![]() |
Boże jak Pierce i Rondo rzucali! Gdzie nie stanął - kosz! A po Rondo to widaćże on niezły blokers jest.... Dobrze że gana ze spodenek nie wyciągnął w drugiej kwarcie :D
|
Cytat:
|
Piąty mecz był idealnym przykładem na to, jak ważne jest mieć równy zespół, a nie jednego geniusza, a potem długo, długo nic. Bynum grał ponad 30 minut, a właściwie był niewidoczny (poza paroma akcjami w pierwszej kwarcie)- widać kolano dokucza mu bardziej, niż przewidywano. Odom zagrał jak na siebie całkiem nieźle- 8 zbiórek, 8 punktów i 2 asysty, to w tej serii całkiem niezły wynik, a grał ponoć z gorączką.
Za niecałe cztery godziny mecz numer 6, Lakers wracają do Los Angeles. Grają u siebie, co na pewno doda im skrzydeł, ale trzeba pamiętać, że Boston to jedyny zespół w lidze, który lepszy bilans miał na wyjeździe, niż w TD Garden. W poprzednich seriach z Cavs i Magic co mecz grali tylko lepiej, a że w niedzielę cała pierwsza piątka zagrała bardzo dobrze, to dzisiaj w nocy wynik może być tylko jeden :) |
Cytat:
Ale przede wszystkim Kobe, który pewnie znowu zagra na poziomie +30 musi otrzymać wsparcie od podkoszowych (mimo wszystko liczę na Bynuma) i cokolwiek z ławki (Odom, Farmar czy Brown). I Artest mógłby nie rzucać cegłówek a wtedy będzie dobrze :P |
dziwna jest ta regula w finale ,inna niz w wczesniejszych rundach , ze pierwsze 2 mecze sa u druzyny z lepszym bilansem ,a kolejne 3 u druzyny gorszej . We wczesniejszych rundach jest 2-2-1-1-1
|
Zwróć uwagę na to ze we wcześniejszych rundach rywalizują drużyny z tej samej konferencji co za tym idzie występują mniejsze odległości miedzy miastami, a w finałach jak teraz latać po 5000 km po każdym meczu trochę by było uciążliwe.
Co do 6 meczu, no to kapitalna gra duetu z LA Gasol- Bryant + znakomita ławka co dało niezły pogrom. W sumie w tych finałach dobra gra ławki niemal w każdym meczu decydowała o wygranej. Czas na mecz nr. 7 ;) |
Blow out'u do dziś nie było w tych finałach. Teraz czekam na dogrywkę w G7 bo jej też jeszcze nie było ;)
A dziś Kobe (double-double) otrzymał wsparcie od kolegów z drużyny i łatwa wygrana. Po za tym spora przewaga w zbiorkach i niezły defense LA. |
Nie oglądałem ostatniego meczu - musiałem iśćdo pracy na 7 rano, więc dałem sobie spokój. z tego co widziałem w powtórkach i sądząc po wyniku, to LA zniszczyło Celtów. Zobaczymy jak będzie w ostatnim. Lakers mogli "poczuć krew" , z drugiej strony Celtics to doświadczona drużyna, a Doc Rivers może cośwymyśli, choć osobiście bardziej cenię Phila Jacksona.
|
Od 5-6 lat kibicuje Lakersom, praktycznie od kiedy zacząłem się interesować nba i mam nadzieje, że dziś w nie będzie 'beat la', a 'beat C's'.
|
No to Perkins nie zagra w Game 7. Znacznie to komplikuje grę Bostonu w obronie, ale z drugiej strony zyskują w ofensywie gdy Wallace gra.
Sytuacja kolana Bynuma też się pogorszyła, podobno mocno spuchnięte ma kolano. Będzie ciekawie. |
Przy -13 nie wierzyłem, a tu takie zaskoczenie.
Lepiej oglądać ostanie 2 minuty bo wcześniej to jak gra Interu. |
Panowie - po słabym-świetnym meczu LA LAKERS mistrzami!
|
Pięknie!!!!!
|
Nie mam słów... A było tak pięknie, gdzieś do połowy trzeciej kwarty. Potem czułem się jak w dziewięćdziesiątej trzeciej minucie ostatnich derbów. Niemoc, niemoc, niemoc. 8 zbiórek ofensywnych Bostonu przeciwko 23 LAL, Rondo kryje Gasola w końcówce... To musiało się tak skończyć.
PS Heh, 10 minut temu okazało się, kto został mistrzem, a w NBA Store już dwie strony mistrzowskich t-shirtów. |
A mi się decydujący mecz bardzo podobał. Wygrał zespół i taktyka, a nie popis jednego gracza. Czapki z głów dla Bostonu, gdyż toczyli naprawdę wyrównaną rywalizację i już wytali się z gąską...
|
Od momentu kiedy Celtowie wyeliminowali Cleveland - zacząłem im kibicować. I tak byłem zaskoczony że dali taki odpór Lakers. Mając jednak słabszy skład od Lakersów (pierwsza 5) nie liczyłem na cud.
Przyczyny porażki Bostonu (w całej serii): Rondo - kopia Kida - świetny przegląd sytuacji, świetne wejścia podkoszowe, mistrz przechwytów itd ale jednocześnie taka cegła w ręce z dystansu jak Kidd! Tylko 66% z wolnych - dystansu w ogóle nie ma a pół dystans również słabiutko. Pozbawia Siebie i zespół z 5-8 punktów przez to że nie ma rzutu pół dystansowego na mecz. Jeśli wyeliminuje tę słabość to może być najlepszym rozgrywającym ligi. Mimo to grał dobrze R.Allen - to że gra nierówno i co 2 mecz mu wyjdzie to OK ale jeśli kilka kolejnych meczy gra na poziomie 1-2 rzuty celne z gry na 10-12? 1 na 3 mecze to za mało..... Zawiódł Pierce - On akurat gra to co powinien grać. Grał dobrze w serii Garnet - czas płynie nieubłaganie. W zbyt wielu meczach za mało zbiórek, bloków i punktów. Właściwie powoli staje się graczem dystansowym. A jeśli nie on to kto ma wejść pod kosz? Zawiódł... Perkins - dobry w obronie przecinak. W ataku tylko zbijak, ale i tak jak na dobrego obrońcę zbiórek trochę za mało. Słabo Rezerwowi. Tu powinny byc jednak 2 inne nazwiska Wallace- czego wymagać od 37 latka.... Pod kosz nie wejdzie, owszem od czasu do czasu coś rzuci, coś zbierze... Słabo T.Allen - solidy defensor w ataku za słaby. Grał to co potrafi N.Robinson - kilka wystrzałów energetycznych to za mało. Ale czy Rivers nie powinien go wpuszczać częściej. Zbyt nierówny ale miał swoje wielkie chwile Davis - jedyny "center" ofensywny - że tak napiszę. Jedyny który wchodzi pod kosz rywala i coś próbuje... Nierówno ale nie było najgorzej Podsumowując - pomimo że niby ławka Lakers słabsza od Bostonu, to jednak właśnie brak Pove czy (zapomniałem nazwiska tego stopera Bryanta co odszedł) widoczny. Zwłaszcza kiedy R.Allen i Garnett grali w serii nierówno. Myślę że to koniec tych Celtics - pora na zmiany. Ale czy tak będzie? PS Rondo nie wiele lepszy od Shaqa w rzutach wolnych..... wymowne:) |
Wielka szkoda. Celtics w obecnym składzie już nic nie osiągną. Ray Allen ma 35 lat, KG 34 a Pierce 33. Gdyby tylko jeden z nich miał tyle lat, byliby murowanymi faworytami do zwycięstwa w przyszłym sezonie. Ale cała trójka już nic nie zrobi. Taki świetny wynik w tegorocznych play-offach jest zasługą fenomenalnej gry Rajona Rondo. Myślę, że porażka Celtów była do przewidzenia w momencie, kiedy Allen nie trafił pierwszego osobistego w finałach. Lakers poczuli krew i nie puścili ofiary.
W przyszłym sezonie, faworytem pozostaną oczywiście Lakers. Kto przeciwstawi im się ze Wschodu, to zdecyduje okres transferowy. Mogą to być Bulls, Cavaliers, Heat. LeBron może zacząć efekt domina. Osobiście uważam, że jego ego rozkaże mu kontynuowanie kariery w Chicago, gdzie będzie chciał zmierzyć się z legendą Jordana. Tym bardziej, że w Bykach jest już świetnie zapowiadający się Rose i pracowity Noah. No ale to trochę wróżenie z fusów. |
"Defens, defens"
Wydawało się po pierwszej kwarcie że obrona Celtics niemal żelazna wygra ten mecz. Dokładając do tego brak w grze Kobiego,tragiczną grę Gasola pod obiema tablicami sądziłem ze Lakersom będzie niezmiernie ciężko utrzymać kroku. Celtics zagrali chyba wczoraj bez silnego lidera, Garnett niby dobrze ale on nie pociągnie drużyny, troszkę Pierce zawiódł na moje oko. A Lakers pięknie w 2 kwarcie odrobili straty i mimo niespecjalnej gry trzymali dystans. A 4 kwarta to już wielki Kobe, wielki Gasol i wielki Ron Artest który najbardziej chciał ten pierścień i odkupił swoje tragiczne mecze chociażby w serii finałowej. No dawno nie było tak wyrównanych finałów :) |
Jak dla mnie to było wspaniałe widowisko, te 7 konfrontacji pomiędzy Lakers a Bostonem....
Nie zabrakło dramaturgii, niesamowitych zwrotów akcji:-) Wielka szkoda, bo jestem oczywiście kibicem Celtów ale Lakers pokazali wspaniałą koszykówkę,odrobili 13 punktową stratę w 3 kwarcie. Brawa dla Bryanta, gdyby nie on Jeziorowcy nie mieliby szans w tych finałach. Według mnie Boston i tak pokazał klasę - wyeliminowali przecież Cleveland i Orlando, mało kto stawiał na nich przed play offami że dojdą aż do finału i stworzą niesamowite widowisko :-D PS. Życzę sobie żeby za rok Lakers i Boston spotkali się ponownie w finale NBA:) |
Załamka normalnie.... 13 punktów....
|
Jak tam kibice Celtów po dzisiejszej nocy?
Najpiękniejsza zarwana nocka w moim życiu [dotychczasowym przynajmniej] :D Co do meczu króciutko: mało tego słynnego z NBA Show Time, ale za to emocji więcej. Kobe słabo przez 3Q, ale w 4 totalny come back całej drużyny Lakersów. MVP=BRYANT znów :) You can't beat LA! :P |
Gasol mnie tak w****iał, że masakra. Pajac. Graty dla L.A. , szacunek dla Celtów za wyjebanie Cavaliersów i Orlando.
|
Najgorętszy okres (oprócz Finałów, hah) w lidze, a w tym temacie cisza? Hej, ogarnijcie się, dzieje się więcej niż przez kilka ostatnich okienek transferowych razem wziętych. Pierwsze dni lipca minęły na odwiedzinach LeBrona Jamesa w jego domu w Akron przez szefów Netsów, Heat, Bulls, Knicks, Clippers i Cavs, aby przekonać go do gry w każdym z tych zespołów. Wydawało się, że najlepszą pozycję mają Cavaliers, bo wielokrotnie podkreślano, jak James jest bardzo związany ze stanem Ohio, w którym przecież się urodził, wychował i grał przez ostatnie 7 lat. Potem głośno zaczęło robić się o jego ewentualnym kontrakcie z Bulls, którzy ściągnęli na zasadzie sign&trade Carlosa Boozera z Utah. Na początku lipca na Yahoo! Sports tworzono też wizje kwartetu Rose-James-Bosh-Noah, który miałby przywrócić mistrzowski tytuł do Wietrznego Miasta. Okazało się jednak, że Chris Bosh z Toronto uda się na południe Stanów, by zasilić szeregi (porządnie przerzedzone, a wszystko po to, by mieć jak najwięcej przestrzeni w salary cap) Miami Heat. Knicksi kusili Lebrona partnerstwem Amar'e Stoudemire'a, który podpisał pięcioletnią umowę z nowojorczykami, opiewającą na 100 milionów $ (moim zdaniem to obok Johnsona z Atlanty najbardziej przepłacony kontrakt tego okienka. Na razie). Z kolei Knickerbokers wytransferowali do Warriors utalentowanego skrzydłowego Davida Lee (w zamian za A. Randolpha, R. Turiafa i nie w pełni zdrowego K. Azubuike). Cóż, w Oakland raczej nie stawiają na defensywę... Będą tam padały rekordy w ilości punktów zdobytych w meczu.
To wszystko jednak nic, w porównaniu do tego, co wydarzyło się dzisiaj/wczoraj. LeBron James w programie jemu poświęconym w ogólnokrajowym (!) paśmie ESPN ogłosił, że zostawia rodzinne Ohio na rzecz... Miami Heat! Trio Wade-James-Bosh staje się rzeczywistością. Szczerze mówiąc, to nie wyobrażam sobie, jak to będzie mogło funkcjonować. Bosh zapowiadał przed opuszczeniem Tornto, że obojętnie, do jakiego klubu przejdzie, chce tam zostać 'franchise-player', aprzecież w Heat będzie nie wyżej niż trzecią opcją strzelecką. Zresztą... Wyobrażacie sobie te akcje? Każdy mecz będzie jak Mecz Gwiazd. Dodatkowo Heat pozbyli się Michaela Beasleya, robiąc więcej miejsca na pensje dla... Nie wiadomo, czy dla Jamesa, czy dla innych zawodników, których pasowałoby w sumie mieć co najmniej 10-ciu (na razie mają pięciu? Czy sześciu?). Jak na to zareagowali Cavs? Tak. Z kolei właściciel klubu, Dan Gilbert napisał list, który został umieszczony na głównej stronie cavs.com (tłumaczenie cavs.e-nba.pl): Do Drogiego Cleveland, Północnego Ohio i do wspierających Cleveland Cavaliers, gdziekolwiek dziś jesteście: Jak wiecie, nasz były bohater, który dorastał w tym rejonie - zdezerterował dzisiejszego wieczora i nie jest już dłużej "Kawalerzystą" z Cleveland. Zostało to ogłoszone po kilku dniach narcystycznej i samopromującej kampanii, której kulminacyjnym momentem był specjalny godzinny show w ogólnokrajowej telewizji pod tytułem "Decyzja". Pokazano to w sposób jakiego nigdy nie byliśmy "świadkami" w historii sportu i prawdopodobnie rozrywki. Oczywiście to było rozczarowujące dla nas wszystkich. Dobra wiadomość jest taka, że właściciele organizacji oraz reszta ciężko pracującego dla Waszych Cavaliers sztabu, jest lojalna i nigdy Was nie zdradzi, nigdy Was nie sprzeda. Jest jeszcze dużo do powiedzenia Wam o wielu wydarzeniach z niedawnej przeszłości i o zbliżającej się ciekawej przyszłości. Przez następne dni, tygodnie - zakomunikujemy coś więcej na ten temat. Po prostu nie zasługiwaliście na tego tchórzliwego Judasza. Daliście od siebie bardzo wiele i zasłużyliście na dużo więcej. Tymczasem, chciałbym dziś złożyć oświadczenie do Was: OSOBIŚCIE GWARANTUJE, ŻE CLEVELAND CAVALIERS WYGRAJĄ MISTRZOSTWO NBA ZANIM BYŁY I SAMOZWAŃCZY "KRÓL" ZDOBĘDZIE JEDNO. Macie to jak w banku. Jeśli myślicie, że byliśmy umotywowani przed wczorajszym dniem to powiem Wam, że to pewien haniebny przejaw egoizmu i zdrady przesuwał naszą motywację w nieznane nigdy rejony. Niektórzy ludzie myślą, że powinni iść do nieba, ale nie są jednocześnie gotowi zrobić wszystko by to osiągnąć. Przepraszam, ale w tak właśnie prosty sposób to działa. Ten szokujący akt braku lojalności wymierzony z ręki urodzonego w tych stronach "wybrańca" pokazuje nam dokładne przeciwieństwo tego co chcemy uczyć nasze dzieci. Ale dobre wieści są takie, że to bezduszne i pozbawione serca wydarzenie może tylko pomóc znaleźć nam antidotum na to co wielu nazywa jako "klątwę Cleveland, Ohio". Samozwańczy były "Król" zabiera jednak klątwę ze sobą na południe i swoją karmę też. Po prostu obserwujcie. Śpij dobrze Cleveland. Jutro będzie dużo jaśniejszy dzień... JA OBIECUJĘ, że nasza energia, skupienie, kapitał, wiedza oraz doświadczenie skieruje się w jedną stronę aby: DOSTARCZYĆ WAM mistrzostwo na, które od wielu lat zasługujecie. Dan Gilbert Główny Właściciel Cleveland Cavaliers Ostro. |
Ostro, ostro.
Osobiście byłem przekonany, że przejdzie do Bulls. Po pierwsze, piątka z Rosem, Jamesem, Boozerem, Dengiem i Noah mogłaby daleko zajść w play-offach. Po drugie, gdzie jak nie w Chicago LBJ mógłby zmierzyć się z legendą Jordana. Zaszczyt gry w tej samej hali, dla tych samych kibiców byłby niesamowitą motywacją dla LeBrona. Teraz może zdobędzie sporo pierścieni, ale: 1. Zawsze będzie miał jeden mniej od Wade'a (chyba, że jeden z nich gdzieś odejdzie). 2. Będzie "jednym z". Dwayne ma podobny potencjał do LBJ, dlatego to on ciągle pozostanie gwiazdą zespołu. W Bulls, Knicks, czy dalej w Cavs, byłby tym, który kieruje grą zespołu, rytm gry dyktowany jest jego pulsem. Tam byłby legendą. A bycie legendą w Chicago to coś szczególnego. 3. Pokazuje, że nie jest wojownikiem. Wyobraźcie sobie Bryanta, który odchodzi do San Antonio, bo chce mieć pewność, że będzie wygrywać, a to gwarantuje Duncan. Chodzi mi tutaj o lata, gdy był jedynym wartościowym zawodnikiem Lakers. Największym wygranym jest Pat Riley, który zwolnił forsę na trzech zawodników i znosił porażki w poprzednich sezonach, by teraz odnieść triumf. Teraz jego zadaniem będzie ustawienie tych gwiazd, by każdy mógł pokazać pełnię swoich możliwości. |
Ja mam przeczucie że pierwszy sezon będzie najlepszy w wykonaniu 3 gwiazd w Miami - później może być gorzej. Ambicje i tarcia. Ponadto musi być dobry coach i kilku dobrych wspierających. Od rozgrywającego po centra. Też uważam jak murray - tylko Chicago dawało szansę LB żeby został gwiazdą numer 1. I tak samo uważam że on w 5 młodych świetnych koszykarzy mógłby sporo zwojować. Myślę że Bulls od razu mogliby dotrzeć do finału. A tak powstanie zespół nierównomierny gdzie ambicje Wade i LB mogą się ostro objawić w następnych sezonach.
Na pewno nie będę kibicował Miami Heat, to już wiem. Nie lubię takich "sztucznych" tworków:) |
Ale myślę, że zanim zaczniemy mówić już o pierścieniach warto byłoby, żeby Miami wzmocniło się na PG i C (bo myślę, że odpowiednio: Chalmers i Joel Anthony, nie gwarantują poziomu zbliżonego do Wade,Bosha i Jamesa).
No i mimo wszystko przydałoby się kilku zawodników z ławki, w końcu to ławka wygrywa mistrzostwa ;] Dopiero wtedy będzie można rozmawiać o ich szansach na pierścień, w końcu w 3 mistrzostwa nie zdobędą. A co do zapewnień właściciela, to skoro nie zdobyli mistrzostwa z LBJ i ostatnio z Shaqiem, wzmocnieni jeszcze w trakcie sezonu Jamisonem z Wizards to wątpię, żeby zdobyli go teraz. |
Cytat:
Zapomniałem napisać o czymś jeszcze, ale uprzedził mnie już Ogryzek. Takie trzy silne osobowości (za genialnymi zawodnikami idą silne osobowości) mogą doprowadzić do zgrzytów o prymat w zespole. Będzie liga letnia i ktoś odmówi wyjścia na sparing ;) |
Cytat:
|
Miami Heat przypomina Real Madryt z zeszłego sezonu. Niesamowita ofensywna trójka Wade-LeBron-Bosh i długo, długo nic.
Nie mają ani jednego porządnego centra, rozgrywającego, sensownych rezerwowych. Do tego potencjalny konflikt o pozycję gwiazdy w zespole. Przecież liderem tej drużyny był Wade, ma teraz potulnie oddawać piłkę Jamesowi? Na pewno będzie to fascynująca drużyna, którą się będzie oglądało z przyjemnością. Ale mam poważne wątpliwości, czy uda im się zdobyć mistrzostwo. |
A bardzo dobry interes zrobiły Byki zatrudniając Boozera i zostawiając sobie kasę na jeszcze jednego solidnego zawodnika.
Ciężko będzie któremukolwiek zespołowi przeciwstawić się na desce duetowi Noah-Boozer. Zobaczymy jeszcze co wymyślą Knicks, którzy muszą dać kogoś do pomocy Amare. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 10:12. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl