Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Dawno dawno temu w odległej galaktyce... (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=5167)

1q2 13.12.2008 16:27

NIe wiem czy tego czasem nie bylo - nie czytalem dokladnie wyszystkich wypowiedzi - pamietacie gre w dolki/kwadrat i sciane:>?

To byl dopiero hazard.Pamietam ze jakos tak w polowie 80 lat, gdzie jszcze monety mialy jakakolwiek wartosc , wszyscy w to ciupali a osiedla roily od 'dolkow' potrzebnych do gry:)

TSman 13.12.2008 16:40

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pan_premier (Post 642080)
właśnie, zapomniałem, o zabawach typu podchody itp, było tez coś takiego jak
Królu lulu(wczesne dzieciństwo) i o ile się nie mylę, trzeba było zastygnąć w jakiejś pozie, jakby ktoś znał dokładne zasady to niech opisze

O ile się nie mylę to mówiło się na to "raz, dwa, trzy - baba jaga patrzy". Chodziło w tym o to że jedna osóbka była babą jagą a reszta ekipa była oddalona o kilkadziesiąt metrów. Gdy baba jaga miała oczy zasłonięte dłońmi wszyskie dzieci starały się dobiec do baby jagi. Ta jednak mogła w każdej chwili powiedzieć "1,2,3 - baba jaga patrzy) i wtedy nikt sie nie mogl ruszyc. Ten kto sie ruszyl zostawal babąjagą. Kto jako pierwszy doknął babę jagę wygrywał, ostatnia osoba była tępiona na podwórku cały dzień :D

gackos 13.12.2008 16:42

Cytat:

Pierwotnie napisane przez pan_premier (Post 642080)
że juz nei wspomnę pierwszych piłkarskich idoli takich jak Bako, Kosecki czy Ziober :D

poowa lat '90 to był szął na NBA, wszyscy zbierali naklejki, chodziło sie na treningi kosza, bluzy i czapeczki z nazwami drużyn...

I olimpiada w Barcelonie, chyba pierwsze duże piłkarskie wydarzenie z udziałem Polaków jakie pamiętam. Co do NBA to był szał na punkcie Chicago Bulls jak grali Jordam, Pippen, Paxson, Grant, a trenerem był Phil Jackson.

A pamiętacie klocki LEGO? Taraz to jest już standard, ale jak się wtedy udało je dorwać do było coś. Ja miałem parę zestawów i zawsze tylko raz układałem to co miało być, a potem mieszałem wszystkie razem i robiłem przez siebie wymyslone rzeczy. Wiadomo, w tamtych czasach za wiele zabawek nie było, a tak człowiek mółgł sobie zrobić co tylko chciał i przy okazji rozwijało się wyobraźnię:D

Cytat:

Pierwotnie napisane przez TSman (Post 642089)
O ile się nie mylę to mówiło się na to "raz, dwa, trzy - baba jaga patrzy"

U mnie się też tak nazywała.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez M.C (nowy kleparz) (Post 642091)
napoje DICK BLACK,hehe
W całej szkole pamiętam,jak zapanowała moda na zbieranie karteczek.

A potem jak się skapnęli to zmienili na BICK BLACK:D
Karteczki też pamiętam, szczególnie były popularne jak wszedł "Król lew"

M.C (nowy kleparz) 13.12.2008 16:44

Ale mi się fajne czasy przypominają,jak to czytam
Wafelki kukuruku pamiętam zawsze kupowałem w sklepiku,tak jak gumy schock,czy jakoś tak.Takie piekielnie kwaśne.Prócz tego gumy turbo,donaldy i inne takie,napoje DICK BLACK,hehe
W całej szkole pamiętam,jak zapanowała moda na zbieranie karteczek.Zbierał je każdy,my jako starsi szliśmy do młodszych klas i od nich te karteczki kolorowe wyciągaliśmy,bo z nimi dobre interesy się robiło...
Co do telefonów do pamiętam te żetony A,co się kupowało u woźnej,żeby zadzwonić gdzieś ze szkoły.
Pamiętam,jak kolega miał taki zegarek CASIO,co miał w nim funkcje "czas na świecie' i każdy pożyczał od niego ten zegarek i się tym bawił.
Pamiętam też,że jak wracaliśmy do domu ze szkoły z chłopakami,zawsze szliśmy obowiązkowo na oranżade i takie bezy,kupowane na wage...
A pamiętacie zabawe w ciuciubabke?

TSman 13.12.2008 16:49

A segregatory pamiętacie? to była dopiero mania. Pamiętam jak mi tata kupił mój pierwszy segregator i chyba 3 komplety karteczek. Wtedy to po klatkach schodowych siedzieliśmy na schodach w ok 15 osób i si wymienialismy karteczkami :D
ups. kolega wyzej mnie uprzedzil ;)

pamietam tez jak moj kolega kiedys przyniosl do szkoły lupę. Zajebiście wtedy świeciło słońce a on sobie na trampkach wypalił swoje inicjały. Był moim idolem po tym czasie :D

Wisła&Lechia 13.12.2008 16:52

Ahhhhh te czasy:] Pamiętam jak z kolegami graliśmy zawsze pod blokiem w tzn"niemca" całymi dniami ! czasem była tylko przerwa na obiad :) Najlepsza zabawa nasza to był oczywiście zabawa w chowanego raz tak zrobiłem z kolegą że taki gośc miał nas szukac a my z kumplem poszliśmy do mnie do domu i siedzieliśmy koło godziny... Wyszliśmy a ten debil cały czas nas szukał... Siedzi na ławce i się pyta gdzie się schowaliśmy :)

picasso 13.12.2008 17:12

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Amstaff (Post 641903)
Ja natomiast pamiętam dobrze grę w kapsle.. Rysowaliśmy pół dnia kredą po ziemi ogromny tor, szeroki na kilka centymetrów, ustawialiśmy na "starcie" kapsle od butelek, oczywiście wcześniej przygotowane, czyli zalane woskiem i ozdobione np flagą jakiegoś kraju lub wycinkiem z gazety :) I tak sobie pykaliśmy godzinami, jak nie padało tor zostawal na drugi dzień. Gier z piłką nożną pamiętam wiele, ale to już zupełnie inna historia ;)

kapsle były super.a zdobywanie takich niepogiętych...ile to człowiek zwiedził budek z piwem.:-D .ostatnia strona z atlasu do geografii(chyba V klasa) cała powycinana,żeby flagi powklejać...piłeczka,dwa tornistry na trawie i już była bramka,po drugiej stronie dwa i mielismy boisko,ba prawie stadion.
a z tych nieezbyt miłych wspomnień,to nie zapomnę jak na mrozie stałem trzy godziny przed kioskiem ruchu,aby kupić proszek do prania.dwie osoby przede mną brakło.do dupy była ta komuna.

Aro1234 13.12.2008 17:19

A zbieraliście różne TAZO's ? :D w chipsach tego było pelno.. w Lays'ach, w Cheetosach, w Star Foodsach :D a ile różności ;] haha dobre to było też :D

Moda z segregatorami mnie nie dosięgnęła. Tzn. ja nie zbierałem. Głupie to dla mnie bylo :P

Ale gra w gumę miażdżyła :D Na przerwach w szkole... :lol:

jurukuru 13.12.2008 17:51

Nie ma to jak gra w Ślązaka ;D

fantom chicago 13.12.2008 18:18

Kapsle tez pamietam , u nas na alejkach rysowalo sie cale trasy i spedzalismy godziny aby ukonczyc.Poza tym pamietacie jak odpalalo sie saletre w nakretkach od wodki.A'propos pilki to u nas gralo sie w kraty-rysowalo sie prostokaty na asfalcie i moazna bylo tylko pilke kapkowac , zasw przegrywal ten,, u ktorego pilka dotknela placu jako ostatniego.Poza tym nie graliscie w poprzeczki?Po jednym zawodniku na kazdej polowie,mozna dotknac pilke tylko 3 razy , nie mozna przekroczyc linii polowy i starac sie kopnac tak ,aby pilka trafila poprzeczke po stronie przeciwnika.Byla tez gra w slupki - pewnie kazdy z nas na boisku szkolnym mial boiska do siatki na asfalcie , zreszta siatek nigdy nie bylo bo by ktos sie nie bal i zaje...Otoz kazdy byl odpowiedzialny za obrone slupka , ktory obral i starac sie trafic ktorys ze slupkow przeciwnika obojetnie na jakiej wysokosci.Mam jeszcze pare przykladow , ale nie chce zasmiecac wiecej miejsca...

Sensej 13.12.2008 18:33

fantom to były beki :) i nie grało się w poprzeczki a na bramki :)

fantom chicago 13.12.2008 18:45

W beki tez sie gralo , ale poprzeczki swoja droga

wolfy 13.12.2008 18:57

Ja pamiętam grę na przerwach "W monety": stawiało się jedną na brzegu, pstryknięciem wprawiało w ruch obrotowy i później każdy po kolei musiał "pstryknąć" ją palcem tak, żeby się nie zatrzymała. Jak w większości tego typu zabaw część zręcznościowa była tylko preludium do wymierzania "kar": przegrany ustawiał pięść na stole, a wszyscy pozostali uderzali w nią płaską monetą. Każdy oczywiście celował w kostki, bo najłatwiej było je przeciąć. Mina nauczyciela, który zobaczył kilku gości z zakrwawionymi rękami na lekcji - bezcenna.

Poza tym w podstawówce kolega załatwił kondensator i baterię 12 V, wtedy hitem stała się zabawa w "żywy przewód". No i jakie to był widok, jak kolegę obok napięcie "odrzucało".

No i różne debilne pomysły, takie jak próba wywalenia korków w szkole poprzez zwarcie dwóch kabli włożonych do gniazdka(najodważniejszy kolega odpalił całość z trepa), spalenie klasowych firanek w piecu(nie wiem z czego były, ale strumień ognia buchnął aż po sufit), czy oddanie moczu na gąbkę(pech chciał, że była moja kolej ścierania tablicy; nauczycielka próbowała mnie zmusić, ale nie dałem się przekonać; skończyłem z uwagą:)).

Ale i tak najlepsza akcja była, jak w zimę nie było ogrzewania i cała klasa siedział w kurtkach na lekcji. Wtedy właśnie zamarzło nam akwarium:D.

picasso 13.12.2008 19:08

aż sie dziwię,że nie wrzuciliście grzałki do wody,w końcu szkoda, by rybki zamarzły:-)

AYALA 13.12.2008 19:12

rybki kupowałem na Starowiślnej( dawniej Boh.Stalingradu) w sklepie Pana Adama Futro i czasem na giełdzie na Podwawelskim.To była moja druga pasja zaraz po piłce.W Trzebini gdzie mieszkałem też za różowo nie było, z komuny pamietam gre w kapsle całymi dniami, zbierałem zdjęcia piłkarzy z gazety "Tempo".Niestetty wszytsko już poszło nie z mojej winy na makulature czego żałuje

wolfy 13.12.2008 19:22

Cytat:

Pierwotnie napisane przez picasso (Post 642138)
aż sie dziwię,że nie wrzuciliście grzałki do wody,w końcu szkoda, by rybki zamarzły:-)

Kiedy przyszliśmy, to wszystkie poza największą "welonką" już pozamarzały(ta trafiła do mnie do akwarium, gdzie żyła sobie spokojnie do wiosny, kiedy to znów wróciła do szkoły). Kumpel zrobił przerębel i ręką je powyjmował. Musiało mocno je złapać, bo wrzucone do kosza wydawały odgłos jak kamień:lol:

Generalnie, klasowe zwierzęta miały przerąbane. O rybkach już wspominałem, zamarzły nam dwie papużki, jedna świnka morska zdechła z przeżarcia(akurat, gdy trafiła do mnie na "łikend"):lol: Ale za to jaką dziewczyny miały radość kiedy żyła, cytuję: "Łaa, patrz, wszystko je!".

Może jeszcze kiedyś opiszę moje traumatyczne przeżycia sanatoryjne("Wieniec Zdrój", barak numer dwa).

R33 13.12.2008 19:40

Ja grałem(a nawet jeszcze gram) w króla, ale to na zasadach koszykówki - stoi się w rządku na lini osobistego i rzuca, kto trafi zamienia sie z miejscem z ziomkiem z prawej strony, jak świeca to z lewej, jak przejdzie wszystko to może w nastepnej serii stać pod koszem, zbierać piłki i trafiać do kosza)

Też pamietam rózne żetony, naklejki, obrazki jak sie zbierało... Gumy ,,szok" też dobrze pamiętam - aż jeszcze się krzywie jak o nich wspomne.

Na kosza była moda... pamiętam jak sam chciałem zostać koszykarzem (do I klasy podstawówki jeszcze piłki nożnej nie lubiałem). Pamięm jak kiedys rodzice kupili mi na placu jakimś koszulkę Zidane'a. Pamiętam jeszce tą niebieską koszulkę z dyszką...

Ni_Ma 13.12.2008 20:45

taaaa.... pamiętam dość dobrze jak wtedy, pod choinkę mamie kupiłam kilo cytryn wystanych w megakolejce parę godzin... byłam dumna że udało mi się je dostać...
pamietam też mleko w proszu w niebieskim woreczku - jadłam je "na sucho" łyżkami :) tak samo jak Visolvit i Vibovit wyjadany obślinionym placem wprost z opakowania... ehhh ale to miało smak :)
na 1 maja było mnóstwo odpustów i pamietam takie imitacje jojo - trociny zapakowane w świecący woreczek na gumce, wiatraczki, i kólko z rączką które pchało się przed sobą... jak to się ma do dzisiejszych zabawek którymi bawią się dzieci??...
skakałam wtedy w gumę i w kabel (taka mega długa skakanka) a na dobrabockę leciał "Plastuś", "Miś Uszatek" i "Pyza na polskich drogach", jak sie pojawiła "Pszczółka Maja" to było szlaeństwo :)

dj_ibutti 13.12.2008 21:22

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Ni_Ma (Post 642193)
taaaa.... pamiętam dość dobrze jak wtedy, pod choinkę mamie kupiłam kilo cytryn wystanych w megakolejce parę godzin... byłam dumna że udało mi się je dostać...
pamietam też mleko w proszu w niebieskim woreczku - jadłam je "na sucho" łyżkami :) tak samo jak Visolvit i Vibovit wyjadany obślinionym placem wprost z opakowania... ehhh ale to miało smak :)
na 1 maja było mnóstwo odpustów i pamietam takie imitacje jojo - trociny zapakowane w świecący woreczek na gumce, wiatraczki, i kólko z rączką które pchało się przed sobą... jak to się ma do dzisiejszych zabawek którymi bawią się dzieci??...
skakałam wtedy w gumę i w kabel (taka mega długa skakanka) a na dobrabockę leciał "Plastuś", "Miś Uszatek" i "Pyza na polskich drogach", jak sie pojawiła "Pszczółka Maja" to było szlaeństwo :)

O nic nie pytam :-p

Ni_Ma 13.12.2008 21:32

Cytat:

Pierwotnie napisane przez dj_ibutti (Post 642210)
O nic nie pytam :-p


temat skojarzeń juz chyba przerabialiśmy.... :>

w0lno. 13.12.2008 23:15

A rzucał ktoś z Was jajkami z 4 piętra :D?

Coach 13.12.2008 23:19

Cytat:

Pierwotnie napisane przez w0lno. (Post 642292)
A rzucał ktoś z Was jajkami z 4 piętra :D?

Cytryną , z piątego :-p

M.C (nowy kleparz) 13.12.2008 23:28

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Ni_Ma (Post 642193)
tak samo jak Visolvit i Vibovit wyjadany obślinionym placem wprost z opakowania... ehhh ale to miało smak :)

Też tak jadłem vibovit,bo wolałem to zjeść,niż pić coś,co wyglądało,jak mocz...heh

picasso 13.12.2008 23:28

Cytat:

Pierwotnie napisane przez w0lno. (Post 642292)
A rzucał ktoś z Was jajkami z 4 piętra :D?

o k...wa nie bolało cię?:-D

macyo 14.12.2008 00:30

Pamiętam dwie rzeczy-można je określić mianem pochodnych, zmilitaryzowanych:D

1) Rakiety z zakrętek po wódce. Wydłubywało się to styropianowe denko w zakrętce, nasypywało saletry do środka i wkładało na miejsce, zaginając końce zakrętki. Potem robiło się trzy dziurki a dziurki wkładało zapałki. Tak ustawioną rakietę odpalało się obserwując (często) wysooki lot.

2) Granaty zaczepne ze słoika i ziemniaka. Do słoja wrzucało się duży ziemniak i zakręcało szczelnie. Po kilku tygodniach granat był już "uzbrojony":P trzeba było uważać bo wybuch potrafił razić odłamkami na kilka metrów. Jak kolega miotnął raz granatem do piwnicy to szkło aż powbijało się w drewniane drzwi naokoło.

Z głupszych zabaw to pamiętam jeszcze zapychanie rur wydechowych ziemniakami, kamieniami i innym syfem. Ale głupi wtedy człowiek był:)

W SP to wszyscy grali w Syfa:)

Pablo84 14.12.2008 00:38

Cytat:

Pierwotnie napisane przez w0lno. (Post 642292)
A rzucał ktoś z Was jajkami z 4 piętra :D?

Ja nie rzucałem, ale na smingusa raz prawie dostałem 5 litrowym słojem po korniszonach, który poleciał z 10 piętra.:lol:

A propos "śmingusa", kiedys to one były fajne.Wynosiło się na osiedle wanne i wrzucało do niej niewiasty przy okazji panienke się fajnie obmacało po roznyc czesciach ciala, niby to "przez przypdek" :-P, a teraz...

raz, że nie wypada, po drugie, już nikomu się nie chce.

1q2 14.12.2008 01:37

nie mam ****a broni:D , tak mnie najszlo , ogladajac po raz setny psy - kto by pomyslal ze po 16 latach to bedzie nadal najlepszy sensacyjny film made in poland.

seba 14.12.2008 02:11

najlepszy temat na tym forum..autorowi polac wodki :-)

bylo tego troche matchboxy (nie pamietam jak to sie pisze o te resoraki chodzilo, klocki lego tez zreszta) granie w siatke na trzepaku... jesli chodzi o to co wczesniej piszecie to my gralismy tak ze kto najmniej kapek zrobil to stawal na bramce a reszta grala tak ze mozna bylo raz dotknac pile (chyba ze w powietrzu to wiecej :p ) i strzelalo sie tylko z glowki...pozniej karne i biegi dookola stacji trafo heh oranzada w torebkach i rurki do tego (twardziele pili bez) granie przed blokiem na placu zabaw... ile to razy pila wpadla na balkon heh wykopanie dziur i checi zaszadzenia tam drzewk hehe przez jakiegos spoleczniaka w celu zakazu nam gry w pilke... powrot z meczu a tu niespodzinka i boisko zniszczone.. szybka decyzja transport ziemi i morawa jak nowa... Orlik 1994 ? hehe

bylo tego tyle ze az trudno przypomniec wszystko... lazenie po dzialkach na grande, koszulki zagranicznych klubow heh

jazde w zimie na sankach albo na butach z samej gory a teraz jak jest snieg patrzac przez okno widac kilka osob na sanka a gdzie reszta ? internet to zlo heh

jak cos sobie przypomne to dopisze

pozdro

tranceaddict 14.12.2008 02:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez w0lno. (Post 642292)
A rzucał ktoś z Was jajkami z 4 piętra :D?

Grudkami ziemi sie tez rzucalo dosc czesto z osmego lub z dziewiatego pietra, z kumplem lub kasztany i inne male przedmioty. Czasmi jak kibice przyjezdzni maszerowali Piastowska na mecz z Wisla to tez dostawali roznymi ciekawymi przedmiotami.

Tak pozatym to tylko pilka sie liczyla przez dlugi czas, mecze na terenach Wawelu, przeciwko roznym ekipom z Azorow(mieli spoko ekipe lomot zazwyczaj zbieralismy, bo wiekszosc z nich i tak na Wawelu gralu w pilke nozna), Lobzowa lub tez wypady na mecze na Akademiki na Armii Krajowej. W zimie to sanki najlepiej park Jordana lub tez calo dniowe wypady na Kasztanowa na Wole, tam to bylo dopiero zjazdy tylko czasem trza bylo uwazac na ten sklep/resteruacje co tam byla juz nie pametam co to bylo nawet.

Procz tego jeszcze BMX tez byly bardzo popularne za mojich czasow tzn wszyscy chcieli miec i wypady na Wilcze Doly ktore byly czasem dosc ostre bo sie wracalo roznymi potluczenami ale jakos nigdy nic nie zlamelem. Tak samo deskorolki byly popularne, skanie przez rozne przeszkody tak jak studzienki, krawezniki i inne dyrdymaly.

A smingus to bylo jeszcze cos, zapomanilem napisac. Wtedy nie wazne ze bylo zimno wazne ze jakis kaloryfer byl pod reka zeby troche przeschnac i dalej pacyfikacja roznych miejsc, autobusy, tramwaje oraz oczekiwane na policje z workami z woda.

zuraw9 14.12.2008 09:22

U nas popularne były mecze "blokowe" czyli jeden blok na drugi, albo "osiedlowe" i jak się udało załapać do takiej reprezentacji to dla 7-latka było jak powołanie do gry z orzełkiem na piersi. Stres, przygotowania:-D

a teraz co? Boisko zarośnięte stoi:foch:

Lemoniadowy Joe 14.12.2008 10:00

http://pl.youtube.com/watch?v=z95jFK6UxW4

tak było :)

orzeu 14.12.2008 10:19

Ta... rzeczywiscie kupe tam akcji z lat 90-tych

AYALA 14.12.2008 10:23

pamietam też takie napoje w butelkach o nazwie Herbawit.Słodkie były jak diabli, wtedy była modna teoria że "cukier krzepi" i jest zdrowy.A jaka radoche miałem rzucili do sklepu takie butelki z pomarańczowym napojem z "Igloopolu" o nazwie Ptyś.Pamietam że ciężko było je dostac bo niezawsze były.
Ogólnie wędliny były znacznie zmaczniejsze bo nie kantowali jak teraz że dodaja solanke itp. i z kilograma miesa robią 2 albo 3.

Mimo że wielu produktów żywieniowych nie mozna było dostac to jednak uważam że były one wtedy znacznie bardziej smaczniejsze niż te obecne gdzie nawalą chemii, konserwantów.

Pavay 14.12.2008 10:27

Co do napojów, to nr.1 była orenżada o nazwie "KAC" sprzedawana w osiedlowym warzywniaku:-)

http://docs.google.com/EmbedSlidesho...r74_25fs46kfgw

jurukuru 14.12.2008 10:57

Owszem. Jestem urodzony nieco po obaleniu tego gówna, ale pamiętam szklaną Pepsi albo Coca- Cole z lodówki- smak marzenie. Nie to co teraz..... :/

siara 14.12.2008 11:28

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Ni_Ma (Post 642193)
taaaa.... pamiętam dość dobrze jak wtedy, pod choinkę mamie kupiłam kilo cytryn wystanych w megakolejce parę godzin... byłam dumna że udało mi się je dostać...
pamietam też mleko w proszu w niebieskim woreczku - jadłam je "na sucho" łyżkami :) tak samo jak Visolvit i Vibovit wyjadany obślinionym placem wprost z opakowania... ehhh ale to miało smak :)
na 1 maja było mnóstwo odpustów i pamietam takie imitacje jojo - trociny zapakowane w świecący woreczek na gumce, wiatraczki, i kólko z rączką które pchało się przed sobą... jak to się ma do dzisiejszych zabawek którymi bawią się dzieci??...
skakałam wtedy w gumę i w kabel (taka mega długa skakanka) a na dobrabockę leciał "Plastuś", "Miś Uszatek" i "Pyza na polskich drogach", jak sie pojawiła "Pszczółka Maja" to było szlaeństwo :)



wstyd się przyznac ale,.,...też skakałem w tę gumę....Visolvit, Vibovit namiętnie wkuszałem,
Zmyskł hanmdlowy do stania w PRL-owskich kolejkach miałem.
Kupić papier toaletowy czy culier to dla mnie była pestka...

AMF 14.12.2008 11:28

ja pamiętam jak dostałem koszulkę Borussi Dortmund taką seledynową-oczojebną z nazwiskiem Sammer i wielką 6 na plecach. i najlepsze było jak graliśmy mecze to każdy wybierał sobie kim jest. Baggio, Klinsmann, Romario.
Wiekszość zabaw się tutaj powtarza. u nas "beki" grało się 1 na 1 na całe boisko i kopało tylko ze swojej połowy. oprócz tego "jedno podanie" " król mur" "ciemna noc" na trzepaku.

chodziłem też do kolegi który miał atari? commodore? na kasety, nie można było oddychać żeby się kaseta załadowała, większe emocje temu towarzyszyły niż sama gra

sam miałem pegasusa i u ruskich na placu dokupiłem sobie taki pistolet i kadridże z 1000 gier:):):) do teraz zastanawiam się jak działał ten pistolet że trafiało się kaczki, dyski itd:D

pan_premier 14.12.2008 11:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Lemoniadowy Joe (Post 642376)

no własnie i teraz jakoże, częśc z nas pewnie rodzicami juz jest a część za niedługo pewnie będzie, warto sie zastanowić czy naprawde warto robić wszystko takjak ini rodzice, apkując dzieci pod klosz i potworny burdel nakazów iz akazów :)

Z drugiej strony można też dac dziecku na imię Pachomiusz wyrzucić z domu telewizor i komputer i sprawić, ze będzie tak wyjątkowy, ze nawet kolegów miał nie będzie :D

Lichy44 14.12.2008 12:00

Chociaż urodziłem się w roku obalenia komunizmu, to nie obce mi są te zabawy. Gra która nazywacie 'jednym podaniem" u mnie na podwórku nazywała się inaczej, ale nie wiem czy mogę podać tą nazwę z uwagi na sąsiadki z drugiej strony błoń (jeszcze potraktują to jako objaw antysemityzmu, więc napisze w cudzysłowie "żyd".

Dive Pirate 14.12.2008 12:03

Mleko i kefir (butelka z zielonym kapselkiem) roznoszone przez mleczarzy - bezcenne !!
Teraz sprzedają jakieś siury.

Oprócz wyżej wymienionych często graliśmy w dziurę - należało umieścić piłkę w obmurowanym oknie od piwnicy, najczęściej w szkole w jednym ruchu, można było kapkować.

Walki z chrabąszczami majowymi też było dobre :D

Proce, rowery, kolarzyki, gra w dołek, gra w noża, palenie traw, prasowanie pieniędzy na torach, wjeżdżanie na rowerach do bagier - kto dalej wjedzie :D często nie można było znaleźć roweru.

w zimie ślizgawka i tarpaty lub tarabaje rzucanie kulkami kto wyżej dorzuci.

Pamiętam też jak oddawałem butelki do skupu za które kupowałem żołnierzyki :D

To były czasy nie to co biedne omamione komputerami dzieci teraz.


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 05:40.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl