Forum Kibiców Wisły Kraków

Forum Kibiców Wisły Kraków (https://forumwisly.pl/index.php)
-   Wisła Kraków - piłka nożna (https://forumwisly.pl/forumdisplay.php?f=5)
-   -   Robert Maaskant byłym trenerem Wisły (https://forumwisly.pl/showthread.php?t=7560)

flamengista 30.08.2011 10:27

Willow - pisałem o planie minimum. Legia Skorży została poważnie wzmocniona, a Maciuś też dostał takich piłkarzy, jak chciał. Do tego dochodzi ciągle silna Amica oraz nieprzewidywalny Śląsk i Polonia. W takim układzie nadal mamy najsilniejszą kadrę, ale na papierze. Pierwsza trójka będzie rozczarowaniem, ale nie klęską dyskwalifikującą Maaskanta. Szczególnie, gdy dojdzie dobra gra w europejskich pucharach.

Wolfy - odnoszę wrażenie, że piszemy o 2 różnych rzeczach. Owszem, Wisła ma tragicznie słabą kadrę jak na warunki europejskie. Z prawdziwie wartościowych (robiących różnicę) zawodników jest w zasadzie tylko Pareiko, Melikson i Iliew. I boleśnie się o tym przekonaliśmy w meczu z APOELem, w którym takich wartościowych piłkarzy było co najmniej 2 razy tyle.

Ale jeśli patrzeć na sytuację w polskiej lidze, która jest dla nas najważniejszym punktem odniesienia - to sytuacja wygląda inaczej. Nie jest to wątek o piłkarzach i poziomie sportowym, ale tak - Garguła jest jak na polskie warunki świetnym zawodnikiem i w lidze może z powodzeniem zastąpić Maora Meliksona.

Więc nie ma co asekuracyjnie tłumaczyć Maaskanta - jak na polską ligę warunki ma komfortowe.

nicolas 30.08.2011 10:38

Dlaczego Maaskant w wywiadach nie zwraca uwagi na ewidentny brak świeżości.. przecież to jest ewidentne ; > Po angiielsku byłoby to lack of freshness ;p

fcb4 30.08.2011 10:48

http://sport.onet.pl/pilka-nozna/eks...wiadomosc.html

WiślakMyślenice 30.08.2011 13:44

Cytat:

No i właśnie tu się nie zgodzę. Powodów jest kilka:
1) Wystawienie na Koronę 2 składu to dobry pomysł bo uzyskaliśmy odpowiedź jaką siłę stanowią nasi rezerwowi i piłkarze ME. Tym bardziej że jest pewne że ze względu na puchary jesienią będzie musiała być rotacja w składzie
2) Nikt z podstawowego składu nie został kontuzjowany przed najważniejszym meczem sezonu.
3) Czekaj i Brud - od razu jest odpowiedź jaki poziom reprezentują "juniorzy" na tle typowej drużyny z ligi polskiej.
4) Nie olaliśmy tego meczu bo zremisowaliśmy. 1 punkt zdobyty najtańszym kosztem w kluczowym momencie.
A przypominasz może sobie EURO 2008? Tam zespoły, które zapewniły sobie wyjście z grupy już po 2 meczach, wystawily tzw. drugi garnitur. Potem wszystkie bez wyjątku dostały wpier*dol i odpadały jeden po drugim. Przeciętny/dobry/bardzo dobry/świetny klub ma wpojoną grę co 3 dni, dla niego to chleb powszedni. Skoro my musimy sobie "odpocząć", tzn., że nie dla nas CL (tak jak stało się w tym roku).

FraMat 30.08.2011 15:17

Jeśli chodzi o Maaskanta to sytuacja w pewnym stopniu przypomina to, co było z Petrescu.
Pierwszy sezon - zarowno Peterscu jak i Maaskant (ktorzy nawiasem mowiac chcieli Wisłę uczyć dokladnie tego samego- twardej gry obronnej całej drużyny, która ma po pewnym czasie nabierac pewnosci w ofensywie bazującej na przyslowiowym 0 z tyłu, a więc gry zupełnie niepodobnej do ładnej krakowskiej szkoły wymiany dziesiątek krótkich podań po ziemi) osiągneli to, co chcieli - drużyna zaczeła realizować te trudne założenia mimo, że gra zaczeła optycznie, dla niefachowcow wygladac gorzej. mało tego osiągneli sukces sportowy, bo Maaskant zdobył mistrzostwo, a Petresu był o krok od niego (gdyby nie Wdowczyk i dziwna seria zwycięstw Legii).
Poczatek drugiego sezonu był już inny. Drużyny Petrescu i Maaskanta grały poniżej oczekiwań, remisując(w przypadku Dana) z Arką, Lechem Pogonią i Łęczną a w przypadku Roberta z Widzewem, Polonią i Koroną, odnosząc porażkę z Lechią. Przy czym gra w przypadku obydwu drużyn nie zachwycała.
W Wiśle te kilka lat temu zabrakło zaufania i determinacji, a Peterscu wrócił do Rumunii, gdzie równiez w pierwszym sezonie osiągnął sukces sportowy zachowując swoją drużyne w Lidze. Drugi sezon zaczał się dla Unirei nienadzwyczajnie. Gra była poniżej oczekiwań, ale zarząd wytrzymał presję i w konsekwencji Unirea skończyła sezon w czołowce, (awansując do pucharów) co było powyżej oczekiwan i mozliwości. Niewatpliwy skces. To jednak malo. Trzeci sezon Dana to w końcu drużyna nie tylko poukładana, ale grająca wysmienicie taktycznie i łatwo zdobywająca mistrzostwo, dzięki czemu awansowała do fazy grupowej LM.

Dzisiaj wielu żałuje, że nie stac nas było na cierpliwość w dawaniu mozliwości pracy Rumunowi. Dlatego sądze, że nie powinno się powielać tego samego błędu z Maaskantem. Ta drużyna jest budowana i ma olbrzymi potencjał, by pod tym trenerem przestac grac polską, ligową piłke, a przejść (w bólach z pewnością) na wyższy poziom sportowy.
Łatwo jest krytykowac, gdy przechodząc na wyższy etap nie gramy już aż tak ładnej, widowiskowej dla ka piłki jaką wielu by chciało, ale nieskutecznej w Europie, ale tez nie gramy jeszcze tej trudniejszej, mniej widowiskowej piłki, która będzie za jakiś czass kuteczna w Europie.
Ja, ze spokojem czekam na to, co zrobi trener i pion sportowy licząc, że nie zderzą się z pochopnymi, niecierpliwymi decyzjami góry.

BlurgH 30.08.2011 15:26

FraMat - oby twoje przemyślenia okazały się prorocze...

fcb4 30.08.2011 15:36

Miejmy nadzieję że uda się zapanować nad tym bałaganem

7 kotów 30.08.2011 16:14

Cytat:

Pierwotnie napisane przez FraMat (Post 1158375)
Jeśli chodzi o Maaskanta to sytuacja w pewnym stopniu przypomina to, co było z Petrescu.
Pierwszy sezon - zarowno Peterscu jak i Maaskant (ktorzy nawiasem mowiac chcieli Wisłę uczyć dokladnie tego samego- twardej gry obronnej całej drużyny, która ma po pewnym czasie nabierac pewnosci w ofensywie bazującej na przyslowiowym 0 z tyłu, a więc gry zupełnie niepodobnej do ładnej krakowskiej szkoły wymiany dziesiątek krótkich podań po ziemi) osiągneli to, co chcieli - drużyna zaczeła realizować te trudne założenia mimo, że gra zaczeła optycznie, dla niefachowcow wygladac gorzej. mało tego osiągneli sukces sportowy, bo Maaskant zdobył mistrzostwo, a Petresu był o krok od niego (gdyby nie Wdowczyk i dziwna seria zwycięstw Legii).
Poczatek drugiego sezonu był już inny. Drużyny Petrescu i Maaskanta grały poniżej oczekiwań, remisując(w przypadku Dana) z Arką, Lechem Pogonią i Łęczną a w przypadku Roberta z Widzewem, Polonią i Koroną, odnosząc porażkę z Lechią. Przy czym gra w przypadku obydwu drużyn nie zachwycała.
W Wiśle te kilka lat temu zabrakło zaufania i determinacji, a Peterscu wrócił do Rumunii, gdzie równiez w pierwszym sezonie osiągnął sukces sportowy zachowując swoją drużyne w Lidze. Drugi sezon zaczał się dla Unirei nienadzwyczajnie. Gra była poniżej oczekiwań, ale zarząd wytrzymał presję i w konsekwencji Unirea skończyła sezon w czołowce, (awansując do pucharów) co było powyżej oczekiwan i mozliwości. Niewatpliwy skces. To jednak malo. Trzeci sezon Dana to w końcu drużyna nie tylko poukładana, ale grająca wysmienicie taktycznie i łatwo zdobywająca mistrzostwo, dzięki czemu awansowała do fazy grupowej LM.

Dzisiaj wielu żałuje, że nie stac nas było na cierpliwość w dawaniu mozliwości pracy Rumunowi. Dlatego sądze, że nie powinno się powielać tego samego błędu z Maaskantem. Ta drużyna jest budowana i ma olbrzymi potencjał, by pod tym trenerem przestac grac polską, ligową piłke, a przejść (w bólach z pewnością) na wyższy poziom sportowy.
Łatwo jest krytykowac, gdy przechodząc na wyższy etap nie gramy już aż tak ładnej, widowiskowej dla ka piłki jaką wielu by chciało, ale nieskutecznej w Europie, ale tez nie gramy jeszcze tej trudniejszej, mniej widowiskowej piłki, która będzie za jakiś czass kuteczna w Europie.
Ja, ze spokojem czekam na to, co zrobi trener i pion sportowy licząc, że nie zderzą się z pochopnymi, niecierpliwymi decyzjami góry.


O Chryste Panie, jak to dobrze kogos madrego wreszcie tu przeczytac!

Zadam sobie dzis mrowczej pracy i KAZDEMU USEROWI wysle to na priva, wkleje do sygnaturki i wpakuje na mail.



Ja juz ochlonalem po cypryjskim w.......u oraz gdanskim nieporozumieniu i oczekuje na lepsza gre.

Quorth 30.08.2011 16:20

Mistrzowska feta była chyba nie tak dawno. Wszyscy nosili Maaskanta na rękach, był bożyszczem i bohaterem. Mam nadzieje, że w Wiśle zrozumieli,że zmiany trenerów co pół sezonu to nieporozumienie. Zbyt wiele już na tym straciliśmy. M. zdaniem Maaskant powinien być trenerem jak najdłużej. .Na każdym kroku widać jego profesjonalizm, wiedzę. Z własnej kieszeni nie wyłoży 10 milionów na nowych piłkarzy. Z tym "materiałem ludzkim", którym dysponuje osiągnął i tak wiele.

ociec Ciemka 30.08.2011 17:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez FraMat (Post 1158375)

.

Też wolałbym, żeby Maaskantowi dano te kilka lat. Pewności, że dostanie czas nie mam jeszcze :)

Ale różnice między Danem a Robertem chciałbym podkreślić znaczącą: drużyna Dana grała momentami piłkę taką, że cierpły zęby zwłaszcze, że jeszcze niedawno (stosunkowo niedawno) można było oglądać Wisłę grającą z polotem.

W przypadku Roberta punkt wyjścia jest inny: ta Wisła przed nim grała totalną kaszanę, końcowy Skorża i Henio to były mecze, na ktore ciężko było patrzeć.
Przyszedł Robert i zaczęli jakoś grać - też bez cudów i bez objeżdzania innych po kilka zero ale nie było już tak, że każda "bezpańska" piłka padała łupem przeciwnika. Zaczęliśmy biegać z większą głową po boisku :) Ligę wygraliśmy ze sporą przewagą (tym, którzy mówią o farcie radzę zastanowić się nad definicją tego słowa - moim zdaniem przypomina bardziej majstrostwo Amiki niż jakikolwiek tytuł Wisły).
Wyciągnął Maaskant z tego zlepka ludzi całkiem sporo - cóż kiedy zamiast cieszyć się LE wolą niektórzy narzekać na brak LM.

Podobieństwo, którego nie podkreśliłeś - zaslugą obu trenerów, ich sukcesem było wprowadzenie Wisły do LE! Owszem przypisano pierwszy sukces Okuce ale bez przesady - ta waleczność, gra do końca była zasługą Petrescu.
Również za obu trenerów nie miałem wrażenia, że Wisła odpuszcza i snuje się po boisku, mogło brakować świeżości ale nie ambicji i walki do końca.

Chciałbym podkreślić raz jeszcze, że o ile za Dana grająca topornie Wisła nie zachwycała i odniesienia do lepiej grającej (ładniej) były nie tak dalekie o tyle za Roberta wspomnienia Wisły grającej z polotem i skutecznie były już bardzo odległe.

No i obaj trenerzy mieli pewien deficyt strzelających napastników :)

Dzimi 30.08.2011 19:02

Cytat:

„W środę również będziemy trenować przed południem, w czwartek czeka nas mecz towarzyski, a od piątku do niedzieli zawodnicy będą mieli wolne” – dodał Robert Maaskant.
Panie Robercie, dość tych wakacji. Czy wszystko w naszej grze jest tak świetne i poukładane? czy naprawdę nie ma nic do poprawy? Teraz jest na to czas, później go już nie będzie.

blanco 30.08.2011 19:09

Pisałem to w innym temacie, ale widzę,że ten jest bardziej odpowiedni:

Marzy mi się,żeby Wisła grała mocnym pressingiem , zawodnicy wykonywali dużo ruchu bez piłki i byśmy wymieniali jak najwięcej podań , tak jak np. w meczu z Bełchatowem ( 580 ) , ostatnimi czasy w ogóle nie szanujemy piłki ( Apoel na R22 jedynie 235 ! ) .
Jeśli uda nam się spełnić te 3 warunki będziemy bardzo mocną drużyną , coś w stylu zespołów z La Liga , do których jednak nie jest nam tak daleko jak się wydaje .
Po meczu ze Śląskiem coś w Maaskancie pękło .
Graliśmy wtedy naprawdę ładnie dla oka , nawet Legionista z naszego forum , bodajże Krzysztof Grabski pisał,że gramy z polotem jak Barca i nam tego zazdrości. Regres w tym elemencie gry jest bardzo niepokojący, zwłaszcza,że doszło do pierwszej jedenastki dwóch gości dobrych technicznie , stworzonych do takiej gry ( Nunez & Iliev to bez dwóch zdań bardziej finezyjny duet niż Sivakov & Kirm ).

TOMEK 11 30.08.2011 20:55

jeśli już o stabilizacji mówimy to trenerzy mistrzów 6 najlepszych lig Europy:

Sir Alex Ferguson 655 meczów/132 zawodników= 4,96 piłkarza na mecz
Rudi Garcia 159 meczów/44 zawodników=3,61 piłkarza na mecz
Josep Guardiola 187 meczów/52 zawodników=3,59 piłkarza na mecz
Jürgen Klopp 126 meczów/48 zawodników=2,62 piłkarza na mecz
André Villas-Boas 58 meczów/28 zawodników=2,07 piłkarza na mecz
Massimiliano Allegri 51 meczów/34 zawodników=1,50 piłkarza na mecz

...

Robert Maaskant 42 mecze/38 zawodników=1,10 piłkarza na mecz


wniosek? wniosek jest prosty zgrywasz wszystko żeby ci goście się znali na pamięć jednocześnie wywalając najsłabsze elementy

murray 30.08.2011 21:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez blanco (Post 1158453)
Po meczu ze Śląskiem coś w Maaskancie pękło .
Graliśmy wtedy naprawdę ładnie dla oka , nawet Legionista z naszego forum , bodajże Krzysztof Grabski pisał,że gramy z polotem jak Barca i nam tego zazdrości. Regres w tym elemencie gry jest bardzo niepokojący, zwłaszcza,że doszło do pierwszej jedenastki dwóch gości dobrych technicznie , stworzonych do takiej gry ( Nunez & Iliev to bez dwóch zdań bardziej finezyjny duet niż Sivakov & Kirm ).

Mecz ze Śląskiem uzmysłowił Maaskantowi, że wszystkie mecze, w których Wisła miała wielką przewagę i mogła sobie pozwolić na agresywny atak pozycyjny, rozgrywane były z totalnymi melepetami. Wystarczy ekipa, która pokaże, że ma jaja i zagra odpowiedzialnie, by Biała Gwiazda miała spore problemy. Doszło też do tego typowy minimalizm i nonszalancja. Holender zorientował się, że w pucharach będzie grał z zespołami, dla których nazwa Wisła to jedynie dzwonienie w kościele. Bez jakichkolwiek skojarzeń. Krakowska piłka? Wielokrotny mistrz? Takie rzeczy tylko w Polsce.
Przypominam, że mecze bezpośrednio poprzedzające zdobycie Mistrza przez Wisłę to wyjazd na Lechii, która wtedy była w gazie oraz mecze u siebie z Amicą i Derby. Siłą rzeczy piękna gra musiała zostać wykluczona.
Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa. Jeśli drużyna ma niezgraną linię obrony, która miewa częste przebłyski ciamajdowatości, to jak powinna grać? Ofensywnie, by liczyć słabość przeciwnika? Czy defensywnie, by jak najwięcej zawodników pomagało tym z tyłu? Chyba to drugie.
Ale oczywiście wielcy znawcy napiszą, że Wisła to nie powinna schodzić z połowy rywala i grać 4-4-2, bo tak Kasperczak grał z Schalke i było zajebiście.
Nie jesteśmy zespołem, który może podjąć ryzyko gry ofensywnej. Trzeba zgrać obronę i stopniowo przechodzić do gry ofensywnej. Na razie muszą wystarczyć schematy rozgrywania akcji i indywidualne rozegrania Meliksona, Ilieva czy Małeckiego. Potem można liczyć na tici-takę czy jak to się tam mówi.
Mierzmy siły na zamiary. Sukces rodzi się w bólach. Przypominam, że rok temu był Karabach. Chwilę później śpiewaliśmy: "nigdy nie spadnie, Wisełka nigdy nie spadnie". Teraz jesteśmy w miejscu, które w tamtym czasie nie byłoby ponad stan, a czymś znacznie więcej. Oczywiście spoko byłoby być w tej LM, ale teraz nie jest źle. Niech no chociaż o nas usłyszą i za rok to inni będą się przeciwko nam bronić.
Czego sobie i wam życzę.

Dzimi 30.08.2011 21:13

TOMEK 11 - kłaniają się podstawy matematyki.

655 meczów/132 zawodników to 4,96 meczy na piłkarza, a nie piłkarzy na mecz. Im większy wskaźnik tym lepiej, bo tym więcej meczy rozegrał dany piłkarz. Niski wskaźnik oznacza małą stabilizację.

FraMat 30.08.2011 21:25

Cytat:

Pierwotnie napisane przez murray (Post 1158509)
.
Nie jesteśmy zespołem, który może podjąć ryzyko gry ofensywnej. Trzeba zgrać obronę i stopniowo przechodzić do gry ofensywnej. Na razie muszą wystarczyć schematy rozgrywania akcji i indywidualne rozegrania Meliksona, Ilieva czy Małeckiego. Potem można liczyć na tici-takę czy jak to się tam mówi.
Mierzmy siły na zamiary. Sukces rodzi się w bólach. .

http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:A...dz5-Kv7s7t&t=1
Powtarzam to od kilku lat. Szkoda, że niektórym się wydaje, że nalezy stawiac tylko na atak bez zadnych zabezpieczeń

milosz 30.08.2011 21:26

A Ja powtórzę że 5 (Nunez, Iliew, Diaz, Lamey, Jovanović) zagrało z Apoelem w końcowych minutach (toż to połowa drużyny, nie licząc bramkarza) i jest z nami od 1,5 miesiąca. Czyli zgranie ekipy to fundament.
Drugą sprawą jest taktyka, wysoki odbiór piłki i jej klepanie niczym Barcelona która to była budowana przez Holendrów (hmm te duże ilości podań to taka nasza krakowska piłka tyle ze pamiętam jak kiedyś była mocno krytykowana, ot zawsze kwestia skuteczności jest priorytetowa). Tyle że do licha , holenderska piłka jest ofensywna i tego oczekiwałbym od Maaskanta. Choć rozumiem i przyjmuję argumenty o zgrywaniu wpierw obrony.
I wreszcie pytanie o styl wiąże się z grą konkretnych wyborów personalnych. Chodzi mi o egoizm Małeckiego, jak i zbyt rzadkie a jakże skuteczne podłączanie się do gry ofensywnej Wilka. Jest też kwesta niechęci do koncepcji Melikson, Garguła, Iliew… a przed nimi Genkow, lub Biton. Wreszcie jest pytanie o Diaza, dlaczego na LO nie Jovanović lub Nunez. Pytanie też o Kirma, bo jeśli jest zdrowy (!?) Boguski, a do dyspozycji (Jeśli Garguła grałby na środku) mielibyśmy wspomnianych Iliewa i Meliksona to z ławki wchodziłby …Małecki i np. Boguski a nie Kirm i jestem zdania że to byłby bardziej pożyteczne dla drużyny niż aktualnie realizowane koncepcje, ale nie musze mieć racji, choć jestem do niej przywiązany
:) .

Dzimi 30.08.2011 21:46

Cytat:

Pierwotnie napisane przez FraMat (Post 1158518)
Szkoda, że niektórym się wydaje, że nalezy stawiac tylko na atak bez zadnych zabezpieczeń

Szkoda, że aktualnie stawiamy tylko na obronę całym zespołem, bez żadnego ataku. Tak się niestety nie da wygrywać meczy, bo żeby to robić trzeba jednak strzelać gole.

blanco 30.08.2011 21:47

Murray , oczywiście przyjmuję Twoje argumenty bo są bardzo sensowne, mimo to Robert mógłby spróbować znowu tego ataku pozycyjnego , zwłaszcza ,że ta obrona funkcjonuje już o wiele lepiej gdy gra Kew , co skutkuje lepszym rozpoczynaniem ataków. Mamy teraz wszystko, by tego dokonać : jakość i stabilizację.

Chciałbym znowu odnieść się jednak do gry tym cholernym pressingiem , bo wtedy możemy groźne akcje rywala niszczyć w zalążku, a nawet zmuszać ich do katastrofalnych błędów , zwłaszcza w T-Ekstraklasie , bo polskie ekipy nie mają zbyt wiele dobrych technicznie zawodników.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez ziz99 (Post 1158527)



Świetny post, w dodatku poparty obiektywnymi faktami. Pisałem kilka razy podobnie ale nie miałem tych liczb. Pamiętam, że z Bełchatowem do przerwy było chyba posiadanie koło 75% (szok). Marzy mi się powrót do tej gry, nawet kosztem kilku wtop w okresie "docierania".

Dzięki , http://www.sportowefakty.pl/pilka-no...-wisly-krakow/
Miło czytało się wtedy ten artykuł , w sumie teraz też,bo jak się okazało ta Wisła zdobyła mistrzostwo i w pewnym stylu awansowała do Ligi Europejskiej.
Na uwagę zasługuje też fakt,że bramkę na 3:1 Czarka poprzedziło 25 celnych podań ( około 2 minuty gry !) , to naprawdę , świetny wynik.
Aha i jeszcze jedno , APOEL na R22 wymienił około 450 podań , także świetny rezultat , zwłaszcza w starciu z dobrą drużyną, czyli Białą Gwiazdą.

ziz99 30.08.2011 21:47

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Smok (Post 1158226)
Te podania na jeden kontakt z celnością co do milimetra na odległości kilkunastu-kilkudziesięciu metrów uznałbym jednak za wirtuozerię i to one są kluczem, że Barca potrafić zgnoic KAŻDA DRUŻYNĘ. ...

95% podań w Barcelonie to jednak te kilkunastometrowe, choć w tym meczu zdarzyło się kilka dłuższych, co jak na nich to mnie nawet zaskoczyło. Te "krótkie" to żadna sztuka dla profesjonalnego piłkarza. Sztuką jest tutaj raczej chirurgiczne i inteligentne podchodzenie do gry.

Cytat:

Pierwotnie napisane przez blanco (Post 1158453)
Pisałem to w innym temacie, ale widzę,że ten jest bardziej odpowiedni:

Marzy mi się,żeby Wisła grała mocnym pressingiem , zawodnicy wykonywali dużo ruchu bez piłki i byśmy wymieniali jak najwięcej podań , tak jak np. w meczu z Bełchatowem ( 580 ) , ostatnimi czasy w ogóle nie szanujemy piłki ( Apoel na R22 jedynie 235 ! ) .
Jeśli uda nam się spełnić te 3 warunki będziemy bardzo mocną drużyną , coś w stylu zespołów z La Liga , do których jednak nie jest nam tak daleko jak się wydaje .
Po meczu ze Śląskiem coś w Maaskancie pękło .
Graliśmy wtedy naprawdę ładnie dla oka , nawet Legionista z naszego forum , bodajże Krzysztof Grabski pisał,że gramy z polotem jak Barca i nam tego zazdrości. Regres w tym elemencie gry jest bardzo niepokojący, zwłaszcza,że doszło do pierwszej jedenastki dwóch gości dobrych technicznie , stworzonych do takiej gry ( Nunez & Iliev to bez dwóch zdań bardziej finezyjny duet niż Sivakov & Kirm ).

Świetny post, w dodatku poparty obiektywnymi faktami. Pisałem kilka razy podobnie ale nie miałem tych liczb. Pamiętam, że z Bełchatowem do przerwy było chyba posiadanie koło 75% (szok). Marzy mi się powrót do tej gry, nawet kosztem kilku wtop w okresie "docierania".

Przez pryzmat systemu gry Barcelony, czy bardziej z naszej "półki" APOEL-u, Maaskant powinien sobie wziąć dwie zasady pod rozwagę:

"Lepiej pracować mądrze niż ciężko" oraz zasadę Pareto 80/20

emjot 30.08.2011 21:54

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Dzimi (Post 1158447)
Panie Robercie, dość tych wakacji. Czy wszystko w naszej grze jest tak świetne i poukładane? czy naprawdę nie ma nic do poprawy? Teraz jest na to czas, później go już nie będzie.

:lol:
przecież się zmęczyli
cza im odpoczynku :lol:

murray 30.08.2011 21:59

Cytat:

Pierwotnie napisane przez blanco (Post 1158526)
Murray , oczywiście przyjmuję Twoje argumenty bo są bardzo sensowne, mimo to Robert mógłby spróbować znowu tego ataku pozycyjnego , zwłaszcza ,że ta obrona funkcjonuje już o wiele lepiej gdy gra Kew , co skutkuje lepszym rozpoczynaniem ataków. Mamy teraz wszystko, by tego dokonać : jakość i stabilizację.

Chciałbym znowu odnieść się jednak do gry tym cholernym pressingiem , bo wtedy możemy groźne akcje rywala niszczyć w zalążku, a nawet zmuszać ich do katastrofalnych błędów , zwłaszcza w T-Ekstraklasie , bo polskie ekipy nie mają zbyt wiele dobrych technicznie zawodników.

Pressing pressingowi nierówny. Żeby go skutecznie wykonywać, musi być porządnie i odpowiedzialnie przygotowany. W przeciwnym wypadku w meczu możemy mieć do czynienia z marną jego podróbką. Największy ból polegać wtedy będzie na niepotrzebnym marnowaniu energii piłkarzy. Borussia kilka lat musiała pracować na to, by pressingiem wygrać ligę. Żeby u nas ten element osiągnął pożądane efekty, sporo wody w Rudawie upłynąć musi.
Życie to nie FM, gdzie pressing polega na przesunięciu suwaka. To hektolitry potu wylane na treningu i spora praca. Maaskant dobrze wie, że użycie agresywnego pressingu może odbić się czkawką. Choć nie stosujemy go na szeroką skalę, już teraz widać, że sporo pracy przed nami. Radzę spojrzeć na pierwszy mecz w Łoweczu i poczynania w asekuracji Czarka Wilka. O wolnych bokach w obronie w Nikozji chyba wspominać nie muszę.
Mówię oczywiście o meczach pucharowych, gdzie liczy się 90 minut i każdy błąd to strata miejsca w rankingu, pieniędzy i prestiżu. W lidze do zwycięstwa niewiele trzeba. W zasadzie tylko zaangażowanie.

Wojtas 30.08.2011 22:05

Panowie taka prawda ze mysmy wiedzieli ze kadrowo na Lige Mistrzow jestesmy zaslabi i tam poprostu (na dzis) niepasujemy.

To to beznadziejne 1;0 u nas z Apoelem dalo nam apetyt ze "jak nie teraz to kiedy".


Media jak te katarynki wkołko trabiły ze to jedna jedyna szansa-gówno prawda ten zespol nie byl gotowy na LM i ten placz lament,krytyka po odpadnieciu na Cyprze byla poprostu smieszna.Wiedzieli ze Wisla na Europe jest za slaba(bo z kim ,jednym Meliksonem?) ,narobili szumu ,zeby potem zgnieść,zgnoić-to jest poziom polskiego dziennikarstwa w Polsce-a jest on jeszcze nizej niz poziom naszej piłki.

wolfy 30.08.2011 22:08

Cytat:

Pierwotnie napisane przez flamengista (Post 1158279)
Ale jeśli patrzeć na sytuację w polskiej lidze, która jest dla nas najważniejszym punktem odniesienia - to sytuacja wygląda inaczej. Nie jest to wątek o piłkarzach i poziomie sportowym, ale tak - Garguła jest jak na polskie warunki świetnym zawodnikiem i w lidze może z powodzeniem zastąpić Maora Meliksona.

Otóż nie - ja pisałem o polskiej lidze. Garguła nie mieści się w pierwszej dziesiątce pomocników ligowych. Jak dotąd ilekroć dostawał szansę pokazywał, że się nie nadaje. Pora przestać żyć przeszłością.

Ja tu ostatnio czytam takie same opinie jak za Petrescu - że Wisła z TAKIM składem to powinna...
No właśnie, z jakim?

Kurz 30.08.2011 22:32

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wolfy (Post 1158538)
Otóż nie - ja pisałem o polskiej lidze. Garguła nie mieści się w pierwszej dziesiątce pomocników ligowych. Jak dotąd ilekroć dostawał szansę pokazywał ,ze się nie nadaje. Pora przestać żyć przeszłością.

Ja tu ostatnio czytam takie same opinie jak za Petrescu - że Wisła z TAKIM składem to powinna...
No właśnie, z jakim?

Wolfy, trzeba przyzwyczaić się do tego, że wartość Wisły w oczach wielu fanów jest delikatnie mówiąc "przeszacowana". Stąd tyle później narzekań i histerii. Wystarczy poczytać sobie tematy o naszej grupie w LE. Dla niektórych Twente czy Fulham to pestka, spokojnie do pyknięcia. W każdym razie, wielu dyskutantów ocenia naszą obecną grę poprzez pryzmat Wisły sprzed 8 lat, nie za bardzo biorąc pod uwagę fakt, że tamtej drużyny już nie ma, takiej przewagi nad resztą już nie ma i tamtej ligi już nie ma. Pewnie mało kto zwrócił uwagę na to, że w 10 najlepiej zarabiających piłkarzy ekstraklasy jest tylko 2 może 3 Wiślaków, że nasz klub ma już tylko jeden z czterech najwyższych budżetów, że nawet dla klubów spoza najbogatszej piątki zaspokojenie finansowe przynajmniej połowy Wisłlaków nie byłoby problemem. Co więcej, jak się zdejmie klapki z oczu daje się zauważyć, że i w Widzewie i Górniku, Lechii czy Śląsku grają zawodnicy, nie ustępujący naszym, których powitalibyśmy z otwartymi ramionami.

wolfy 30.08.2011 22:41

Cytat:

Pierwotnie napisane przez Kurz (Post 1158547)
Wolfy, trzeba przyzwyczaić się do tego, że wartość Wisły w oczach wielu fanów jest delikatnie mówiąc "przeszacowana". Stąd tyle później narzekań i histerii. Wystarczy poczytać sobie tematy o naszej grupie w LE. Dla niektórych Twente czy Fulham to pestka, spokojnie do pyknięcia. W każdym razie, wielu dyskutantów ocenia naszą obecną grę poprzez pryzmat Wisły sprzed 8 lat, nie za bardzo biorąc pod uwagę fakt, że tamtej drużyny już nie ma, takiej przewagi nad resztą już nie ma i tamtej ligi już nie ma. Pewnie mało kto zwrócił uwagę na to, że w 10 najlepiej zarabiających piłkarzy ekstraklasy jest tylko 2 może 3 Wiślaków, że nasz klub ma już tylko jeden z czterech najwyższych budżetów, że nawet dla klubów spoza najbogatszej piątki zaspokojenie finansowe przynajmniej połowy Wisłlaków nie byłoby problemem. Co więcej, jak się zdejmie klapki z oczu daje się zauważyć, że i w Widzewie i Górniku, Lechii czy Śląsku grają zawodnicy, nie ustępujący naszym, których powitalibyśmy z otwartymi ramionami.

Tyle, że to paranoja jeśli Maaskant miałby zapłacić za to, że udało mu się (przy odrobinie szczęścia) wycisnąć z naszych piłkarzy maksimum w kilku meczach.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia? No to pora przejść na dietę...

Kurz 30.08.2011 22:50

Cytat:

Pierwotnie napisane przez wolfy (Post 1158549)
Tyle, że to paranoja jeśli Maaskant miałby zapłacić za to, że udało mu się (przy odrobinie szczęścia) wycisnąć z naszych piłkarzy maksimum w kilku meczach.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia? No to pora przejść na dietę...

Mam nadzieję, że nie zapłaci. Chciałbym również, że klub nadal odważnie i konsekwentnie realizował politykę budowania lepszej Wisły, bo to teraz zdecydowanie najważniejsza sprawa.

Dzimi 30.08.2011 23:58

http://www.youtube.com/watch?v=wAnHh...layer_embedded

no jakbyśmy tak grali przeciw APOELowi, Liga Mistrzów była by przy R22. Ale woleliśmy kurczowo trzymać się własnego pola karnego w 11, i atakować sporadycznie jednym Genkovem, więc skończyło się jak skończyło. Sami wystawiliśmy się na pożarcie, tak się nie robi.

pit5791 31.08.2011 06:28

Murray słusznie zauważyłeś u Maaskanta syndrom Śląską.
Tamta porażka ciągnie się za nami do dzisiaj, biorąc pod uwagę styl gry.
Ale nie zgadzam się z twoimi argumentami.
Po meczu ze Śląskiem podstawowym wnioskiem jaki powinien wyciągnąć Maaskant było to, że kompletnie nie potrafimy wywalczać i przede wszystkim wykonywać stałych fragmentów gry (wolne, rożne), oddajemy za mało strzałów z dystansu, oraz skrzydłowi i napastnik wchodzą zbyt głęboko w linię obrony przeciwnika, co powoduje, że tracą atut szybkości i są nieobecni przy pressingu i asekuracji.
A Maaskant stwierdził, jesteśmy za słabi więc brońmy się i grajmy z kontry, wszyscy oczywiście wiedzą, że obrona jest najlepszą formacją Wisły!

1. Jak do tej pory Wisła wykonuje rzuty rożne wszyscy widzą, a nasz coach, zamiast to ćwiczyć, to wysyła grajków na urlop ponieważ są przemęczeni :) no comments

2. Dodatkowo, bardzo słabo Wisła wyprowadzą piłkę i tutaj też nie widać poprawy.
Jeśli drużyny klasy Lechii taką naszą słabość wykorzystują to w pucharach europejskich nikt nie będzie wiedział, że to jest nasza słaba strona?

3. Gramy dwoma defensywnymi pomocnikami, co moim zdaniem jest porażka, można tak grać przeciw Barcelonie, ale nie Lechii Gdańsk. Dodatkowo defensywni pomocnicy i napastnik za późno włączają się do wysokiego pressingu, (coraz rzadziej stosowanego, a jak jest on skuteczny pokazał nam Apoel), dlatego jest on nie skuteczny.

4. Atak, ciągle Wisła nie ma nawyku, że przy wrzutce z boku boiska, zawsze ktoś musi wchodzić na bliski słupek, zamknięcie na drugi słupek oraz na linię pola karnego.

To są wszytko proste przecież sprawy, ale dlaczego Wisła nie potrafi ich poprawić nie mam pojęcia.
Nie wymagam przecież od zawoników, umiejętności technicznych pozwalających za każdym razem wyjść spod podwajanego i potrajanego pressingu jak to potrafią zawodnicy Barcelony, czy też, silnego i precyzyjnego podania prostopadłego po ziemi na 20m (dawniej była wymówka, że nierówne boisko i się nie da, jaka jest teraz wymówka), oraz ostatnie największe nieosiągalne marzenie, żeby przyjmowana piłka nie odskakiwała na 5 metrów i była przyjmowana od razu w kierunku akcji :) marzenia :)

dynek.pl 31.08.2011 11:21

Cytat:

Pierwotnie napisane przez FraMat (Post 1158375)
Jeśli chodzi o Maaskanta to sytuacja w pewnym stopniu przypomina to, co było z Petrescu.
Pierwszy sezon - zarowno Peterscu jak i Maaskant (ktorzy nawiasem mowiac chcieli Wisłę uczyć dokladnie tego samego- twardej gry obronnej całej drużyny, która ma po pewnym czasie nabierac pewnosci w ofensywie bazującej na przyslowiowym 0 z tyłu, a więc gry zupełnie niepodobnej do ładnej krakowskiej szkoły wymiany dziesiątek krótkich podań po ziemi) osiągneli to, co chcieli - drużyna zaczeła realizować te trudne założenia mimo, że gra zaczeła optycznie, dla niefachowcow wygladac gorzej. mało tego osiągneli sukces sportowy, bo Maaskant zdobył mistrzostwo, a Petresu był o krok od niego (gdyby nie Wdowczyk i dziwna seria zwycięstw Legii).
Poczatek drugiego sezonu był już inny. Drużyny Petrescu i Maaskanta grały poniżej oczekiwań, remisując(w przypadku Dana) z Arką, Lechem Pogonią i Łęczną a w przypadku Roberta z Widzewem, Polonią i Koroną, odnosząc porażkę z Lechią. Przy czym gra w przypadku obydwu drużyn nie zachwycała.
W Wiśle te kilka lat temu zabrakło zaufania i determinacji, a Peterscu wrócił do Rumunii, gdzie równiez w pierwszym sezonie osiągnął sukces sportowy zachowując swoją drużyne w Lidze. Drugi sezon zaczał się dla Unirei nienadzwyczajnie. Gra była poniżej oczekiwań, ale zarząd wytrzymał presję i w konsekwencji Unirea skończyła sezon w czołowce, (awansując do pucharów) co było powyżej oczekiwan i mozliwości. Niewatpliwy skces. To jednak malo. Trzeci sezon Dana to w końcu drużyna nie tylko poukładana, ale grająca wysmienicie taktycznie i łatwo zdobywająca mistrzostwo, dzięki czemu awansowała do fazy grupowej LM.

Dzisiaj wielu żałuje, że nie stac nas było na cierpliwość w dawaniu mozliwości pracy Rumunowi. Dlatego sądze, że nie powinno się powielać tego samego błędu z Maaskantem. Ta drużyna jest budowana i ma olbrzymi potencjał, by pod tym trenerem przestac grac polską, ligową piłke, a przejść (w bólach z pewnością) na wyższy poziom sportowy.
Łatwo jest krytykowac, gdy przechodząc na wyższy etap nie gramy już aż tak ładnej, widowiskowej dla ka piłki jaką wielu by chciało, ale nieskutecznej w Europie, ale tez nie gramy jeszcze tej trudniejszej, mniej widowiskowej piłki, która będzie za jakiś czass kuteczna w Europie.
Ja, ze spokojem czekam na to, co zrobi trener i pion sportowy licząc, że nie zderzą się z pochopnymi, niecierpliwymi decyzjami góry.

Jestes mistrzem PR- u :D
moge zapytac skad takie zaufanie do Maaskanta ?
bo ja oczywiscie jestem za stabilizacja tylko mam watpliwosci czy akurat Holender to jest ta wlasciwa osoba

Z Petrescu bylo jakoś inaczej, moze dlatego, ze byl jakąś osobistoscia sam w sobie ale pamietam, ze pierwsza runde mial calkiem dobra, zwyciestwo na Legii nawet jesli ta juz o nic nie grala, swietny sparing z Celticiem nawet jesli to tylko sparing. Nawet w tym nieszczesnym meczu z Iraklisem gralismy lepiej, kreowalismy sytuacje, byl jakis pomysl/styl.
Do tego Dan nie dostawal takich prezencikow od dyrektora sportowego jak Holender.
Do tego nigdy nie slyszalem z jego ust takich bzdur: jak to mielismy duzo sytuacji w pierwszym meczu ze Skonto, jak to uciszymy stadion w Nikozji, jak to mamy jakas jakosc i w pierwszych minutach meczu z Lechia moglismy nastrzelac bramek.

Jeszcze teraz Maaskant zrobil im i sobie dlugi weekend.

Basalaj powiedzial w "PN", ze ogolnie nasze kwalifikacje do LM ocenia negatywnie choc trener zrealizowal plan minimum,
a jesli chodzi o oczekiwania to chcialby zobaczyc ladna gre - moze byc trudno.

Pojawia sie kilka komentarzy o slabym skladzie. No nie wiem - mamy kilku reprzentantow swoich krajow z przodu czy ich selekcjonerzy tez sie myla ? czy naprawde to sa takie lamagi, ze nie da ich sie nauczyc rozegrac akcji skladajacej sie z kilku podan ?


Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 00:43.

Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl