Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Wisła Kraków - piłka nożna (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=5)
-   -   Byli piłkarze, trenerzy i inni pracownicy Wisły (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=229)

AS82 25.09.2015 00:54

Co się dzieje z Czarkiem Wilkiem , gra gdzieś ?

kpn 25.09.2015 07:00

Gra w Realu Saragossie. Strzelił nawet bramke Almerii bodajże w drugiej kolejce Segunda Division.

Viper 25.09.2015 07:12

^^ wystąpił we wszystkich 5 meczach ligowych i ma 435 min na boisku. Więc chyba nie narzeka.

wolfu 25.09.2015 09:12

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Viper (Post 1415325)
^^ wystąpił we wszystkich 5 meczach ligowych i ma 435 min na boisku. Więc chyba nie narzeka.

Teraz niestety lekko przystopuje, bo dostał czerwoną kartkę :)

shaggy 25.09.2015 11:42

Niejaki Tomasz Zając przed meczem z Wisłą:

- Oni powinni mieć żal do siebie, że zaproponowali mi takie warunki. Ja nie żałuję. Przyszedłem tutaj i dobrze się tu czuję

- Spędziłem tam dużo czasu, bo cztery lata i na pewno ten mecz będzie dla mnie wyjątkowy.


całość:

http://www.cksport.pl/pokazWiadomosc...do_siebie.html

landryna99 25.09.2015 13:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez shaggy (Post 1415360)
Niejaki Tomasz Zając przed meczem z Wisłą:

- Oni powinni mieć żal do siebie, że zaproponowali mi takie warunki. Ja nie żałuję. Przyszedłem tutaj i dobrze się tu czuję

- Spędziłem tam dużo czasu, bo cztery lata i na pewno ten mecz będzie dla mnie wyjątkowy.


całość:

http://www.cksport.pl/pokazWiadomosc...do_siebie.html

Niech sp...ala i tyle.Be mu było w Wiśle to niech umiera za koronę jak Pan Małecki

Siemion 25.09.2015 13:30

Mam nadzieję, że będzie odbijał się od Głowackiego i Ryśka, jak osobówka od tira, a na koniec zaliczy spektakularnego kiksa.

rafalek 25.09.2015 13:37

Na przykład samobója w 90 minucie :D

Dariook 25.09.2015 13:52

Cytat:

Pierwotnie napisane przez landryna99 (Post 1415369)
Niech sp...ala i tyle.Be mu było w Wiśle to niech umiera za koronę jak Pan Małecki

Landryna, weź nie pierd.ol...

Gero 25.09.2015 14:31

Zając Bogdan i Marek tych znamy żadnego innego nie kojarzę

silver03 26.09.2015 21:01

Stępiński strzela w Ruchu jak na zawołanie. Wielka szkoda, że nie udało nam się go pozyskać.

!!IRIVER!! 26.09.2015 22:37

Cytat:

Pierwotnie napisane przez silver03 (Post 1415493)
Stępiński strzela w Ruchu jak na zawołanie. Wielka szkoda, że nie udało nam się go pozyskać.

Powstają pytania: czy u nas byłby taką wiodącą postacią, czy Kazek by na niego stawiał, czy zgrałby się z zespołem? Tego się nie dowiemy, ale nie jest to pierwszy zawodnik, który po zmianie klubu, w teorii na słabszy, nagle zaczyna grać. Z drugiej strony masz takiego Piecha z Legii, który w słabszych drużynach potrafił grać (GKS czy Ruch), a nagle wyjście na półkę wyżej okazało się nie do przeskoczenia.

Dariook 26.09.2015 22:53

Przypadek.
Dzisiaj strzela, jutro przestanie, pojutrze wyląduje na trybunach a za tydzień wyjedzie na zachód. Po miesiącu wróci i będzie się odbudowywał, nadrabiał zaległości.

Za kilka miesięcy ktoś napisze
Cytat:

XYZ strzela w XYZ jak na zawołanie. Wielka szkoda, że nie udało nam się go pozyskać.
Jak długo kisicie się w ekstraklasie, żeby nie wiedzieć co rządzi tą ligą? Wszystko jest dziełem przypadku.

Wojtas 26.09.2015 23:15

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Dariook (Post 1415496)
Przypadek.
Dzisiaj strzela, jutro przestanie, pojutrze wyląduje na trybunach a za tydzień wyjedzie na zachód. Po miesiącu wróci i będzie się odbudowywał, nadrabiał zaległości.

Za kilka miesięcy ktoś napisze


Jak długo kisicie się w ekstraklasie, żeby nie wiedzieć co rządzi tą ligą? Wszystko jest dziełem przypadku.


Absolutnie sie zgadzam

Wyniki tez,bo jak to jest ze zespol X wygrywa 5 meczy pod rzad zeby potem sie zaciać i nic nie wygrac rowniez przez 5 meczy.Bidna ta liga i ułomna pod kazdym wzgledem,tylko ładnie"opakowana" przec Canal+ i nowe stadiony i dlatego jakos to wyglada.
A poziom ligi wcale sie nie podnosi,a mam wrazenie ze spada,obcokrajowcy ktorzy tu przychodza to jesy juz 5 sort ,tak slaby ze nikt nich niechce to ida do Polski.

arti 27.09.2015 06:56

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Dariook (Post 1415496)
Przypadek.
Dzisiaj strzela, jutro przestanie, pojutrze wyląduje na trybunach a za tydzień wyjedzie na zachód. Po miesiącu wróci i będzie się odbudowywał, nadrabiał zaległości.

Za kilka miesięcy ktoś napisze


Jak długo kisicie się w ekstraklasie, żeby nie wiedzieć co rządzi tą ligą? Wszystko jest dziełem przypadku.

Ustawili go na szpicy to strzela. Jedyna pozycja dla tego grajka. U nas grałby na skrzydle albo w pomocy i g.. by z tego było. Szkoda że go nie wzięliśmy bo to mógłby być następca Brożka i strzelać po kilkanaście goli w lidze. A tak to na ten moment ciemność...
Poza tym Fornalik jest bdb trenerem na potrzeby Ruchu - wpuszczacza jakichś Lipskich, Mazków, Stępińskiego i dają radę. Oby tak u nas pod tym względem.

Ogryzek 27.09.2015 07:58

Ważnym czynnikiem jest to że Stępiński to młody chłopak i ciągle się rozwija piłkarsko. Stąd w przypadku takich młodych piłkarzy kolejny sezon może być przełomowy. Może dla Stępińskiego ten w Ruchu jest właśnie taki? Ponadto Fornalik wystawia go tylko jako napastnika stąd Stepińskiemu łatwiej się gra.

Ja tam żałuję że nie wykupiliśmy go.

bódyń 29.09.2015 10:42

Małecki po raz drugi w Turbokozaku
https://www.youtube.com/watch?v=e5dZ_XQgzW0

mistico 29.09.2015 17:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Ogryzek (Post 1415505)
Ważnym czynnikiem jest to że Stępiński to młody chłopak i ciągle się rozwija piłkarsko. Stąd w przypadku takich młodych piłkarzy kolejny sezon może być przełomowy. Może dla Stępińskiego ten w Ruchu jest właśnie taki? Ponadto Fornalik wystawia go tylko jako napastnika stąd Stepińskiemu łatwiej się gra.

Ja tam żałuję że nie wykupiliśmy go.

a ja nie, bo nie zagrał u nas ani jednego dobrego meczu

Patryko 29.09.2015 17:49

Ja go tam zapamiętam jako piłkarza ze wzrokiem non stop wbitym w murawę jeśli tylko miał piłkę. Do tego przeciętny technicznie - jeden z wielu.

Bartosz 29.09.2015 17:50

Stępiński grający w zeszłym sezonie miał tylko jedną wadę - brak zalet.

Kurz 29.09.2015 18:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Wojtas (Post 1415497)
A poziom ligi wcale sie nie podnosi,a mam wrazenie ze spada,obcokrajowcy ktorzy tu przychodza to jesy juz 5 sort ,tak slaby ze nikt nich niechce to ida do Polski.

Słabsze są tylko 2-3 czołowe drużyny. Reszta zdecydowanie silniejsza niż kiedyś.

rafalek 29.09.2015 21:18

A tymczasem Łukasz Garguła strzelił gola w przegranym 1:4 przez Miedź meczu z Zagłębiem Sosnowiec

swiety37 30.09.2015 07:24

Co prawda z karnego, ale gol to gol :)

Viper 30.09.2015 07:33

warto zaznaczyć, że to jego druga bramka w tym sezonie do tego dołożył dwie asysty. Jak na 7 występów to niezły wynik.

Do tego dwa występy w PP i dwie asysty.

matiuszek 30.09.2015 11:32

Wciąż jednak trzeba pamiętać,że to tylko 1.liga :)

Viper 30.09.2015 11:52

^^ Jak na razie drużyna która, z tej "tylko" pierwszej ligi dopiero awansowała, prawie pokonała mistrza polski. Przy tym przez większość gry dominowała nad nim fizycznie.

crux.a 30.09.2015 12:09

Viper, w ostatniej kolejce mistrz grał z Górnikiem, a Tobie chodzi o Termalikę. Otóż Legia nie jest mistrzem Polski!!! I mam nadzieję, długo nie będzie. Takie pomyłki mnie wku.wiają, bo są charakterystyczne dla naszych sędziów, któzy potem gwiżdżą pod to założenie.

A co do Łukasza G., to dobrze, że go już u nas nie ma. Stępińskiego też, nic nie grał.

Viper 30.09.2015 12:50

^^ Oczywiście moja pomyłka, w każdym razie Termalica pojechała kondycyjnie po drużynie z TOPu ligi. jak chodzi o Stępińskiego to zaliczył 22 występy ale tylko 735 minut z czego większość nie na swojej pozycji. Strzelił dwie bramki i dołożył cztery asysty.

mistico 30.09.2015 16:04

ale Gargułę bym chętnie zobaczył w meczu Gwiazd. Jakby nie patrzeć, rozegrał u nas wiele meczów przez kilka lat, zdobył wiele ważnych bramek i asyst. A że nie zawsze dobrze grał? Cóż, niewielu takich było :)

serek.c2 30.09.2015 16:23

Garguła w Meczu Gwiazd? Uśmiałem się, dobre :D

PiVoSH92 30.09.2015 16:33

Ale co ustawił, to jego. Cieszyłem się, gdy G. odchodził po sezonie i jakoś nie chciałbym widzieć go w naszym składzie już nigdy więcej, nie istotne, co to za rozgrywki czy mecze. Maks, na co zasłużył to drużyna legend Wrocławskiej Prokuratury lub GKSu

ABGwislakABG 30.09.2015 16:55

Mistico on Cię zaopatruje?

http://spiritofcontradiction.eu/wp-c...e-with-hat.jpg

wiesniak842 30.09.2015 17:40

Ja pierdziu o żesz w mordę. Garguła gwiazdą??? On jest żywą wiślacką legendą!!!

fialo 30.09.2015 19:18

....a splulem sobie ekran telefonu :D

Łukasz Garguła gwiazdą, legendą Wisły Kraków :D

jaszczur90 02.10.2015 09:58

Wywiad z Mariuszem Jopem , związany z jego chorobą a przy okazji wątki piłkarskie

http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna...iertnie/8gkrtg

Coglin 02.10.2015 11:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez interia.pl
Dan Petrescu: fanatyk pracy czy bezwzględny dyktator?

Chociaż w Polsce pracował w roku 2006 przez raptem 10 miesięcy, jest najskuteczniejszym trenerem XXI wieku w Ekstraklasie. Chciał zbudować w Wiśle Kraków potęgę, ale piłkarzom nie odpowiadały jego metody. Został wyrzucony w przeddzień meczu na stulecie klubu z Sewillą, a kibice Wisły w geście solidarności z Rumunem nie prowadzili dopingu, zmieniając fetę w wielką stypę. Dan Petrescu ma swoich wyznawców, którzy chwalą go za twardą rękę i profesjonalizm. Ma też wrogów, zarzucających mu mordercze treningi i metody godne dyktatora. Gdzie leży prawda?

Dan Petrescu to człowiek, który wzbudza skrajne emocje. W Polsce pracował zaledwie przez 10 miesięcy, ale w XXI wieku nie było w Ekstraklasie szkoleniowca, który miałby tak wysoką średnią punktów zdobytą na mecz (2,2 pkt na spotkanie). Mimo to odchodził z naszej ligi z etykietką przegranego.

Potem Rumun osiągnął jednak ogromne sukcesy - prowincjonalną Unireę Urziceni potrafił wprowadzić do Ligi Mistrzów. To tak jakby awans do tych elitarnych rozgrywek wywalczyła Termalica Nieciecza. Petrescu prowadził także rosyjskie kluby - Kubań Krasnodar i Dynamo Moskwa. Ostatnio wybrał wielkie pieniądze - pracował w katarskim Al-Arabi, a obecnie prowadzi chińskie Jiangsu Sainty.

Pewne jest jedno - Petrescu to fanatyk ciężkiej pracy, trener o ego równie wielkim jak Jose Mourinho.

Potrafił wejść do szatni po wygranym meczu i w napadzie wściekłości rzucić krzesłem o ścianę. Już na dwa dni przed ligowymi spotkaniami był "podłączony do prądu". Od asystentów żądał, by ci na rozładowanie nerwów kupowali mu... waniliowe cygara. Piłkarzom serwował mordercze treningi, po których niektórzy słaniali się na nogach i wieszali psy na trenerze. Wielu twierdzi, że to właśnie spiskujący zawodnicy w dużej mierze przyczynili się do jego zwolnienia z Wisły.

Jaka jest prawda o Danie Petrescu? To skuteczny trener czy dyktator, który zamęczał zawodników? Właśnie to pytanie zadaliśmy Markowi Koniecznemu, który w czasach pracy Rumuna w Wiśle był kierownikiem drużyny i bliskim współpracownikiem kontrowersyjnego szkoleniowca.

Ciężka praca - tylko to się liczy

Na początku sezonu 2005/2006 Wisła Kraków była o krok od największego sukcesu ery Bogusława Cupiała. "Biała Gwiazda" pukała do bram raju - fazy grupowej Ligi Mistrzów - ale ostatecznie przegrała z greckim Panathinaikosem (3-1, 1-4 w dwumeczu).

Ta klęska zapoczątkowała pod Wawelem prawdziwą rewolucję - z drużyny odszedł legendarny napastnik Tomasz Frankowski, kilka tygodni później zwolniono także trenera Jerzego Engela. Wyniki były coraz gorsze, morale zespołu fatalne. Jasne stało się, że drużyna potrzebuje wstrząsu. W grudniu 2005 roku na stanowisko szkoleniowca zatrudniono Dana Petrescu.

Wiadomo było, że Rumun jako trener stawia dopiero pierwsze kroki, ale osiągnięcia piłkarskie miał ogromne. Był gwiazdą Chelsea Londyn, Steauy Bukareszt i legendą reprezentacji Rumunii.

"Jestem człowiekiem, który nie boi się ciężkiej pracy i tego samego oczekuję od moich zawodników. Dla mnie nie grają nazwiska tylko najlepsi zawodnicy. Najważniejsze są zwycięstwa. Ja nienawidzę przegrywać" - zapowiedział Petrescu na pierwszym spotkaniu z zawodnikami.

- Ciężka praca i to codziennie - to było motto rumuńskiego szkoleniowca. Kiedy usłyszeli to piłkarze, to kilku z nich zbladło. Nie wszystkim zawodnikom Wisły to się spodobało - zaznacza w rozmowie z Interią kierownik ówczesnej drużyny "Białej Gwiazdy" i bliski współpracownik Petrescu, Marek Konieczny.

Graliśmy tak długo, aż Petrescu wygrywał

Dla Petrescu każdy trening był jak mecz. 120 procent motywacji i mordercza walka. "Pomęczycie się przez półtorej godziny, ale potem na meczu będziecie naładowani energią" - mawiał Rumun. A potem wyciskał z piłkarzy siódme poty.

- Dan miał swoje ulubione ćwiczenie, które nazywał "Chelsea". To był bardzo mocny interwał. W krótkim czasie trzeba było przebiec duży dystans. Kiedy sam wykonałem ten trening po raz pierwszy, mało nie zwymiotowałem. Tymczasem Petrescu sam wykonywał to ćwiczenie, a potem po treningu jeszcze pół godzinki sobie biegał. Pamiętam, że na słowo "Chelsea" piłkarze po pewnym czasie reagowali przerażeniem - opowiada Konieczny.

Kiedy Rumun zarządzał treningowe gierki, nie było mowy o odpuszczaniu. Co więcej, zawsze to on wygrywał - w siatkonogę ogrywał regularnie Macieja Stolarczyka czy Marcina Baszczyńskiego. Wycisk dostawali nawet... trenerzy i członkowie sztabu.

- Był mistrzem w wymyślaniu różnych gier i zakładów. Przed jednym z meczów zarządził grę dwóch na dwóch. Sam grał z Dumitru Stangaciu (trenerem bramkarzy - red.), a w drugiej drużynie byłem ja i Kaziu Moskal. Szło nam dobrze i prowadziliśmy. Jaki Petrescu był wściekły! Jak on strasznie przeklinał! Graliśmy do tego momentu, aż Rumuni wyszli na prowadzenie. Dan nienawidził przegrywać - podkreśla były kierownik drużyny Wisły.

Tytan pracy, który dążył do perfekcji

O tym, jakim człowiekiem był Petrescu, wiele mówi też inna anegdota. Pewnego razu na zgrupowaniu w Turcji trening dobiegł już końca. Zmęczeni piłkarze Wisły zbierali się do szatni, a na boisku został Rumun.

- Popatrz, teraz pięć razy z rzędu trafię do bramki bezpośrednio z rzutu rożnego - zwrócił się do Grzegorza Mielcarskiego, który był wówczas dyrektorem sportowym klubu i głównym pomysłodawcą ściągnięcia szkoleniowca pod Wawel. Wykonanie zadania zajęło Petrescu dobre kilka godzin, ale w końcu zadowolony z siebie opuścił boisko.

Ciężka praca i dążenie do perfekcji były obsesją rumuńskiego szkoleniowca. Na treningach sam się nie oszczędzał, bezwzględnego posłuszeństwa i tytanicznej pracy wymagał także od zawodników.

Konieczny: - W szatni szybko wytworzyły się grupki. Była grupa, która podkopywała Rumuna. Nie chcę tych piłkarzy wymieniać z nazwiska. Była też część zawodników, na czele z Nikolą Mijailoviciem, której metody Petrescu się podobały. Nikola wpadał czasem do szatni i krzyczał na tych drugich "przestańcie marudzić, a zacznijcie grać". Tamci patrzyli na niego wilkiem.

Problem polskich piłkarzy tkwi w głowach

Petrescu szybko zrozumiał polską mentalność. Powtarzał: problem polskich piłkarzy to nie umiejętności. Problemem jest głowa.

- Uczył piłkarzy tego, by szanowali swoje umiejętności. Podam przykład - Marcin Baszczyński chciał odejść do silniejszej drużyny. Na testy chciał go bodajże West Ham United. "Baszczu" rwał się do wyjazdu, ale Petrescu powiedział mu: "Zaraz, zaraz, ty jesteś reprezentantem Polski, a oni chcą cię testować? Nigdzie nie jedziesz" - opowiada nam Marek Konieczny.

- Często przed treningami zawodnicy pytali mnie: co nas dzisiaj czeka? Ile trzeba będzie biegać? A ja nie mogłem im tego mówić. Dan zabraniał. Tłumaczył, że piłkarze muszą zmienić swój tok myślenia. Trening to ich sprzymierzeniec, bo dzięki niemu stają się coraz lepsi - mówi kierownik ówczesnej drużyny Wisły i dodaje po chwili:

- Zarzuca mu się, że "zajechał" piłkarzy, ale ja się z tym nie zgadzam. W życiu nie grałem zawodowo w piłkę, a byłem w stanie biegać i wykonywać ćwiczenia razem z grupą bramkarzy i zawodników ze słabszą wydolnością. Razem z nami trenował Kaziu Moskal, który był wtedy asystentem Petrescu. Nigdy w życiu nie zasłabłem, nie miałem torsji. A piłkarze narzekali, że było za ciężko...

Opowiadali mu, że Wisła chce podbić Europę

Petrescu nie spoufalał się z zawodnikami, nie ufał też ludziom z zarządu klubu. Trzymał dystans i to nie wszystkim się podobało.

- Dan miał duże zaufanie tylko do mnie i Kazia Moskala. Mówił nam więcej niż innym. Do klubu ściągnął go Grzegorz Mielcarski, który wkrótce potem (w styczniu 2006 roku - red.) odszedł z Wisły. Dan mówił, że Grzesiek go zostawił. Nie potrafił zaufać działaczom, a oni czekali tylko na jego potknięcie - opowiada Konieczny.

Być może rumuński szkoleniowiec potrafiłby zaufać szefom klubu, gdyby nie to, że ci już na początku przedstawili mu wizję klubu, która nijak miała się do rzeczywistości.

- Naopowiadano mu, że przychodzi do największego klubu w Polsce, który co roku gra o Ligę Mistrzów. Wydawało mu się, że będzie tu miał doskonałe warunki. A tu nagle zderzenie z "szarym" życiem. Problemy z autokarem, kiepskie hotele przed meczami wyjazdowymi. On trafił w złym czasie w złe miejsce - rozkłada ręce Konieczny.

Nie był w Wiśle dla pieniędzy. Gdy go zwolnili przeżył załamanie

Warto przypomnieć, że Rumun przychodził do "Białej Gwiazdy" w momencie, gdy klub nie miał snajpera z prawdziwego zdarzenia. Zanim Petrescu objął krakowską drużynę, z klubu odeszli Maciej Żurawski i Tomasz Frankowski.

- Ci dwaj zawodnicy potrafili strzelić w ciągu sezonu w sumie 40-50 bramek. Na ich miejsce przyszedł Paweł Kryszałowicz, który szczyt formy miał dawno za sobą. Ludzie z zarządu nie mogli zrozumieć, dlaczego wyniki się pogorszyły. A to było bardzo proste, skład nie był już taki mocny - nie kryje Marek Konieczny.

Mimo kadrowych niedostatków, Petrescu zdobył z Wisłą wicemistrzostwo Polski i dziś pewnie za taki wynik stawiano by mu pomnik. Ale niespełna dziesięć lat temu Wisła była w innym miejscu, a działaczom brakowało cierpliwości. Petrescu rozpoczął co prawda sezon 2006/7, ale zwolniono go już po pierwszym meczu eliminacji Pucharu UEFA z Iraklisem Saloniki (przegranym 0-1). Tajemnicą poliszynela jest to, że dużą rolę w jego zwolnieniu odegrali piłkarze, którzy skarżyli się działaczom na mordercze treningi.

- Czy zawodnicy przyczynili się do zwolnienia Dana? Powiem krótko: tak. Nic więcej - ucina temat Konieczny.

- Szkoda, że Rumun nie dostał szansy, żeby popracować dłużej. Dziś trener Maciej Skorża przegrywa w Lechu siedem meczów z rzędu i spokojnie pracuje. Wyobraża pan sobie taką sytuację w Wiśle? To przecież science-fiction - zaznacza kierownik ówczesnej drużyny Wisły i dodaje:

- Niektórzy twierdzili, że Petrescu przyszedł do Wisły dla pieniędzy. Znam go i mogę z całą mocą powiedzieć: on chciał tu osiągnąć sportowy sukces. Dan dawał całego siebie tej pracy. Jemu te pieniądze z Wisły naprawdę nie były potrzebne. To majętny człowiek.

Sposób, w jaki Petrescu został zwolniony, pozostawił niesmak. Wyrzucono go w przeddzień meczu na stulecie klubu z Sevilla FC. Kibice "Białej Gwiazdy" w geście solidarności z Rumunem nie prowadzili dopingu, a wielka feta zmieniła się w wielką stypę.

Konieczny:- Pojechaliśmy wtedy z Kaziem Moskalem do jego domu. Petrescu był załamany, opróżnił sam całą butelkę whisky. To nie było tak, że decyzja zarządu po nim spłynęła. On zostawił w tym klubie kawał serca.

Petrescu był częścią świata wielkiej piłki

Jaka zatem jest prawda? Petrescu to dobry czy słaby trener?

- To nie takie proste, bo w sporcie ocenia się tylko końcowy wynik. Teraz można powiedzieć, że Stephane Antiga to zły trener, bo siatkarze nie osiągnęli celu, choć wygrali 10 meczów z rzędu w Pucharze Świata. Trzeba patrzeć na całość. Ja wiem, że Dan trafił do Wisły w trudnym momencie. Był w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Ale dla mnie to był jeden z najlepszych trenerów, jacy pracowali w Krakowie - nie kryje Konieczny.

Jedno jest pewne: Petrescu to niesamowicie barwna postać. Marek Konieczny podkreśla, że do dzisiaj jest dobrym znajomym szkoleniowca. Rumun zaprosił go nawet na swoje wesele. Impreza była huczna, bo odbywała się w starej willi dyktatora Nicolae Ceausescu. Dostępu do budynku strzegła policja, a pod bramą było kilkadziesiąt wozów telewizyjnych. Goście przed wjazdem... musieli okazać paszport.

- Dan nawet na imprezie lubił rządzić. Kiedy tylko wszedłem na jego wesele powiedział od razu: Marek, ty musisz dziś zostać ze mną do końca. Widać, że pokolenie Petrescu i Hagiego jest w Rumunii uwielbiane. Zresztą sław na weselu nie brakowało. Wchodzę na salę, a tam Tore Andre Flo przy jednym stoliku, przy drugim Walter Zenga. Wziąłem pod pachę menu i ruszyłem zbierać autografy - opowiada Konieczny.

Nawet jeśli w Krakowie Petrescu nie osiągnął sukcesu jako trener, to z pewnością decyzja o jego zwolnieniu była przedwczesna. "Biała Gwiazda" nie wykorzystała Rumuna jako persony w świecie wielkiej piłki.

- Często siedzieliśmy przy stoliku, a Dan nagle odbierał telefon od Romana Abramowicza (właściciel Chelsea - red.), Gianfranco Zoli czy Ruuda Gullita. Te jego kontakty można było wykorzystać - podkreśla Konieczny.

Szkoda, że w Wiśle nikt o tym nie pomyślał.

Autor: Bartosz Barnaś

.............................

yoda79 05.10.2015 06:53

Mit Petrescu wiecznie żywy. Przyponima, że 90% forum go zwalniało.

pysio 09.10.2015 08:24

Mi brakuje:

Genkova,
Ilieva,
Jovica,
Jovanovica,
Jaliensa

Wszyscy Ci oni sądzili się z Wisłą! Szkoda, że ich nie będzie.. byłaby okazja rzucać w nich groszówkami! Judasze!

cox 09.10.2015 08:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pysio (Post 1416591)
Mi brakuje:

Genkova,
Ilieva,
Jovica,
Jovanovica,
Jaliensa

Wszyscy Ci oni sądzili się z Wisłą! Szkoda, że ich nie będzie.. byłaby okazja rzucać w nich groszówkami! Judasze!


Pysio co Ty piszesz jacy Judasze

zastanów sie to są normalne skutki podpisywanie umów z których sie trzeba wywiązywać

element 09.10.2015 08:49

Dla innych piłkarzy nie było problemu zrozumieć problemy finansowe klubu.. a wyzej wymienieni mają na nie wyjebane, na Twój ukochany klub i i tym samym na Ciebie i chodzi im tylko o kasę.
Oni się Tobą przejmują? Wisłą? jej problemami? w dupie to mają. To przestać się przejmować nimi.

Przez dwóch z nich dzisiaj mamy większe problemy, choć zapomnieli kto im dał zarobić i wyciągnął z marginesu. Prawdziwych poznaje się w biedzie.

I odpowiedzialni za taki stan rzeczy są m.in. Genkov, Iliev, Jovic, Jovanovic i Jaliens, którzy SWOJĄ GRĄ doprowadzili do problemów finansowych klubu. Trzeba było grać lepiej to pieniądze by się znalazły, a klub sportowo byłby w lepszej sytuacji wyjściowej. Ale skoro grać się nie chciało i grało się ch.ujowo to pieniędzy nie ma. Prosta zasada. Ale te k.urwy są bez zasad i choć zrujnowali nasz klub to pierwsi wyciągają łapy po pieniądze. Trzeba mieć k.urwa tupet.


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 20:19.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl