![]() |
Jeżeli mam się opowiedzieć "za" czy "przeciw" to absolutnie "za".
Ale jak myślę o sprawiedliwości przy każe śmierci - to akurat "ząb za ząb" czy "śmierć za śmierć" nie jest dla mnie sprawiedliwością. I nie ten argument sprawia że jestem za karą śmierci. Bo wyobraziłam sobie człowieka który zgwałcił i zamordował. I pewnie w pierwszym odruchu (szczególnie gdybym była powiązana z ofiarą) chciałabym aby ten człowiek zginął. Ale jakiś zadzior we mnie mówi mi że to "tylko" śmierć za okrucieństwo. Bo nie wiem, czy człowiek skazany na dożywocie z zerową perspektywą zwolnienia warunkowego, nie potraktuje śmierci jak uwolnienia i szczęścia (w nieszczęściu oczywiście). Wolałabym aby człowiek ten spędził całe życie na pracy - i to tak aby musiał utrzymać siebie (czyli oprócz jedzenia wchodzą w to pensje dla pracowników, prąd, ogrzewanie, składka emerytalna itd.) w więzieniu, ale i jeszcze zarobić na "zadośćuczynienie" rodzinie (cudzysłów ponieważ pieniądze nigdy nie naprawą tego co się wydarzyło, ale pewnie w wielu sytuacjach mogą ułatwić życie tej rodzinie). Czyli płaci rentę - no coś w tym stylu rodzinie czy osobie wskazanej przez sąd - i to do końca swoich dni (czy możliwości pracy). I tylko w takiej sytuacji jestem/mogłabym być gotowa powiedzieć, że kara śmierci jest nam niepotrzebna. I z racji tego że jestem realistką i to o czym piszę pozostanie w sferze moich wyobrażeń i "chcenia", opowiadam się za karą śmierci - nawet z czysto ekonomicznej przyczyny - nie chcę dygać na kogoś kto jest zwyrodnialcem i mordercą. Ba! Nie chcę utrzymywać gościa który narobił dzieciaków i nie chce mu się teraz to tego przyznać i nie chce płacić alimentów i za to siedzi w więzieniu... Bo przecież alimenciarzy mamy coś koło 4000 sztuk w więzieniach i jak to się przemnoży przez kwotę utrzymania miesięcznego to całkiem niezła sumka powstaje - ale to już osobny temat. Wracając do kary śmierci, to ktoś wspomniał o możliwości popełnienia błędu. Owszem, istnieje takie zagrożenie, jednak jak można zaobserwować na przykładzie Stanów Zjednoczonych, gdzie w niektórych stanach kara śmierci jest nawet obecnie wykonywana, pomyłka jest prawie niemożliwa, gdyż proces jest prowadzony bardzo skrupulatnie, a od zasądzenia wyroku do jego wykonania mija zazwyczaj kilka lub nawet kilkanaście lat. Średni czas oczekiwania na egzekucję wynosi 10 lat i 2 miesiące (!!!) Tak więc, jest sporo czasu na ewentualne skorygowanie wyniku śledztwa i odwołanie się od wyroku. Ja osobiście poczułabym ulgę, wiedząc że psychopata który został skazany za np. znęcanie/zabicie/zgwałcenie kobiet(y) gdzieś w mojej okolicy właśnie zakończył swój żywot. Poczułabym się bezpieczniej (chociaż na chwilę). |
Cytat:
Bo w sumie mozna by to(a dlaczego nie)przelozyc na kazde przestepstwo. Moj najlepszy kumpel spedzil miesiac w pierdlu a potem jeszcze dostal zawiasy za cos czego nie zrobil - ale to nie oznacza ze ma to dyskryminowac kare za bandytyzm - w sensie - skazali jednego niewinnego wiec nie maja prawa skazywac nikogo innego. Pamietajmy ze mowimy o karze smierci w krajach gdzie jest takie prawo i takie mozliwosci, by ograniczyc do minimum - niesluszne wyroki. Oczywiscie nie chcialbym byc tym jednym na tysiac, ktory dostaje zloty strzal przez pomylke, no ale obiektywnie uwazam ze nie jest to powod by takiej kary mialo nie byc. A w kwestii tego ze zwyrola kara smierci nie odstraszy.Rzeczywiscie sa takie badania i one pewnie sa prawdziwe ale tu nie chodzi o odstraszanie a namiastke sprawiedliwosci.Teraz jest tak ze zwyrol ma to totalnie w dupie bo w najgorszym wypadku ,ma dozywotni hotel - finansowany przez nas wszystkich.Jedno co moge napisac to to ze mi sie to po prostu w pale nie miesci. |
Mógłby ktoś przedstawić te dowody na to, że kara śmierci nie odstrasza?
Z tego co słyszałem jest wręcz przeciwnie. Jedne z najnowszych badań wyraźnie mówią, między innymi że: (...)każda egzekucja zapobiega od 3 do 18 morderstwom. Zależność tę stwierdzono w największym stopniu w Teksasie i kilku innych stanach, w których stosuje się karę śmierci i wykonuje ją najczęściej. Wniosek z badań przeczy tezie często stawianej przez przeciwników kary śmierci, że nie pełni ona żadnej roli odstraszającej. (...) Mówimy tu oczywiście o morderstwach z premedytacją. Trudno by kara wpływała na przykład na ludzi działających w afekcie i jest oczywiste, że nie powinna ona ich dotyczyć. Kościół natomiast wprawdzie kary śmierci nie odrzuca, jednak zdecydowanie postuluje, żeby możliwie nigdy do niej się nie uciekać. Poparcie czy też nie - nie jest w tym przypadku kwestią wiary. Na koniec cytat z Biblii: "1 Moj. 9:5-6 A od człowieka będę żądał duszy człowieka, za życie brata jego. Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka." |
Cytat:
Ale można to też zrozumieć w ten sposób że jeśli tylko Bóg ma prawo odbierać życie to może to zrobić przez ręce człowieka. |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
|
""1 Moj. 9:5-6
A od człowieka będę żądał duszy człowieka, za życie brata jego. Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka."" Znajdź coś takiego w Nowym Testamencie mądralo :P |
Może rozpoczniemy jakiś nowy temat?
Bo ten już chyba podupadł. |
Zamknijmy szpitale i zlikwidujmy służbę zdrowia, bo to Bóg daje i odbiera :)
|
prawda jest taka ze wiezniowie otrzymuja 2 razy w tygodniu swieze owoce, maja satelite i dostep do silowni. To ma być kur** sprawiedliwosc? Takich do kamieniolomu!
|
Cytat:
|
Zacznę kolejny temat bo wczoraj miałam okazję w życiu się z nim "spotkać"...
Wczoraj przez przypadek facet koleżanki (taki od kilku miesięcy) zakomunikował coś o swoim dziecku... Zatkało nas wszystkich bo znamy gościa kilka miesięcy i nikt nie miał pojęcia że ma dzieci (wiedzieliśmy tyle że rozwodnik). I wczoraj że ma dziecko (4 lata) ale małżeństwo się rozpadło jak dziecko miało 2 miesiące i on już nigdy więcej dziecka nie widział - bo: (cytat) "po co dziecku życie komplikować, była żona znalazła sobie kogoś,..., są teraz rodziną,..., więc po co ja mam wtrącać im się w życie,..., wystarczy że płacę alimenty" Mnie zatkało - do wczoraj wydawał mi się fajnym wartościowym facetem a tu takie słowa... Długo wczoraj myślałam na ten temat, czy może On nie ma racji, może to i lepiej dla dziecka że nie jest "weekendowo rozrywane"... ale nie wiem. Chyba jako kobieta nie potrafię tak chłodno do tego podejść jak on... Dopytywałam czy je kocha, czy czasem nie ma ochoty podjechać gdzieś pod dom i zerknąć czy chłopiec nie jest do niego podobny... Powiedział mi, że zupełnie nie myśli "sercem" w tym przypadku tylko "poczuciem odpowiedzialności" czyli pieniądze... I się zastanawiam czy to że się płaci na dziecko wyczerpuje temat "poczucia odpowiedzialności..." ?! Co myślicie na ten temat? Mnie jakoś ciężko to sobie poukładać w głowie... |
Taki temat...
Dość trudny muszę przyznać. Kwestia oceny faceta jest o tyle niełatwa, a nawet nierealna gdyż nie wiadomo czym się kierował. Bo jeśli zdecydował się stłumić w sobie wszystkie emocje i odsunąć się w cień przypuszczając lub mając pewność, że tak będzie lepiej, to postawa jak najbardziej zrozumiała dla mnie. To trochę tak jak z nieudanym związkiem z kimś na kim ci zależy. Jak minie smutek i rozgoryczenie, to przychodzi spokój. Oczywiście o tej osobie się pamięta, ale nie rozpamiętuje, nie ma się natłoku myśli jak tuż po rozstaniu. Tym samym spokojnie można funkcjonować. Tu jednak mówimy o dziecku i kobieta zapewne będzie inaczej myśleć na ten temat bo w końcu nosi to dziecko w sobie przez długi czas, a później najbardziej angażuje się w wychowanie. Jeśli jednak facet zrobił, to dla wygody, by znaleźć sobie inną kobietę, a kwestie dziecka załatwić tylko pieniędzmi, to oczywiście coś to o nim mówi. Nigdy jednak nie wiadomo jaka była tamta kobieta. Po tym co napisałaś daleki jestem od krytykowania. |
I tak nie wieże w cuda że będą w stanie ukrywać prawdę przed dzieckiem przez całe jego życie, ono i tak się kiedyś dowie i nie będzie zadowolone z tego że mimo jego dobra, ale było oszukiwane nie dość że przez własną matkę, "ojczyma" to i biologicznego tatę z którym miał tyle wspólnego co i nic.
Nie wiem czy takie działanie twojego znajomego było do końca przemyślane ale na pewno do końca sprawy nie załatwi. Nie nam tu oceniać jego zachowanie ale moim zdaniem zrobił błąd bo skąd wie czy temu dziecku będzie dobrze z przybranym tatą? Może się okazać że dziecko mimo teraz dobrego traktowania będzie potem maltretowane przez ojczyma który może nie poczuć się aż tak z nim zżyty bo wiadomo że są ludzie i ludzie jeden się poczuje do obowiązku inny tylko z początku lub wcale. Więc ja tam na jego miejscu wolał bym zabrać sprawy w swoje ręce. |
Dla mnie osobiście niewyobrażalne jest to co robi ten koleś... Myśli, że to na dobre dziecku wyjdzie, ale co się stanie gdy dowie się (to dziecko) że ma ojca, a ten którego za niego uważał to obcy facet? co sobie wtedy to dziecko pomyśli? "Mój prawdziwy ojciec nie chce mnie znać, nie kocha mnie, zostawił mnie" Dla mnie to nieporozumienie... Jeżeli ktoś tak postępuje nie dorósł do roli rodzica... Bezapelacyjnie.
|
facet pewnie zmienia kobitki jak rękawiczki skoro odszedł od karmiącej żony po 2 miesiacach i nie chce młodym laskom opowiadac że już ma dzieciaka bo wiadomo że nie każda akceptuje to.Ot i cała prawda moim zdaniem.
|
Daleka jestem od potępiania takiego zachowania, pojęcia nie mam co się działo w tym domu zanim On odszedł, jak żona go traktowała, jak wyglądało ich życie wcześniej itd. można tu wiele pytań przytoczyć.
Pruszyło mnie jak można żyć nie interesując się tym, że gdzieś tam rośnie mały człowiek który "pochodzi" ode mnie. Nawet sama ciekawość o to jakie jest moje dziecko (bo o miłości pewnie nie może być mowy) powinna powodować chęć kontaktu... Tak mi się zdawało przynajmniej ... A jak życie pokazało, bardzo różnie to bywa i ludzie są tak różni, że czasem ciężko przychodzi mi zrozumienie tego co dla innych jest oczywistością.... |
Informacja na onecie o facecie który świadomie zdecydować się na wspomaganą śmierć do tego godząc się na kamerowanie tego całego spektaklu zainspirowała mnie do rozpoczęcia kolejnej dyskusji tym razem na ten temat.
A więc co wy o tym wszystkim myślicie? Czy jesteście zwolennikami czy przeciwnikami tego typu praktyk? |
Moim zdaniem każdy ma prawo do wyboru, czy chce życ czy nie...
Biblia mówi, że samobójstwo to grzech śmiertelny i życie jest największym darem. Niby tak, ale jak jesteś np. sparaliżowany to ja bym wolał popełnic samobójstwo niż fakt, że do końca mych dni byłbym przykuty do łóżka oraz widział jak moja rodzina cierpi i musi się mną opiekowac. Sądzę że nie tylko ja mam takie odczucie na ten temat... |
Wg . mnie człowiek z nieuleczalną chorobą lub w inny sposób cierpiący , powinien mieć prawo do śmierci ,jednak tylko jeśli sam się na to zdecyduję ,oczywiście w chwili tej decyzji musi być świadomy ,by nie było tak ,że np .ktoś z rodziny zadecyduję o losie jakiegoś totalnie sparaliżowanego człowieka.
|
Dla mnie kontrowersja polega nie na tym, że facet postanowił popełnić "samobójstwo", czy na tym, że ktoś mu musiał w tym pomóc, ale na tym, że to wszystko zostało sfilmowane i pokazane w telewizji. Bez względu na pobudki, pokazywanie prawdziwej śmierci w telewizji, czy kinie jak dla mnie jest nie do przyjęcia. Nie dlatego, że to uraża czyjeś odczucia estetyczne/religijne/jakieś tam inne, tylko dlatego, że przed telewizorami zasiadła masa bezmózgów, dla których to był kolejny reality show. To jest przesuwanie pewnych granic, których przesuwać się nie powinno. Co następne? Egzekucja w telewizji? A może gwałt? A gawiedź się raduje i ma o czym rozmawiać na faji w pracy.
Co do samego "samobójstwa", to moim zdaniem jeżeli jest sposób na potwierdzenie woli osoby, której sprawa dotyczy, to ta osoba ma pełne prawo decydować o swoim losie. Chodzi tylko o to, aby takie "zabiegi" nie stały się środkiem na przyspieszone przyznanie spadku, albo pozbycia się balastu dla rodziny. |
Poczytałam, pooglądałam te materiały (przyznam, że z zaciśniętymi zębami, pięściami i chyba na bezdechu i chwilami ze szklistymi oczami obejrzałam film) ...
Bardzo poruszyły mną słowa tego człowieka (przytoczę więcej - ale pierwsze zdanie jest dla mnie kluczowe) : "- Jestem zmęczony chorobą, ale nie życiem. Ciągle się nim cieszę na tyle, że chciałbym, by trwało dalej. Ale już naprawdę nie mogę - zwierzał się Craig. - Spójrzmy prawdzie w oczy: gdy ktoś jest całkowicie sparaliżowany, jak może dać znać, że cierpi? To prawdziwe piekło - powiedział. - Gdy będę już całkowicie sparaliżowany, stanę się żywym grobem, który dostaje pożywienie przez rurkę. To bolesne - dodał." (...) Pewnie większość z nas w takiej sytuacji chciałaby mieć możliwość wyboru, zadecydowania o swoim losie. Uważam że potrzeba wiele odwagi, żeby się świadomie zdecydować na taki krok. Dlaczego odwagi? ja bym się "bała" że jutro ktoś znajdzie lekarstwo/sposób na moją chorobę, ale będzie już o jeden dzień za późno... To samolubne, ale w sprawie własnego życia można być trochę samolubnym. I trzeba mieć odwagę do przekazania tej informacji swoim bliskim - przygotowania ich na tą chwilę, utwierdzenia ich w tym pomyśle, przekonania ich że tego właśnie chcę. Naprawdę dużo siły jest potrzebne do zrobienia tego wszystkiego.... A filmowanie? Mam mieszane uczucia. Zgadzam się z Uranem że "gawiedź się może radować z reality show" ale moim zdaniem nie dla takiej gawiedzi On to zrobił. Moim zdaniem chciał pokazać cały proces, żebyśmy się nad nim zatrzymali, zastanowili się, zrozumieli pobudki do jego popełnienia. Na mnie podziałało bardziej - niż gdyby to było samo wystąpienie "przed" - pewnie to przed potraktowałabym jako show... |
Jak dla mnie tragedia. Kobita zarobila pieniadze na smierci wlasnego meza. Bez kitu, to juz nie wiem kim trzeba byc... Nawet gdyby bliska mi osoba prosila o cos takiego i mowila ze to bedzie tez "dla mojego dobra" (bo przypuszczam ze taka rozmowe przeprowadzili) - nigdy bym czegos takiego nie zrobil. Mowie o filmie caly czas.
Co do smierci, latwo jest powiedziec "chcialbym umrzec gdybym byl sparalizowany", sek w tym ze nikt z nas nie wie jakie to uczucie i takie deklaracje latwo jest skladac. |
Ciężko stwierdzić jakie ta kobieta miała w tym czasie odczucia, lecz trudno oddalić myśl że nie dość że pozbyła się jakiegoś obowiązku to jeszcze trochę zarobiła ( zresztą nie wiadomo co zrobiła z tą kasą, może przeznaczyła na cele charytatywne? )
W każdym razie oglądając ten fragment dostrzegłem że w miarę zachowywała się spokojnie. Mi się wydaje że gdybym był na jej miejscu i moja bliska osoba którą faktycznie kocham chciała by się zabić to bym tam szalał. A co do samego faceta to w pewnym sensie samobójstwo to ucieczka przed czymś co było mu przepisane gdzieś tam z góry. Czy na tym wyszedł lepiej czy gorzej to pewnie już tylko on sam wie. Sam deklarował się jako człowiek niewierzący i dzięki temu pewnie mu łatwiej było o tą decyzje. To są trudne sytuacje na temat których ciężko nawet spekulować bo trzeba to przeżyć żeby wiedzieć co w takim człowieku siedzi. Zresztą nie trzeba szukać daleko wystarczy przypomnieć sobie naszego kolegę któremu przez jeden skok życie przewróciło się do góry kołami , sam jak opisywał na swojej stronie mobilizował sie do ćwiczeń tylko po to by mógł się zabić. Ale to był szok potem się nauczył żyć i nawet momentami być szczęśliwym. Stawił czoło zadaniu które mu przyszło wykonać i takich ludzi można śmiało nazwać bohaterami i jest ich wielu. A ta wspomagana śmierć to doskonała machina do którego wkradł się zwykły marketing, czy taką śmierć można nazwać godną śmiercią? Chyba nie. |
Czym więc różni się życie człowieka od życia świni?
Czyż i świnia nie myśli o tym, żeby ię dobrze nażreć, popierdzieć, narobić, zaspokoić swoje potrzeby następnie położyć w kącie i zasnąć? I wszystko idzie pięknie dopóki brakuje choć jednego elementu? Wtey świniea jest niespokojna, zaczyna grymasić i sens jej życia przestaje istnieć. Podjęcie tematu eutanazji jest sprowadzaniem człowieka do pozycji świni w zagrodzie - z tą różnicą, że świnie się zeżre człowieka zaś zakopie w ziemi. Więc jeśli ktoś ma jakieś problemy ze swoim życiem - niechże weźmie se sznur i zrobi huśtawkę - jest to przecież normalne. Temat eutanazji jest wygodny ale nie dla ciepriących - on jest wygodny ale dla opiekującym się cierpiącymi lewactwem. Jest wygodny bo po zakatrupieniu kuli u nogi - lewak jest wolny od krzyża i to nieswojego. A że do nawet najgłupszych pomysłów da się przekonać ały naród co niejednokrotnie mogliśmy doświadczyć w historii to i do tego pomysłu lewactwo jest w stanie przekonać rzesze im kibicujących lewaczków i tych co są pod ich wpływem. Cierpiącemu zaś nie trzeba co do zasady wielu argumentów aby zdjął krzyż i szedł przez skróty... ale tylko pozornie... |
Mówię z mojego puntu widzenia:
Jestem katolikiem, wierzącym, praktykującym. Jeśli przychodzi na człowieka czas cierpienia nie jest on po to, żeby z tego cierpienia rezygnować. Według mnie, nic nie dzieje się bez powodu i zawsze o naszym losie decyduje ten kto decyduje o wszystkim na tym świecie. Tak jak nie my decydowaliśmy czy chcemy się rodzić, tak nie powinniśmy decydować czy już nadszedł nasz czas. Sam przeżyłem taką sytuację z osobą umierającą, sparaliżowaną, w swojej rodzinie. To nie jest tak że ktoś sparaliżowany nie czuje tego co się wokół niego dzieje. Po prostu, rozumiejąc wszystko skrywa to jedynie w swoim ciele, którego niestety nie może sam okiełznać. Świadczą o tym często płynące łzy z oczu osoby, która nie może się już wysłowić. I dlaczego mamy decydować o jej życiu, skoro podczas jego trwania, to właśnie ona sprawiła wiele dobrego dla nas ? Dlaczego, teraz gdy ona jest w potrzebie nie mamy się jej odwdzięczyć? Ci ludzie wiedzą, że ktoś bliski jest obok nich, troszczy się o nich, okazuje miłość! To jest istota życia - pomaganie innym. Niestety, tak jak pisze sambo w takim świecie żyjemy, w którym wszystko da się łatwo przepchnąć, nadając temu etykietę czegoś dobrego, co będzie pomocne. Smuci mnie to, jako dorastającego w takim świecie człowieka. Zaczyna nam powoli brakować priorytetów... Wszystko idzie na sprzedaż, tak jak ten film, nie tędy droga. |
Cytat:
Części postu w którym co drugie słowo piszesz, że wszystkiemu winne jest "lewactwo" nie skomentuję, bo jest ona prymitywna i nijak ma się do rzeczywistości. Stanowi tylko świadectwo ślepej nienawiści i nieuzasadnionego postrzegania punktu widzenia inny niż katofaszolski i skrajnie prawicowy za toksycznie niepoprawny przez ludzi takich jak ty. : - ) No i byłbym zapomniał, jeżeli przy rozpatrywaniu sprawy eutanazji bierzemy pod uwagę życie pozagrobowe to tylko pogratulować. Proponuję od razu zlikwidować wszelkie szpitale aby zaprzestały pomocy ludziom, bo przecież to ten na górze daje życie i odbiera, więc po co ingerować w jego wolę? |
Cytat:
No ale nie można uogólniać, że wszyscy bezdomni czy "pijaczki" są świniami. Zawsze komuś mogło coś w życiu nie wyjść i wtedy kwestia dania tam złotówki na bułkę to chyba żaden problem. No ale w większości to ta złotówka pójdzie na mete albo inną jagodziankę na kościach. :-) |
Cytat:
Już Arystoteles zdefiniowa, że żyć szczęśliwie oznaczy być dobrze najedzonym. I nie bez powodu się mówi "nażreć się jak świnia" Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
tutaj jest ten reportaż o tej klinice w Szwajcarii która pomaga w miare bezboleśnie zejśc z tego świata
http://superwizjer.onet.pl/1452239,archiwum.html |
Cytat:
Pytanie: dlaczego państwo ma finansować samobójstwa swoich obywateli? Dla oszczędności. W ogóle najoszczędniej by było, gdyby nie było obywateli, bo chorują i niedomagają. Tylko podatków żal. Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
Jak tak się czyta posty zwolenników takich praktyk to się nasuwa na myśl jedno proste pytanie: Kim jest człowiek, żeby mógł decydować chodź by nawet o własnej śmierci? Jestem w stanie zrozumieć ludzi chorych psychicznie i w aktach desperacji popełniających samobójstwo, ale ciężko zrozumieć kogoś kto świadomie i dobrowolnie odbiera sobie życie i to za zezwoleniem rodziny, pomijam już nawet fakt że w tym akurat przypadku robiona była z tego szopka w postaci filmu. Według mnie umieranie to jedna z najbardziej imtymnych spraw jakie ma człowiek. Zresztą tak jak napisał wcześniej ktoś wyżej każde cierpienie ma jakiś sens, nic na tym świecie nie dzieje się bez powodu. A czy ktoś to przyjmuje z godnością czy po prostu ucieka w pewnym momencie, to już jego indywidualna sprawa. |
Cytat:
Pytam poważnie. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
Być może w niektórych przypadkach sensem cierpienia jest odpokutowanie jakiś grzechów? Złych czynów?
|
Jakżesz niewiele trzeba, żeby tak naprawdę wyszło o co w tym wszystkim chodzi -
ano chodzi o to aby usalić - czy człowiek jest świnią czy nią nie jest. To jest pytanie o którym mówił Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice Redemptor Hominis - to jest kluczowe pytanie dla tożsamości naszej cywilizacji. Czy bedzie to cywilizacja Miłości - czy cywilizacja śmierci i zła. Co do sposobów rozwiązania tych mankamentów nie mam tyle optymizmu co JP II. No bo widząc głosy takich jak p. mckovalski - już widać, że jakakolwiek dyskusja na jakikolwiek temat nie ma sensu - włsnie z tej rónicy będącej praprzyczyną wszelkich poglądów. Moim zdaniem walka ta bedzie miała tragiczny finał. A panu mckovalskiemu na temat sensu cieprenia powiem tak - gdybyś nie wiedział co to cierpienie nie wiedziałbyś co to szczęście - ale jeśli ktos czuje się świnią to i szczęście może być pojeciem relatywnym. Bo czy świnia zna pojecie szczęścia? NIE! Mózg świni ma w głowie receptory, które informują go o tym, że żołądek jest pełny i sie wypierdział. Ale czy świnia jeśli jest głodna i cierpi - to jeśli się naje to czuje że jest najedzona ? To czy nawet dla świni nie będzie to jakis substytut sensu cierpienia? Nie bedę już pisał o rzeczach na których świnia sie w ogóle nie zna - a wiec o takich rzeczach jak twórczość - cierpienie jest twórcze - twórczość która jest związana ze szczęsciem. Cierpienie jest poniekąd wyzwalające - to też śwniniom nieznane pojecie. PS: Świniom wszelakiej maści |
Dobra bo Watts z Bogiem mi przypomnieli moją teorię, a poniewż, jedno z drugim jest związane to moze niech ten watek będzie jako równoległy, bo podobny:
Otóż uważam, że jako ludzkość zmierzeamy do całkowitego unicestwienia ;) i nie przez spaliny czy tam wycinanie drzewek, ale w jeden banalny sposób: poprzez rozwój medycyny. Dlaczego? otóż w czasach gdy medycyna praktycznie nie istniała, na swiecie przezywały tylko najsilniejsze jednostki, sałby umierał przy porodzie, w dzieciństwie. Słabe geny wymierały szybko bez możliwości rozprzestrzenienia swojej 'choroby' dalej. W XX wieku ratowano ludzi juz z tak wielu chorób, że ludzie skazani na śmierć, dożywali wieku rozrodczego i przekazywali swoje spieprzone geny dalej. Mieszamy mieszamy i nagle sie okazuje, ze coraz młodsi ludzie chorują na choroby charakterystyczne dla wiekudojrzałego. Wina jest oczywiście zrzucana, na złe jedzienie, tryb życia itd To też na pewno ma wpływ, ale główny problem tkwi w rodzicach czy dziadkach, którzy gdyby nie medycyna, która potrafi tylko działac na skutki a nie zapobiegać, dała możliwosc przyjścia na świat cżłowieka zbyt słabego. NIestety cierpia również na tym silne jednostki, bo moga sie przeciez bezproblemowo zmieszac ze słabymi i ich potomek będzie naznaczony piętnem słabości :) w ten oto sposób unicestwimy sami siebie, nie poprzez jakies dymy z kominów czy MCki,a poprzez to, ze pozwalamy żyć jednostkom słabym :) Wiem, ze brzmi to jak coś z Adolfa itd, prosze was jednako nie patrzenie personalne typu:"jak byłem młody to miałem to i to, czy to znaczy ze uważas iż neipotrzebnie żyję" ale popatrzenie z perspektywy ludzkości. Dopóki medycyna nie zacznie jakby 'cofać' chorób, a jedynie będzie przedłużać życie będzie coraz gorzej a TV będą mówić, zegdyby ekologia to by tak nei było itd Paradoks jest taki, że każdy garunek daży do przetrwania, być moze gdyby nie medycyna to wymarlibyśmy wcześniej, jednak coś czuję, ze jeśli nawet ktoś na tej ziemi przeżyje, to będzie mocnym inwalidą. Podsumowując nie uważam np. że to co robi człowiek jest wberw przyrodzie, jesteśmy częścia przyrody i wszelkei wynalazki sa tez dziełami przyrody, jeśłi jakis miś ma wymrzeć, to nalezy mu na to pozwolić a nie utrzymywac gatune przy życiu sztucznie, bo wtedy chroniąc przyrode działmy wbrew niej, co odbija sie zawsze źle, mozna zobaczyć efekty takiej 'pracy' na mazurach gdzie kormorany, sztucznie rozmnożone, tak obesrały wszystkie lasy, ze za nieługo nie będzie zieleni. Podumowując: z perspektywy ludzkości lepiej byłoby juz nieleczyc ludzi mocno chorych, tak by ne powodowali degradacji genów, lub wynaleźc lek cofający patologiczne zmiany w organizmie :) Inaczej choćbyśmy potrafili przedłużyć już życie każdemu choremu spowodujemy tylko, ze dana choroba będzie miała okazję rozprzestrzenic i zagrozić kolejnym jednostkom Jestem otwarty na polemikę to nie jest żaden dogmat ;) |
Mnie martwi że 10 lat temu w gimnazjum takie kurduple nie łaziły po korytarzach...Przyszedłem ostatnio do szkoły odwiedzic wychowawczynie a tu takie kurduple do pasa mi latają...;/ Za 100 lat przecież to same słabeusze będą... Pan premier naprawde dobrze mówi.
|
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 07:07. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl