Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Temat polityczny (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=9207)

ziutek7 24.11.2011 17:06

Niektórzy powyżej piszą o zwalnianiu 50,60 latków. Nie w tym tkwi problem bo pracownik 50 letni ma już jakieś doświadczenie i ugruntowaną pozycję w firmie.Takich ludzi się nie zwalnia.

Problem natomiast wystąpi z zatrudnianiem takich ludzi, należałoby zrezygnować z pobierania składek ZUS od kobiet i mężczyzn powiedzmy w wieku 55+ (składki byłyby opłacane z budżetu państwa). Wtedy byliby konkurencyjni na rynku pracy i rzeczywiście mogli pracować do 67.

Marszałek 24.11.2011 20:15

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1195188)
Myślicie że po co są ludzie ze służb w Radach Nadzorczych różnych spółek? Tylko prawdziwi idoci nie widzieli i nie widzą tego. Wystarczy przegladnąć sobie np.rady nadzorcze spółek giełdowych . Ilu oficerów SB,WSI itp. siedzi w bankach,w firmach znanych biznesmenów? Jakiś czas temu przegladam Bioton - firma zajmująca się produkcją sztucznej insuliny

A propos, o co chodzi z tym Biotonem? Liczba akcji niedługo będzie równa liczbe osób na ziemi więc po co na to coś patrzeć. A Bioton ma to do siebie,że albo ktoś go miał, posiada lub zamierza kupić? Na czym polega jego wyjątkowość?

Boomcha 27.11.2011 01:34

http://mercurius.myslpolska.pl/2011/...jekt-chybiony/
http://www.ekonomia24.pl/artykul/706...niec-euro.html

UE i Euro to historia, trzeba być przygotowanym na to, że będziemy mogli niedługo zadecydować o tym jaki kształt ma mieć polskie państwo i to będzie najważniejszy moment w powojennej historii Polski, bo "dzięki" kryzysowi ci co kradli mogą mało lub nic.

Liczy się idea i sprawność organizacyjna.Wolna Polska tuż, tuż! Nie spać! :)

sambo 27.11.2011 11:19

no to Boomcha ma dla Ciebie złą wiadomość. W chwili obecnej nie ma nikogo kto pomógłby Ci pomóc zdecydować o losach Polski...

Arapaho 27.11.2011 20:15

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Marszałek (Post 1195392)
A propos, o co chodzi z tym Biotonem? Liczba akcji niedługo będzie równa liczbe osób na ziemi więc po co na to coś patrzeć. A Bioton ma to do siebie,że albo ktoś go miał, posiada lub zamierza kupić? Na czym polega jego wyjątkowość?

Chyba nie rozumiałes o co mi chodzi .Pisałem o tym jaki związek z produkcjąsztucznej insuliny ma generał UOP że jest członkiemRady Nadzorczej

Boomcha 27.11.2011 22:17

Cytat:

Pierwotnie napisane przez sambo (Post 1196169)
no to Boomcha ma dla Ciebie złą wiadomość. W chwili obecnej nie ma nikogo kto pomógłby Ci pomóc zdecydować o losach Polski...

Dobre i to. Wiadomo, na kogo nie liczyć.

martin_6 28.11.2011 13:13

http://www.rp.pl/artykul/680647,7612...solwentow.html
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jak się uda, to będę jednym z pierwszych, którzy Tuska pochwalą. A co, i jego można pochwalić, jak akurat zasłuży. Inna sprawa, że przeciwko otwieraniu zawodów jest duża i wpływowa część establishmentu i sądzę, że ostatecznie Tusk się przestraszy z nimi zadzierać.

Arapaho 28.11.2011 16:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez martin_6 (Post 1196569)
http://www.rp.pl/artykul/680647,7612...solwentow.html
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jak się uda, to będę jednym z pierwszych, którzy Tuska pochwalą. A co, i jego można pochwalić, jak akurat zasłuży. Inna sprawa, że przeciwko otwieraniu zawodów jest duża i wpływowa część establishmentu i sądzę, że ostatecznie Tusk się przestraszy z nimi zadzierać.

No zajebiście absolwenci po studiach mają zdawać egzamin na uprawnienia inżynierskie....Tylko jakoś nikt nie myśli jakie paproki będą im projektowac domy i instalację. Obecnie trzeba mieć 3-4 letnią praktykę żeby przystapić do egzaminu i wtedy ma inżynier jako taką wiedzę jak projektować. Pewnie ceny spadną ale zwiększy się ilośc procesów sądowych za błędy projektowe a najlepsi ( z tych co zostali) wyjadą na saksy.
Na bieżąco mamy absolwentów w biurze którzy są jednym słowem zieloni jak trawa w lecie.NIezaleznie czy są z PK, AGH czy AR. bez jaj - student robi w czasie studiów jeden, góra dwa projekty domków jednorodzinnych a dostanie uprawnienia żeby projektować nawet wieżowce.
A wystarczy niech Tusk zwolni z podatków biura które zatrudniaja absolwentów albo niech dopłacą jak PFRON dla rencistów to młodzi nabędą wiedzę i sobie zarobią a potem zdadza egzamin. Ale po co ruszać głową lepiej walnąć babola ustawowego (jak z gimnazjami na przykład) a potem się martwić

martin_6 03.12.2011 00:10

Dzieciak ma widocznie pecha i jakichś zaangażowanych politycznie rodziców :D

emj10 03.12.2011 02:26

Prawie się udławiłem kolacją. Jak żywo przypomina mi to wierszyki powtarzane przez dzieci w kwiecie PRL-u.

Arapaho 03.12.2011 10:59

za www.wpolityce.pl

"Jak wiadomo refleksyjny nastrój osłabia koncentracje. A to dla tych, którzy nie mówią na co dzień prawdy, bywa zgubne. Wszystko wskazuje, że dotknęło to unijnego komisarza do spraw budżetu Janusza Lewandowskiego, polityka Platformy Obywatelskiej, który w piątek 2 grudnia odwiedził Lublin. Spotkał się m.in. z uczniami liceum, który przed laty sam ukończył.

I jak donosi "Dziennik Wschodni", w miłej atmosferze szczerze powiedział o procencie prawdziwości w ostatniej kampanii PO obiecującej 300 miliardów z Unii Europejskiej:



Uczniowie pytali m.in. o przyszłość strefy euro i 300 mld zł unijnych dotacji, obiecywanych w ostatniej kampanii wyborczej PO.

Brałem udział w tych nieco durnych klipach, ale to była kampania – skomentował Lewandowski. – Nie oznacza to jednak, że obiecanych pieniędzy nie ma. O ile wspólnota się nie rozleci, to możemy zdobyć nawet większe środki.

Spotkanie z licealistami zorganizowano w ramach programu "Back to School”, w ramach którego polscy urzędnicy UE odwiedzają swoje szkoły i zachęcają uczniów m.in. do działania w instytucjach europejskich.

Po czymś takim na pewno młodzież będzie się do instytucji europejskich garnęła. Jak widać, można tam pożyć, a gospodarowanie prawdą jest oszczędne.

Co mówił w tym spocie, już wtedy budzącym kontrowersje ze względu na zarzut złamania przysięgi neutralności komisarza unijnego Lewandowski?

Chodzi o miliardy, nawet o 300 miliardów złotych. Dzięki tym pieniądzom możemy zmniejszyć bezrobocie wśród młodzieży nawet o połowę

- obiecywał. Zachęcał też do głosowania na "mocną drużynę PO", która ma to gwarantować.


Oficjalna strona Platformy Obywatelskiej przed wyborami obiecywała:

Stawką tych wyborów jest 300 miliardów złotych

Nie tylko wywalczymy kolejny siedmioletni budżet Unii Europejskiej, ale wywalczymy w nim dla Polski jeszcze więcej niż w tym budżecie. To jest rzecz kluczowa, to rzecz która zdecyduje o cywilizacyjnych szansach rozwoju do końca dekady zapewnia Radosław Sikorski. Nie ma drużyny, nie ma ekipy, nie ma partii politycznej w Polsce lepiej do tego zadania przygotowanej. dodaje Jacek Protasiewicz.

(...) Jak zaznaczył Jacek Protasiewicz, do tego zadania PO przygotowywała się od dawna. - To nie jest przypadek, że Janusz Lewandowski w komisji jest tam, gdzie jest i to nie przypadek, że Jerzy Buzek objął prestiżową, jedną z trzech najważniejszych funkcji w UE - powiedział.

Jacek Protasiewicz podkreślił jak ważne są te wybory i jak ważny jest w nich udział. Cytując Janusza Lewandowskiego powiedział - złych polityków wybierają również dobrzy ludzie, którzy w dniu wyborów pozostają w domach. (...)

Jeśli wybierzecie nas, to dokończymy modernizację Polski i dla tej modernizacji wynegocjujemy z Unii Europejskiej co najmniej 300 mld złotych - obiecał Sikorski."

Jaroo1 03.12.2011 12:25

Aj tam czepiacie sie. Od małego na calego!

Gwiaździsty 06.12.2011 09:10

W cyklu " Aby żyło się lepiej. Wszystkim" oprócz zapowiedzi benzyny za ....8 zł. i to już niebawem, nieśmiale przeciekająca prawda o "Zielonej Wyspie":
Cytat:

Zabawa w chowanego, czyli jak ukryć dług
Kryzys wciąga kolejne gospodarki. Politycy nie tylko zadłużyli państwa ponad możliwości, lecz także dokonywali machinacji finansowych, aby wysokie długi ukryć. Ich pomysłowość nie zna granic.
Rządy muszą oszczędzać, bo inwestorzy bez litości wystawiają im rachunki. Aby dalej finansować funkcjonowanie swoich krajów, politycy są zmuszeni ciąć wydatki, podnosić wiek emerytalny, zwalniać urzędników i podnosić podatki.

To jednak za mało. Aby utrzymać się na powierzchni, wykorzystywane są mechanizmy ukrywające dług. Niektóre są nielegalne, ale wszystkie niemoralne i w obecnej sytuacji skrajnie nieodpowiedzialne. Unia Europejska zapowiedziała bezkompromisową walkę z takimi praktykami.
Nie zraża to naszych polityków. Jacek Rostowski pokazał, że zasłużył na miejsce w czołówce najlepszych ministrów finansów w Europie. Pod względem kreatywności w ukrywaniu długu wykazuje się wręcz wirtuozerią. Ale pionierem nie jest.

Grecki charakter

Najbardziej pomysłowi pod względem zamiatania długu pod dywan byli (a może wciąż są) Grecy. Już od dawna elita polityczna tego kraju oszukuje swoje społeczeństwo i Komisję Europejską. Wszystko, aby móc zadłużać się do woli. Każda kolejna ekipa kontynuowała politykę życia na kredyt.

Wiadomo już, że Grecy dość ordynarnie fałszowali swoją statystykę. Umożliwiało im to dalsze zaciąganie zobowiązań przy stosunkowo niewielkim koszcie kredytu. Korzystali przy tym z obecności w strefie euro, która gwarantowała niskie oprocentowanie obligacji.

Teraz już samo wejście Grecji do eurolandu budzi wątpliwości. Komisja Europejska wiedziała o niespełnianiu przez Helladę norm z Maastricht (Ateny od początku miały problemy z długiem publicznym). Jednak presja na poszerzanie unii walutowej była bardzo silna.

- Grecy od wielu lat oszukują UE, mają to we krwi. Na dodatek działania Greków były nie tylko nieetyczne, niektóre dokonywane przez nich operacje są dyskusyjne, jeśli chodzi o ich legalność - mówi Michał Mąkosa, analityk FMC Management.

Toksyczne swapy

Okazało się, że od 2002 roku, czyli od czasu przyjęcia euro, rząd w Atenach dokonywał machinacji finansowych. Najbardziej znane to tzw. swapy walutowe. Jest to kontrakt terminowy, który zakłada wymianę różnych walut po obecnym kursie i ich powrotna wymiana po przyszłym kursie w umówionym dniu. Dzięki manipulowaniu kursem ustalonym w kontrakcie Grecy dostawali dodatkowe finansowanie. Musieli oczywiście za to zapłacić, gdyż żaden bank nie angażowałby się w niezyskowny biznes. Oczywiście w następnym roku budżetowym należało dokonać ponownej wymiany i oddać nadwyżkę.

- Swapy walutowe jak wszystkie kontrakty terminowe to pozycje pozabilansowe, tzn. że nie liczą się do długu publicznego. Nie są zatem uwzględnianie ani przez krajowe statystyki, ani przez Eurostat - mówi dr Przemysław Kwiecień z X-Trade Brokers.

- Zaniżając dług publiczny, deformuje się kondycję ekonomiczną państwa, oszukuje rynek. Co więcej państwom należącym do grupy krajów wysoko rozwiniętych korzystanie z takich instrumentów nie przystoi. Ryzykują swoją reputacją finansową - dodaje Marek Rogalski z Domu Maklerskiego BOŚ.

Dokonując podobnych operacji co roku możliwe było przerzucanie części zadłużenia na kolejne lata. W taki sposób ekipa rządząca może przerzucać zobowiązania przez całą swoją kadencję.

Komentarz: Michał Mąkosa - FMC Management

Jak działa swap walutowy zaniżający dług publiczny

Swap walutowy to wymiana dwóch walut po bieżącym, rynkowym kursie oraz zobowiązanie do zamiany powrotnej po z góry określonej wartości. W ten sposób obie strony zakładają się o wartość walut w przyszłości. Wygrywa i zyskuje ten, który lepiej przewidział kurs i zgodnie z nim ustalił wartość odkupu.
"Greckie swapy" polegały na tym, że ustalało się zarówno kurs wymiany jak i kurs odkupu na takim poziomie, że państwo wymieniające walutę po wstępnej wymianie otrzymywało realnie więcej, lecz po odkupie zwracała nadwyżkę oraz, prawdopodobnie jeszcze nawiązkę dla banku, który uczestniczył w operacji. Prawo tego nie zabrania, lecz z punktu widzenia rzetelności finansowej państwa stanowi praktykę naganną gdyż zniekształca całość zobowiązań, czyli dług.


Schować dług w łodzi podwodnej

Jednak to, co Grecy zrobili z finansowaniem swojego uzbrojenia, daleko wykracza poza perspektywę czasową jednej kadencji. Wśród zasad finansowych Aten jest przepis mówiący o zaliczaniu do długu jedynie tych wydatków, które zostały zrealizowane na zamówienia odebrane. Jednocześnie w 2000 roku grecka marynarka zakupiła w Niemczech cztery okręty podwodne. Większość należności z 2 mld euro zapłaciła, lecz wstrzymała ostatnią transzę, aby Niemcy nie przekazali łodzi. Dzięki temu nawet już zapłacone środki nie zostały zaliczone do długu.

- W ten sposób przez 10 lat rolowano niemal 1,5 mld przeterminowanych należności, a takich przykładów w greckich finansach jest dużo więcej - mówi Aleksander Łaszek z Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Niemal w każdym sektorze publicznym w Grecji trwa zabawa w chowanego. Jak wskazuje Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK, w służbie zdrowia także ukrywa się dług i również przy pomocy banków komercyjnych.

- Banki pokrywają dług greckiej służby zdrowia w zamian za dochody z lotnisk. Zresztą wykorzystywanie sektora komercyjnego, gdzie wypycha się dług, jest popularną metodą w innych krajach, także u nas - mówi ekonomista.

Włoska robota

Grecja nie jest jedynym członkiem strefy euro, który korzysta z kreatywnej księgowości. Także Włochy są podejrzewane o machinacje przy swoim długu publicznym. Ekonomiści nie wierzą w oficjalny poziom długu Rzymu na poziomie 120 proc. PKB.

- Włosi też zamiatają pod dywan. Poza niejasnymi operacjami na złocie, jakich dokonywał Bank Centralny Włoch, nie wiadomo również, co się stało z środkami Kaddafiego, które ten ulokował w Italii. Przypuszczam, że obecnie rząd włoski korzysta z tych pieniędzy, choć wiadomo, że Libijczycy zgłoszą się po ich zwrot - mówi Janusz Szewczak.

Rostowski także się stara

Nasz minister finansów próbuje dorównać europejskim standardom. Jak dotychczas radzi sobie całkiem nieźle. Metod, które zaczął stosować od początku swojego urzędowania, jest całkiem sporo. Problem w tym, że nasze zadłużenie liczone metodologią Eurostatu zaczyna zbliżać się do wysokich zachodnich poziomów. Jednocześnie obsługa tego zadłużenia jest kilkakrotnie wyższa niż w Niemczech czy Francji.

- Minister Rostowski stosuje nawet bardziej wyrafinowane sposoby, aby uzyskać pożądany poziom długu - komentuje Krzysztof Wołowicz, szef Działu Analiz TMS Brokers.

Spośród dotychczas poznanych sztuczek omijania statystyk długu znajduje się przede wszystkim Drogowy i - oddzielny - Krajowy Fundusz Kolejowy. W sumie oba mają do dyspozycji ok. 30 mld zł. Są to pieniądze pochodzące ze środków europejskich, środki z pożyczek BGK oraz emitowanych przez bank obligacji.

Na zaciągane zobowiązania gwarancje daje Skarb Państwa. Można by te obciążenia potraktować ulgowo, gdyż w większości przypadków gwarancje nie są uruchamiane. Jednak przykład nieudanej inwestycji realizowanej przez Covec pokazuje, że nie musi to trwać w nieskończoność. Chińska firma jest winna

- Te 700 mln staje się wymagalne i rzeczywiście obciąży polski dług - mówi Janusz Szewczak.
Problem w tym, że część zadłużenia jest ukrywana w sposób szkodliwy dla poszczególnych działów publicznych i życia gospodarczego. Jak wylicza Janusz Szewczak, problemem jest niepłacenie przez państwo faktur.

- Sporo pieniędzy, które de facto stanowią dług, to zadłużenie szpitali wynikające z niezapłacenia przez NFZ nadwykonań. Szacuję te zaległości na 1,5 mld zł.

Druga rzecz to zaległości w płatności za inwestycje. Wystarczy przesunąć płatność faktury na rok następny, aby obniżyć deficyt i poziom długu na dany rok budżetowy. Gorzej, że z niektórymi płatnościami rząd zwleka znacznie dłużej.
- Niektóre płatności zalegają nawet od 2009 roku - komentuje Janusz Szewczak.

Ekonomista ocenia, że dług wynikający z corocznego przeksięgowywania zaległości to niemal 50 mld zł! Jeśli doliczy się to do oficjalnego poziomu długu, to przekroczymy oba progi ostrożnościowe. Wartość zadłużenia wyniesie wówczas 65 proc. PKB.

My także swapujemy

Okazuje się, że także nasi eksperci od długu posuwają się do operacji na swapach walutowych. Mimo zdecydowanie negatywnej oceny tej praktyki ze strony UE i inwestorów, MF poleciło NBP zawarcie takich kontraktów terminowych przynajmniej dwa razy - pod koniec 2009 oraz 2010 roku.

- Początkowo ministerstwo nie przyznawało się do takich działań - mówi Janusz Szewczuk.

Co ciekawe, na koniec 2009 roku dług publiczny sięgnął 49,9 proc. PKB a w 2010 54,9 proc. W obu przypadkach poziom długu zatrzymał się na setnych częściach procenta przed kolejnym progiem ostrożnościowym. Dzięki nieprzekroczeniu drugiego progu w 2010 r. ustrzegliśmy się przed drastycznymi cięciami, które narzuca Konstytucja RP.

Nic dziwnego, że "greckie swapy" są łakomym kąskiem dla ministra finansów. Dzięki nim można szybko, zaraz po wyliczeniu ostatecznej wartości długu na koniec roku, uciąć część zadłużenia i umieścić go w kontraktach terminowych.

I co z tego, że jest to oszukiwanie rynku i społeczeństwa. Budżet trzeba domknąć i to jak najmniejszym, politycznym kosztem.
Dni istnienia UE są już policzone, powoli tez do świadomosci obywateli docierają powoli brednie i kłamstwa jakimi karmił ich rząd Tuska. Kilka miesięcy temu "Zielona Wyspa" i wzsystko jest OK, a teraz zaciskanie pasa obywateli (a nie prorządowych darmozjadów) i wizja drugiej Grecji.

AYALA 06.12.2011 10:08

zniesienie refundacji na leki od nowego roku to taka cicha eutanazja dla wielu rencistów i emerytów.Już teraz lakarstwa są bardzo drogie i wielu nie stac na ich wykupienie.
http://www.zachod.pl/2011/12/leki-be...ze-protestuja/

Kocur 06.12.2011 13:36

Cytat:



Norwedzy: Unia nie dla nas



Niemal czterech na pięciu Norwegów (79,8 procent), co stanowi nowy rekord, jest wrogo nastawionych do hipotetycznego wejścia Norwegii do Unii Europejskiej, uwikłanej obecnie w kryzys euro - wynika z sondażu opublikowanego w dzienniku "Nationen".




Za wejściem Norwegii do Unii opowiedziało się jedynie 12,6 procent badanych, a zdania w tej kwestii nie ma 7,6 procent badanych przez instytut Sentio. Badaniem instytut ten objął w zeszłym tygodniu tysiąc osób.
Do tej pory Sentio nie zanotował aż tak silnej opozycji przeciwko UE w tym bogatym skandynawskim kraju.
- Trudno wyobrazić sobie, że jest to związane z czymś innym niż kryzys - powiedział wysoki rangą przedstawiciel Norweskiej Organizacji Pracodawców (NHO) Peter Haas Brubakk, cytowany przez "Nationen".
Dodał, że obecnie żadna norweska partia ani przywódca nie mówią o przystępowaniu Norwegii do UE i nie wysuwają tego jako ważnej kwestii. Podzielona w tej sprawie centrolewicowa koalicja rządząca temat ten umieściła na bocznym torze.


Norwegia już dwukrotnie, w referendach z 1972 i 1994 roku, odrzuciła wejście do UE.

Mądrzy ludzie tam mieszkają, nie na darmo kraj ma jeden z trzech najwyższych PKB na świecie

Drozd 07.12.2011 17:18

http://biznes.onet.pl/nowak-mozna-za...,1,prasa-detal

Błyskotliwy Nowak ukuł nowy termin w drogownictwie. Tzw przejezdność :). Bo my przecież będziemy mieli "ałtostrady na ełro" tylko że będzie problem z przejezdnością.

Co te k.... robiły przez cztery lata? że a4 będzie nieprzejezdna. Dwa miesiące temu Nowak o tym nie wiedział? Czy poczekał do wyborów? SIWY jak tam zakład? Kto jest wydymany frajer? :) Niestety wydymanych jest więcej nie tylko frajerzy.

Kocur 08.12.2011 10:39

Cytat:

Rosnąca nadpodaż gazu na świecie spowoduje, że ceny tego paliwa będą spadać. Niestety przez najbliższe lata ten trend nie obejmie Polski. Aż do 2022 roku nasz kraj związany jest umową na dostawy drogiego gazu z Rosji - zauważa "Dziennik Gazeta Prawna".


Gazeta wyjaśnia, że prognozę, iż po 2013 roku cena błękitnego paliwa pójdzie ostro w dół, przygotowała badająca rynek energetyczny firma AT Kearney. Największe znaczenie dla spadku ceny gazu miała zmiana sposobu jego dostarczania. Mniej płynie go gazociągami, natomiast znacznie więcej, z powodu niskich cen, jest importowanych w postaci ciekłej, czyli LNG.

Nadpodaż gazu na świecie jeszcze wzrośnie - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej" - gdy USA uruchomią terminale skraplające gaz wydobywany z łupków. Dziś jego cena waha się między 110 a 150 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Tymczasem PGNiG kupuje gaz od Gazpromu za około 400 dolarów za 1000 metrów sześcienny. Na dodatek rosyjski dostawca zapowiada jeszcze dalsze podwyżki. Eksperci zwracają uwagę, że ta dysproporcja uderzy w polski przemysł, który stanie się znacznie mniej konkurencyjny. Najbardziej ucierpią zakłady azotowe, dla których cena gazu to około 70 procent kosztów produkcji.

pomijając drobne fakty że np. Francja płaci 20% mniej niż Polska mimo transportu 2000 km dalej to po prostu nóż się w kieszeni otwiera

AYALA 08.12.2011 10:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1199662)
pomijając drobne fakty że np. Francja płaci 20% mniej niż Polska mimo transportu 2000 km dalej to po prostu nóż się w kieszeni otwiera

niech te 20 % więcej za gaz pokryją wyborcy obecnej i poprzedniej koalicji rządowej która nam te "promocje" zafundowała,ja na nich nie głosowałem

emj10 08.12.2011 10:54

Akurat to sprawka ministra Jasińskiego z jeszcze wcześniejszego rządu, który przyciśnięty do muru podpisał coś czego nawet nie przeczytał.

Drozd 08.12.2011 11:01

Przez kogo przyciśnięty? Teraz jest lepiej bo nikogo nie trzeba przyciskać. Zdradzio zrzeknie się wszystkiego z promiennym uśmiechem. Co podpisał Pawlak w 2007 ? Skoro to sprawka Jasińskiego?

Gwiaździsty 08.12.2011 13:27

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1199664)
Akurat to sprawka ministra Jasińskiego z jeszcze wcześniejszego rządu, który przyciśnięty do muru podpisał coś czego nawet nie przeczytał.

Buehehehe można się popłakać ze śmiechu. Wzrost VAT-u i cen to też pewnie sprawka poprzedniego rządu ? Kabaret.

wislak68 08.12.2011 13:41

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1199664)
Akurat to sprawka ministra Jasińskiego z jeszcze wcześniejszego rządu, który przyciśnięty do muru podpisał coś czego nawet nie przeczytał.

Mógłbyś to rozwinąć (bez szydery :>)? Po raz pierwszy spotykam się z taką opinią i jest to dla mnie spore zaskoczenie. Ciekaw jestem przesłanek.
PS: o raport w sprawie dróg (podobno miał być gotowy tuż przed wyborami) nawet nie pytam ... :-/

emj10 08.12.2011 14:07

Pisałem już na ten temat gdzieś pod koniec poprzedniego roku w kontekście sporu z UE ws. umowy gazowej renegocjowanej przez Pawlaka. Opieram swą wiedzę na blogu Szcześniaka: http://szczesniak.pl/1603, a także na artykułach m.in. w Naszym Dzienniku, który raczej nie wspiera obecnego rządu.

wislak68 08.12.2011 14:40

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1199705)
Pisałem już na ten temat gdzieś pod koniec poprzedniego roku w kontekście sporu z UE ws. umowy gazowej renegocjowanej przez Pawlaka. Opieram swą wiedzę na blogu Szcześniaka: http://szczesniak.pl/1603, a także na artykułach m.in. w Naszym Dzienniku, który raczej nie wspiera obecnego rządu.

Dzięki za link. Przyznam szczerze że akurat ten artykuł znałem nie przyszło mi natomiast do głowy aby ktoś myślący (a za takiego Cię uważam) mógł w oparciu o niego twierdzić że to właśnie przez ministra Jasińskiego płacimy obecnie wyższe niż rynkowe ceny gazu.
1. O ile się nie mylę to artykuł odnosi sie nie do negocjowanej z Gazpromem umowy wieloletniej (która ustala ceny gazu i którą podpisał Pawlak z błogosławieństwem Donia) ale do umowy z RosUkrEnergo a więc umowy krótkookresowej która miała pokryć chwilowy deficyt gazu (piszę z głowy że chodziło o około 3 mld m3). O ile mnie pamięć nie myli to umowa ta została wypowiedziana przez Ukraińców (nawet nie Rosjan) już kilka lat temu i twierdzenie że z powodu tej umowy płacimy obecnie wyższe ceny gazu jest jakimś kompletnym nonsensem.
2. Gdybyś zechciał zapoznać się bardziej z tematem to dowiedziałbyś się że już od jakiegoś czasu w publicystyce na ten temat pojawiają się wobec Pawlaka zarzuty że w imię poprawy sprzedaży produktów rolnych na rynek wschodni (co przecież jest w interesie jego elektoratu) podpisał (z błgosławieństwem Donia) bardzo niekorzystną umowę handlową na dostawy gazu. Umowa była by jeszcze gorsza gdyby nie akcja PiS w Sejmie poprzedniej kadencji (o ile pamiętasz: interpelacja JK i w skutek tego późniejsze skrócenie czasu obowiązywania umowy z Gazpomem).
3. Zacytowany przez Ciebie artykuł jest typową wrzutą którą Pawlak i jego ludzie puścili do mediów (jak widać nie załapała sie na to nawet GW) żeby "pokazać" że Pawlak nie jest taki zły bo PiS też podpisywał z Rosjanami umowy gazowe. Przecież gdyby były jakiekolwiek podstawy do odpowiedzialności to obecnie rządzący posadziliby by Jasińkiego już z dziesięć razy rozpętując przy tym propagandę o wyprzedaży Polski Rosjanom przez PiS. Bardzo się dziwię że ktoś myślący może powoływać sie na takie bzdury.

emj10 08.12.2011 15:31

Do punktów 2 i 3 ustosunkuję w bliżej nieokreślonej przyszłości, choć poruszanie tematu naczelnego SE, który jednak wygrał pewien zakład "sportowy" to stąpanie po naprawdę grząskim gruncie, choć mogłoby być ciekawie :)

Sprężam się. Umowa z RosUkrEnergo wymogła na PGNiG/Jasińskim wpisanie do umowy z Gazpromem realnej podwyżki 10% (chodzi o widełki 10% w jedną, albo w drugą stronę) w listopadzie 2006, co później nie zostało odkręcone przez ani Grada, ani Pawlaka (ten też ma sporo za uszami, ale to temat na inny esej), a teraz kopię kruszy o to PGNiG, który zapewne bezskutecznie będzie prowadził arbitraż z Gazpromem.

W skrócie:
1. Jasiński wyraził zgodę na podpisanie umowy z RosUkrEnergo.
2. Jasiński renegocjował umowę z Gazpromem, która skutkowała podwyżką 10%, choć intencją było dostosowanie ceny do warunków rynkowych przez wprowadzenie widełek.

wislak68 08.12.2011 18:58

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1199733)
Do punktów 2 i 3 ustosunkuję w bliżej nieokreślonej przyszłości, choć poruszanie tematu naczelnego SE, który jednak wygrał pewien zakład "sportowy" to stąpanie po naprawdę grząskim gruncie, choć mogłoby być ciekawie :)

Sprężam się. Umowa z RosUkrEnergo wymogła na PGNiG/Jasińskim wpisanie do umowy z Gazpromem realnej podwyżki 10% (chodzi o widełki 10% w jedną, albo w drugą stronę) w listopadzie 2006, co później nie zostało odkręcone przez ani Grada, ani Pawlaka (ten też ma sporo za uszami, ale to temat na inny esej), a teraz kopię kruszy o to PGNiG, który zapewne bezskutecznie będzie prowadził arbitraż z Gazpromem.

W skrócie:
1. Jasiński wyraził zgodę na podpisanie umowy z RosUkrEnergo.
2. Jasiński renegocjował umowę z Gazpromem, która skutkowała podwyżką 10%, choć intencją było dostosowanie ceny do warunków rynkowych przez wprowadzenie widełek.

1. Po chwili refelksji przyznaję że mieszanie do tej dyskusji Sławka to z mojej strony conajmniej nietakt. Co nie zmienia faktu że było jak było. Tym niemniej pozwoliłem sobie wyedytować z oryginalnego tekstu wspomniane zdanie.
2. "Umowa z RosUkrEnergo wymogła na PGNiG/Jasińskim wpisanie do umowy z Gazpromem realnej podwyżki 10%". Prosiłbym o jakiś link potwierdzający tę tezę. Ja takiej wiedzy nie mam.
3. "Jasiński wyraził zgodę na podpisanie umowy z RosUkrEnergo." To zdanie jest prawdziwe. Ale w jaki sposób ma z niego wynikać teza że: obecna cena gazu którą płacimy Gazpromowi to "sprawka ministra Jasińskiego z jeszcze wcześniejszego rządu, który przyciśnięty do muru podpisał coś czego nawet nie przeczytał" zupełnie nie rozumiem (patrz punkt 1 mojego wcześniejszego postu). No chyba że chodzi o to aby logika tego wywodu pokrywała się z obowiązującą w mediach wykładnią zgodnie z którą za obecny kryzys odpowiada rząd JK (bo już nawet nie Marcinkiewicza).

emj10 09.12.2011 00:41

Cytat:

Nasz Dziennik - 25.05.2011

Prawdą jest, że w 2006 r. w wyniku rosyjskiego szantażu energetycznego Polska musiała zgodzić się na podwyżkę o 10 proc. ceny rosyjskiego gazu odbieranego w ramach kontraktu jamalskiego. Zgoda na tę podwyżkę była warunkiem Kremla na uzupełnienie, w ramach kontraktu ze wskazanym przez Gazprom pośrednikiem, tj. RosUkrEnergo, od 1 stycznia 2007 r. niedoboru blisko 2,5 mld m sześc. gazu, który powstał w wyniku podpisanego przez rząd SLD aneksu do kontraktu jamalskiego w 2003 roku. Powstała wówczas tzw. dziura Pola w krajowym bilansie gazowym spowodowała, że prawie co roku Polska była wystawiona na szantaż Gazpromu. SLD, podpisując w 2003 r. aneks do umowy jamalskiej przy jednoczesnym storpedowaniu projektu Baltic Pipe, którego realizacja miała zapewnić odbiór od 2004 r. blisko 3 mld m sześc. gazu z Norwegii gazociągiem na dnie Morza Bałtyckiego, zrobiło miejsce dla rosyjskiego pośrednika. Prawo i Sprawiedliwość, obejmując władzę w 2005 r., stanęło przed koniecznością podpisania jesienią 2006 r. niekorzystnej umowy z Gazpromem, przy braku jakichkolwiek technicznych możliwości importu gazu z innego niż wschodni kierunek i co najważniejsze - przy szalejących cenach gazu ziemnego w Europie.
Źródło: http://www.naszdziennik.pl/index.php...my&id=my01.txt


Cytat:

Puls Biznesu - 21.12.2009

Wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak napisał w poniedziałek na swoim blogu, że zmiana formuły cenowej za gaz w kontrakcie jamalskim z Rosją w 2006 r. spowodowała szybszy wzrost cen w kolejnych latach. Szacuje, że koszty dla konsumentów i przedsiębiorstw wzrosły w latach 2007 i 2008 o ok. 700 mln zł i o kolejne 200 mln w br.

"Zmiana w klauzuli cenowej miała swoją podstawę przede wszystkim w zmienionych warunkach rynkowych" - powiedział w poniedziałek PAP minister gospodarki w latach 2006-2007 Piotr Woźniak.


Kontrakt jamalski na dostawy gazu z Rosji obowiązuje do 2022 r. Na jego podstawie wpływa do Polski blisko 8 mld m sześc. gazu rocznie, co stanowi większość importu gazu ziemnego.
Woźniak przypomniał, że w latach 2005-2007, a nawet jeszcze w pierwszej połowie 2008 roku, zapotrzebowanie na gaz w Polsce i Europie rosło, a wraz z nim ceny. Potem nastąpiło gwałtowne załamanie na rynku gazu ziemnego na świecie, które w Europie trwa do dziś. "W 2006 roku Rosjanie skorzystali z zapisanego w kontrakcie jamalskim, przysługującego obu stronom prawa do okresowego renegocjowana ceny gazu w razie zmiany warunków rynkowych w Europie" - powiedział.
"Wówczas (w 2006 r. - PAP) PGNiG nie miało wyboru. Ceny gazu ziemnego, zwłaszcza powiązane z cenami produktów naftowych, stale rosły. Spółka zaakceptowała podwyżkę, zwłaszcza że ci sami przedstawiciele Gazpromu negocjowali jednocześnie dostawy w ramach przedłużenia kontraktu z RosUkrEnergo. Gazprom uzależnił przedłużenie wygasającego kontraktu z RUE od zmiany ceny w kontrakcie jamalskim na swoją korzyść" - wyjaśnił Woźniak.
Polska podpisała kontrakt z rosyjsko-ukraińskim pośrednikiem w 2004 roku i renegocjowała jego przedłużenie w 2006 roku. RUE dostarczało do Polski 2,3 mld m sześc. rosyjskiego gazu rocznie. Na początku roku spółka, której współwłaścicielem jest Gazprom, została wyeliminowana z pośrednictwa w handlu gazem pomiędzy Rosją a Ukrainą. Polska od kilku miesięcy rozmawia o uzupełnieniu tych dostaw przez Gazprom poprzez aneksowanie kontraktu jamalskiego.
Woźniak powiedział, że wydłużenie okresów obliczeniowych złagodziło ostateczną podwyżkę cen po 2006 r. "Termin na kolejne renegocjowanie ceny wypada znowu w 2009 roku. Podobnie jak w 2006 roku warunki rynkowe zmieniły się diametralnie, ponieważ ceny gazu w Europie znacznie spadły wraz z osłabieniem gospodarek, ale czy PGNiG z tego skorzystało - nie wiem. Analitycy oceniają, że popyt i ceny na gaz ziemny w Europie powrócą do poziomu z 2007 roku w ciągu 4-8 lat" - powiedział Woźniak.
W poniedziałkowej "Gazecie Wyborczej" prezes PGNiG Michał Szubski powiedział, że "przedmiotem negocjacji nie są dziś kwestie cen, ale wydłużenie terminu (dostaw w kontrakcie jamalskim -PAP) do 2037 roku i zwiększenie wolumenu gazu dostarczanego przez Gazprom do 10,2 mld m sześc. rocznie". W jego ocenie, nadpodaż gazu w Europie jest "chwilowa".
Zdaniem niezależnego eksperta rynku paliwowego Andrzeja Szczęśniaka, skutkiem obowiązującej od 2007 roku nowej formuły cenowej w kontrakcie z Rosją jest o 10 proc. droższy gaz.
"Oba sposoby obliczania ceny gazu dla Polski w kontrakcie jamalskim - przed i po 2006 roku - opierały się na formule cen kwartalnych" - powiedział w poniedziałek PAP Szczęśniak. "Zmiana polegała na tym, że do 2006 roku cena gazu w czwartym kwartale była wyliczana na podstawie średniej ceny produktów naftowych z pierwszych 6 miesięcy roku, a po 2006 roku bazą do wyliczenia ceny gazu w danym kwartale jest średnia cena produktów naftowych z 9 poprzedzających miesięcy" - wyjaśnił ekspert.
"Ale to nie w tej zmianie tkwi cała sprawa" - ocenił. "Zmieniono jeden z elementów tej formuły, a mianowicie cenę bazową gazu dla Polski. W efekcie ostateczna cena za gaz wzrosła o 10 proc. w stosunku do ceny, która obowiązywała według starej formuły" - dodał. Szczęśniak ocenił, że cena gazu dla Polski wynosi obecnie w kontrakcie jamalskim ok. 300 dol. za 1000 m sześc.
Polska podpisała kontrakt z rosyjsko-ukraińskim pośrednikiem w 2004 roku i renegocjowała jego przedłużenie w 2006 roku. RUE dostarczało do Polski 2,3 mld m sześc. rosyjskiego gazu rocznie. Na początku roku spółka, której współwłaścicielem jest Gazprom, została wyeliminowana z pośrednictwa w handlu gazem pomiędzy Rosją a Ukrainą. Polska od kilku miesięcy rozmawia o uzupełnieniu tych dostaw przez Gazprom poprzez aneksowanie kontraktu jamalskiego.
Źródło: http://www.pb.pl/2014069,73062,dysku...alskim-z-rosja



Najlepsze opracowanie polityki energetycznej Polski z tamtego okresu zrobili Niemcy z SWP:
http://www.swp-berlin.org/fileadmin/...S13_lng_ks.pdf



Dalej nie mam czasu szukać, ale pewnie jakby prześledzić dokumenty na stronach PGNiG, czy Ministerstwa Gosparki to byśmy znaleźli to samo. No chyba, że ND, czy minister Woźniak nie są już wiarygodni :)


I żeby nie było do Pawlaka mam dużo pretensji, ale głównie chodzi tu o warunki podpisania kontraktu z Rosją (m.in. uniezależnienie sieci przesyłowej od jakiegokolwiek państwa o co postulowała UE, a także brak wynegocjowania powrotu do stawek obniżonych o 10% względem roku 2006), a nie o czas, ani o ilość gazu jakie w nim zostały zapisane, bo tak jak sobie przypominam na podstawie raportu, który analizowałem jakiś rok temu w tym temacie zapewnienie dostaw do 2037 roku z Rosji przez gazociąg jamalski było dobrym ruchem w kontekście wybudowania gazociągu północnego przez Rosję i Niemcy, możliwości zakręcenia gazociągu jamalskiego w dowolnej chwili i stanu zaawansowania budowy gazoportu oraz osiągnięcia zdolności przeładunkowej 5 mld m3 dopiero ok. roku 2020, a po rozbudowie ok. 2025 ilości 7,5 mld m3.

cpc 09.12.2011 08:04

http://warszawskagazeta.nowyekran.pl...rocesy-wracaja

Modelowym przykładem takiego procesu może być sprawa Daniela Kloca, skatowanego przez policjanta w cywilu Andrzeja Czajkę. Daniel Kloc w trybie przyspieszonym został skazany na karę trzech miesięcy pozbawienia wolności oraz zapłatę 300 zł odszkodowania policjantowi, który kopał go w głowę.

Taki wyrok wydała Sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie – Iwona Konopka. Oczywiście sędzia nie uznała za stosowne zapoznać się z nagraniami z miejskiego monitoringu. Sporządziła za to uzasadnienie swego orzeczenia, którego lektura kojarzyć się może chyba tylko z uzasadnieniami orzeczeń stalinowskich sądów, ewentualnie tymi z czasów rządów generała Jaruzelskiego i jego towarzyszy z WRONu. W uzasadnieniu sędzina stwierdziła, że przy Danielu Klocu nie znaleziono żadnych niebezpiecznych narzędzi, ale fakt, że 11 listopada przejechał on w „zorganizowanej grupie” wiele kilometrów do Warszawy, wskazuje, że jechał z zamiarem ataku na policjanta. A jego „agresja” polegała na „odepchnięciu ręki” funkcjonariusza policji. Wyprowadziła stąd wniosek, że pokrzywdzonym nie jest skatowany Kloc, tylko policjant w cywilu, który katował. Pani sędzia, powołując się na wykonywanie przez „funkcjonariusza Czajkę” „obowiązków służbowych” nie wyjaśniła, od kiedy należy do nich obezwładnienie gazem i kopanie w głowę bezbronnego człowieka, ani od kiedy zupełnie naturalny odruch zatrzymania ręki, które uderza, jest „agresją” i „atakiem”.

-------------------------------
Sam byłem ofiarą takiego sfingowanego procesu tyle,że wtedy w przypadku przegranej nie groziło mi więzienie ani grzywna ale sprawa jak się okazało była przegrana przed jej rozpoczęciem hehe nawet nie sprawdzono mnie z dowodu:-D większą kontrolę miałem w pociągu PKP.

Belzebub 09.12.2011 10:02

Skandal!!
Skoro wszystkie Stowarzyszenia popierają uczestników Marszu Niepodległości, to pasowałoby zrobić jakąs akcje typu "pravda za Urosa" w Serbii, wyrok mniejszy 30krotnie, ale sam fakt do jakiej paranoi doszło w tej sytuacji, nie pozwala mi przestać myśleć o tym, w jakim po.......onym kraju żyjemy..

Ja również miałem taką sytuację w sądzie, gdzie pies pod przysięgą zeznawał przeciwko mnie, opowiadając wymyślone historie..Inna sprawa, jeszcze bardziej pogrążająca sprawiedliwość tego systemu, że zeznawał to samo na 30 różnych sprawach..Nie muszę chyba mówić komu dała wiarę, tępa pani sędzina..

PS. Murzyński .... do dupy tej policyjnej ....ie!! Jednej i drugiej ;)

Gwiaździsty 09.12.2011 10:14

To jest to demokratyczne "państwo prawa" w Polsce rządzonej przez PO i Geniusza Kaszub Donalda Tuska, członka UE, kraju swobód obywatelskich, wolnych mediów, niezawisłych sądów itp. itd.
Różni sie to coś od poletka tow. Putina czy Łukaszenki ?

Arapaho 09.12.2011 11:40

My mieliśmy mieć sukcesy w polityce z Rosją a ma ją znów....no kto?

Cytat:

Daliśmy Rosji eksterytorialny korytarz

Od 12 grudnia po polskich torach pojedzie luksusowy pociąg widmo. Kursuje z Moskwy do Paryża. I choć jego trasa wiedzie przez całą Polskę, Rosjanie nie chcą w nim Polaków.

Pociąg ma zacząć kursować już 12 grudnia. W jego skład wchodzą m.in. trzy wagony o najwyższym standardzie z jedno- i dwuosobowymi przedziałami, natryskami, telewizją i barkiem. Na pasażerów oczekuje wyborna kuchnia. Przeznaczony jest dla ludzi zamożnych. Pociąg ma w planie postój na warszawskim Dworcu Wschodnim, nie będzie można jednak do niego wsiąść. Jak się bowiem okazuje, jest to „postój techniczny”, podczas którego do luksusowego składu podczepiany będzie wagon restauracyjny WARS. Na Dworcu Centralnym z kolei pociąg zatrzymuje się tylko dla wysiadających.

Za 40-godzinną podróż w najwyższym standardzie trzeba zapłacić prawie 1800 dol. Jak informują media, bilety na pierwsze kursy zostały już wykupione.

Pociąg należy do Rosjan i to oni zdecydowali, że w Polsce nikt do niego nie wsiądzie. Jednak, co ciekawe, bez polskich lokomotyw przejazd w ogóle nie mógłby być realizowany. PKP Intercity wynajmuje bowiem Rosjanom najszybszą dostępną lokomotywę Husarz, która ciągnie skład od granicy z Białorusią aż do Berlina.

Odpowiadając na pytania „Codziennej”, rzecznik PKP Intercity Małgorzata Sitkowska powiedziała, że umowa została podpisana 22 listopada br. pomiędzy PKP Intercity SA a Federalną Kompanią Pasażerską Rosji (FKP).

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
A tu sukces Jaśnie Donalda

Cytat:

Po pierwszym dniu posiedzenia Rady Europejskiej polska polityka europejska przegrywa 0-5

Jeżeli potwierdzą się dziś i umocują decyzje podjęte wczorajszej nocy w Brukseli, to będzie to oznaczało, że Donald Tusk poniósł całą serię porażek i obniżył pozycję Polski w Unii Europejskiej. Niektóre z tych działań wynikają wprost ze słabości politycznej obecnego obozu władzy a inne z jego błędnych założeń programowych.

Po pierwsze, istotą polskiej polityki europejskiej było do tej pory utrzymanie spójności Unii Europejskiej. Zgadzając się na przystąpienie do wewnętrznego paktu fiskalnego, Polska usankcjonowała „Europę dwóch prędkości”.

Po drugie, błędem jest zgoda Tuska na związanie się nowymi obowiązkami bez objęcia nowych praw w ramach systemu decyzyjnego. Tusk zgodził się na transfer kompetencji „za free” – nie otrzymujemy żadnych nowych możliwości wpływu na strefę euro (czym swoją zgodę warunkowała Wielka Brytania), będziemy zatem „słuchaczami” posiedzeń ministrów finansów strefy euro, a następnie, zgodnie z przyjętym zobowiązaniem, będziemy musieli wdrażać je w Polsce.

Po trzecie, rząd zobowiązał się do wpłat na rzecz ratowania strefy euro (via Międzynarodowy Fundusz Walutowy), a więc będziemy uczestniczyć także materialnie w pomocy bogatszym od siebie.

Po czwarte, w sposób spektakularny straciliśmy okazję, by stworzyć „grupę konkurencyjności” w Europie Środkowej. Do nowego traktatu nie przystępują Czechy i Węgry. Gdyby Polska także zgłosiła swoje zastrzeżenia (a przecież ma je też Szwecja) zmieniłoby to zapewne nie tylko przebieg negocjacji, ale także mogłoby stać się początkiem tworzenia podmiotowej przeciwwagi dla dominacji tandemu francusko-niemieckiego i to właśnie w oparciu o zdrowe gospodarki narodowe naszej części Europy – szwedzką, polską i czeską z dołączeniem węgierskiej, która także stawia na konkurencyjność.

Po piąte, Tusk zadeklarował przystąpienie do traktatu, na który może nie mieć zgody ze strony polskiego parlamentu (potrzeba 2/3 głosów), a fakt ten wynika przede wszystkim z tego, że rząd na żadnym etapie przygotowań do szczytu nie podjął dialogu z parlamentem, całkowicie go ignorując. Tusk podejmuje więc wielkie ryzyko kompromitacji, czyli niedotrzymania przyjętych na szczycie zobowiązań.

Wszystko to razem sprawia, że po pierwszym dniu posiedzenia Rady Europejskiej polska polityka europejska przegrywa 0-5.


Krzysztof Szczerski

dr hab. nauk o polityce, pracownik naukowy UJ, poseł na Sejm RP VII kadencji (klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość), wcześniej m.in.: wiceminister spraw zagranicznych, członek Rady Służby Cywilnej, doradca strategiczny PiS w Parlamencie Europejskim; specjalizuje się w kwestiach polityki europejskiej i administracji publicznej; wyróżniony Nagrodą Prezesa Rady Ministrów RP za pracę habilitacyjną "Dynamika systemu europejskiego
"

Gwiaździsty 09.12.2011 13:33

To jest najlepszy cytat z newsa piętro wyżej:

Cytat:

Po trzecie, rząd zobowiązał się do wpłat na rzecz ratowania strefy euro (via Międzynarodowy Fundusz Walutowy), a więc będziemy uczestniczyć także materialnie w pomocy bogatszym od siebie.
A więc zaciskać pasa, płacić horendalne ceny i podatki żeby dotować np. włoskiego, hiszpańskiego czy greckiego obywatela czy tez emeryta, który bierze 1 200 euro emeryturki.
Coś tak zniknęli z tego forum miłośnicy rudego i jego POlityki. jeszcze tak niedawno było ich pełno. Wyśmiewali wszystkich i wszystko dookoła co nie było zgodne z linią partii Słońca Peru i jego "światłych" europejskich gwardzistów. Plątaja się tylko jakieś niedobitki. :) Pewnie Dziadek Mróz nie przyniósł juz tylu prezentów jak dawniej, a przeciez miało się żyć lepeij. I to wszystkim :).

AYALA 10.12.2011 20:10

ciekawe czy car Putin poradzi sobie z co raz większymi protestami ? Hmmm... myśle że generałowie dawnego KGB co go wybrali 12 lat temu ,teraz wymienią Władimira na ....kogos innego,oczywiście bezgranicznie im oddanego.

grzegorz_lato 11.12.2011 16:36

www.youtube.com/watch?v=xaZASlOPadE
wyborca JKMa w momencie ogłaszania wyników wyborów

wislak68 12.12.2011 04:02

do skasowania

wislak68 12.12.2011 04:07

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1199968)
Źródło:....

Bardzo dziękuje za odpowiedź. Ponieważ byłem ostatnio dość zajęty przepraszam że odpisuję tak późno. I oczywiście w świetle przytoczonych przez Ciebie cytatów powtórzę swoje pytanie:
"Jasiński wyraził zgodę na podpisanie umowy z RosUkrEnergo." To zdanie jest prawdziwe. Ale w jaki sposób ma z niego wynikać teza że: obecna cena gazu którą płacimy Gazpromowi to "sprawka ministra Jasińskiego z jeszcze wcześniejszego rządu, który przyciśnięty do muru podpisał coś czego nawet nie przeczytał" zupełnie nie rozumiem.
Przeciż nkt nie zaprzecza że wskutek błędów (?) LSD (...który powstał w wyniku podpisanego przez rząd SLD aneksu do kontraktu jamalskiego w 2003 roku. Powstała wówczas tzw. dziura Pola w krajowym bilansie gazowym spowodowała, że prawie co roku Polska była wystawiona na szantaż Gazpromu. SLD, podpisując w 2003 r. aneks do umowy jamalskiej przy jednoczesnym storpedowaniu projektu Baltic Pipe, którego realizacja miała zapewnić odbiór od 2004 r. blisko 3 mld m sześc. gazu z Norwegii gazociągiem na dnie Morza Bałtyckiego, zrobiło miejsce dla rosyjskiego pośrednikaw 2006) rządzący wówczas PiS zmuszony był podpisać umowę która prawdopodobnie skutkowała zwiekszeniem ceny gazu (funkcjonujące "na rynku" 10% to szacunki bardzo wątpliwej jakości "eksperta") dla obowiązującego wówczas kontraktu. Zupełnie nie rozumiem jednak jak można twierdzić że cena ustalona w nowej umowie negocjowanej przez Pawlaka (kilka lat później) ma być "sprawką ministra Jasińskiego"? Przecież to tak jak byś twierdził że wypowiedź Sikorskiego zachecająca Niemcy do dominacji w Europie to sprawka śp. prezydenta Kaczyńskiego bo podpisał przecież TL. Nonsen.

emj10 12.12.2011 09:40

Trudno nie powiązać tej podwyżki cen z renegocjowaną umową z Rosją w sprawie gazu z rurociągu jamalskiego pod koniec 2006 roku. Do podwyżki przyznają się przecież nawet ministrowie Woźniak i Naimski co było już wrzucone we wcześniejszych fragmentach. Na przyciśnięcie do muru udzieliłem już odpowiedzi.

Wydaje mi się, że temat się już wyczerpał, a ja wystarczająco nakreśliłem rolę Jasińskiego i s-ki w tym niekorzystnym dla Polski stanie rzeczy.

Cytat:

Bankier - 2006-11-20


PGNiG: Cena gazu z Rosji nie przekroczy 300 dolarów, nowa umowa to sukces


Cena gazu, który PGNiG będzie kupowało z Rosji będzie niższa, niż 300 dolarów za 1000 metrów sześciennych – poinformowała spółka. Wcześniej media spekulowały, że cena może wynieść 340 – 350 dolarów. Ta umowa jest dla PGNiG sukcesem – przekonuje rzecznik PGNIG Tomasz Fill.


Fill zdementował informacje niektórych mediów o wzroście ceny gazu w Polsce nawet o kilkadziesiąt procent, w związku z renegocjacją tzw. kontraktu jamajskiego.

"W tych warunkach, podpisanie umów było sukcesem. Gdyby nie to, od 1 stycznia 2007 r. w Polsce mogłoby zabraknąć gazu" - powiedział Fill.

W ostatni piątek PGNiG podpisało w Moskwie kontrakt ze spółką RosUkrEnergo, kontrolowaną przez Gazprom, na dostawy gazu do Polski. Dotychczasowa umowa wygasała pod koniec 2006 roku.

Z informacji udzielonych przez PGNiG wynika, że aneks przedłużający umowę zmienił formułę ustalania ceny gazu, w wyniku czego średnia cena 1000 metrów sześciennych gazu wzrosła o 10%.


Zdaniem Filla, Rosjanie uzależnili podpisanie umowy spotowej z RosUkrEnergo bezpośrednio od zgody na renegocjację kontraktu jamalskiego. "Gdybyśmy tego nie zrobili, w Polsce zabrakłoby gazu" - powiedział Fill.

Według Filla rozmowy ze stroną rosyjską nie odbywają się na zasadach partnerskich, bowiem Polska jest skazana na zakup rosyjskiego gazu. "Dlatego jedynym rozwiązaniem jest dywersyfikacja kierunku dostaw" – twierdzi Fill.

Były prezes Nafty Polskiej Maciej Gierej twierdzi natomiast, że należy przestać mówić o dywersyfikacji dostaw gazu i zacząć wreszcie działać w tym kierunku. Jego zdaniem szybkie rozpoczęcie budowy terminalu gazu skroplonego i nowe połączenie z rurociągami Europy Zachodniej pomogłoby nam w rozmowach z Rosją.

Minister gospodarki Piotr Woźniak potwierdził, że wzrastająca cena gazu świadczy o zbytnim uzależnieniu od rosyjskiego surowca. Skrytykował też decyzję rządu Leszka Millera o rezygnacji z budowy gazociągu norweskiego, który uniezależniłby Polskę od rosyjskiego gazu.

Od rosyjskiego dyktatu cenowego może nas też ustrzec wspólna polityka energetyczna Unii Europejskiej. Według raportu Centrum Strategii Europejskiej - DemosEuropa kraje członkowskie powinny przekazać Komisji Europejskiej większe kompetencje w polityce energetycznej.

Dyrektor DemosEuropa Paweł Świeboda podkreślił, że indywidualne negocjowanie kontraktów energetycznych osłabia pozycje państw Unii.

Na razie nie wiadomo jak podniesienie hurtowych cen gazu wpłynie na ceny dla odbiorców indywidualnych w naszym kraju. Zdaniem ekspertów będziemy płacić o około 5 - 6 procent więcej.


http://www.bankier.pl/wiadomosc/PGNi...s-1512188.html

Drozd 12.12.2011 10:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1200895)
Trudno nie powiązać tej podwyżki cen z renegocjowaną umową z Rosją w sprawie gazu z rurociągu jamalskiego pod koniec 2006 roku.

Wydaje mi się, że temat się już wyczerpał, a ja wystarczająco nakreśliłem rolę Jasińskiego i s-ki w tym niekorzystnym dla Polski stanie rzeczy.

Jaką rolę? SLD stworzyło sytuację z Polskiego punktu widzenia patologiczną. Jasiński był zmuszony z tą patologią walczyć w warunkach kiedy media w Polsce brały stronę nie Polską a Rosyjską, takie dziwne przyzwyczajenie. Jakie uboczne skutki walki z patologią mogą się pojawić to sobie przeczytaj na dowolnej ulotce farmaceutycznej.

Kiedy Pawlak podpisywał nową umowę dziury w dostawach już nie było i mógł straszyć gazoportem, który przypomnę w 2012 miał hulać. A zaakceptował cenę za cały gaz taką jak Jasiński za jego niewielką część. Dlaczego? To też sprawka Jasińskiego? Siedział pod stołem i gryzł Pawlaka w kostkę?

Zwalanie odpowiedzialności pod byle pretekstami na poprzedników to stara szkoła, PO też cały czas naprawia po PiSie. Miałem tylko wrażenie że używający mózgu nie dają się łapać na takie plewy.

wislak68 12.12.2011 15:12

Cytat:

Pierwotnie napisane przez emj10 (Post 1200895)
Trudno nie powiązać tej podwyżki cen z renegocjowaną umową z Rosją w sprawie gazu z rurociągu jamalskiego pod koniec 2006 roku. Do podwyżki przyznają się przecież nawet ministrowie Woźniak i Naimski co było już wrzucone we wcześniejszych fragmentach. Na przyciśnięcie do muru udzieliłem już odpowiedzi.

Wydaje mi się, że temat się już wyczerpał, a ja wystarczająco nakreśliłem rolę Jasińskiego i s-ki w tym niekorzystnym dla Polski stanie rzeczy.

"Trudno nie powiązać tej podwyżki cen z renegocjowaną umową z Rosją w sprawie gazu z rurociągu jamalskiego pod koniec 2006 roku"
No wybacz ale akurat tego nie wykazałeś. Rozmawialiśmy o negocjacji dwóch różnych kontraktów i z żadnego z załączonych przez Ciebie linków nie wynika że negocjacje Jasińskiego miały wpływ na negocjacje Pawlaka. Wydaje się być wręcz czymś oczywistym że Pawlak negocjował w sytuacji znacznie bardziej korzystnej niż Jasiński (brak deficytu gazowego, perspektywa gazoportu, spadek rynkowej ceny gazu, "ocieplenie" w stosunkach z Rosją, itp.) i wynegocjował warunki znacznie gorsze niż Jasiński. Dodam że aż roi się od spekulacji że zrobił to świadomie po to aby poprawić warunki eksportu produktów żywnościowych do Rosji (co jest w interesie jego elektoratu). W tym kontekście twierdzenie że to: "sprawka ministra Jasińskiego z jeszcze wcześniejszego rządu, który przyciśnięty do muru podpisał coś czego nawet nie przeczytał" trudno ocenić inaczej niż manipulację.
Trudno jest mi też traktować w inny sposób opinię że: "Do podwyżki przyznają się przecież nawet ministrowie Woźniak i Naimski co było już wrzucone we wcześniejszych fragmentach". Obaj panowie przyznają się do podwyżki z roku 2006/2007. Wiązanie ich w tym kontekście z obecnymi podwyżkami wynikającymi z "negocjacji Pawlakowych" to czysta manipulacja (której zresztą dopuszcza się na swoim blogu przyciśnięty do ściany Pawlak) i bardzo się dziwię że ktoś w miarę ogarnięty może łapać się na takie schopenhaueryzmy.

Gwiaździsty 14.12.2011 14:53

Aby żyło się lepiej. Wszystkim. cd:

Cytat:

Włosi i Grecy żyją w luksusach. Mamy za to płacić?!

Biednemu zawsze wiatr w oczy. Polski emeryt może liczyć na marne 730 zł, Grek dostaje co najmniej 2,2 tys. a Włoch przynajmniej 2,6 tys emerytury miesięcznie. I kto tutaj potrzebuje pomocy? Według premiera Donalda Tuska (54 l.) i jego ministrów to biedni Polacy muszą ratować bogatych Włochów i Greków.
Wstępne szacunki mówiły o kwocie nawet 75 mld zł. Teraz już wiadomo, choć wciąż nieoficjalnie, że damy Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu między 20 a 45 mld zł – na ratowanie tonących gospodarek w strefie euro, głównie więc właśnie Włoch i Grecji. To absurd, że Polska ma ratować kraje o wiele bogatsze od siebie, gdzie poziom życia – i to finansowany przez państwo – jest o niebo większy niż u nas.

Złożymy się na ratowanie gospodarek, gdzie rencistom wypłaca się "trzynastki", a nawet "czternastki". Wyłożymy ogromne pieniądze dla obywateli kraju, gdzie bezrobotny może liczyć na 4 tys. zł zasiłku co miesiąc. Polski robotnik, który często musi pracować za 1,4 tys zł miesięcznie będzie ratował Greka, który do pracy w ogóle nie idzie jeżeli nie zaoferują mu minimum 3900 zł miesięcznie. Młodzi polscy rodzice dostający marny tysiąc złotych becikowego dołożą się do budżetów młodych Włochów, którzy dostają za urodzenie dziecka ponad czterokrotnie więcej.


REKLAMAhttp://i.wp.pl/a/i/default/nav/dol.gif Czytaj dalej




- Pomagamy Grekom i Włochom, bo do tego zobowiązuje nas członkostwo w organizacjach międzynarodowych. Chociaż są to bogatsze od nas kraje, dzisiaj to one potrzebują pomocy. Oczywiście, "trzynastki" czy "czternastki" dla rencistów w Grecji to jedna z przyczyn złej kondycji tego kraju obecnie. Dlatego możemy pożyczać, ale zanim te pieniądze zostaną wydane, pożyczkobiorcy muszą wprowadzić niezbędne reformy - tłumaczy ekonomista Marek Zuber.



Grecja

Pensja minimum - 3,9 tys. zł
Minimalna emerytura - 2,2 tys. zł
Renta minimalna - 2,2 tys. zł (wypłacana 14 razy w roku)
Becikowe - 4,4 tys. zł
Dodatek za urodzenie dziecka - 50% dochodów matki przez 56 dni przed urodzeniem i 63 dni po narodzinach Minimalny zasiłek dla sieroty - 2 tys. zł
Dodatek socjalny dla osób o niskich dochodach - 900 zł
Wiek emerytalny - 65 lat mężczyźni i 60 lat kobiety
Wypłata na chorobowym - 72-130 zł dziennie, w zależności od liczby dni choroby
Zasiłek dla bezrobotnych - 2,1 tys. złotych i jest powiększany o 10 proc. na każdego członka rodziny, wypłacany do 12 miesięcy

Włochy

Pensja minimum - 2,7 tys. zł
Minimalna emerytura - 2,6 tys. zł
Renta minimalna - 2,1 tys. zł (w grudniu renciści dostają trzynastkę)
Becikowe - 4,5 tys. euro (za drugie i kolejne dziecko)
Dodatek za urodzenie dziecka - pracodawca musi wysłać rodzica na 6-miesięczny urlop do momentu ukończenia przez dziecko 3. roku życia. Na urlopie rodzic otrzymuje ekstra 30 procent swoich zarobków.
Minimalny zasiłek dla sieroty - 1,1 tys. zł dla półsieroty i 2,2 tys. zł dla pełnej sieroty
Dodatek socjalny dla osób o niskich dochodach - Jeżeli firma zabrała godziny pracy to państwo płaci 80% wypłaty, którą dostaliby za te godziny, pracując w pełnym wymiarze godzin
Wiek emerytalny - 65 lat mężczyźni i 60 lat kobiety
Wypłata na chorobowym - 60% dochodów, jeżeli chorujemy do 90 dni i 75%, jeżeli chorujemy powyżej 90 dni
Zasiłek dla bezrobotnych: 4 tys. zł wypłacany przez 8 miesięcy lub w przypadku osób 50 przez 12 miesięcy

Polska

Pensja minimum - 1,4 tys. zł
Minimalna emerytura - 730 zł
Renta minimalna - 730 zł
Becikowe - 1 tys. zł
Dodatek za urodzenie dziecka - pełnopłatny urlop macierzyński przez 5 miesięcy
Minimalny zasiłek dla sieroty - 350 zł
Dodatek socjalny dla osób o niskich dochodach - 500 zł
Wiek emerytalny - 65 lat mężczyźni i 60 lat kobiety (będzie zwiększony do 67 lat dla wszystkich)
Wypłata na chorobowym - Zasiłek wynosi 80 proc. wynagrodzenia, jeżeli przyczyną choroby jest wypadek w pracy, to zasiłek wynosi 100 proc. wynagrodzenia
Zasiłek dla bezrobotnych - 742 zł przez pierwsze trzy miesiące, potem wysokość zasiłku spada do 582 złotych

Źródła: dane ZUS i U.S. Social Security Administration


A na stacjach paliw znowu ceny drgnęły. Oczywiście w góre. Aby żyło sie lepiej. Oczywiście.


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 16:12.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl