Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Wisła Kraków - piłka nożna (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=5)
-   -   Byli piłkarze, trenerzy i inni pracownicy Wisły (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=229)

PiVoSH92 30.09.2015 16:33

Ale co ustawił, to jego. Cieszyłem się, gdy G. odchodził po sezonie i jakoś nie chciałbym widzieć go w naszym składzie już nigdy więcej, nie istotne, co to za rozgrywki czy mecze. Maks, na co zasłużył to drużyna legend Wrocławskiej Prokuratury lub GKSu

ABGwislakABG 30.09.2015 16:55

Mistico on Cię zaopatruje?

http://spiritofcontradiction.eu/wp-c...e-with-hat.jpg

wiesniak842 30.09.2015 17:40

Ja pierdziu o żesz w mordę. Garguła gwiazdą??? On jest żywą wiślacką legendą!!!

fialo 30.09.2015 19:18

....a splulem sobie ekran telefonu :D

Łukasz Garguła gwiazdą, legendą Wisły Kraków :D

jaszczur90 02.10.2015 09:58

Wywiad z Mariuszem Jopem , związany z jego chorobą a przy okazji wątki piłkarskie

http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna...iertnie/8gkrtg

Coglin 02.10.2015 11:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez interia.pl
Dan Petrescu: fanatyk pracy czy bezwzględny dyktator?

Chociaż w Polsce pracował w roku 2006 przez raptem 10 miesięcy, jest najskuteczniejszym trenerem XXI wieku w Ekstraklasie. Chciał zbudować w Wiśle Kraków potęgę, ale piłkarzom nie odpowiadały jego metody. Został wyrzucony w przeddzień meczu na stulecie klubu z Sewillą, a kibice Wisły w geście solidarności z Rumunem nie prowadzili dopingu, zmieniając fetę w wielką stypę. Dan Petrescu ma swoich wyznawców, którzy chwalą go za twardą rękę i profesjonalizm. Ma też wrogów, zarzucających mu mordercze treningi i metody godne dyktatora. Gdzie leży prawda?

Dan Petrescu to człowiek, który wzbudza skrajne emocje. W Polsce pracował zaledwie przez 10 miesięcy, ale w XXI wieku nie było w Ekstraklasie szkoleniowca, który miałby tak wysoką średnią punktów zdobytą na mecz (2,2 pkt na spotkanie). Mimo to odchodził z naszej ligi z etykietką przegranego.

Potem Rumun osiągnął jednak ogromne sukcesy - prowincjonalną Unireę Urziceni potrafił wprowadzić do Ligi Mistrzów. To tak jakby awans do tych elitarnych rozgrywek wywalczyła Termalica Nieciecza. Petrescu prowadził także rosyjskie kluby - Kubań Krasnodar i Dynamo Moskwa. Ostatnio wybrał wielkie pieniądze - pracował w katarskim Al-Arabi, a obecnie prowadzi chińskie Jiangsu Sainty.

Pewne jest jedno - Petrescu to fanatyk ciężkiej pracy, trener o ego równie wielkim jak Jose Mourinho.

Potrafił wejść do szatni po wygranym meczu i w napadzie wściekłości rzucić krzesłem o ścianę. Już na dwa dni przed ligowymi spotkaniami był "podłączony do prądu". Od asystentów żądał, by ci na rozładowanie nerwów kupowali mu... waniliowe cygara. Piłkarzom serwował mordercze treningi, po których niektórzy słaniali się na nogach i wieszali psy na trenerze. Wielu twierdzi, że to właśnie spiskujący zawodnicy w dużej mierze przyczynili się do jego zwolnienia z Wisły.

Jaka jest prawda o Danie Petrescu? To skuteczny trener czy dyktator, który zamęczał zawodników? Właśnie to pytanie zadaliśmy Markowi Koniecznemu, który w czasach pracy Rumuna w Wiśle był kierownikiem drużyny i bliskim współpracownikiem kontrowersyjnego szkoleniowca.

Ciężka praca - tylko to się liczy

Na początku sezonu 2005/2006 Wisła Kraków była o krok od największego sukcesu ery Bogusława Cupiała. "Biała Gwiazda" pukała do bram raju - fazy grupowej Ligi Mistrzów - ale ostatecznie przegrała z greckim Panathinaikosem (3-1, 1-4 w dwumeczu).

Ta klęska zapoczątkowała pod Wawelem prawdziwą rewolucję - z drużyny odszedł legendarny napastnik Tomasz Frankowski, kilka tygodni później zwolniono także trenera Jerzego Engela. Wyniki były coraz gorsze, morale zespołu fatalne. Jasne stało się, że drużyna potrzebuje wstrząsu. W grudniu 2005 roku na stanowisko szkoleniowca zatrudniono Dana Petrescu.

Wiadomo było, że Rumun jako trener stawia dopiero pierwsze kroki, ale osiągnięcia piłkarskie miał ogromne. Był gwiazdą Chelsea Londyn, Steauy Bukareszt i legendą reprezentacji Rumunii.

"Jestem człowiekiem, który nie boi się ciężkiej pracy i tego samego oczekuję od moich zawodników. Dla mnie nie grają nazwiska tylko najlepsi zawodnicy. Najważniejsze są zwycięstwa. Ja nienawidzę przegrywać" - zapowiedział Petrescu na pierwszym spotkaniu z zawodnikami.

- Ciężka praca i to codziennie - to było motto rumuńskiego szkoleniowca. Kiedy usłyszeli to piłkarze, to kilku z nich zbladło. Nie wszystkim zawodnikom Wisły to się spodobało - zaznacza w rozmowie z Interią kierownik ówczesnej drużyny "Białej Gwiazdy" i bliski współpracownik Petrescu, Marek Konieczny.

Graliśmy tak długo, aż Petrescu wygrywał

Dla Petrescu każdy trening był jak mecz. 120 procent motywacji i mordercza walka. "Pomęczycie się przez półtorej godziny, ale potem na meczu będziecie naładowani energią" - mawiał Rumun. A potem wyciskał z piłkarzy siódme poty.

- Dan miał swoje ulubione ćwiczenie, które nazywał "Chelsea". To był bardzo mocny interwał. W krótkim czasie trzeba było przebiec duży dystans. Kiedy sam wykonałem ten trening po raz pierwszy, mało nie zwymiotowałem. Tymczasem Petrescu sam wykonywał to ćwiczenie, a potem po treningu jeszcze pół godzinki sobie biegał. Pamiętam, że na słowo "Chelsea" piłkarze po pewnym czasie reagowali przerażeniem - opowiada Konieczny.

Kiedy Rumun zarządzał treningowe gierki, nie było mowy o odpuszczaniu. Co więcej, zawsze to on wygrywał - w siatkonogę ogrywał regularnie Macieja Stolarczyka czy Marcina Baszczyńskiego. Wycisk dostawali nawet... trenerzy i członkowie sztabu.

- Był mistrzem w wymyślaniu różnych gier i zakładów. Przed jednym z meczów zarządził grę dwóch na dwóch. Sam grał z Dumitru Stangaciu (trenerem bramkarzy - red.), a w drugiej drużynie byłem ja i Kaziu Moskal. Szło nam dobrze i prowadziliśmy. Jaki Petrescu był wściekły! Jak on strasznie przeklinał! Graliśmy do tego momentu, aż Rumuni wyszli na prowadzenie. Dan nienawidził przegrywać - podkreśla były kierownik drużyny Wisły.

Tytan pracy, który dążył do perfekcji

O tym, jakim człowiekiem był Petrescu, wiele mówi też inna anegdota. Pewnego razu na zgrupowaniu w Turcji trening dobiegł już końca. Zmęczeni piłkarze Wisły zbierali się do szatni, a na boisku został Rumun.

- Popatrz, teraz pięć razy z rzędu trafię do bramki bezpośrednio z rzutu rożnego - zwrócił się do Grzegorza Mielcarskiego, który był wówczas dyrektorem sportowym klubu i głównym pomysłodawcą ściągnięcia szkoleniowca pod Wawel. Wykonanie zadania zajęło Petrescu dobre kilka godzin, ale w końcu zadowolony z siebie opuścił boisko.

Ciężka praca i dążenie do perfekcji były obsesją rumuńskiego szkoleniowca. Na treningach sam się nie oszczędzał, bezwzględnego posłuszeństwa i tytanicznej pracy wymagał także od zawodników.

Konieczny: - W szatni szybko wytworzyły się grupki. Była grupa, która podkopywała Rumuna. Nie chcę tych piłkarzy wymieniać z nazwiska. Była też część zawodników, na czele z Nikolą Mijailoviciem, której metody Petrescu się podobały. Nikola wpadał czasem do szatni i krzyczał na tych drugich "przestańcie marudzić, a zacznijcie grać". Tamci patrzyli na niego wilkiem.

Problem polskich piłkarzy tkwi w głowach

Petrescu szybko zrozumiał polską mentalność. Powtarzał: problem polskich piłkarzy to nie umiejętności. Problemem jest głowa.

- Uczył piłkarzy tego, by szanowali swoje umiejętności. Podam przykład - Marcin Baszczyński chciał odejść do silniejszej drużyny. Na testy chciał go bodajże West Ham United. "Baszczu" rwał się do wyjazdu, ale Petrescu powiedział mu: "Zaraz, zaraz, ty jesteś reprezentantem Polski, a oni chcą cię testować? Nigdzie nie jedziesz" - opowiada nam Marek Konieczny.

- Często przed treningami zawodnicy pytali mnie: co nas dzisiaj czeka? Ile trzeba będzie biegać? A ja nie mogłem im tego mówić. Dan zabraniał. Tłumaczył, że piłkarze muszą zmienić swój tok myślenia. Trening to ich sprzymierzeniec, bo dzięki niemu stają się coraz lepsi - mówi kierownik ówczesnej drużyny Wisły i dodaje po chwili:

- Zarzuca mu się, że "zajechał" piłkarzy, ale ja się z tym nie zgadzam. W życiu nie grałem zawodowo w piłkę, a byłem w stanie biegać i wykonywać ćwiczenia razem z grupą bramkarzy i zawodników ze słabszą wydolnością. Razem z nami trenował Kaziu Moskal, który był wtedy asystentem Petrescu. Nigdy w życiu nie zasłabłem, nie miałem torsji. A piłkarze narzekali, że było za ciężko...

Opowiadali mu, że Wisła chce podbić Europę

Petrescu nie spoufalał się z zawodnikami, nie ufał też ludziom z zarządu klubu. Trzymał dystans i to nie wszystkim się podobało.

- Dan miał duże zaufanie tylko do mnie i Kazia Moskala. Mówił nam więcej niż innym. Do klubu ściągnął go Grzegorz Mielcarski, który wkrótce potem (w styczniu 2006 roku - red.) odszedł z Wisły. Dan mówił, że Grzesiek go zostawił. Nie potrafił zaufać działaczom, a oni czekali tylko na jego potknięcie - opowiada Konieczny.

Być może rumuński szkoleniowiec potrafiłby zaufać szefom klubu, gdyby nie to, że ci już na początku przedstawili mu wizję klubu, która nijak miała się do rzeczywistości.

- Naopowiadano mu, że przychodzi do największego klubu w Polsce, który co roku gra o Ligę Mistrzów. Wydawało mu się, że będzie tu miał doskonałe warunki. A tu nagle zderzenie z "szarym" życiem. Problemy z autokarem, kiepskie hotele przed meczami wyjazdowymi. On trafił w złym czasie w złe miejsce - rozkłada ręce Konieczny.

Nie był w Wiśle dla pieniędzy. Gdy go zwolnili przeżył załamanie

Warto przypomnieć, że Rumun przychodził do "Białej Gwiazdy" w momencie, gdy klub nie miał snajpera z prawdziwego zdarzenia. Zanim Petrescu objął krakowską drużynę, z klubu odeszli Maciej Żurawski i Tomasz Frankowski.

- Ci dwaj zawodnicy potrafili strzelić w ciągu sezonu w sumie 40-50 bramek. Na ich miejsce przyszedł Paweł Kryszałowicz, który szczyt formy miał dawno za sobą. Ludzie z zarządu nie mogli zrozumieć, dlaczego wyniki się pogorszyły. A to było bardzo proste, skład nie był już taki mocny - nie kryje Marek Konieczny.

Mimo kadrowych niedostatków, Petrescu zdobył z Wisłą wicemistrzostwo Polski i dziś pewnie za taki wynik stawiano by mu pomnik. Ale niespełna dziesięć lat temu Wisła była w innym miejscu, a działaczom brakowało cierpliwości. Petrescu rozpoczął co prawda sezon 2006/7, ale zwolniono go już po pierwszym meczu eliminacji Pucharu UEFA z Iraklisem Saloniki (przegranym 0-1). Tajemnicą poliszynela jest to, że dużą rolę w jego zwolnieniu odegrali piłkarze, którzy skarżyli się działaczom na mordercze treningi.

- Czy zawodnicy przyczynili się do zwolnienia Dana? Powiem krótko: tak. Nic więcej - ucina temat Konieczny.

- Szkoda, że Rumun nie dostał szansy, żeby popracować dłużej. Dziś trener Maciej Skorża przegrywa w Lechu siedem meczów z rzędu i spokojnie pracuje. Wyobraża pan sobie taką sytuację w Wiśle? To przecież science-fiction - zaznacza kierownik ówczesnej drużyny Wisły i dodaje:

- Niektórzy twierdzili, że Petrescu przyszedł do Wisły dla pieniędzy. Znam go i mogę z całą mocą powiedzieć: on chciał tu osiągnąć sportowy sukces. Dan dawał całego siebie tej pracy. Jemu te pieniądze z Wisły naprawdę nie były potrzebne. To majętny człowiek.

Sposób, w jaki Petrescu został zwolniony, pozostawił niesmak. Wyrzucono go w przeddzień meczu na stulecie klubu z Sevilla FC. Kibice "Białej Gwiazdy" w geście solidarności z Rumunem nie prowadzili dopingu, a wielka feta zmieniła się w wielką stypę.

Konieczny:- Pojechaliśmy wtedy z Kaziem Moskalem do jego domu. Petrescu był załamany, opróżnił sam całą butelkę whisky. To nie było tak, że decyzja zarządu po nim spłynęła. On zostawił w tym klubie kawał serca.

Petrescu był częścią świata wielkiej piłki

Jaka zatem jest prawda? Petrescu to dobry czy słaby trener?

- To nie takie proste, bo w sporcie ocenia się tylko końcowy wynik. Teraz można powiedzieć, że Stephane Antiga to zły trener, bo siatkarze nie osiągnęli celu, choć wygrali 10 meczów z rzędu w Pucharze Świata. Trzeba patrzeć na całość. Ja wiem, że Dan trafił do Wisły w trudnym momencie. Był w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Ale dla mnie to był jeden z najlepszych trenerów, jacy pracowali w Krakowie - nie kryje Konieczny.

Jedno jest pewne: Petrescu to niesamowicie barwna postać. Marek Konieczny podkreśla, że do dzisiaj jest dobrym znajomym szkoleniowca. Rumun zaprosił go nawet na swoje wesele. Impreza była huczna, bo odbywała się w starej willi dyktatora Nicolae Ceausescu. Dostępu do budynku strzegła policja, a pod bramą było kilkadziesiąt wozów telewizyjnych. Goście przed wjazdem... musieli okazać paszport.

- Dan nawet na imprezie lubił rządzić. Kiedy tylko wszedłem na jego wesele powiedział od razu: Marek, ty musisz dziś zostać ze mną do końca. Widać, że pokolenie Petrescu i Hagiego jest w Rumunii uwielbiane. Zresztą sław na weselu nie brakowało. Wchodzę na salę, a tam Tore Andre Flo przy jednym stoliku, przy drugim Walter Zenga. Wziąłem pod pachę menu i ruszyłem zbierać autografy - opowiada Konieczny.

Nawet jeśli w Krakowie Petrescu nie osiągnął sukcesu jako trener, to z pewnością decyzja o jego zwolnieniu była przedwczesna. "Biała Gwiazda" nie wykorzystała Rumuna jako persony w świecie wielkiej piłki.

- Często siedzieliśmy przy stoliku, a Dan nagle odbierał telefon od Romana Abramowicza (właściciel Chelsea - red.), Gianfranco Zoli czy Ruuda Gullita. Te jego kontakty można było wykorzystać - podkreśla Konieczny.

Szkoda, że w Wiśle nikt o tym nie pomyślał.

Autor: Bartosz Barnaś

.............................

yoda79 05.10.2015 06:53

Mit Petrescu wiecznie żywy. Przyponima, że 90% forum go zwalniało.

pysio 09.10.2015 08:24

Mi brakuje:

Genkova,
Ilieva,
Jovica,
Jovanovica,
Jaliensa

Wszyscy Ci oni sądzili się z Wisłą! Szkoda, że ich nie będzie.. byłaby okazja rzucać w nich groszówkami! Judasze!

cox 09.10.2015 08:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pysio (Post 1416591)
Mi brakuje:

Genkova,
Ilieva,
Jovica,
Jovanovica,
Jaliensa

Wszyscy Ci oni sądzili się z Wisłą! Szkoda, że ich nie będzie.. byłaby okazja rzucać w nich groszówkami! Judasze!


Pysio co Ty piszesz jacy Judasze

zastanów sie to są normalne skutki podpisywanie umów z których sie trzeba wywiązywać

element 09.10.2015 08:49

Dla innych piłkarzy nie było problemu zrozumieć problemy finansowe klubu.. a wyzej wymienieni mają na nie wyjebane, na Twój ukochany klub i i tym samym na Ciebie i chodzi im tylko o kasę.
Oni się Tobą przejmują? Wisłą? jej problemami? w dupie to mają. To przestać się przejmować nimi.

Przez dwóch z nich dzisiaj mamy większe problemy, choć zapomnieli kto im dał zarobić i wyciągnął z marginesu. Prawdziwych poznaje się w biedzie.

I odpowiedzialni za taki stan rzeczy są m.in. Genkov, Iliev, Jovic, Jovanovic i Jaliens, którzy SWOJĄ GRĄ doprowadzili do problemów finansowych klubu. Trzeba było grać lepiej to pieniądze by się znalazły, a klub sportowo byłby w lepszej sytuacji wyjściowej. Ale skoro grać się nie chciało i grało się ch.ujowo to pieniędzy nie ma. Prosta zasada. Ale te k.urwy są bez zasad i choć zrujnowali nasz klub to pierwsi wyciągają łapy po pieniądze. Trzeba mieć k.urwa tupet.

KOALIK 09.10.2015 09:32

Cytat:

Pierwotnie napisane przez element (Post 1416599)
Przez dwóch z nich dzisiaj mamy większe problemy, choć zapomnieli kto im dał zarobić i wyciągnął z marginesu. Prawdziwych poznaje się w biedzie.

I odpowiedzialni za taki stan rzeczy są m.in. Genkov, Iliev, Jovic, Jovanovic i Jaliens, którzy SWOJĄ GRĄ doprowadzili do problemów finansowych klubu. Trzeba było grać lepiej to pieniądze by się znalazły, a klub sportowo byłby w lepszej sytuacji wyjściowej. Ale skoro grać się nie chciało i grało się ch.ujowo to pieniędzy nie ma. Prosta zasada. Ale te k.urwy są bez zasad i choć zrujnowali nasz klub to pierwsi wyciągają łapy po pieniądze. Trzeba mieć k.urwa tupet.

To jest bardzo słuszny komentarz. Jeszcze do tej listy należy dopisać twórców tej polityki, a więc Basałaja i duet Holendrów, bo dzięki nim zaczął się kryzys trwający do dnia dzisiejszego oraz Smudę, który dostał w fatalnej sytuacji finansowej gwiazdorski kontrakt na trzy lata, a teraz bezczelnie doi Białą Gwiazdę na 60 tys. zł miesięcznie mimo iż okazał się słabym trenerem. Miał lepszy skład od Moskala, a jakość gry była słabsza niż teraz, a wtedy Smudę ratowały indywidualne umiejętności Stilicia i innych zawodników, a nie jego myśl trenerska.

Potem dziwią się, że nie ma drugiego napastnika, nie ma drugiego skrzydłowego, nadają na Urygę, itp.

Właśnie w radosnej i niekontrolowanej polityce finansowej z lat wcześniejszych jest odpowiedź na to na przykład, czemu Wisła dzisiaj ma bardzo wąską kadrę, a tu jeszcze nadają na Moskala, który próbuje coś pozytywnego stworzyć mimo iż ma nieporównywalnie gorsze warunki od takiego Maaskanta, który miał eldorado, a wiadomo jak jego era została zakończona.

rafkur 09.10.2015 09:36

Cytat:

Pierwotnie napisane przez element (Post 1416599)

I odpowiedzialni za taki stan rzeczy są m.in. Genkov, Iliev, Jovic, Jovanovic i Jaliens, którzy SWOJĄ GRĄ doprowadzili do problemów finansowych klubu. Trzeba było grać lepiej to pieniądze by się znalazły, a klub sportowo byłby w lepszej sytuacji wyjściowej. Ale skoro grać się nie chciało i grało się ch.ujowo to pieniędzy nie ma. Prosta zasada. Ale te k.urwy są bez zasad i choć zrujnowali nasz klub to pierwsi wyciągają łapy po pieniądze. Trzeba mieć k.urwa tupet.

A co złego zrobił Jovic? Nie każdy Jugol nas chce wyruchać to raz więc warto zastanawiać się nad nazwiskami przed komentarzem. Dwa: dzisiaj nas to boli ale niestety pozostali wymienieni chcą dostać swoje, które należy się im jak psu buda. Zobowiązania trzeba podejmować świadomie i je spłacać. Nikt nas nie zmuszał do podpisywania kontraktów. Pretensje można mieć tylko do tych, którzy te kontrakty podpisywali oraz do tych, którzy na to wyrazili zgodę.

Krav 09.10.2015 09:40

Zapewne chodziło mu o Jovanicia, byłego wspaniałego bramkarza.

pysio 09.10.2015 10:04

Tak, ale wytłumaczcie mi dlaczego Ci piłkarze mając "ważne kontrakty" z Wisłą grali w innych klubach? Też tak robicie, że jak zmienicie prace bo szef Wam miesiąc nie płacił to staracie się wydoić całą kasę należną Wam za pozostałe miesiące jakie mieliście zapisane w kontrakcie mimo, że pracujecie już w innej firmie?

WislaFan123 09.10.2015 10:21

Cytat:

Pierwotnie napisane przez element (Post 1416599)
Dla innych piłkarzy nie było problemu zrozumieć problemy finansowe klubu.. a wyzej wymienieni mają na nie wyjebane, na Twój ukochany klub i i tym samym na Ciebie i chodzi im tylko o kasę.
Oni się Tobą przejmują? Wisłą? jej problemami? w dupie to mają. To przestać się przejmować nimi.

Przez dwóch z nich dzisiaj mamy większe problemy, choć zapomnieli kto im dał zarobić i wyciągnął z marginesu. Prawdziwych poznaje się w biedzie.

I odpowiedzialni za taki stan rzeczy są m.in. Genkov, Iliev, Jovic, Jovanovic i Jaliens, którzy SWOJĄ GRĄ doprowadzili do problemów finansowych klubu. Trzeba było grać lepiej to pieniądze by się znalazły, a klub sportowo byłby w lepszej sytuacji wyjściowej. Ale skoro grać się nie chciało i grało się ch.ujowo to pieniędzy nie ma. Prosta zasada. Ale te k.urwy są bez zasad i choć zrujnowali nasz klub to pierwsi wyciągają łapy po pieniądze. Trzeba mieć k.urwa tupet.

Po pierwsze, przez bardzo ale to bardzo długi czas w/w piłkarze wykazywali zrozumienie, ale wielu z nich przez ponad pół roku nie dostawało pensji. Nie, to nie jest normalne - wykonujesz swoją pracę, to powinieneś otrzymywać pensję. Już widzę Ciebie jak przez pół roku kasy nie dostajesz..

Iliev? Iliev po żadnych sądach nie chodzil, a grał PRZYZWOICIE. Jovanovic? Zwłaszcza po przestawieniu na stopera tworzył z Głową najlepszą parę stoperów w lidze.

W kwestii Jaliensa, mniej więcej od lutego do kwietnia/maja 2013 grał na blokadach, które już robił we własnym zakresie bo klub nie chciał dawać kasy. A z drugiej strony, nie chciał przechodzić rehabilitacji bo wiedział jaka na niego spadnie krytyka. Dopiero jak się doleczył, to samą koncówke seoznu 2012/2013 miał całkiem niezłą. Kolejny fakt, jak w listopadzie/grudniu 2012 zbierano w klubie na schlachetną paczkę, niektorzy dali po kilkaset zlotych, on jak sie dowiedzial o co chodzi, na nastepny dzien przyniosl 15 tys w gotowce, mimo ze dawno nie mial placone. Nie jego wina ze ktos podpisal z nim taki kontrakt.

Skoro chu** wiesz, to sie nie wypowiadaj na ten temat..

swiety37 09.10.2015 11:40

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pysio (Post 1416606)
Tak, ale wytłumaczcie mi dlaczego Ci piłkarze mając "ważne kontrakty" z Wisłą grali w innych klubach? Też tak robicie, że jak zmienicie prace bo szef Wam miesiąc nie płacił to staracie się wydoić całą kasę należną Wam za pozostałe miesiące jakie mieliście zapisane w kontrakcie mimo, że pracujecie już w innej firmie?


Odeszli z winy klubu. Znaleźli kluby które im płaciły mniej. Wisła pokrywać musiała tylko (aż?) różnicę tego co by zarabiali u nas i tego co w nowym klubie dostawali.

AntyMod 09.10.2015 11:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez swiety37 (Post 1416618)
Odeszli z winy klubu. Znaleźli kluby które im płaciły mniej. Wisła pokrywać musiała tylko (aż?) różnicę tego co by zarabiali u nas i tego co w nowym klubie dostawali.


czy tzn ze gdyby tak czysto teoretycznie Chytry Dziad Smuda podpisal jutro kontrakt z Huraganem Pierdziszewo za 1 tys zlotych to i tak co miesiac Wisła musialaby myu placic dodatkowo 59 tys tego haraczu ??? zawsze myslalem ze nie mozna miec dwoch kontraktow jednoczesnie

JEDREK76 09.10.2015 12:23

Cytat:

Pierwotnie napisane przez WislaFan123 (Post 1416610)
[...] Jovanovic? Zwłaszcza po przestawieniu na stopera tworzył z Głową najlepszą parę stoperów w lidze. [...]

Jego przypadek, jest akurat idealnym przykładem próby wyłudzenia. Wisła czekała bodaj 1,5 roku na Jego powrót do gry, rozwiązując kontrakt dopiero kiedy żaden z lekarzy w Polsce nie dawał Mu zgody na grę w piłkę nożną. Wówczas Marco znalazł sobie lekarza w Szwajcarii który Mu taką zgodę podbił. Czy gra gdzieś w tej chwili?
Jak sprawdziłem na stronie serwisu 90.minut ponoć jest piłkarzem pierwszoligowego klubu FK Vożdovac.
Tylko, że sprawdzając na oficjalnej stronie tego klubu nie ma Go w ogóle w kadrze drużyny
http://fkvozdovac.rs/prvi-tim-sezona-20152016/

zaś inna strona informuje, że zagrał w dwóch meczach tej rundy
http://int.soccerway.com/teams/serbia/fk-vozdovac/3227/

Wchodząc w szczegóły zagrał 90 minut przegranego przez Vożdovac meczu w II kolejce
http://int.soccerway.com/matches/201...njica/2040053/

i jedynie 37 minut kolejnego meczu III kolejki, po czym jeszcze przed przerwą został zmieniony
http://int.soccerway.com/matches/201...dovac/2040057/

Od tej pory już nie grał. Być może przyplątała się jakaś kontuzja. Nie wiem i współczuje Gościowi, bo naprawdę piłkarzem był dobrym i grając dawał z siebie wszystko, ale nic na siłę. Skoro kilku lekarzy wypowiedziało się, że grając ryzykuje życiem, to jednak coś w tym niestety jest.
To jest tak, jakby ktoś stracił całkowicie wzrok i nadal chciał pracować jako kierowca autobusu.

Viper 09.10.2015 12:23

^^ Jeżeli Smuda sam by podjął taką decyzję, że olewa pracę w Wiśle i bierze inną, gorzej płatną posadę. To nic by mu się od Wisły nie należało. Tymczasem to klub zakończył współpracę, zgodnie z zapisami w kontrakcie.

Kurz 09.10.2015 12:42

Cytat:

Pierwotnie napisane przez JEDREK76 (Post 1416622)
Jego przypadek, jest akurat idealnym przykładem próby wyłudzenia. Wisła czekała bodaj 1,5 roku na Jego powrót do gry, rozwiązując kontrakt dopiero kiedy żaden z lekarzy w Polsce nie dawał Mu zgody na grę w piłkę nożną.

I tutaj przydałaby się wiedza medyczna. Sarkoidoza to choroba, w której u większości osób w stadium 1 i 2 dochodzi do samoistnego wyleczenia, zazwyczaj do 2 lat od zachorowania. Spokojnie zatem mogło być tak, że w ciągu 1.5 roku, gdy czekaliśmy na poprawę, takowej nie było, a dopiero potem doszło całkowitej remisji.

JEDREK76 09.10.2015 12:50

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kurz (Post 1416624)
I tutaj przydałaby się wiedza medyczna. Sarkoidoza to choroba, w której u większości osób w stadium 1 i 2 dochodzi do samoistnego wyleczenia, zazwyczaj do 2 lat od zachorowania. Spokojnie zatem mogło być tak, że w ciągu 1.5 roku, gdy czekaliśmy na poprawę, takowej nie było, a dopiero potem doszło całkowitej remisji.

Ok, lekarzem nie jestem, ale jedno pytanie: gra w tej chwili?

pysio 09.10.2015 13:12

chyba fife na konsoli :)

http://allegro.pl/playstation-4-ps4-...718208327.html

Kurz 09.10.2015 14:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez JEDREK76 (Post 1416625)
Ok, lekarzem nie jestem, ale jedno pytanie: gra w tej chwili?

Akurat sama gra w podstawowym składzie jakiejś drużyny nie jest wyznacznikiem jego zdolności bądź nie do gry, szczególnie po takiej przerwie.

JEDREK76 09.10.2015 14:29

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kurz (Post 1416638)
Akurat sama gra w podstawowym składzie jakiejś drużyny nie jest wyznacznikiem jego zdolności bądź nie do gry, szczególnie po takiej przerwie.

Albo jest zdrów, albo nie. Raczej przez przypadek Gość nie schodzi z boiska w 37 min. meczu.
I to jest właśnie wg mnie próba wyłudzenia. Najpierw na siłę szukanie lekarza, który Mu podbije zdolność do gry, a następnie po 8 m-cach od rozwiązania kontraktu przez Wisłę (I 2015), co jest zazwyczaj wystarczającym okresem do przygotowania się do gry (w przypadku zdrowego zawodnika) 127 min. w I lidze serbskiej i już nawet tenże Klub nie umieszcza Go w kadrze I drużyny (a nie podstawowym składzie, jak sugerujesz) na swojej oficjalnej stronie.

szprotson 09.10.2015 15:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez rafkur (Post 1416603)
Dwa: dzisiaj nas to boli ale niestety pozostali wymienieni chcą dostać swoje, które należy się im jak psu buda. Zobowiązania trzeba podejmować świadomie i je spłacać. Nikt nas nie zmuszał do podpisywania kontraktów. Pretensje można mieć tylko do tych, którzy te kontrakty podpisywali oraz do tych, którzy na to wyrazili zgodę.

Jak kupisz grunt na ktorym zbudujesz dom a potem Cie zaleje woda i okaże sie ze to był grunt nie pod budowe to tez miej pretensje do siebie - nikt Cie nie zmuszał.
Bierzesz kredyt we frankach - tez pretensje tylko do samego siebie...

Kurz 09.10.2015 16:55

Cytat:

Pierwotnie napisane przez JEDREK76 (Post 1416639)
Albo jest zdrów, albo nie. Raczej przez przypadek Gość nie schodzi z boiska w 37 min. meczu.

Nie nawiązuję do jakiegoś konkretnego przypadku, a tym bardziej jego sytuacji w FK Voždovac. Skoro jednak już przy nowym klubie jesteśmy, sam brak w kadrze nie musi mieć związku z sarkoidozą. Oczywiście możliwy jest również nawrót choroby i nie byłoby to nic nadzwyczajnego, ale w takim przypadku wszystko wyjdzie w badaniach.

gooro33 09.10.2015 17:12

Cytat:

Pierwotnie napisane przez szprotson (Post 1416644)
Jak kupisz grunt na ktorym zbudujesz dom a potem Cie zaleje woda i okaże sie ze to był grunt nie pod budowe to tez miej pretensje do siebie - nikt Cie nie zmuszał.
Bierzesz kredyt we frankach - tez pretensje tylko do samego siebie...

Dokładnie kolego możesz mieć pretensję tylko do siebie.
Ograniczenia umysłowe nie dają prawa do późniejszych roszczeń.
Wyjdź na dach i z niego skocz, później powiesz ojcu że to jego wina bo nie powiedział Ci że połamiesz sobie wszystkie kości..

rafkur 09.10.2015 17:52

Cytat:

Pierwotnie napisane przez szprotson (Post 1416644)
Jak kupisz grunt na ktorym zbudujesz dom a potem Cie zaleje woda i okaże sie ze to był grunt nie pod budowe to tez miej pretensje do siebie - nikt Cie nie zmuszał.
Bierzesz kredyt we frankach - tez pretensje tylko do samego siebie...

W swoim poście miałem dać dokładnie przykład tych nieszczęsnych franków ale w końcu nie dopisałem )))
Najpierw podpisujemy kontrakt/bierzemy kredyt a potem jak już się okazuje, że jednak chujnia się robi to się obrażamy na cały świat a głównie na przelewy. Podpisujesz =płacisz.
Jovanovic jest faktycznie specyficznym przypadkiem ale żaden z nas nie zna prawdy w 100%. Mógł grać czy nie mógł grać? Nie wiem, chcę wierzyć, że faktycznie nie mógł i nie chodziło tu tylko o zerwanie kontraktu z winy zawodnika.

arti 09.10.2015 18:00

Cytat:

Pierwotnie napisane przez element (Post 1416599)
Dla innych piłkarzy nie było problemu zrozumieć problemy finansowe klubu.. a wyzej wymienieni mają na nie wyjebane, na Twój ukochany klub i i tym samym na Ciebie i chodzi im tylko o kasę.
Oni się Tobą przejmują? Wisłą? jej problemami? w dupie to mają. To przestać się przejmować nimi.

Przez dwóch z nich dzisiaj mamy większe problemy, choć zapomnieli kto im dał zarobić i wyciągnął z marginesu. Prawdziwych poznaje się w biedzie.

I odpowiedzialni za taki stan rzeczy są m.in. Genkov, Iliev, Jovic, Jovanovic i Jaliens, którzy SWOJĄ GRĄ doprowadzili do problemów finansowych klubu. Trzeba było grać lepiej to pieniądze by się znalazły, a klub sportowo byłby w lepszej sytuacji wyjściowej. Ale skoro grać się nie chciało i grało się ch.ujowo to pieniędzy nie ma. Prosta zasada. Ale te k.urwy są bez zasad i choć zrujnowali nasz klub to pierwsi wyciągają łapy po pieniądze. Trzeba mieć k.urwa tupet.

:lol::lol::lol:

szprotson 09.10.2015 18:50

Cytat:

Pierwotnie napisane przez rafkur (Post 1416649)
W swoim poście miałem dać dokładnie przykład tych nieszczęsnych franków ale w końcu nie dopisałem )))
Najpierw podpisujemy kontrakt/bierzemy kredyt a potem jak już się okazuje, że jednak chujnia się robi to się obrażamy na cały świat a głównie na przelewy. Podpisujesz =płacisz.
Jovanovic jest faktycznie specyficznym przypadkiem ale żaden z nas nie zna prawdy w 100%. Mógł grać czy nie mógł grać? Nie wiem, chcę wierzyć, że faktycznie nie mógł i nie chodziło tu tylko o zerwanie kontraktu z winy zawodnika.

Widzisz, chyba mnie nie zrozumiales bo to szydera była poniewaz wiekszość ludzi, zwykłych ludzi, nie była świadoma tego w co sie wjebali oraz nie znali podstawowej zasady ekonomii pt' bierz kredyt w tym w czym Ci płacą"
Tak samo Cupiał nie spodziewał sie ze Holendrzy wraz z BB wjebią go na minę. Bo to była mina, grubo przepłaceni zawodnicy nie warci hajsów które zarabiali, a potem to tak naprawde pasożyty. Winą Cupiała jest ze dobrał złych ludzi którzy mu doradzali, ba, dalej to robi ale niestety taki mamy klimat. Ludzie którzy nie gospodarują swoimi pieniedzmi tylko cudzymipotrafią je dość lekko roz.......ić.
Oprę się na przykładzie z życia : Szpital X dostał grube dofinansowanie na zakup pewnego rodzaju sprzętu. Na wnioskach itd podpisuje się dyrektor lecz to nie on dobiera sprzęt tylko ludzie którzy są pod nim. I Ci ludzie np. wybierają sprzęt A bo jest tanszy od B poniewaz dostana w kieszeń pewną kwotę. Im lata i powiewa czy ten sprzęt bedzie dobrze słuzył czy nie, bo Oni za rok dwa pięć zmienią pracę i dalej będą kręcić lody a cały splendor dziadostwa spadnie na barki dyrektora ktory tak naprawde dopiero po jakimś czasie orientuje sie ze został wyrolowany. Ludzie nie widzący papierów jebią na prawo i na lewo dyrektora który, sory, ale winny tutaj nie był. Wg. tego co napisałeś w poprzednim poście powinien sam być sobie winny ze zatrudnił tych ludzi, niemniej jednak pamiętaj ze w PL istnieje domniemanie niewinności wiec tenże dyrektor domniemywał ze zatrudnieni ludzie działają na zysk a nie na szkode szpitala. Sprawa kończy się tak ze dyrektor jest wyjebany, szpital wpada w długi a Ci co napełnili kieszenie napełniają je już w innym ośrodku...


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 06:16.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl