Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park Sportowy (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=8)
-   -   Cudowne dziecko dwóch ... ogólnie o kolarstwie (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=3187)

Pablooo 04.08.2010 11:06

Nikt się tegorocznym TdP nie interesuje? :P

RecordAble 04.08.2010 15:35

Interesuje:) Po TdF troszkę ciężko się przestawić na ten nasz tour, mało gwiazd, wiele ekip wystawia drugi skład. Cieszy obecność Ballana, bo na TdF było widać, że jego forma szła w górę. Z bardziej znanych kolarzy to jeszcze Andre Greipel, Oscar Pereiro, Thomas Danielson. Nasi zawodnicy raczej szans na zwycięstwo nie mają żadnych.

pchelas 04.08.2010 15:47

Powiedzmy sobie szczerze, że mimo wielkiej pompy wokół TdP to obsada mizerna.

Cetnik 04.08.2010 16:00

Czołowe ekipy z musu niejako muszą przysłac kogokolwiek to przysyłają drugi garnitur zawodników bo wiekszosc woli odpocząc po Tour De France lub przygotowac się do ważniejszych imprez - niekoniecznie poprzez start w naszym Tourze, którego poziom trudności oraz np. górskich etapów nie jest zbyt wysoki. Szczerze mówiac to TdP ma wiekszą reklame i pompe niż jest tego wart obecnie a ,,gwiazdy'' zazwyczaj traktują go ulgowo i byle go przejechac jak już są, a etapy wygrywają zawodnicy pokroju Greipela który z trudnością za pewne by się łapał nawet do 10-tki przy finiszach w największych wyścigach.

RecordAble 04.08.2010 16:03

Nie jest aż tak źle, zwłaszcza że TdP jest tydzień po TdF. I wydaje mi się, że jest to główny powód dlaczego nie przyjeżdża ta wyższa półka do Polski. Bo ta najwyższa czyli Contador, Schleck to jeszcze długo tutaj nie zawita.

Tak jak pisze Cetnik. TdP ma lepszy marketing, niż samą trudność sportową.

Kocur 05.07.2011 22:23

Hehe

Temat odżywa raz do roku na TdF albo Giro - rzadziej Vuela czy Tour de Pologne.

To już nie te czasy jak siedziałem z piwem przed TV i każdy etap oglądałem - jeszcze zabójcze komentarze - chyba najlepszych komentatorów sportowych.

Teraz tylko śledzenie wieczorne wyników - ale i tak jest ok :)

AYALA 05.07.2011 22:35

kolarstwem interesowałem sie za dzieciaka.Pamiętam wyścigi pokoju jakie były u nas w kraju.Długi czas koszulke lidera miał taki NRD-owski kolarz Uwe Ampler.Po latach rapowy zespół Nagły Atak Spawacza nagrał o nim jedną ze swoich piosenek.
http://www.youtube.com/watch?v=ur4XfsL15lU

flamengista 06.07.2011 09:07

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1121853)
Hehe

Temat odżywa raz do roku na TdF albo Giro - rzadziej Vuela czy Tour de Pologne.

To już nie te czasy jak siedziałem z piwem przed TV i każdy etap oglądałem - jeszcze zabójcze komentarze - chyba najlepszych komentatorów sportowych.

Teraz tylko śledzenie wieczorne wyników - ale i tak jest ok :)

Nie te czasy, ale nie tylko z powodu braku czasu. Wpadki Vinokurowa, Landisa i innych to były przykre niespodzianki. Ale można było się jakoś z nimi pogodzić. Natomiast fakt, że w obecnym TdF jedzie oszust Contador uważam za totalną żenadę.

Ja tego cyrku już nie oglądam.

Kocur 10.07.2011 21:56

W naszej lidze też połowa kradnie i bierze w łapę ale jeszcze to oglądamy :)

Wyścig jest ciekawy - pod względem liczby upadków - ale to co dzisiaj zrobiło auto techniczne woła o pomstę do nieba - gość potrącił grupę ucieczkowa - ja bym kierowcę na miejscu zabił :[

Fuks 10.07.2011 22:31

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1121929)
Ale można było się jakoś z nimi pogodzić. Natomiast fakt, że w obecnym TdF jedzie oszust Contador uważam za totalną żenadę.

Ja tego cyrku już nie oglądam.

haha, odkąd przeczytałem twoje zdanie nt. polskiej reprezentacji siatkówki to juz zadna bzdura mnie nie zdziwi.



A merytorycznie - jak narazie ten tour jest duzo ciekawszy niz ubiegłoroczny i ten sprzed dwoch lat. Niestety, spowodowane to jest upadkami, odpadło juz 4 liderów swoich grup (Wiggins, Brajkovic, Vinokurov, VD Broeck) a kolejny ledwo jedzie (Gesink), i to przeciez przed górskimi etapami. Gdyby nie te przetasowania wyscig byłby nudny, bo znowu wygrywa Cavendish, bo znowu na wiekszosci etapow konczacych sie małym podjazdem liderzy tylko i wylacznie pilnują siebie nawzajem. Chociaz trzeba zauwazyc, ze zaczely dojezdzac ucieczki do mety (ta dzisiejsza to troche na farcie, fakt).

Ja czekam na czwartek, etap szykuje sie wprost genialny, a potem alpy, Alpe D'Huez i Galiber dwa razy. Stawiam na Contadora, bo dwoch moich ulubionych kolarzy, ktorym kibicuje od kilku lat juz wyleciało (Wiggins i VDB)

dulli78 11.07.2011 19:01

W czwartek rozpocznie się prawdziwe ściganie w TdF, góry - to co lubię najbardziej. Legendarna przełęcz Tourmalet a finisz na podjeździe pod Luz Ardiden - cud miód palce lizać - etap dla prawdziwych orłów. Chociaż 18 etap na Galibier powinien być jeszcze piękniejszy: start na 355 m potem podjazd na 2744 m (Col Angel), zjazd na 1380 m na następnie finisz na Galibier 2645 m. Coś takiego przejechać to jest wyczyn a co dopiero wygrać. Moim faworytem jest Schleck brothers, niespodziankę może sprawić Evans.

spartan 11.07.2011 20:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1124269)
W naszej lidze też połowa kradnie i bierze w łapę ale jeszcze to oglądamy :)

Wyścig jest ciekawy - pod względem liczby upadków - ale to co dzisiaj zrobiło auto techniczne woła o pomstę do nieba - gość potrącił grupę ucieczkowa - ja bym kierowcę na miejscu zabił :[

Fatalnie to wygląda:
http://sport.idnes.cz/foto.aspx?r=cy...cyklistika_elv

http://www.youtube.com/watch?v=jxbq3...layer_embedded

Endrju 1906 11.07.2011 21:51

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 1121858)
kolarstwem interesowałem sie za dzieciaka.Pamiętam wyścigi pokoju jakie były u nas w kraju.Długi czas koszulke lidera miał taki NRD-owski kolarz Uwe Ampler.Po latach rapowy zespół Nagły Atak Spawacza nagrał o nim jedną ze swoich piosenek.
http://www.youtube.com/watch?v=ur4XfsL15lU


To tak jak ja ! U mnie w glowie z tamtych czasów siedzi jeszcze oprócz Amplera, Olaf Ludwik też NRD i nawet wygrywał Wyścig Pokoju .

Kocur 23.07.2011 13:02

No - dla takich etapów jak wczoraj i przedwczoraj warto włączyć powtórki :)

Moi faworyci na czele - Andy i Frank Schleck.

Eternit 23.07.2011 15:59

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kocur (Post 1132002)
No - dla takich etapów jak wczoraj i przedwczoraj warto włączyć powtórki :)

Moi faworyci na czele - Andy i Frank Schleck.

Właśnie wychodzi na to, że wczoraj Andy zawalił sprawę, miał szansę odskoczyć Evansowi bo i pomagiera miałby całkiem niezłego w postaci Alberto. Dziś się to zemściło.

flamengista 23.07.2011 16:51

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Eternit (Post 1132112)
Właśnie wychodzi na to, że wczoraj Andy zawalił sprawę, miał szansę odskoczyć Evansowi bo i pomagiera miałby całkiem niezłego w postaci Alberto. Dziś się to zemściło.

Schleck jeździ zbyt zachowawczo, by wygrywać. Jest świetnym kolarzem, ale brakuje mu mistrzowskiego błysku. 3 raz z rzędu na 2 miejscu - to nie może być przypadek.

A szansa taka jak w tym roku może się nie powtórzyć. Zmęczony po Giro Contador nie był sobą - choć w ogóle nie powinno go tu być.

Swoją drogą, ładnie się Alberto "pokazał" we wczorajszym etapie. Waląc po mordzie kibica z pewnością zyskał rzesze sympatyków.

Armstrongowi kibice wielokrotnie przeszkadzali, jeden raz nawet go wywrócili - ale on potrafił zachować klasę. No i jego na dopingu nie złapali.

Za Contadorem smród się będzie ciągnął jeszcze długo. Szkoda, bo był materiałem na nowego kolarskiego idola. Wielkiego mistrza jak Hincapie, Merxx, Indurain czy Armstrong.

orzeu 23.07.2011 17:02

Hincapie? Chyba miales na mysli Hinault ?
Contadora ten koles prawdopodobnie czyms oblewal. To nieporownywalna sytuacja z tym gdy Armstrong zahaczal o torebke przypadkiem. Nie bronie go bo to nie ta klasa co Lance ale wcale tak zle sie nie zachowal. Jakis kretyn przeszkadza mu wykonywac prace, no to dostal w ryj. Moze nastepny "dowcipinis" sie zastanowi dziesiec razy zanim wpadnie na rownie genialny pomysl.

dulli78 23.07.2011 19:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Eternit (Post 1132112)
Właśnie wychodzi na to, że wczoraj Andy zawalił sprawę, miał szansę odskoczyć Evansowi bo i pomagiera miałby całkiem niezłego w postaci Alberto. Dziś się to zemściło.

Mam podobne zdanie - Schleck wczoraj zawalił na całej linii, to była jego jedyna szansa na zwycięstwo w tegorocznym TdF. W takim wyścigu trzeba być jak najlepszym w wielu elementach kolarstwa, niestety Andy nic nie poprawił w zakresie jazdy na czas oraz w technice zjazdów. Dzisiaj Evans po prostu go zmiażdżył.

Co do Contadora - to że dał jakiemuś typowi w ryj, bo mu prawie wlazł na rower uważam za prawidłowy odruch.

Na koniec coś o komentatorach - dzięki Jarońskiemu i Wyrzykowskiemu rewelacyjnie się to ogląda. Wiedza + humor to jest to. Nawet był akcent Wiślacki - podczas zjazdu do Pinerolo, któryś z kolarzy (chyba Voeckler) lekko wyleciał z trasy co spotkało się z z ripostą typu, że chyba nosze nie będą potrzebne jak Meliksonowi który zwichnął sobie palec u ręki:-D

Eternit 23.07.2011 19:34

Czy ten znakomity duet będzie także komentował Vueltę?

Sardyn 23.07.2011 20:05

Raczej nie. Przynajmniej nie przypominam sobie żeby komentowali ostatnio Vuelte. Jaroński ma komentowac Tour de Pologne z Baranowskim.

flamengista 24.07.2011 12:26

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 1132134)
Hincapie? Chyba miales na mysli Hinault ?
Contadora ten koles prawdopodobnie czyms oblewal. To nieporownywalna sytuacja z tym gdy Armstrong zahaczal o torebke przypadkiem. Nie bronie go bo to nie ta klasa co Lance ale wcale tak zle sie nie zachowal. Jakis kretyn przeszkadza mu wykonywac prace, no to dostal w ryj. Moze nastepny "dowcipinis" sie zastanowi dziesiec razy zanim wpadnie na rownie genialny pomysl.

Tak, Hinault:-D

Sprawę z tym kibicem warto wyjaśnić. Jeśli facet przeszkadzał Contadorowi, powinien zostać ukarany solidną grzywną.

Zgadzam się, że jest to bardzo irytujące. Kolarstwo to sport wymagający ekstremalnego wysiłku, a ten tłum ludzi na podjazdach przeraża. Zawsze się boję, że jakiś wariat zakłóci przebieg rywalizacji. Był już jeden przypadek w tenisie (atak na Seles), a jak pokazały ostatnie tragiczne wydarzenia w Norwegii, świrów nie brakuje.

Może jednak trzeba instalować barierki przy podjazdach w newralgicznych miejscach.

Z drugiej jednak strony Contador zrobił straszną antyreklamę kolarstwu. Mało jest problemów ze skandalami dopingowymi?

crux.a 24.07.2011 13:13

Rewelacyjnie pojechał Voeckler. To, jak bronił żółtej koszulki przez tyle dni przed lepszymi od niego kolarzami, to, jak pojechał etap kończący się na Galibier, to jest fantastyczna reklama i kolarstwa, i sportu w ogóle.
A. Schleck paradoksalnie przegrał wyścig dokładnie na tym etapie, na którym uzyskał prowadzenie (Alpe d'Huez). Nie rozumiem, na co liczył, nie próbując współpracy z Contadorem.
Jaroński i Wyrzykowski to mistrzostwo świata.

sandomingo 24.07.2011 14:01

Pomimo wszystko TdF trzyma klasę i ogląda się go naprawdę z przyjemnością. Z wielu powodów.

Evans - w pełni zasłużył na zwycięstwo. W górach jechał praktycznie bez wsparcia grupy, pod Galibier sam pociągnął pogoń i zminimalizował zwycięstwo Andyego, co okazało się jedną z decydujących okoliczności. Świetnie pokazał się na pierwszym alpejskim etapie, jego technika podczas zjazdu w deszczu imponująca. No i w czasówce pokazał prawdziwą klasę nokautując braci.
Andy S. - kapitalna ucieczka w etapie na Galibier, również na drugi dzień wyglądał na mocnego ale nie wykorzystał szansy uciekając z Contadorem, defektu roweru Evansa i w tym momencie przegrał wyścig. A cały czas, jako jedyny z trójki miał handicap w postaci brata do pomocy. Pomimo wszystko myślę że za rok dwa w końcu wygra Tour. O ile jeszcze poprawi czasówkę, bo nadal zdecydowanie za dużo traci.
Contador - tak naprawdę to jego tutaj w ogóle nie powinno być. A poza tym: trudno powiedzieć czy naprawdę nie był w pełni sił, czy też Giro i Tour to dla niego okazało się za dużo. Generalnie zupełnie nie przypominał Contadora z poprzednich lat, miał też słabszą niż zazwyczaj grupę.
I na koniec Francuzi, bo im zawsze też kibicuję w tym wyścigu. Kapitalnie pokazał się duet Voeckler-Roland. Ten pierwszy jechał wyścig życia, pokazał naprawdę wielkie serce do walki. Roland to cichy bohater, wiele razy ratował Voecklera no i sam pokazał moc w Alpe d'Huez. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to przy mocnej ekipie za 2-3 lata może walczyć o zwycięstwo w TdF. Musi pracować nad czasówką.
Poza tym tradycyjnie wiele razy walczyli i generalnie pokazali się z dobrej strony (zwłaszcza Roy).
Oprócz tego wielka klasa Hushovda i Cavendisha (piszę to jeszcze przed finiszem na Polach ale myślę że HTC zrobi swoją robotę, a jeśli tak to Cavendish wykończy).
O Polakach zbyt wiele powiedzieć się nie da. Szmyd jak zwykle, choć coś szybko odpadał w górach, Bodnar po prostu przejechał wyścig. Plus dla Paterskiego, raz ładnie się pokazał.

flamengista 24.07.2011 14:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez sandomingo (Post 1132518)
Pomimo wszystko TdF trzyma klasę i ogląda się go naprawdę z przyjemnością. Z wielu powodów.

Evans - w pełni zasłużył na zwycięstwo. W górach jechał praktycznie bez wsparcia grupy, pod Galibier sam pociągnął pogoń i zminimalizował zwycięstwo Andyego, co okazało się jedną z decydujących okoliczności. Świetnie pokazał się na pierwszym alpejskim etapie, jego technika podczas zjazdu w deszczu imponująca. No i w czasówce pokazał prawdziwą klasę nokautując braci.
Andy S. - kapitalna ucieczka w etapie na Galibier, również na drugi dzień wyglądał na mocnego ale nie wykorzystał szansy uciekając z Contadorem, defektu roweru Evansa i w tym momencie przegrał wyścig. A cały czas, jako jedyny z trójki miał handicap w postaci brata do pomocy. Pomimo wszystko myślę że za rok dwa w końcu wygra Tour. O ile jeszcze poprawi czasówkę, bo nadal zdecydowanie za dużo traci.
Contador - tak naprawdę to jego tutaj w ogóle nie powinno być. A poza tym: trudno powiedzieć czy naprawdę nie był w pełni sił, czy też Giro i Tour to dla niego okazało się za dużo. Generalnie zupełnie nie przypominał Contadora z poprzednich lat, miał też słabszą niż zazwyczaj grupę.
I na koniec Francuzi, bo im zawsze też kibicuję w tym wyścigu. Kapitalnie pokazał się duet Voeckler-Roland. Ten pierwszy jechał wyścig życia, pokazał naprawdę wielkie serce do walki. Roland to cichy bohater, wiele razy ratował Voecklera no i sam pokazał moc w Alpe d'Huez. Jeżeli będzie się tak rozwijał, to przy mocnej ekipie za 2-3 lata może walczyć o zwycięstwo w TdF. Musi pracować nad czasówką.
Poza tym tradycyjnie wiele razy walczyli i generalnie pokazali się z dobrej strony (zwłaszcza Roy).
Oprócz tego wielka klasa Hushovda i Cavendisha (piszę to jeszcze przed finiszem na Polach ale myślę że HTC zrobi swoją robotę, a jeśli tak to Cavendish wykończy).
O Polakach zbyt wiele powiedzieć się nie da. Szmyd jak zwykle, choć coś szybko odpadał w górach, Bodnar po prostu przejechał wyścig. Plus dla Paterskiego, raz ładnie się pokazał.

Mnie cieszy bardzo zwycięstwo Evansa, bo to wielki kolarz, który do tej pory był strasznym pechowcem (po za MŚ). Niby zawsze w formie, ale to się psuł rower, to kontuzja, kraksa etc. Tym razem po raz pierwszy w TdF nie miał w trasie żadnych przykrych wypadków i wygrał całkowicie zasłużenie.

Co do Contadora... Owszem, ze względu na doping nie powinien w ogóle startować. Ale trzeba uczciwie przyznać, że Hiszpan osiągnął swój cel. Wygrał Giro, a zwycięstwo po tak wyczerpującym wyścigu w TdF byłoby wielkim wyczynem. A startował w Giro, bo liczył się z tym że na TdF zostanie zdyskwalifikowany. Więc pośrednio afera dopingowa i tak odbiła się na jego formie. Contador i tak pokazał spore możliwości - mimo pechowych upadków kończy wyścig w czołówce. Za rok, jeśli zostanie dopuszczony do startu będzie głównym faworytem. Bo świetnie jeździ po górach i równie dobrze na czas.

Voeckler - prawdziwy wojownik, trudno było go nie polubić. Ale Thomas ma już 32 lata, więc rezerw pozwalających na dalsze postępy już nie ma. I tak znacznie poprawił jazdę w górach. Do tego, by powalczyć w TdF musiałby znowu być w życiowej formie i znacznie poprawić jazdę na czas. Obawiam się, że szczyt formy osiągnął w tym roku.

Andy Schleck - ma największe rezerwy, bo to ciągle młody kolarz. Przy 26 latach można sporo poprawić. Ale jest tego sporo:
1. Jazda indywidualna na czas - nigdy nie będzie geniuszem w tej specjalizacji. Ale co innego tracić 2,5 minuty do zwycięzcy (obecnie), a co innego 1,5 minuty - jak najlepszy góral obecnego TdF, Samuel Sanchez
2. Taktyka - mniej kalkulowania, więcej walki. Nie można w nieskończoność oglądać się na innych, szczególnie na Contadora. Nie można też w nieskończoność martwić się starszym bratem. Frank to świetny góral, ale nic ponadto. Ma 31 lat i prochu nie wymyśli. Może być w czołówce wyścigów wieloetapowych, ale ma zbyt duże braki by w normalnych warunkach walczyć o zwycięstwo.
3. Zjazdy - tu są największe rezerwy.

W przyszłym roku, jeśli nie będzie niespodzianek, to faworyci są następujący: Contador, Evans, Schleck, Sanchez. W tej właśnie kolejności. Plus ew. Basso, jeśli zrezygnuje z walki o tryumf w Giro i nastawi się na TdF (ale to mało realne).

sandomingo 24.07.2011 15:14

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1132541)
W przyszłym roku, jeśli nie będzie niespodzianek, to faworyci są następujący: Contador, Evans, Schleck, Sanchez. W tej właśnie kolejności. Plus ew. Basso, jeśli zrezygnuje z walki o tryumf w Giro i nastawi się na TdF (ale to mało realne).

Nie wiadomo, czy Evans za rok wystartuje. Z tego co czytałem w tym roku dawał sobie ostatnią szansę na zwycięstwo w TdF. Oczywiście, zwycięstwo mogło zmienić plany ale jeżeli piszesz - a z tym się zgadzam - że Voeckler w wieku 32 lat lepszy nie będzie to tym bardziej dotyczy to 34 letniego Evansa.
Wygląda na rozsądnego gościa, a lepszego wyniku niż w tym roku już nie osiągnie: zwycięstwo+etap. Oczywiście kasa, kasa, kasa. Na przyszły sezon może mieć królewską stawkę w każdej grupie.
Kto wie, może pomyśli jeszcze o tryumfie w Giro? Zobaczymy,
Contador, Schleck na pewno. Ale przydałby się ktoś jeszcze, bo będą szachy. Ja tam z ciekawością będę obserwował Rolanda. Jeszcze nie za rok, ale potem kto wie...Chciałbym żeby wreszcie jakiś Francuz to wygrał.
Basso nie wierzę, żeby odpuścił Giro. Liquigas to włoska grupa i oni muszą się pokazać w Giro.

Ciekawe czy wreszcie jakiś Polak wygra etap w naszym Tourze...

1q2 24.07.2011 15:42

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1132133)

A szansa taka jak w tym roku może się nie powtórzyć. Zmęczony po Giro Contador nie był sobą - choć w ogóle nie powinno go tu być.

Swoją drogą, ładnie się Alberto "pokazał" we wczorajszym etapie. Waląc po mordzie kibica z pewnością zyskał rzesze sympatyków.

Armstrongowi kibice wielokrotnie przeszkadzali, jeden raz nawet go wywrócili - ale on potrafił zachować klasę. No i jego na dopingu nie złapali.

Za Contadorem smród się będzie ciągnął jeszcze długo. Szkoda, bo był materiałem na nowego kolarskiego idola. Wielkiego mistrza jak Hincapie, Merxx, Indurain czy Armstrong.

Używaj słów które opisują daną sytuację a nie tworzą rzeczy które miejsca nie miały - 'walnął w mordę' :lol: - bez żartów, to było pacnięcie 2 letniego dziecka a nie bicie w ryj, chyba że uważasz że każdy kontakt ręki z twarzą to walenie w mordę;>

Sytuacja do zapomnienia w tydzień.
A co dopingu....nie czarujmy się.Amstronga nie złapali.I to niby dowód że nie brał?Nie sądze by którykolwiek z tzw cyborgów jechał na czysto, szczególnie w przeszłości gdzie kolarze wpadali jak muchy a co najlepsze na samym dopingu to tylko część a reszta z torbami pełnymi koksu, sprzętem do przetaczania krwi itp.

Nie wierze że byli koksiarze i był nadczłowiek Armstrong co na odżywkach jechał z koksami aż miło szczególnie że wieloletni 'lekarz' Armstronga został prawomocnie skazany za podawanie dopingu innym kolarzom.Rozumiem że innym prochy a jemu odżywki;>?
A to że nie złapali? - wielu nie złapali.Wiadomo że podstawą dopingu jest nie sam koks a tak by ten koks ukryć.Riisa też z tego co pamiętam nie złapali a po wielu latach sam się przyznał.

A tegoroczny Tour to chyba krok do przodu jeśli chodzi o doping.Tu już nadludzi nie było - nie było sytuacji gdzie wszyscy oddychają już rękawami a wyskakuje koleś co wygląda jakby chwilę temu ruszył na trasę.
Niby to szachy były , niby się bali, nie chcieli(przynajmniej tak to komentatorzy przedstawiali).Ta gadka 'a czemu on tego nie zrobił, a czemu nie zaatakował a czemu tak późno' itp - szczerze powiedziawszy już mnie zaczynała drażnić bo gołym okiem było widać że tam nie było kozaka.Nie było nikogo kto by miał siłę na prawdę odskoczyć/przycisnąć więc jeden patrzył na drugiego i bardziej się cieszył że ten drugi nie odjeżdża a nie sam myślał o ucieczce.

A Voeckler to mnie tylko drażnił - ambicji mu nie odbieram ale te jego gesty, to puszenie się w tej koszulce, jakieś pretensje, rzucanie bidonem.Jak dla mnie wczuł się za bardzo w rolę.

flamengista 24.07.2011 22:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 1132571)
(...)
A co dopingu....nie czarujmy się.Amstronga nie złapali.I to niby dowód że nie brał?Nie sądze by którykolwiek z tzw cyborgów jechał na czysto, szczególnie w przeszłości gdzie kolarze wpadali jak muchy a co najlepsze na samym dopingu to tylko część a reszta z torbami pełnymi koksu, sprzętem do przetaczania krwi itp.

Nie wierze że byli koksiarze i był nadczłowiek Armstrong co na odżywkach jechał z koksami aż miło szczególnie że wieloletni 'lekarz' Armstronga został prawomocnie skazany za podawanie dopingu innym kolarzom.Rozumiem że innym prochy a jemu odżywki;>?
A to że nie złapali? - wielu nie złapali.Wiadomo że podstawą dopingu jest nie sam koks a tak by ten koks ukryć.Riisa też z tego co pamiętam nie złapali a po wielu latach sam się przyznał.

Nieśmiało zauważę, że piszesz o jednym z najwybitniejszych kolarzy w historii, 7-krotnym zwycięzcy TdF, mistrzu świata. Facecie, który wrócił do kolarstwa i wygrywania po walce ze śmiertelną chorobą. Troszkę jednak szacunku mu się należy.

Piszesz o Armstrongu jak o gówniarzu, który poszedł na grandę do sąsiada po jabłka i nie został przyłapany. A ty wiesz, że on te jabłka zeżarł. Dość lekko ci przychodzi zakwestionowanie wielkich sukcesów Armstronga. Dziwię się. Ale mimo wszystko spróbuję przedstawić kilka argumentów na obronę Lance'a:

1. Nigdy nie został złapany na dopingu - mimo setek kontroli, większości niezapowiedzianych.
2. Głównym oskarżycielem Armstronga jest Floyd Landis, którego wiarygodność jest mniejsza niż zero.
3. Armstrong, jako osoba chora na nowotwór, mógł legalnie brać EPO - lekarstwo stosowane w onkologii.

Jeśli zaś uważasz, że to że lekarz Armstronga koksował innych kolarzy, jest 100% dowodem jego winy, to Contador w takim razie też jest u ciebie spalony (afera Puerto).

No i jeszcze jeden - przyznam się dość przekorny argument. Załóżmy, że jednak Lance korzystał z dopingu (np. oprócz EPO stosował przetaczanie krwi). Ok, w takim razie popatrzmy na listę jego głównych rywali:
- Alex Zülle - umoczony w aferę Festiny;
- Jan Ullrich - umoczony w aferę Puerto;
- Joseba Beloki - to samo;
- Raimondas Rumšas - złapany z żoną na handlowaniu środkami dopingującymi, prawomocnie skazany za ten wybryk, zawieszony za EPO w 2003;
- Aleksander Winokurow - zdyskwalifikowany za doping w 2007 roku;
- Ivan Basso - umoczony w aferę Puerto;
- Óscar Pereiro - znany astmatyk, fan Salbutamolu;
- Richard Virenque - umoczony w aferę Festiny;
- Marco Pantani - dwukrotnie przyłapany na dopingu (99, 02).
W zasadzie jedyny, któremu nic nie udowodniono to Andreas Klöden, który tylko w 2004 mógł powalczyć z Armstrongiem (wcześniej miał kontuzje).

Więc generalnie doping wtedy stosowali niemal wszyscy z czołówki. Skoro tak, to i w tej rywalizacji Armstrong był po prostu najlepszy.


Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 1132571)
A tegoroczny Tour to chyba krok do przodu jeśli chodzi o doping.Tu już nadludzi nie było - nie było sytuacji gdzie wszyscy oddychają już rękawami a wyskakuje koleś co wygląda jakby chwilę temu ruszył na trasę.(...)

A, to się dopiero okaże:-D Przypomnę, że w 2006 roku wszyscy zachwycali się Landisem, by 4 dni po TdF uznać go (słusznie) za oszusta.

Kocur 25.07.2011 06:01

http://www.eurosport.pl/kolarstwo/to...10/story.shtml

Cytat:

Kto boi się Boga Piorunów? Kto jest największym głupkiem w peletonie? Kto został zgubiony na moście? Na te oraz na inne pytania znajdziecie odpowiedzi w zestawieniu, jakie sporządzili redaktorzy strony pro-cycling.org.


Hehe, podsumowanie TdF na wesoło

1q2 25.07.2011 16:18

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1132793)

Piszesz o Armstrongu jak o gówniarzu, który poszedł na grandę do sąsiada po jabłka i nie został przyłapany. A ty wiesz, że on te jabłka zeżarł. Dość lekko ci przychodzi zakwestionowanie wielkich sukcesów Armstronga. Dziwię się. Ale mimo wszystko spróbuję przedstawić kilka argumentów na obronę Lance'a:

Więc generalnie doping wtedy stosowali niemal wszyscy z czołówki. Skoro tak, to i w tej rywalizacji Armstrong był po prostu najlepszy.

.

Nie o to mi chodziło;) i oczywiście zgadzam się że nawet jak brał to inni też brali więc gdyby wszyscy byli czyści to on i tak by był najlepszy.
Bardziej mi o to chodzi że kolarstwo niestety wpadło na tym na czym wpadły w zasadzie wszystkie sporty gdzie podstawą jest siła , wytrzymałość bądź jedno i drugie.
Dlatego ja te sporty(biegi, ciężary itp) dawno już odrzuciłem a kolarstwo to pewnie jedynie z sentymentu do czasów dziecięcych i TDP.
Zresztą i tak przez lata jedno co jakoś tam śledziłem to właśnie kolejne afery dopiero w tym roku oglądnąłem w jakimś tam fragmencie sam wyścig.
Oni wpadli w taką matnię jak nasza piłka że często nawet nie kupowało się meczu by go kupić, tylko po to by było uczciwe sędziowanie bo wiadomo było że rywal zapłaci;)
Tam też - ok jadę czysto ale nic nie zrobię bo reszta jedzie na koksie - domyślam się że tam też musiała być gigantyczna presja zespołów - nie bierzesz, nie jeździsz z nami , bo wiadomo że w ten cały biznes było zamieszane mnóstwo osób z poza kolarzy.
Gdzie trzeba też powiedzieć że koks to jedno ale bez katorżniczej pracy to on nic nie da
Ogólnie przykre to wszystko ale w takie gówno jak wpadło swego czasu kolarstwo to niewiele sportów weszło.
Być może Armstrong czy Indurain byli tymi jednymi z niewielu co nie musieli albo chociaż zadowolili się np tylko przetaczaniem krwi;)
Jeśli uraziłem to przepraszam a mi się tegoroczny tour pełen ludzkich słabości(bo chyba tak go można ocenić) podobał.

flamengista 25.07.2011 16:36

Nie uraziłeś. Ale i dorośli też muszą mieć jakąś iluzję, która pozwala wierzyć w to że świat może być lepszy. Dzieci mają św. Mikołaja, ja mam taką zachciankę że wierzę w niewinność Armstronga. Przynajmniej do momentu, gdy brak dowodów.


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 02:28.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl