Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Hyde Park (moderowane) (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=6)
-   -   Temat polityczny (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=9207)

robin hood 22.05.2010 19:58

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 903016)
http://www.malopolskie.pl/Planowanie/Pliki/T_1.pdf
http://www.malopolskie.pl/Planowanie/Pliki/T_2.pdf
http://www.malopolskie.pl/Planowanie/Pliki/T_3.pdf
http://www.malopolskie.pl/Planowanie/Pliki/T_4.pdf

Tu masz mapke z istniejacymi i planowanymi zbiornikami dla Malopolski. Jest ich sporo ponad 100.
Pytania "od kiedy tereny zalewowe są wyznaczone a tym bardziej zbiorniki i na jakiej podstawie" oraz "ile za rządów PIS zbudowano zbiorników" pokazuja ze, bez urazy, nie masz zielonego pojecia o tym jak przebiega proces ochrony przeciwpowodziowej. I akurat trafiles na osobe, ktora co nieco o tym wie.
Tereny sa wyznaczone od kiedy czlowiek zaczal interesowac sie ochrona przeciwpowodziowa, nawet glupia wikipedia poda informacje, ze wiekszosc z istniejacych w Polsce zbiornikow zbudowano... przed wojna(!). Wyznaczenie miejsc przebiega bardzo prosto, tam gdzie wystapienie przeplywu wody, tzw. Q1% zagraza ludziom nalezy zabezpieczyc taki rejon przez czynna lub bierna ochrone przeciwpowodziowa. Nie bede sie wdawal w detale, w duzym uproszczeniu sa to tereny zalewowe przed miastami (poldery), wały przeciwpowodziowe i przede wszystkim zbiorniki retencyjne (a raczej caly ich system, gdyz budowa jednego zbiornika na danym cieku niewiele pomaga jesli inne doplywy glownej rzeki nie sa zabezpieczone. Tak samo na duzych ciekach musza powstawac tzw. kaskady, gdzie w Polsce chyba jedyna taka kaskada istnieje na Sole i druga pseudokaskada kolo Soliny) i w tej kwestii wlasciwie od lat nic sie nie zmienilo, stad tez mozna przyjac ze plany sprzed lat 50 sa w olbrzymim stopniu aktualne dzisiaj.
Co wiecej, nie tylko nie zbudowano nowych ale tez dopuszczono aby te stare ulegaly stopniowemu zniszczeniu czy, mowiac potocznie, "zatkaniu" przez latami nagromadzone przez rzeke materialy.
Poza budowa istotne jest tez dzialanie na juz istniejacych zbiornikach, zwane gospodarka zasobami wodnymi. To w miare funkcjonuje ale tez mogloby lepiej. I to tez jest niezlym przykladem, ze musiala zdarzyc sie tragedia w 97' aby dopiero powstał SMOK czyli system monitoringu i wczesnego ostrzegania.
To bylo pierwsze pytanie.
Drugie. Takie cos jak budowa systemu ochrony przeciwpowodziowej to proces dlugoterminowy, planowany na wiele lat. Sama budowa zbiornika tez trwa, zatem pytanie "ile zbudowano za rzadow tej i tej partii" mozna wrzucic na polke z kiepskimi zartami. Zaniechania w kwestii ochrony przeciwpowodziowej spowoduja tylko tyle ze teraz rzad zajmie sie pomoca dorazna, lataniem dziur w wałach, naprawa mostow i zniszczonych drog etc. Pieniadze, ktore gdyby znalazly sie wczesniej nie tylko zapobieglyby dzisiejszej tragedii ale prawdopodobnie tez nie dopusciliby do kolejnej w przyszlosci, czego nie zagwarantuja nam miliardy, ktore pewnie wyda teraz rzad na usuniecie skutkow powodzi. System chrony przeciwpowodziowej to cala gigantyczna strategia i dziala tylko wtedy gdy powstanie w Polsce jakies 400 zbiornikow tzw. malej retencji, a nie "chocby 5" bo te wspomniane "powiedzmy 5" moze zapobiec powodzi na terenie najblizszym ich usytuowania, ale fali powodziowej w Krakowie praktycznie nie zmniejszy. Po zbudowaniu malej retencji mozna pobawic sie w jakis olbrzymi dzialajacy na wyobraznie klon Goczalkowic i wtedy faktycznie mielibysmy ochrone z prawdziwego zdarzenia, nawet wały moznaby odpuscic. Ale zeby to zrobic trzeba wspolnej polityki kilku rzadow, a nie ustanawiania czegos przez jeden rzad i kasowania przez drugi.


1. Dziękuję za mapę może się do czegoś przyda, szkoda tylko że map takich nie ma w odpowiednich skalach.
2. Pytanie dotyczące zbiorników zbudowanych za rządów PIS było pytaniem czysto retorycznym nawiązującym do ataków niektórych forumowiczów i obwinianie za istniejącą sytuację PO. Twoja odpowiedz pięknie wyjaśnia że szukanie winnych jest cokolwiek trudne żeby nie powiedzieć niemożliwe bo przecież dobrze wiesz że polityka ochrony powodziowej polityką a Polski po prostu na prawidłową ochronę nie stać.
3. Cieszę się że nie jest Ci obca dziedzina o której dyskutujemy, cieszy mnie to bo porusza bardzo ważne zagadnienia, bardzo proszę tylko o jedno żeby na podstawie kilku zdań wyrwanych z kontekstu nie wyciągać o osobach z którymi się rozmawia pochopnych wniosków, otóż ja też "nieco" na zagadnieniach powodziowych się znam. Ale nie o to chodzi żeby się licytować kto więcej i dlaczego, każdy z nas może mieć własne zdanie zwłaszcza jeśli te zdania są poparte wiedzą w co skoro tak powiedziałeś nie wątpię.
Dlatego tez może nie wchodźmy w szczegółową techniczną dyskusję bo większość z nas raczej jej nie zrozumie.
Krótko tylko chciałem się odnieść do tego co napisałeś, oczywiście masz rację co do założeń ochrony powodziowej, można powiedzieć że Twój krótki post przedstawia prawie wersję podręcznikową i dość dokładnie pokazuje wielkość problemu.
Piszesz o Q1 (dla nie wtajemniczonych chodzi o prawdopodobieństwo wystąpienia maksymalnej fali powodziowej raz na 100 lat (jeśli się mylę to proszę o poprawę). Tylko dlaczego nie Q 0,2 lub Q 0,1 przecież mówiło się ze fala w 1997 roku byłą fala tysiącletnią. Nie zgodzę się że plany są gotowe od 50 lat i raczej nie są aktualne zmieniło się wiele począwszy na użytkowaniu, zamieszkaniu a na warunkach mikroklimatycznych skończywszy. Nie mówiąc już że obszary w Karpatach będące w tzw obszarach NATURA 2000 z jakiejkolwiek ochrony zostały automatycznie wyłączone.
a i jeszcze jedno apropo terenów zalewowych już wyznaczonych, można mieć co do ich dokładności wiele zastrzeżeń i to nie dlatego że ktoś je źle opracował ale niestety w Polsce nie ma pieniędzy na nic a w szczególności na naukę. O co mi chodzi zaraz wyjaśnię mapy zagrożeń powodziowych Q ... były opracowywane na podstawie map topograficznych lekko mówiąc mało dokładnych. Współcześnie mapy zagrożeń powodziowych opracowuje sie na podstawie modeli terenu tworzonych metodą lidarową czyli z dokładnością do kilkunastu cm. Dobrze wiesz że w przypadku powodzi właśnie nawet kilka cm robi różnicę
Dziękuję za konstruktywną dyskusję

AYALA 22.05.2010 20:01

na minute przed katastrofą w Smoleńsku był tajemniczy głos spoza załogi.Nieoficjalnie mówi sie że był to głos szefa sił powietrzynych gen. Błasika .Pewnie przed drugą turą wyborów ujawnią o czym mówili.

AS82 22.05.2010 20:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wolfy (Post 903287)
Przeczytaj jeszcze raz co napisałem ja, a później - to co napisał orzeu.
Masz udokumentowane plany, masz artykuły sprzed dwóch lat - tu nie ma miejsca na interpretacje, więc nie próbuj nikomu wciskać kitu. Jaki, za przeproszeniem, "ciemny lud"? O mnie piszesz, czy może o Sedzim, albo orzeu?

Zaniechania wcześniejszych rządów nie są dla PO usprawiedliwieniem - mogli albo wprowadzić własny projekt, albo kontynuować działania PiS-u. Wybrali trzecią drogę - w imię krótkoterminowych zysków politycznych położyli na wszystkim lagę. Jak to oni...

To udowodnij ze te plany i wnioski byly merytoryczne i nie nadawaly sie tylko do wyj**ania ich do śmieci,ze wzgledu na błędy proceduralne itd..,jak to udowodnisz to bedziemy mogli mowic o "udokumentowaniu".Artykuł cytowałem ,jak jest on tak rzetelny jak te wnioski to nie dziwie się ,że je odrzucono gdyż autor straszy tym ,że Nysa znajdzie sie 20 metrów !! pod wodą.

Reasumujac ten temat ,bo pisac sie juz o tym nie da , zrobiono mniej niz 10% tego co powinno trzeba było zrobić od 1997 roku.
Od 1997 roku, kiedy dotknęła nas powódź stulecia wydatki na ten cel powinny wynieść 50 mld zł, jak powiedział w piątek w Sejmie premier Donald Tusk. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wyniosły 3,5 mld zł.

orzeu 22.05.2010 20:29

Na szybko bo z telefonu. Zgoda ze Q1 wiele nie rozwiazuje i ochrona, jesli nie wszystkiego to przynajmniej duzych miast i miejsc strategicznych, powinna byc liczona na Q0,1.
Ciekawe o tych mapach, nie wiedzialem tego.
Zapomnialem o Naturze 2000, ktora po raz kolejny dzialalaby na szkode obywateli...

Drogi asie. Przewracasz z agresji wszystko do gory nogami. Skoro twierdzisz ze rzad pis, ktory poslugiwal sie analizami ekspertow i przy ich wspolpracy przyjal do realizacji projekt ochrony przeciwpowodziowej przygotowal plan ktory mozna o kant dupy rozbic to nie pytaj o to zeby ci udowodnic dlaczego projekt byl dobry tylko sam wskaz dlaczego byl zly. Mam nadzoeje ze nikt nie da sie zepchnac w taka konwencje rozmowy gdzie bylekto podwaza opinie ekspertow i kaze sobie udowadniac ze jest dobra.

wolfy 22.05.2010 20:35

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AYALA (Post 903291)
na minute przed katastrofą w Smoleńsku był tajemniczy głos spoza załogi.Nieoficjalnie mówi sie że był to głos szefa sił powietrzynych gen. Błasika .Pewnie przed drugą turą wyborów ujawnią o czym mówili.

O ile będzie druga tura. Jedynie słuszny kandydat robi naprawdę wiele, żeby znienawidzili go wszyscy poza najtwardszym elektoratem PO, więc jeżeli Kaczyński podczas debaty nie da się znów sprowokować wyzywającemu go spoza zasięgu mikrofonów bydłu...

Pomijam już fakt, że ta debata to może być jego gwóźdź do trumny, bo tu nie chodzi już o brak charyzmy, tylko regularne rzucanie samobójczych tekstów. Kto pamięta greps "jaki prezydent, taki zamach" ten wie, że to nie jest przypadłość związana z kampanią wyborczą.

Myślę, że wstrzemięźliwość Tuska wynika jednak z obawy przed zbytnim związaniem się wizerunkowo z Bronisławem Marią. Tak jak oficjalnie groził paluszkiem od czasu do czasu Palikotowi, tak niekoniecznie musi chcieć stać obok Komorowskiego, gdy ten pieprznie coś czego naród już nie przełknie (a umówmy się - w tych swoich tekstach powodziowych był bardzo blisko granicy i miał szczęście, że nie zostały odpowiednio nagłośnione).

AS82 - orzeu ci już odpowiedział. Nie baw się w Marqa, bo to obciach.
O tym, że zaniedbania były wcześniej - pisałem. PO nic nie zrobiło, poza uwaleniem projektów i ponownym przyjęciu ich po dwóch latach. Gdyby nawet były złe - ich psim obowiązkiem było przygotowanie alternatywnych. Pomijam już fakt, że miejscowi posłowie PO również ostro oprotestowali tę decyzję.

A przesadzona wypowiedź jakiegoś samorządowca nie dyskredytuje artykułu - świadczy tylko o tym, że wiernie przedstawia wypowiedzi, a nie selekcjonuje je pod względem przydatności propagandowej. To tak na marginesie.

Illargui 22.05.2010 21:09

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 902881)
Nie jestem ekspertem w kwestii środków unijnych, więc być może się mylę.

Ale o ile mi wiadomo, to starając się o środki unijne związane z tego typu inwestycjami, każdy zainteresowany podmiot musi przedłożyć dosyć szczegółową dokumentację, jak i zapewnić część środków (bo UE nie finansuje całości)

Jak to sobie wyobrażasz, myślisz że ktoś dzwonił do Gęsickiej i mówił "daj nam na zbiornik 20 mln euro" i ona na tej podstawie przyznawała te środki?

Właśnie - i tu jest przysłowiowy "pies pogrzebany" - może dobrze by było przyjrzeć się, jak ten system w ogóle funkcjonuje?

Tzw. lista projektów kluczowych ustalana według zgodności z celami danego programu unijnego, właściwymi dla danego działania, które wchodzi w skład konkretnego priorytetu Programu Operacyjnego. W wypadku inwestycji, o których mowa chodzi o Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, priorytet: Priorytet III Zarządzanie zasobami i przeciwdziałanie zagrożeniom środowiska, Działanie 3.1 Retencjonowanie wody i zapewnienie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego.

Założenie jest takie, że na tę listę powinny trafiać projekty: o strategicznym znaczeniu dla danego Programu Operacyjnego, gwarantujące ich realizację do 2015 roku (jeśli będzie dłuższa, to wydatki nie będą mogły zostać rozliczone), spełniające konkretne kryteria wyboru projektów (formalne i merytoryczne): http://www.pois.gov.pl/Dokumenty/Strony/Dokumenty.aspx - Załącznik 1, Priorytet III.

Z uwagi na ich znaczenie nie startują one zatem w procedurze konkursowej, gdzie musiałyby konkurować z innymi projektami. Znalezienie się danego przedsięwzięcia na liście projektów kluczowych nie oznacza jerdnak, iż zostanie on na 100% dofinansowany, ale że zarezerwowano dla niego pieniądze. Jeśli wypełni warunki tzw. pre-umowy, dostanie kasę. Ogólna wartość przedsięwzięc na liście projektów kluczowych musi zatem odpowiadać środkom, jakimi dysponuje państwo na ten cel. Listy te są aktualizowane co pół roku. Dzięki temu wypadają projekty, które nie są realizowane, są źle realizowane, mają zbyt duże opóźnienia w kompletowaniu dokumentacji itp., a wskakują z listy rezerwowej, te które zostają ocenione jako lepiej przygotowane. Można również w tym okresie zgłaszać do oceny nowe projekty.

Polecam zatem wszystkim poczytać na początek jak to działa: http://www.mrr.gov.pl/fundusze/fundu..._kluczowe.aspx

Tutaj możecie sobie monitorować, które projekty wypadają z list, a które są wpisywane: http://www.mrr.gov.pl/fundusze/fundu...luczowych.aspx

Aktualna lista projektów kluczowych dla Infrastruktury i Środowiska: http://www.mrr.gov.pl/aktualnosci/fu..._luty_2010.pdf

Obawiam się więc, że P. Bieńkowska miała trochę inne powody niż chęć zalania pewnych obszarów Polski lub też paranoiczna niechęć do PiS, decydując się po objęciu Ministerstwa na cięcia na listach. PiS wpisywał na nie wszystko jak leci nie zważając na limity środków, a dodatkowo niektóre z projektów nie były zgodne z celami programów operacyjnyych lub też nie gwarantowały zakończenia ich realizacji do 2015 roku. Ich weryfikacja i cięcie było więc koniecznością.
http://www.mrr.gov.pl/aktualnosci/fu...luczowych.aspx

wolfy 22.05.2010 22:26

Wydaje mi się, że rozgryzłem sytuację w PO. W przypadku przegrania wyborów wygra Tusk.

Wynik prawyborów był dla niego policzkiem, a przecież zrezygnował ze startu po aferze hazardowej, widząc co doły partyjne mu pod nosem wyprawiają. Przegrana zmarginalizuje Komorowskiego, będzie też terapią szokową dla opozycji wewnątrzpartyjnej - pokaże, że nie wystarczy sama legitymacja, bez poparcia bossa PO nie wygrywa. Innymi słowy - pozycja Tuska w partii znowu wzrośnie, będzie on symbolem bezapelacyjnego panowania w mediach i sondażach. A nie da się zauważyć, że w tych ostatnich pojawiły się przecież nutki krytyczne wobec kandydata PO na urząd Prezydenta. Komorowski jako enfant terrible platformy?

Wątpię jednak, żeby sytuacja była zamierzona - raczej to Tusk jako sprawny polityk dostosowuje się do sytuacji. Czy przy okazji planuje wypalić też stary arsenał - Palikota, Niesiołowskiego i Bartoszewskiego, żeby mu w przyszłości nie zawadzał? Mieliby pójść w odstawkę razem z Komorowskim? Nie ma co ukrywać, że są dla partii wizerunkowym balastem. Z ich "dowcipów" mało kto już rechocze, a żołnierzy partii mobilizować bardziej nie trzeba.
Czyżby nowe otwarcie?

Wojtas 22.05.2010 22:40

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Fuks (Post 903203)
do niego mam wiele, ale nie chce sie wdawac w dyskusje, bo dyskusje polityczne na forach internetowych kompletnie mnie nie interesują. Chociaz musze przyznac, ze jak słysze i widze Jarka mowiącego o wsparciu dla rządu czy te jego inne "ugodowe" odzywki, to strasznie mnie to kłuje, ta jego przemiana razi mnie w oczy :P

A tutaj nie pisałem raczej o nim, a bardziej o jego elektoracie, a wlasciwie tej 'maryjnej' czesci wspomaganej "prawdziwymi Polakami' , ktorych zachowanie najzwyczajniej mnie smieszy. Skandowanie "dziękujemy" czy śpiewanie hymnu w takiej sytuacji jest dla mnie troche żenujące, i ponizej pewnego poziomu, ale niczego innego sie nie spodziewałem. Czy podobne elementy zdarzają sie na innych wiecach, innych kandydatow nie wiem, nie mialem okazji ogladac (ale jest to powiedziałbym dosc charakterystyczne dla pewnej grupy ludzi z tych popierających PiS). Taktyka kampanii zeby Jarek jak najmniej sie pokazywał i jak najmniej mówił jest naprawde świetna i genialna, bardzo dobry pomysł i dotychczas rownie dobra realizacja, pozostaje kwestia tylko ile czasu dadzą rade to utrzymać, i czy Jarkowi sie jednak z czasem coś nie wyrwie :D




Obejrzyj sobie jeszcze raz wieńce złotoustego Bronka ,albo przypomnij sobie poliyke "miłosci 'Platformy.

Sędzia 22.05.2010 22:52

Cytat:

Pierwotnie napisane przez AS82 (Post 903297)
To udowodnij ze te plany i wnioski byly merytoryczne i nie nadawaly sie tylko do wyj**ania ich do śmieci,ze wzgledu na błędy proceduralne itd..,jak to udowodnisz to bedziemy mogli mowic o "udokumentowaniu".

Dowodem jest to, że zostały po dwóch latach wpisane na listę ponownie.


Cytat:

Pierwotnie napisane przez Illargui (Post 903324)
Obawiam się więc, że P. Bieńkowska miała trochę inne powody niż chęć zalania pewnych obszarów Polski lub też paranoiczna niechęć do PiS, decydując się po objęciu Ministerstwa na cięcia na listach. PiS wpisywał na nie wszystko jak leci nie zważając na limity środków, a dodatkowo niektóre z projektów nie były zgodne z celami programów operacyjnyych lub też nie gwarantowały zakończenia ich realizacji do 2015 roku. Ich weryfikacja i cięcie było więc koniecznością.
http://www.mrr.gov.pl/aktualnosci/fu...luczowych.aspx

Jak to się ma do tego, że część z tych inwestycji po ich wykreśleniu została następnie przywrócona? Gdyby były niezgodnie z celami lub nie gwarantowały zakończenia, to by ich nie przywrócono.

wolfy 22.05.2010 23:39

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 903376)
Dowodem jest to, że zostały po dwóch latach wpisane na listę ponownie.

Jak to się ma do tego, że część z tych inwestycji po ich wykreśleniu została następnie przywrócona? Gdyby były niezgodnie z celami lub nie gwarantowały zakończenia, to by ich nie przywrócono.

Sam robiłem to samo więc nie bardzo powinienem chyba zwracać Ci uwagi, ale dyskutujesz ze ścianą. Projekty zatwierdzone przez PiS nie mogą być dobre, z definicji. Z drugiej strony decyzje PO nie mogą być błędne, na tej samej zasadzie.

Co najwyżej dysponujemy niepełnymi danymi, które stwarzają takie wrażenie.

I można tak w nieskończoność - ile razy powtórzyłeś to samo? Ja już chyba zbyt wiele...

1q2 23.05.2010 01:17

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 903085)
1q2,

Obawiam się, że wyborcy PO nie doczekają się nagranych na czarnych skrzynkach słów "Ląduj, dziadu"

Ja wiem że Ty wiesz co z tego się wyłania i że żadne ląduj dziadu jest tu nie potrzebne.Wiesz też dobrze że żadnego rozkazu nie mogło być bo po prostu nikt pilotowi rozkazywać nie może(choć L.K próbował rozkazywać w przeszłości).
Wiem też że mimo iż czujesz co tam się działo - 'oficjalnie' tego nie napiszesz i nikt przychylny Jarkowi bądź nieprzychylny Komorze, tego nie napisze i to mnie rozwala najbardziej - że ludzie będący zwykłymi obserwatorami , nie mającymi żadnych korzyści finansowych(jak politycy czy dziennikarze) - będą okłamywać samego siebie i resztę ,byle by tylko 'nasi' byli górą.
Pewnie że można wtedy zrobić z Komorowskiego zwolennika aborcji , milczeć o locie który wiadomo już dziś że był skandaliczny i już nie mając najmniejszego argumentu - napisać że przecież rozkazu nie było - ja pójdę dalej - pistoletu pilotom też nikt najpewniej do głowy nie przyłożył ani sterów im nie wyrwał - to też trzeba podkreślić

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wolfy (Post 903368)
Wydaje mi się, że rozgryzłem sytuację w PO. W przypadku przegrania wyborów wygra Tusk.

Wygra Tusk i najpewniej wygra PO - nie czarujmy się, władza to wybory parlamentarne - Jeśli teraz wygra Komora, któremu daleko do prezydentury a już teraz jak coś powie to się kompromituje , to w PO będzie można walić jak w bęben - Oni niczego nadzwyczajnego nie zrobią więc wg mnie będą tracili także tym że w końcu mają pełnie władzy i nic z tego nie wynika.
Jak wygra Jarek to jest duża szansa że w końcu nie wytrzyma bycia świętym i będzie odwrotna sprawa , czyli będzie ciśnienie by cała władza nie powróciła znów do Pisu.

ps chyba że nie doceniam Jarka i on dojedzie ze świętością aż do wyborów parlamentarnych;)

wolfy 23.05.2010 02:58

Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 903401)
Wiem też że mimo iż czujesz co tam się działo - 'oficjalnie' tego nie napiszesz i nikt przychylny Jarkowi bądź nieprzychylny Komorze, tego nie napisze i to mnie rozwala najbardziej - że ludzie będący zwykłymi obserwatorami , nie mającymi żadnych korzyści finansowych(jak politycy czy dziennikarze) - będą okłamywać samego siebie i resztę ,byle by tylko 'nasi' byli górą.

Posunąłeś się odrobinę za daleko. Takich gości, którzy "czują co się wydarzyło" to się pakuje w kaftan z zawiązywanymi rękawami.
Ty po prostu coś insynuujesz, bo tak Ci akurat światopoglądowo wygodnie. OK, ani mnie to ziębi, ani grzeje - ale trochę to kuriozalne, że z jednej strony nabijałeś się z "oszołomów" wierzących w rosyjski zamach, a sam jesteś święcie przekonany o tym, że "były naciski". Czy to nie szczyt hipokryzji? Masz na poparcie swojej tezy tyle samo, jeżeli nie mniej przesłanek - ale ty ich nie potrzebujesz, prawda?
Nie przejmuj się - oni też:lol:

1q2 23.05.2010 03:32

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wolfy (Post 903404)
Posunąłeś się odrobinę za daleko. Takich gości, którzy "czują co się wydarzyło" to się pakuje w kaftan z zawiązywanymi rękawami.
Ty po prostu coś insynuujesz, bo tak Ci akurat światopoglądowo wygodnie. OK, ani mnie to ziębi, ani grzeje - ale trochę to kuriozalne, że z jednej strony nabijałeś się z "oszołomów" wierzących w rosyjski zamach, a sam jesteś święcie przekonany o tym, że "były naciski". Czy to nie szczyt hipokryzji? Masz na poparcie swojej tezy tyle samo, jeżeli nie mniej przesłanek - ale ty ich nie potrzebujesz, prawda?
Nie przejmuj się - oni też:lol:

No i to właśnie jet to o czym pisałem - razem z wodzem do krwi ostatniej.I ten głupi uśmieszek na końcu - na tyle Cię tylko stać? - Klich(Edmund)w zasadzie powiedział wszystko(a sam też by wolał to najlepiej spalić) by mieć przypuszczenia graniczące z pewnością co tam się działo w Tupolewie aka mc drive - jeśli okaże się że to nie dowódca sił powietrznych 'wizytował kokpit' tak wcześniej(najpewniej po tym jak przyszedł meldunek że nie ma warunków do lądowania), jak i na minutę przed katastrofą(pewnie przyszedł bo ognia nikt w kabinie nie miał a jarać się chciało) - to obiecuje że słowem się w tym temacie nie odezwę.
Natomiast jeśli to był on to Ty zamilknij bo czegoż jeszcze trzeba?''Ląduj dziadu'?Nie kumasz że same otwarte drzwi i jego obecność to absolutny skandal?
I nie mieszaj w to mojego światopoglądu bo to już jest żenada do kwadratu - ja w tej sprawie mam kompletnie w dupie światopogląd i to czy ktoś mi był bliższy bądź dalszy...Wiem że dla Ciebie to abstrakcja ale nie każdy tak ma.
nie oceniaj każdego swoją partyjną miarą - przecież dla Ciebie jest jasne że za 13 lat nic nie robienia w kwestii powodziowych winna jest PO:)

RoS 23.05.2010 06:03

Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 903406)
nie oceniaj każdego swoją partyjną miarą - przecież dla Ciebie jest jasne że za 13 lat nic nie robienia w kwestii powodziowych winna jest PO:)

Rozmyłeś temat w iście PeOwskim stylu ala afera hazardowa.

Wolfy ( a przede wszystkim Sędzia) podjęli temat ostatnich dwóch lat doszukując się pewnej odpowiedzialności obecnie nam rządzącej opcji. Podali konkretne przykłady zaniedbań (zaniechań). I na ten temat powinieneś podjąć dyskusje. Mogłeś napisać:
a) tak, zgadzam się, w tym okresie były zaniedbania, nie da się ukryć
b) nie, nie zgadzam się bo PO zrobiła to czy tamto (i tutaj Twoje argumenty)

Poznalibyśmy Twoje zdanie na ten temat (forum służy właśnie do takiej wymiany zdań). Moglibyśmy się zgodzić lub nie i dalej prowadzić merytoryczną dyskusję. Rozkładając odpowiedzialność na 13 lat w zasadzie zabijasz ten wątek bo dobrze wiesz że w ten sposób nie dojdziemy do porozumienia. W tym okresie przewinęły się u władzy wszystkie możliwe opcje polityczne (oprócz tych "kanapowych").

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie żebyś uruchomił osobny wątek projektów przeciwpowodziowych w okresie rządów PIS (lub każdej innej formacji w zakresie tych 13 lat). Podał konkretne zarzuty, zaniedbania, błędy. Wtedy piłeczka przeszłaby na drugą stronę. A rozmowa byłaby sensowna.

Maciejj 23.05.2010 11:03

maly off topic:

Cytat:

Rewelacyjny wywiad z Śp. prof. Pawłem Wieczorkiewiczem - Dlaczego Rzeczpospolita czekała 2 lata z publikacją?


- Najnowsza historia Polski przyzwoicie nie została opisana w ogóle - czytamy w niepublikowanym dotąd wywiadzie z prof. Pawłem Wieczorkiewiczem.

Czy najnowsza historia Polski została już w całości opisana? Nie ma już w niej nic do odkrycia?

Wręcz przeciwnie. Właściwie przyzwoicie nie została opisana w ogóle. Jest w niej nadal wiele niewyjaśnionych zagadek i tajemnic. Wiele poglądów i teorii, w które wszyscy głęboko wierzymy, nie ma nic wspólnego z prawdą. W dużej mierze to wina polskich historyków, o których – mówię to z bólem – mam bardzo złe zdanie.

Dlaczego?

To grupa osób o bardzo zachowawczym sposobie myślenia. Nie są w stanie wyobrazić sobie, że w rzeczywistości mogło być inaczej, niż im się wydaje. A poglądy i teorie wyrabiali sobie, czytając prace swoich poprzedników pracujących w warunkach komunistycznego zniewolenia. Polscy historycy to grupa skostniała intelektualnie. Oskarżam polskich historyków o brak wyobraźni i elastyczności, o niemożność oderwania się od schematów. A w pokoleniu 60-latków są to schematy wypracowane w PRL. Wszyscy jesteśmy ich więźniami. Powtarzamy w kółko stereotypowe, błędne sądy i przekazujemy je naszym wychowankom. Środowisku polskich historyków potrzebny jest silny, ozdrowieńczy wstrząs. Może byłby nim proces lustracyjny.

To jaki powinien być dobry historyk?

Powinien być otwarty na nowe koncepcje. Powinien do badanych problemów podchodzić na nowo, odrzucając wszystko, co napisano w PRL. Powinien stawiać najbardziej szalone tezy i pytania, bo w szaleństwie jest zalążek geniuszu. Praca historyka polega na zadawaniu pytań, a nie powtarzaniu w kółko tych samych odpowiedzi. Mój postulat jest następujący: wymażmy całkowicie całą pisaną historię Polski po 1939 roku i napiszmy ją od nowa!

Panie profesorze, czym powinni się zająć historycy II wojny światowej?

Przykład pierwszy z brzegu. Grot-Rowecki i jego aresztowanie. Grono historyków zajmujących się Armią Krajową ze względów patriotyczno-dżentelmeńskich do dziś nie ujawnia prawdy o tym, jak generał wpadł w ręce gestapo. A są ślady, które wskazują na osobę bliską córce Grota, jej narzeczonego, który miał to zrobić dla pieniędzy. Mało tego, najrozsądniejsi z oficerów gestapo wcale nie byli zadowoleni z tego aresztowania. To wcale nie był dla nich – tak jak my twierdzimy – „wielki sukces”. Zatrzymanie dowódcy AK, a co za tym idzie zamęt i reorganizacja ugrupowania, burzyło bowiem cały system kontroli, jaką Niemcy sprawowali nad podziemiem.

Kontroli?

Mamy dwie legendy podziemia niepodległościowego. Podziemie podczas II wojny światowej i podziemie solidarnościowe podczas stanu wojennego. Przykra prawda jest jednak taka, że jedno i drugie było w 80 procentach rozpracowane przez policje polityczne.

Dlaczego więc w obu przypadkach nie zlikwidowano tych organizacji?

Bo każda dobra policja polityczna – a zarówno w SB, jak i gestapo byli wysokiej klasy fachowcy – uważa, że rozpracowany przeciwnik jest mniej niebezpieczny, bo niczym nie może zaskoczyć. Można go kontrolować, a czasami nawet inspirować jego działania poprzez wkręconą w jego szeregi agenturę (w przypadku „Solidarności” armia TW, których ujawniono w ostatnich latach, to tylko wierzchołek góry lodowej). Rozbicie istniejącej struktury podziemnej poprzez masowe aresztowania powoduje zaś, że przeciwnik podejmuje działalność samorzutną, nieprzewidywalną. A więc z punktu widzenia służb specjalnych bardziej niebezpieczną. Z czasem zaś założy nowe struktury, które trzeba będzie na nowo rozpracowywać. Po co zadawać sobie tyle trudu?

Tak rozumowali Niemcy w okupowanej Polsce?

Owszem. Poza tym w gestapo znajdowali się też rozsądni ludzie – co nie zmienia faktu, że byli zbrodniarzami – którzy uważali, iż prędzej czy później, gdy do Europy zacznie się zbliżać sowiecki walec, trzeba się będzie z Polakami jakoś dogadać. Pewne niepisane porozumienia i układy zawierano zresztą i wcześniej. Sprowadzały się mniej więcej do tego, że obie organizacje robią swoje, ale od pewnego poziomu nie robią sobie krzywdy.

A jak wyglądała kwestia infiltracji AK przez Sowiety?

Obawiam się, że jeszcze gorzej. Sowieccy agenci w szeregach polskich władz i polskiej armii podziemnej mieli wielkie wpływy. Wykorzystywali to, że AK z czasem zaczęła skręcać mocno w lewo. Polskie podziemie ostatecznie nie podjęło w końcu działań zgodnych z niemieckimi interesami, ale z sowieckimi. Choćby nieszczęsna operacja „Burza” z powstaniem warszawskim na czele. Na powstaniu zyskała tylko jedna strona – Sowiety. Należy sobie zadać pytanie, czy Stalin mógł, a jeżeli tak, to w jaki sposób, wpłynąć na to, że Warszawa akurat 1 sierpnia 1944 roku stanęła do walki. Odpowiedź na to pytanie mogłaby się okazać szokująca.

Wstydliwą dla podziemia sprawą jest chyba również kwestia jego budżetu.


O tak, to bardzo niewygodny temat. Z Londynu szedł do kraju strumień pieniędzy. Znaczna ich część była jednak wydawana na cele prywatne, czyli po prostu defraudowana. Kolejna część trafiała zaś do kas rozmaitych partyjek, koterii i grupek. A kto w podziemiu miał pieniądze – rozdawał karty.

W Polsce mamy również tendencję do robienia bohaterów z ludzi, którzy na to nie bardzo zasługują.

Wiem, do czego pan pije – Sikorski. Rzeczywiście nie był to mąż stanu. Sytuacja, w której się znalazł, znacznie go przerosła. Abstrahując od tego, kto i dlaczego go zabił, jako premier i naczelny wódz nie zdał egzaminu. Ale i wcześniej miał poważne grzechy na sumieniu. Mam o nim bardzo negatywne zdanie. Myślę, że w okresie międzywojennym był agentem francuskim, a przynajmniej tak się zachowywał, jakby nim był. Działał na szkodę państwa polskiego i jako taki powinien zostać prawomocnie skazany. Udzielał Francuzom bardzo wyczerpujących informacji o polskim wojsku, w 1938 roku skłonny był te same informacje przekazać Czechom. Naciskał na Francuzów, żeby żądali dymisji Becka. Zachowywał się niezbyt pięknie.

A Anders?

Anders również nie był postacią bez skazy i mało nadaje się na bohatera narodowego. W 1941 roku na Łubiance mówił NKWD wszystko, co chciała usłyszeć...

Sugeruje pan, że był agentem Stalina lub szedł mu na rękę?

No cóż, po owocach ich poznacie. Anders zrobił trzy rzeczy. Najpierw wyprowadził we właściwym momencie wojsko z Sowietów. Proszę sobie wyobrazić, że armia Andersa bije się na froncie wschodnim w kwietniu 1943 roku. Niemcy ogłaszają przez radio, że odkryli masowe groby w Katyniu. I co, Polacy nadal biją się u boku bolszewików? Oczywiście nie. Armia Andersa natychmiast przeszłaby na stronę Niemiec. Wyobraża pan sobie taki zwrot? To by mogło storpedować plany Stalina. Potem Anders bezsensownie skrwawił wojsko pod Monte Cassino, najbardziej ideowy, antysowiecki element. A na końcu zrobił wszystko, żeby nikt z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie nie wrócił do kraju.

Ale w ten sposób ocalił ich przed kazamatami UB.

Oczywiście. Ale to było także na rękę komunistom i Stalinowi. Bo gdyby mieli w okupowanej Polsce ze 150 tysięcy żołnierzy z polskiej armii na zachodzie, to sowietyzacja naszego kraju mogłaby natrafić na znacznie większe problemy. W roku 1956 żywioł ten – zakładam, że co najmniej połowa by przetrwała – mógł się okazać decydujący. Nacisk z ich strony na konfrontację z Sowietami mógłby być tak silny, że Chruszczow by się jednak zawahał i nie przysłał do Polski Armii Radzieckiej. W takiej sytuacji być może już w 1956 roku mielibyśmy rok 1989. Przecież kadra niepodległościowa była w Polsce tak przetrzebiona i wyczerpana, że rok 1956 robili właściwie komuniści. Plus niedobitki AK, które nie były w stanie opracować własnej koncepcji politycznej. Gdyby do akcji wkroczyli andersowcy, historia mogłaby się potoczyć inaczej.

Panie profesorze, czy w swoich analizach nie przecenia pan roli tajnych agentów i służb?

Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby.

W Polsce także?

Oczywiście. Weźmy choćby sprawę wyjazdu Michnika do Moskwy w 1989 roku...

Nie sugeruje pan chyba, że Michnik był agentem?


Agentem nie był. Był natomiast potężnym graczem, działającym właśnie za kulisami. W 1989 roku pojechał do Związku Sowieckiego, aby dogadać się z tamtejszymi towarzyszami ponad głową Jaruzelskiego. Był zbyt inteligentnym, zbyt ambitnym człowiekiem, żeby nie dojść do wniosku, że sam III RP nie zbuduje i nie zrealizuje swoich koncepcji. Dlatego próbował podjąć współpracę z Moskwą, ale podkreślam – nie była to współpraca natury agenturalnej, tylko rodzaj gry politycznej. Michnik tłumaczył to sobie zapewne mniej więcej tak, że idzie z tymi progresywnymi, liberalnymi towarzyszami spod znaku Gorbaczowa, żeby poprawić komunizm. Hasło Michnika i Gorbaczowa było przecież takie samo: socjalizm z ludzką twarzą.

Jakie tajemnice kryją dzieje służb specjalnych PRL?


Tysiące tajemnic! W tej sprawie naprawdę mało wiemy. Choćby — wydawałoby się szalona — sprawa tak zwanych matrioszek, czyli agentów podstawianych do armii Andersa czy później Berlinga. To jest mniej więcej to samo, co pokazano w „Stawce większej niż życie”. Zamiana Kowalskiego na podobnego do niego Iwanowa. Uczono faceta języka polskiego oraz biografii osoby, którą miał zastąpić. Sprawę tę pierwszy raz poruszył Piotr Jaroszewicz. Zaraz potem został zamordowany. Niewykluczone, że dotknął problemu, który jeszcze w 1992 roku był tak newralgiczny dla rosyjskiego wywiadu, że trzeba go było uciszyć.

Kto mógł być taką matrioszką?


Być może Bierut, a może nawet Jaruzelski. Nic pewnego na ten temat nie wiadomo. Są tylko pewne przesłanki.

Brzmi to mało prawdopodobnie.

No cóż, warto by to jednak zbadać. 30 lat temu jeden z najważniejszych generałów Wojska Polskiego, zastępca szefa Sztabu Generalnego, na spotkaniu z elewami szkoły oficerskiej po kolejnym toaście zaczął przemawiać płynnie po rosyjsku. To wzbudziło pewną konsternację. Generał zauważył, co się stało i się zmieszał: „Wiecie, ja z żoną tak rozmawiam w domu i zapomniałem się” – zaczął się tłumaczyć. Nigdy nie poznamy w pełni historii PRL – zwracał na to uwagę Edward Ochab w rozmowie z Teresą Torańską – dopóki nie będziemy wiedzieli, kto w kierownictwie politycznym, jak się wyraził Ochab, był „ich”, a kto był „nasz”.

Myślę, że wszyscy – niezależnie od tego, jakim językiem mówili – byli „ich”...

To prawda. Ale mimo wszystko polscy komuniści mieli jakąś większą lub mniejszą – na ogół mniejszą – przestrzeń do samodzielnego działania. Ciekawe jest, jakie były relacje między sowiecką a polską bezpieką. Jakie wzajemne zależności. Czy UB, a potem SB było bezpośrednio, niemal z urzędu, podporządkowane NKWD i KGB, czy też polecenia wydawano jakimiś nieformalnymi kanałami. Jaką rolę w tym procesie odgrywała partia? Czy służby ją omijały, czy też miała coś do powiedzenia? To bardzo ciekawa siatka wzajemnych zależności, o której wiemy bardzo mało. A przecież policja polityczna odegrała główną rolę w spektaklu zwanym PRL. Niewykluczone, że wszystkie tak zwane wydarzenia, do których dochodziło w PRL, były prowokacjami służb. Poznań '56, Grudzień '70, Czerwiec '76, a wreszcie Sierpień '80. W każdym z tych wypadków jest to bardzo prawdopodobne. My teraz budujemy wokół tamtych wydarzeń patriotyczne ołtarze, a rzeczywistość mogła być zupełnie inna. Tak samo można zresztą postawić hipotezę, że powstanie listopadowe było prowokacją, a powstanie styczniowe to już z pewnością.

Czy są na to jakieś dowody?


Jest mnóstwo przesłanek. Na przykład Radom ’76. Rozmawiałem ostatnio z jednym z wysokich radomskich funkcjonariuszy partyjnych z tego okresu. I on nagle zadał mi takie pytanie: czy nie zwróciło pańskiej uwagi to, że trzonem wystąpień była załoga Waltera, zakładów produkujących sprzęt wojskowy, w których 25 procent ludzi było na etatach kontrwywiadu, a cała reszta była w zasadzie zmilitaryzowana? Cała kadra tych zakładów, łącznie ze zwykłymi robotnikami, składała się z najbardziej zaufanych ludzi! I oni by się nagle zbuntowali? Mój rozmówca przeglądał potem wraz z radomskimi milicjantami zdjęcia z zamieszek i okazało się, że najbardziej agresywni przywódcy tłumów to były osoby w Radomiu nigdy wcześniej niewidziane. To samo powtórzyło się później w Gdańsku.

Rozumiem, że skłania się pan do tezy, że upadek komunizmu był operacją służb specjalnych?

Tak. Wiele źródeł wskazuje, że była to gigantyczna, przemyślana i kontrolowana operacja. W szczegółach oczywiście mogła się wymknąć spod kontroli, bo każda taka akcja ma swoją dynamikę. Ale ostatecznie wszystko się udało. Celem służb było bowiem zachowanie kontroli nad finansami podczas transformacji ustrojowej. Następnie zaś dzięki tym pieniądzom oraz powiązaniom i doświadczeniu przejęcie kontroli nad państwami byłego imperium i nowo powstałą Rosją.

Dlaczego komunistyczne służby miałyby coś takiego zrobić?

KGB doszło do wniosku, że należy położyć kres istnieniu pasożyta, za jaki uważało partię. Przecież organizacja ta stała się całkowicie zbędnym czynnikiem. Służby były tak potężne, że za pomocą zakulisowej gry mogły doskonale same kontrolować imperium. Mieć władze i zarabiać pieniądze. Aby to jednak osiągnąć, trzeba było usunąć komunistów. Już wcześniej ludzie, którzy kierowali bezpieką – Jeżow, Beria i inni – próbowali zrobić mniej więcej coś podobnego. Stalin, a później Chruszczow potrafili się jednak obronić.

Jeżeli przyjąć pana tezę, to jak ta operacja przebiegała w Polsce?


Rezydent sowieckiego wywiadu w Polsce gen. Pawłow – notabene jeden z najmądrzejszych ludzi w KGB – w swoich pamiętnikach pisał, że już w połowie lat 70. dostał polecenie z Moskwy, żeby nie budować już agentury sowieckiej w partii władzy. Nie miało to już sensu. Kazano mu wziąć się do opozycji, która być może kiedyś przejmie władze. Agentura umieszczona wewnątrz „Solidarności” zostaje odpowiednio poinstruowana, służby rozgrywają swoją partię. A potem już idzie samo: Okrągły Stół, wybory, wyprowadzenie sztandaru PZPR i utworzenie nowego układu. Z ludźmi bezpieki na górze, a właściwie w cieniu. Czyli to, o czym mówiłem: fasadowa historia i prawdziwe ośrodki decyzyjne, o których zwykły śmiertelnik nic nie wie. Dzisiejsze partie polityczne mogą być nie tylko zinfiltrowane, ale nawet stworzone przez sowiecki, a później rosyjski wywiad. I nie muszą to być partie lewicowe.

Czyli służby naszego wschodniego sąsiada nadal działają na wielką skalę w naszym kraju?


To były i są najlepsze, najbardziej sprawne służby na świecie. Służby, które łączą bezwzględność z wielkimi koncepcjami i potrafią patrzeć daleko do przodu. Jak pisał Bułhakow: dokumenty nie płoną. Wszelkie palenie akt to zwykły teatr. Niszczy się zawsze jakieś duplikaty, bezwartościowe kwity administracyjne i tym podobne rzeczy. To co najważniejsze, to co ma prawdziwe znaczenie – zawsze się zachowuje. W przypadku PRL – w Moskwie. Nie jest tajemnicą, że kopie akt polskiej bezpieki szły do Moskwy. Oni mają wszystko i dzięki temu do dziś kontrolują wielu agentów. Agentury tej prędko nie odkryjemy. Dopiero teraz, po 60, 70 latach z trudem dokopujemy się do prawdy o agenturze sowieckiej w II RP. Ale warto mieć świadomość, że tacy ludzie u nas działają. I to na najwyższych szczeblach. Należy o tym pamiętać zawsze, gdy dochodzi do jakichś konfliktów czy sporów polsko-rosyjskich. Należy wówczas uważnie wsłuchać się w debatę publiczną: artykuły prasowe, wypowiedzi polityków. Od razu widać, kto reprezentuje rosyjski punkt widzenia.
http://niepoprawni.pl/blog/164/rewel...czekala-2-lata

Illargui 23.05.2010 11:10

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wolfy (Post 903385)
Sam robiłem to samo więc nie bardzo powinienem chyba zwracać Ci uwagi, ale dyskutujesz ze ścianą. Projekty zatwierdzone przez PiS nie mogą być dobre, z definicji. Z drugiej strony decyzje PO nie mogą być błędne, na tej samej zasadzie.

Co najwyżej dysponujemy niepełnymi danymi, które stwarzają takie wrażenie.

I można tak w nieskończoność - ile razy powtórzyłeś to samo? Ja już chyba zbyt wiele...

Sędzia,
tak, jak pisałam lista projektów kluczowych cyklicznie podlega weryfikacji i aktualizacji. Projekt z niej usunięty może zatem z powodzeniem zostać ponownie wpisany jeśli zostaną w nim dokonane konkretne zmiany pozwalające na wypełnienie specyficznych kryteriów formalnych i merytorycznych oraz wypełnienie celów programu operacyjnego. Ocena dokonywana jest bowiem na dzień złożenia danej aplikacji. Tak więc projekt mógł po prostu zostać w pewnych elementach zoptymalizowany/zmodyfikowany, dostosowany w większym stopniu do celów danego programu lub też przygotowania do jego realizacji zostały znacznie przyspieszone i wskazują, że możliwe jest jego zakończenie w przewidzianym terminie. Nie zapominaj też, że pierwsza lista projektów kluczowych tworzona była jeszcze zanim Komitet Monitorujący przyjął szczegółowe kryteria ich wyboru, decydujące o stopniu wpisywania się w cele danego działania. W funduszach unijnych nie jest tak, że "chcę wybudować zbiornik retencyjny - dajcie mi kasę", tylko - "jeśli chcesz by wybudowany został zbiornik retencyjny w ramach Działania 3.1 Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, to musi on wypełnić konkretne kryteria, tym m .in.gotowość techniczną projektu do realizacji projektu bardzo konkretnie zdefiniowaną, czy wykonalność finansową" - polecam zapoznanie się z wcześniej zamieszczonymi linkami.

To zatem czy projekt się kwalifikuje do pomocy unijnej czy nie zależy od szeregu szczegółowych elementów i można go optymalizować wpływające na zmianę decyzji, np. przyspieszenie w kompletowaniu niezbędnej dokumentacji, jeśli zarzutem było, iż istnieje obawa że nie zostanie zakończony przed 2015 rokiem, przedstawienie wiarygodnych źródeł finansowania, jeśli zarzutem było, że nie ma wykonalności finansowej, itd, itp.

Wolfy,
jeśli Twoje powyższe słowa kierowałeś do mnie, to muszę Cię rozczarować - wypowiadam się w konkretnej kwestii odnośnie której mam konkretną wiedzę i tyle. Jeśliby Pani Gęsicka postąpiła tak, jak Bieńkowska w tym konkretnym przypadku zapewniam Cię, że moja ocena byłaby taka sama. Niestety, ale wychodząc z dość oczywistego założenia, ze w polityce wszystkie partie walczą o władzę i utrzymanie się przy władzy, a dobro obywateli i jego interesy są istotne tylko w takim wymiarze w jakim powyższe cele pozwalają osiągać, staram się oceniać konkretne pomysły wysuwane przez dane partie, a nie dzielić otaczającej rzeczywistości politycznej na pisowską lub peowską.

Niejednokrotnie zgadzałam się z koncepcjami czy opiniami PIS, np.w odniesieniu do zmniejszenia podatków (koncepcja przygotowana przez PiS, a następnie przyjęta przez PO), uprawnień dla pracowników socjalnych, jeśli chodzi o odbieranie dzieci z rodzin.

Ale co to ma za znaczenie skoro i tak trzeba za wszelką cenę wrzucić kogoś do konkretnego wora, prawda?

Sędzia 23.05.2010 12:36

Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 903401)
Ja wiem że Ty wiesz co z tego się wyłania i że żadne ląduj dziadu jest tu nie potrzebne.Wiesz też dobrze że żadnego rozkazu nie mogło być bo po prostu nikt pilotowi rozkazywać nie może(choć L.K próbował rozkazywać w przeszłości).
Wiem też że mimo iż czujesz co tam się działo - 'oficjalnie' tego nie napiszesz i nikt przychylny Jarkowi bądź nieprzychylny Komorze, tego nie napisze i to mnie rozwala najbardziej - że ludzie będący zwykłymi obserwatorami , nie mającymi żadnych korzyści finansowych(jak politycy czy dziennikarze) - będą okłamywać samego siebie i resztę ,byle by tylko 'nasi' byli górą.

Może Cię zaskoczę - pierwsza moja myśl (jak już do mnie dotarło, co się stało) to była taka - "oby się nie okazało, że LK kazał im lądować".

Problem polega na tym, że wersji wydarzeń zostało wypuszczonych (mniemam, że celowo) tyle, że trudno się połapać jaka wersja jest prawdziwa. Najpierw miała być jedna osoba spoza załogi - okazało się, że to kobieta (stewardessa). Potem okazało się, że Kazana. Teraz okazuje się, że jeszcze ponoć gen. Błasik, mimo że pierwsze informacje nic na ten temat nie mówiły.

Nie wiem co się tam zdarzyło. Już pisałem, jaka była moja pierwsza myśl. Z drugiej strony, na tych taśmach mogło by być np. "Panie generale, bardzo prosimy do kokpitu, wszystkie wskaźniki całkowicie powariowały" ( o ile się orientuję, gen. Błasik też był pilotem - był dowódcą sił powietrznych).

Co mnie zdumiewa w całej tej sprawie, to to, że z góry wykluczenie prawie całkowicie możliwości zamachu. Każdy inny kraj przyjmował by taką wersję za jedną z najbardziej prawdopodobnych.

Druga sprawa - uważam, przy całej mojej sympatii do PiSu i do LK, że wcale nie śmierć Prezydenta była najistotniejsza w tej katastrofie. To co się stało do hekatomba dla polskiej armii (śmierć wszystkich dowódców sił zbrojnych, śmierć człowieka, który właśnie miał obejmować jedno z najwyższych stanowisk w NATO, a dodatkowo możliwe przejęcie części kluczy szyfrowania).

I wreszcie trzecia sprawa - dziwię się, że nikt z czołowych dziennikarzy nie zadał pytania - "a co jeśli to jednak był zamach, i ktoś z Rosji za to odpowiada"?


----


Maciejj,

wywiad rzeczywiście interesujący, ale poza pewnymi szczegółami, które mnie zainteresowały, to słowa Wieczorkiewicza dotyczące pracy historyka są oczywiste.

orzeu 23.05.2010 12:48

Cale to sledztwo od poczatku jest kpina.
W pewnym sensie byl tu spor polsko-rosyjski, proba zrzucenia winy od samego poczatku, a to na czterokrotne uporczywe ladowanie, a to na nieznajomosc jezykow, a to na brak doswiadczenia u pilotow, weszcie na Kaczynskiego. Tymczasem lotnisko nie mialo odpowiedniego wyposazenia do przeprowadzenia ladowania. Komisja sledcza podaje jako argument za obrona obslugi lotniska, ze "mowili ze na lotnisku warunki nie pozwalaja na ladowanie", to ja sie pytam kto ma podjac decyzje o ladowaniu lub nie widzac warunki na lotnisku? Obsluga czy piloci samolotu, ktory znajduje sie pare km dalej? Skoro warunki sie nie nadaja to nalezy lotnisko zamknac a nie informowac "wiecie, macie przejebane i bedzie ciezko ale robta co chceta". Rosjanie sa tutaj sedziami we wlasnej sprawie i to jest skandalem.

Slowa rosyjskiej komisji o dwoch glosach, jednym Blasika i drugim zidentyfikowanym o ktorym "ze wzgledow etycznych nie moga powiedziec" to dla mnie nic innego jak proba wplyniecia z zewnatrz na wynik wyborow prezydenckich w niepodleglym panstwie. Reszte niedpowiedzenia zostawi sie juz pozytecznym idiotom i kaczofobom tutaj w Polsce.

W ogole cale sledztwo sprowadzono do tychze glosow, tymczasem nawet jesli glosy byly to istotne jest przede wszystkim co mowily. Bo rownie dobrze moglo tam byc "laduj dziadu", jak "skoro ruski mowia ze ciezko to nie ladujemy" albo "panowie piloci, jakie jest wasze zdanie", az po "kopsnij szluga". Tymczasem sledztwo powinno zajmowac sie analiza czarnych skrzynek pod katem tego czy piloci wiedzieli co sie dzieje oraz badaniem wszystkich przyrzadow na pokladzie. Ale skoro jeden z istotnych przyrzadow musza przyniesc wielce zaangazowanym sledczym dziennikarze, ktorzy znalezli gp w ziemi to juz wiem jak profesjonalnie te urzadzenia zostaly zbadane.

Romy S. 23.05.2010 12:55

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 903495)
Cale to sledztwo od poczatku jest kpina.

Dobrze prawisz tyle, że jak ktoś myśli podobnie to zaraz go od oszołomów wyzywają.

http://sites.google.com/site/katynii/

Ostatnio w polityce to mnie jeden z Wrocławia rozśmieszył co to nie wiedział, że od poprzedniej powodzi coś mu pod nosem zbudowali.

JEDREK76 23.05.2010 12:57

1q2
Nie odnoszę wrażenia abym gdziekolwiek zabrnął, ani nie mam zamiaru z niczego się wycofywać. Po prostu nie mam ochoty powielać "w koło Macieju" argumentów, które przedstawiłem a które Ty wciąż ignorujesz. Cały czas piszę o tym, iż moja krytyka tej wypowiedzi Komorowskiego tyczy się sytuacji jeśli wypowiedź jest autentyczna i w brzmieniu w jakim została przytoczona przez Harimatę, co zresztą w każdym swoim poście podkreślałem. I w tej jednej kwestii mogę się z Tobą zgodzić, iż autor posta powinien do niej zamieścić link.

Kolejna sprawa to nie ja usiłuję z Komorowskiego uczynić "jakiegoś typa co jest za aborcją", ale jeśli wypowiedział się w/w sposób to sam się w takiej sytuacji postawił (co by mnie specjalnie nie dziwiło wobec jego innych skandalicznych wypowiedzi, nawiasem mówiąc czy tak ma wyglądać Prezydent państwa, który praktycznie z każdą swoją wypowiedzią się kompromituje??). Piątka dzieci nie jest tutaj jego alibi, a wręcz odwrotnie wzmacnia jego odpowiedzialność za swoje słowa i ich wychowanie. Jak może je wychować w takim razie w katolickim duchu, odpowiadając na pytanie czy jest za zabijaniem/aborcją "Tak, w obecnej formie"?? Słowo "Tak" jest, w zestawieniu z meritum pytania, kluczowe.

Hmm czyli jestem "człowiekiem zawistnym", to ciekawe spostrzeżenie ze strony człowieka który kompletnie mnie nie zna:>.

P.S. Jeszcze sprawa opinii społecznej, badań sondażowych odnośnie zabijania dzieci nienarodzonych
http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/n...-gejow,1455312
swoje zdanie na temat sondaży w takich kwestiach już wyraziłem we wcześniejszych postach.

orzeu 23.05.2010 14:04

Fajny tytuł tekstu. Wystarczy byc przeciw zeby stac sie radykałem :lol:
Ciekawe czy taki sam tytuł dostalyby inne artykuly. Np. Holendrzy radykalni w sprawie homoseksualizmu czy po prostu by skwitowano to tytulem "popieraja".

kot 23.05.2010 14:46

http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2...ktualnosc.html
Cytat:

"Okazało się bowiem, że – jak w grze komputerowej – politycy PO mają kilka »żyć«. Niby są już trafieni, ale zaraz się po raz kolejny pojawiają na ekranie i znowu ruszają do akcji."
Rzadko mam okazje pogratulować komuś trafnej analizy sytuacji, ale wreszcie doczekałem się odkrycia analfabetyzmu naszych wykształconych durniów. Żyjemy w Polsce w wirtualnym świecie, identycznie niesprawiedliwym jak realny świat, gdzie o grze medialnej, tak jak o komputerowej, decydują ich reżyserzy, zezwalający swoim bohaterom, na nieśmiertelność. W Polsce to media decydują o nieśmiertelnosci poszczególnych bohaterów a specyficzny analfabetyzm naszego wykształconego społeczeństwa durniów, im na to pozwala i to świadomie. Inne społeczeństwa przy polskim, różnią się tym, że są tam często analfabeci autentyczni, żywcem okaleczeni przez dany system szkolnictwa a potem poddani obróbce propagandowo-medialnej. Nasz rodzimy analfabetyzm, polega na świadomym akceptowaniu kłamstw propagandowych, w imię wspólnoty idei wyższości, przysłowiowych świąt Bożego Narodzenia, nad Wielkanocą. Stąd zezwolenie na kilka żyć dla naszych bohaterów wszelkiej maści, właściwie aż do czasu ich śmierci naturalnej, choćby po drodze udowodniono im ludobójstwo. Jest to kontynuacja społeczeństwa zakompleksionego wobec innych i bezmyślnie obwiniającego za swoje kompleksy, swoich najbliższych, czego spodziewanym przez inne społeczeństwa efektem, zawsze była i jest obecnie, polska wojna domowa reżyserii takiego Wajdy i słabości naszego państwa, zawsze bezwzglednie wykorzystywane przez inne państwa . Rośnie nam kosumpcyjny, pokoleniowy predator jakichkolwiek wartości poza materialnymi i wychowany na wirtualnej rzeczywistości, staje sie nie do zabicia w historycznym rozumieniu tego życia. Smutne to bardzo, bo my wszyscy mamy świadomość, absurdu tej analfabetycznej katastrofy a jednak idziemy w zaparte w ciemno, jakby zew materializmu, był czymś na kształt ideologizmu wręcz, który już nie jednych zawiódł na manowce życia na tym świecie, a Polskę szczególnie. Gdyby nie ta część społeczeństwa od innych wartości, niż wyłącznie materialne, nie byłoby zapewne wstąpienia Polski do UE, gdyż bylibyśmy już dawno landem, któregoś z dawnych zaborców, być może bogatym materialnie, ale landem a nie państwem.

Ps. to jest tak, jak z unijnym wymogiem tolerancji dla wszystkiego innego od statystycznej większości. Zgadzamy się na aborcję lecz na karę śmierci juz nie. Odmawiamy zwyczajowo praw rodzicielskich ojcu, ale powierzamy je parze dwóm homoseksualistom. Przykładowy homoseksualizm, uznany został za normalność obyczajową i prawną w UE. Tyle tylko, że normalność ta ma oparcie wyłącznie w polityczno-propagandowym wydaniu unijnym, bowiem jeśli prześledzić naukowe i podręcznikowe dowody na jej nienormolność, czyli sądowe także, to nikt nie podważyłby obecnie, że naturalnymi narządami płciowymi u człowieka, jak podają naukowe normy we wszystkich krajach na świecie, napewno nie są otwory odbytnicze, gdyż plemnik może zapładniać komórkę jajową a nie kau, który jest produktem ubocznym naszego organizmu i na dodatek śmierdzącym ( specjalnie to zobrazowałem ). Aby więc naukowo uzasadnić wtłaczaną nam siłowo , kolejną ideologie polityczną, należałoby najpierw zmienić naukę i popdręczniki w tym zakresie a nie wyłącznie samo prawo. Sex nie ma tutaj nic wspólnego, gdyż jest wyłącznie elementem prokreacji w życiu człowieka a nie jego istotą a póki co nie dowiedziono, że człowiek może rozmnażać się przez pączkowanie czy metamorfozę ani też nie zbudowano wylęgarni ludzi, na kształt tych od ptasich czy gadzich jaj. No ale w ramach propagandy politycznej, groźnej w wydaniu ideologicznym, z jaką mamy tutaj do czynienia, łamie się podstawowe normy naukowe i na zasadach gwałtu prawnego przymusu, uznaje się rację mniejszości statystycznej, nad większością w ramach jakiejś bliżej nieokreślonej doktryny przyszłości społeczeństwa unijnego. I owa groźna doktryna ideologiczna, gdyż obliczona wbrew naturze ludzkiej oraz nauce, jest akceptowana bez sprzeciwu społeczeństwa, choć wbrew jego pełnej świadomości, o jej nienormalności. Zgadzamy się w ciemno z kolejną niezrozumiałą ideologią, jakbyśmy byli bezrozumnymi analfabetami a przecież takowymi nie jesteśmy i dlatego nasza odpowiedzialność przed przyszłymi pokoleniami będzie inna, niż tych autentycznych analfabetów.

brain in brine

Pablo84 23.05.2010 16:04

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Romy S. (Post 903500)
Dobrze prawisz tyle, że jak ktoś myśli podobnie to zaraz go od oszołomów wyzywają.

http://sites.google.com/site/katynii/

Ostatnio w polityce to mnie jeden z Wrocławia rozśmieszył co to nie wiedział, że od poprzedniej powodzi coś mu pod nosem zbudowali.

To jest przerażające i o dziwo wyjaśnia moje wątpliwości, które mnie dręczyly zaraz po katastrofie...

Sędzia 23.05.2010 16:13

W temacie o zalanym Krakowie ktoś pisał o bezmyślnym budowaniu nowych bloków po powodzi z 1997 na terenach zalewowych we Wrocławiu.

Tam już odpowiedziałem, ale wrzucę tutaj, bo to w sumie bardziej odpowiedni temat.

I) Grzegorz Schetyna - "Budowa nowych bloków na Kozanowie to szaleństwo"

http://wroclaw.naszemiasto.pl/serwis...owie,id,t.html

II) Wydatki inwestycyjne Miasta na rok 2001

2) Budowa 5 budynków mieszkalnych przy ul. Piotra Ignuta 3 44 2000 2002 12 000 000

http://www.wroclaw.pl/p/572/

III) Prezydenci Wrocławia - Bogdan Zdrojewski (5.06.1990–8.05.2001) - Platforma Obywatelska.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szablon...Wroc%C5%82awia

wolfy 23.05.2010 16:34

Cytat:

Pierwotnie napisane przez 1q2 (Post 903406)
No i to właśnie jet to o czym pisałem - razem z wodzem do krwi ostatniej.I ten głupi uśmieszek na końcu - na tyle Cię tylko stać? - Klich(Edmund)w zasadzie powiedział wszystko(a sam też by wolał to najlepiej spalić) by mieć przypuszczenia graniczące z pewnością co tam się działo w Tupolewie aka mc drive - jeśli okaże się że to nie dowódca sił powietrznych 'wizytował kokpit' tak wcześniej(najpewniej po tym jak przyszedł meldunek że nie ma warunków do lądowania), jak i na minutę przed katastrofą(pewnie przyszedł bo ognia nikt w kabinie nie miał a jarać się chciało) - to obiecuje że słowem się w tym temacie nie odezwę.
Natomiast jeśli to był on to Ty zamilknij bo czegoż jeszcze trzeba?''Ląduj dziadu'?Nie kumasz że same otwarte drzwi i jego obecność to absolutny skandal?

:lol:

Widzisz - jesteś taki sam jak Ci, którzy węszą spisek. Masz swoją prawdę, która świetnie wpasowuje się w Twój światopogląd ("zły PiS, złyyy") opartą na nikłych przesłankach i trzymasz się jej jak pijany płota. Do tego atakujesz wszystkich, którzy "nie widzą" tego co Ty. Nie przyjdzie Ci nawet na myśl, że atakowanie kogoś bez jakichkolwiek poszlak jest świństwem - zwłaszcza, jeżeli ta osoba nie może się już bronić.

I do tego te demagogiczne wtręty o "młodych pilotach, którzy nie chcieli do końca życia zamiatać hangarów":lol:
Tragedia.

Ale ja jestem w stanie tolerować ludzi takich jak Ty na podobnej zasadzie, jak ludzi doszukujących się zamachowców w Rosji. U Ciebie to działa tylko w jedną stronę.

Nie zmienia to faktu, że jedynymi osobami które wiedzą co naprawdę się wydarzyło jesteś Ty i tobie podobni. Wypadałoby jeszcze ustalić wspólną wersję (np. Prezydent był rosyjskim szpiegiem samobójcą) i mamy rozwiązanie zagadki.

A te uśmieszki biorą się stąd, że to co uprawiasz to żenada.

Endrju 1906 23.05.2010 17:38

pan ,,profesor,, tak dla rozluźnienia tematu ... http://www.youtube.com/watch?v=Gq9S8yUTnpE

harimata 23.05.2010 19:12

Robert Mazurek w rozmowie z Małgorzatą Kidawą-Błońską, posłanką PO, rzeczniczką sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego( 22-05-2010)

Rz: Coś się zmieniło po katastrofie smoleńskiej?

Jest taki moment złapania oddechu, zatrzymania się, odeszło od nas wielu wspaniałych ludzi, ale czy zmieniła się polityka? Nie wiem.

A chciałaby pani?

Pewnie, że chciałabym, by polityka złagodniała. Nie wierzę, że ludzie przestaną się kłócić i obrażać, że staną się aniołami, ale chciałabym, byśmy potrafili uznać swoje racje, ustąpić tam, gdzie to możliwe. Choć u nas i tak nie jest najgorzej, bo widzimy w partnerach politycznych ludzi, nie próbujemy ich zniszczyć?

To odważna teza.

W każdym razie w tej kadencji jest znacznie lepiej niż w poprzedniej. To, co wyprawiali posłowie Samoobrony czy LPR?

? Było niczym w porównaniu z zachowaniami posła Palikota czy Niesiołowskiego.

W Sejmie, na mównicy, Janusz Palikot zawsze zachowywał się przyzwoicie.

Pani poseł?

No dobrze, to, co robił poza parlamentem, co pisał na blogu, mówił mediom to oddzielna sprawa. I tu rzeczywiście przekraczał granice dobrego smaku i dobrego wychowania.

Delikatna pani dla kolegi.

Natomiast Stefan Niesiołowski bardzo ostro stawia pewne sprawy, bo ma taki temperament, ale z to człowiek największej dobroci, nikogo by nie skrzywdził, a jakby było trzeba, to swojego przeciwnika wręcz ratowałby, pomagałby mu i zrobiłby dla niego wszystko.

Zapewne dlatego mówił, że ?naszym celem jest zniszczenie PiS, zniszczenie braci Kaczyńskich??

Nie podobał mu się ich styl uprawiania polityki.

I dlatego mówił o ?wyeliminowaniu z życia publicznego??

Rozumiem, że jednym się taki język podoba, a innym nie, ale w polityce nie język jest najistotniejszy. Najważniejsza jest skuteczność.

To manifest cynizmu. Naiwnie myślałem, że pani powie, iż najważniejsza jest idea, a skuteczność jest jej służebna.

To prawda, ma pan rację, ale przecież nie może pan sobie ot tak, siedzieć i powtarzać: ?Oj, chcę zmienić świat?, tylko musi pan do tej polityki wejść.

I zaakceptować taką, jaka jest.

Nie muszę ze wszystkim się zgadzać, ale by działać skutecznie w polityce, muszę zaakceptować jej reguły.

I nazywać przeciwnika politycznego psychopatą?

Te słowa nie padły pod adresem konkretnej osoby?

Nie mówię o kabotynie na koturnach z waszego komitetu. Pytam ogólnie, czy pani się podoba taki język?

Nazywanie kogoś psychopatą mi się nie podoba. Nie lubię tak dosadnych określeń, choć w debacie politycznej trzeba pewne rzeczy nazywać po imieniu.

Powiedzenie, że Kaczyński nie ma kwalifikacji, bo nie jest niczyim ojcem, ale hodowcą zwierząt futerkowych, to tylko nazwanie rzeczy po imieniu, nie obrażanie?

Profesor Bartoszewski, odkąd słucham jego wystąpień, mówi bardzo barwnym językiem, używa zaskakujących, oryginalnych porównań?

Pani docenia bogactwo języka, a ja uważam, że naigrawanie się z Jarosława Kaczyńskiego, że nie ma rodziny, zwłaszcza w kontekście 10 kwietnia, jest czymś osłupiającym.

Zgadzam się z profesorem Bartoszewskim, że poświęcenie i trud wychowania wielu dzieci jest dobrym sprawdzianem charakteru człowieka.

Ile ma pani dzieci?

Jedno.

Ja troje, więc byłbym trzy razy lepszym kandydatem na prezydenta niż pani?

Proszę pana, mam syna, skądinąd z mocnym charakterem, więc doskonale wiem, że w rodzinie uczymy się zorganizowania, tolerancji, umiejętności życia w grupie, i to dla każdego człowieka, a tym bardziej kandydata na przywódcę narodu, jest ważne.

Wróćmy do pytania, czy hodowca zwierząt futerkowych, który?

Proszę pana, chowanie zwierząt to też pewna umiejętność! Sama mam kota i psa, wiem, o czym mówię.

Bronisław Komorowski też ma zwierzęta. Głównie wypchane.

Nie ma wypchanych zwierząt.

Wiem, ma psa. Jest myśliwym.

Proszę pana, myślistwo jest z człowiekiem związane od początków naszej historii! Ludzie tak zdobywali pożywienie.

Chce pani powiedzieć, że marszałek poluje z głodu? Prof. Środa mówi po prostu, że Kaczyński zwierzęta kocha, a Komorowski kocha je zabijać.

To prastara polska tradycja, której hołdowali królowie spoczywający dziś na Wawelu czy przedwojenni prezydenci. Myśliwi wykonują mnóstwo potrzebnej roboty, chroniąc gatunki zagrożone przed drapieżnikami.

Skoro to takie pożyteczne, to czemu Grzegorz Schetyna naciskał na Komorowskiego, by przestał polować?

Widocznie tak samo jak pan nie lubi polowań. Ale panie redaktorze, wyszliśmy od sformułowania ministra Bartoszewskiego. Możemy już zamknąć ten temat?

Chciałbym tylko, by pani powiedziała, czy jego wypowiedź się pani podobała?

No dobrze, w tym wypadku było to trochę za ostre.

Wierzy pani w sondaże wyborcze?

Widać z nich, że jest dwóch bardzo silnych kandydatów i cała reszta o bardzo wyrównanym, dużo niższym poparciu.

I mamy coraz mniej niezdecydowanych. I to wszystko, co wiemy o sondażach.

Jeszcze to, że dają gigantyczną przewagę Komorowskiemu.

Powiedzmy: bezpieczną przewagę.

A wy zachowujecie się, jakbyście w te sondaże nie wierzyli.

To znaczy jak?

Atakujecie, jakbyście musieli rozpaczliwie ratować marszałka.

My?! O czym pan mówi?

O ?kandydacie specjalnej troski? Sławomira Nowaka.

To szybka, niepotrzebna wypowiedź.

A ogłaszanie wojny domowej? Będziecie się okopywać?

Pan Andrzej Wajda jest bardzo wrażliwą osobą i został osobiście dotknięty pewnymi ekstremalnymi wypowiedziami i zachowaniami rodaków, mógł więc się poczuć jak na wojnie domowej.

Pani uważa, że wybór między Komorowskim a Kaczyńskim to ?wybór między dobrem a złem??

Nie potrafię powiedzieć, że ktoś jest z gruntu zły, a ktoś dobry. Dla mnie Komorowski ma więcej zalet, do niego mam zaufanie.

Ale ja nie jestem od tego, by cenzurować 160 bardzo wybitnych osób, które zasiadają w komitecie honorowym.

Pani też dostrzega przejawy nekrofilii politycznej?

Składanie wieńców w miesiąc po katastrofie przed budynkiem było dla mnie czymś ciężkim do zniesienia.

Warszawiacy do dziś chodzą pod Pałac Prezydencki i palą świeczki. Chce im pani tego zakazać i postawić straż miejską?

Nie, ja sama chodziłam na msze, pogrzeby, rozumiem żałobę, ale składanie tam wieńców było czymś dziwnym

Pani mama nie żyje. Nosiła pani żałobę?

Noszę ją w sercu do dziś, ale na czarno ubierałam się nie dłużej niż przez tydzień.

Dobrze, że nie widział pani wtedy Kazimierz Kutz. Nazwałby panią Mao Zedongiem.

Nie powiedziałby mi tego.

Elżbiecie Jakubiak powiedział.

Chce pan, bym była recenzentką wszystkich wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej? Rozmowa telewizyjna z panią Jakubiak była emocjonalna po obu stronach.

Czym innym są emocje, czym innym obrażanie. Gdybym wykpiwał pani czarny strój żałobny, dowodziłoby to mojej dzikości.

Kazimierz Kutz nie mówił tego w odniesieniu do konkretnych osób.

Do jak najbardziej konkretnych: Kaczyńskiego i Jakubiak.

Nie wiedziałam, że będziemy rozmawiali głównie o wypowiedziach Palikota czy Kutza.

Cytatów z Palikota pani oszczędziłem.

Dobre i to. Doceniam pańskie miłosierdzie. Nasza kampania jest bardzo spokojna, toczy się zgodnie z planem, nawet nie przejmujemy się tym, że naszego głównego kontrkandydata nie ma.

Nie ma? Spotkał się z pani kandydatem na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.

Nie ma go w tym sensie, że nie prowadzi normalnej kampanii.

Macie z tym jakiś problem?

My prowadzimy swoją kampanię. Marszałek spotyka się z wyborcami, powstają filmy promocyjne, są czaty internetowe, jest plakat ? wszystko to, co powinno być w kampanii.

I hasło ?Zgoda buduje?.

Najprostsze, jakie można było wymyślić.

Jak pisze jeden ze znanych blogerów: ?promowane na Muppet Show w Łazienkach?.

To jest oburzające! Wyszło szydło z worka! Strasznie pan obraża tych ludzi! Zarzuca pan różne rzeczy Niesiołowskiemu, Kutzowi, a sam cytuje jakiegoś blogera.

Zaraz, porównanie do miłych w sumie pluszowych postaci jest oburzające i to straszna obraza, tak?

Oczywiście, że tak!

A psychopaci, dewianci psychiczni, nekrofile, karły moralne, alkoholicy, półżywi prezydenci, bydło, dyplomatołki to pieszczoty?

Chce mnie pan sprowokować? Przytoczył pan wypowiedzi kilku osób, a próbuje obrazić wszystkie 160. Nazywanie tych bardzo szacownych ludzi muppetami jest przekroczeniem granic przyzwoitości i kultury.

Byłaby pani w batalii o standardy bardziej wiarygodna, gdyby reagowała nie tylko na blogerów, ale też na obelgi autorstwa kolegów partyjnych.

Ale czemu pan to cytuje? Czyta pan te wszystkie blogi, wpisy z Twittera? Po co?

A blogerowi wolno mniej niż Majewskiemu czy Bartoszewskiemu?

Tu o 160 osobach ktoś mówi muppety! I pan to powtarza. Ja bym nie miała takiej czelności, by tak bez szacunku wypowiadać się o tych wspaniałych ludziach.

Którzy innym zarzucają nekrofilię. Sławomir Nowak człowieka, który stracił jedynego brata i bratową, a którego matka jest ciężko chora, nazywa ?kandydatem specjalnej troski?. To nie jest bezczelne, prawda?

Nie, to nie jest bezczelne, to jest nieprzemyślane. Już o tym mówiłam.

?Biologia jest po naszej stronie, wygramy z geriatrią? ? mógłbym tak mówić o ludziach z waszego komitetu?

Przecież już mówiono w podobny sposób i mnie się to absolutnie nie podoba. Byłabym oburzona.

A wie pani, kto jest autorem tych słów?

Nie.

Sławomir Nowak.

Pan spisuje wszystkie wypowiedzi moich kolegów?

Tylko tych wybitniejszych.

Ja jednak bardziej przyjaźnie podchodzę do ludzi, z większą tolerancją. Pan jest szalenie nietolerancyjny, a brak tolerancji to jedna z najgorszych wad. Wie pan, nikt nie jest doskonały, ale takiej nietolerancji i braku szacunku do innych ludzi jak w tych wypowiedziach nigdy nie słyszałam. Po co pan w ogóle czyta takie rzeczy w Internecie, te blogi, Twittera?

Choćby dla pani Pomaski i pana Nowaka.

Nie lepiej przeczytać dobrą książkę?

Dziękuję za tę cenną uwagę. Jak tylko napiszą książkę, wezmę się do lektury.

Niedobrze, że ludzie zamiast czytać dobrą literaturę, siedzą teraz w Internecie i czytają wyłącznie blogi, twittery i czaty. Może powinni wrócić do książek?

Pani poseł, mam już 39 lat. Nigdy nie przeczytam tyle co pani czy Sławomir Nowak.

Kształcimy się przez całe życie.

Braków w tolerancji też już nie nadrobię.

A teraz mnie pan czaruje.

To nie kokieteria, to sarkazm.

Pan nie lubi ludzi, prawda?

Panią lubię, naprawdę.

Ale pan ocenia ludzi biało-czarno, a wie pan, że nie ma ludzi tylko złych lub tylko dobrych.

Ciemnych albo jasnych.

Właśnie.

A Sławomir Nowak mówił, że są. I ta jasna strona gromadzi się wokół PO.

Bardzo zabawna jest ta rozmowa z panem, po prostu odbijam się od pana jak od skały. Obawiałam się, że ten wywiad może być nieprzyjemny, ale nie, bo pan ma poczucie humoru. Po prostu nie nadajemy na tych samych falach.

To może wróćmy do rozmowy. Spytałem, czemu sztab kandydata gromiącego innych w sondażach ucieka się do agresji?

Tylko że ja żadnej agresji z naszej strony nie widzę, a pan nie może mi jej wykazać.

Kandydat specjalnej troski, nekrofil, psychopata? Mam to powtarzać?

Nie ma potrzeby. Ja w tym nie widzę żadnej agresji.

A chciałaby pani, by tak mówiono o Bronisławie Komorowskim?

Przecież nie pochwalałam takich wypowiedzi, ale nie dostrzegam w nich agresji. Agresją jest za to sposób, w jaki pan prowadzi ze mną ten wywiad.

Żebym dobrze zrozumiał: jak oni to mówili, to nie byli agresywni, a jak ja powtarzam, to jestem?

Dobrze pan to zrozumiał.

Nikt dotychczas lepiej nie wyłożył mi zasady podwójnych standardów.

Wie pan, sposób prowadzenia tej rozmowy w dalszym ciągu jest agresywny.

Dziękuję za to pouczenie, nie pierwsze dzisiaj.

Ja pana nie pouczam, ale wrzuca pan do jednego worka spotkanie komitetu w Łazienkach z niektórymi niezbyt szczęśliwymi wypowiedziami moich kolegów.

To ludzie waszej kampanii: politycy PO i członkowie komitetu honorowego. Nie pytam o życzliwych wam dziennikarzy czy komentatorów.

Nie zamierzam się tłumaczyć z niczyich słów, wywiadów, wystąpień. Ja mogę komentować wypowiedzi mojego kandydata, mojego sztabu, a nie całej Platformy.

A wypowiedź marszałka Komorowskiego z Moskwy, że polscy żołnierze ostatni raz byli na Kremlu w XVII wieku.

Była niezręczna, ale prawdziwa.

Gdyby kanclerz Merkel na Westerplatte powiedziała, że nasi żołnierze byli tu 70 lat temu, to też byłaby prawda.

Wtedy powiedziałabym to samo, że to bardzo nietaktowne i niezręczne. Takie słowa nigdy nie powinny paść.

Platforma nie wierzy w szczerość Jarosława Kaczyńskiego.

Daję każdemu człowiekowi prawo do zmiany na lepsze lub na gorsze, ale nie wiem, czy ta zmiana nastąpiła. Byłabym naiwna, przesądzając to po tygodniu czy dwóch. I to samo dotyczy mojego kolegi partyjnego Janusza Palikota.

O którym nie rozmawiamy.

Ja w każdym razie do tych zmian Jarosława Kaczyńskiego podchodzę bardzo nieufnie. Nie mam 15 lat, by w nie tak łatwo uwierzyć.

A nie ma pani wrażenia, że to wy robicie z Komorowskiego postać nieautentyczną? Nawet ?Wyborcza? uważa, że wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego była częścią kampanii.

To bardzo warszawskie muzeum, każdy je może odwiedzać. Marszałek był tam z kombatantami, powstańcami, z rodziną. Składał kwiaty pod tablicą ?Bora? Komorowskiego.

Tyle że wcześniej próbował odwołać Jana Ołdakowskiego, twórcę tego muzeum.

Muzeum to muzeum, a dyrektor to dyrektor, nawet jeśli, jak Jan Ołdakowski, jest to bardzo dobry dyrektor.

Komorowski z jednego muzeum pojechał do drugiego. Pozuje na patriotycznego pater familias?

Naprawdę nie pozuje, zawsze taki był, nie zmienił się ani o milimetr. I powtarzam, że do muzeum powstania może przyjść każdy.

Bronisław Komorowski znalazł czas po sześciu latach, akurat podczas kampanii.

Chyba nic w tym złego, że poszedł, prawda? Każdy ma do niego prawo. Ja panu mówię, że on się nie zmienia, jest dokładnie takim samym człowiekiem, jakim był. Nie zmieniają się jego poglądy, jego stosunek do ludzi, jego zachowania.

Poglądy? Pamiętam go jako zdecydowanego konserwatystę.

I nadal taki jest.

Wspierając in vitro ramię w ramię z Januszem Palikotem?

Marszałek dopuszcza metodę in vitro, bo ona wielu parom daje szansę na posiadanie dzieci.

Ma w tej sprawie zdanie inne niż Kościół, niż biskupi?

Tak, wielokrotnie o tym mówił.

Pani głosowała nad rozwiązaniem WSI.

Głosowałam za, tak jak cały klub.

Poza Bronisławem Komorowskim.

To prawda, ale nawet go o to nie pytałam. Dla mnie to nieistotne.

Marszałek podpisze tegoroczne sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji?

Ta rada działa bardzo źle i jestem przekonana, że Bronisław Komorowski zgodzi się ze stanowiskiem Sejmu oraz Senatu i odrzuci jej sprawozdanie. Wtedy rada przestaje istnieć w swoim obecnym składzie.

A PO zyskuje do kompletu media publiczne.

Platforma nie chce przejmować kontroli nad mediami publicznymi. Chcemy dobrych mediów publicznych i chcemy je odebrać politykom. Dlatego, choć projekt twórców wzbudza moje poważne zastrzeżenia, uważam, iż warto nad nim pracować.

Macie ?przyjaciół w TVN i w drugiej stacji prywatnej??

Mam wrażenie, że nigdzie tam nie mamy przyjaciół.

Andrzej Wajda uważa inaczej.

Ale pan Andrzej Wajda nie jest członkiem Platformy Obywatelskiej.

Tylko komitetu Bronisława Komorowskiego. A Paweł Śpiewak, będąc posłem PO, mówił: ?Mamy TVN i Polsat?.

Bardzo bym chciała, żebyśmy mieli media, które nas wspierają, ale tak nie jest.

Pani to mówi serio?

Jak najbardziej.

Adam Michnik nie ma na nic wpływu, prawda?

Ma swoją gazetę.

I kiedy ogłasza, że będzie głosował na Komorowskiego?

?To wypowiada po prostu swoje zdanie. Przecież to nie znaczy, że ?Gazeta Wyborcza? wspiera Platformę Obywatelską.

Nie?

Dla pana mówienie, że będę na kogoś głosować, to wsparcie?

A jak to nazwać? Tak samo jak wsparcie daje wam ?Polityka? ze swoim ?Tusku, musisz?, czy ?Bronku, do broni?.

Mamy w Polsce niezależne, wolne media i mogą one mieć swoje linie programowe, poglądy, wspierać dowolnych kandydatów.

Całkowita zgoda. ?Polityka? czy ?Wyborcza? to prywatne gazety, mogą sobie popierać, kogo chcą.

Jak każde inne. I chyba o to chodzi w demokracji.

Nie dziwią mnie więc medialne organy Platformy, tylko to, że pani się do nich nie przyznaje.

Proszę pana, czasem za coś nas media skrytykują, czasem za coś pochwalą, to normalne.

Nie czuje się pani paprotką?

Zdecydowanie nie. Paprotki tak ciężko nie pracują. Wiem, że Magdalena Środa każdą kobietę, która jest w polityce, a ma odmienne poglądy od niej, nazywa paprotką. No cóż, to świadczy tylko o niej.

Feministki nie przepadają za Komorowskim. Przypominają jego wypowiedź sprzed roku, kiedy nazwał Dunki służące w wojsku ?kaszalotami?.

Nie znam tej wypowiedzi, ale wiem, że kobiety Platformy Obywatelskiej, które znają Bronisława Komorowskiego, najlepiej poparły w prawyborach właśnie jego.

Po raz pierwszy weszła pani do Sejmu w 2005 roku. Wszyscy spodziewali się PO ? PiS-u.

Ja nie, bo byłam radną warszawską, a tam koalicja Platformy i PiS wytrzymała rok. Dlatego, choć wszyscy mnie przekonywali, że dojdzie do takiej koalicji, byłam sceptyczna.

A teraz? Myśli pani, że taka współpraca jest trwale wykluczona?

W polityce nic nie jest na zawsze i nic nie jest trwale wykluczone, ale dziś nie ma żadnych warunków i żadnego powodu do zawierania takiej koalicji. I trudno mi sobie wyobrazić, by takie warunki powstały.

Jeśli Komorowski wygra, to pani?

Zostanę w Sejmie, na pewno.

Ta kampania będzie równie brutalna co dotychczasowe?

Sądzę, że nie, i to będzie pierwsza w miarę spokojna kampania, bez takiej agresji i ataków. Bardzo bym tego chciała.

źródło: Rzeczpospolita | PlusMinus

Ta Pani to może reprezentować sztab Leppera ;) PO już się gubi :)

robin hood 23.05.2010 20:06

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Romy S. (Post 903500)
Dobrze prawisz tyle, że jak ktoś myśli podobnie to zaraz go od oszołomów wyzywają.

http://sites.google.com/site/katynii/

Ostatnio w polityce to mnie jeden z Wrocławia rozśmieszył co to nie wiedział, że od poprzedniej powodzi coś mu pod nosem zbudowali.


Pomijając treści zawarte na stronie którą przytaczasz, odniosę się tylko do jednej kwestii, skoro jest napisane o zamachu, mordzie, i zakończone faktem że ktoś z pewnością zostanie zamordowany przez władze obcego państwa to ja oczekuję że po pierwsze osoba wysuwająca tak daleko idące wnioski i pewna tego co pisze i przedstawia , oraz świadoma swoich analiz jest na tyle odważna że pod Tymi wszystkimi wnioskami się podpisze ..... ja niestety nie widzę tam nawet inicjałów więc jakiekolwiek przedstawianie anonimów nie ma dla mnie najmniejszego sensu.
Po drugie jeśli ktoś posiada wiedzę na pewne tematy żeby mówić i pisać tak dosadnie i pewnie to oczekuję że osoba ta złoży doniesienie do prokuratury bo jeśli z pewnością ktoś zostanie zamordowany to to już posiada znamiona przestępstwa.

Sędzia 23.05.2010 20:13

wracając do kwestii działań PO w sprawie infrastruktury przeciwpowodziowej:

"Trzeba było wielkiej wody i zagrożenia dla Wadowic i Krakowa, by premier Donald Tusk zmienił zdanie o dokończeniu budowy zbiornika w Świnnej Porębie. Dotychczas ta inwestycja miała w nim głównego przeciwnika.

(...)

Zmieniło się dużo w umyśle premiera polskiego rządu po jego wizycie w Świnnej Porębie, gdzie oglądał zbiornik wypełniony 60 mln metrów sześciennych wody. "Gdyby nie ten zbiornik woda mogłaby zalać Wadowice i Kraków" - mówił na spotkaniu z samorządowcami i mieszkańcami Donald Tusk.

(...)

Gdy w 2007 roku Donald Tusk i jego ekipa przejęli władzę nad krajem przy uchwalaniu budżetu na kolejny rok ścięto pieniądze na tę inwestycję przewidziane we wcześniejszym projekcie budżetu premiera Jarosława Kaczyńskiego.

(...)

Premier zresztą wyciskał każdy grosz z tej inwestycji również później. Na początku 2009 roku, gdy szukał słynnych oszczędności, by łatać dziurę budżetową. Rząd Donalda Tuska doprowadził do tego, że termin oddania zbiornika w Świnnej Porębie przesunięto z 2010 roku na 2012, a ostatnio nawet na 2013 rok. Na zaporę wciąż brakuje pieniędzy. "

http://wadowice24.pl/polityka/kraj-i...anie-o-zaporze

robin hood 23.05.2010 20:35

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 903657)
wracając do kwestii działań PO w sprawie infrastruktury przeciwpowodziowej:

"Trzeba było wielkiej wody i zagrożenia dla Wadowic i Krakowa, by premier Donald Tusk zmienił zdanie o dokończeniu budowy zbiornika w Świnnej Porębie. Dotychczas ta inwestycja miała w nim głównego przeciwnika.

(...)

Zmieniło się dużo w umyśle premiera polskiego rządu po jego wizycie w Świnnej Porębie, gdzie oglądał zbiornik wypełniony 60 mln metrów sześciennych wody. "Gdyby nie ten zbiornik woda mogłaby zalać Wadowice i Kraków" - mówił na spotkaniu z samorządowcami i mieszkańcami Donald Tusk.

(...)

Gdy w 2007 roku Donald Tusk i jego ekipa przejęli władzę nad krajem przy uchwalaniu budżetu na kolejny rok ścięto pieniądze na tę inwestycję przewidziane we wcześniejszym projekcie budżetu premiera Jarosława Kaczyńskiego.

(...)

Premier zresztą wyciskał każdy grosz z tej inwestycji również później. Na początku 2009 roku, gdy szukał słynnych oszczędności, by łatać dziurę budżetową. Rząd Donalda Tuska doprowadził do tego, że termin oddania zbiornika w Świnnej Porębie przesunięto z 2010 roku na 2012, a ostatnio nawet na 2013 rok. Na zaporę wciąż brakuje pieniędzy. "

http://wadowice24.pl/polityka/kraj-i...anie-o-zaporze


Posiada ktoś dane finansowania tego zbiornika ?? rozumiem że od 24 lat budowy zbiornika tylko Tusk obciął fundusze ?? czy możecie to potwierdzić ??

wolfy 23.05.2010 20:43

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 903657)
wracając do kwestii działań PO w sprawie infrastruktury przeciwpowodziowej:

"Trzeba było wielkiej wody i zagrożenia dla Wadowic i Krakowa, by premier Donald Tusk zmienił zdanie o dokończeniu budowy zbiornika w Świnnej Porębie. Dotychczas ta inwestycja miała w nim głównego przeciwnika.

(...)

Zmieniło się dużo w umyśle premiera polskiego rządu po jego wizycie w Świnnej Porębie, gdzie oglądał zbiornik wypełniony 60 mln metrów sześciennych wody. "Gdyby nie ten zbiornik woda mogłaby zalać Wadowice i Kraków" - mówił na spotkaniu z samorządowcami i mieszkańcami Donald Tusk.

(...)

Gdy w 2007 roku Donald Tusk i jego ekipa przejęli władzę nad krajem przy uchwalaniu budżetu na kolejny rok ścięto pieniądze na tę inwestycję przewidziane we wcześniejszym projekcie budżetu premiera Jarosława Kaczyńskiego.

(...)

Premier zresztą wyciskał każdy grosz z tej inwestycji również później. Na początku 2009 roku, gdy szukał słynnych oszczędności, by łatać dziurę budżetową. Rząd Donalda Tuska doprowadził do tego, że termin oddania zbiornika w Świnnej Porębie przesunięto z 2010 roku na 2012, a ostatnio nawet na 2013 rok. Na zaporę wciąż brakuje pieniędzy. "

http://wadowice24.pl/polityka/kraj-i...anie-o-zaporze

Uuuu - low blow.

Donald Tusk nie może się mylić. To się teraz zwolennicy PO namęczą, żeby to zracjonalizować:rotfl:

robin hood 23.05.2010 20:45

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 903307)
Na szybko bo z telefonu. Zgoda ze Q1 wiele nie rozwiazuje i ochrona, jesli nie wszystkiego to przynajmniej duzych miast i miejsc strategicznych, powinna byc liczona na Q0,1.
Ciekawe o tych mapach, nie wiedzialem tego.
Zapomnialem o Naturze 2000, ktora po raz kolejny dzialalaby na szkode obywateli...

orzeu sprawdziłem bo nie dawało mi to spokoju zbiorniki w Polsce i mówię to na przykładzie zbiornika Świnna Poręba w systemie ochrony powodziowej ma spełniać zasadniczy cel:

"Obniżenie zwierciadła wody Q0,1 % ( tzw. wody tysiącletniej) (...) było założeniem podstawowym dla ustalenia zakresu realizowanej modernizacji wałów przeciwpowodziowych w Krakowie i podniesie
poziomu zabezpieczenia miasta do w/w wymogów normatywnych."

Wynika z tego że zbiorniki przeciwpowodziowe w Polsce są projektowane do obniżenia wody tysiącletniej.
hmmmmmm pytanie teraz która woda jest tysiącletnia 1903, 1934 czy 1972 a może 1662 hmmm a może takiej jeszcze nie było i nawet te zbiorniki nic nie pomogą.

Dla tych którzy się orientują temat ochrony powodziowej i udziału polityków moim zdaniem jest raczej do zakończenia nic nie zrobimy politycy tez. Wydaje mi się że ważniejsze jest chyba rozsądne gospodarowanie zasobami wodnymi i konkretne badania naukowe, niestety i jedno i drugie jak na razie leży i kwiczy.

orzeu 23.05.2010 20:59

Cytat:

Pierwotnie napisane przez robin hood (Post 903653)
Pomijając treści zawarte na stronie którą przytaczasz, odniosę się tylko do jednej kwestii, skoro jest napisane o zamachu, mordzie, i zakończone faktem że ktoś z pewnością zostanie zamordowany przez władze obcego państwa to ja oczekuję że po pierwsze osoba wysuwająca tak daleko idące wnioski i pewna tego co pisze i przedstawia , oraz świadoma swoich analiz jest na tyle odważna że pod Tymi wszystkimi wnioskami się podpisze ..... ja niestety nie widzę tam nawet inicjałów więc jakiekolwiek przedstawianie anonimów nie ma dla mnie najmniejszego sensu.
Po drugie jeśli ktoś posiada wiedzę na pewne tematy żeby mówić i pisać tak dosadnie i pewnie to oczekuję że osoba ta złoży doniesienie do prokuratury bo jeśli z pewnością ktoś zostanie zamordowany to to już posiada znamiona przestępstwa.

Ty bys sie podpisal pod taka analiza dotyczaca ludzi, ktorzy Twoim zdaniem zabili 96 osob w tym prezydenta oraz sprowokowali kilka innych podobnych akcji (sa wymienione w tekscie)? Bo ja nie.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez robin hood (Post 903674)
Posiada ktoś dane finansowania tego zbiornika ?? rozumiem że od 24 lat budowy zbiornika tylko Tusk obciął fundusze ?? czy możecie to potwierdzić ??

Pieniedzy nigdy nie bylo, wkoncu sie znalazy za rzadow PIS ale rzad PO znowu je obcial.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez robin hood (Post 903678)
orzeu sprawdziłem bo nie dawało mi to spokoju zbiorniki w Polsce i mówię to na przykładzie zbiornika Świnna Poręba w systemie ochrony powodziowej ma spełniać zasadniczy cel:

"Obniżenie zwierciadła wody Q0,1 % ( tzw. wody tysiącletniej) (...) było założeniem podstawowym dla ustalenia zakresu realizowanej modernizacji wałów przeciwpowodziowych w Krakowie i podniesie
poziomu zabezpieczenia miasta do w/w wymogów normatywnych."

Wynika z tego że zbiorniki przeciwpowodziowe w Polsce są projektowane do obniżenia wody tysiącletniej.
hmmmmmm pytanie teraz która woda jest tysiącletnia 1903, 1934 czy 1972 a może 1662 hmmm a może takiej jeszcze nie było i nawet te zbiorniki nic nie pomogą.

Dla tych którzy się orientują temat ochrony powodziowej i udziału polityków moim zdaniem jest raczej do zakończenia nic nie zrobimy politycy tez. Wydaje mi się że ważniejsze jest chyba rozsądne gospodarowanie zasobami wodnymi i konkretne badania naukowe, niestety i jedno i drugie jak na razie leży i kwiczy.

To by sie klocilo calkowicie z mapa, ktora byla wklejana w temacie o powodzi i z ktorej wynika ze Q0,1% zalewa tereny od miasteczka AGH, przez Salwator, Groble, caly Kazimierz, Dabie po Łęg a z drugiej strony od Debnik, Podwawelskiego, czesc Podgorza, po w zasadzie caly olbrzymi rejon miedzy torami kolejowymi a Wisla w dzielnicy Plaszow.

robin hood 23.05.2010 21:26

Więc tak, żeby nie bić piany, skupiać się na insynuacjach, pomówieniach i domysłach.
Udało mi się poskładać informacje dotyczące finansowania Zbiornika Świnna Poręba (mam nadzieję że jak go skończą nie będzie się nazywał zbiornikiem wadowickim)
do roku 1994 finansowanie zbiornika wyniosło 106 mln zł
W analizie wziąłem pod uwagę planowane środki oraz środki wydane (niestety nie udało mi się dotrzeć do danych z 2005 roku) więc do roku 2005 średnio nakłady na inwestycję wynosiły 27 % planowanych środków w latach 1995-1997 finansowanie było nieznacznie powyżej średniej i oscylowało w granicach 32-36%. Niestety lata 1999-2001 to istna tragedia (dziwne bo po powodzi w 1997 roku powinno być inaczej ale ... finansowanie wynosiło w latach 1999-2000 poniżej 5 % planowanych kosztów TRAGEDIA. (nie pamiętam kto wtedy rządził) w latach 2003-2004 było nieco lepiej generalnie na poziomie 50% planu.
Obiektywnie trzeba przyznać że w latach 2006-2007 finansowanie było relatywnie najwyższe i trzeba to ówczesnej władzy przyznać sięgało ono pow. 50% przy czym w roku 2006 było najwyższe w historii na poziomie 63%. W latach 2008-2009 finansowanie zostało obniżone do poziomu wartości średniej jeśli weźmiemy pod uwagę lata 1995-2005 lub nieco poniżej średniej jeśli weźmiemy pod uwagę lata 1995-2007.
Żeby analiza była pełniejsza i pokazała dokładniej jak wyglądało finansowanie i o ile gorzej (jeśli można tak powiedzieć z finansami miały ekipy PIS i PO) muszę dodać ile wynosiły plany finansowania w latach 1995-2005 planowane wydatki na zbiornik sięgały średnio 103,9 mln zł natomiast w latach 2006-2009 to już 210,75 mln zł

Nie będę interpretował wyników każdy może zrobić to na własną rękę, jedni będą chwalić PIS inni ganić PO, ja jednak proszę o zwrócenie uwagi na znacznie dłuższy okres finansowania i nakładów przed ekipami PISu i PO.
A czy obecność ukończonego zbiornika zmniejszyłaby skutki zaistniałe w tym roku ??
Nie będę pisał (mam swoje zdanie)

Pozdrawiam w nadziei na merytoryczną dyskusję

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 903690)
Ty bys sie podpisal pod taka analiza dotyczaca ludzi, ktorzy Twoim zdaniem zabili 96 osob w tym prezydenta oraz sprowokowali kilka innych podobnych akcji (sa wymienione w tekscie)? Bo ja nie.



Pieniedzy nigdy nie bylo, wkoncu sie znalazy za rzadow PIS ale rzad PO znowu je obcial.



To by sie klocilo calkowicie z mapa, ktora byla wklejana w temacie o powodzi i z ktorej wynika ze Q0,1% zalewa tereny od miasteczka AGH, przez Salwator, Groble, caly Kazimierz, Dabie po Łęg a z drugiej strony od Debnik, Podwawelskiego, czesc Podgorza, po w zasadzie caly olbrzymi rejon miedzy torami kolejowymi a Wisla w dzielnicy Plaszow.


Tak orzeu podpisałbym się jeśli byłbym pewny tego co piszę

co do pieniędzy zamieściłem powyżej moim zdaniem obiektywną analizę

a co do zalania terenów przez Ciebie wymienionym to one (no może nie wszystkie - dokładnie nie wiem) wielokrotnie były zalewane świadczą o tym miedzy innymi tablice powodziowe na murach Krakowa, swoją drogą polecam ich odnalezienie ciekawa sprawa. W najbliższym czasie postaram się uruchomić stronę internetową z 15 tablicami upamiętniającymi wielkie wody w Krakowie

orzeu 23.05.2010 22:02

Ja wrecz przeciwnie. Gdybym mial pewnosc ze to jest tak potezna sila, ktora moze mnie zlikwidowac jednym palcem nie podpisalbym sie i poszukalbym jakiegos sposobu na anonimowa publikacje.

Wczesniej pytales o Q0,1, na podstawie obserwacji wieloletnich tworzy sie wykres ktory szacunkowo okresla ta wielkosc. To tak w skrocie, jesli dobrze pamietam z hydrologii.

robin hood 23.05.2010 22:11

Cytat:

Pierwotnie napisane przez orzeu (Post 903704)
Ja wrecz przeciwnie. Gdybym mial pewnosc ze to jest tak potezna sila, ktora moze mnie zlikwidowac jednym palcem nie podpisalbym sie i poszukalbym jakiegos sposobu na anonimowa publikacje.

Wczesniej pytales o Q0,1, na podstawie obserwacji wieloletnich tworzy sie wykres ktory szacunkowo okresla ta wielkosc. To tak w skrocie, jesli dobrze pamietam z hydrologii.


Tak tak ten wykres to krzywa rozkładu najlepiej gdyby była zbliżona do rozkładu normalnego (ale nie wchodźmy w szczegóły) prawda jest taka że nigdy nie mamy pełnych i wszystkich informacji bo stany wód mierzymy coś ponad 200 lat a pierwsza wspomniana powódź w Krakowie to chyba 960 rok coś koło tego.

Nie wydaje Ci się orzeu że za dużo ostatnimi czasy mamy informacji, publikacji, opinii wypowiedzianych słów twierdzeń przez anonimowych ludzi mnie osobiście to coraz bardziej drażni to że w naszym pięknym kraju każdy ale to dosłownie każdy może powiedzieć wszystko o drugiej osobie i nie ponosi za to żadnych konsekwencji

sandbender 23.05.2010 22:21

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 903485)
Co mnie zdumiewa w całej tej sprawie, to to, że z góry wykluczenie prawie całkowicie możliwości zamachu. Każdy inny kraj przyjmował by taką wersję za jedną z najbardziej prawdopodobnych.

Szczerze powiedziawszy nie rozumiem czego oczekujesz? Że ktokolwiek wyjdzie i powie: podejrzewamy też zamach, a że stało się to na terenie Rosji głównymi podejrzanymi są Rosyjskie siły specjalne? Oops - ale to oni mają dowody.

To, że się o czymś takim nie mówi lub temu zaprzecza, nie oznacza, że wywiad/kontrwywiad sprawy nie bada. Ani też, że bada. Nie wiadomo po prostu.

To skrajna nieodpowiedzialność polityków i mediów oraz pogoń za sensacją spowodowały, że słowa tajny i niejawny u nas oznaczają "nieopublikowane w przeciągu tygodnia".

1q2 24.05.2010 02:24

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Sędzia (Post 903485)
Może Cię zaskoczę - pierwsza moja myśl (jak już do mnie dotarło, co się stało) to była taka - "oby się nie okazało, że LK kazał im lądować".

Problem polega na tym, że wersji wydarzeń zostało wypuszczonych (mniemam, że celowo) tyle, że trudno się połapać jaka wersja jest prawdziwa. Najpierw miała być jedna osoba spoza załogi - okazało się, że to kobieta (stewardessa). Potem okazało się, że Kazana. Teraz okazuje się, że jeszcze ponoć gen. Błasik, mimo że pierwsze informacje nic na ten temat nie mówiły.

Nie wiem co się tam zdarzyło. Już pisałem, jaka była moja pierwsza myśl. Z drugiej strony, na tych taśmach mogło by być np. "Panie generale, bardzo prosimy do kokpitu, wszystkie wskaźniki całkowicie powariowały" ( o ile się orientuję, gen. Błasik też był pilotem - był dowódcą sił powietrznych).

Co mnie zdumiewa w całej tej sprawie, to to, że z góry wykluczenie prawie całkowicie możliwości zamachu. Każdy inny kraj przyjmował by taką wersję za jedną z najbardziej prawdopodobnych.

Druga sprawa - uważam, przy całej mojej sympatii do PiSu i do LK, że wcale nie śmierć Prezydenta była najistotniejsza w tej katastrofie. To co się stało do hekatomba dla polskiej armii (śmierć wszystkich dowódców sił zbrojnych, śmierć człowieka, który właśnie miał obejmować jedno z najwyższych stanowisk w NATO, a dodatkowo możliwe przejęcie części kluczy szyfrowania).

I wreszcie trzecia sprawa - dziwię się, że nikt z czołowych dziennikarzy nie zadał pytania - "a co jeśli to jednak był zamach, i ktoś z Rosji za to odpowiada"?

A widzisz - ja krytyk Lecha pierwsze co pomyślałem - 'i w końcu ten złom się rozwalił'.
1.Sędzio - no nie żartuj sobie z powariowanymi instrumentami i wołaniem o Generała - Gdybyś pamiętał to co pisałem, że mimo iż sądziłem później(gdy awaria była mało prawdopodobna) że jakaś presja musiała być - bo to oczywiste że musiała, to bardziej wyśmiewałem te zarzuty - bo sorry, każdy jest w różnym czasie pod presją ale jeśli zadanie jest nie do wykonania, bądź ryzykuje się śmiercią(gdy to ryzyko nie jest konieczne -bo np w przypadku awarii samolotu każda decyzja jest ryzykiem), to mówi się presji stop i robi się to co pozwoli zachowac życie temu co jest pod presją jak i tym co tą presje wywołują - szczególnie że zasady były proste - w samolocie rządzi załoga a nie Prezydent, Generał czy sam Pan Bóg.

Tyle że nie wziąłem pod uwagę tego że kabina to będzie otwarty przedział w pociągu i wszelkie procedury lotu zostaną złamane i nie brałem pod uwagę tego że generał będzie w kabinie na minutę przed katastrofą, że będą tam włazili inni ludzie, bo czy może być jakakolwiek większa presja niż widok najważniejszego z najważniejszych w momencie gdy podchodzisz do lądowania?On nie miał prawa tam być , kabina powinna być zamknięta i piloci powinni mieć swobodę podejmowania decyzji a nie być osaczeni.Nie przyszedł tam na szluga i nie przyszedł jako pomoc - była to osoba zupełnie zbędna jeśli chodzi o pilotaż i nieuprawniona a co dokładnie mówił, być może się dowiemy.

2.Dlaczego wypowiadam się tak kategorycznie - dlatego że osoba którą w żadnym stopniu nie podejrzewam ani o niewiedze ani o sprzyjanie rządzącym a wręcz przeciwnie - Klich - mówi jasno
-nie było warunków do lądowania
-samolot był do końca sprawny
-pilot z Jaka który lądował wcześniej - 3 krotnie(to jego słowa) mówił pilotom Tupolewa że warunki są poniżej dopuszczalnej normy - czyli że nie ma opcji by lądować.
-wieża także informowała pilotów że nie ma warunków do lądowania i to nie raz
-Klich potwierdza także że wieża w Smoleńsku prawidłowo naprowadzała Tupolewa
-potwierdza też że były osoby w kabinie(poza załogą) wcześniej jak i nawet na minutę przed katastrofą
-na pytanie czy to był Błasik - nie potwierdza i nie zaprzecza - to dla mnie oznacza jedno , jednak jak się mylę to posypie głowę popiołem - zauważ ze to pierwsza informacja która jest przeciekiem - pozostałe przedstawił Klich.

To są fakty.

A tak na marginesie - pytasz dlaczego odrzucono zamach - otóż zamachu nie odrzucono i był on(a i pewnie będzie)brany pod uwagę.Pisałem już o tym już dawno temu bo czytałem wywiad z prokuratorem generalnym który wyraźnie mówił że jednym z wariantów badanym przez śledczych - jest wariant zamachu

I tyle mam do powiedzenia - nie chcę przenosić sarkofagu z Wawelu, tak samo jak nie chcę robić z kogoś kozła ofiarnego - natomiast z tego co już się dowiedziałem, wnioskuje że tak jak pisałem o tym nie raz - skandalem dla mnie jest działalność ministerstwa obrony(chodzi o wszystko związane z tą sprawą co zdarzyło się do momentu tragedii w Mirosławcu do momentu gdy Tupolew podjął próbę lądowania) - tak skandalem jest to co działo się na pokładzie tego samolotu.
Nie zacieram rąk że to tak pewnie wyjdzie i myślę że zdajesz sobie z tego sprawę - nie jest dobrze jak w moim ojczystym kraju okazuje się że doszło do takiej katastrofy, tylko dla tego że ludzie różnych szczebli okazali się zupełnie nie przygotowani do pełnienia funkcji, jakie pełnią/pełnili.

To że wolfy jest zbyt ograniczony by dostrzec że można mieć poglądy a w sprawie takiej wagi , w ogóle nie brać tego pod uwagę ,to pisać nie muszę.Mam nadzieje że Ty to dostrzeżesz i oczywistym jest to że mogę się mylić co do tej całej oceny ale złej woli we mnie nie ma - po prostu analizuje to co zostało powiedziane.

Sędzia 24.05.2010 11:13

1q2,

te rozważania dotyczące tego, czy ktoś naciskał, są moim zdaniem zwyczajną grą obliczoną na wywołanie w Polakach (nawet podświadomego) obwiniania Lecha Kaczyńskiego o to, że kazał pilotom lądować.

Jak dla mnie jest to zwyczajnie śmieszne, przecież piloci wiozący tylu oficjeli, na taką uroczystość, gdzie na miejscu już wszyscy czekali na ich przylot - piloci sami w sobie musieli mieć poczucie, że nie mogą lądować gdzie indziej. Bo przecież z innego lotniska trzeba by było się taszczyć kilka dodatkowych godzin. Tu nikt nie musiał nikogo naciskać.

Gen. Błasik (jeśli to jest on) mógł zwyczajnie pytać, czy da się lądować w takich warunkach. Może usłyszał (skoro drzwi były otwarte), że warunki są złe. Być może wręcz szedł powiedzieć pilotom, by nie ryzykowali. Tego pewnie nigdy się nie dowiemy, a ludzie będą łykać jak pelikany wrzutki ruskich i naszych (?).

Nie wiemy czy drzwi były cały czas otwarte. Być może były otwarte tuż przed katastrofą, bo właśnie gen. Błasik wszedł do środka (albo żeby się zapytać czy można lądować, albo np. żeby powiedzieć, by nie ryzykowali). Być może pasażerowie widzieli mgłę przez szyby i generał się zaniepokoił.

Zważ, że jest tyle potencjalnych możliwych wyjaśnień, ale cały czas usiłuje się sugerować (mniej lub bardziej bezpośrednio), że to Kaczyński im kazał. To jest wszystko obliczone na to, by zniszczyć ten wizerunek Lecha Kaczyńskiego, jaki się pojawił po katastrofie i po pochówku na Wawelu (nie wdając się w oceny czy jest ten wizerunek słuszny, czy nie).

Jak napisał na blogu Passent - "Wawel jest na zawsze". Pewne środowiska się tego strasznie boją, że wokół Lecha Kaczyńskiego tzw. obóz IV RP zbuduje swój mit i przejdzie do ofensywy.

ps. co więcej, w tej sprawie jest mnóstwo pytań, na które nikt nie chce odpowiedzieć. Np. jak to jest możliwe, że samolot był całkowicie sprawny, wieża dawała poprawne wskaźniki, piloci znali rosyjski i byli doświadczeni (wbrew temu co mówi strona rosyjska), a mimo to do katastrofy doszło. Jestem laikiem, ale tyle wiem, że takich samolotów nie pilotuje się co do zasady na podstawie tego, co widzisz przez szybę, tylko właśnie na podstawie wskaźników. Jeśli tak, to co zadecydowało o katastrofie?


----

fragment wywiadu z Klichem (nie psychiatrą obrony narodowej, tylko ten od wypadku)

"- To mógł być jakiś czynnik, że załoga chciała wylądować znając zadanie i pewien rodzaj presji, jakieś nawet delikatnej, który mógł powodować, że załoga jednak, jak mówi się popularnie, chciała za wszelką cenę wykonać to zadanie.

Ale to była presja wprost? Słowna presja?

- Nie, nie było takiej.
Ja już mówiłem wcześniej, że takiej...

... siła oddziaływania psychologicznego raczej?

- W tych informacjach, które są rozszyfrowane, takiej presji nie było.
Ja nie wiem jeszcze co jest za tym, co jest słowo niezrozumiałe, albo osoba anonimowa, nierozpoznana. "

http://fakty.interia.pl/raport/lech-...oleniu,1482682

No to o czym my w ogóle mówimy? Chodzi chyba o to, żeby mówiąc, że nic nadzwyczajnego na pokładzie samolotu się nie działo, powiedzieć że ktoś im kazał (w domyśle LK)

----

i już zupełnie na koniec - pisałem o tym, że dziwi to, iż podawane były poprawne dane, samolot był sprawny itp itd. Ciekawi mnie, czy ktokolwiek rozważa na poważnie taką o to wersję:

http://en.wikipedia.org/wiki/Meaconing

Dodam jeszcze, że wcześniej gdzieś czytałem, że można to wykryć mając czarne skrzynki, które... mają Rosjanie.

"Informacja, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, w 100 proc. potwierdza tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu - twierdzą Marek Strassenburg Kleciak, specjalista ds. systemów trójwymiarowej nawigacji, i Hans Dodel, ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej, autor książki „Satellitennavigation”."

http://niezalezna.pl/article/show/id/34367

sambo 24.05.2010 13:45

Rozważania na temat przyczyn katastrofy nie mają najzwyczajniej sensu i nie ma nawet co myśleć o odkryciu tychże przyczyn.

Z prostego powodu –
Lotnisko czyje – ruskie
Samolot czyj – ruski
Obsługa lotniska czyja – ruska
Samolot przechodził badania i naprawy gdzie? W Rosji
Piloci przechodzili szkolenia gdzie? W Rosji

Więc jeśli piloci nie podjęli świadomie pikowania w dół z powodu myśli samobójczych – co trzeba byłoby udowodnić – nigdy ale to nigdy nie dowiemy się o przyczynie


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 19:24.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl