![]() |
@s1mone - naprawdę, uwierz mi, sugestia żeby oddać kwestie awansu w ręce Jopa, człowieka który nigdy nie prowadził zespołu na poziomie pierwszej ligi, nie pisząc już o sukcesach to NIE jest wyważona opinia :haha: To jest jej absolutne przeciwieństwo, oparte tylko i wyłącznie na chciejstwie, argumentowane próbą obrzydzenia alternatyw i konkluzją na poziomie "płonący budynek zawsze może się zawalić i wszystkich zabić, po co strażakom odzież ochronna?".
Tu chodzi o to żeby wreszcie podejść do sprawy racjonalnie. |
s1mone prezentuje podejście iście Królewskie'go. Zamiast od razu zadziałać jak najlepiej, wybrać trenera jak najlepszego, to w sumie gdyby Jopowi się udało wygrać ze 2-3 mecze, to niech zostanie bo jest szansa, że wypali - gdzie wiadomo, że na przestrzeni 3 meczów to możemy przez czysty przypadek zagrać pięknie, wygrać 3 razy i snuć wizję, że skoro teraz tak wyszło to do końca sezonu możemy wszystko wygrywać.
A wiadomo, że nie ma trenera, który by cokolwiek mógł zmienić w drużynie na przestrzeni 14 dni. Także wybór Jopa, bo przez 14 dni wygląda to fajnie byłby bezsensowny ale pasujący do podejścia Królewskiego czyli robienia sobie samemu ciągle po górkę i myśleniu "a może jednak się uda?", "a czemu ma się tym razem nie udać? Przecież statystycznie nawet stawiając w ciemno, źle, w końcu musi się sytuacja odwrócić" To wszystko brzmi pięknie, jest w tym jakaś logika. Wszak nigdzie nie jest napisane, że trener x sukces gwarantuje, a taki Jop na pewno sobie nie poradzi, bo nie ma doświadczenia itd itd - może akurat Jop to taka perełka i ktoś kto będzie dobrym trenerem - może. Tylko my ciągle stawiamy na: - uczymy się prowadzenia klubu - zatrudnimy Sobolewskiego, przecież jak będzie trenerem 10 lat to na pewno się nauczy idealnie trenerki - spadł Wuja? Damy mu więcej zadań, teraz to już na pewno to wypali - rodzina i legendy najlepiej wykonają pracę Zero profesjonalizmu, zero jakichś pewnych punktów w tej układance. To co się dziwić, że nic tutaj nie działa? Był kiedyś chujowy trener bramkarzy - Łaciak, później był dobry. A to ...., zwolnimy tego dobrego, weźmy znowu Łaciaka, na pewno tym razem będzie progres w rozwoju bramkarzy. Aż się rzygać chce jak się zacznie myśleć o patologii w tym klubie. W związku z tym, powinien być wybrany jak najlepszy trener, powinny być konkretne wytyczne jaki to ma być człowiek, jeśli np z sukcesami, który jakieś awanse z I ligi robił, czy też np w Hiszpanii miał sukcesy, to takich szukamy i z automatu nam odpada temat Jopa itd. Jeśli jest problem z komunikacją bo 70% drużyny to Hiszpanie, to szukamy trenera angielskojęzycznego lub Hiszpana itd Podejrzewam, że do dzisiaj żadnej logiki i decyzji co do wyboru trenera nie ma. A jeszcze pewnie najlepiej dla nich by było gdyby Jop wygrał wszystko i mogli zakomunikować, że nie ma co szukać dalej, ryzykować, skoro takiego kozaka mamy pod ręką. |
Cytat:
|
Cytat:
|
Kogo byśmy chcieli / a kto by chciał do nas przyjść / na kogo nas stać - do kompletnie inne sprawy..
|
Ja podejrzewam, znając rozrzutność Jarka, że stać nas nawet na Papszuna:D Nawet najlepsi trenerzy w porównaniu z piłkarzami zarabiają stosunkowo mało.
Tylko niestety praca w Wiśle to gigantyczne ryzyko na tą chwilę. No bo tak - zrobisz awans, złożysz podwaliny pod odbudowę Wisły Kraków - na pewno możesz się świetnie wylansować. Z drugiej strony - spieprzysz, to możesz zostać na wywalony na trenerski śmietnik jak Jurek. Duże ryzyko i duża nagroda. Potrzeba kogoś z dużą żyłką hazardzisty, aby nas wziąć. Ewentualnie kogoś kto jeszcze nie jest wylansowany i potraktuje angaż w Wiśle jako życiową szansę. Każdy trener ekstraklasowy będzie na ofertę Wisły patrzeć podejrzliwie. Nie dlatego, że będzie to dla niego ujma schodzić ligę niżej - trenowanie Wisły w 1 lidze jest moim zdaniem dużo fajniejszą opcją niż dajmy na to taką Stal Mielec czy Puszczę. Więcej kibiców, zainteresowania mediów, lepsza otoczka. Po prostu na nas można sobie połamać karierę w dość szybki sposób, bo w przypadku porażki można mieć problem z angażem nawet w 1 lidze. |
Cytat:
Trenerem kadry został tylko dlatego, ze Boniek dostał gorączki samozajebistosci i stwierdził, ze udowodni wszystkim jakim jest wizjonerem. Z czego się później szybciutko wycofywał.. U nas robotę dostał z wiadomych względów. Wynik 1 zwycięstwo na 14 przejdzie do historii Wisły. Historii nieudolności, kolesiostwa i braku kompetencji. Równać się z tym może tylko słynne 0-7 Stolarczyka. |
Ja tam Jopowi dałbym kredyt zaufania bo coś tam z rezerwami działał. Pytanie tylko czy to jest odpowiedni czas na dawanie szansy? Moim zdaniem Sobola trzeba bylo pogonić po sezonie a teraz to musztarda po obiedzie. Dla mnie idealny byłby Carillo, jak wtedy piłeczka chodziła ach.
|
Teraz każdy chce Carillon a zapomnieliście już o jego ulubieńcu Mitroviciu którego każdy chciał stąd pogonić a on był kluczem jego taktyki?
|
pomeran : następny co się Jurka przyczepił - to był jedynie przykład, z resztą dość jaskrawy. Z tego co wiem to on miał oferty z innych klubów, ale chciał chwilkę od piłki odpocząć i dopiero go Kuba do Wisły wciągnął, na zasadzie, że ma przyjść ratować.
Jak się później okazało to była najtragiczniejsza decyzja w historii nowożytnej Wisły, jak i najgorsza możliwa decyzja dla Brzęczka. Gdyby podjął inną to możliwe, żeby do teraz nabierał na siebie drużyny z ESA, tak jak to robi od lat przykładowy Urban, który chyba z żadnym klubem niczego ciekawego nie ugrał w swojej karierze, a był nawet brany pod uwagę na selekcjonera kadry :))) Co do Carillo i Mitrovicia - trener osiągał bardzo dobre wyniki przy poukładanej grze, nie byłem jakimś wielkim fanem Mitrovicia - ale dopóki trenerowi żarło (a żarło mu przez cały pobyt) to miał prawo do swoich ulubieńców i wyborów. Ten jeden dziwny wybór był niejako przykryty bardzo zdyscyplinowaną grą drużyny. Mnie za Carillo momentami denerwowało, że każdy atak był wyprowadzany zza potrójnej gardy, bardzo zagęszczaliśmy środek pola i większość meczy to były takie przepychanki do 1 bramki. No ale wyniki się zgadzały, drużyna miała swój sznyt i styl, widać było rękę trenera. To, że ten styl to był jeden wielki klincz środka pola i atakowanie małą ilością piłkarzy było denerwujące, ale patrząc jakie wyniki robili jego następcy - było chyba optymalną taktyką dla tamtej drużyny. Niestety wątpię, aby tej klasy fachowiec tu szybko wrócił. Z resztą chyba wolę trochę mniej fachowo i jednak bardziej ofensywnie, ale to już moja subiektywna sprawa:) |
s1mone - mniej fachowo i ofensywnie to było za Guli i Sobolewskiego.
Ja jednak wole bardziej fachowo i defensywnie (a przynajmniej bardziej zbalansowane) - rzecz gustu :) |
Cytat:
Wygrać wszystko? W sumie ze Stalą musieliśmy wygra, skoro wypuścili juniorów w pierwszym składzie. Pozostają więc aż :D 2 mecze Jak można ocenić Jopa po takim okresie i 3 wygranych, chociażby bilans bramkowy wyniósł 12-3? Nijak. Po prostu chłop wziął na szybko drużynę, powiedział im proszę chłopaki weźcie się w garść, dał kilka swoich wskazówek i pykło/nie pykło. Jeśli Jop zostanie i tak wygląda proces wybierania trenera w Wiśle, przez Jarka, który ma rozeznanie wśród trenerów w całej Europie, takie rozeznanie nawet na temat spraw, o których zwykli ludzie nie mają pojęcia, to wow xd - a jestem niemal pewien, że jeśli Jop wygra te 3 mecze, to zostanie. Cytat:
Wuja nikt nie chciał na trenera po przygodzie z kadrą. Na Wuja mogli się nabrać tylko głupcy i to po przekonywaniu rodziny jaki to dojebany trener, który gwarantuje rozwój. Na Wuja mogą postawić jedynie idioci, którzy nie mają ani rozumu, ani nie biora na siebie odpowiedzialności za prowadzenie klubu, np powiedzmy, że obecnie to może go zatrudnić jakiś klub finansowany z budżetu miasta, bo co im zalezy? Nikt powazny kto ogarnia polską piłkę i odpowiada za finanse klubu pieniędzmi swoimi czy własciciela, takiego nieudacznika jak Wuja nie zatrudni. Wuja nie złamał sobie kariery na Wiśle. To Wisła się połamała na Wuju. Papszun. Gdyby tu przyszedł i nawet Wisła by spadła z nim do II ligi, to jego renoma by nie ucierpiała, bo jest to trener z sukcesami, z charakterem i z jakąs wizją budowy klubu. Łatwo by obrócił sytuację - i zapewne słusznie - że z takimi pojebami i szrotem w klubie nic się nie dało zrobić i te pół roku w Krakowie to była żenada. Na koniec by powiedział żeby się Jaro ogarnął bo jak nie to i do III ligi spadniemy. Może w skali europejskiej by jego renoma ucierpiała, bo ciągle sa jakieś plotki, że go przymierzają do klubów zagranicznych ale w skali naszego kraju to bez problemu by go chciały przykładowe Legie itd. Także zupełnie się nie zgadzam z tym co Ty piszesz. Praca w Wiśle jest niewdzięczna. Wisła to jest wielki klub, jak na I ligę to klub ogromny i tu nie ma czasu na naukę czy eksperymenty, tutaj potrzebny jest trenerski kozak i albo ogarnia od razu albo nie ogarnię nigdy. Bo tu się wymaga. To nie jest zwykły klub gdzie ktoś powie no spoko, powalczyliśmy o awans do ekstraklasy ale się nie udało, może za rok się uda. Tu ma być wynik. I zapewne ta presja niszczy słabych trenerów. Gdyby Wisła grała w ekstraklasie, to też się będzie wymagać. Pierwszy sezon utrzymanie łatwe. Później środek tabeli i zaraz puchary. Dlaczego? Bo mając top kibiców, przychody, potencjał, oglądalność, to nikt nie będzie mówił x lat, że wyniki na poziomie 10 czy 15 miejsca będą spoko. I tak powinno być. Bo kto ma w Polsce lepiej? Raków, Legia, Lech. Reszta klubów do gołodupcy lub nieudacznicy albo małe kluby z mniejszych miast gdzie pewnego poziomu na stałe nie przeskoczą. Ale fenomenem jest, że Wisła szuka topowych piłkarzy jak na swoje możliwości oczywiście ale już trenerem może zostać wynalazek jakiś, a bo nie ma co przepłacać, a bo może się sprawdzi, a bo może tutaj nabierze odświadczenia i ono kiedyś zaprocentuje. Zajebista polityka |
Cytat:
Dlatego w ostatnich dekadach mieliśmy w Wiśle mnóstwo trenerskich wynalazków, którzy absolutnie nie powinni tu pracować nawet jednego dnia, zarówno z kraju jak i z zagranicy. Kulawik, Kapka, Sobolewski, Skowronek, Pawłowski, Liczka - wymieniać można długo. Tych naprawdę wartościowych trenerów było znacznie mniej, a nawet jak tu trafiali często nie mogli mieć własnego sztabu, tylko mieli go narzucanego przez górę. Najlepszym przykładem Kmiecik, który w każdym musiał być jako dobrodziejstwo inwentarza. Jak przed rokiem postanowili postawić na kierunek hiszpański i budowanie zespołu w oparciu o piłkarzu z tamtejszych niższych Lig, należało od początku dobrać do tej koncepcji odpowiedniego trenera również właśnie z Hiszpanii i wtedy w pełni harmonijnie mogłoby to funkcjonować. Ale u nas nigdy nic nie jest zrobione w całości i kompatybilnie ze sobą. U nas wystarczyło, że ktoś był tak zwaną legendą, by już mógł dostać posadę pierwszego trenera: warsztat, filozofia gry i wcześniejsze dokonania kompletnie się nie liczyły, albo musiały się dostosować do wyobrażeń o graniu "krakowskiej piłki". To jest paranoja. Dziś też słyszymy, że od rekomendacji dyrektora sportowego ważniejsze są jakieś osobiste przekonania Królewskiego czy te jego analizy robione przez sztuczną inteligencję etc. Jeśli Kiko znajdzie odpowiedniego kandydata w Hiszpanii, powinien bez przeszkód móc zakontraktować go wraz ze sztabem. Dopiero jeśli nie znajdzie lub uzna, że jednak żaden z nich nie będzie lepszy od takiego przykładowego Brosza, ów trener z Polski dostaje propozycję. Ale to powinna być suwerenna decyzja dyrektora sportowego, a nie sztucznych inteligencji i algorytmów Królewskiego czy podjęta na zasadzie narzuconej odgórnie idei "teraz znów dalej stawiamy na Polaka i już", a nuż może tym razem się sprawdzi. Czyli tradycyjne myślenie o obsadzie funkcji trenera w Wiśle. |
Ogryzek napisał(a):
s1mone - mniej fachowo i ofensywnie to było za Guli i Sobolewskiego. Ja jednak wole bardziej fachowo i defensywnie (a przynajmniej bardziej zbalansowane) - rzecz gustu :) Ja się lepiej bawiłem ogląjąc Wisłę Stolarczyka - oczywiśćie mówię o czasach, gdy Legii czy Lechowi wrzucaliśmy piątkę, a nie spływaliśmy 0:7 :) Oczywiście zdaję sobie sprawę, że potem Stolar raczej zawodził w ESA. Nie ma co tego brać jako trenera za którym tęsknię, bo bardziej tęsknię za tamtą grą. Tylko, że właśnie leży pies pogrzebany. Tamta Wisła miała piłkarzy. Trener nie przeszkadzał i było granko. Teraz Wisła też nie ma super trenera, ale przy odpowiedniej jakości piłkarzy to byśmy byli w czubie nie w środku tabeli. Po prostu tonuję nastroje - nie ma co marzyć, że nawet dobry trener zawróci kijem Wisłę, a tu niektórzy mają takie oczekiwania. Może poprawić wyniki o te 10-20%, reszta w nogach piłkarzy. A oni niestety pokazują wręcz spektakularne wahania formy. Co któryś zagra dobry mecz to potem na dwa mecze znika - przodują w tym nasi skrzydłowi, z Villarem na czele. Jedna wielka iberyjska chimeria i tyle. |
Jop wykazal sie potencjalem w kwestii bycia trenerem pierwszej druzyny, zauwazajac to co wszyscy zdrowo myslacy ludzie widzieli, ze grajac po obwodzie nie da sie strzelac bramek.
I to, ze umiejetnosci zawodnikow sa na tyle duze, ze trzeba im dawac jak najczesciej grac jeden na jeden. Dlatego zmienil delikatnie ustawienie i zalozenia taktyczne. Zamiast grac w poprzek, gralismy prostopadle pilki do przodu. Efekt? 4 z przodu. I to trzeba zapisac Jopowi na plus - dostrzegl slabe strony Wisly w poprzednich meczach i znalazl szybkie, aczkolwiek krotkoterminowe rozwiazanie tych problemow. Ale skuteczne. To jednak nie znaczy, ze ma na tyle duze doswiadczenie zeby wziac na swoje barki ciezar prowadzenia druzyny, ktora musi awansowac. Moze sie bardzo wiele rzeczy wydarzyc, w ktorych po prostu doswiadczenia braknie, a nas nie stac na rosyjska ruletke i nauke Jopa na Wisle. Natomiast niech zejdzie nizej, prowadzi rezerwy, zdobywa doswiadczenie i przygotowuje sie do objecia pierwszej druzyny w odpowiednim momencie. |
https://bi.im-g.pl/im/da/a7/12/z1955...ariusz-Jop.jpg
Pewnego pięknego dnia, trener Wisły Kraków, Mariusz Jop, postanowił, że pilnowanie treningów to nie wszystko. Fascynacja nim ogarnęła modlitewna aura i nagle stał się wiernym pielgrzymem grobu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Zamiast prowadzić drużynę na boisku, Jop spędzał większość czasu, odmawiając różańce i składając kwiaty na grobie. Jop częściej niż na treningach był widziany w okolicznych kawiarniach, zajadając się kremówkami w Wadowicach. Niezależnie od tego, czy zespół potrzebował jego wsparcia, czy nie, on wolał spędzać czas na przyjemnościach smakowych, zamiast na ćwiczeniach na boisku. Niestety, zespół Wisły zaczynał pogrążać się w wynikach. Jop nie dbał o profesjonalizm i w obliczu krytyki postanowił wyciągnąć z szafki swoją stary, sporej wielkości koszulkę i wystawić samego siebie w składzie. Były piłkarz zmierzał na boisko, zapięty w niezdarnym futbolowym stroju, gotowy, by pokazać młodszym kolegom, jak to się robi. Kiedy nadszedł decydujący mecz o awans do Ekstraklasy, w atmosferze pełnej napięcia, Jop zaskoczył wszystkich. Nagle wszyscy na stadionie zobaczyli go, unoszącego się w powietrzu w kapsule, jak superbohater. Krzycząc "do boju" i mając nadzwyczajne moce, Jop skakał po boisku jak zawodowy akrobata. Niestety, jak to w absurdalnych historiach bywa, wszystko poszło nie tak. Gdy Wisła była na skraju zwycięstwa, Jop zabrał się do główkowania piłki i niefortunnie uderzył ją własną głową prosto w siatkę. Gol samobójczy! Klub i kibice byli załamani, nie mogąc uwierzyć w to, co widzieli. Tym samym Jop pogrążył Wisłę w smutku, ale został zapamiętany jako najbardziej ekscentryczny trener w historii i mistrz humorystycznych twistów. |
Zastanawiam się jak długo Moderatorzy jeszcze będą pozwalać na takie wrzutki jak ta powyżej? :shock:
Chyba, że chcą tracić użytkowników, a nie zyskiwać. |
Cytat:
|
Ludzie z wyrokami za zabójstwo nie przeszkadzali, brat i wujek nie przeszkadzali...
Szerokie promowanie przez lata PiS-u i wyklętych też nie przeszkadzało... |
Cytat:
W czym to, że wcześniej nie piastował funkcji dyrektora sportowego przeszkodziło i przeszkadza Kiko w odpowiednim pełnieniu tych obowiązków? |
Cały swój wywód oparłeś na gównianych wyborach trenerów przez ostatnie lata i teraz chcesz żeby tego trenera nam wybrał gość, który nigdy wcześniej tego nie robił. No ciekawe co tu sie może nie spinać.
Twoja ślepa wiara w to, że Kiko wybierze kogoś sensownego jest dokłandie taka sama, jak ślepa wiarą jaką miał Kuba Błaszczykowski wybierając Skowronka i Jarosław Królewski zostawiając Sobola (z pełnym poparciem tego świetnego dyrektora sportowego co to ma nam teraz suwerennie wybrać świetnego trenera). |
Zwłaszcza, że dotąd zagraniczne eksperymenty wyrządziły wiele szkód w Wiśle.
Ale zwycięstwa ze Skonto Ryga i wymęczone z Liteksem mają temu przeczyć, ale w rzeczywistości dość szybko okazało się, że ta zagraniczna, najdroższa Wisła w historii przestała grać. A dwa pamiętne ostatnie mecze ligowe: porażka z Podbeskidziem i porażka w derbach w żałosnym stylu pokazywały wtedy najdobitniej, że to była dla droga i należało wywalić amatora z Holandii. Choć Cupiał popełnił błąd, że go wtedy zatrudnił. To w zasadzie zakończyło okres Wielkiej Wisły, którą przede wszystkim budowali znakomici polscy piłkarze pokroju Żurawskiego, Kosowskiego, Frankowskiego, Baszczyńskiego, Głowackiego i całej reszty, a nie coraz liczniejszy szrot zagraniczny. Dla niektórych wielokrotni MP i dominatorzy byli źli, a odpady pokroju Jaliensa, Lameya, Vargi, Genkowa, Ilieva, Nuneza, itp. byli tymi właściwymi piłkarzami. Cóż zrobić. W końcu w sezonie spadkowym też było prawie dwudziestu obcokrajowców z finałem wiadomym. W zeszłym sezonie też był wagon z Hiszpanii z finałem wiadomym. Ilu Hiszpanów grało w Puszczy? Jedenastu? Ani jeden. A czy Tomasz Tułacz jest Hiszpanem? Nic na to nie wskazuje. A łączna liczba szrotu zagranicznego w Wiśle na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat już pewnie przekroczyła liczbę stu i cały czas rośnie. |
Spoko, Markus - a co jeśli Kiko namaści Jopa na następcę Sobola? :)) Ciekawe co wtedy powiesz :D
|
Może dać szansę Jopowi? :D Grają drugi mecz dobrze, a przyjdzie jakiś Nawałka z wybujałym ego i nie będzie żarło.
|
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony wygrana, super - z drugiej ten mecz to była jakaś karykatura futbolu ze strony Łęcznej.
Mimo wszystko, nie pozostawiłbym Jopa. Nie możemy kolejny raz "próbować" naszego byłego piłkarza. |
Cytat:
|
Tym meczem i porzednim Mariusz Jop zapewnił sobie wg mnie jedno, bycie awaryjnym trenerem co jakiś czas, ot taki nowy Sobol do czasu, aż nie pójdzie gdzieś z dala od Wisły.
|
Jak w 3 meczu wygramy przekonująco to nie widzę żadnego powodu, żeby go zmieniać.
Ale już o tym pisałem, a nikt nie jest w stanie zadowolić forumowych malkontentów:) |
Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
Piszesz populistyczne brednie, wybacz że nie każdy ma mentalność nierozgarniętego hazardzisty, który nie dość że stawia wszystko to jeszcze - kierując się fantazjami i emocjami. |
Cytat:
|
Cytat:
A także na fakcie, że Kiko udowodnił już, że zna się na rzeczy i podejmuje prawidłowe decyzje, bez względu na to, że to jego pierwsza praca jako dyrektora sportowego. Zwykle ściąga do Wisły wartościowych ludzi. Który dyrektor sportowy w Polsce od razu był tym dyrektorem sportowym? Który również na zachodzie kształcił się stricte w tym kierunku, nie będąc wcześniej właśnie na przykład trenerem czy zawodnikiem? Co to za argument, że to jego pierwsza praca? Co to ma uniemożliwiać? Sprawia to, że np. nie potrafi odróżnić kompetentnego trenera od niekompetentnego? Wiara w to, że ściągnie do Wisły kogoś odpowiedniego, bazuje na jego znajomości warsztatu potencjalnych kandydatów do tej roli z Hiszpanii. Nikt nie może podważać, że jest ona duża. Pozostawienie jemu decyzji i oceny w tym względzie na pewno nie jest tym samym, co pozostawienie jej Królewskiemu, jego sztucznej inteligencji, czy innym podpowiadaczom związanym z klubem. I z tego co mi wiadomo, Kiko nie popierał pozostawienia Sobolewskiego w roli pierwszego trenera. To Królewski za żadne skarby nie chciał go zwolnić, bo chciał, by klub prowadziły legendy na ławce i ślepo ulał Sobolewskiemu. Trudno, żeby Kiko nie deklarował wspierania trenera w prasie. "Wagon Hiszpanów" pokazuje, że stanowi bardzo dobrą drużynę, o ile nie przeszkadza mu swoimi decyzjami beznadziejny trener i sztab szkoleniowy. Cytat:
|
Cytat:
Blobloblobloblo - populistyczne to są twoje whiny w stylu wszyscy won, ja ostatnio raczej idę lekko pod prąd patrząc na forumowe postawy. Reszta Twojej wypowiedzi ma równie słabe oparcie w rzeczywistości. |
Cytat:
Mimo całej niechęci do Jopa, dałbym mu szansę, nie takich ogórków zatrudnialiśmy i nic z tego nie było. |
różnice widać gołym okiem , Jop umie dotrzeć do piłkarzy, nie jest prostackim gburem jak Sobol , ostatni mecz taki jak dzisiaj widziałem za Hyballi
"ZŁA ENERGIA !" |
Niewątpliwie taktycznie mecz dużo lepszy, co potwierdza krążącą od początku sezonu opinię, że sztab rezerw jest bardziej ogarnięty od sztabu pierwszej drużyny, ale nie ekscytowałbym się do momentu, w którym nie okaże się, że to wystarcza na coś więcej.
|
Jaro napisał :
>gdy samemu jest się idiotą. Miło mi, że się wreszcie przedstawiłeś jak należy. Ja od jakiegoś czasu słyszałem same superlatywy w stosunku do Jopa jako trenera, nawet jeszcze przed objęciem rezerw. Zrobił z rezerwami wynik, dostał szanse w pierwszej drużynie - wygrywa dwa mecze z rzędu pakując przeciwnikom po 4 gole, a ty nie potrafisz znieść tego, że ktoś ma odmienne zdanie od ciebie. Przebij sobie piątkę z Wolfy'm - nadajecie na tych samych falach. Jop spokojnie pracuje na swoją szansę w dłuższym wymiarze czasu. Ma jeszcze jeden mecz, jeśli znowu zagramy na poziomie to uda mu się w 2 tygodnie to, czego Sobolewski nie zrobił przez pół rundy. Z resztą większość jego pociągnięć ma sens, nie wiem czy tylko ja to widzę. Przestał forować Ręcznikona w bramce, Alfaro zaczął grać słabiej? Zaraz go zmienił. Facet odpowiednio reaguje na zdarzenia boiskowe, ustawia drużynę tak, że eksponuje jej mocne strone skrywając mankamenty. Dla mnie to byłby kiepski żart, gdyby trener który diametralnie odmienił grę drużyny został zastąpiony kimś komu się to może dopiero udać :D Tylko, że ja nadal nie jestem przekonany, że Jop da radę ich natchnąć w kolejnym meczu. Tak jak pisałem, ta drużyna bazuje na chimerycznych zawodnikach, którzy po dobrym meczu z reguły zakładają niewidkę. Jak Jop będzie w stanie temu zapobiec, to czego nam więcej potrzeba do szczęścia? |
Tyle, że na dzisiaj wiele więcej nam nie potrzeba. Tak grając od początku rundy u siebie wygralibyśmy wszystko. Mielibyśmy 1 miejsce z 5 punktami przewagi. Czego więcej trzeba do awansu?
Jop pokazał, że wie jak dogadać się z drużyną, okazuje się, że mimo małego żadnego doświadczenia takiego Mamrota przeżuł i wypluł. Można szukać jakiegoś trenera z doświadczeniem i sztabem, ale nie w Polsce. Jaka jest gwarancja, że taki Brosz czy inny wynalazek będzie dużo lepszy. Skład mamy przerastający ligę, trener wystarczy, że będzie miał odwagę i otwartą głowę, a Jop zaczyna pokazywać że ma i to i to. |
Z całym szacunkiem dla Pana Trenera Mariusza Jopa (wygrał dwa mecze to Pan Trener), ale on się dopiero uczy. I dajmy mu czas by się nauczył. Dojdzie z rezerwami do 2 ligi to będzie kandydatem na 1 trenera.
Zmienił Wisłę na tyle, że zespoły jeszcze nie są w stanie się temu przeciwstawić, zwłaszcza, że Wisłę Sobola mieli rozpracowaną. Ale za 5-6 kolejek się Wisły Jopa nauczą. A my musimy znów wykręcić średnią powyżej 2 na wiosnę. Więc potrzeba kogoś kto już raz awansował. Dla mnie na dziś Brosz lub Moskal. |
Cytat:
Brosz powinien być pierwszym wyborem. Jeśli tylko jest zainteresowany - kontraktować. Jeśli mamy zatrudniać pociesznego Moskala to już lepiej zostawić Jopa. Obaj się nie nadają, ale skoro cyrk ma trwać dalej to po co przepłacać… Zwycięstwo z rezerwami stali Rzeszów i leczna i niektórym się wydaje ze mamy Guardiole na ławce. Sukcesem królewskiego jest to, ze po brzeczyszczykiewiczu i sobolence kibice maja tak nisko zawieszona poprzeczkę, ze ona praktycznie leży na glebie. Ludzie, to jest Wisła a nie żadna Garbarnia czy Hutnik. Żadnych Jopow póki rzeczywiście czegoś nie osiągnie. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 12:28. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl