Tysiące wyznawców trzech różnych religii, setki pielgrzymów ze wszystkich stron świata. Jak wyglądają święta Wielkiej Nocy w Izraelu oczyma piłkarza Wisły Kraków, objawienia rundy wiosennej w Ekstraklasie, Maora Meliksona?
Jak podają agencje, w tym roku na Wielkanoc przyjedzie do Izraela aż 250 tysięcy turystów. Żydzi jednak tych świąt w swoim kalendarzu nie mają. - Mamy za to Święto Paschy, które w tym roku wypada w tym samym terminie co Święta Wielkanocne. Trwa siedem dni i upamiętnia ucieczkę Żydów z niewoli egipskiej – tłumaczy Melikson.
Święta bez chleba
Podstawowa zasada mówi, że w trakcie Paschy Żyd nie może spożywać chleba na zakwasie (chamecu). - Generalnie unikamy produktów pszenicznych. To tradycja, która nawiązuje do ucieczki z Egiptu. Uciekinierzy mieli zbyt mało czasu, by przygotować chleb. Dla upamiętnienia tego wydarzenia przez okres Paschy jemy macę – mówi piłkarz Białej Gwiazdy.
Według tej tradycji przed Paschą domy i mieszkania powinny zostać dokładnie wysprzątane z najmniejszych okruszków chleba. Wszelkie resztki mają zostać sprzedane nie-Żydom lub spalone do godziny 11:17 pierwszego dnia świąt. Tych tradycji w domu Meliksonów w Jawne pilnuje się po dziś dzień.
Nie ma za to miejsca na prezenty. Choć według niektórych zapisów, na podarki mogą liczyć dzieci, które znajdą ostatni, ukryty fragment macy (afikomen). - Tak, ale nie ma obdarowywania siebie nawzajem jak podczas Bożego Narodzenia lub chrześcijańskiej Wielkanocy. Najważniejszym wydarzeniem Paschy jest wspólna kolacja w pierwszy dzień świąt. To świetny czas, by wreszcie odpocząć w gronie rodziny i porozmawiać o wspólnych sprawach – mówi piłkarz Wisły.
Jak Żyd z Muzułmaninem
Mimo świąt, które zazwyczaj oznaczają 2-3 dni wolne od pracy, swoich rozgrywek nie przerywa miejscowa liga. - Mecze odbywają się normalnie, jak co tydzień – mówi Melikson, który tych świąt nie spędzi jednak w ojczyźnie. - Zostaję w Krakowie. W Wiśle mamy tylko dwa wolne dni od treningów, więc nie było większego sensu udawać się w tak długą podroż – tłumaczy.
Nie zazna więc atmosfery panującej w Izraelu w okresie świąt wielkanocnych. - Choć święta te obchodzą tylko chrześcijanie, nie ma z tego powodu żadnych problemów. Większość ludzi już dawno pogodziło się z tym, że żyje w jednym kraju z wyznawcami innych religii. Muzułmanie, Chrześcijanie, Żydzi – wszyscy mają swoje święta i staramy się nie wchodzić sobie w drogę – przekonuje nowa gwiazda Wisły.
Podobnie zresztą jest w zespole Białej Gwiazdy, gdzie Izraelczyk trenuje u boku wyznawców Allaha. - I co z tego? Przecież, gdy wychodzimy na boisko, religia zupełnie się nie liczy – mówi były reprezentant Maroka Nourdin Boukhari. - Maor to bardzo dobry piłkarz, a to, że jest Żydem nie ma najmniejszego znaczenia. Zresztą mam wśród swoich przyjaciół wielu Żydów – dodaje Boukhari, który po tym sezonie opuści krakowski zespół.
Syreny alarmowe znów wyją
Ale przecież także w Krakowie Melikson może znaleźć wyznawców jego religii. - Byłem już kilkakrotnie w żydowskiej dzielnicy Krakowa, na Kazimierzu. Zwiedziłem synagogę i bardzo spodobała mi się atmosfera panująca w tej okolicy. Od razu otrzymałem także zaproszenie na obiad od miejscowego restauratora – mówi Maor ze śmiechem.
Na razie w Polsce mieszka jedynie ze swoją dziewczyną Tal. Za około dwa tygodnie piłkarza odwiedzi jego mama, która ma polskie korzenie. Urodziła się w Legnicy, jednak gdy była jeszcze dzieckiem, wraz z rodzicami wyjechała do Izraela. Wkrótce po raz pierwszy odwiedzi swojego syna w Krakowie. - Czekamy na tą wizytę z niecierpliwością. To mama radziła mi, bym przyjął ofertę z Wisły. Teraz chcemy pokazać jej Kraków – mówi Melikson.
Gdy już mama pojawi się w Krakowie, piłkarz Wisły odetchnie z ulgą. Na początku kwietnia w Jawne znów zawyły syreny alarmowe, a w marcu na miasto spadło kilka rakiet wystrzelonych przez Hamas ze Strefy Gazy. To rodzinne miasto Maora, gdzie wciąż mieszka jego matka i wielu przyjaciół. - Tak, boję się o nich, ale musimy umieć z tym żyć. Niestety jest to element naszej rzeczywistości i niewiele możemy zrobić, by to zmienić – mówi Melikson. W takich chwilach atmosfera świąt szybko potrafi prysnąć.
Obawa o mamę
Piłkarz z niepokojem wysłu..... więc doniesień agencyjnych z południowej części Izraela. - Jawne leży niedaleko granicy ze Strefą Gazy, a więc w strefie zagrożenia. Do niedawna było całkiem spokojnie, jednak od kilku tygodni znów przeżywamy trudne chwile. To przykre, że wciąż dochodzi do takich incydentów, bo ciągle martwię się o moją mamę i przyjaciół, których zostawiłem w Jawne. Żyjemy jednak nadzieją, że wkrótce będzie lepiej – mówi. Nic więc dziwnego, że z taką niecierpliwością oczekuje przyjazdu mamy do Polski.
Do Krakowa przyjedzie w wyjątkowo gorącym okresie dla drużyny Wisły. Zespół Roberta Maaskanta będzie wtedy czekał serial trzech wyjątkowo prestiżowych spotkań – Biała Gwiazda kolejno zmierzy się z Lechem Poznań, Cracovią i Legią Warszawa. Wyniki tych spotkań będą miały ogromny wpływ na losy rywalizacji o tytuł mistrzowski. Melikson z pewnością zrobi wszystko, by mama zobaczyła zwycięstwa jego drużyny.
I jego dobrą grę, którą doceniają eksperci. Były piłkarz Wisły, Andrzej Iwan uznał go za oczarowanie rundy wiosennej. W portalu weszlo.com napisał: "Absolutny numer jeden. Dawno nie było u nas gościa, który grałby tak świetnie 1 na 1. I to z taką szybkością! Irytuje mnie tylko, że za często znika z pola widzenia". Były reprezentant Polski widzi w Izraelczyku piłkarza, który może wreszcie wprowadzić Wisłę do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wtedy okazji do odwiedzin rodzinnych stron będzie z pewnością jeszcze mniej...
|