tej dwójki ale jednak cały czas jeszcze nie ta liga) jest chyba brytyjska (ale tu nie mam pewności może być też z USA do sprawdzenia w necie). 2. Generlanie można napisać że pracują w nich ludzie z wykształceniem ekonomicznym (aczkolwiek znajdzie sie tam również trochę prawników, politologów czy socjologów). Nie są to nauczyciele akademiccy (aczkolwiek może sie zdarzyć że są konsultantami w poszczególnych projektach) tylko tzw: professionals. Dość trudno przełożyć to na polski odpowiednik ale można powiedzieć że są po naszemu "menadżerowie" czyli grupa ludzi wykształconych zajmująca się zawodowo businessem. Ludzie ci zanim trafili do agencji pracowali z reguły w firmach konsultingowych, kancelariach adwokackich, agencjach rządowych, bankach, koncernach itp. 3. Płacą im (i to całkiem sporo) prywatne firmy za ratingi i raporty zarówno macro jak i mikroekonomiczne. Z reguły jest tak że np: zakup jakiegoś papieru wartościowego przez np: fundusz emerytalny wymaga określenia jego ratingu. I wtedy kasa jest płacona podwójnie: przez emitenta (żeby uzyskać rating) i przez kupującego (żeby mieć kwit na podstawie którego można dany paier kupić do portfela). Jako ciekawostke można dodac że między innymi miasto Kraków płaci agencjom za wystawienie ratingu, bez tego większość funduszy nie kupiłaby obligacji Krakowa. 4.Jeśli stałoby się tak jak mówisz i udowodniono by że agencja (człowiek w niej zatrudniony) osiągnął korzyść z wystawienia zmanipulowango ratingu o oznaczałoby to że następnego dnia agencja bankrutuje. Według mojej wiedzy taki przypadek jeszcze się nie zdażył (ale mogę czegoś nie wiedzieć). Natomiast publikacja samych rekomendacji, jeśli poparte odpowiednią analizą, w żadnym wypadku nie jest manipulacją rynkową. Codziennie pojawiają sie ich na rynku dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy (bardzo często są ze sobą sprzeczne) wystawiane przez banki, fundusze, firmy doradcze, agencje ratingowe itp. i tak długo jak jesteś w stanie udowodnić że Twoje rekomendację znajdują podstawę w papierach nikt nie jest Ci w stanie nic zrobić. 5. Pewnie że możesz. Pytanie tylko kto będzie chciał płacić za wasze raporty? 6. To są prywatne firmy które żyją z tego co zarobią sprzedażą raportów i analiz. Nie ma obowiązku kierowania się ich ratingami tym niemniej historia (mogę sie mylić ale działają już około 100 lat) dowodzi że raczej się to opłaca. Jeśli chodzi o władzę to tak jak w spółkach akcyjnych: Walne Zebranie Akcjonariuszy, Rada Dyrektorów (tego nie ma w prawodawstwie polskim, najlepszym odpowiednikiem jest Rada Nadzorcza), Zarząd. |
Cytat:
Ten kto inwestuje kasę wie na co patrzeć, jest od groma wyprzedzających wskaźników i żadne tam ratingi i agencje potrzebne nie są. O ich raportach nie wpominając. Nie o inwestorach myślałem pisząc, że obniżna ratingu Francji przeszła bez echa. Chodzi mi o Kowalskiego, który co rusz jest atakowany informacjami, jak to walczy się z kryzysem i zadłużeniem na całkiem przyjemnych szczytach. Jedzonko, picie, hotele:)Znaczy o tym się nie informuje. Słowem klucz w tych ciężkich czasach jest obcobrzmiący rating. Komuś obnżyli a komuś podwyższyli. Ogólnie Kowalski wie, że jak rating nisko to źle a jak wysoko to dobrze. No i Francja, która stoi na straży Euro razem z Niemcami ma obnizony rating. A tu jeszcze robi się ogólno europejską ściepę aby ratować tych i owych. Sytucja jest ciężka, czasy niepewne i nie stąd ni z owąd wyskakuje informacja o śmierci Kima. Tego Kima z tej niedobrej Koreii, neobliczalnej. Strach i tak dalej. Od dwóch lat zauważyłem, że gdy dzieje się coś istotnego w Europie, w sensie negawynym, pokazujący jak daleko zabrnęo to całe dziadostwo w absurdzie, to w Azji daje o sobie znać Korea Północna. Chyba, że mi się zdaje. P.S. A co to ma za znaczenie czy ktoś jest profesorem ekonomii czy nie. O wiedzy rynkowej decyduje Twój rachunek maklerski a nie tytuły. Znam nie jednego nobliwego profesa, co pisze książki o rynku kapitałowym czy pieniężnym a w życiu nie złożył zlecenia na kupno czegokolwiek. Nie teoria, przepisywanie książek a praktyka się liczy. Tak więc nawet jakby te agencji ratingowe zatrudniały samych profesorów o niczym by to nie świadczyło a już na pewno o fachowości tychże agencji. Co jak co ale rynek finansowy nie znosi teorii a jak już to bardzo szybko ją weryfikuje. Cala zabawa ostatnimi czasy polega na tym, że pisze się książki, poradniki, które nie są za wiele warte. I piszą je niejednokrotnie goście z tytułami uczelni wszelakich. Wartość tych publikacji jest wprost proporcjonalna do ceny papieru na którym została wydana. Jakoś dziwnym trafem, w naszym grajdole, najtrafniej i najrzetelniej o rynku wypowiada się facet z tytułem inżyniera. Niejaki Kuczyński z Xeliona. Może to wynik tego ,że jest praktykiem? :)Wracając do znamienitych profesorów. Niewątpliwie prym wiodą ci co prezentują swoje tezy w opraciu o dane historycznne:). Naklepie tych stron z 300 i co druga strona to wykres. Nie neguje tego ale sam bym popełnił z kilka książek na popracie moich tez i spostrzeżeń w oparciu o dane historyczne. Spokojnie znalazłbym wykresy czy to spólek czy par walutowych, obligacji, które byłyby merytorycznym potwierdzenim moich mądrości:). A tytułu profesora nie mam i nie zamierzam posiadać. |
Dzięki za info ogólnie :)
Wszystko pięknie oprócz: Cytat:
Nie wiem czy pamiętacie jak jakiś rok czy dwa lata temu wszystkie media trąbiły że są niezbite dowody na to że bank Goldman Sachs spekulował na naszej Giełdzie Papierów Wartościowych. Zgodnie z prawem UE i międzynarodowym grożą za takie coś olbrzymie kary - do dzisiaj nikt nie zapłacił ani grosza a dorobili pewnie się milionów. Dlatego już nie raz słyszałem głosy że można sobie "zamówić" ranking żeby trochę sobie dorobić na giełdach - udowodnić cholernie ciężko a czy to jest możliwe? Jak najbardziej :) |
Cytat:
|
Mam uczulenie na słowa zwierają "goldman" itp ;)
JP Morgan - dokładnie - napisałem wyraźnie powyżej że nie chodzi mi o działania ratingowe ale działania niezgodne z międzynarodowym prawem i odpowiedzialnością :) |
Cytat:
|
Cytat:
- wiesz, że Titanica zatopili Żydzi? - - jak to? - no Tititanica zatopił goldberg -- chyba "ajsberg" - no no - goldberg - ajsberg - jeden ch* |
Bardzo ciekawa sytuacja w służbie zdrowia - medialna przepychanka, prawie że histeria a po cichu likwodowane sa róznego rodzaju poradnie w szpitalach. Nie ma to jak medialne wrzutki.
|
Po co maja leczyć ludzi skoro im więcej umrze tym mniej emerytur będą placić.
A likwiduja też szkoły , przedszkola i licea . W Krakowie w przyszłym roku 5 , jedno SP16 cudem sie uchroniło. Opłaty w przedszkolach podwyższyli z premedytacją żeby zmusić rodziców do zapisów do I klasy. Tym sposobem u mojej córki w I klasie jest kilka dzieciaków które już teraz mówi się nie przejdą do II klasy bo nie dają sobie rady, niektórzy musieli korzystać z pomocy psychologa , dzieci rocznikowo 6 letnie (ale często są np. z listopada czy grudnia czyli właściwie 5 lat) nie umieją sobie poradzić w niedostosowanych ubikacjach, już nie mowię o problemach z wysławianiem się i koniecznościa nadzoru logopedów któych nie ma. O receptach no comments.Zobaczymy jaka afera będzie w styczniu. Ten rząd to nieporozumienie delikatnie mówiąc i z całego serca życzę wszystkim jego zwolennikom w przyszłym roku opamietania bo dojdzie do tragedii jak ludzie wyjda na ulice |
Cytat:
Jestem tym żywotnie zainteresowany, moja córka właśnie ma możliwość wyboru - albo już za rok, albo za 2 lata do szkoły. Do tej pory byliśmy za wcześniejszym wysyłaniem, ale widzę że pod względem emocjonalnym to jest jeszcze małe dziecko i może być problem... |
Więcej normalności nam życzę w tym zbliżającym się 2012r.Zarówno w polityce jak i w życiu osobistym, w górę serca %%%
|
Cytat:
Dalej kwestia bezpłatności szkoły otóż składamy się w szkole na większosć rzeczy - od środków czystości , papier toaletowy, oczywiście wycieczki, nagrody za konkursy , wiadomo obiady ekstra płatne. Ostatnio była decyzja Rady Rodziców o przeznaczeniu części składek na uzupełnienie ...kostki brukowej przed szkołą- bo szkoła kasy nie ma . Oczywiście komputery dla dzieci, 3 tablice multimedialne- to tak z ostatnich miesięcy.Prawdą jest też że o części wydatków nawet rodzice nie wiedzą bo się nie interesują na co ida. Akurat moja żona jest w Radzie Rodziców więc info z pierwszej ręki Jak też pisałem 3 dziecaków ma zapowiedziane że nie przejdzie do 2 klasy bo kompletnie nic nie umieją. A chodzi o kaligrafie literek , rysowanie i kolorowanie. 1 czy 2 były u psychologów bo przecież nie poproszą wychowawczyni zeby z nimi wyszły do ubikacj a same sobie nie radząi- poza tym wstyd bo się starsze dzieci śmieją, a dwa że wychowawczyni nie zostawi 20 kilka osób żeby pójśc z 1 do ubikacji. Co w przedszkolu zresztą było normą. I maja kłopoty dzieciaki - polecam oglądnąć ostatniego Pośpieszalskiego- i akcję ratuj maluchy.jest strona na której jest raport z chyba 600 szkół z całej Polski zrobiony przez rodziców. I polecam oczywiście z programu Pośpieszalskiego występ pani poseł Żmudy-Trzebiatowskiej NAUCZYCIELKI ze Świnoujscia- można naocznie zobaczyć jak wyglada hipokryzja i bezczelnośc obozu władzy |
Pomijając dramaty dzieci i rodziców, to w całej akcji chodzi o to by przyspieszyć o rok, wejście w wiek produkcyjny małych "pracowników". Dobrze rozumuję? Podwyższenia opłat za przedszkola, nie łączyłem nigdy z akcją 6latki do szkoły, a najwidoczniej taki mieli zamysł. Nie ma co "okradać" dzieci z jednego roku dzieciństwa..;)
Z drugiej strony żydzi wysyłają dzieci do szkoly (chederu) bodaj w wieku 3 lat (uczą się czytać), a gdzie są to chyba widać (alboo i nie ;) ) PS. Ma ktoś linka do tego odcinka Pospieszalskiego? |
Arapaho - te dzieci co mają niby "nie przejść" do klasy wyżej to takie które poszły rok wcześniej do szkoły?
Będę miała chwilę czasu i weny to przeczytam wszystkie posty dot. szkoły i trochę poklepię w klawiaturę. Tak się złożyło, że studiowałam sobie właśnie wychowanie przedszkolne i wczesnoszkolne ... temat z mojej bajki wiec. Moge opisać dokładnie przykład dziecka, które poszło wcześniej do szkoły (w pierwszy rzucie) i wyszło mu to tylko na dobrze, zostawienie go w przedszkolu byłaby krzywdą dla niego ... Ogólnie jestem całkowicie ZA posyłaniem 6 latków do szkoły, przy zachowaniu pewnych określonych warunków. |
Cytat:
Czy te określone warunki zostały zachowane skoro ustawa wyboru nie pozostawia? |
Cytat:
|
Nie wiem, czy puszczanie 6-latka do szkoły to nieporozumienie, gdyż jeszcze takiego dylematu nie miałem, ale mam dwóch chrześniaków, jednego w Niemczech, a drugiego w Polsce, który w wieku 7 lat poszedł do I klasy w Elblągu, choć mógł iść rok wcześniej, gdyż emocjonalnie był bardzo dobrze przygotowany do szkoły, a jeśli chodzi o naukę to nie ma żadnych problemów, a powiedziałbym nawet, że nudzi się w szkole, bo jest na dużo wyższym poziomie niż reszta klasy. Miał w przedszkolu dwa języki, w domu nauczył się już wcześniej czytać (z mojego telefonu pisał na święta sms-y jak dorosły) i dodatkowo z matematyką jest hen do przodu przed całą klasą, która stoi na poziomie dodawania i odejmowania, a o mnożeniu nawet nie słyszała (rodzice inżynierowie). W przedszkolu panuje obecnie zakaz nauki literek i cyferek, więc dzieci do 7 roku życia, ani nie mogą czytać, ani pisać, a o nauce poprawnego mówienia bez takich lekcji w wieku 4, 5, czy 6 lat w przedszkolu nie może być nawet mowy. Te lata mają być "stracone" na zabawę. W jego przypadku problemem był jednak niski wzrost, waga (18 kg) i ogólnie gabaryty, bo jest naprawdę drobny jak na swój wiek (najniższy w klasie), ale ma to po rodzicach i wyższy nie będzie. Nie ma jednak żadnych problemów z korzystaniem z łazienki, bo przetrenował to przez wszystkie etapy przedszkola, włącznie z zerówką, gdzie jest najodpowiedniejszy czas na nabycie takich umiejętności jak samodzielne załatwianie się, wiązanie sznurówek, czy ubieraniu się po leżakowaniu. Nie ma też żadnych problemów z tym, że zostaje na świetlicy do godz. 14-14.30 z często dużo starszymi dziećmi. Jego koledzy i koleżanki z klasy bawią się, skaczą na skakance, czy układają puzzle, a on jest na etapie robienia własnoręcznie atlasu geograficznego, gdzie sam rysuje flagi państw, mapy państw z zaznaczeniem największych miast i krain geograficznych, a do tego robi ołówkiem opisy najważniejszych informacji z atlasu Reader's Digest. Państwa ustawiał wg. kolejności obszarów, ale wujek mu źle podpowiedział i pomylił ich kolejność, więc w święta zaczął od nowa. Także w jego przypadku pójście do szkoły w wieku 7 lat było błędem i wujek z ciotką po zakończeniu pierwszej klasy przeprowadzają się i zmieniając przy okazji szkołę będą próbowali przenieść go od razu do III klasy. Nie wiem jak wpłynie to na niego, ale na chwilę obecną ten zabawowy profil I klasy zwyczajnie jest za niski dla niego. On już wyrasta powoli z klocków LEGO, które dostawał i teraz jego poziom to składanie pojazdów metalowych, modeli samolotów, czyli wszystko to co związane z konstruowaniem.
Z kolei drugiego chrześniaka mam w Niemczech i zaczął on chodzić do ichniejszej podstawówki właśnie w wieku 6 lat. Wcześniej dwa lata chodził do przedszkola, które jest w tym samym budynku, ale w innym wejściu (szkoła katolicka przy kościele). Pierwsza klasa tak samo jak przedszkole polega tam na zabawie. Druga i trzecia to jest w połowie zabawa, a w drugiej połowie już poważne lekcje. Dopiero od czwartej klasy można powiedzieć, że zaczyna się nauka na dobre. Czyli mimo tego, że zaczynają się uczyć w wieku 6 lat w szkole to tak naprawdę od 9-10 lat mają dopiero naukę taką jak my od 7 lat w starym systemie edukacji, gdzie w pierwszej klasie był tylko elementarz i książki od matematyki, czyli tak jak ja się uczyłem. Porównując jednak to jak wygląda poziom przedszkola u nich, a u nas to widać, że dzieci tam mają już w wieku 6 lat sporą przewagę. W przedszkolu bardzo dużo czasu poświęcają na dwie sfery: artystyczną i ekologiczną. Zaczynając od tego, że w przedszkolu mają okazję grać w teatrzykach, biorą udział w konkursach piosenki i mają mnóstwo zajęć plastycznych tj. lepienie z gliny, czy malowanie obrazów na małych sztalugach to w ogóle ciężko porównać do naszych realiów. Nauka języków na poziomie przedszkolnym, a mój chrześniak operuje polskim i niemieckim na przemian, a do tego ma na dobrym poziomie angielski (zna chyba lepiej niż ja w 4-5 klasie podstawówki) i jeszcze hiszpański w stopniu komunikatywnym, gdyż ma sporo kolegów z Ameryki Płd i często przebywa u nich w domu. Sama nauka języka niemieckiego i matematyki, czy przyrody odbywa się tam raczej przez zabawę. Czasem mają tam tylko jakieś zajęcia praktyczne typu szlaczki etc. Pierwsza klasa to jest przedłużenie tego systemu z tą różnicą, że jest więcej zajęć praktycznych z książkami, uczą się alfabetu, piosenek, ale dalej odbywa się to w systemie bezstresowym. W pierwszych klasach niemieckiego systemu nie ma czegoś takiego, że dziecko dostaje paskiem po tyłku jak przyjdzie z 6-tką do domu, bo tych ocen, albo nie ma, albo są zastępowane systemem wyróżnień (tylko oceny pozytywne). Aleksander choć jest tylko rok młodszy to jest zdecydowanie bardziej dziecinny. W naszych - polskim systemie nie widziałbym go jeszcze w I klasie podstawówki, bo zwyczajnie nauka go nie interesuje i cały czas się bawi. Nie ma żadnego głodu wiedzy, ogląda bajki i się bawi wciąż. Jego starszy brat tak gdzieś dopiero ok. 11 roku życia przestał się bawić i wziął się do nauki. Trudno mi powiedzieć, który system jest lepszy, a który gorszy, ale na pierwszy rzut oka widać, że niemiecki daje sporo większe możliwości. Przede wszystkim przedszkola są tam na wyższym poziomie, a u nas w kraju albo nie posyła się dzieci do przedszkola, a jak posyła to kosztują one bardzo duże pieniądze, a tylko niektóre z nich naprawdę dobrze przygotują dziecko do szkoły. Dodam jeszcze tylko tyle, że mi się w głowie nie mieści jak dziecko w wieku 6 lat może nie znać liter i cyferek. Wracamy do czasów z początku poprzedniego wieku. |
Prosze o jedno: nie mylmy faktów i nie wrzucajmy wszyskiego do jednogo worka.
1. emj10 - absolutnie uwazam że jeśli dziecko jest odpowiednio rozwinięte powinno MIEĆ MOŻLIWOSĆ - pójścia do szkoły w w wielku 6 lat. Ale powinna o tym decydować odpowiednio przygotowana komisja z psychologiem na czele. Przymus czy ustawowy czy pośredni przez podnoszenie cen za przedszkola lub obniżania ich poziomu (zakaz uczenia literek!!!) jest KARYGODNY ponieważ nawet jeśli na 20 dzieci w klasie kilka ma mieć poważne problemy emocjonalne to jest to niedopuszczalne i niczym nie usprawieldliwione 2.Żmijka - też mam osobę która studiowała wychowanie przedszkolene , mam znajoma logopedkę, ciotka uczyła lata w szkole podstawowej i średniej, inna znajoma jest nauczycielką z kilkunastoletnim stażem w szkole podstawowej na Kurdwanowie- tylko w teorii na studiach czy kursach ładnie to wyglada. Są przypadki że dzieci 6 letnie nie maja żadnych problemów, są inne przypadki że problemy mają duże- podawałem przykład z życia wzięty z klasy mojej córy.Jeśli to mało -polecam dalej strone RATUJMALUCHY.PL Jezeli ktoś uwaza że można ryzykować problemy dziecka które mogą sie potem odbić w życiu dorosłym to ja nie mam pytań |
Są też jednak dzieci 7-letnie, które nie powinny iść do szkoły, a pewnie i znajdą się takie, które w wieku 8 lat wciąż nie będą w stanie sobie w niej poradzić. Pod tym względem nie ma przebacz, gdyż zawsze znajdą się wyjątki odbiegające od reguły i trzeba jednak patrzyć przez pryzmat ogółu. Nie ma możliwości, aby z tych 300-400 tys. dzieci (nie wiem ile dokładnie, ale ten przedział), które co roku zaczynają edukację szkolną nie było kilku procent dzieci, które sobie nie poradzą w nowym środowisku. Co z takimi dziećmi zrobić? Niby jest opcja edukacji domowej, ale to też kosztuje. Brakuje takiej "poczekalni" dla dzieci, które nie poradzą sobie jeszcze w szkole, a już powinny zacząć się uczyć rzeczy, które przydadzą się w nauce szkolnej. Po roku, albo po dwóch poszłyby z opóźnieniem do szkoły i może nie miałyby już problem. Lepsze to niż miałyby się nabawić urazu do szkoły od samego początku.
Mnie razi w tym wszystkim najbardziej to, że przedszkola w latach 90-tych były na dużo wyższym poziomie niż są teraz. Nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć dlaczego nauka w przedszkolach została ograniczona do zera kosztem czego dzieci są na przedsionku szkoły na dużo niższym poziomie rozwoju niż kiedyś. Są na to jakieś dowody naukowe, że wczesna nauka alfabetu niesie za sobą negatywne skutki? Ja robiłem działania "pod kreską" jeszcze przed szkołą i jakoś nie cofnęło mi się to później, a miałem non stop przewagę w tym elemencie nad rówieśnikami przez co wygrywało się różne konkursy matematyczne. Podobnie wyglądało to w przypadku mojej siostry. Taka akcja do której dałeś link jest potrzebna, ale w moim odczuciu rodzice też powinni sobie uzmysłowić niektóre rzeczy. Jak czytam tego typu wpis: "W pierwszej klasie dzieci siedziały cały dzień w ławce. Moja 7-letnia córka skarżyła się na bolącą pupę." Czy taki: "W sali jest zimno, śmierdzi stęchlizną, ze ścian odpada tynk. To pomieszczenie kwalifikuje się do piwnicy, dzieci nie mają tak godnych warunków, okno jest pod samym sufitem jak w piwnicach".To bardziej dziwię się tym rodzicom niż systemowi szkolnictwa. Nie rozumiem jak można wysłać do szkoły dziecko, gdzie w sali śmierdzi stęchlizną. Rodzic nie sprawdził dziecka do szkoły, czy nie interesowało go to gdzie pójdzie, aby tylko poszło? Tak samo ta boląca pupa dziecka to nie jest nic nienormalnego. Jak dziecko będzie siedziało pół dnia przed telewizorem to też pupa będzie bolała i samo jest sobie winne. Nie wiem czy to wina nauczycielki, że prowadzi za mało zajęć na dywanie, czy winne jest to, że dzieci nie wychodzą/boją się wychodzić na przerwy, ale zawsze było tak, że jedni sobie słabiej dawali radę w szkole, a inni gorzej. Przerabiał w szkole płaczące dzieci, które chciały do mamy, czy przypadki, że się ktoś zsikał w majtki, bo zapomniał o tym powiedzieć pani na lekcji, albo bał się zapytać czy może wyjść do łazienki. Czy winna w tym przypadkom była szkoła? Oczywiście, że nie. Rodzice, jak i przedszkola nie potrafiły przygotować dzieci wystarczająco do tego, żeby mogły sobie one poradzić samodzielnie w szkole. Załatwianie potrzeb fizjologicznych powinno być opanowane w wieku 4-5 lat, a nie ok. 7 roku życia. Nie zostało i w przyszłości będą tego konsekwencje. Mnie podobne dylematy będą czekały pewnie za ok. 10 lat, jak nie więcej, ale na chwilę obecną miałbym problem posłać dziecko do mojej dawnej szkoły. Mam cały czas kontakt ze swoją dyrektorką i wiem jak spadł tam poziom od momentu kiedy ja kończyłem szkołę. Nauczanie początkowe niby jest na wyższym poziomie niż było kiedyś, ale czym wyższa klasa to poziom systematycznie spada. Dwie dziewczynki z rodziny kończą teraz gimnazjum i rodzice zastanawiają się, czy dostaną się one do liceum do Warszawy, gdy w przypadku moim i znajomych nie było pytania "czy" tylko do jakiej szkoły. |
Owszem zawsze znajdą się wyjątki jednak zaniżanie pewnych kryteriów w dół powoduje prawie wyłącznie negatywne skutki. Sprawa przedszkoli jest typowo polityczną- niezrozumiale jest ograniczanie w nich nauki podstawowych rzeczy jak pisanie literek biorąc pod uwagę że nie powoduje to żadnych problemów u dzieci a wręcz przeciwnie jest pożyteczne,podobnie podniesienie oplat za sic!!! państwowe przedszkola. Wiadomo ze chodzi o oszczędności a najłatwiej sią oszczędza na tych którzy nie zrobią blokady na Wiejskiej i nie będą palic opon....
Zgadza sie tez z tym że czesto rodzice sami robią krzywde dziecom nie poswięcając im czasu w domu , nie ucząc wielu rzeczy czy to odpowiedniego zachowania, czy pisania lub czytania ,a w szkole wymuszając na nauczycielach wręcz pobłażanie pewnych zachowań.Ale to już osobna ,szeroka historia |
Jestem w niemałym szoku...
O godzinie 14 odbyła się konferenjca Solidarnej Polski, na której ZZ miał odpalić bombę..Pomijam fakt, ze transmisja na TVP INFO skończyła się po 5 min... Temat konferencji jak się okaząło był arcyciekawy, otóż za sprawą Dorna i Solidarnej Polski, chcą zablokowac lub opóźnic przyjęcie przez Polskę, Pakietu Klimatycznego.. Jest to temat, który powinien zaintrygować każdego Polaka niezależnie od opcji politycznych.. Konferencja już dawno się skończyła, a w żadnych głównych mediach nie ma o tym ani słowa..Onet, interia, wyborcza nic a nic.. Na co czekają? Potrzebne jest zebranie 1 miliona podpisów (!!!!) ale bez podjęcia tematu w mediach mainstreamowych wydaje się być to tylko mrzonką.. |
Pomysł godny uwagi i sam byłbym jego gorącym orędownikiem tyle że to niemożliwe.
Albo media coś przekręciły (jak to często bywa) , albo sami inicjatorzy liczą tylko wyłącznie na polityczne(a nie prawne) skutki swojego pomysłu Owszem od 1 kwietnia 2011 będzie możliwość złożenia obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej , ale nie będzie można za jej pośrednictwem rozpisać unijnego referendum , bo do przeprowadzenia takiego nie ma podstaw prawnych. Wydaje mi się również , że za pomocą obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej nie będzie się dało zawiesić tzw. paktu klimatycznego , ale o tym w tej chwili nie ma sensu dyskutować. Niech najpierw pomysł przerodzi się w konkretne działania. Media koncentrują się teraz na orbicie ministerstwa zdrowia i to wydaje mi się jedyną przyczyną braku zainteresowania. Nie podejrzewał bym akurat celowości przemilczenia/pominięcia . EDYTA: ok widzę , że tylko rzepa i dziennik pisały coś o referendum a reszta mediów o inicjatywie ustawodawczej. |
Ziziou jest na takim samym cenzurowanym jak Jar.Ka. więc nie spodziewałbym się żadnych pozytywnych inf w mainstremowych mediach, nawet dobrych dla wszystkich. Miller w radiowej trójce dzisiaj przeżywał jak to dobrze że u nas nie ma takiego "barbarzyństwa" jak na Węgrzech którzy dziś uznali następców Węgierskej Partii Socjalistycznej za organizację przestepczą. A Zizou z JK-ejem to osoby które przypominają komuchom że spać nie mogą spokojnie....i za to będą tępieni przez nich gdzie się da
|
Ja widze tylko info w dzienniku i rzepie..Jak "inna" to informacja wystarczy przeczytać..:)
Na TVP INFO nawet nie doszli do tego, że chodzi o referendum..Tylko zmienili na informację o ilości wypadków w Nowy Rok.. Dobrze jakby udało się im "zorganizować" to referendum. Raz ,że takie referendum miałoby pierwszy raz miejsce, choć o wynik "pozytywny" w dzisiejszym społeczeństwie, ogłupionym globalnym ociepleniem byłoby cięzko. Więc może do ludzi bardziej trafią podwyżki cen gazu, węgla, itd jakie łącza się z wprowadzeniem tego pakietu. PS. Co do Orbana - to masakra..W jakim świetle jest przedstawiany w "europejskich" mediach..A "rośnie" nam bez mała, nawet może bohater światowy ;) |
Nawet na onecie.pl niekiedy w komentarzach można ciekawe rzeczy przeczytać :
1 – ODWRÓĆ UWAGĘ Kluczowym elementem kontroli społeczeństwa jest strategia polegająca na odwróceniu uwagi publicznej od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez technikę ciągłego rozpraszania uwagi i nagromadzenia nieistotnych informacji. Strategia odwrócenia uwagi jest również niezbędna aby zapobiec zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki. „Opinia publiczna odwrócona od realnych problemów społecznych, zniewolona przez nieważne sprawy. Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie, wciąż na roli ze zwierzętami (cyt. tłum. za „Silent Weapons for Quiet Wars”). 2 – STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych. 3 – STOPNIUJ ZMIANY Akceptacja aż do nieakceptowalnego poziomu. Przesuwaj granicę stopniowo, krok po kroku, przez kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalnie nowe warunki społeczno-ekonomiczne (neoliberalizm) w latach 1980. i 1990.: minimum świadczeń, prywatyzacja, niepewność jutra, elastyczność, masowe bezrobocie, poziom płac, brak gwarancji godnego zarobku – zmiany, które wprowadzone naraz wywołałyby rewolucję. 4 – ODWLEKAJ ZMIANY Kolejny sposób na wywołanie akceptacji niemile widzianej zmiany to przedstawienie jej jako „bolesnej konieczności” i otrzymanie przyzwolenia społeczeństwa na wprowadzenie jej w życie w przyszłości. Łatwiej zaakceptować przyszłe poświęcenie, niż poddać się mu z miejsca. Do tego społeczeństwo, masy, mają zawsze naiwną tendencję do zakładania, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje społeczeństwu więcej czasu na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także na akceptację tej zmiany w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas. 5 – MÓW DO SPOŁECZEŃSTWA JAK DO MAŁEGO DZIECKA Większość treści skierowanych do opinii publicznej wykorzystuje sposób wysławiania się, argumentowania czy wręcz tonu protekcjonalnego, jakiego używa się przemawiając do dzieci lub umysłowo chorych. Im bardziej usiłuje się zamglić obraz swojemu rozmówcy, tym chętniej sięga się po taki ton. Dlaczego? „Jeśli będziesz mówić do osoby tak, jakby miała ona 12 lat, to wtedy, z powodu sugestii, osoba ta prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat” (zob. Silent Weapons for Quiet War). 6 – SKUP SIĘ NA EMOCJACH, NIE NA REFLEKSJI Wykorzystywanie aspektu emocjonalnego to klasyczna technika mająca na celu obejście racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku jednostki. Co więcej, użycie mowy nacechowanej emocjonalnie otwiera drzwi do podświadomego zaszczepienia danych idei, pragnień, lęków i niepokojów, impulsów i wywołania określonych zachowań. 7 – UTRZYMAJ SPOŁECZEŃSTWO W IGNORANCJI I PRZECIĘTNOŚCI Spraw, aby społeczeństwo było niezdolne do zrozumienia technik oraz metod kontroli i zniewolenia. „Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała (zob. Silent Weapons for Quiet War). 8 – UTWIERDŹ SPOŁECZEŃSTWO W PRZEKONANIU, ŻE DOBRZE JEST BYĆ PRZECIĘTNYM Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że to „cool” być głupim, wulgarnym i niewykształconym. 9 – ZAMIEŃ BUNT NA POCZUCIE WINY Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc, zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostka będzie żyła w poczuciu dewaluacji własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji! 10 – POZNAJ LUDZI LEPIEJ NIŻ ONI SAMYCH SIEBIE Przez ostatnich 50 lat szybki postęp w nauce wygenerował rosnącą przepaść pomiędzy wiedzą dostępną szerokim masom a tą zarezerwowaną dla wąskich elit. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii stosowanej „system” osiągnął zaawansowaną wiedzę na temat istnień ludzkich, zarówno fizyczną jak i psychologiczną. Obecnie system zna lepiej jednostkę niż ona sama siebie. Oznacza to, że w większości przypadków ma on większą kontrolę nad jednostkami, niż jednostki nad sobą. Autor: Noam Chomsky |
^^^Podobne do zasad działania rosyjskich służb specjalnych w polityce zagranicznej i przejmowaniu wpływów -cytuję tylko wycinek-dla porównania :
Cytat:
|
Akurat "Sztukę Wojny" polecam też do stosowania w normalnym życiu. Niektóre fortele w pracy w korporacji są jak znalazł. Teksty azjatyckich myślicieli na czele z Konfucjuszem są niezwykle aktualne.
|
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 09:39. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl