Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park Sportowy (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=8)
-   -   Cudowne dziecko dwóch ... ogólnie o kolarstwie (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=3187)

dulli78 11.07.2011 19:01

W czwartek rozpocznie się prawdziwe ściganie w TdF, góry - to co lubię najbardziej. Legendarna przełęcz Tourmalet a finisz na podjeździe pod Luz Ardiden - cud miód palce lizać - etap dla prawdziwych orłów. Chociaż 18 etap na Galibier powinien być jeszcze piękniejszy: start na 355 m potem podjazd na 2744 m (Col Angel), zjazd na 1380 m na następnie finisz na Galibier 2645 m. Coś takiego przejechać to jest wyczyn a co dopiero wygrać. Moim faworytem jest Schleck brothers, niespodziankę może sprawić Evans.

spartan 11.07.2011 20:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1124269)
W naszej lidze też połowa kradnie i bierze w łapę ale jeszcze to oglądamy :)

Wyścig jest ciekawy - pod względem liczby upadków - ale to co dzisiaj zrobiło auto techniczne woła o pomstę do nieba - gość potrącił grupę ucieczkowa - ja bym kierowcę na miejscu zabił :[

Fatalnie to wygląda:
http://sport.idnes.cz/foto.aspx?r=cy...cyklistika_elv

http://www.youtube.com/watch?v=jxbq3...layer_embedded

Endrju 1906 11.07.2011 21:51

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1121858)
kolarstwem interesowałem sie za dzieciaka.Pamiętam wyścigi pokoju jakie były u nas w kraju.Długi czas koszulke lidera miał taki NRD-owski kolarz Uwe Ampler.Po latach rapowy zespół Nagły Atak Spawacza nagrał o nim jedną ze swoich piosenek.
http://www.youtube.com/watch?v=ur4XfsL15lU


To tak jak ja ! U mnie w glowie z tamtych czasów siedzi jeszcze oprócz Amplera, Olaf Ludwik też NRD i nawet wygrywał Wyścig Pokoju .

Kocur 23.07.2011 13:02

No - dla takich etapów jak wczoraj i przedwczoraj warto włączyć powtórki :)

Moi faworyci na czele - Andy i Frank Schleck.

Eternit 23.07.2011 15:59

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1132002)
No - dla takich etapów jak wczoraj i przedwczoraj warto włączyć powtórki :)

Moi faworyci na czele - Andy i Frank Schleck.

Właśnie wychodzi na to, że wczoraj Andy zawalił sprawę, miał szansę odskoczyć Evansowi bo i pomagiera miałby całkiem niezłego w postaci Alberto. Dziś się to zemściło.

flamengista 23.07.2011 16:51

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Eternit (Post 1132112)
Właśnie wychodzi na to, że wczoraj Andy zawalił sprawę, miał szansę odskoczyć Evansowi bo i pomagiera miałby całkiem niezłego w postaci Alberto. Dziś się to zemściło.

Schleck jeździ zbyt zachowawczo, by wygrywać. Jest świetnym kolarzem, ale brakuje mu mistrzowskiego błysku. 3 raz z rzędu na 2 miejscu - to nie może być przypadek.

A szansa taka jak w tym roku może się nie powtórzyć. Zmęczony po Giro Contador nie był sobą - choć w ogóle nie powinno go tu być.

Swoją drogą, ładnie się Alberto "pokazał" we wczorajszym etapie. Waląc po mordzie kibica z pewnością zyskał rzesze sympatyków.

Armstrongowi kibice wielokrotnie przeszkadzali, jeden raz nawet go wywrócili - ale on potrafił zachować klasę. No i jego na dopingu nie złapali.

Za Contadorem smród się będzie ciągnął jeszcze długo. Szkoda, bo był materiałem na nowego kolarskiego idola. Wielkiego mistrza jak Hincapie, Merxx, Indurain czy Armstrong.

orzeu 23.07.2011 17:02

Hincapie? Chyba miales na mysli Hinault ?
Contadora ten koles prawdopodobnie czyms oblewal. To nieporownywalna sytuacja z tym gdy Armstrong zahaczal o torebke przypadkiem. Nie bronie go bo to nie ta klasa co Lance ale wcale tak zle sie nie zachowal. Jakis kretyn przeszkadza mu wykonywac prace, no to dostal w ryj. Moze nastepny "dowcipinis" sie zastanowi dziesiec razy zanim wpadnie na rownie genialny pomysl.

dulli78 23.07.2011 19:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Eternit (Post 1132112)
Właśnie wychodzi na to, że wczoraj Andy zawalił sprawę, miał szansę odskoczyć Evansowi bo i pomagiera miałby całkiem niezłego w postaci Alberto. Dziś się to zemściło.

Mam podobne zdanie - Schleck wczoraj zawalił na całej linii, to była jego jedyna szansa na zwycięstwo w tegorocznym TdF. W takim wyścigu trzeba być jak najlepszym w wielu elementach kolarstwa, niestety Andy nic nie poprawił w zakresie jazdy na czas oraz w technice zjazdów. Dzisiaj Evans po prostu go zmiażdżył.

Co do Contadora - to że dał jakiemuś typowi w ryj, bo mu prawie wlazł na rower uważam za prawidłowy odruch.

Na koniec coś o komentatorach - dzięki Jarońskiemu i Wyrzykowskiemu rewelacyjnie się to ogląda. Wiedza + humor to jest to. Nawet był akcent Wiślacki - podczas zjazdu do Pinerolo, któryś z kolarzy (chyba Voeckler) lekko wyleciał z trasy co spotkało się z z ripostą typu, że chyba nosze nie będą potrzebne jak Meliksonowi który zwichnął sobie palec u ręki:-D

Eternit 23.07.2011 19:34

Czy ten znakomity duet będzie także komentował Vueltę?

Sardyn 23.07.2011 20:05

Raczej nie. Przynajmniej nie przypominam sobie żeby komentowali ostatnio Vuelte. Jaroński ma komentowac Tour de Pologne z Baranowskim.

flamengista 24.07.2011 12:26

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 1132134)
Hincapie? Chyba miales na mysli Hinault ?
Contadora ten koles prawdopodobnie czyms oblewal. To nieporownywalna sytuacja z tym gdy Armstrong zahaczal o torebke przypadkiem. Nie bronie go bo to nie ta klasa co Lance ale wcale tak zle sie nie zachowal. Jakis kretyn przeszkadza mu wykonywac prace, no to dostal w ryj. Moze nastepny "dowcipinis" sie zastanowi dziesiec razy zanim wpadnie na rownie genialny pomysl.

Tak, Hinault:-D

Sprawę z tym kibicem warto wyjaśnić. Jeśli facet przeszkadzał Contadorowi, powinien zostać ukarany solidną grzywną.

Zgadzam się, że jest to bardzo irytujące. Kolarstwo to sport wymagający ekstremalnego wysiłku, a ten tłum ludzi na podjazdach przeraża. Zawsze się boję, że jakiś wariat zakłóci przebieg rywalizacji. Był już jeden przypadek w tenisie (atak na Seles), a jak pokazały ostatnie tragiczne wydarzenia w Norwegii, świrów nie brakuje.

Może jednak trzeba instalować barierki przy podjazdach w newralgicznych miejscach.

Z drugiej jednak strony Contador zrobił straszną antyreklamę kolarstwu. Mało jest problemów ze skandalami dopingowymi?

crux.a 24.07.2011 13:13

Rewelacyjnie pojechał Voeckler. To, jak bronił żółtej koszulki przez tyle dni przed lepszymi od niego kolarzami, to, jak pojechał etap kończący się na Galibier, to jest fantastyczna reklama i kolarstwa, i sportu w ogóle.
A. Schleck paradoksalnie przegrał wyścig dokładnie na tym etapie, na którym uzyskał prowadzenie (Alpe d'Huez). Nie rozumiem, na co liczył, nie próbując współpracy z Contadorem.
Jaroński i Wyrzykowski to mistrzostwo świata.

sandomingo 24.07.2011 14:01

Pomimo wszystko TdF trzyma klasę i ogląda się go naprawdę z przyjemnością. Z wielu powodów.

Evans - w pełni zasłużył na zwycięstwo. W górach jechał praktycznie bez wsparcia grupy, pod Galibier sam pociągnął pogoń i zminimalizował zwycięstwo Andyego, co okazało się jedną z decydujących okoliczności. Świetnie pokazał się na pierwszym alpejskim etapie, jego technika podczas zjazdu w deszczu imponująca. No i w czasówce pokazał prawdziwą klasę nokautując braci.
Andy S. - kapitalna ucieczka w etapie na Galibier, również na drugi dzień wyglądał na mocnego ale nie wykorzystał szansy uciekając z Contadorem, defektu roweru Evansa i w tym momencie przegrał wyścig. A cały czas, jako jedyny z trójki miał handicap w postaci brata do pomocy. Pomimo wszystko myślę że za rok dwa w końcu wygra Tour. O ile jeszcze poprawi czasówkę, bo nadal zdecydowanie za dużo traci.
Contador - tak naprawdę to jego tutaj w ogóle nie powinno być. A poza tym: trudno powiedzieć czy naprawdę nie był w pełni sił, czy też Giro i Tour to dla niego okazało się za dużo. Generalnie zupełnie nie przypominał Contadora z poprzednich lat, miał też słabszą niż zazwyczaj grupę.
I na koniec Francuzi, bo im zawsze też kibicuję w tym wyścigu. Kapitalnie pokazał się duet Voeckler-Roland. Ten pierwszy jechał wyścig życia, pokazał naprawdę wielkie serce do walki. Roland to cichy bohater, wiele razy ratował Voecklera no i sam pokazał moc w Alpe d'Huez. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to przy mocnej ekipie za 2-3 lata może walczyć o zwycięstwo w TdF. Musi pracować nad czasówką.
Poza tym tradycyjnie wiele razy walczyli i generalnie pokazali się z dobrej strony (zwłaszcza Roy).
Oprócz tego wielka klasa Hushovda i Cavendisha (piszę to jeszcze przed finiszem na Polach ale myślę że HTC zrobi swoją robotę, a jeśli tak to Cavendish wykończy).
O Polakach zbyt wiele powiedzieć się nie da. Szmyd jak zwykle, choć coś szybko odpadał w górach, Bodnar po prostu przejechał wyścig. Plus dla Paterskiego, raz ładnie się pokazał.

flamengista 24.07.2011 14:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez sandomingo (Post 1132518)
Pomimo wszystko TdF trzyma klasę i ogląda się go naprawdę z przyjemnością. Z wielu powodów.

Evans - w pełni zasłużył na zwycięstwo. W górach jechał praktycznie bez wsparcia grupy, pod Galibier sam pociągnął pogoń i zminimalizował zwycięstwo Andyego, co okazało się jedną z decydujących okoliczności. Świetnie pokazał się na pierwszym alpejskim etapie, jego technika podczas zjazdu w deszczu imponująca. No i w czasówce pokazał prawdziwą klasę nokautując braci.
Andy S. - kapitalna ucieczka w etapie na Galibier, również na drugi dzień wyglądał na mocnego ale nie wykorzystał szansy uciekając z Contadorem, defektu roweru Evansa i w tym momencie przegrał wyścig. A cały czas, jako jedyny z trójki miał handicap w postaci brata do pomocy. Pomimo wszystko myślę że za rok dwa w końcu wygra Tour. O ile jeszcze poprawi czasówkę, bo nadal zdecydowanie za dużo traci.
Contador - tak naprawdę to jego tutaj w ogóle nie powinno być. A poza tym: trudno powiedzieć czy naprawdę nie był w pełni sił, czy też Giro i Tour to dla niego okazało się za dużo. Generalnie zupełnie nie przypominał Contadora z poprzednich lat, miał też słabszą niż zazwyczaj grupę.
I na koniec Francuzi, bo im zawsze też kibicuję w tym wyścigu. Kapitalnie pokazał się duet Voeckler-Roland. Ten pierwszy jechał wyścig życia, pokazał naprawdę wielkie serce do walki. Roland to cichy bohater, wiele razy ratował Voecklera no i sam pokazał moc w Alpe d'Huez. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to przy mocnej ekipie za 2-3 lata może walczyć o zwycięstwo w TdF. Musi pracować nad czasówką.
Poza tym tradycyjnie wiele razy walczyli i generalnie pokazali się z dobrej strony (zwłaszcza Roy).
Oprócz tego wielka klasa Hushovda i Cavendisha (piszę to jeszcze przed finiszem na Polach ale myślę że HTC zrobi swoją robotę, a jeśli tak to Cavendish wykończy).
O Polakach zbyt wiele powiedzieć się nie da. Szmyd jak zwykle, choć coś szybko odpadał w górach, Bodnar po prostu przejechał wyścig. Plus dla Paterskiego, raz ładnie się pokazał.

Mnie cieszy bardzo zwycięstwo Evansa, bo to wielki kolarz, który do tej pory był strasznym pechowcem (po za MŚ). Niby zawsze w formie, ale to się psuł rower, to kontuzja, kraksa etc. Tym razem po raz pierwszy w TdF nie miał w trasie żadnych przykrych wypadków i wygrał całkowicie zasłużenie.

Co do Contadora... Owszem, ze względu na doping nie powinien w ogóle startować. Ale trzeba uczciwie przyznać, że Hiszpan osiągnął swój cel. Wygrał Giro, a zwycięstwo po tak wyczerpującym wyścigu w TdF byłoby wielkim wyczynem. A startował w Giro, bo liczył się z tym że na TdF zostanie zdyskwalifikowany. Więc pośrednio afera dopingowa i tak odbiła się na jego formie. Contador i tak pokazał spore możliwości - mimo pechowych upadków kończy wyścig w czołówce. Za rok, jeśli zostanie dopuszczony do startu będzie głównym faworytem. Bo świetnie jeździ po górach i równie dobrze na czas.

Voeckler - prawdziwy wojownik, trudno było go nie polubić. Ale Thomas ma już 32 lata, więc rezerw pozwalających na dalsze postępy już nie ma. I tak znacznie poprawił jazdę w górach. Do tego, by powalczyć w TdF musiałby znowu być w życiowej formie i znacznie poprawić jazdę na czas. Obawiam się, że szczyt formy osiągnął w tym roku.

Andy Schleck - ma największe rezerwy, bo to ciągle młody kolarz. Przy 26 latach można sporo poprawić. Ale jest tego sporo:
1. Jazda indywidualna na czas - nigdy nie będzie geniuszem w tej specjalizacji. Ale co innego tracić 2,5 minuty do zwycięzcy (obecnie), a co innego 1,5 minuty - jak najlepszy góral obecnego TdF, Samuel Sanchez
2. Taktyka - mniej kalkulowania, więcej walki. Nie można w nieskończoność oglądać się na innych, szczególnie na Contadora. Nie można też w nieskończoność martwić się starszym bratem. Frank to świetny góral, ale nic ponadto. Ma 31 lat i prochu nie wymyśli. Może być w czołówce wyścigów wieloetapowych, ale ma zbyt duże braki by w normalnych warunkach walczyć o zwycięstwo.
3. Zjazdy - tu są największe rezerwy.

W przyszłym roku, jeśli nie będzie niespodzianek, to faworyci są następujący: Contador, Evans, Schleck, Sanchez. W tej właśnie kolejności. Plus ew. Basso, jeśli zrezygnuje z walki o tryumf w Giro i nastawi się na TdF (ale to mało realne).

sandomingo 24.07.2011 15:14

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1132541)
W przyszłym roku, jeśli nie będzie niespodzianek, to faworyci są następujący: Contador, Evans, Schleck, Sanchez. W tej właśnie kolejności. Plus ew. Basso, jeśli zrezygnuje z walki o tryumf w Giro i nastawi się na TdF (ale to mało realne).

Nie wiadomo, czy Evans za rok wystartuje. Z tego co czytałem w tym roku dawał sobie ostatnią szansę na zwycięstwo w TdF. Oczywiście, zwycięstwo mogło zmienić plany ale jeżeli piszesz - a z tym się zgadzam - że Voeckler w wieku 32 lat lepszy nie będzie to tym bardziej dotyczy to 34 letniego Evansa.
Wygląda na rozsądnego gościa, a lepszego wyniku niż w tym roku już nie osiągnie: zwycięstwo+etap. Oczywiście kasa, kasa, kasa. Na przyszły sezon może mieć królewską stawkę w każdej grupie.
Kto wie, może pomyśli jeszcze o tryumfie w Giro? Zobaczymy,
Contador, Schleck na pewno. Ale przydałby się ktoś jeszcze, bo będą szachy. Ja tam z ciekawością będę obserwował Rolanda. Jeszcze nie za rok, ale potem kto wie...Chciałbym żeby wreszcie jakiś Francuz to wygrał.
Basso nie wierzę, żeby odpuścił Giro. Liquigas to włoska grupa i oni muszą się pokazać w Giro.

Ciekawe czy wreszcie jakiś Polak wygra etap w naszym Tourze...

1q2 24.07.2011 15:42

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1132133)

A szansa taka jak w tym roku może się nie powtórzyć. Zmęczony po Giro Contador nie był sobą - choć w ogóle nie powinno go tu być.

Swoją drogą, ładnie się Alberto "pokazał" we wczorajszym etapie. Waląc po mordzie kibica z pewnością zyskał rzesze sympatyków.

Armstrongowi kibice wielokrotnie przeszkadzali, jeden raz nawet go wywrócili - ale on potrafił zachować klasę. No i jego na dopingu nie złapali.

Za Contadorem smród się będzie ciągnął jeszcze długo. Szkoda, bo był materiałem na nowego kolarskiego idola. Wielkiego mistrza jak Hincapie, Merxx, Indurain czy Armstrong.

Używaj słów które opisują daną sytuację a nie tworzą rzeczy które miejsca nie miały - 'walnął w mordę' :lol: - bez żartów, to było pacnięcie 2 letniego dziecka a nie bicie w ryj, chyba że uważasz że każdy kontakt ręki z twarzą to walenie w mordę;>

Sytuacja do zapomnienia w tydzień.
A co dopingu....nie czarujmy się.Amstronga nie złapali.I to niby dowód że nie brał?Nie sądze by którykolwiek z tzw cyborgów jechał na czysto, szczególnie w przeszłości gdzie kolarze wpadali jak muchy a co najlepsze na samym dopingu to tylko część a reszta z torbami pełnymi koksu, sprzętem do przetaczania krwi itp.

Nie wierze że byli koksiarze i był nadczłowiek Armstrong co na odżywkach jechał z koksami aż miło szczególnie że wieloletni 'lekarz' Armstronga został prawomocnie skazany za podawanie dopingu innym kolarzom.Rozumiem że innym prochy a jemu odżywki;>?
A to że nie złapali? - wielu nie złapali.Wiadomo że podstawą dopingu jest nie sam koks a tak by ten koks ukryć.Riisa też z tego co pamiętam nie złapali a po wielu latach sam się przyznał.

A tegoroczny Tour to chyba krok do przodu jeśli chodzi o doping.Tu już nadludzi nie było - nie było sytuacji gdzie wszyscy oddychają już rękawami a wyskakuje koleś co wygląda jakby chwilę temu ruszył na trasę.
Niby to szachy były , niby się bali, nie chcieli(przynajmniej tak to komentatorzy przedstawiali).Ta gadka 'a czemu on tego nie zrobił, a czemu nie zaatakował a czemu tak późno' itp - szczerze powiedziawszy już mnie zaczynała drażnić bo gołym okiem było widać że tam nie było kozaka.Nie było nikogo kto by miał siłę na prawdę odskoczyć/przycisnąć więc jeden patrzył na drugiego i bardziej się cieszył że ten drugi nie odjeżdża a nie sam myślał o ucieczce.

A Voeckler to mnie tylko drażnił - ambicji mu nie odbieram ale te jego gesty, to puszenie się w tej koszulce, jakieś pretensje, rzucanie bidonem.Jak dla mnie wczuł się za bardzo w rolę.

flamengista 24.07.2011 22:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 1132571)
(...)
A co dopingu....nie czarujmy się.Amstronga nie złapali.I to niby dowód że nie brał?Nie sądze by którykolwiek z tzw cyborgów jechał na czysto, szczególnie w przeszłości gdzie kolarze wpadali jak muchy a co najlepsze na samym dopingu to tylko część a reszta z torbami pełnymi koksu, sprzętem do przetaczania krwi itp.

Nie wierze że byli koksiarze i był nadczłowiek Armstrong co na odżywkach jechał z koksami aż miło szczególnie że wieloletni 'lekarz' Armstronga został prawomocnie skazany za podawanie dopingu innym kolarzom.Rozumiem że innym prochy a jemu odżywki;>?
A to że nie złapali? - wielu nie złapali.Wiadomo że podstawą dopingu jest nie sam koks a tak by ten koks ukryć.Riisa też z tego co pamiętam nie złapali a po wielu latach sam się przyznał.

Nieśmiało zauważę, że piszesz o jednym z najwybitniejszych kolarzy w historii, 7-krotnym zwycięzcy TdF, mistrzu świata. Facecie, który wrócił do kolarstwa i wygrywania po walce ze śmiertelną chorobą. Troszkę jednak szacunku mu się należy.

Piszesz o Armstrongu jak o gówniarzu, który poszedł na grandę do sąsiada po jabłka i nie został przyłapany. A ty wiesz, że on te jabłka zeżarł. Dość lekko ci przychodzi zakwestionowanie wielkich sukcesów Armstronga. Dziwię się. Ale mimo wszystko spróbuję przedstawić kilka argumentów na obronę Lance'a:

1. Nigdy nie został złapany na dopingu - mimo setek kontroli, większości niezapowiedzianych.
2. Głównym oskarżycielem Armstronga jest Floyd Landis, którego wiarygodność jest mniejsza niż zero.
3. Armstrong, jako osoba chora na nowotwór, mógł legalnie brać EPO - lekarstwo stosowane w onkologii.

Jeśli zaś uważasz, że to że lekarz Armstronga koksował innych kolarzy, jest 100% dowodem jego winy, to Contador w takim razie też jest u ciebie spalony (afera Puerto).

No i jeszcze jeden - przyznam się dość przekorny argument. Załóżmy, że jednak Lance korzystał z dopingu (np. oprócz EPO stosował przetaczanie krwi). Ok, w takim razie popatrzmy na listę jego głównych rywali:
- Alex Zülle - umoczony w aferę Festiny;
- Jan Ullrich - umoczony w aferę Puerto;
- Joseba Beloki - to samo;
- Raimondas Rumšas - złapany z żoną na handlowaniu środkami dopingującymi, prawomocnie skazany za ten wybryk, zawieszony za EPO w 2003;
- Aleksander Winokurow - zdyskwalifikowany za doping w 2007 roku;
- Ivan Basso - umoczony w aferę Puerto;
- Óscar Pereiro - znany astmatyk, fan Salbutamolu;
- Richard Virenque - umoczony w aferę Festiny;
- Marco Pantani - dwukrotnie przyłapany na dopingu (99, 02).
W zasadzie jedyny, któremu nic nie udowodniono to Andreas Klöden, który tylko w 2004 mógł powalczyć z Armstrongiem (wcześniej miał kontuzje).

Więc generalnie doping wtedy stosowali niemal wszyscy z czołówki. Skoro tak, to i w tej rywalizacji Armstrong był po prostu najlepszy.


Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 1132571)
A tegoroczny Tour to chyba krok do przodu jeśli chodzi o doping.Tu już nadludzi nie było - nie było sytuacji gdzie wszyscy oddychają już rękawami a wyskakuje koleś co wygląda jakby chwilę temu ruszył na trasę.(...)

A, to się dopiero okaże:-D Przypomnę, że w 2006 roku wszyscy zachwycali się Landisem, by 4 dni po TdF uznać go (słusznie) za oszusta.

Kocur 25.07.2011 06:01

http://www.eurosport.pl/kolarstwo/to...10/story.shtml

Cytat:

Kto boi się Boga Piorunów? Kto jest największym głupkiem w peletonie? Kto został zgubiony na moście? Na te oraz na inne pytania znajdziecie odpowiedzi w zestawieniu, jakie sporządzili redaktorzy strony pro-cycling.org.


Hehe, podsumowanie TdF na wesoło

1q2 25.07.2011 16:18

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1132793)

Piszesz o Armstrongu jak o gówniarzu, który poszedł na grandę do sąsiada po jabłka i nie został przyłapany. A ty wiesz, że on te jabłka zeżarł. Dość lekko ci przychodzi zakwestionowanie wielkich sukcesów Armstronga. Dziwię się. Ale mimo wszystko spróbuję przedstawić kilka argumentów na obronę Lance'a:

Więc generalnie doping wtedy stosowali niemal wszyscy z czołówki. Skoro tak, to i w tej rywalizacji Armstrong był po prostu najlepszy.

.

Nie o to mi chodziło;) i oczywiście zgadzam się że nawet jak brał to inni też brali więc gdyby wszyscy byli czyści to on i tak by był najlepszy.
Bardziej mi o to chodzi że kolarstwo niestety wpadło na tym na czym wpadły w zasadzie wszystkie sporty gdzie podstawą jest siła , wytrzymałość bądź jedno i drugie.
Dlatego ja te sporty(biegi, ciężary itp) dawno już odrzuciłem a kolarstwo to pewnie jedynie z sentymentu do czasów dziecięcych i TDP.
Zresztą i tak przez lata jedno co jakoś tam śledziłem to właśnie kolejne afery dopiero w tym roku oglądnąłem w jakimś tam fragmencie sam wyścig.
Oni wpadli w taką matnię jak nasza piłka że często nawet nie kupowało się meczu by go kupić, tylko po to by było uczciwe sędziowanie bo wiadomo było że rywal zapłaci;)
Tam też - ok jadę czysto ale nic nie zrobię bo reszta jedzie na koksie - domyślam się że tam też musiała być gigantyczna presja zespołów - nie bierzesz, nie jeździsz z nami , bo wiadomo że w ten cały biznes było zamieszane mnóstwo osób z poza kolarzy.
Gdzie trzeba też powiedzieć że koks to jedno ale bez katorżniczej pracy to on nic nie da
Ogólnie przykre to wszystko ale w takie gówno jak wpadło swego czasu kolarstwo to niewiele sportów weszło.
Być może Armstrong czy Indurain byli tymi jednymi z niewielu co nie musieli albo chociaż zadowolili się np tylko przetaczaniem krwi;)
Jeśli uraziłem to przepraszam a mi się tegoroczny tour pełen ludzkich słabości(bo chyba tak go można ocenić) podobał.

flamengista 25.07.2011 16:36

Nie uraziłeś. Ale i dorośli też muszą mieć jakąś iluzję, która pozwala wierzyć w to że świat może być lepszy. Dzieci mają św. Mikołaja, ja mam taką zachciankę że wierzę w niewinność Armstronga. Przynajmniej do momentu, gdy brak dowodów.

Kocur 31.07.2011 19:44

Zostawcie już tego Armstronga. Pewnie mu trzeci cycek wyrósł i dlatego odpuścił już ;)

Dzisiaj start TdP - zwanego Pologne :)
Zastanawia mnie jak oni zrobili etap w Wawie - przejeżdżając obok stadionu gdzie odwołano mecz ;)

orzeu 31.07.2011 20:55

zwyczajnie.
koniec etapu 13:30
burza 14:30-15:30
mecz 17:00
;)

MicK 05.08.2011 12:37

Nie wiem czy ktoś już zauważył ale TdP będzie się kończyć jutro na błoniach około godziny 18.30... czyli
http://tourdepologne.pl/images/cache...91c95fc8a4.jpg
3 maja i most dębnicki wyłączone z ruchu.

Eternit 21.09.2011 13:22

Aktualnie odbywają się mistrzostwa świata w kolarstwie. Transmitowane przez eurosport, a komentowane przez duet Jaroński i Wyrzykowski:)

Kocur 18.01.2013 08:43

Koniec legendy ... wylądował na dnie



Cytat:

Rozmowa zaczęła się od konkretów, na które czekał cały sportowy świat. – Proszę, abyś odpowiadał na pytania tak lub nie – przywitała Armstronga Oprah.

- Czy podczas kariery kolarza sięgałeś po niedozwolone środki?
- Tak.

- Czy było wśród nich EPO?
Tak.

- Przetaczanie krwi?
- Tak.

- Testosteron?
- Tak.

- Wszystkie siedem zwycięstw w Tour de France odniosłeś biorąc doping?
- Tak.


Był to wstrząsający początek rozmowy, którą można nazwać spowiedzią Armstronga. Po latach kłamstw zawodnik wreszcie wydawał się szczerze odpowiadać na kwestie dotyczące dopingu. Przynajmniej na większość z nich.

- Wiem, że jest za późno na skruchę. To tylko moja wina, że przez tyle czasu ukrywałem prawdę. Moje życie było jednym wielkim kłamstwem, ale była to historia idealna. Człowiek, który pokonał chorobę, siedem razy wygrał Tour de France, ma szczęśliwą rodzinę. Powtarzałem to wiele razy i tak długo, że nie było łatwo z tym skończyć – powiedział Armstrong.

Kolarz powiedział, że nigdy nie bał się wpadki, bo najpierw nie było testów na EPO, a gdy się pojawiły, on i tak w czasie wyścigu był czysty. Dopingował się wcześniej, w trakcie przygotowań.

- To była kwestia dobrego rozkładu kalendarza – stwierdził.

Armstrong przyznaje, że dziś jego oszustwa nie byłby możliwe. – Po pierwsze wprowadzono częste kontrole wyrywkowe, poza zawodami. Po drugie stosuje się paszporty biologiczne – powiedział. Kolarz zarzekał się też, że swoje dwa ostatnie Toury – w 2009 i 2010 roku, przejechał czysty.

Konrad. 19.01.2013 15:50

Jak dla mnie to śmierć kolarstwa. Nie wiem jak ktoś może jeszcze oglądać dyscyplinę pod tytułem "jak uniknąć kontroli dopingowej i nie dać się złapać".

W tegorocznym tour de france wygrają kolejni herosi - za parę lat dowiemy się czym tym razem się ćpali, i jak uniknęli kontroli.

A Armstrong niech nie udaje skruszonego. Nie padły żadne nazwiska, nie przyznał się do niczego czego mu nie udowodniono. I jeszcze bezczelnie chce wrócić do sportu, kłamiąc że w 2009 roku przejechał bez dopingu.

Pamiętam jeszcze te jego bezczelne wypowiedzi, gdy francuscy dziennikarze przez lata nie wierzyli w jego czystość...

yoda79 19.01.2013 17:07

Tak samo uważam, koniec tego sportu, nie widzę racjonalnych powodów żeby to coś jeszcze ogladać.

arti 19.01.2013 17:45

Cytat:

Pierwotnie napisane przez yoda79 (Post 1295360)
Tak samo uważam, koniec tego sportu, nie widzę racjonalnych powodów żeby to coś jeszcze ogladać.

Obawiam się, że jakby na serio zabrano się za doping to w ogóle byłby koniec sportu jaki znamy. Bolt,lekkoatletyka, piłkarze-roboty, narciarstwo itp. itd. Nie ma co się łudzić, że to wszystko jest czyste. Jaki organizm wytrzyma 15-20 lat wyniszczającego treningu,startów,kontuzji+ ogromnej presji psychicznej?
Osobiście nie miałbym nic przeciwko przekłuciu tego oszukańczego balona.

fialo 19.01.2013 18:30

Koks walą wszyscy, nie tylko kulturyści. Biorą tenisiści, biorą piłkarze, biorą lekkoatleci, narciarze i cała reszta. To, że ich nie wyłapują to tak jak w przypadku Armstronga - sprawa dobrej organizacji kalendarza. Walisz przed zawodami, podczas przygotowań, na zawodach jesteś czysty.

Wszyscy są dużo przed kontrolerami. Jedyne wyjście to wg mnie zalegalizowanie dopingu. Wtedy wszystko będzie jasne, a nie że podziwiasz gościa przez lata, a później okazuje się , że walił teścia, EPO, przetaczał sobie krew itd.

For_FuN_ 19.01.2013 18:49

Mam nadzieje, ze amerykanski wymiar sprawiedliwosci w odpowiedni sposob "nagrodzi" postawe Armstronga. Przez wiele, wiele lata ten czlowiek oszukiwal caly swiat. Tacy ludzie wypaczaja idee sportu i rywalizacji. Zabranie wszystkich tytulow, to jedno...zwrot nagrod pienieznych, czy tez zawrotnych sum, ktore otrzymywal od sponsorow, to nastepny krok. Proby usprawiedliwiania tego oszusta sa zenujace. Zdobyl slawe i pieniadze dzieki dopingowi, powiedzenie teraz przepraszam(pewnie bardzo szczere, biorac pod uwage co mu grozi) niczego nie zmienia.

Jesli chodzi o szerzy wymiar tej sprawy, to ktos kogos zmusza do brania dopingu? Ja np. na IO chce widziec zwyklych ludzi, a nie nakoksowanych baranow. Imprezy sportowe beda mniej ekscytujace, kiedy normalni ludzie beda biegali 11-12s na 100m? Nie wydaje mi sie. Najlepszym rozwiazaniem, to sa imprezy dla koksujacych i dla tych, ktorzy stosuja normalne metody treningowe. Zobaczymy, kto wtedy przyciagnie sponsorow i kto bedzie mial wieksza ogladalnosc. Watpliwe, zeby to byli ludzie bez krzty honoru, ktorzy wala EPO i robia sobie transfuzje...nie wspominajac o innych wynalazkach.

Konrad. 21.01.2013 23:33

Cytat:

Pierwotnie napisane przez arti (Post 1295365)
Obawiam się, że jakby na serio zabrano się za doping to w ogóle byłby koniec sportu jaki znamy. Bolt,lekkoatletyka, piłkarze-roboty, narciarstwo itp. itd. Nie ma co się łudzić, że to wszystko jest czyste. Jaki organizm wytrzyma 15-20 lat wyniszczającego treningu,startów,kontuzji+ ogromnej presji psychicznej?
Osobiście nie miałbym nic przeciwko przekłuciu tego oszukańczego balona.

Po pierwsze to oprócz nie dozwolonych środków jest wiele legalnych pomagających w treningach do których ludzie 20-40 lat temu nie mieli dostępu.

Po drugie medycyna zrobiła ogromny postęp, przez co wiemy jak bardziej efektywnie trenować.

Także to nie jest tak, że wszystkie obecne wyniki to rezultat dopingu.

Zalegalizowanie takich środków jak epo/hormon wzrostu itp musiało by się wiązać z kontrolowaniem ich ilości. Bo zaraz znalazł by się chętny na przekroczenie wszelkich barier i na olimpiad mielibyśmy dziesiątki trupów, zawał itp. A skoro ma kolejna komisja antydopingowa - to wyjdzie na to samo.

Dla mnie jedyną receptą na oglądanie sportu w dzisiejszych czasach, jest oglądanie dyscyplin technicznych.

Dlatego kolarstwo mnie nigdy specjalnie nie pociągało - tam wystarczy jechać tempem jakie narzucą ci w słuchawce i czekać na zwycięstwo. No, technika jest potrzebna jedynie przy zjazdach, czy w zakrętach. Że już nie wspomnę o tym, iż dziesięciu chłopa robi dla jednego lidera...

Ale w piłce, w koszu, w siatce, w szczypiorniaku - tu mogą się koksować. Raz, że liczy się taktyka, trener, zgranie z zespołem, a dwa że żaden doping nie sprawi że zaczniesz strzelać niczym Messi. Niestety musisz mieć talent i oddać miliony treningowych strzałów...

Choć w sumie jestem ciekaw czy kiedyś pojawi się tabletka/szczepionka sprawiająca, że rzeczywiście będziesz mieć 100% w strzelaniu na bramkę...
Cytat:

Pierwotnie napisane przez fialo (Post 1295367)
Koks walą wszyscy, nie tylko kulturyści. Biorą tenisiści, biorą piłkarze, biorą lekkoatleci, narciarze i cała reszta. To, że ich nie wyłapują to tak jak w przypadku Armstronga - sprawa dobrej organizacji kalendarza. Walisz przed zawodami, podczas przygotowań, na zawodach jesteś czysty.

Wszyscy są dużo przed kontrolerami. Jedyne wyjście to wg mnie zalegalizowanie dopingu. Wtedy wszystko będzie jasne, a nie że podziwiasz gościa przez lata, a później okazuje się , że walił teścia, EPO, przetaczał sobie krew itd.

Sam sobie odpowiedziałeś - skoro na zawodach są czyści to trzeba tak to zoorganizować aby na zawodach byli jak najczęściej.

W przypadku kolarstwa można by wprowadzić prostą zasadę: chcesz startować w Tour de france musisz obowiązkowo wystartować w następujących zawodach. I tak ustalić grafik aby w każdym kalendarzowym miesiącu zawodnik był minimum 10 dni na zawodach. I na danych zawodach codzienne rano sikanko, plus raz dziennie w dowolnych godzinach bez zapowiedzi kontrola może wpaść.

Nikt by im nie bronił jakieś Tour de Pologne potraktować czysto treningowo. Ale przynajmniej przez te 10 dni wiedzielibyśmy że 100 km dziennie jeżdżą bez dopingu (przynajmniej tego wykrywalnego).

To jest recepta w sumie na każdą dyscyplinę. Dla mnie to jest chore, że taki Armstrong cały rok przygotowywał się w sumie do jednej imprezy.

I niech nikt nie pisze, że bez dopingu nie da się przejechać całej trasy bo ludzie jeździli ją i 50 lat temu. Po prostu gdy kolarstwo będzie czyste to zamiast średniej pod górę 40 km/h będzie 20 km/h. Zamiast etapów 270 km, będzie 180 km. Itp.

1q2 21.01.2013 23:53

Dobrze prawisz;) - zalegalizowanie dopingu to jakiś żart a też wiadomo że największe problemy są w dyscyplinach siłowych/wytrzymałościowych.
Sporty zespołowe bądź techniczne są względnie czyste

A ten cały szał z Armstrongiem teraz, to parodia, no ale tak to jest jak się nie przyjmuje racjonalnych faktów a wierzy w teorie spiskowe(skąd my to znamy:>)
To że chłop przyjmuje wszystko co się da, to było już oczywiste kiedy osiągał wyniki - potem jak ruszyło to całe śledztwo i pojawiły się namacalne dowody - cała ich masa tak na prawdę, to już tylko kompletni idioci, bądź romantycy, mogli go bronić
Stąd to jego przyznanie dla mnie nic nie zmienia.To tak jak by(przykład z dupy) - Ted Bundy przyznał się(gdyby żył) że zabił ponad 30 lasek a wiadomo ze zabił więc jego przyznanie było by kompletnie bezwartościowe.

Ja nie lubię kolarstwa jak i wszystkich sportów wytrzymałościowych bądź siłowych ale czasami się z nudów pogapię jak na eurosporcie coś leci i wygląda na to że ot jedna z najczystszych dyscyplin w tym momencie.Cyborgi się skończyły, większość etapów kończy się minimalnymi wygranymi , nawet kolejny koks, słynny Alberto znów stał się człowiekiem.

Konrad. 22.01.2013 00:38

Zresztą dlaczego dzisiaj wielcy kolaże "wybierają" sobie toury w jakich startują w danym sezonie? I poza tym jednym startują tylko w jakimś jednym czy dwóch mało znaczących wyścigach?

Taki Merkcx na przykład:

Najważniejsze osiągnięcia (poza klasykami):

Klasyki:: I to tylko zwycięstwa, startował w wielu innych wyścigach, w tym na torach i w przełajach. Skoro w latach 60/70 dało się brać udział w tylu wyścigach to i teraz się na pewno da.

Kocur 09.08.2014 19:24

Temat dawno umarł - czyżby tak mało kolarzy wśród kiboli ? ;)


A ja dzisiaj: Raaaafaaał Maaaajkaaaa :D


Gość przeszedł tym sezonem do historii światowego kolarstwa.

Kocur 15.07.2015 22:48

Takie coroczne odświeżenie ;)

Cytat:

Rafał Majka triumfuje na 11. etapie Tour de France

Polak samotnie przejechał przez linię mety, uciekając przez ostatnie 40 kilometrów.

orm 16.07.2015 08:25

Majka to jest naprawdę ktoś. IMHO jedne z najlepszych polskich sportowców obecnie, a trochę niedoceniany, niestety...

Arked 16.07.2015 09:18

Coś czuję, że to nie ostatnie zwycięstwo Polaka w tegorocznym TdF. I nie tylko Majka ma szansę. Kwiato niby bez formy ale myślę, że nie jest aż tak źle jak sam mówi. W etapach 13-17 może walczyć o zwycięstwo z ucieczki. Szczególnie tam gdzie blisko mety jest zjazd. Wczoraj potrenował sobie ładnie na zjeździe z Tourmalet zjeżdzając szybciej ok 4km/h niż grupa faworytów;) Zresztą taki chyba miał plan wczoraj próbując zabrać się do ucieczki. Wjechać z grupą na Tourmalet. a potem uciec na zjeździe i pocisnąć solo do mety. Jeśli tak jest to musi czuć się nienajgorzej. A wczorajsza wygrana Majki na pewno doda animuszu.

Gucio25 16.07.2015 09:28

Kocur - fajnie że odświeżyłeś, bo ja już zapomniałem, że taki temat istniał :D

Rafa prze kocur i nie mogę się doczekać kiedy dostanie pierwszy plan na którymś z WT i oby była to najbliższa Vuelta. od ostatniego Giro w którym był liderem już trochę minęło, tam się fajnie pokazywał, a od tej pory wydaje się, że jest tylko lepszy. Majka jako lider w formie na którymś z WT? wieeeelkie emocje by nas czekały.

a sam TdF całkiem fajny, ciekawy, choć Froome to poukładał szybko. jest jeszcze trochę ciężkich etapów, więc warto się wstrzymać z wydawaniem wyroków, bo kryzys w upale może przyjść zawsze, ale będzie ciężko.

co do Kwiatka - moim zdaniem pewna formuła się wyczerpała i polityka Etixxu oraz ich przygotowania do TdF po raz drugi już nie wyszły, chyba to ten czas, żeby coś próbować zmienić, bo Kwiatek też powinien być coraz lepszy, a 2 lata temu na TdF jechał duużo lepiej niż teraz.

Arked 16.07.2015 10:17

Może w Sky zrobią z niego kozicę górską jak z innego klasykowca Gerainta Thomasa? ;)

Kocur 16.07.2015 10:42

No właśnie ja też uważam że Rafał powinien być już liderem w większej ilości wyścigów - ma już odpowiednie doświadczenie a umiejętności wybitne :)


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 02:08.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl