![]() |
|
http://w.obronie.s7.w.krakowie.prv.pl/
Bo nasi politycy regionalni chuja robią i chuja mogą... to weźmy wkoncu sprawy w swoje ręce i podpisujmy się pod petycją do twardogłowych... Wszyscy wiemy jak jeździ sie po Krakowie, i jak ważne są u nas inwestycje drogowe z punktu widzenia rozwoju miasta... |
Cytat:
a Ty myślisz że sam walił w gardło? Podejrzewam że wczoraj było ich z kilkunastu na sali |
Cytat:
|
Cytat:
Jak to co zmienia? Trzeba pietnować patologiczne zachowania i upubliczniać takich ludzi! Ja Ty i inni jakby w pracy napili sie alkoholu myślę że w ciągu dnia bysmy z pracy wylecieli. Według ciebie to wogóle po co ujawnili że Dorn był pod wpływem przecież co to zmieni. Na trzeźwo czy po pijaku tak samo będa głosować. Zresztą co zmieni pisanie na forum zamknąć forum! |
Sergio, nic z tego posta nie wynika.
Podzieliłbym tą sprawę na dwie kwestie. Faktem jest, że politycy piją i to nie mało. Tak samo ciągną z butli policjanci, lekarze czy księża. Natomiast inną sprawą jest picie w pracy co powinno być od razu piętnowane, aby nie było przypadku, że pijany chirurg może być dopuszczony do operacji, że pijany taksówkarz będzie rozwoził ludzi po sylwestrze, czy taki pijany polityk będzie reprezentował kilkadziesiąt tysięcy obywateli w Sejmie. Do tego potrzebne jest jednak przyzwolenie na walkę z takimi patologiami, a nie widzę tego w społeczeństwie gdzie nie jest problemem, że ktoś sobie wsiądzie do samochodu po jednym piwie. |
|
Cytat:
Rozumiem że każdy... przynajmniej wiekszosć lubi sie napić i tego nie neguję. Tak samo policjant, lekarz, ksiądz czy hodowca owiec i to jest ich prawo... ale nie podczas pracy. Szczególnie jak politycy którzy zarabiają pieniądze z naszych podatków, mają obowiązek słuzyc przykładem. Ale jak Schetyna mówi że to mógł być stres bo było ważne głosowanie to co tu sie dziwić zwykłemu obywatelowi. Przez takie właśnie pisanie i co to zmieni jest taka sytuacja jak obecnie. |
jakby robił za 2 tyś na miesiąc to miałby powód sie napic i bym nawet go zrozumiał ale nie za 12 tyś zł tyle ile te nieudaczniki w sejmie miesięcznie zarabiają.
Ten z PSL-u tez nieźle trafiony http://www.youtube.com/watch?v=JUqmqe44VBM To też dobre http://www.youtube.com/watch?v=sgwt7...eature=related |
Sergio, chyba się nie rozumiemy, bo ja ostro neguję tą praktykę i już od kilku lat walczę z tym narodowym pijaństwem, bo jak widzę że przyjeżdża do mnie kurier, któremu z paszczy wali wódą to czemu mam nie zadzwonić na policję? Jak dla mnie to mój obowiązek.
|
Sejm zaakceptował poprawki Senatu - subwencje dla partii politycznych od nowego roku będą o połowę niższe.
"za" była Platforma i PJN. |
Cytat:
I powolutku może się robić system dwu blokowy. Czyli na scenie politycznej zostanie tylko PO i PIS. jak Wy to widzicie ? |
Czuję się w obowiązku odpowiedzieć Siwemu:
W listopadzie 2008 r. rząd przygotował Plan Stabilności i Rozwoju, którego celem było wzmocnienie polskiej gospodarki wobec światowego kryzysu finansowego i stabilizacja systemu bankowego. W ramach planu m.in.: - przeprowadzono oszczędności w budżecie państwa, dzięki czemu znaleziono dodatkowe 21,1 mld zł (zapisane w nowelizacji budżetu); Powtórzę to co napisałem już wcześniej:"A wydatki ciął tak skutecznie że są one znacznie większe niż za rządów PiS (polecam wywiad z p. Gilowską w Rz) a deficyt budżetowy i dług publiczny zaczęły szybować." (bo prawdopodobnie w moim poprzednim poście umknęła Ci informacja że wydatki budżetowe za Vincenta wzrosły a nie spadły). I dodam (bo z samego faktu że posługujesz się argumentem sławetnych 21,1 mld oszczędności wnioskuję że nie śledzisz na bieżąco prasy ekonomicznej) że te "oszczędności" to prawdopodobnie najbardziej obśmiewany ostatnio przez ekonomistów różnej barwy (od Balcerowicza przez Rybińskiego, Gomułkę po Gronickiego) występ Vincenta. Z łaski swojej sprawdź najpierw jakie pozycje składają się na te "cięcia" a potem (jeśli jeszcze bedziesz miał ochotę) możemy je szczegółowo przedyskuować. Gdzie napisałem, że to zasługa Vincenta? Gdzie napisałem, że jego działania przyczyniły się do przejścia suchą stopą przez kryzys? Chyba, że chodzi Ci o fragment argumentacji FT. Niestety, ja dla nich nie piszę. A tak twoim zdaniem, to jest jakiś ojciec sukcesu zielonej wyspy? "A może dlatego, że minister Rostowski w kryzysie opowiadał się za cięciem wydatków, a nie za ich zwiększniem, jak robiły pozostałe kraje UE?" Odnosiłem się właśnie do tego zdania (wydaje mi się że poźniej je wyedytowałeś ale w momencie gdy pisałem swój komentarz ono było zamieszczone jako twoja opinia). Z kontekstu dyskusji wnioskowałem że uważasz że bardzo istotne dla efektu "zielonej wyspy" miały być działania Vincenta. Jeśli tak nie uważasz to oczywiście źle odczytałem Twoje poglądy. Podejrzewałem że nie piszesz dla FT ale dziekuję za wyjaśnienie. Wydaje mi się że każdy kto personalnie starał by się wskazać osobę odpowiedzialną za "zieloną wyspę" popełni błąd. Wskazać można co najwyżej kilka elementów które w swojej kombinacji i przy splocie czynników zewnętrznych spowodowały to że nie wpadliśmy w formalnie zdefiniowaną recesję (przy pełnej świadomości że tzw: zielona wyspa to przede wszystkim PR). Ewentualna dyskusja na ten temat może być bardzo ciekawa i jeśli masz ochotę służę. To twoje zdanie. Dla wielu osób 300 tysięcy nowych miejsc w placówkach nie jest bez znaczenia. Myślę że dla szerokich rzesz osób związanych z gospodarką rybną ustawa o stawach hodowlanych jest tak samo ważna jak ustawa o żłobkach dla przedszkolanek. No to teraz już wiesz ;-) Dzięki Nie ma co porównywać ustaw, o których piszę poniżej, do nikomu niepotrzebnej ustawy o parytetach. No popatrz. Czyżby PO miało ważniejsze priorytety od "ofensywy ustawowej?" Wszystkie projekty ustaw trafiły już do Sejmu. Mam na myśli pakiet zdrowotny, powodziowy, pakiet konsolidacji finansów publicznych, pakiet społeczno-cywilizacyjny. I długo wyczekiwany pakiet deregulacyjny. Te też porównasz do stawów rybnych? :) Powiedziałbym że jest to "due course of business". Jeśli Ty uważasz że to ofensywa to Twoja opinia. Przecież nikt nie może Ci zabronić dowodzenia że kot jest lwem. Wybacz, nie jestem Marqiem :-) Dzięki ale to akurat wiedziałem. Odniosłem tylko mylne wrażenie że masz podobne do niego poczucie humoru. Ale tak jak pisałem wcześniej: pomyliłem się. |
emj10,
Poczuwam się w obowiązku odnieść również i do Twojego postu Ja też nie jestem Marqiem :D Dzięki że informujesz ale w Twoim przypadku nie miałem nawet takich podejrzeń. Zastanawiam się, czy Wy tak na poważnie zastanawiacie się nad tą "ofensywą jesienną" ... Ja bardzie z nudów ale kolega Siwy chyba na poważnie. Z resztą akapitu się zgadzam. Tak właśnie od 5 lat, bo wielu z nas zapomina, że rząd Belki (wg. mnie najlepszy w dwudziestoleciu) bez problemu wprowadził reformą zdrowotną i częściowo reformę finansów publicznych wg. planu Hausnera. Z tym że rząd Belki był najlepszy nie zgadzam się absolutnie. Typowy rząd na przeczekanie powołany po to aby odwlec egzekucję na SLD. Zresztą oni sami twierdzą że jego powołanie okazało się błędem. Zwykła starta czasu i niepotrzebna anarchizacja Państwa. Ciekawą sprawą jest, że Balicki wtedy forsował przekształcenie szpitali w spółki użyteczności publicznej, a PO i PiS były przeciwko temu. Wydaje mi się że nie bez znaczenia w zrozumieniu mechaniki tego zagadnienia jest to kto miałby przekształcać szpitale. Poza tym PO i PiS zablokowały wtedy mechanizm ponownego zadłużania szpitali przez co po 5 latach sytuacja w służbie zdrowia jest jeszcze gorsza. Ale ta polityka bywa przewrotna :) Nie jestem specjalistą w zagadnieniach ekonomiki sektora ochrony zdrowia ale wydaje mi się że orientuje się na tyle abym mógł napisać że Twoja opinia wyrażona powyżej wydaje się być mocno kontrowersyjna. Wydaje mi się że nie masz świadomości tego ile fortun wyrosło na obrocie tzw: "należnościami szpitalnymi". Zgadnij z jakim obozem politycznym zwiazani byli "przedsiębiorcy" działający w tym sektorze. Gdyby plan Hausnera zrealizowano do końca to nie byłoby problemu np z KRUS-em, czy systemem emerytalnym, a tak przez 5 lat słabych rządów mamy to co mamy. Byłbym bardzo wdzięczny gdybyś wyjaśnił ktore to elementy planu Hausnera miałyby rozwiązać problem KRUS czy systemu emerytalnego?? To co piszesz brzmi dla mnie jak kompletna abstrakcja. A takie miał efekty Hausner: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Hausner-odszedl-Plan-reformy-finansow-publicznych-zrealizowano-w-nieco-powyzej-50-1271035.html Łącznie PiS dostał ok. 30 mld zł rezerwy w roku 2006. Co z tym zrobił to wszyscy wiemy Nie chce odnosić się do propagandowego wystąpienia Jurka Hausnera ale zawsze intrygowało mnie to w jaki sposób on wyliczał te swoje "procenty realizacji planu". Moim zdaniem ściemniał. I drugie pytanie do Ciebie emjocie: w jaki sposób na podstwie informacji przedstawionych w tym linku wyliczyleś te 30 mld rezerwy w roku 2006? Chętnie dowiedziałbym się też co PiS zrobił z 30 mld podarowanymi mu rzekomo przez poprzedni rząd. |
Cytat:
Cytat:
Przy okazji, Bardzo ciekawy artykuł z Rz, który wyjaśnia konieczny wzrost wydatków. Wrzucę fragment: Gwałtownie zwiększając wydatki, rząd Jarosława Kaczyńskiego jednocześnie głęboko obniżał dochody budżetu i to w taki sposób, że koszt tych zmian spadł prawie wyłącznie na następców. Zmniejszono składkę rentową, wprowadzono ulgę w PIT na wychowywanie dzieci oraz wprowadzono dwie stawki PIT-u w miejsce trzech. Jedynie redukcja składki rentowej zaczęła obowiązywać (i to tylko w części), kiedy rządził Jarosław Kaczyński (od 1 lipca 2007 r. wprowadzono pierwszą część obniżki; koszt tej zmiany poniesiony w 2007 roku wyniósł nieco ponad 5 mld – ponad 4 razy mniej niż budżet płaci za niższą składkę teraz). Problem, co zrobić z powstałą na skutek tych wszystkich zmian wyrwą w dochodach budżetu, pozostawiono następcom, a wyrwa ta jest niebagatelna. Koszt w przyszłym roku dla budżetu obniżenia składki rentowej można szacować na około 24 mld, ulgi prorodzinnej – na ponad 3 mld, a nowej skali podatkowej – na 4-5 mld. W sumie, z budżetu, na który nałożono dodatkowe wydatki, ubyło ponad 31 mld dochodów. Kiedy zamiast redukować wydatki, się je zwiększa, obniżka składek i podatków nie może być trwała. Również na obecnym rządzie ciąży zwiększanie wydatków. Np. rokrocznie przyznawał kosztowne dla budżetu podwyżki nauczycielom (kolejną mają otrzymać w przyszłym roku), wydłużył urlopy macierzyńskie, upowszechnił dopłaty do kredytów na zakup pierwszego mieszkania, zgodził się przyjąć ciężar wypłaty części postojowego i spłaty kredytów mieszkaniowych za osoby, które straciły pracę. Jednak część z nowych wydatków ma wygasnąć, zgodnie z przyjętymi ustawami, wraz z końcem kryzysu. Ponadto, w przeciwieństwie do poprzedniego rządu, obecny ma też zasługi w ograniczaniu wydatków. Np. w budżecie na 2009 rok zmniejszył wydatki inne niż najważniejsze kategorie wydatków sztywnych o 5 mld (w przeszłości, w tym także po pojawieniu się tzw. dziury Bauca, te wydatki zawsze były zwiększane); wprowadził emerytury pomostowe, które zawęziły możliwości przedwczesnego odchodzenia z rynku pracy (poprzednicy, pod naciskiem związków zawodowych, systematycznie wydłużali okres obowiązywania poprzednich, kosztownych dla finansów państwa, przepisów); podjął się dokończenia reformy rentowej (tutaj również poprzednicy wykazywali się pełną uległością wobec grup nacisków). Wszystkie zmiany, które rujnowały budżet i trafiły do podpisu Lecha Kaczyńskiego, były przez niego podpisywane. Natomiast ustawy, racjonalizujące wydatki publiczne, prezydent konsekwentnie wetował – np. reformę rentową, czy wprowadzenie emerytur pomostowych. Cytat:
Cytat:
Powołujesz się przy okazji na "ekonomistów różnej barwy", choć ranking FT, ułożony przez siedmiu wybitnych ekonomistów, uważasz za niekompetentny, a argumentacje pisma za pełną bełkotu. To jak to w końcu jest? Którzy ekonomiści mają właściwe kompetencje, by oceniać działania Vincenta? O pozostałych oszczędnościach piszę troszkę wyżej. Cytat:
Cytat:
|
Siwy,
Pozwolisz że zaproponuje zmianę formuły naszej dyskusji. W jej trakcie pojawiło się kilka wątków które omawiane w jednym poście powodują pewien chaos informacyjny i przyczyniają się do tego że poza nami dwoma nikt inny nie orientuje się w tym o czym piszemy. W takiej sytuacji mod będzie miał pełne prawo zaproponować nam abyśmy że swoją dyskusją przenieśli się na priv. Dlatego sugerowałbym abyśmy spośród tematów które poruszyliśmy wybrali jeden i skoncentrowali się tylko na nim starając się nie wprowadzać nowych tematów pobocznych. Wskazane też byłoby abyśmy pisali zwartym tekstem bez komentowania poszczególnych zdań. Są trzy tematy które wyłowiłem z naszej dyskusji warte moim zdaniem dalszej polemiki: przyczyny "zielonej wyspy" w Polsce, ocena Vincenta, ocena polityki gospodarczej PO. Jeśli coś mi umknęło czekam na Twoją sugestię. Pozostawiam Ci prawo wyboru tematu na którym powinniśmy się skoncentrować. I pozwolisz że aby ułatwić Ci wybór odniosę się do Twoich komentarzy: Przed kryzysem byliśmy średniakami, jeśli chodzi o wzrost PKB - wyprzedzała nas choćby Estonia. W czasie kryzysu staliśmy się mistrzami. Biorąc to pod uwagę, określanie Polski "zieloną wyspą na morzu recezji" jest jak najbardziej uzasadnione. Problem polega na tym że gdybyś wziął średni wzrost z ostatnich kilku lat to by wyszło że pomimo spadków w ostatnim roku taka np: Słowacja ma średni wzrost z tych lat cały czas większy niż Polska. Jest tak że w rozgrzanych gospodarkach spadek w okresie recesji jest z reguły większy niż w tych wolniejszych (innymi słowy zamiast chwalić się zieloną wyspą obecnie można by wstydzić się niższego wzrostu w latach wcześniejszych). Gdybyś chciał rozwijać ten temat dalej wybierz "zieloną wyspę" :-D. Kryzys zawsze zmniejsza dochody państwa i zwiększa wydatki, m.in. na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Duża cześć wydatków - jak zauważa również były wiceminister Gomułka - jest przeznaczona na inwestycje infrastrukturalne. Nie dyskutujemy o dochodach. Jeśli chodzi o wydatki przeczytaj wywiad z Gilowską z Rz. Chcesz dyskutować to zagadnienie: wybierz ocena polityki PO. Też uważam, że "zielona wyspa" była efektem wielu czynników. Przyczyniło się do tego m.in. obniżenie podatków i składki rentowej przez rząd PiS-u (z poparciem PO). Wydaje mi się jednak, że odrzucenie przez rząd pakietu stymulacyjnego PiS i propozycji Lecha Kaczyńskiego, która zakladała obniżkę VAT o 3%, było dobrym posunięciem. Jeśli rząd zgodziłby się na takie rozwiązania, deficyt prawdopodobnie byłby jeszcze większy. Mogę się oczywiście mylić, bo ekonomistą nie jestem, ale pozytywne artykuły w nieżależnych poważnych pismach zagranicznych skłaniają mnie do dobrej oceny działań PO. Lubisz szperać w internecie. Sprawdź prosze o ile PiS propował na pakiet stymulacyjny i porównaj proszę ze wzrostem deficytu za Vincenta. Jeśli chcesz rozwijać to dalej wybierz ocena plityki PO (z wyjątkiem wątku o artykułach w prasie zagranicznej wtedy wybierz (ocena Vincenta) Oszczędności w resortach wynoszą: MSWiA ok. 1 mld 215 mln zł, infrastruktury - ok. 191 mln zł, finansów - ok. 530 mln zł, gospodarki - ok. 58 mln zł, środowiska - ok. 61 mln zł, kultury - ok. 220 mln zł, sportu i turystyki - ok. 36 mln zł, nauki i szkolnictwa wyższego - ok. 872 mln zł, obrony narodowej - ok. 1 mld 947 mln zł, edukacji narodowej - ok. 556 mln zł, pracy i polityki społecznej ok. 326 mln zł, rolnictwa 231 mln zł, rozwoju regionalnego - ok. 2 mln zł, skarbu - ok. 8 mln zł, sprawiedliwości - ok. 587 mln zł, MSZ - ok. 35 mln zł, zdrowia - ok. 336 mln zł. Przyjął też nową formę finansowania wydatków infrastrukturalnych na sumę 9,7 miliarda złotych. Po pierwsze sprawdź bo podane kwoty moim zdaniem nie sumują się do 21 mld. Po drugie podałeś rozbicie na poszczególne ministerstwa. Spróbuj znaleźć podobne rozbicie na zadania (inwestycje, wydatki bieżące). Sprawdź ile z tych "oszczędności" jest zwykłym przesunięciem wydatków z roku 2010 na 2011 a ile przeklasyfikowaniem wydatków. Chcesz dalej dyskutować wybierz temat Vincent. Powołujesz się przy okazji na "ekonomistów różnej barwy", choć ranking FT, ułożony przez siedmiu wybitnych ekonomistów, uważasz za niekompetentny, a argumentacje pisma za pełną bełkotu. To jak to w końcu jest? Którzy ekonomiści mają właściwe kompetencje, by oceniać działania Vincenta? Ekonomiści oceniali akurat nie Vincenta ale jego "oszczędności". Ale o ile mi wiadomo to ich prywatna ocena jego osoby znacząco się nie różni. Jeśli chodzi o ocenę Vincenta przez brytyjskie media to rzucając hasłowo: rodak, układ z Radkiem (byłym dziennikarzem brytyjskim), status jego żony, zlecenia na reklamę. Chcesz dyskutować wybierz temat Vincent. Jeśli chodzi o oszczędności, to ważna była również reforma emerytur pomostowych, która tylko w tym roku przyniosła dwa miliardy złotych oszczędności. Wciąż nie mogę zrozumieć, czemu PiS był przeciwny tej reformie. Pewnie z tych samych powodów z których opozycja w Niemczech czy UK głosuje przeciw projektom rządowym. Wybierz polityka PO Kompletnie ignorujesz tę ustawę. Wydaje mi się, że nawet nie byłeś łaskaw znaleźć informacji, jakie ma ona założenia. Stanowczo mnie przeceniasz jeśli myślisz że znam założenia wszystkich ustaw rządowych. Wskazuję tylko, co rząd zrobił w czasie tej "jesiennej ofensywy". Czytając ten temat odnosłem wrażenie, że "rząd nie robi nic". A tak nie jest, dlatego się odezwałem. Z nudów. Ale czy robi tyle żeby można było obronić tezę o "jesiennej ofensywie"? |
Cytat:
Zieloną wyspą chwaliliśmy się w odniesieniu do wyników z 2009 roku, a nie w odniesieniu do średniej z kilku lat. wislak68, zachowujesz się jak typowy Polak. Lepiej szukać "dziury w całym" zamiast cieszyć się z niezłych wyników polskiej gospodarki :-) Cytat:
Cytat:
Cytat:
Jeśli chodzi o wzrost deficytu to polecam: Gwałtownie zwiększając wydatki, rząd Jarosława Kaczyńskiego jednocześnie głęboko obniżał dochody budżetu i to w taki sposób, że koszt tych zmian spadł prawie wyłącznie na następców. Zmniejszono składkę rentową, wprowadzono ulgę w PIT na wychowywanie dzieci oraz wprowadzono dwie stawki PIT-u w miejsce trzech. Jedynie redukcja składki rentowej zaczęła obowiązywać (i to tylko w części), kiedy rządził Jarosław Kaczyński (od 1 lipca 2007 r. wprowadzono pierwszą część obniżki; koszt tej zmiany poniesiony w 2007 roku wyniósł nieco ponad 5 mld – ponad 4 razy mniej niż budżet płaci za niższą składkę teraz). Problem, co zrobić z powstałą na skutek tych wszystkich zmian wyrwą w dochodach budżetu, pozostawiono następcom, a wyrwa ta jest niebagatelna. Koszt w przyszłym roku dla budżetu obniżenia składki rentowej można szacować na około 24 mld, ulgi prorodzinnej – na ponad 3 mld, a nowej skali podatkowej – na 4-5 mld. W sumie, z budżetu, na który nałożono dodatkowe wydatki, ubyło ponad 31 mld dochodów. Kiedy zamiast redukować wydatki, się je zwiększa, obniżka składek i podatków nie może być trwała. Również na obecnym rządzie ciąży zwiększanie wydatków. Np. rokrocznie przyznawał kosztowne dla budżetu podwyżki nauczycielom (kolejną mają otrzymać w przyszłym roku), wydłużył urlopy macierzyńskie, upowszechnił dopłaty do kredytów na zakup pierwszego mieszkania, zgodził się przyjąć ciężar wypłaty części postojowego i spłaty kredytów mieszkaniowych za osoby, które straciły pracę. Jednak część z nowych wydatków ma wygasnąć, zgodnie z przyjętymi ustawami, wraz z końcem kryzysu. Ponadto, w przeciwieństwie do poprzedniego rządu, obecny ma też zasługi w ograniczaniu wydatków. Np. w budżecie na 2009 rok zmniejszył wydatki inne niż najważniejsze kategorie wydatków sztywnych o 5 mld (w przeszłości, w tym także po pojawieniu się tzw. dziury Bauca, te wydatki zawsze były zwiększane); wprowadził emerytury pomostowe, które zawęziły możliwości przedwczesnego odchodzenia z rynku pracy (poprzednicy, pod naciskiem związków zawodowych, systematycznie wydłużali okres obowiązywania poprzednich, kosztownych dla finansów państwa, przepisów); podjął się dokończenia reformy rentowej (tutaj również poprzednicy wykazywali się pełną uległością wobec grup nacisków). Wszystkie zmiany, które rujnowały budżet i trafiły do podpisu Lecha Kaczyńskiego, były przez niego podpisywane. Natomiast ustawy, racjonalizujące wydatki publiczne, prezydent konsekwentnie wetował – np. reformę rentową, czy wprowadzenie emerytur pomostowych. + kryzys. Cytat:
Cytat:
Cytat:
Dyskusję proponuję kontynuować na priv. pozdrawiam |
Nie mam póki co czasu czytać całej waszej dyskusji.Ale to co piszę Siwy jeśli chodzi o "zieloną wyspę" jest dla mnie pieprzeniem.Wzrost pkb osiągamy tylko dzięki zaciąganym kredytom.Zielona wyspa to jest pier... o Chopenie PO i tyle.U nas jest recesja i to bardzo głęboka tylko inaczej się objawia.A sam Siwy odczuje to jak pożyczki które zaciąga państwo on(i reszta obywateli) będą musieli spłacać.
|
No, i wszystko jasne.
Zielonej wyspy nie było, był tylko wzrost PKB, podczas gdy reszta państw była w recesji. A dlaczego? Bo zaciągamy kredyty. I tyle. |
Oczywiście proces recesji jest o wiele głębszy, ale to co mówi PO że w Polsce jej nie ma to wprowadzanie ludzi w błąd.I tyle.
|
Sugerujesz, że nie osiągneliśmy - jako jedyne państwo w Europie - wzrostu PKB w czasach kryzysu?
Dla przypomnienia: Polska: +1 % Czechy: -4 % Słowacja: -5% Węgry: -8% Niemcy: -5% Litwa: -14% |
Owszem wzrost PKB był i jest, ale cięcia też kiedyś będą musiały przyjść, a one będą(moim zdaniem) niewspółmierne do tego co osiągneliśmy dzięki temu wzrostowi.Same cięcia odbiją się zresztą na spadku PKB i to dość wyraźnie.
|
Cytat:
Wystarczy prześledzić prognozy MFW, BŚ i OECD z tego roku, aby stwierdzić, że jesteśmy wciąż niedoszacowani: MFW marzec 2010: Polskie PKB w 2010 r. wzrośnie o 2,75 proc., a w 2011 r. o 3,25 proc. BŚ lipiec 2010: wzrost polskiego wzrostu PKB na poziomie 3,0 proc. roku 2010, i 3,7 proc. w 2011. BŚ listopad 2010: wzrost PKB Polski w 2010 r. wyniesie 3,5 proc., zaś w 2011 roku wyniesie 4,1 proc. OECD listopad 2010: wzrost gospodarczy Polski przyspieszy do 3,1 proc. w 2010 r. i do 3,9 proc. w 2011 r. |
Cytat:
Cieszę się, że zrozumiałeś swój błąd i przyznałeś, że ten wzrost w 2009 roku jednak osiągneliśmy. Przypominam, pozostałe kraje były w recesji, a niektóre odnotowały spadek ponad 15%. |
emj
Zależy co te źródła które podałeś biorą pod uwagę.Nie wydaje mi się, żeby one brały np(dla Siwego) zwiększenie podatków w przyszłym roku, zapowiadane zamrożenie dotacji unijnych dla takich krajów jak Polska, i ciecia np na budowanie nowych dróg z polskiego budżetu, zwiększenie podatków na pewno jakoś odbije się na firmach, a tym samym PKB. A budowanie nowych dróg jak wiemy jest jedną z metod na wzrost PKB-brak dotacji z unii-brak wzrostu PKB. Siwy jak dla mnie jesteś trochę krótkowzroczny, no ale cóż.Opierasz się tylko na tym co Ci powie jakiś Tusk czy Bank Światowy(nie mówię, że jestem mądrzejszy od tego banku).A nie starasz się oprzeć na własnej analizie . "np" napisałem już wcześniej, żeby nie było. |
Eurostat i Bank Światowy są w błędzie!
Greg91 wziął pod uwagę wszystkie czynniki i już ogłosił: w 2011 czeka nas recesja! PS. Greg91, masz rację. Podwyżka o 1% VAT spowoduje, że wpadniemy w recesję. A co dopiero te kraje, gdzie ta podwyżka jest większa. One z kryzysu nie wyjdą nigdy :-) A, no i oczywiście Bank Światowy i inne instytucje nie mają pojęcia o tej podwyżce. Wiesz to tylko ty. I ty - opierając się na własnej analizie (ekonomistą jesteś oczywiście) - twierdzisz, że odnotujemy w następnych latach brak wzrostu. Ba, ty nawet twierdziłeś, że nie osiągnęliśmy go w 2009 roku. Cytat:
Pogadane ;-) |
Greg91,
Nie wgłębiając się w żadne linki i wiedzę google'ową można stwierdzić, że obecnie mamy jednak więcej pozytywnych symptomów niż negatywnych dla naszej gospodarki, dlatego wzrost VAT-u (co jest również dla części przedsiębiorców na rękę) i możliwość obcięcia dotacji dla Polski nie będą kluczowe w tym działaniu. Z mojej perspektywy dodam, że jak 5 lat temu zaczynałem studia to mój wykładowca od Historii Gospodarczej powiedział, że kryzys gospodarczy zacznie się po Olimpiadzie w Pekinie i wiele się nie pomylił, bo tak naprawdę pieniądze pompowane w infrastrukturę w Chinach nakręcały gospodarkę światową i gwarantowały w miarę stabilną sytuację finansową w USA. W momencie kiedy "zielone" przestały być aż tak potrzebne Chinom, a śmieciowe obligacje w USA zaczęły pogrążać gospodarkę to stało się to co stało. Na koniec tego roku śmieciowe obligacje znów biją rekordy popularności co zwiastuje w ciągu kilku-kilkunastu miesięcy kolejną recesję, które będzie prawdopodobnie w 2012 roku. Po co ten wstęp? Dlatego, że ten scenariusz może się powtórzyć, ale tym razem również w Polsce. Wszystko zależy od tego jak będzie wyglądała sytuacja finansów publicznych na koniec 2011 kiedy to zostaną wydatkowane ostatnie pieniądze na infrastrukturę przed EURO 2012 i trzeba będzie po polskiej prezydencji w UE przejść do porządku dziennego. Jeśli nie będzie dramatu, a zostaną częściowo obcięte świadczenia socjalne to nawet 2012 rok powinien być dla nas łaskawy. |
Cytat:
Problemem polskiego budżetu nie są niskie podatki, co więcej - podatki w Polsce są dość wysokie i jest tak mniej więcej już od 20 lat a mimo to mamy dług publiczny na poziomie ponad 700 mld PLN, co dowodzi, że wina nie leży po stronie niskim danin na rzecz państwa, ponieważ takich w Polsce już dawno nie było:). Prawda jest taka, że zabawa w państwo opiekuńcze niestety czasem kończy się krachem finansów publicznych. Życie. W PO jest sporo ludzi, którzy to rozumieją, szefem klubu jest obecnie były UPRowiec, który nie zmienił przecież swoich ekonomicznych zapatrywań. PO jednak z jakiś powodów nie chcę się wziąć za porządne reformowanie mimo tego, że nic ich nie blokuje - mają nadal wysokie poparcie i własnego prezydenta. Obecnie można odnieść wrażenie, że jedynym sposobem PO na walkę z długami państwa jest podnoszenie podatków, ale przecież nie można ich podnosić w nieskończoność, ponad to jest to rozwiązanie na krótką metę o czym mówi wielu ekonomistów. i przy okazji: Cytat:
btw, A. Górski to również były UPRowiec :> |
Cytat:
|
Cytat:
Ja mam nadzieję, że sobie tylko tak nie gadali i teraz gdy mają pełnię władzy wprowadzą w końcu kilka sensowych rozwiązań, czego Wam i sobie życzę bo podnoszenie podatków to jest najgorsza rzecz jaką rządzący(jakiejkolwiek opcji) mogą zrobić polskiej gospodarce. pozdr |
Cytat:
A tak w ogóle, to przyznasz, że łatwo jest zmniejszyć podatki :). Gorzej, gdy trzeba podnosić wiek emerytalny, ograniczać przywileje itp... Cytat:
|
co wy tak coś ciągle macie do tych urzędników? ludzie się uczą (studiują stacjonarnie na państwowych uczelniach) to i normalna, wygodna, w ciepłych warunkach praca im się należy.. nie każdy musi przecież kopać rowy, lub jeździć tirem.. są zawody dla wykształconych i są dla leniwych.. pozdrawiam!
|
Cytat:
|
Cytat:
Oczywiście zawsze jest najłatwiej dowalić się do urzędasów, bo z założenia oni są bezbronni, a że zamiast pracować czasem piją kawkę, czy buszują w internecie to inna kwestia. Najciekawsze jest to kogo dotkną zwolnienia. Wiele instytucji zapewniło sobie spokój, choćby te z normą ISO, ale przede wszystkim te na szczeblu centralnym gdzie przybyło najwięcej stanowisk. Nie dość, że jest to irracjonalne to jeszcze rząd chwali się tym, że dowali najsłabszym urzędnikom, a Ci "swoi" mogą spać spokojnie. Kto jest pierwszy do zwolnienia? Oczywiście młodzi, którym nie będą przedłużane umowy tymczasowe. http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/...001_295204.jpg |
zamiast zwalniać urzędników powinni zwolnić:
- nauczycieli (przecież to największa banda obiboków i nierobów) - żołnierzy (całe wojsko to wielki pic na wodę) - budowniczych (jeden pracuje, 10 się przygląda) - pielęgniarki (tylko piją kawę i nic nie robią) - taksówkarzy (przecież jest MPK) - sklepikarzy (po co nam tyle sklepów!) - pracowników stacji benzynowych (przecież są już automatyczne, to co za problem zmienić wszystko na automaty) - księży ze szkół - zmniejszyć liczbę posłów (wprowadzić "wagę" głosów, skoro i tak głosują lojalnie jak lider - więc wystarczy np. 5 posłów, każdy z innego ugrupowania z różną wagą swojego głosu) itp! I przede wszystkim ZABRONIĆ WSZYSTKIM KTÓRZY WYJECHALI ZA PRACĄ NA ZACHÓD KORZYSTAĆ Z NASZYCH ULG JAKIE DAJE PAŃSTWO, kazać im oddać pieniądze za edukację, służbę zdrowia itp. i odebrać jakiekolwiek prawo głosu w sprawach dotyczących Polski! Polska nie potrzebuje zdrajców narodu! Z mniejszych spraw: - zabrać dotację na pochówek bliskich - 3 tys zł! - zabrać jakiekolwiek macierzyńskie - nie możesz pracować, nie pracujesz i po problemie! - wprowadzić płatne wizyty u lekarzy! - zlikwidować ulgi dla zaoczniaków (przecież i tak pracują więc ich stać na normalne płacenie za bilety) - podnieść akcyzę na alkohol i papierosy (nałogowiec i tak będzie kupował = większy wpływ do budżetu) - zabronić sprowadzania samochodów zza granicy! - wprowadzić przepis, że auta powyżej 10 roku eksploatacji nie mogą być dopuszczone do ruchu drogowego, to wymusi zakup przez Polaków nowych samochodów, a co za tym idzie wpływ do budżetu z podatku VAT. - zabrać przedsiębiorcą możliwość odliczania VAT'u z czegokolwiek! I tak większość to kombinatorzy! - wprowadzić podatek dla Polaków powracających z emigracji! Podatek od zarobionych pieniędzy! (np 30%) - emerytów i rencistów wysłać na Kostarykę (celebryta Cejrovski mówił, że za 600 zł można tam żyć jak w raju) - małe dzieci przywozić z Afryki i wprowadzić obowiązek, że każda polska rodzina musi być w posiadaniu jednego czarnoskórego brzdąca! moje propozycje co do ratowania budżetu państwa :) RAZEM ZMIENIMY TEN KRAJ NA LEPSZE !!! Pysio lista wyborcza nr 5 Komitet Obrony Kraju pozycja 1 pozyc |
Obiecałem sobie, i Wam forumowicze, że więcej nie zabiorę głosu w tym temacie. Przegrałem, bo nóż mi się w kieszeni otwiera.
Cytat:
Nie ma kraju na tym kontynencie, który miałby tylu urzędników co Polska. Już w 2005 roku, przekroczyliśmy granicę 500 tysięcy(!), co dwukrotnie dystansuje drugą w rankingu Francję. Jesteśmy wielkim administracyjnym kolosem na glinianych nogach, który na dłuższą metę nie udźwignie takiego obciążenia finansowego. Gorącą kibicuję PO (tfu!), aby cięcia nie zakończyły się na tych marnych 10%. Czas skończyć z łojeniem pieniędzy z państwowego cycka. A na Ciebie pysiu kolorowy szkoda mi klawiatury. Gdyby Twoje pradziady miały taki sam pogląd na nauczycieli i wojsko jak Ty, dziś mówiłbyś po niemiecku. Z resztą, dla Ciebie pewnie bez różnicy. Tym razem bez pozdrowień. |
Szczepan, troche dystansu. Pysio nie pisal powaznie.
|
Akurat sam nigdy nie pracowałem w budżetówce, ale spora część rodziny pracuje w szeroko pojętej sferze budżetowej. Dlatego mam pojęcia jak wygląda polityka kadrowa w 3 ministerstwach, kilku ważnych urzędach, także na szczeblu samorządowym
Co do ilości urzędników to nie musisz mnie straszyć tymi liczbami, bo dobrze wiem że ta liczba jest zatrważająca. Należy jednak pamiętać co jest przyczyną takiego rozrostu biurokracji w Polsce. Przekształcenia po 1989 roku sprawiły, że jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać różnego rodzaje instytucje, gdzie można było sobie załatwić ciepłą posadkę choćby ARiMR, która zatrudnia już kilkanaście tysięcy osób. Dodatkowo ważną rolę w tym procederze odegrał rozrost administracji samorządowej oraz przejęcie przez nią wielu zadań, które do tej pory należały do szczebla centralnego, zwiększając przy tym zatrudnienie w administracji rządowej. Nie ma co się oszukiwać, ale wiele agencji, urzędów, czy innych instytucji jest do likwidacji, a przynajmniej do restrukturyzacji. Jednak z tymi liderowaniem w liczbie urzędników mnie zaskoczyłeś, bo odkąd pamiętam to zawsze stykałem się ze stwierdzeniem, że daleko nam do niektórych krajów UE jeśli chodzi o rozmiar biurokracji. Jak widać na poniższym zestawieniu dobrze pamiętałem: http://www.money.pl/gospodarka/rapor...,0,682445.html http://static1.money.pl/i/a/172/111788.gif Żeby nie było to jestem gorącym orędownikiem zmniejszenia i racjonalizacji zatrudnienia w Polsce, ale trzeba robić to z głową, a nie zabierać miejsce pracy młodzieży po szkole, aby panowie, bądź panie w którejś tam agencji mogli odbierać sobie premię na koniec roku. |
Dokładnie tak jak napisałeś emj10, ludzie myślą że przyczyną rosnącego długu publicznego jest armia urzędników.
Ok, jest przerost w administracji ale jak widać na powyższych wykresie, daleko nam do czołówki. Problemem są u nas inne rzeczy niesamowicie pożerające wszelkie zasoby - numerem jeden jest KRUS. W ogóle totalną bzdurą jest dla mnie tłumaczenie że PO nie zajmie się KRUSem bo wybory idą ... Partia rządząca powinna mieć interes Państwa jako numer jeden - nawet kosztem przetrwania ale jak widać nie u nas. Co do podatków - muszą być zmniejszone. Mamy jedne z najwyższych kosztów pracy w Europie i prędzej czy później musi to nastąpić. Nie możemy odwlekać tego do kolejnych wyborów i znowu czekać 4 lata. EDIT: Cytat:
Aha, jeszcze jedno. Wszyscy analitycy mówią jednym głosem, że od 1 stycznia ceny paliw pójdą w górę bo rośnie VAT. Tymczasem 99% paliwa na stacjach jest kupionych za niższą stawkę ... pięknie ludzi urabiają na kolejne podwyżki. Masakra |
KRUS niestety jest nie do ruszenia do końca tej kadencji i wynika to z kolesiostwa w PSL-u (partii na którą zwykle głosuję), dlatego nie przyłożą oni ręki, aby kogoś zabolała taka reforma.
KRUS sobie zagwarantował spokój jeśli chodzi o redukcję zatrudnienia: http://www.rp.pl/artykul/574746.html |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 13:31. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl