Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Patriotycznie (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=8280)

Arapaho 15.12.2011 13:52

Sorry za off ale Hamas_kr to Ty byłeś wczoraj na Twente w kurtce Malopolscy patrioci?tak z ciekawości pytam.

Kocur 16.12.2011 20:45

INFO - bardzo pozytywne.

Cytat:

Legendarny obrońca Wizny z 1939 roku zostanie pośmiertnie majorem

"Rz" dowiedziała się, że MON uhonoruje jednego z największych bohaterów Września 1939 r. Drogę do pośmiertnego awansu kapitana Władysława Raginisa otworzyło niedawne znalezienie jego ciała w miejscu słynnej bitwy pod Wizną.


– Dla mnie, jako polskiego oficera, kapitan Raginis jest wzorem. Jednym z najdzielniejszych żołnierzy Rzeczypospolitej – powiedział "Rz" płk Sylwester Janicki z sekretariatu dyrektora generalnego MON. – Wartości, które były mu bliskie, są bliskie Wojsku Polskiemu również dziś. Dlatego, aby oddać hołd kapitanowi Raginisowi, podjęliśmy kroki zmierzające do awansowania go na majora.


Uroczystość ma odbyć się w przyszłym roku pod Wizną, w rocznicę bitwy, która rozegrała się tam między 7 a 10 września 1939 roku. Wraz z Raginisem awansowany zostanie por. Stanisław Brykalski, który poległ u jego boku.<\p>Oficerowie na czele kilkuset żołnierzy przez trzy dni bronili się przed 42-tysięcznym korpusem gen. Heinza Guderiana. Gdy zabrakło amunicji, kapitan Raginis nie poszedł do niewoli, ale rozerwał się granatem. Bitwa przeszła zaś do historii jako "polskie Termopile".


Ciało oficera znaleziono w tym roku w miejscu bitwy. Jego tożsamość potwierdziło badanie DNA. Między szczątkami znaleziono łyżkę od granatu i kilkanaście odłamków. To ostatecznie potwierdziło, że opowieść o heroicznej śmierci oficera była prawdziwa.
Obok ciała znajdowała się także przerdzewiała pętla z drutu, za pomocą której – ciągnąc za nogę – wydobyto po bitwie nadpalone ciało Raginisa z bunkra. Inaczej się nie dało, bo wejście zostało zawalone betonem. Początkowo oficera pochowano w miejscu bitwy. Gdy Wizna dostała się pod okupację sowiecką, bolszewicy kazali go jednak wykopać i przenieść w pobliże drogi do Białegostoku. Tam zapomniane ciało polskiego bohatera leżało do tego roku.


Odnaleźli je nie przedstawiciele państwowej instytucji, ale grupa miłośników historii ze Stowarzyszenia Wizna'39. To oni dokonali ekshumacji i zapłacili za badania DNA. – To, że mogliśmy przyczynić się do pośmiertnego awansu kapitana, to dla nas powód do dumy. Wreszcie Polska doceni jednego ze swoich największych bohaterów – powiedział "Rz" szef Wizny'39 Dariusz Szymanowski.


Ostatnio dotarł on do dokumentów, które rzucają nowe światło na wydarzenia, które rozegrały się pod Wizną w 1939 roku. Z relacji oficerów, którzy stacjonowali w pobliskim Osowcu – kapitana Wacława Schmita oraz majora Antoniego Korpala – wynika, że gen. Czesław Młot-Fijałkowski świadomie pozostawił Raginisa na straconej pozycji. Oficer został poświęcony, aby umożliwić wycofanie się polskim oddziałom.


– Do tej pory uważano, że Raginis dysponował 720 żołnierzami. Analiza nowych źródeł skłoniła nas do przekonania, że nie miał nawet tego. Pod jego komendą mogło znajdować się góra 360 ludzi – mówi "Rz" Szymanowski. – Wszystko to pozwala sądzić, że bitwa pod Wizną miała jeszcze bardziej dramatyczny przebieg, niż sądziliśmy. A kapitan Raginis zasługuje na jeszcze większy szacunek.

Kocur 25.01.2012 13:39

Pomnik Armii Krajowej



Cytat:

W końcu krakowskim radnym po pół roku prób i wpadek udało się przegłosować lokalizację pomnika Armii Krajowej. Ma stanąć na bulwarze Czerwieńskim w okolicy ulicy Smoczej. Zgodnie jednak z wytycznymi konserwatora, monument zostanie przesunięty bliżej Wisły, żeby nie zasłaniał widoku na Wawel.


- Żołnierze Armii Krajowej cieszą się, że w końcu udało się uchwalić tę lokalizację - powiedział Ryszard Brodowski, prezes Światowej Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Wierzy, że przesunięcie pomnika na większa przestrzeń, bliżej mostu Grunwaldzkiego, pozwoli na postawienie okazałego obelisku.

Pomnik kombatanci chcieli odsłonić w lutym 2012 roku, w 70. rocznicę założenia Armii Krajowej, ale przez kłótnie radnych i ciągłe zmiany lokalizacji nie zdążą. Dopiero teraz prezydent miasta może ogłosić konkurs architektoniczny na projekt pomnika.

Wcześniejsze lokalizacje, m.in. postument po pomniku radzieckiego marszałka Iwana Koniewa, owiany złą sławą plac Biskupi, czy zbyt mały teren przed Muzeum Armii Krajowej były nie do przyjęcia. Sensowną alternatywą było jeszcze wnętrze ronda Mogilskiego, które wskazywał Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Wybrano jednak bulwary i najważniejsze, że obrońcy Polski z czasów wojny i okupacji czują zadowolenie.

Arapaho 25.01.2012 13:45

To może tak informacyjnie

http://www.muzeum-ak.krakow.pl/wydar...ge/zap1(7).jpg

Arapaho 26.01.2012 12:51

Ciekawy artykuł o działalności OUN/UPA w Polsce :

Cytat:

Po likwidacji tych grup podziemie OUN w Polsce praktycznie nie istniało. Jednakowoż po przemianach w Polsce w 1989 roku, OUN odnowiła się w innej roli. Opracowano i wydano dla kadry kierowniczej super tajną - 60 stronnicowa instrukcję: jak należy postępować na obecnym etapie. Jako główny cel postawiono zadanie wybielenia całkowicie ze zbrodni UPA na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej różnymi środkami: konferencje naukowe, odczyty, wciskanie się do redakcji wydawnictw, gazet i telewizji, słowem wszędzie tam gdzie trzeba, nie żałują środków z FWU (Fundusz Wyzwolenia Ukrainy) na działalność i przekupywanie Polaków, wśród których znajdą się osoby sprzedajne. Dążyć do potępienia operacji „Wisła” przez Sejm i Senat RP.

Otóż ze strony polskiej w tych sprawach zrobiono (pochopnie moim zdaniem) aż za dużo. Senat RP 03 sierpnia 1990 roku - licząc na wzajemność Ukrainy w potępieniu OUN-UPA za ich zbrodnie – potępił operację wojskową „Wisła”. Sejm RP pierwszy uznał niepodległość Ukrainy. Postawiono pomnik w Jaworznie w hołdzie zmarłym tam osobom. Postawiono pomniki dla UPA w powiatach przemyskim i jarosławskim. Dotuje się z naszych pieniędzy wydawane w języku ukraińskim „Nasze Słowo”, Prezydent Kwaśniewski, hańbiąc się sam swoimi słowami, nazwał 18 kwietnia 2002 r. operację „Wisła” haniebną, a ze strony parlamentu Ukrainy, rządu i prezydentów nie uczyniono nic. Nie było ani potępienia OUN–UPA za mordy, ani skromnego słowa „przepraszamy”. I to właśnie jest niepokojące. Dlatego że prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko jednoosobowo – nie licząc się z nikim – 12 października 2007 r. swoim Ukazem Nr 965/2007 nadał Szuchewycz Romanowi ps. ”Taras Czuprynka” – dowódcy batalionu „Nachtigall” i głównodowodzącemu UPA - stopień generała chorążego i tytuł „Bohatera Ukrainy”, nie mówiąc o przyznanych przywilejach dla członków UPA.

Nietrudno było zauważyć, że nieprzemyślane uroczystości „pojednania” – 11 lipca 2003 r. w Pawliwce (dawny Poryck ) na Wołyniu i 13 maja 2006 w Pawłokomie w powiecie rzeszowskim były dla Polski raczej kompromitujące niż uroczyste. Do Porycka nie wpuszczono naszych kombatantów (oficerów w mundurach), którzy tworzyli 27 Wołyńską Dywizję Piechoty AK na Wołyniu, a w Pawłokomie paradowali upowcy w mundurach i w pełnej gali orderów, nadanych im za morderstwa dokonane na Polakach. Postawiono również marmurowy, ponad 15 tonowy pomnik z nazwiskami 366 osób – Ukraińców, rzekomo zamordowanych w Pawłokomie przez polski oddział AK, chociaż dowodów na to nie ma.

pietras1234 26.01.2012 16:54

Czy możesz podać źródło artykułu?

Arapaho 26.01.2012 19:51

Strona UB-ka który wydał książkę na temat działalności UPA oskarżajac przy tym wielu komuchów - www.kuzmicz.pl

Belzebub 26.01.2012 20:02

http://www.youtube.com/watch?v=u62kF9XJ6Jc Nowe Hemp Gru!
Swoją droga niezłym paradoksem dla historii tego kraju będzie fakt, że dzisiaj jedynymi grupami patriotów są kibole, po części tez hiphopowcy, głównie raperzy próbujący zaszczepić to w swoich odbiorcach i na pierwszym miejscu... "moherowe berety".
Czyli grupy od wielu lat "gnojone" przez media, społeczeństwo i jedyny prawidłowy swiatopogląd!

Arapaho 27.01.2012 10:54

Rotmistrz Pilecki. Cena odwagi http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/rotm...wiadomosc.html

Cytat:

Komuniści nie tylko go zamordowali, ale chcieli unicestwić jego nazwisko i dokonania. Losy rotmistrza Witolda Pileckiego – jednego z najmężniejszych żołnierzy całej II wojny światowej – są jedną z najbardziej tragicznych polskich historii w XX wieku.

http://m.onet.pl/_m/9a5e64453310f0b7...26c2c,46,1.jpg

Pilecki jako pierwszy więzień obozu Auschwitz wyniósł poza druty szczegóły hitlerowskich zbrodni. Jego raporty na ten temat były znakomitą wywiadowczą robotą, ale jeszcze bardziej sensacyjne było to, jak Pilecki do oświęcimskiego piekła w ogóle trafił.

Dał się bowiem Niemcom celowo złapać. A po dwóch i pół roku w obozie, kiedy jego konspiracyjna działalność była zagrożona, po prostu uciekł. Hitlerowcom się wymknął, za to nie udało mu się ujść z życiem z powojennej Polski. Jej władze zgotowały mu tortury, fałszywe oskarżenia i haniebną śmierć.


Kim był rotmistrz Witold Pilecki – bohater, z którego próbowano zrobić zdrajcę?

Patriota z zesłania

Urodził się na początku wieku w rosyjskiej Karelii. Jego rodzina znalazła się na zsyłce w Rosji za udział w powstaniu styczniowym. Rodzice wraz z czwórką dzieci przeprowadzili się wreszcie do Wilna, gdzie Witold się uczył. Nim zrobił maturę, przez trzy lata był w wojsku. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej: najpierw w obronie Grodna, a potem w bitwie warszawskiej i wyzwalaniu Wilna.

Kiedy po wojnie go zdemobilizowano, próbował studiować na wileńskim Uniwersytecie Stefana Batorego (Wydział Sztuk Pięknych). Wobec choroby ojca musiał jednak objąć opiekę nad rodzinnym majątkiem w Sukurczach, na terenach dzisiejszej Białorusi. Zamieszkał tam razem z żoną Marią, którą poślubił w 1931 r.

Nie zapomniał jednak o wojsku i wojsko nie zapomniało o nim. W latach 20., będąc w rezerwie, ćwiczył z ułanami, zaś w latach 30. założył w swoim powiecie oddział Konnego Przysposobienia Wojskowego. Formacja ta, złożona z ochotników z własnymi wierzchowcami, miała być szkolona przez rezerwistów kawalerii – oczywiście na wypadek wojennej mobilizacji.

Od kawalerzysty do konspiratora

Z końcem sierpnia 1939 r. jego oddział przydzielono do dywizji piechoty. W pierwszych dniach wojny rozbiły ją w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego niemieckie dywizje pancerne.

Wkrótce cała polska armia cofała się, czekając bez skutku na pomoc z Zachodu. Kiedy zaś wkroczyły do Polski oddziały radzieckie, tysiące żołnierzy mogło tylko próbować przebijać się na Węgry albo trafić do niewoli.

Pilecki nie zamierzał znaleźć się ani wśród jednych, ani wśród drugich. Dostał się do okupowanej Warszawy i dołączył do jednej z organizacji konspiracyjnych: Tajnej Armii Polskiej. Formalnie pracował jako przedstawiciel hurtowni kosmetycznej. Pod tą przykrywką obejmował kolejne funkcje w TAP.

Do piekła z wyboru

"Później dopiero jedno to słowo mroziło krew w żyłach ludziom na wolności, spędzało sen z powiek" – pisał dużo później w swoich raportach Pilecki. W połowie 1940 r. nazwa "Auschwitz" nie była jeszcze powszechnie kojarzona w okupowanym kraju.

Dlaczego Pilecki dał się schwytać w łapance, z fałszywymi papierami? >>>
Obóz istniał dopiero od kilku miesięcy. Powoli zaczynał się okrywać złą sławą jako narzędzie terroru skierowanego przeciw Polakom. W sierpniu wywieziono z Warszawy pierwszy transport: ponad 1,5 tys. ludzi, głównie schwytanych w ulicznych łapankach.


Jaki był ich los? Co się właściwie działo w obozie w Oświęcimiu? – na takie pytania polski ruch oporu szukał odpowiedzi. Potrzebne były informacje i Pilecki znalazł najprostszy sposób, by je zdobyć: dostać się do obozu. I taki też plan zaproponował swoim przełożonym.

Kiedy do Auschwitz wysłano z Warszawy drugi transport, Pilecki się w nim znalazł. Dał się schwytać w łapance, z fałszywymi papierami – na nazwisko Tomasz Serafiński – w kieszeni. Miał nie tylko zdobyć i przekazać informacje o tym, co się dzieje w obozie, ale też założyć tam komórkę ruchu oporu.

Wielki młyn, co przerabia ludzi na popiół

"Kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na ziemi i zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią" – pisał o swoim przybyciu do Auschwitz. Nawet tak odważny człowiek nie był przygotowany na codzienność tego miejsca. Od razu był świadkiem rozstrzelania kilkunastu osób ze swojego transportu.

"Niech nikt z was nie sądzi, że kiedykolwiek wyjdzie stąd żywy... porcja jest tak obliczona, że żyć tu będziecie 6 tygodni" – obwieścił jeden z komendantów obozu.

Pilecki zwracał uwagę na to, że z wyjątkowym okrucieństwem traktuje się w obozie inteligentów. Raportował budowę urządzeń zagłady; opisywał, jak więźniowie jedzą, śpią i chorują, jak są zabijani przez strażników-sadystów pracą, "gimnastyką" i w egzekucjach.

"Wielki młyn, co przerabiał ludzi żywych na popiół" – pisał o Auschwitz, i to jeszcze zanim powstały komory gazowe i krematoria w Birkenau.

Pierwszy napisał o Zagładzie

Zajmował się też tworzeniem obozowej konspiracji pod nazwą Związku Organizacji Wojskowej. Miała się ona kontaktować z ruchem oporu poza obozem (również przez radiostację!), dostarczać więźniom ciepłą odzież, żywność i leki; kierować ich do lżejszej pracy. Próbowano też przygotować zbrojne powstanie w obozie.

W 1942 r. sam tylko ZOW liczył blisko 800 więźniów. "Do organizacji wciągnąłem kolegów 105, 106, 107" – w ten sposób, numerami, opisywał towarzyszy z ruchu oporu.

W czerwcu 1942 r. doszło do brawurowej ucieczki czterech więźniów, którzy wyjechali z obozu ukradzionym samochodem, przebrani za esesmanów. Jeden z uciekinierów miał już wtedy przy sobie notatki Pileckiego. A ten pisał o pierwszych próbach masowego gazowania ludności żydowskiej w Birkenau.

Pełna treść raportów Pileckiego ujrzała światło dzienne dopiero ponad pół wieku po wojnie. Ale pierwsze z nich – przekazywane również przez komórkę ruchu oporu w obozowej pralni i przez innych uciekinierów – były jednocześnie pierwszymi świadectwami Holocaustu.

Te doniesienia trafiły na Zachód wcześniej niż np. znany raport innych uciekinierów: Vrby i Wetzlera (nt. ludobójstwa węgierskich Żydów), który dotarł do rządów sprzymierzonych w połowie 1944 r.

Z niewoli do swoich

Niemcy oczywiście tropią obozową konspirację i wkrótce zaczynają przerzucać polskich więźniów, podejrzewanych o udział w ruchu oporu, do obozów w Rzeszy. Pilecki decyduje się więc uciekać z obozu. Wydostaje się z Auschwitz wraz z dwoma kolegami w Wielkanoc 1943 r. – przez obozową piekarnię.

Po brawurowej ucieczce w sierpniu dociera do Warszawy i wkrótce składa raporty w Komendzie Głównej AK. Choć wbrew jego oczekiwaniom dowództwo nie decyduje się na akcję zbrojną, obliczoną na oswobodzenie obozu, przez kolejny rok Pilecki pozostaje w kontakcie z podziemiem w Auschwitz i pomaga rodzinom uwięzionych.Dołącza wkrótce do nowej organizacji "NIE", która – na rozkaz emigracyjnego rządu – ma się przygotować do konspiracji w warunkach zbliżającej się okupacji radzieckiej. Ale wraz z powstaniem warszawskim struktury "NIE" zostają zdekonspirowane i częściowo rozbite.


Również Pilecki bierze udział w walkach w stolicy. Po upadku powstania trafia do obozów jenieckich – najpierw w Lamsdorf (Łambinowice), potem zaś w Murnau (w Bawarii). Na tydzień przed końcem wojny Pilecki, wydostawszy się z obozu oswobodzonego przez Amerykanów, przebija się do 2. Korpusu Polskiego we Włoszech.

Powrót, czyli biada bohaterom

Generał Anders ma dla niego nowe zadanie: powrót do kraju i prowadzenie wywiadu na temat sytuacji wewnętrznej. W grudniu 1945 roku Pilecki pojawia się w Warszawie jako Roman Jezierski, pracownik wytwórni perfum. Choć wojna się skończyła, powrót do kraju znów jest dlań krokiem w paszczę lwa.

Niedawnych AK-owców czy żołnierzy polskiego wojska na Zachodzie władza ludowa od samego początku uznaje za swoich wrogów. Są aresztowani przez NKWD; torturowani, więzieni, zsyłani na Syberię. Bezpieka próbuje ich skłonić do ujawnienia się (kuriozalne amnestie), by następnie stłamsić kolejnymi represjami.

Pilecki dostaje niebawem od Andersa rozkaz opuszczenia kraju – wie już wtedy, że jest poszukiwany. Ale nie chce wyjechać, bo w Warszawie jest jego żona z dziećmi. I nie ma kim go zastąpić.

Niepodległościowe podziemie jest już wówczas w stanie agonalnym, a jego szczątki są zinfiltrowane przez bezpiekę. Kiedy prowokacja przeciw komórce Pileckiego się nie udaje, zostaje on w końcu w maju 1947 r. aresztowany.

"Oświęcim to była igraszka"

Czekało go pół roku przesłuchań, prowadzonych w więzieniu na Mokotowie przez najokrutniejszych oprawców. Udało się wymusić na Pileckim podpis pod fałszywymi zeznaniami. "Oświęcim to była igraszka" – powiedział Pilecki żonie o tych przesłuchaniach, kiedy rozmawiał z nią po raz ostatni.

Oskarżono go m.in. o szpiegostwo na rzecz Andersa i przygotowanie zamachu na wysokich funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Do działalności informacyjnej na rzecz 2. Korpusu Pilecki się przyznał, tyle że z oczywistych względów nie uważał jej za zdradę.

Proces był farsą (nie dopuszczono np. świadków obrony), a orzeczenie – wyrok śmierci – miało przejść do historii jako jedna z największych zbrodni sądowych tego okresu. Wyrok wykonano w celi mokotowskiego więzienia: Pilecki zginął od strzału w tył głowy.

Grób Nieznanego Żołnierza

Gdzie dokładnie znajduje się jego ciało – nie wiadomo do dziś, bo oprawcy z bezpieki celowo pogrzebali je w nieznanym miejscu (choć prawdopodobnym jest tzw. "Łączka", dziś kwatera Cmentarza Powązkowskiego). Nazwisko Pileckiego miało być wymazane z kart historii. Podobny los zamierzano zgotować wielu byłym żołnierzom podziemia.

Haniebny wyrok na jednego z największych polskich bohaterów II wojny światowej został anulowany dopiero w 1990 r.

Zanim czyny rotmistrza doczekały się uhonorowania w wolnej już Polsce, celnie podsumował je Michael Foot. Brytyjski historyk w swej książce z końca lat 70. umieścił Pileckiego wśród "sześciu najodważniejszych postaci ruchu oporu podczas II wojny światowej".


-S- 27.01.2012 13:33

Tacy ludzie powinni być dzisiaj idolami, a nie jakieś pseudo gwiazdki. Polecam przeczytać raport rotmistrza, ciekawa lektura.

fanTS1906 27.01.2012 14:09

Bardzo ciekawy artykul, o takich ludziach powinno sie przypominac glosno w mediach. Chetnie poczytal bym wiecej podobnych historii z tamtych czasow. Wielu sie tlumaczylo ze nie wiedzialo co sie dzieje w obozch niemieckich, tymczasem Polacy rozpracowywali to niemal od poczatku i mozna bylo wiecej i szybciej podzialac w tej sprawie.

Vinci 27.01.2012 14:32

A komu się czytać nie chce, polecam spektakl Telewizji Polskiej pt. Sprawa Rotmistrza Pileckiego.
Materiały podzielony dostępny jest na Youtubie.

Jednocześnie bardzo ciekawa ekspozycja w Muzeum Schindlera. pt. "Losy kobiet w okupowanym Krakowie".

http://hist.pl/typo3temp/pics/01b541e503.jpg

http://www.miastokobiet.pl/wojna-kobiet/

-S- 27.01.2012 15:37

Ja ze swojej strony gorąco polecam www.blogbiszopa.pl Naprawdę polecam, najlepszy blog jaki widziałem.

wiślak 86 27.01.2012 16:02

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1212499)

Orientujecie się może kiedy będzie otwarcie muzeum AK?

Coś mi o uszy obiło że jest jakiś poślizg.

wiślak 86 27.01.2012 16:08

http://www.muzeum-ak.krakow.pl/wydar...ge/zap1(6).jpg


I tak przy okazji aby drugi wykład nie był pokrzywdzony...

Arapaho 27.01.2012 21:17

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wiślak 86 (Post 1213074)
Orientujecie się może kiedy będzie otwarcie muzeum AK?

Coś mi o uszy obiło że jest jakiś poślizg.

Jakie otwarcie? Muzeum jest już o lat otwarte. Gdzie te wykłady się odbywają?

Kocur 27.01.2012 22:39

Był remont i rozbudowa muzeum AK ale już wszystko otwarte.

Właśnie wybieram się ciągle jest czynne tylko poniedziałek - piątek, sam nie wiem czemu i nie ma szans się wyrobić po pracy :/

wiślak 86 27.01.2012 22:46

Właśnie "podobno" nie jest wszystko gotowe. Nie ma ekspozycji stałej są tylko czasowe i dlatego pytam.


To że kiedyś było to ja wiem i że trwał remont również :P

Arapaho 28.01.2012 17:30

65 rocznica ostatniej walki mjr Józefa Kurasia "Orła" "Ognia"

http://www.malopolscypatrioci.pl/str...rła-ognia


Cytat:

65 rocznica ostatniej walki mjr Józefa Kurasia "Orła" "Ognia" - 25 luty 2012 godz. 10 Waksmund


http://www.malopolscypatrioci.pl/str...ogienwaks1.jpg


Zmieniny został termin na 25 lutego 2012 roku.
Dnia 18 lutego 2012 jak co roku odbędą się uroczystości związane z ostatnią walką i śmiercią mjr Józefa Kurasia "Orła" "Ognia" i jego żółnierzy Kazimierza Kurasia "Kruka" i Stanisława Srala "Zimnego", którzy 21 lutego 1947 zginęli wierni do końca swemu dowódcy w nierównej walce z siłami komunistycznymi. "Chłopaki, jak giniemy to razem, żeby mi się żaden nie podał!" te słowa wypowiedział Kuraś do swych ludzi, z którymi wpadł w zasadzkę przygotowaną prze Stanisława Byrdaka, swego bliskiego współpracownika z czasów okupacji niemieckiej. W trójkącie zabudowań gospodarczych Pachów i Zagatów zostali otoczeni przez KBW, UB i MO. Ostatnią kulę ze swego automatu "Ogień" przeznaczył dla siebie. Zanim oddał strzał wydał ostatni rozkaz do swej podkomendnej "Hanki" by się podała. Zrzucony ze strychu jak kawałek szmaty był zbyt ważny dla bezpieki by pozwolono mu umrzeć. Po opatrzeniu przez sanitariusza na zadane pytanie jak się czuje "Ogień" odparł: "Jak w ruskiej niewoli". Przewieziony do szpitala w Nowym Targu umarł chwilę po północy dnia 22 lutego 1947 roku. Grobu do tej pory nie odnaleziono.

Uroczystości rocznicowe związane z ostatnią walką i śmiercią mjr Józefa Kurasia „Orła” „Ognia” oraz jego podkomendnych organizowane są od lat 90-tych ubiegłego stulecia, a dokładniej od przełomu lat 80 i 90. Organizatorami była grupa byłych podkomendnych „Ognia” zrzeszonych w Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego i Hitlerowskiego koło w Waksmundzie, na czele z prezesem Janem Sralem pseudonim „Potrzask”. Kameralne uroczystości w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Ostrowsku, (tym samym, w którym „Ogień” zawarł sakrament związku małżeńskiego z Czesławą Polaczyk) gromadziły skromną liczbę osób. W późniejszych latach uroczystości przeniesione zostały do rodzinnej wsi majora - Waksmundu, już w bogatszej oprawie. Uroczystości uświetniały poczty sztandarowe kombatantów, Wojska Polskiego oraz dzieci recytujące wiersze patriotyczne. Od roku 2008 do programu uroczystości wpisały się na stałe rekonstrukcje historyczne pokazujące życie „chłopców z lasu” jak i miejscowej ludności. Regularne stały się też przyjazdy orkiestry reprezentacyjnej Karpackiego Oddziału Straży Granicznej oraz Kompani Reprezentacyjnej tejże jednostki. Jest to największa impreza wpisana na stałe w kalendarz miejscowości Waksmund. Co roku mamy zaszczyt gościć kilkaset osób z przedstawicielami władz samorządowych oraz politykami. Obecnie organizatorem uroczystości jest Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Rocha i Zgrupowania Partyzanckiego 'Błyskawica' oraz Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych im. Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” mjr Józefa Kurasia „Orła” „Ognia”, które odpowiada za rekonstrukcje.

Serdecznie zapraszamy.




Arapaho 30.01.2012 16:39

Niestety Firma ale nutka patriotyczna wyszła niezła

http://vod.gazetapolska.pl/1101-tade...solo-zapowiedz

cfa 30.01.2012 20:48

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Proud (Post 1190088)
Tak jak widać po wypowiedziach niektórych Polaków z tego filmu, nie tylko w Dywizjonie 303 walczyli nasi Rodacy. Mój wujek latał w Dywizjonie 300 razem z kilkoma innymi pilotami, pojedynczy polscy piloci latali w innych dywizjonach. Podobno nawet 10 Dywizjonów składało się w dużej części z Polaków.

"Nigdy w dziedzinie ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym".
Winston Churchill


Dywizjon 303 wykazał się bardzo dobrą skutecznością w Bitwie o Anglię dlatego też jest najpopularniejszym. Chyba każdy czytał opowiadanie o tej jednostce napisane przez Arkadego Fiedlera.
Jeśli ktoś lubi takie tematy gorąco polecam książkę o Polish Fighter Team. Tytuł "Cyrk Skalskiego" napisana przez Grzegorzów Sojdę i Śliżewskiego.

A tutaj takie nawiązanie do bitwy o anglię:
http://www.youtube.com/watch?v=PJKC6DQnBzc

Zdjęcia pochodzą z filmu Ciemnoniebieski Świat opowiadającego o czeskich pilotach. Film też polecam :)

wiślak 86 31.01.2012 16:31

Dwa ciekawe linki o BOHATERZE :

Raport do obowiązkowego przeczytania:
http://www.polandpolska.org/dokument...tolda-1945.htm

i film z teatru telewizji:
http://www.youtube.com/watch?v=hAI3K61mS70


PS.
Wiecie co jest dla mnie niezrozumiałe że tak ważny temat ma 3str ale .......enie o meczu którego jeszcze nie było ponad 30!!
Wychodze jednak z założenia że nie ilość a jakość się liczy.

Arapaho 31.01.2012 20:56

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wiślak 86 (Post 1214058)
Dwa ciekawe linki o BOHATERZE :

Raport do obowiązkowego przeczytania:
http://www.polandpolska.org/dokument...tolda-1945.htm

i film z teatru telewizji:
http://www.youtube.com/watch?v=hAI3K61mS70


PS.
Wiecie co jest dla mnie niezrozumiałe że tak ważny temat ma 3str ale .......enie o meczu którego jeszcze nie było ponad 30!!
Wychodze jednak z założenia że nie ilość a jakość się liczy.

Bo tylu z nas się interesuje tym . Smutne choćby w kontekscie tego ile osób angażuje się w patriotyczne akcje na Lechii, Legii,Śląsku czy Lechu.

Ale wracajac do tematu:
Coś o "Łupaszce" http://www.youtube.com/watch?v=73s5SZwqkzg
O "Ogniu" http://www.youtube.com/watch?v=ZBJfMnblfkw
O "Warszycu" http://www.youtube.com/watch?v=HeCo1dHmG5k

Arapaho 31.01.2012 20:59

I o krakowskim kedywie AK. Masę archiwalnych dokumentów z naszego regionu
http://www.kedyw.info/wiki/Strona_główna

Belzebub 01.02.2012 07:24

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/wyso...wiadomosc.html
Cytat:

"100 milionów kontrybucji zabrał nam Kutschera – 200 chętnie damy, ale za… Hitlera".

Arapaho 06.02.2012 17:15

Jak zabija się paięc o naszych bohaterach?...każdy powód jest dobry jak widać w ponizszym linku dot.filmu HISTORIA ROJA.
http://vod.gazetapolska.pl/1139-hist...zyc-film-o-nsz

wiślak 86 06.02.2012 17:45

A może mi ktoś powiedzieć o co chodziło redaktorowi gdy mówił o Żołnierzach gwardii Ludowej i ich dylematach? (tzn o jaki film?)



PS. Teraz dopiero oglądnąłem Bitwe warszawską i chyba miałem szczęście że było to na YT bo większego gówna dawno nie zrobili. Chyba że ktoś mi wytłumaczy po co urbańska tam śpiewa? i w ogóle te sceny z nią? co ona wniosła do filmu? Sama bitwa trwała może 3min. Porażka a nie film. Z tego co znalazłem kosztował ponad 27mln. Ciekawe czy ktoś zwrócił uwagę nie tylko na treść ale i wykonanie!

Arapaho 06.02.2012 20:58

Może ci ktoś powiedzieć.Wyjaśniam : Film Historia Roja to nie epopeja opisująca sługusów Moskwy (tu przypisek Gwardia Ludowa) niszczących Polaków i wprowadzających obcy reżim a wprsot przecwinie żeby było to podstawą do blokowania filmu, jego bezustannego okrajania i niszczenia pracy ludzi mimo że już wydało sie na to pieniądze- bo wtedy mogłaby to być jako taka wymówka.

wiślak 86 06.02.2012 21:23

tylko że ja to zrozumiałem jako odniesienie do już istniejącego filmu dlatego pytam Którego?

Arapaho 07.02.2012 09:27

To źle zrozumiałeś. Reżyser nie odnosił się do konkretnego filmu o gwardii ludowej bo by to nie miało sensu . Wyraźnie mówi że to nie film o byle jakim temacie (czytaj np. o gwardii ludowej ) tylko o poważnej sprawie , żołnierzach NSZ - sprawie zapomnianej i jeszcze dodatkowo zokopywanej w obecnych czasach. Dlatego nie zasługuje na takie traktowanie.

Jak cie interesuje watek armii/gwardii ludowej to propagandowych filmów było sporo : "Zakazana Piosenka"- zmanipulowane powstanie warszawskie, "Kierunek berlin" o LWP , czy "Ogniomistrz kaleń" o akcji Wisła i walkach z UPA i WiN. Czterech Pancernych pewnie znasz:)

wislak68 07.02.2012 11:07

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1215573)
Jak cie interesuje watek armii/gwardii ludowej to propagandowych filmów było sporo : "Zakazana Piosenka"- zmanipulowane powstanie warszawskie, "Kierunek berlin" o LWP , czy "Ogniomistrz kaleń" o akcji Wisła i walkach z UPA i WiN. Czterech Pancernych pewnie znasz:)

"Barwy walki" na podstawie książki Moczara.

Arapaho 08.02.2012 11:54

61 lat temu zamordowano "Łupaszkę"

Cytat:

61 lat temu komuniści stracili mjr. Zygmunta Edwarda Szendzielarza, ps. "Łupaszka" - wielkiego patriotę, dowódcę partyzanckiego walczącego zarówno z Niemcami, jak i Sowietami i ich polskimi poplecznikami.

Szendzielarz brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r., następnie działał w konspiracji w ramach Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. To właśnie wtedy przyjął pseudonim "Łupaszka" (po słynnym zagończyku z okresu walk z bolszewikami w latach 1919-1920 ppłk. Jerzym Dąbrowskim).

Od 1943 do 1947 r. Szendzielarz dowodził V Wileńską Brygadą AK. Prowadziła ona walki zarówno z Niemcami i ich litewskimi sojusznikami, jak też partyzantką sowiecką. Formalne rozwiązanie 5 Wileńskiej Brygady AK nastąpiło 23 lipca 1944 r. w okolicy wsi Porzecze w Puszczy Grodzieńskiej. Szendzielarz z resztkami Brygady podporządkował się 20 września 1944 r. komendantowi Okręgu Białostockiego AK ppłk. Władysławowi Liniarskiemu ps. "Mścisław". Ten nakazał "Łupaszce" trwać w Puszczy Białowieskiej i organizować kadrowy oddział z rozbitków z nowogródzkich i wileńskich oddziałów AK.

Wkrótce potem nastąpiła mobilizacja Brygady w okolicy wsi Oleksin w powiecie Bielsk Podlaski. Odtąd prowadzono walki z regularnymi oddziałami Armii Czerwonej i LWP, KBW, NKWD oraz grupami UB i MO. Szczególną uwagę zwracano na likwidację agentów komunistycznych i członków PPR. Rozbijano posterunki MO i urzędy gminne, urządzano zasadzki. W połowie maja 1945 r. Brygada liczyła ok. 200 ludzi i składała się z pięciu pododdziałów: trzech szwadronów, kompanii szturmowej i drużyny podoficerskiej. W 1946 r. "Łupaszka" odtworzył V Wileńską Brygadę pod swoim dowództwem, mającą działać na obszarze Pomorza oraz Warmii i Mazur. W połowie sierpnia 1946 r. – wobec coraz silniejszego nasycenia terenu siłami komunistycznymi – mjr Szendzielarz podjął decyzję przejścia w Białostockie i połączenia się z VI Brygadą, co nastąpiło do połowy października.

Pod koniec kwietnia 1947 r. udał się na Śląsk, gdzie zamieszkał w miejscowości Królowe. Dowództwo polowe nad VI Brygadą przekazał ppor. Władysławowi Łukasiukowi ps. "Młot", sobie pozostawił natomiast ogólną komendę.

Wobec zagrożenia aresztowaniem wkrótce przeniósł się do Zakopanego. Przez cały czas utrzymywał przez łączników kontakt z VI Brygadą. Przekazywał "Młotowi" ogólne wytyczne dotyczące dalszej działalności bojowej oraz informował o sytuacji w kraju i rozkazach płynących z komendy Okręgu Wileńskiego AK.

W czerwcu 1948 r. UB rozpracował i rozbił Okręg Wileński AK. W rezultacie 30 czerwca 1948 r. w Osielcu pod Jordanowem mjr Szendzielarz został aresztowany.

Natychmiast po aresztowaniu, "Łupaszka" został przewieziony do Warszawy i osadzony w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. Przebywał tam 2,5 roku, do 8 lutego 1951 r. 23 października 1950 r. rozpoczął się proces byłych członków Okręgu Wileńskiego AK.

Mjr Szendzielarz nie prosił o łaskę. Został skazany 2 listopada 1950 r. przez sędziego Mieczysława Widaja na wielokrotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Mokotowie

Kocur 09.02.2012 15:11

Bardzo rzadki w naszym kraju przejaw sprawiedliwości !

Cytat:

Warszawski sąd skazał na 8 lat więzienia 89-letniego byłego chorążego UB Jerzego R., za zastrzelenie żołnierza AK oraz znęcania się nad innym




R. zapowiada apelację.
Sąd uznał, że R. zastrzelił Władysława Urbanka nie w obronie koniecznej - jak twierdził, ale działając z zamiarem zabójstwa. Sąd Okręgowy dwa razy już skazywał R. na 8 lat więzienia, ale wyroki te uchylał potem sąd apelacyjny. 8 lat to jeden z najsurowszych wyroków z oskarżenia pionu śledczego IPN, który ściga zbrodnie ludzi aparatu władzy PRL.


Sprawa dotyczy wydarzeń z lipca 1946 r. w Odrzykoniu (Podkarpacie), gdy kilku funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa z Jerzym R. przyszło do domu Urbanka - rolnika, byłego żołnierza AK - aby go zatrzymać. Jego matka powiedziała im, że jest on w polu, a zarazem wysłała 16-latkę by go ostrzegła. O przebiegu wydarzeń wiadomo z zeznań ówczesnej dziewczyny i jeszcze jednej dziewczyny, która była na polu. Zeznały one, że R. z bezpośredniej odległości pierwszy strzelił do Urbanka.


R. twierdzi, że Urbanek uderzył go widłami. - Gdy upadłem, zalany krwią, chciał mnie nimi przebić; wtedy strzeliłem - mówił. Od wyroków skazujących dwa razy odwoływał się adwokat R., który wnosił o jego uniewinnienie. Twierdził, że zastrzelił on Urbanka w obronie koniecznej (co zwalnia od odpowiedzialności), a zeznania świadków są rozbieżne. Dziś sąd uznał wyjaśnienia R. za niewiarygodne i niespójne, a wiarę dał świadkom.

Karamazow 09.02.2012 15:36

8 lat za zabójstwo to sprawiedliwość? a to, że już ma 89 lat jest mało istotne.
apropo 2 lat za Stan Wojenny i słynnego ,,odpierd olcie się od generała" przypomniała mi się dwulicowość GW, która do dziś nie odpier doliła się od Pinocheta. Różnica między nimi jest taka, że Pinochet zrobił coś dobrego dla swego kraju, a Jaruzel? co zrobił dobrego dla Polski?

Kocur 09.02.2012 15:38

W sensie że został wydany wyrok ...
W świetle 2 lat za Stan Wojenny 8 lat tutaj to sukces ...


Nigdy nie będzie prawdziwej sprawiedliwości za zabójstwo - wszystkim ubekom życzę gorących kotłów

Zakilles 10.02.2012 11:41

Zapraszamy na uroczystość 65 rocznicy ostatniej walki i śmierci mjr. Józefa Kurasia "
 
http://i39.tinypic.com/osfnro.jpg

SRH "Błyskawica" zaprasza 25 lutego 2012 do Waksmundu na uroczystości ku czci mjr Józefa Kurasia "Orła" vel "Ognia".

Dnia 25 lutego 2012 jak co roku w Waksmundzie odbędą się uroczystości związane z ostatnią walką i śmiercią mjr Józefa Kurasia "Orła" vel "Ognia" i jego żołnierzy: Kazimierza Kurasia "Kruka" i Stanisława Srala "Zimnego", którzy 21 lutego 1947 zginęli wierni do końca swemu dowódcy w nierównej walce z siłami komunistycznymi. "Chłopaki, jak giniemy to razem, żeby mi się żaden nie poddał!" - te słowa wypowiedział Kuraś do swych ludzi, z którymi wpadł w zasadzkę przygotowaną przez Stanisława Byrdaka, swego bliskiego współpracownika z czasów okupacji niemieckiej.
W trójkącie zabudowań gospodarczych Pachów i Zagatów zostali otoczeni przez KBW, UB i MO. Ostatnią kulę ze swego automatu "Ogień" przeznaczył dla siebie. Zanim oddał strzał wydał ostatni rozkaz do swej podkomendnej "Hanki", by się poddała. Zrzucony ze strychu jak kawałek szmaty był zbyt ważny dla bezpieki by pozwolono mu umrzeć. Po opatrzeniu przez sanitariusza na zadane pytanie jak się czuje "Ogień" odparł: "Jak w ruskiej niewoli". Przewieziony do szpitala w Nowym Targu umarł chwilę po północy dnia 22 lutego 1947 roku. Grobu do tej pory nie odnaleziono...
Uroczystości rocznicowe związane z ostatnią walką i śmiercią mjr Józefa Kurasia "Orła" vel "Ognia" oraz jego podkomendnych organizowane są od lat 90-tych ubiegłego stulecia, a dokładniej od przełomu lat 80 i 90. Organizatorami była grupa byłych podkomendnych "Ognia" zrzeszonych w Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego i Hitlerowskiego koło w Waksmundzie, na czele z prezesem: Janem Sralem ps. "Potrzask".
Kameralne uroczystości w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Ostrowsku, (tym samym, w którym "Ogień" zawarł sakrament związku małżeńskiego z Czesławą Polaczyk) gromadziły skromną liczbę osób. W późniejszych latach uroczystości przeniesione zostały do rodzinnej wsi majora - Waksmundu, i odbywały się już w bogatszej oprawie. Uroczystości uświetniły poczty sztandarowe kombatantów i Wojska Polskiego oraz dzieci recytujące wiersze patriotyczne.
Od roku 2008 do programu uroczystości wpisały się na stałe rekonstrukcje historyczne, pokazujące zarówno życie "chłopców z lasu", jak i miejscowej ludności. Regułą stały się także przyjazdy orkiestry reprezentacyjnej Karpackiego Oddziału Straży Granicznej oraz Kompanii Reprezentacyjnej tejże jednostki. Jest to największa impreza wpisana na stałe w kalendarz oficjalnych uroczystości obchodzonych przez mieszkańców Waksmundu.
Co roku mamy zaszczyt gościć kilkuset aktywnych uczestników oraz widzów na czele z przedstawicielami władz samorządowych oraz licznymi politykami. Obecnie organizatorem uroczystości są: Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Rocha i Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" oraz Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych im. Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" mjr Józefa Kurasia "Orła" vel "Ognia", które odpowiada za rekonstrukcje.
Serdecznie zapraszamy: 25 lutego 2012, Waksmund
(2km na wschód od Nowego Targu)

Bronex 10.02.2012 18:25

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Arapaho (Post 1215573)
To źle zrozumiałeś. Reżyser nie odnosił się do konkretnego filmu o gwardii ludowej bo by to nie miało sensu . Wyraźnie mówi że to nie film o byle jakim temacie (czytaj np. o gwardii ludowej ) tylko o poważnej sprawie , żołnierzach NSZ - sprawie zapomnianej i jeszcze dodatkowo zokopywanej w obecnych czasach. Dlatego nie zasługuje na takie traktowanie.

Jak cie interesuje watek armii/gwardii ludowej to propagandowych filmów było sporo : "Zakazana Piosenka"- zmanipulowane powstanie warszawskie, "Kierunek berlin" o LWP , czy "Ogniomistrz kaleń" o akcji Wisła i walkach z UPA i WiN. Czterech Pancernych pewnie znasz:)

A propos Twojego wpisu. Przypomniał mi się taki wywiad Jerzego Zalewskiego z człowiekiem ,którego nazwiska niestety nie pomnę. Rozmówca reżysera opowiadał jak w PRL spece od propagandy tworzyli odpowiedni obraz "bohaterskiej" GL/AL. No weźmy takie kino. Projekt scenariusza filmu. Rzecz dzieje się w okupowanej Polsce. Młoda zakochana para (chłopak !!! dziewczyna !!! normalna rodzina ;-) ) idzie ulicą zostaje pojmana przez gestopowców. Potem następują mocno realistyczne sceny tortur i brutalności towarzyszące przesłuchaniu. Bicie, zrywanie paznokci wiecie o co chodzi. Ostatecznie zapada wyrok. Rozstrzelać. Młodzi ludzie są wiezieni na miejsce kaźni do lasu. Doły przygotowane. Bohaterowie nie chcą umierać. Niemcy już mają oddać salwę gdy z lasu wybiegają dzielni partyzanci z AL/GL . Rozwalają szkopów i ratują z opresji chłopaka i dziewczynę.

I tak utrwalało się za komuny obraz dzielnej partyzantki rodem z PPR czy KPP. Z kolei ci ,o których jest film Zalewskiego czyli żołnierzach NSZ , byli ukazywani jako obrzydliwi faszyści w wysokich czarnych, podkutych butach.

Czytałem sporo materiałów o "Żołnierzach Wyklętych" chociaż i tak jest ich relatywnie niewiele i muszę napisać ,że to byli ludzie ogromnie bohaterscy. W sytuacji beznadziejnej podjęli walkę z sowieckim okupantem i sługusami Moskwy spod znaku PPR-u i Bieruta.

Św. Mikołaj 10.02.2012 21:51

http://www.youtube.com/watch?v=GLu4pV1Qu5w

EnigmaWP 11.02.2012 04:15

Za Patriae Fidelis:

Cytat:

W sobote 28 stycznia odbyl sie w Londynie drugi zjazd czlonków i sympatyków Stowarzyszenia Patriae Fidelis. W zwiazku z tym, iz pojawilo sie na tym spotkaniu sporo nowych twarzy, których nie bylo na zebraniu zalozycielskim, kazdy z uczestników krótko sie przedstawil. Znajdywala sie wsrod nas calkowita mieszanka pogladowa i ideologiczna - przedstawiciele wielu roznych organizacji narodowych jakie dzialaja w Polsce, wolnosciowcy, monarchisci, chrzescijanie i ateiści, oraz ludzie ktorzy dopiero od niedawna zaczeli sie interesowac grupami o profilu spolecznym. Ktos moglby powiedziec – mieszanka wybuchowa? Wybuchowa na tyle, ze kazdy z nas zgodzil sie, ze nie istnieja pomiedzy nami zadne znaczace podzialy, a najwazniejszy jest jeden cel – promocja i kultywowanie polskich tradycji w Wielkiej Brytanii. A przy tym integracja w doborowym gronie.

Podczas obrad wygloszono cztery referaty, po których wymieniono sie spostrzezeniami, pogladami i uwagami zwiazanymi z ich tematyka. Omówiono plany na nastepny miesiac oraz dalsza przyszlosc stowarzyszenia a takze podsumowano tego co dotychczas udalo nam sie dokonac.

Tematy referatów zwiazane byly z wydarzeniami z historii Polski i ruchu narodowego jakie mialy miejsce w styczniu a takze dotyczyly spraw biezacych. Poniewaz 2 stycznia minela 73 rocznica smierci wielkiego Polaka, ideologa ruchu narodowego i konstruktora niepodleglej Polski, Romana Dmowskiego, kolega Krystian przyblizyl jego postac oraz najwazniejsze idee które zostawil nam w spadku. Prelekcja pod tytulem "Roman Dmowski a mlodziez obozu narodowego"omawiala m.in wzajemne relacje przywódcy ruchu narodowego i jego mlodziezowej czesci.

W zwiazku z sytuacja naszych rodaków na ziemiach utraconych, kolega Michal, wiceprezes Stowarzyszenia Sympatykow Pogoni Lwow, wyglosil odczyt "Sytuacja Polaków na Kresach - sposoby wspierania walki o zachowanie narodowej tozsamosci." Omowil jeden z waznych sposobow walczenia o swiadomosc narodowa Polaków, ktora przetrwala dziejowe burze i mogla stanowic niezniszczalny fundament ich zycia, czyli sport. Jako przyklad podal m.in reaktywacje przedwojennych polskich klubów sportowych - Pogoni Lwów i Junaka Drohobycz. Przyblizyl ich dzialalnosc, problemy jakie napotykaja, polityke wladz Polski w stosunku do Kresowian oraz sukcesy stowarzyszenia sympatyków Pogoni Lwów którego jest dzialaczem.

Kolega Bartosz porównal zyciorysy trójki zasluzonych dla Polski dzialaczy ruchu narodowego oraz opisal ich dzialalnosc i ciezkie zyciowe wybory. Jako Polacy musimy pamietac o naszych zrywach narodowo-wyzwolenczych, takze o tych bolesnych i przegranych, wsród których jednym z najwiekszych bylo powstanie styczniowe rozpoczete 22 stycznia 1863r, oraz uczyc sie na bledach. Bartosz przygotowal z tej okazji referat "Powstanie styczniowe jako kolejny krok na drodze do odzyskania niepodleglosci Polski" w którym przypomnial to wazne wydarzenie z dziejów naszego narodu. Nastepnie Jurek i Krzysztof w swoich wystapieniach opisali funkcjonowanie studenckich Polish Societies na uniwersytetach w Wielkiej Brytanii. Opowiedzieli oni o trudnosciach zwiazanych z tworzeniem takich grup, m.in. o tym jak zalozyciele pierwszych Polish Societies recznie wyszukiwali polskich imion lub nazwisk wsrod list wszystkich studentow a nastepnie zapraszali ich na spotkania. Czesto Polacy urodzeni juz w Anglii lub nawet ci niedawno przybyli zapominaja o swoich korzeniach, o polskiej mowie. Celem Patriae Fidelis jest wspieranie kazdej inicjatywy majacej na celu krzewienie tozsamosci polskiej wsrod Polakow na obczyznie. Poruszono tez temat waznej inicjatywy czyli Congress of Polish Societies, na ktorym rok temu w Cambridge czesc naszych dzialaczy miala przyjemnosc brac udzial. Ow kongres zajmuje sie zrzeszaniem polskich grup studenckich i stanowi bardzo wazny integracyjny krok naprzod dla polskiej mlodziezy. Na najblizszym marcowym kongresie w Edynburgu z pewnoscia nas tez nie zabraknie.

Komu nie udalo sie przyjechac na to spotkanie Patriae Fidelis a jest zainteresowany nasza dzialalnoscia, proszony jest o kontakt pod (jedyny funkcjonalny) e-mail naszego stowarzyszenia – [email protected]

Przed nami wiele ciekawych akcji i inicjatyw juz w tym miesiacu. Najblizsze spotkanie 25 - lutego. Wiecej informacji podamy wkrotce!

„Polubcie” nas na facebooku aby byc na biezaco! www.facebook.com/PatriaeFidelis.pl
Wiecej info na nowej stronce: www.patriaefidelis.pl

wiślak 86 11.02.2012 12:38

Nie żebym był upierdliwy albo się czepiał ale czy nie moglibyście tekstu napisać z polskimi znakami? Czy już wszystko trzeba tak upraszczać?


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 05:24.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl