![]() |
PiS to taki PSL. Niby chce zmienić coś w Polsce, niby chce się z tą komuna i Tuskami rozliczać ale tak na prawdę siedzi cicho na doczepkę przy tym układzie ponad 20 lat i nie "pcha" sprawy do przodu. To tak jak ten PSL, który się doczepił stołków przybijając sztamę z PO i siedzi cicho w takim zawieszeniu. Także moim zdaniem PiS w obecnej formie nic nie zmieni w tym kraju, jest taki nijaki i bezużyteczny. To tylko walka o władzę a w tle piękne hasła typu suwerenna Polska.
A co do najeżdżania narodowców na PiS to uważam, że źle się dzieje. Nie teraz. Nie powinno się zrażać do siebie wyborców PiSu bo w części to są ludzie, którzy chcieliby dobrze ale nie mają alternatywy, na która mogą zaglosować. A takie geganie teraz na PiS może tylko tych ludzi na starcie od idei narodowych odepchnąć. W ogóle bym wolał żeby unikać spinek z prawicą - jakakolwiek by ona nie była - bo jak mówię, głównie wyborcy popierający prawicę to "target" narodowców. Do tego nie potrzebna nam jest debata typu opluwamy się nawzajem tylko debata, która zmieni Polskę pozytywnie a nie pogłębi podziały, debata merytoryczna PS To "jechanie" po PiSie chyba nasiliło się po tym jak PiS odciął się od MN? |
^^^ Nigdy sie ludziom nie dogodzi - bardziej skrajni będą narzekac że PISowcy są za bardzo ugodowi , a mniej skrajni że są za bardzo pro nacjonaliztyczni i zbyt agresywni.
Jakiekolwiek kłótnie w rodzinie prawicowo-narodowej są na rękę lewakom i układowiczom okrąglostołowym. Jedyne wyjśie żeby ubić post komuchów to wielka koalicja w której ścierać sie będą różne poglądy narodowo-konserwatwno-patriotyczne ale wewnątrz a nie na zewnątrz- nawet mogłyby odbywac się prawybory na kandydatów na poslów.senatorów żeby ci co maja większe poparcie mieli więksża reprezentacje. Żadne NP,UPR czy ONR/MW a z drugie strony SP,PR czy PJN-y same w sobie nic nie zdziałają. Urwą po 1-2 góra 3 pkt % PISowi i to by było na tyle , żadne ich postulaty nigdy nie zostana spełnione bo nie beda mieli takich możiwośc żeby je wprowadzić. Razem taka koalicja mialaby + 10%(może więcej) i miała szanse w bardzo dobrym układzie na samodzielną władzę bez potrzeby koalicji z PSL (bo innej opcji koalicyjnej i tak nie ma) .Dopóki wszyscy prawicowcy tego nie zrozumieją będzie dupa blada. A że MW i ONR będą rozgrywani przez służby żeby rozbić prawicę to nie trzeba być wielkim prorokiem |
Cytat:
W przypadku narodowców nie szukałbym drugiego dna - na dzień dzisiejszy wygląda mi to po prostu na pychę. Drugi rok z rzędu Marsz Niepodległości przyciągnął ogromne masy ludzi, a w ostatnim miesiącu nastąpił BARDZO znaczący wzrost zapisów do MW wśród licealistów oraz studentów. Moim zdaniem wynika to całkowicie z małej manii wielkości i siły, która w rzeczywistości jest jeszcze bardzo mierna. Cel narodowców jest słuszny, ale droga do niego - moim zdaniem nietrafiona. Czas pokaże. Właściwie podpisuję się pod każdym zdaniem Arapaho. W tej chwili prawica powinna się jednoczyć, wszelkie brudy prać wewnątrz, a nie się obnosić dumą na zewnątrz. Obecne zagrywki najbardziej na rękę są właśnie Palikotom, PO itp. |
Cytat:
Pytanie wydaje mi się zasadne w kontekście kwestii, jakie padły choćby w wywiadzie Giertycha dla Wybiórczej, którego fragment pozwolę sobie przytoczyć: "[...] PiS wróci? - Część Polaków zawsze tęskniła za silną władzą. Raz mniej, raz bardziej. Takim momentem był 2006 r., stąd wzięła się moja bliska współpraca z PO, z Donaldem Tuskiem. Myśmy wtedy obalili próbę konstytucyjnego zamachu stanu, który robił Lech z Jarosławem Kaczyńskim. A może zazdrościł pan Kaczyńskiemu silnej władzy? Sam pan się kreował na szeryfa w MEN - ubrał pan uczniów w mundurki, wprowadził surową dyscyplinę, strach pomyśleć, co by było, gdyby został pan premierem. - Polska byłaby konserwatywno-liberalna i prawdziwie demokratyczna. I nikt poza przestępcami nie bałby się wymiaru sprawiedliwości. Akurat. Wróćmy do tego konstytucyjnego zamach stanu, co to było? - Próba doprowadzenia do zmiany władzy przy wykorzystaniu konstytucyjnych instrumentów, ale wbrew duchowi prawa. PiS próbował na początku 2006 r. doprowadzić do przyspieszonych wyborów, grając terminami ustawy budżetowej. Nawiasem mówiąc, orędownikiem tej próby był mój przyjaciel Michał Kamiński. Pięć klubów się temu sprzeciwiało: PO, SLD, Samoobrona, PSL i my. Myśmy wtedy okupowali salę posiedzeń w Sejmie, dyżury mieliśmy, bo baliśmy się, że zamkną ją na klucz. Myśmy mieli już dogadanego nowego marszałka, Bronisława Komorowskiego, miał być przegłosowany przez 300 posłów, ale trochę wbrew procedurze... Wszystko w panice przed wyborami. - Tak, nie ukrywam. PiS miał wtedy w sondażach pod 50 proc. Myśmy wszyscy wiedzieli, że po wyborach mieliby większość w Senacie i w Sejmie. Przy prezydencie Lechu Kaczyńskim oznaczało to władzę totalną. W którymś momencie wicemarszałek Marek Kotlinowski z LPR odmówił oddania obrad marszałkowi Sejmu Markowi Jurkowi. Zostałem wtedy wydelegowany do rozmów z Jarosławem Kaczyńskim. Miałem z nim wiele trudnych rozmów, ale ta była najtrudniejsza. On mówi do mnie: - Panowie, będziecie odpowiadali za to naruszenie konstytucji. To próba zamachu stanu, za to grozi 10 lat. Ja na to: - Większość sejmowa ma w tej sprawie inne zdanie. A panowie próbujecie kuglować terminami budżetowymi, żeby doprowadzić do wyborów wbrew konstytucji. On mi odpowiedział: - Prezydent rozwiąże parlament, będą wybory, wyborcy pana zweryfikują. I wtedy powiedziałem mu coś, co, myślę, go złamało: - Panie prezesie, nowy rząd powołany zaraz po powołaniu nowego marszałka nie wydrukuje żadnego nielegalnego postanowienia o rozwiązaniu Sejmu. I co? - Powiedział: "Niech pan poczeka chwilę". Wyszedł, długo go nie było, pewnie dzwonił do Lecha. Ustąpił. Miesiąc później znów się zawahał, znów było blisko rozwiązania Sejmu z powodu budżetu. Nie poszedł na to. Myślę, że dlatego, że przeciw był o. Tadeusz Rydzyk, a po drugie bał się, że jak coś pójdzie nie tak, to nowa większość zacznie impeachment prezydenta. To był chyba największy błąd Jarosława. Kiedy się panu tak przestawiło, że PiS to wróg? - Nigdy nie byłem sojusznikiem PiS. To ja doprowadziłem jego rząd do upadku. Był pan jego koalicjantem. - W 2005 r. byłem pewien, że będzie PO-PiS, a my będziemy budować opozycję i czekać na swój czas. Gdy Donald, pamiętam ten Konwent Seniorów, przyszedł i powiedział, że nie wchodzi do rządu i będą tylko pozorować koalicyjne rozmowy, to mi się świat zachwiał. Miałem pomysł, że przerobię partię na bardziej konserwatywno-liberalną, będziemy atakować od strony opozycji. Jak mi to Donald powiedział, powstało pytanie - co dalej z Ligą. Wszyscy pchali nas do rządu. Miałem rozłam wewnętrzny, który doprowadził do wyjścia sześciu posłów i groził dalszym odchodzeniem. Wtedy zrozumiałem, że Liga to trup. Byłem przed dylematem: albo wejdę w koalicję i będę czekał, albo mnie załatwią. Moja cała strategia od wejścia do rządu sprowadzała się do tego, żeby być pupilem Kaczyńskiego, żeby zapomniał wszystko to, co było, te walki. A to dlatego, że uważałem, że Kaczyński będzie chciał nas zabić, a miał prokuraturę, Ziobrę, miał wszystko. I moja jedyna nadzieja była w tym, że dojdzie do kryzysu, zanim mnie rozwali. Rozwali? - To znaczy aresztuje. Rzeczywiście, czasem wchodził pan w konflikt z PiS, np. z Kluzik-Rostkowską. - Ale wszystko z prawej strony, żeby przekonać Jarosława, że moje porozumienie z PO jest niemożliwe. Bez przerwy mi zarzucał, że ja mam kontakty z Tuskiem... I słusznie zarzucał. - Nie dało się ukryć. Wyszło, że Tusk był u mnie w domu. A to od razu lądowało na biurku u Jarka. I w związku z tym ja musiałem obchodzić go od prawej strony, żeby miał pewność, że niemożliwe jest porozumienie z PO. [...]" Sądzę, że ten fragment pokazuje z kim bardziej po drodze jest przynajmniej tej części formacji narodowej, której wciąż ideowo przewodzi Roman Giertych. Puentując jeżeli chodzi o Giertycha to pomimo, że światopoglądowo jest mi bliski, nigdy bym na niego, ani jakąkolwiek jego formację nie zagłosował, choćby ze względu na cynizm (jak w przypadku w/w fragmentu wywiadu), który ma w genach (w końcu ojciec i dziadek poparli wprowadzenie stanu wojennego). |
Cytat:
Cytat:
Artykuł o Smoleńsku i obchodach rocznicy: "Smoleńska centroprawica zniechęca do udziału młode pokolenie narodowo i niepodległościowo nastawionych Polaków, urządzając partyjny spektakl." i komentarze pod artykułem: Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
http://narodowcy.net/10-kwietnia-nie...as/2012/04/17/ I coś całkiem świeżego: "Tym bardziej, że Karnowscy zapowiedzieli odpalenie dwutygodnika „W sieci” (150 tys. nakładu), gdzie będą zamieszczać najbardziej hiciorskie teksty blogersko-smoleńskie, co Sakiewicza, jako proroka smoleńskiego, musiało szczególnie mocno ubodnąć, bo nie po to skupił przy sobie pokaźne grono zdeterminowanych, by nie rzec zdetonowanych, wyznawców, by mu teraz fałszywi prorocy bruździli." "Za chwilę okaże się, że atrybutem każdego prawdziwego prawicowca jest kieszonkowy detektor trotylu, którym to prawicowcy na znak rytualnej konfidencji będą się omiatać przy każdym spotkaniu." Pod artykułem komentarze jak z NIE: Cytat:
Cytat:
Cytat:
Oczywiście na deser: http://narodowcy.net/wp-content/uplo...kt-300x300.jpg Bo największym problemem jest Gazeta Polska, a nie media z nurtu "opiniotwórczego". PS.Jak coś to można ostatnie wypowiedzi przenieśc do tematu politycznego - coraz mniej w nich jest o samym Marszu. |
Jak mało o MN jeśli to on był katalizatorem zdarzeń z ostatnich trzech tygodni i właśnie po nim doszło do kolejnej schizmy na polskiej "prawicy"?
Przypomnę 3 rodzaje postaw w czasie i po MN: 1. Winnicki i Zawisza zwycięzcy ogłaszają możliwość powstania Ruchu Narodowego, który może być zalążkiem najbardziej z prawicowych prawic. 2. PiS podszedł do MN bardzo ostrożnie, nie poszedł ze sztandarami, a reprezentacja jaka się pojawiła była drugiego sortu (nie czynię akurat tutaj żadnej wrzutki chociażby względem Wiplera, którego z tego miejsca pozdrawiam) 3. Środowiska GP najpierw zaangażowano mocno przed samym MN weszły w buty Kukiza, a nawet "jątrzących zdrajców" od Ziobry, czy Kowala ciągnąc dalej seria pt. zaproszenie Kobylańskiego. Po MN wojenka z Winnickim i s-ka zaczęła się już na dobre. Tak sobie czytam te cytaty Wszechpolaków i innych narodowców dochodząc do wniosku, że są mi bliscy bardziej niż bym się spodziewał :D |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
Że zakładał? Dawno temu, jak widać na przykładzie Romka - poglądy można zmienić. Winnicki bardzo mocno piętnuje Giertycha, zresztą ze wzajemnością. |
Przecież Giertych swoje wpływy interpolował na przetoczony z wywiadu z "GW" centroprawicowy core, którego uosobieniem było środowisko Nowego Ekranu, a teraz będzie rozwijający się dualizm prawdziwego liberała Korwina i nawróconego na dobrą ścieżkę niby dobry-zły obrońcę Gotham - Giertycha. Wróci do boju, oczyszczony z mundurkowego kurzu i ubrudzonych rąk współpracą z Kaczyńskim i stworzy prawicę dla ubogich, albo konkretniej mówiąc reglamentowaną prawicę co nie udało się wcześniej Kluzikowej.
Gdybym ja miał wyrażać współczucie każdorazowo czytając hydeparkowe kilka tematów to pewnie miałbym ze 2 razy komentarzy więcej niż mam :) |
Cytat:
|
Nie wiem, czy Giertych ma chęć tworzyć nowy twór, czy wzmacniać frakcję konserwatywną (patrząc na to jak alienuje się Gowina i innych posłów o poglądach konserwatywnych w tej partii, a z drugiej strony jednak walczy za wszelką cenę o to, aby ich dobrze sformatować - sprawa z afrykańskim posłem), jednak pewnikiem jest, że Giertych ma ambicje, aby mocniej wpływać na politykę i ma na to przyzwolenie wojskówki (zdecydowanie bardziej Komorowskiego niż Tuska), a także środowiska Nowego Ekranu, które już w ostatnich wyborach próbowało wpływać destabilizacyjnie na przeprowadzenie wyborów (miałem podejrzenia, że mając takich mocodawców nie chodziło o sam fakt wystartowania w wyborach, ale o nagłośnienie sprawy). Ostatnie zdarzenia, z jednej strony promowanie Giertycha, a z drugiej zapraszanie "narodowców" - Zawisza/Winnicki - do mediów głównego nurtu świadczą o tym, że nikt nie będzie podkładał mu kłód pod nogi.
|
Jak myślicie, Tusk i spółka szuka nowego wentyla bezpieczeństwa dla siebie. Palikot już się zużył. Nadchodzą bardzo ciężkie czasy dla ludzi. Gigantyczne POdwyzki wszystkiego od śmieci po prąd na początku 2014 i wzrastąjace bezrobocie. Może być gorąco. Ulice już sobie jako tako zabezpieczyli POdwyżkami pensji dla pałkarzy ale co w wypadku wyborów, trzeba znaleźć nowy kanał, w który wpuści się niezadowolone grupy społeczne a najlepiej młodzież bo to ona zawsze goni po ulicach i walczy. No i chyba znaleziono. Aby nikt sie nie skapował zawczasu okłada się ich medialnie aby dodać im autentyczności.
Nie darmo środowiska narodowe w czasie komuny były bardzo zinfiltrowane i prowadzone przez SB, a jedynym tematem dla nich było skoncentrowanie uwagi społecznej na szukaniu Żyda. teraz jak widać grają w ten sam deseń. |
Jak jeszcze Winnicki ,Zawisza czy Holocher nie zrozumieli że bez PIS-u bedą nadal marginalnymi ugrupowaniemi które będą gnębione przez reżim rządowy , jako w pewnym sensie -może nomen omen- "zbrojne " ramie PIS i jako pospolici bandyci to są to wyjątkowo ciężko kapujący goście. Jedyny inny wariant to robienie tego z premedytacją i że mają u siebie wysoko postawionych kretów grających na rozbicie prawicy a przy okazji patriotycznych środowisk kibicowskich. Tak czy siak najbliższe miesiące pokazą czy tak jest i ewentualnie który wariant sie sprawdzi .A przyszłoroczny MN może już nie być tak spektakularny jeśli połowa kiboli i całe środowisko GP nie przybędzie
|
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
|
Miałem napisać coś więcej o Arturze Zawiszy, nawet rozpisałem się co mi się ostatnio rzadko zdarza, ale na tym poprzestanę. Mam zdecydowanie inne zdanie.
|
Cytat:
Jeśli masz coś do powiedzenia to mów. Jeśli nie masz do powiedzenia nic, to nie pisz o tym że masz coś do powiedzenia. Takie minimum aby ludzie brali Cię na poważnie. |
A co mi to da teraz, że napiszę o tym, że dobrze znam Artura Zawiszę z życia powiatu i widziałem go kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset razy? Przecież to nie ma znaczenia. Zaraz napiszesz, że znasz przecież "Artka" od wieków, a ja gówniarz nie godzien takich rzeczy wypisywać.
A może nie znasz go zupełnie i tylko tak sobie napisałeś, żeby po powrocie na forum znowu udawać "kumatego"? A może ja sobie napisałem tak dla jaj ten skrócony komentarz, aby osiągnąć odzew wywołując wilka z lasu? Mnogość wariantów jest taka, że w tym momencie rozmywa się sens dalszego tłumaczenia kim jest Artur Zawisza i kto co o nim sądzi. PS. Co do Sołtysa to prawie bingo, z tym, że nie chciałem startować w wyborach i zostać najmłodszym sołtysem miejscowości. |
Cytat:
Cytat:
|
Przecież nie ja rozpocząłem tą licytację co do znajomości byłego posła, ani nie użyłem jej jako argumentu w dyskusji toczącej się w tym temacie. Co najwyżej miałem chęć napisać swoją opinię (teraz już wiem, że na szczęście opatrzność nade mną czuwa i napisałem tylko lakoniczną odpowiedź), ale tego nie zrobiłem.
Nie wiem co śmieszny średnio inteligentnego użytkownika, ale wydaje mi się, że sam również nie wiesz, bo trzeba spełnić pewien warunek, który sam przytoczyłeś. Stąd to pytanie do średnio inteligentnych. |
Najmłodszy niedoszły sołtysie-mitomanie: życzę dalszej miłej zabawy w piaskownicy. Tym razem już bez nadzoru dorosłych.
|
Cytat:
|
No to faktycznie "Artka" znałeś na wylot jeśli nie miałeś pojęcia, że od momentu powstania polskiego Libertasu papuszki nierozłączki przestały przychodzić razem i Zawisza pojawiał się tylko z przydupasami na wszelkich imprezach. Prałata Sikorę również odwiedzali oddzielnie przed śmiercią.
Koń by się uśmiał z tych rewelacji, które tutaj wrzucasz. Wracasz na stałe do ignorowanych aparatczyków w doborowym towarzystwie Szpena :D |
Cytat:
|
Cytat:
|
Dajcie już spokój obaj z tymi podjazdami bo robi sie to żałosne
|
Dałem sobie spokój. Przywróciłem aparatczykowi status na jaki zasługuje.
|
Ważny post. Odniosę się polemicznie. Warto rozdrapywać rany, nawet trzeba to robić. One kształtują tożsamość, formują pokolenia. Nie chodzi o obsesję trwania w historii, ale o wyciąganie z niej wniosków. Zreszta, nad historią nie da się przejść obojętnie, zwłaszcza w takim kraju jak nasz. Niepodległość jest nie tylko emocją. Jest pracą pokoleń. Nie tylko marszem, ale codziennością. Bez dyskusji nie wytyczymy celów.
No to drapiemy :-) ---- Pierwsza sprawa do rozdrapania - sanacja / endecja. Dopoóki mówimy tu o sporze na poziomie idolatrii / kultu jednostek to się zgodzę: rzecz dla hobbystów. Kiedy jednak poszerzymy optykę i zastosujemy do postrzegania tego konfliktu "dwóch trumien" kryterium zbiorowe - sprawa zaczyna przybierać na wadze. Sęk w tym, że sanacja - okrojona z Piłsudskiego - w rozumieniu formacji z dorobkiem ideowym, kształtujacej postawy, wybory młodych, praktycznie nie istnieje. W przeciwieństwie do endecji, która poza samym Dmowskim dorobiła się paru pokoleń ludzi tworzących i pogłębiających pewien system myślenia o narodzie, społeczeństwie, państwie i cywilizacji. W tym kontekscie - dla mnie zero zdziwienia, że reaktywowany jest (na innych zasadach, ale o tym później) właśnie ONR a nie taki OZON (inna sprawa, że tej jedynej wyrazistej ideowo formacji wyrosłej z sanacji - pogrobowcom Piłsudskiego - było "niebezpiecznie blisko" do falangistów właśnie :-) ). Narodowcy, tak jak Dmowski, zostawili po sobie pewien mechanizm, klucz postępowania i problematykę, która aktualna jest - prawie w całości - do dzisiaj. Kiedy myślę o Piłsudskim, widzę charyzmę, apologię czynu, wypowiedzi nacechowane emocjami - niektóre z nich błyskotliwe, inne przewrotne, znalazłoby się też coś z kategorii "jestem bogiem" - ale spuścizny w sensie szkoły myślenia - brak. Nie piszę tego wszystkiego z powodów historycznych, co podkreśliłem we wstępie. Po prostu analizuję aktualną sytuację, jej przyczyny i ewentualny kierunek zmian. ---- Rana druga - PAX. I jego recydywa. Żeby skrócić post - w ruchu narodowym pojęcie interesu narodowego było i jest na tyle kluczowym terminem, że zawsze tu trwał i trwać będzie spór pomiędzy frakcją "ducha narodu" i "szachistów". Szachistów było wielu, 5-10-15 ruchów do przodu, kto przewidzi, kiedy w grze skończy się długowzrocznośc a zacznie bezczelny oportunizm? Casus Piaseckiego (Bolesława, nie Staszka) do tej pory wywołuje skrajne reakcje. Trzeba dopowiedzieć - poszerzył horyzont oportunizmu, mocno ułatwił życie niektórym nowożytnym szachistom. Stąd mamy typy pokroju Engelgarda czy Wielomskiego, co to całują po stopach stratega Jaruzelskiego. I stąd łatwe przejscie Giertycha z opozycji do koncesjonowanych. Ale to wszytko tło - ważne jest bardzo mocne przesunięcie dołów obozu narodowego - i zaszczepienie młodych pokoleń tą postawą - na pozycje "antyPAXowskie". Wiem, o czym piszę. Nowsze i opiniotwórcze periodyki, jak Myśl.pl czy Polityka Narodowa, podkreślają największy błąd obozu narodowego - niedocenienie etosu Solidarności przez gabinetowców pokroju starego Giertycha. Deprecjonują "Grunwald', świeżej patrzą na "Rosję i sprawę polską". Zresztą - zeszłoroczny MN i hasło "ruska k...." musiały konkretnie wryć się w pamięć "szachistom", Jednodniówce Narodowej i im podobnym srodowiskom. Niby detal, ale dobrze obrazuje sytuację. W skrócie: jest opcja na niepodległość, a nie szachy. Tu zbieżność z problematyką, którą porusza PiS, Gazpol etc.. Przy jednym zastrzeżeniu - traktat lizboński. Ale o tym było wiadomo na długo przed jego podpisaniem. To nie nacjonaliści zmienili swoje podejscie do spraw Unii. I ostatnia uwaga - mamy dwie osie w tym zakresie: od czołobicia przed zachodem i sztywnego podejscia do Rosji (PiS) do hołdu ruskiego i sztywnej postawy "antyUnia" ("PAXy"). Tymczasem nowa fala nacjonalistów sytuuje się wedle hasła "ani Rosja, ani Zachód, tylko Polska dla Polaków". O przypadku czwartym - mec. Giertycha - możnaby napisać "czasem Rosja, czasem Zachód, czasem Polska dla Polaków". Tyle, że jego wpływ na "młodych" jest znikomy. Po prostu. Postrzegaja go jak część establishmentu, a ten nie kojarzy się pozytywnie (eufemizm). Sytuują się po drugiej, antyrządowej stronie barykady. ----- Czy można tę energię skanalizować ? - rozdrapujemy problem trzeci. Można. Ale tylko doraźnie, jednorazowo. Jedno-wyborowo, tak celniej. Na dłuzszą metę niemożliwe jest skanalizowanie ruchu bazujacego na silnym poczuciu tożsamości, akcentującego niepodległość, powielajacego wzorce, ideały. Można sprawić, że jednorazoro zagłosują na jakąś wypuchę - ale przyjdzie czas ocen. A oni maja już sztywne kryteria, wg których wartościują. Oczw "Nowy Ekran" śmierdzi służbami - tylko, że trzeba być uczciwym w nakreślaniu kontekstu: w służbach nastąpiło mocne tąpnięcie. Jest wyraźna rysa - i są ofiary tej wojenki. Mamy postsowieckich Koziejów, Dukaczewskich - i mamy martwego Petelickiego, który jakiś czas temu, ni z tego ni z owego, zaczął "bronić kibiców", domagać się międzynarodowej komisji ws. Smoleńska i odwoływać do naszych"przyjaciół z paktu północnoatlantyckiego". Czy to znaczy, ze podejmował działania pro-pis? A skad. Wyraźnie czystka nagórze i "nowy oddech Moskwy" spowodowały, że część służb zagrozonych jednowładztwem razwiedczyków zaczęła szykować grunt pod nową opcję polityczną. Tylko, że stworzyć coś od zera w kraju przepełnionym świeżą historią nie jest łatwo (nawet, jeśli wyma.....sz wibratorem a twoja kolega pozbawiła się klejnotów). Stąd pomysł na zagospodarowanie "nowej - starej" prawicy. Oczywiście mogę się mylić. Pisanie o służbach to mimo wszystko trochę jak czytanie tropów. One działają, my widzimy post facta. ---- Sprawa czwarta, ostatnia. Plusy / minusy. Nacjonaliści w PL mają to do siebie, że - mniej więcej od momentu powstania Obozu Wielkiej Polski - polubili etykiety. W międzywojniu etykiety lubili wszycy, nalepiali je na siebie z pasją. Mundurki, koszule, nakrycia głowy, pozdrowienia, nawet gesty. Wtedy - nie było problemu, norma. Dzisiaj - jestesmy po wojnie. Salut rzymski, którego sam czasem uzywam, MNIE nie kojarzy się jednoznacznie. Ale jestem w stanie zrozumiec, że w oczach wiekszości społeczeństwa JEST stygmatem, konotowanym negatywnie. Podobnie jak zabawa w skinheads. Pod tym wzgledem - w porównaniu z choćby zeszłą dekadą - jest zdecydowanie na plus (chociaż czynni aktywiści, zwłaszcza ONR-u, widzę, że wracaja w temat glajszachtu z uporem godnym lepszej sprawy - piaskowe koszule etc). Tyle, ze - jak pisałem - nacjonalisci lubia etykiety. I boję się, że jesli nowej sobie nie wymyslą a do starej nie wrócą to ktoś życzliwy przyrobi im nową. I myslę, że kibole to bardzo nośny temat. Piszę to z bólem, ale piszę: na MN pojechałem jako kibic Wisły i jako narodowiec z przekonania. Ale znaku równosci między tymi dwiema aktywnosciami - hobby a polityką - postawić nie można. Skojarzyć Dmowskiego z napierdalaniem policji - takiego wizerunku brakuje tefauenowi jak tlenu. Chciałbym, żeby w przyszłym roku - nierealne ale chciałbym - nie było biegania. Żeby maski, ninje, szelesty nie musiały dominowac w przekazach. Żeby było wiecej rodzin, dzieciaków, normalsów. Mniej stygmatów. ---- Rozmarzyłem się na starość. Paru kwestii jeszcze nie poruszyłem. Ale to kiedyś. |
Cytat:
1. Jeśli chodzi o początkowe założenie: "sanacja - okrojona z Piłsudskiego - w rozumieniu formacji z dorobkiem ideowym, kształtujacej postawy, wybory młodych, praktycznie nie istnieje. W przeciwieństwie do endecji, która poza samym Dmowskim dorobiła się paru pokoleń ludzi tworzących i pogłębiających pewien system myślenia o narodzie, społeczeństwie, państwie i cywilizacji" to bardzo ostry sprzeciw. Postawiłbym tezę dokładnie przeciwną. Jeśli już mamy już przyjąć jako wyznacznik "kształtowanie postaw", to idee które można przyjąć za "piłsudczykowskie" moim zdaniem odbiły się w ostatnich dziesięcioleciach na świadomości społecznej znacznie mocniej, niż to co umownie można nazwać tradycją "endecką". Żeby nie sięgać daleko przypomnę: KPN (cokolwiek byśmy nie sądzili o liderze), Giedroycia i "Kulturę" czy chociażby ostatnio "politykę jagielońską" realizowaną przez śp. prezydenta. Powtórzę: ostatnimi laty wpływ "idei piłsudczykowskich" na świadomość Polaków był moim zdaniem znacznie silniejszy niż wpływ tradycji endeckiej. 2. "Szachiści" vs "duchownicy". Podział sam w sobie dosyć sztuczny, bo np: taki Piasecki przeszedł klasyczną wręcz drogę od "duchownika" do "szachisty", ale nawet przyjmując go za właściwy, powstaje pytanie: kto rządzi? I moim zdaniem odpowiedź jest bardzo jednoznaczna: "szachiści". Patrząc na dzieciaków z zielonymi flagami zawsze, oczami wyobraźni, widzę za nimi Piaseckiego czy Giertychów. Moim zdaniem to co Ty nazywasz "opcją na niepodległość" swój żywot będzie miało tak długo, aż decydenci (i bynajmniej nie myślę tu o "szachistach") nie uznają że spełniła ona swoją rolę "kanalizatora nastrojów". Potem może pofunkcjonuje sobie jakiś czas jako swego rodzaju PAX, po czym zniknie. Bez autentycznego przywództwa ta opcja nie ma szans na rzeczywisty wpływ na politykę. A z całym szacunkiem panowie Winnicki i Zawisza (przy całej sympati dla Artka) tego przywództwa nie zapewniają. I jeszcze słowo o tym: "od czołobicia przed zachodem i sztywnego podejscia do Rosji (PiS)". Na temat "czołobicia" PiSu to Zachód zdaje się mieć nieco inną opinie niż Ty , a jeśli chodzi o "sztywne podejście do Rosji", to biorąc pod uwagę partnera, trudno jest mi sobie wyobrazić mądrzejsze stanowisko. Podobnie z TL. 3. RN i służby. Nowy Ekran nie tylko śmierdzi, ale wręcz cuchnie służbami. I moim zdaniem sposób podejscia polegający na "nakreślaniu kontekstu" jest błędny z samego założenia. Odkąd pamiętam to zawsze każdy chciał "wykorzystać pęknięcia w służbach". A kończyło się to tak samo: kompletną inwigilacją i rozbiciem przez te "pęknięte służby". Z szatanem się nie dyskutuje tylko się go niszczy. I właśnie za takie podejście szalenie cenię JK. WSI zlikwidowano, przeprowadzono lustrację, do SKW wprowadzono Macierewicza, utworzono zupełnie nowe CBA z ludzi wywodzących się spoza służb. To jest właśnie droga którą należy realizować. Wchodzenie w jakiekolwiek "układy" z ludźmi służb zawsze kończy się katastrofą. I pomimo tego że przywołany przez Ciebie Petelicki robił "awanse" wobec JK ani przez chwilę nie dostał pozwolenia na "zbliżenie" się do PiS. Podsumowując: argument próbujący usprawiedliwić związki RN z Nowym Ekranem (czytaj służbami) "kontekstem" jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Dla mnie kontekst jest bardzo jednoznaczny: to służby "trzymają" RN. 4. Narodowcy a etykiety. W zasadzie mogę napisać tylko: patrz punkt 3 powyżej. Cytat:
Cytat:
|
Cytat:
Co do poparcia. Owszem tu i teraz. Osobiście widzę RN w innej roli (co z resztą sami jego działacze głoszą - choć z tymi obiecankami się obaczy...). W roli organizacji pracującej u podstaw. W tym momencie nie ma gruntu do zmian. Z jednej strony mamy całe to bagno postkomunistyczne i skorumpowane "liberalne" a z drugiej mimo wszystko często gęsto skompromitowane środowisko PiS (i nie piszę tu o medialnej nagonce a o Traktacie Lizbońskim, czy choćby braku powściągliwości przy ujawnianiu informacji o materiałach wybuchowych). Dla młodych ludzi (bunt itd.) opcja mniejszego zła nie będzie wystarczająca. Doświadczenie UPR pokazuje, że nie da się brnąć w swoje i ucinać wszystkie gałęzi kompromisu. Dlatego RN jako ruch społeczny ma szansę na rozwój a ten w perspektywie kilku/kilkunastu lat ma szanse zbudować coś co się szumnie nazywa społeczeństwem obywatelskim. Z tym infiltrowaniem i wysługiwaniem się Narodowcami też bym nie przesadzał. PAX to osobny temat, na długie rozmowy. KPN to ludzie wyrastający jednak w innych realiach (mimo styczności czasowej - brak wzorców) Przecież idea Narodowa to przecież NSZ. Tu był trzon. I na tych wzorach obecny RN jest budowany. Zupełnie pominięty jest Piasecki czy obecny Giertych (jak to było wcześniej mówione). Nawet jeśli służby będą kontrolowały górę to do mas i tak docierają ideały, wzory Flame czy Roja a dalej idąc i Pileckiego, Nila. Tym nie da się sterować (na dłuższą metę). |
Cytat:
Chciałbym tylko przypomnieć, że zbytniego pola manewru nie miał. Poza "nami" (piszę w cudzysłowie, bowiem pamiętając medialną nagonkę na PiS i Kaczyńskich w okresie negocjacji, zbyt mocnej pozycji nawet wewnątrz naszego kraju Kaczyńscy nie posiadali, PO już dawno wówczas odeszła od Rokitowego "Nicea albo śmierć") przeciwnikiem wówczas traktatu lizbońskiego był jedynie czeski Prezydent Klaus, który i tak koniec końców zgodził się nań nie zapewniając sobie tego co Polska. Przypominam wszelkim przeciwnikom i krytykom, że przynajmniej na razie jeszcze jesteśmy beneficjentami pobytu w UE, stąd trudno być jedynym państwem "na nie". Jakoś w tej chwili nie słyszę krytyki TL ówczesnego największego antagonisty Kaczyńskich (w temacie TL) Romusia Giertycha. W tej chwili odpowiada mu zarówno UE, jak i TL. Cytat:
Mam wrażenie, że tym stwierdzeniem o PAX-ie odkładającym na długie rozmowy, próbujesz po prostu uciec od tego tematu o kolaborowaniu z komuną części środowiska powołującego się na narodową tożsamość. Do Piaseckiego tutaj śmiało mógłbym dołożyć Giertychów, którzy poparli wprowadzenie stanu wojennego. Mało tego Maciej Giertych był w latach 1986-1989 członkiem Rady Konsultacyjnej, gdzie jak wynikało z moich rozmów z dawnym userem tego forum Wilkiem - miał przekonywać Jaruzelskiego do "wyższości kalendarzyka nad kondomem". Cytat:
Pilecki, Nil narodowcami? |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
W taki sposób zdaje się traktować PAX dzisiejszy RN. Odwołania do Mosdrofa nie Piaseckiego. Podobnie z Giertychami. Nie ma dla nich miejsca w RN (przynajmniej tym rozumianych pod banderą MN). Co do współpracy z NE to jednak poczekałbym na rozwój wypadków. Kto z kim współpracuje świadomie i czy będzie nadal. Kwestię Smoleńska pomijam bo tu nie mam nic do dodania. Zgadzam się z Tobą. Cytat:
Ostatnim czasem był o tym artykuł w ND. Jak znajdę to podlinkuję. Szukając tego artykułu taka refleksja mi się nasunęła: przez najniższy czas nie stać nas na pogodzenie "niepodległościowych" środowisk, nie stać tego najmocniejszego gracza, który winien zgodę budować. Piję tu do zachowania wokół marszu 13 grudnia czy podległych niepodległych, o których to relacjach dopiero teraz przeczytałem... Tu trzeba łączyć a nie dzielić. Wracając jeszcze do podziałów przedwojennych i zachowania poszczególnych obozów po wojnie: jakby tak zacząć szukać szuj to można się będzie długo licytować (co w zasadzie ma miejsce, będąc pewnie inspirowanym z różnych kręgów) PS: ma ktoś linka do artykułu o którym pisałem? ;) |
Cytat:
Początek grudnia. Wróć. http://wpolityce.pl/wydarzenia/43208...odzenia-partie Cytat:
|
Cytat:
PS. Znajomy wiślak, piłsudczyk i wyborca PiSu - jednym zdaniem podsumował swoje wizyty w kole Gazety Polskiej: "Średnia wieku +50 lekko licząc. Zero debaty." Pretensje możesz zgłosić do niego, ja tylko cytuję. Giedroyć i Kultura to właśnie dobitny przykład ewolucji Ozonu - z mocarstwowej wizji "od morza do morza" ocalała szczątkowa "jagiellońska". Szczątkowa i robiona z tępym zacięciem, przymykającym oko na fakty - nie chce mi się pisac o wybielaniu Wołynia, ale forsowanie koncepcji jagiellońskiej po Jałcie i Poczdamie jest odjazdem. Co do "spuscizny piłsudczykowskiej" w KPN-ie : nie neguję odwagi tych ludzi i staram się mimo wszystko nie patrzyć na tę partię przez pryzmat Króla czy Moczulskiego (...), wiem, ze byli jednym z najistotniejszych ogniw opozycji, pamiętam z dzieciństwa bibułę, gdzieś tam upychaną przez ojca i napisy z "kotwicą" na murach - ale jeszcze raz podkreślę - dla mnie motyw Polski od morza do morza po wojnie, akcji "Wisła", pod okupacją sowiecką był emocją, niepopartą logiką. Tak, mam ojca - pilsudczyka. I mamę "pecetkę". A tu proszę, klops jak z Cenckiewiczem - syn się zajawił "dwójką" :-) A na koniec krótka retrospekcja- endecja i jej spuscizna to nie tylko geopolityka i walka o władzę, to przede wszystkim rząd dusz - od zawiazania Ligi Narodowej, przez "klasyczną endecję", po Stronnictwo Narodowe, Obóz Wielkiej Polski i obydwa oenery; to genialny i niedoceniony (wciąż) Koneczny na styku socjologii / filozofii / historiozofii, to Konopczyński w historii, to Grabski i Kwiatkowski (tak, tak, endek w OZONie) w gospodarce, Piasecki (Staszek, ten od "okularów" w wierszu Gałczyńskiego) i jego "Sztuka i Naród" na polu kultury, a wokół SiNu wiele wybitnych jednostek, by wymienić Roztworowskiego czy Gajcego - to był naprawdę potężny "think tank", mówiąc w kategoriach dzisiejszych realiów. To wskrzeszenia "upiorów endecji" boi się Adamu. Dla mnie gwóźdź programu. Cytat:
Jurek, którego cenię i na którego oddałem głos, nie jest wyrocznią. W RN tak jak pisałem Giertych jest postrzegany jako częsc układu a wzorcami są bohaterowie z NSZ a nie kombinatorzy z PAXu i Grunwaldu. Pisałem na tyle zwięźle, ze tematu rozszerzać nie bedę. Uprzedził mnie zresztą Darksun w tej kwestii. Ma absolutną rację. Wśród młodych wygrał las a nie stół. Cytat:
Cytat:
|
Cieszę się że "wznowienie" tematu spotkało się z takim odzewem. Szczerze mówiąc nawiązując do Jurka chciałem przede wszystkim wyjaśnić wątpliwość zwiazaną z jego relacjami z Zawiszą (a ponieważ miałem okazję rozmawiać z Jurkiem osobiście to pomyslałem że warto wyjaśnić tę sprawę również na forum). Nie sądziłem że temat jeszcze "odżyje". Tym niemniej dzięki za wszystkie wpisy i ciekawe (prawie wszystkie) komentarze. Ponieważ niedoszły najmłodszy zadeklarował że zostałem przez niego "zignorowany" :) dlatego, nie czyniąc mu przesadnej przykrości, pozwolę sobie wskazać że to "prawie" odnosi się oczywiście do niego (naprawdę nie mogę wyjść z podziwu jak chłop mający rozum na poziomie prezesa GS może mieć tak silne "parcie" na intelektualne uznanie; za każdym razem gdy widzę jego kolejne wpisy zaczynające się od czegoś w stylu "miałem nosa co do tego..." mimowolnie zaczynam sobie myśleć o Papkinie, wypisz wymaluj pierwowzór :)). Ale do rzeczy:
Cytat:
Jeśli Twoim zdaniem obecny RN budowany jest własnie na tych wzorcach to siłą rzeczy może to budzić (i to nawet wśród zwolenników SN) uzasadnione wątpliwości na temat związku tego ruchu z Dmowskim czy Popławskim. Jeśli chodzi o pominięcie Giertychów to, tak jak pisałem już o tym wcześniej, wątpliwości co do tego mam nie tylko ja ale i cała rzesza osób obserwujących scenę polityczną i bezpośrednio w nią zaanagżowanych (wspomniałem o Jurku, nie chcę wymieniac z nazwiska innych polityków kojarzonych z komitetem honorowym MN). Dodatkową przesłanką są związki MW z Romciem i jego ludźmi oraz związki obecnych liderów MW z NE. To stwierdzenie: "jeśli służby będą kontrolowały górę to do mas i tak docierają ideały" jest tyleż idealistyczne co nieprawdziwe. Bez specjalnego rozwodzenia się: popatrz jaki wpływ na docierajace do mas ideały miał fakt kontrolowania całej góry bolszewickiej przez czekę. Myślę że podany przykład wskazuje również na to, czy można taki ruch kontrolować. O Pileckim i Nilu już było ale robienie z nich endeków to naprawdę przesada. Cytat:
Jeśli chodzi o wiek: szkoda że Ty i Twój znajomy nie byliście na Marszu Wolności13 XII. Miałbyś okazję zweryfikować to 50+. Bardzo byś się zdziwił. Jeśli chodzi o Giedroycia i "koncepcję jagiellońską" to odnoszę wrażenie że wkraczamy w zupełnie nowe pole dyskusji (być może nawet nie w tym temacie). Pomimo że osobiście mam spory dyskomfort chwalenia księcia, ale akurat jego pomysł na naszą politykę wschodnią był największym błogosławieństwem jakie dostaliśmy od spadkobierców Marszałka, w okresie załamywania się imperium sowieckiego. Dzięki jego koncepcji udało nam się w miarę bezboleśnie przejść przez niezwykle niebezpieczny okres naszych dziejów i zakotwiczyć w stosunkowo bezpiecznym porcie. Myśle że również na chwilę obecną nie ma lepszego pomysłu na polityke wschodnią niż to co sugerował książe. Jeśli chodzi o KPN i Polskę "od morza do morza" to problem polega zapewne na tym że tak do końca nie rozumiesz na czym ten pomysł polegał. Piłsudski (piłsudczycy) nie chcieli tworzyć Polski której granice sięgały od Morza Czarnego do Bałtyckiego, ale system sojuszy łączących państwa tego regionu (funkcjonuje termin Międzymorze), które zabezpieczałby je przed zagrożeniem rosyjskim (sowieckim) i niemieckim. Logiczna konkluzja wynikająca ze zwykłego spojrzenia na mapę. Nie chcę licytować się na "zasługi" w rozwoju "ducha narodu" ale powtórzę jeszcze raz: epatowanie osiągnięciami w nauce i sztuce "endeków" przy jednoczesnym pomijaniu milczeniem "piłsudczyków" to bardzo grube nieporozumienie. Przecież doskonale zdajesz sobie sprawę że mógł bym w tym momencie wymienić naukowców, pisarzy i poetów równie znamienitych jak ci wymienieni przez Ciebie, ale związanych z obozem Marszałka. Tak się potoczyły losy Polski po PWS że decydujący wpływ na naszą kulturę miały dwa zwalczajace się obozy polskich patriotów. I dajmy sobie przynajmniej teraz spokój z wypominaniem "zasług" i "zaniedbań" każdej z nich. Na dzisiaj wróg jest wspólny i bynajmniej nie są to endecy i piłsudczycy (choć stary Giertych próbuje rewitalizować ten konflikt). Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
1. Kwestię NSZu bardzo uprościłeś :-) zadaj sobie trud i sprawdź, kto to hasał ze swoją Konfederacją Narodu w ramach AK i z jakiej był partii.
Co do "bandytów z NSZu" i ich rodowodu to nie odzwierciedlał ten podział (NSZ / NOW) przedwojennego pęknięcia na N i NR. Poza tym, jak to zgrabnie spłyciłeś w jednym zdaniu: były fazy. I były przetasowania. A przede wszystkim był czas wojny i zanim podjeto jakiekolwiek rozmowy scaleniowe (1942), to krew sie lała, horyzonty i sojusze się zmieniały. Pozostały tylko ideały. Naprawdę nie ten temat ale uwierz: środowisko NSZ tytułowało, tytuułuje siebie i było piętnowane jako narodowcy :-) mało tego, po wojnie pamieć o "bandytach z NSZu" kultywują ... narodowcy. Same niespodzianki. Karkołomna teza, ze "dobrzy", spolegliwi i wierni Dmowskiemu podporzadkowali się AK :-) proponuję odpuscic ten watek. 2. a) Pisałem o "ewolucji" OZONU od wizji polski mocarstwowej, którą to roztaczali przed wojną (wówczas jeszcze miało to jakiś sens) do "okrojonej' doktryny jagiellonskiej, która próbowali wciskać do rzeczywistosci zastanej po wojnie, kosztem pamieci o Wołyniu, po akcji Wisła i pomimo oficjalnej sowieckiej okupacji naszych byłych Kresów. b) "Dzisiejsza" idea miedzymorza też wiązała się z cudem niepamieci o Rzezi. Ale widocznie gra szła o wiekszą stawkę, niż pamięć o ofiarach. Historia bywa przewrotna... Na pewno jest sens walczyc o niepodległość poprzez sojusze / surowce, tylko, że do tanga trzeba dwojga. Proszę o nie mieszanie tych dwóch watków. Idea jagiellońska w ZSRR to mrzonka, geopolityka Polski po '89 to kwestia otwarta. 3. Co do +50, to ja o codzienności klubów GP a Ty o marszach... Co do for i portali, to naprawdę nie posiłkuj się tu "kulturą" i towarzystwami, bo ja piszę o o d d o l n y m organizowaniu się młodych - dzisiaj - w dobie "hyde parku na forum wislakrakow .com". Ilu z nich zafascynowała "kultura", Giedroyć, sanacja, OZON? 4. Co do samego terminu "piłsudczyk" to, tak jak pisałem, dobrze oddaje kult, jakim otoczono postać Marszałka. Wyjmij go ze środowiska, którym kierował z tylnego siedzenia a pozostanie czarna dziura. Są "piłsudczycy" a nie ma "dmowczyków - są "endecy" a nie ma "sanatorów". 5. Think tank - Cytat:
Nie chodzi o piękne pisanie wierszy, był sobie taki np. Miłosz, który bardzo się Marszałkiem fascynował. Chodzi o osadzenie kultury, kreowanie, nadanie jej kierunku. Najsmieszniejsze jest to, ze "cywilizacja łacińska", "Polak- katolik", przedrostek "narodowy" w zestawieniu z interesem - to wszystko myślokształty endeckie, a szermują nimi często bezwiednie politycy wieelu niekoniecznie proendeckich partii :-) co cieszy. Albo co mi tam, poproszę o zestawienie jakiegoś "sanatora" albo "promarszałka" z Konecznym. 6. Co do marki, "pokoleń" i ciagłości idei narodowej to raczysz żartować :-) święta idą więc skwituję to tak: LN - ZLN - ND - SN - OWP - ONR (ABC, Falanga) - NOW - NSZ - las - ... Młodzież Wszechpolska 1922. --- Niezaleznie od dyskusji, podstawą naszych dociekań (i marszu, o którym mowa w temacie) jest niepodległość. I takiej wielkiej, niepodleglej Polski, zyczę wszystkim dyskutantom tego tematu z okazji świąt Narodzenia Pańskiego. A nuż widelec z częścią z Was przyjdzie podyskutować mi w drodze do Częstochowy :-) brakło takich rozkmin w drodze na MN. Pozdrawiam wszystkich, wesołych świąt! |
Odnoszę wrażenie że zupełnie niepotrzebnie temeperatura dyskusji zaczyna nam się podnosić. Ale ad rem:
1. Możesz wierzyć lub nie, ale wskazanych przez Ciebie faktów naprawdę nie muszę sprawdzać. Tak samo ja nie muszę sprawdzać tego że sformułowania o "bandytach z NSZ" nie użyłem. Ja rozumiem że w codziennych dyskusjach z lemingami posługujesz się (dla lepszego efektu) tego typu hiperbolami ale naprawdę nie dyskutujesz z lemingiem. Teza z którą dyskutowałem brzmiała: "idea Narodowa to przecież NSZ". I chyba musiz się zgodzić z tym że ta teza nie jest prawdziwa. NSZ można od biedy uznać za jakąś część ruchu narodowego, przy pełnej świadomości tego że sporo endeków za taki go w ogóle nie uważa. Oczywiście że kwestie NSZ uprosciłem bo nie jestem w stanie w trzech zdaniach opisać historii organizacji która kilkukrotnie się łączyła, kilkukrotnie dzieliła, a po drodze organizowała wewnętrzne pucze. Bynajmniej nie twierdziłem że to "dobrzy, spolegliwi i wierni Dmowskiemu" wstąpili do AK. Zwróciłem tylko uwagę że bardzo dużo endeków (mysle że mógłbym pokusić się o stwierdzenie że wyraźna wiekszość) wolała wspólpracować w ramach Delegatury i AK z piłsudczykami, socjalistami i ludowcami niż wejść w sojusz z ONR. Nie przesądzając korzeni ideowych ONR, warto zwrócić uwagę że również ten argument: "środowisko NSZ tytułowało, tytuułuje siebie i było piętnowane jako narodowcy" trudno jest uznać za rozstrzygający. Nie wchodząc w zbędne dyskusje: to że Piłsudski tytułował się socjalistą i był jako taki piętnowany bynajmniej nie oznacza że nim był. To be continued edycja: Jak widać kolega Bóg nie dał mi szansy dokończyć posta bez komentrza do fragmentu powyżej :). Rozumiem. Dla porządku pozwolę sobie jednak odnieść się, tak krótko jak tylko potrafię, do pozostałych punktów postu powyżej. 2a. OZON to taki sam fragment ruchu piłsudczykowskiego, jak ONR jest fragmentem ruchu narodowego. W tym sensie w jakim w tej wizji Polska "miała rolę mocarstwową" ma ją również w "wizji jagiellońskiej". I widzisz tu jest istotna różnica bo moim zdaniem: Wołyń, akcja Wisła i wydarzenia wojenne bardzo dobitnie potwierdziły aktualność "doktryny jagiellońskiej". 2b. Idea Międzymorza nie jest dzisiejsza. I można argumentować że przyczyną Rzezi był właśnie brak jej realizacji w praktyce. A bez wątpienia gra idzie o stawkę większą niż "pamięć o ofiarach" (już samo użycie takiego sformułowania jest szalenia mylące, bo sugeruje że opcją jest albo sojusz z Ukrainą albo zapomnienie o ofiarach; takie alternatywy nie ma) i chodzi o to aby znaleźć do tanga nawet nie dwoje ale znacznie więcej. 3. Powiem tak: etapów fascynacji ruchem narodowym obserwowałem już conajmniej kilka: RMP, ZCHN, LPR i MW organizowana przez Giertycha. I za każdym razem było tak samo: fascynacja dzieciaków która znikała jak marcowy śnieg. Z żadnej z tych "iluminacji" nie pozostało do dnia dzisiejszego absolutnie nic (no może poza Romkiem czekającym w poczekalni salonu i Hallem uczącym historii w liceum). Jeśli zapytasz o moje zdanie to według wszelkiego prawdopodobieństwa obecna "fala" wzrostu aktywności narodowej (która jak widzę wywołujem u Ciebie aż tak wielki entuzjazm) skończy się tak samo. Chyba że ubekom uda się wykorzystać MW i ONR do kanalizowania niepokojów społecznych. Wtedy ich żywot potrwa nieco dłużej. W przeciwieństwie do tego Giedroyć i Kultura (powtórze jeszcze raz: NIE JESTEM ICH FANEM) wywarły na Polsce, Polakach i naszej historii naprawdę znaczący wpływ. Ten wątek: "Co do +50, to ja o codzienności klubów GP a Ty o marszach" jest dla mnie zupełnie nie zrozumiały. Ty pisałeś o "młodych narodowcach" pozwolilem sobie zwrócić uwagę że "młodych Pisowców" jest prawdopodobnie znacznie więcej. A że dodatkowo seniorzy grupują się w klubach GP (tutaj podążam za Twoją sugestią bo sprawy nie znam) to chyba dobrze? 4. Czy to że Marszałka otoczono jak twierdzisz "kultem" ma być zarzutem?? Bo jeśli tak to naprawdę szkoda czasu na takie dywagacje po osiemdziesięciu latach. Tym bardziej że jeśli o mnie chodzi to bynajmniej za piłsudczyka się nie uważam (choć pewnie gdybym z pistoletem przyłożonym do skroni miał wybierać między Marszałkiem a Dmowskim wybrał bym tego pierwszego). Natomiast jeśli chodzi o to: "Wyjmij go ze środowiska, którym kierował z tylnego siedzenia a pozostanie czarna dziura" to oczywista nieprawda. Padły już tutaj przykłady KPN czy Giedroycia (a można ich przytoczyć znacznie więcej) wskazujące na to że ruch piłsudczykowski jest realny dokładnie w takim samym sensie w jakim realny jest ruch narodowy. 5. Nie używam określenia "sanacja" bo zawęża ono sens pojęcia piłsudczycy dokładnie w tym samym sensie, w jakim określenie ONR zawęża sens pojęcia ruch narodowy (za piłsudczyków uważa się mnóstwo osób którzy "sanatorami" nigdy nie byli). Mówisz że nie znasz ideologii obozu Marszałka. Z łaski swojej wskaż mi w takim razie ideologię ruchu narodowego?? Amorficzność jest cechą łączącą oba te nurty. Jeśli jedynym wyznacznikiem mają być nowe "myślokształty" to proszę bardzo: Międzymorze, ideea jagiellońska, interes państwa, niepodległość. Z całym szacunkiem dla Konecznego ale jako człowiek który miał troche do czynienia z socjologią (ze szczególnym naciskiem na socjologię państwa i polityki) zupełnie nie rozumiem obecnej fascynacji niektórych środowisk jego twórczością. Moim prywatnym zdaniem jest dokładnie takim samym zblazowanym nudziarzem jakimi były już od wieków osoby zajmujące się tymi zagadnieniami: od Marksa i Webera do Derridy i Fukuyamy (jeśli zabrzmiało to protekcjonalnie to przepraszam ale naprawdę trudno jest mi inaczej wyrazić swoje zdanie na temat faktu że od kilkuset lat różnej maści cwaniacy wciskają bandzie pretensjonalnych naiwniaków głupoty, które stają sie prawdą objawioną tylko dlatego że gawiedzi nie chce się nawet zastanowić nad sensem tego co mówi guru). Po tym przydługim wstępie mogę wskazać Giedroycia jako osobę podobnego "formatu" co Koneczny. Przy pełnym zastrzeżeniu że moim zdaniem "format" zarówno jednego jak i drugiego (w przypadku Giedroycia z wyjątkiem koncepcji polityki wschodniej) jest bardzo mocno na wyrost. 6. Bynajmniej nie żartuję. W celu weryfikacji radziłbym sprawdzić jaka jest "rozpoznawalność" powiedzmy marki:" ZLN" (o marce "MW 1922" przez grzeczność nawet nie wspominam; podejrzewam że 95% populacji kombinowałoby coś z Mercedesem :)). |
Nie dostrzegam "podnoszenia temperatury", tekst o "bandytach z NSZ" to nie hiperbola a cytat ze sławetnego plakatu - przytoczyony, aby podkreślić czarny PR, który dorobiono tej formacji. Na taki komplement w ustach sowietów i ich przydupasów trzeba sobie było zasłuzyć. O odkręcenie tego odium zabiegały w praktyce tylko środowiska narodowe (na AK patrzono łagodniejszym, choć też krytycznym, okiem).
Absolutnie nie pokusiłbym się o taką tezę: "wiekszość endeków scaliła się z AK" a już motywowanie tego "niechęcią do ONR" jest nieporozumieniem. Jeszcze raz piszę, nie tędy szła linia podziału. Dość powiedzieć, że inicjatorem niepodporządkowania się scaleniu był członek SN. Co więcej, całkiem spore grono osób wywodzących się z AK zasiliło szeregi NSZ. Ogólnie obraz "Polski podziemnej" jestmocno zagmatwany i wiele jeszcze wody w Wiśle upłynie, zanim zdemistyfikujemy masę mitów, krążących w publicznym obiegu. Póki co nawet nie udało nam się do końca ustawić w odpowiednim świetle "bohaterów" z GLu, nadal nie rozszyfrowaliśmy zagadki "Muszkieterów" czy skali rozpracowania nas przez obce wywiady więc ponawiam- lepiej pominąć ten wątek. Na pewno jednak zgodzę się z Darksunem w tym sensie, ze NSZ - poza walką - działały jeszcze na niwie edukacyjnej, ideowej - wydawały ogromna, jak na konspirację, ilość broszur, periodyków i - tak, tak, przekazywano w nich idee narodowe. Wbrew temu, co piszesz, oenereowcy byli częścią (i to ważną, a nawet wiodącą prym w ostatniej fazie międzywojnia) ruchu narodowego. Gdybym miał szukać analogii do dzisiejszej sytuacji - zachowując wszelkie proporcje - wskazałbym na PiS i "ziobrystów". O mocnej frakcji "młodych" było wiadomo w łonie narodowej demokracji jeszcze przed utworzeniem Obozu Wielkiej Polski [1926] (miał to być zresztą ukłon w ich stronę, przestawienie akcentów na antydemokratyczne). Nie powstrzymało to przed erozją ruchu. Dmowski wypowiadał sie krytrcznie o samej frondzie (co zrozumiałe), ale nie sposób zakwestionować narodowego charakteru obydwu (ABC i Falangi) stronnictw. Zresztą, jeśli jesteśmy przy stronnictwach, to i SN przeszedł mocne przeobrażenie w drugiej połowie lat 30. Też dzieło młodych. Tak naprawdę decydowały kwestie ambicjonalne i frustracja z niemozliwości przełozenia ogromnego poparcia społecznego dla ruchu na reprezentację we władzy. Róznice ideowe sprowadzały się do kwestii gospodarczych i ustrojowych, ale nie sposób nazywać po przewrocie majowym, Berezie i śmierci Piłsudskiego narodowców (SN, ABC i RNR) zwolennikami demokracji parlamentarnej. To, co wyróżniało obydwa ONR-y w całym ruchu narodowym to, paradoksalnie - radykalizm w środkach (sprowadzenie "polityki do poziomu ulicy", bojówki, duża aktywność propagandowa) idący w parze z... mocniejszym nawiązaniem do tomizmu, katolickiej nauki społecznej ( 1. Bóg jest najwyższym celem człowieka. Cel ostateczny jednostki jest nadprzyrodzony, życiowe działania muszą być skierowane do osiągnięcia szczęścia w bezwzględnej, najwyższej wartości - Bogu. W Bogu, którego stosunek do ludzi ujmuje i tłumaczy religia katolicka. 2. Drogą człowieka do Boga - praca dla Narodu..., wypis z tzw. PRAWD BEZWZGLĘDNYCH, Zasady Programu Narodowo - Radykalnego, 1937). Wierzyli w nieuchronność zbliżającego się konfliktu miedzynarodowego, stąd mocno akcentowali konieczność rewolucyjnej, a nie ewolucyjnej, przebudowy społeczeństwa. Pojawiały się koncepcje (Falanga) "nowego człowieka" i (ABC) "nowego średniowiecza". Długo by pisac (...) faktem jest w każdym razie, ze kwestionowanie ONRu (-ów) jako formacji narodowych jest błędne. Co do tekstu o lemingach to naprawdę nie wiem, jak się odnieść, gdzie Ty widzisz jakieś nawiazania do nich w tej dyskusji :-) ? Spokojnie argumentuję, temat i ważny, i ciekawy. Rzadkie połączenie. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 23:31. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl