![]() |
Cupiał nie podda się i jeszcze udowodni ile znaczy Wisła.Cupiał nie jest typem czlowieka który przegrywa ,dlatego myslę,że jeszcze zobaczymy wielką Wisłe.
Zresztą to tylko buraczana liga,tutaj wystarczy kilka przemyslanych transferów i z marszu można stać się faworytem do mistrzostwa. |
I tak i nie. Rozbija się wszystko o kasę i chęci.
Postulat Nesty z gruba kreska jest fajny i generalnie się z nim zgadzam, tyle że powątpiewam czy takie nowe otwarcie teraz ma sens. Moim zdaniem nie ma na to klimatu. Lukasz. |
Klimat? Co masz na mysli?
My nie jestesmy Odra Wodzislaw zeby byl klimat. Jestesmy klubem z 100 letnia tradycja, 30 tys stadionem i rzesza kibicow wiec jestesmy skazani na sukces tylko potrzeba to rozumiec i umiejetnie kierowac klubem zeby potrafic to wykozystac. Cupial jako wlasciciel swojej zabawki ma zasrany obowiazek dbac o to zeby bylo dobrze. Na biednego nie trafilo wiec powinien siegnac do kieszeni i kropka. Jesli nie ma juz na to ochoty niech poprostu sprzeda udzialy lub zrzeknie sie ich na rzecz kibicow, wtedy nikt od nikogo nie bedzie nic oczekiwal i sami postaramy sie pchac nasz ukochany klub. Bycie wlascicielem Wisly zoobowiazuje dlatego niech sie poprostu okresli bo w obecnej sytuacji klub popada w marazm. |
Cytat:
Jestem pewny, że po takim wpisie BC pójdzie po rozum do głosy albo się zrzeknie Wisły na rzecz kibiców:) |
Miałem na myśli klimat polityczny, finansowy, sportowy, trend czy modę. Wszystko do kupy.
Ten sezon sportowo mamy z głowy. Finansowo musimy stanąć na nogi, Bednarz musi skończyć sprzątać a jego pomysł na Wisłę musi się wypalić. Z drugiej strony nie siedzę w kieszeni Cupiała ale z racji obecnych wydarzeń widać nie chce topić pieniędzy w nieskończoność. Kontrakty niechcianych muszą się skończyć. Sensowny dla nas czas na inwestycję to chyba lato przyszłego roku. Zacząć trzeba od infrastruktury (już) potem zatrudnić piłkarzy i trenera (latem). Jeśli mówimy o wielkim otwarciu za sensowne pieniądze. Chyba że mówimy o przepuszczeniu kasy - wtedy możemy dać ją Jackowi już dziś - wyda na długi i zrobi kilka wybitnych transferów. Trzeba tez patrzeć na to co robią inni - na Solorza, ITI czy Wojciechowskiego - nikt dziś z nich przesadnie nie inwestuje w piłkę lub tez się wycofał. Wypada zastanowić się dlaczego tak się dzieje, wszakże pieniądze mają. Cupiał tez nie ma ochoty i określił się dawno jasno - nie da upaść Wiśle choć czas przesadnych inwestycji się skończył. "Jestesmy klubem z 100 letnia tradycja, 30 tys stadionem" jest na jednej szalce wagi a po drugiej cała masa innych problemów w tym finanse. Wymieniasz koronny argument po lewej stronie a o stanie wagi decydują niuanse po prawej (ja to nazywam klimatem do inwestycji). Lukasz. |
Kazdy klub ma swiecie ma wieksze lub mniejsze problemy finansowe ale nie rozwiazuje ich sie kosztem obnizania poziomu a czym sie rozumie zmniejszeniem zainteresowania ze strony kibicow. Bo kibic to pieniadz i lojalny klient jakiego nie ma zadna firma na swiecie. Pikniki, ultrasy czy bojownicy, kazdy jest wazny i kazdy na swoj sposob kocha wlasny klub ale wypadkowa jest wspolna i kazdemu na sercu lezy dobro ukochanego klubu.
30 tysieczny stadion? Przeciez to maszynka do zarabiania pieniedzy, tylko trzeba umiec go sprzedac, trzeba zadbac o kibica zeby czul radosc z swojej pasji i zeby dumnie wracal do domu i z niecierpliwoscia czekal na kolejny wypadzik. Tak sie sklada ze mam wykupiony membership w West Ham gdyz rodzinka w uk i czasami mam okazje tam zasiasc ale nie chodzi o to ze place 30f gdyz mam, place bo otrzymuje w zamian cos od klubu ktoremu pomagam. Wiadomo ze szalik i odznaka w ladnym pudelku to niewiele za to kwote jednak nie o to w tym chodzi. Wiem ze oni dbaja o to zeby byc zadowolonym i poinformowanym. Co weekend po kolejce otrzymujesz na email wyczerpujacy referat od Sama A. na temat druzyny i postawy meczowe, slusznosci podjetych zmain i decyzji. Taka glupota ale cieszy fakt ze ktos sie fatuguje fachowo wytlumaczyc przyczyny porazki/zwyciestwa a nie jakies slodkie .......enie do kamery. O kolorowej obszernej ofercie sklepu klubowego wysylanego na domowy adress nie wspomne. To wlasnie w postawoe wobec fanow jest problem w Polsce, klient nasz pan tutaj nie ostnieje. |
Dariook popieram w całości. Też uważam że strasznie u nas kuleje obsługa kibica. I przykład West Hamu akurat (bardzo im kibicuje od dawna) jest moim zdaniem bardzo dobry. Nie jest to potęga ligi angielskiej i też nie było u nich różowo bo poprzedni sezon rozgrywali w nizszej lidze po spadku. A mimo to wydaje mi się że nawet wtedy potrafili zatrzymać i zainteresować kibica drogą o powrót do Premier League. A teraz wiedzie im się całkiem całkiem w lidze. Wole nie myśleć co by się działo u nas w przypadku (odpukać ) spadku... Ogólnie byłbym za szerszą współpracą między naszym klubem a West Hamem i można by wysłać do nich naszych geniuszy marketingu i zarządzania na jakieś szkolenie :P
|
Też się zgadzam.
Tylko zauważ ze u nas klient nie oczekuje szalika, e-maila czy traktowania jak 'klienta'. Częściej słyszę: 'Wisła to My(Ja)' a nieczęsto słyszę: 'Klient Wisły to Ja (płacę i wymagam)'. Klientów między nami kibicami się nie szanuje - pożeracze kiełbasek, obwarzanków traktowani są z lekką szyderą. Z drugiej strony - co klub może zaoferować 'gratis' komuś kto za 100 zł kupuje karnet (po kosztach)? Póki co oferuje przetrzepanie na bramce i darmowe zdjęcie wraz z dowodem za co płaci.... wchodzący. Paradoksem jest to (a przeczytane w komentarzach na stronie SKWK) iż traktowanie kibiców na sektorach E i innych jest o wiele lżejsze niż na C. Wszem wiadoma sprawa. Czyli następny dowód na to że wierny kibic nie oczekuje jakości - jakość ma na sektorze E kosztem wymogu posadzenia pośladków na swoim krzesełku (czyli zachowania się jak klient). Różnica w karnecie to 55 zł - dzielone na 7 meczy daje 7.86 zł na mecz za większy standard i normalne traktowanie. Kwota niemała ale i niewygórowana. Jeśli więc postawię postulat ze na stadionie nie ma klientów to daleko będę od prawdy? Co jeśli mam choć w części rację - czy nadal można twierdzić ze stadion to maszynka do zarabiania pieniędzy? Lukasz. Edit: Może to mało reprezentatywny przykład ale pierwszy z brzegu. Na pytanie "Mam do Ciebie pytanie. Ile w tym roku wydałes pieniędzy na produkty marki Volvo, produkty Wisły Kraków z oficjalnego sklepiku czy koncerty w klubie Studio?" Pada odpowiedz: Volvo - 0 zł (wole Mazdę ) sklepik - 0zł ( nie cieszy mnie koszulka z logo S.A ,z białą gwiazdą chętnie kupiłbym ) Studio - 0 zł (nie interesuje się za bardzo tym co tam się odbywa ) To jakim klientem jesteśmy dla reklamodawcy albo klubu? Przeciętnym. P.S. Cytat z dyskusji w temacie dotyczącym protestu/bojkotu meczu z Górnikiem. http://www.wislakrakow.com/forum/sho...0&postcount=38 |
Tak jesteś blisko prawdy.
Bo pojęcie klient powinno dzialać tylko w jedną stronę mianowicie klub <---- kibice. Na stadion przychodzisz nie jak po odbiór produktu tylko dla emocji i swojej pasji czyli Wisły Kraków. Dlatego nazywanie kibiców klientami przez nas samych jest po prostu błędne. "Wisła to MY" jest święta prawdą, Jestem kibicem Wisły - Płacę więc pomagam... tak powinna brzmieć nasza definicja, bo Ameryki nie odkryję gdy stwierdzę ze to właśnie na kibicach buduje się wielkie fundamenty i głównie dzieki ich pieniądzom kluby się utrzymują na powierzchni. Im szybciej się u nas to zrozumie tym lepiej dla nas wszystkich. Tam to rozumieją i dlatego szanują wiernego kibica. Membership to nie jest dodatek gratis do karnetu jak domniemam błędnie zrozumiałeś więc nie widzisz u nas na to potrzeby, to coś jak by " Program Lojalnościowy - oficjalna karta członkowska". za 30f. Dzieki temu wynalazkowi, wierni kibice mają zagwarantowane pierwszeństwo wykupu biletu, nie muszą się martwić że może dla nich nie być miejsca w "świątyni" . Gdyż dopiero na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem reszta biletów trafia do otwartej sprzedaży. Jakie korzyści płyną z posiadania membershipa w sezonie 2011/12 ? - 50% zniżka cen biletów na dwa mecze w sezonie - Dwukrotna 10% zniżka na zakupach - Bon towarowy Macron w postaci 10 funtów na zakupy w oficjalnym sklepie West Ham'u - Zaproszenie na pierwszy trening w sezonie - Pamiątkowy upominek w postaci szalika , odznaki, breloczka oraz książeczki o historii Thames Ironworks - Tańsze opłaty Czy warto wspomóc klub i przy okazji uszczypnąć coś dla siebie? Odpowiedzcie sobie sami. U nas jest kilka problemów które ciężko obecnie przeskoczyć. - Stadion świeci pustkami ... Wisła ma w Polsce działać jak magnes a nie na odwrót! W Anglii jest co najmniej 12 klubów w których aż się roi od klasowych graczy, przez co wzbudzają frekwencję. - Sklepik klubowy nie zarabia na replikach koszulek gdyż nikt nie chce ich kupować. PS: A zapytaj się ilu Kibiców Interu wprawiło sobie okna z Oknoplast? A ile kibiców Milanu markę Oknoplast wybierze jako ostatnią gdy już dykty na świecie zabraknie? - No właśnie. Ktoś kto inwestuje w logo własnej firmy na klubowej koszulce nie robi tego w celu pozyskania klientów. Taki Lansik, prestiż, chęć bycia lepszym od konkurencji. |
Nie do końca rozumiem. Mówisz o bonusach członkostwa jak typowy klient ale nie chciałbyś aby Cie tak nazywano. ??
Z tego co widzę to nazywanie kibiców klientami boli samych kibiców - nie wiem dlaczego. Co za różnica jak to nazwiesz? Klient, konsument, odbiorca, adresat. Funkcja pozostanie bez zmian. Aby znaleźć nic porozumienia - kibic i klient to dwie osobne kwestie, w tym jedna nie wyklucza drugiej. Kibice są od wspierania klubu na stadionie a sympatycy poza nim. Pomiędzy klubem a kibicami/sympatykami czasami tworzy się dodatkowa relacja na zasadach relacji klient-sprzedawca - wtedy gdy kupują bilet, karnet, koszulkę, kiełbaskę czy przychodzą na mecz. Poruszyłeś fajną sprawę z karta członkowską - gwarantowanie pierwszeństwa w kupnie biletu. Dlaczego nie ma karnetu w pakiecie? Bo konsument to nie tylko kibic. W zasadzie to dwie osobne kwestie. Kibiców na meczu może być jedynie 30 tysięcy a Wisła z finansowego punktu widzenia potrzebuje głownie konsumentów i sympatyków poza stadionem. W życiu nie byłem na meczu Realu choć do knajpy na mecze paki Mou od czasu do czasu chodzę. Wspieram więc Real czy nie? Wspieram. Tak samo musi być z Wisłą. Twierdzenie iż na fanatykach czy kibicach chodzących na mecze zbuduje się finansową siłę klubu jest w dzisiejszych czasach prawie absurdem. Postęp poszedł zdecydowanie do przodu - można być kibicem Wisły będąc w dowolnym punkcie globu czy Polski. Wystarczy kupić piwko, chipsy, koszulkę w sklepie klubowym i oglądać mecze w TV. Klub w ten sposób zarobi o wiele więcej niż w przypadku przyjścia kibica na stadion. Mówimy o zdrowym modelu klubu. Skupianie się na żelaznych kibicach przychodzących na mecz jako tych od których zależy byt klubu jest nieporozumieniem rodem z poprzedniej epoki. Tym bardziej dziwi mnie 'Wisła to My' pod kątem finansowym. Jeśli chodzi o doping, podtrzymywanie tradycji - owszem. Natomiast bezpośrednio finansowo? Wątpię. Pośrednio poprzez oprawy? Tu się zgodzę. Tyle że to kropla w morzu potrzeb finansowych. IMHO, nasze organizacje kibicowskie pod względem finansowym nie pomagają a jeśli chodzi o PR to suma pozytywnych i negatywnych działań jest dla klubu ujemna. Nie wiem czy się z tym zgodzisz czy nie ale ja to tak widzę. Jak zbierzesz to wszystko do kupy to wychodzi że bardziej niż stadionów potrzebujemy dobrego marketingu i dobrego PR. Bez tego żadna inwestycja w Wisłę nie będzie opłacalna. Tak czy siak nadal uważam że nie ma klimatu na duże otwarcie w Wiśle dopóki zawierucha z kibicami nie opadnie i nie poprawimy wizerunku. Nasz problem nie leży w pieniądzach Cupiała. Problem polega na tym że my tych pieniędzy nie umiemy ani sensownie wydać i ani też nie umiemy gestu właściciela docenić. Nadal uważasz że Cupiał powinien się przed kibicami/klientami określić? Przecież w obecnej sytuacji to żaden partner do rozmowy, słaby sponsor,a w zasadzie (obecnie) oponent. Lukasz. P.S. A co do Oknoplastu to zupełnie przykład nietrafiony. Powodem inwestycji była chęć reklamy dokładnie na rynku włoskim czyli pozyskanie nowych klientów i wzrost prestiżu firmy na tamtym rynku. Wybór (z pośród innych klubów) padł na Inter z pobudek czysto indywidualnych - prezes Oknoplastu jest 'od dziecka' kibicem Interu. |
Tu nie chodzi o to że mnie czy innych kibiców boli gdy nazywasz ich klientami, po prostu takie nazewnictwo jest błędne gdyż absolutnie jako klient czy konsument się nie czuję.
Idę na Wisłę i płacę za bilet nie dlatego że czegoś oczekuję w zamian czy dlatego że lubię piłkę, uwierz mi że znalazło by się dziesiątki innych sposobów by spożytkować gotówkę w bardziej racjonalny sposób. Pojawiam się dlatego że Biała Gwiazda to dla mnie coś więcej niż tylko klub piłkarski, od kiedy pamiętam zawsze była/jest bliska mojemu sercu, jest pasją a zarazem hobby w jednym. Dlatego świadomość że w jakimś stopniu mogę przyczynić się z finansowego punktu widzenia, sprawia że nie oglądam 50zł dwa razy. Dlatego nie mogę się z tobą zgodzić że Wisłą potrzebuje konsumentów i sympatyków poza stadionem. Może to zabrzmi troszkę brutalnie ale po co Wiśle tacy sympatycy jakim ty jesteś sympatykiem Realu? Ja nie neguję tego że nie wspierasz Realu czy Wisły siedząc w osiedlowej spelunce zajadając chipsy, ale poza sprzedanym piwem i wspieraniem lokalnego biznesu ma to związek z cegiełką finansową dla klubu? Ilu takich Wiślaków jest rozsianych poza granicami małopolski kupujących rok w rok koszulkę Wisły i nie pojawiający się na R22? 1000 - 2000 tyś max? Dzisiaj Wisła, jutro Legia... Przecież gołym okiem widać że nie tędy droga. Siła klubu i klucz do sukcesu tkwi w własnych kibicach. Wisła jako klub, tutaj na własnych śmieciach powinna przede wszystkim zadbać o to by zapełnić stadion. Prawdą jest że można zapełnić 32 tyś, jednak to własnie klub musi zadbać o to byt sprowadzić tych mniej zdecydowanych. Ja nie rozumien jak ty możesz nie doceniać siły jaką tworzy liczny i pełny stadion, jak można pominąć tak ważny aspekt finansowy i mentalny dla klubu jakim są wierni i w pełni zapełniający stadion kibice. To własnie dzięki własnym kibicom, tym najwierniejszym udało się uratować wiele znakomitych klubów piłkarskich przed wymazaniem z piłkarskiej mapy europy. Tylko dzięki ich wierze i oddaniu udało się odrodzić z popiołów takim klubom jak: Neapoli, AC Torino, Parma, Marsylia, Vallencienes, D.Drezno, Leeds, Grasshopers, Shiffield W, Rangers. Celta Vigo, Pogoń, Lechia, Crvena Zvezda, Partizan, Betis, Sporting i wile innych. Ja wiem że postęp poszedł do przodu , można być kibicem Wisły nawet na Grenlandii, jednak budować silną Wisłe trzeba zacząć od własnego podwórka a zdobywanie świata na razie pozostawmy innym. Uważam że pełny stadion odbuduje naszą finansowa pozycję i ponownie wzbudzi zainteresowanie wśród potencjalnych sponsorów a może i przyszłych inwestorów. W obecnych czasach jakie nastały jest to jedyna słuszna droga na której nasz klub powinien się skupić. Z prostych wyliczeń wynika że kasa z zapełnionego R22 może stanowić ponad połowę budzetu 20(mecze) x 33 000(kibice) x 40zł (śr. bilet) = 26 400 000 zł Do tego dochodzą kasa z transmisji i miejsc na koniec sezonu, wpływy z klubowego sklepiku. wpływy sponsorskie, i może kasa z Uefa... A w przyszłości gdy będziesz miał rzeszę 40-50 tys kibiców gotowych kupić bilet można wprowadzać inne produkty jak : Karty członkowskie, uruchomić abonamentową TV na platformy stacjonarne i komórkowe, wydzierżawić sygnał mobile, czy podpisać umowy z bankami na produkcje kard debetowych w klubowych barwach. Pomysłów jest mnóstwo. A co do twojego pytania w sprawie B. Cupiała to tak, nadal uważam że powinien jasno określić swoje stanowisko wobec Wisły i ogłosić je nam kibicom. Klientom juz nie koniecznie, zawsze ich można odprawić z kwitkiem... Ps: Przykład Oknoplastu jest tak samo chybiony jak podany przez ciebie przykład Volvo. Mogę się mylić ale nie wydaje mi się że ktoś kupił Volvo tylko dlatego że firma udostępnia 3 samochody Wiśle , oni też to zapewne wiedzieli . |
Dariook - masz sporo racji, ale gdyby Wisła miała poza Małopolską 1000-2000 tys. ( 1-2 mln ) kupujących co roku koszulki, to nasz klub nie wiedziałby, co to są problemy finansowe - i to zakładając, że klub na każdej koszulce zarabia 20 PLN netto :)
|
To że się nie czujesz klientem to nie znaczy że nim nie jesteś.
Jeśli ktoś będzie sympatykiem Wisły to idąc do knajpki oglądając mecz kupując piwo zwiększa przychód restauratora. Ten widzi sens w kupnie abonamentu na stacje która wykupiła mecze LM czy ligowe a ta kupuje je od UEFA i cześć z nich rozdaje klubom. Dalej na te wpływy się powołujesz. Kto inny jak nie sympatycy poza stadionem wypracowują pulę wpływów z UEFA, FIFA, sklepiku, sponsorów czy transmisji o których mówisz ? Łańcuszek jest długi ale skala robi swoje. To są miliony. Twoje wyliczenia przychodu na poziomie 26 milionów opierają się głównie na kibicach okazjonalnych i piknikach. Niech poza stadionem będzie 20 tysięcy pikników którzy zamiast przyjść na choć jeden mecz w sezonie kupią koszulkę na sezon i spędzą go przed TV. Cena koszulki - 250 zł. 20 000(sympatycy) x 250zł (koszulka) = 5 000 000 zł 20% przychodów z pełnego stadionu i generalnie bez kosztów. Do tego przylgną sponsorzy którzy będą chcieli zareklamować się przed osobami którzy pija piwko przed TV. W dzisiejszych czasach kibice na stadionie to dla budżetu klubu za mało. Oczywiście pozwoli to przetrwać kryzys ale nie pozwoli rozwinąć skrzydeł. W takiej lidze buraczanej jak nasza budżet Wisły wynosi 50 mln a przychody z biletów.. 13 mln ? Jak chcesz utrzymać stadion i klub mając 13 mln budżetu? Za te pieniądze to można błyszczeć w niższych ligach. To nie jest tak że nie doceniam ruchu kibicowskiego. Dla mnie jest on ważny natomiast Wisła nie zaczyna się i nie kończy na szaliku. Jak widzisz kibiców mamy a jednak maszyna nie działa. Cały czas mówisz o sponsorach i cały czas zapominasz ze oni reklamują się sympatykom poza stadionem. Jak to nazwałeś 'Taki Lansik, prestiż'. Tyle że ten prestiż nie dotyczy kibiców z 'C' czy kibiców na stadionie. Tam odbiorców reklamy jest za mało. Chcesz logi Wisły na kartach bankowych? Po co? Dla Was, kibiców na stadionie, czy dla sympatyka sprzed TV? Widzę tez niesystematyczność w Twoich słowach - albo powinniśmy dbać o klienta, albo można odprawić go z kwitkiem. To jak w końcu powinno być? Lukasz. |
A jak ty chcesz utrzymac klub sprzedajac 20 000 koszulek majac z jednej no powiedzmy 70zl? hehe.
Predzej Wisła zapelni stadion i 50 tys niz sprzeda 20 000 koszulek innym klientom na swiecie. To co piszesz to juz jest nonsens... Jaka niesystematycznosc! ? Napisalem ze Cupial powinien sie okreslic i poinformowac nas kibicow . A Klientow nie musi, bo i po co? Zawsze jak im sie nie podoba to moga isc do konkurencji. To ci powinno wytlumaczyc ze klient to nie to samo co kibic. Narazie. |
A jak Ty chcesz utrzymać klub przy cenie 40 zł za bilet gdzie klub do każdego biletu musi de facto dorzucić, nawet jak przyjdzie 33 tysięcy? :)
Rozmawiamy o przychodach a nie o zysku. Apropos nosnensu: Borussia Dortmund ponownie znalazła się w zestawieniu dwudziestu najbardziej dochodowych klubów. Udany sezon w Bundeslidze zakończony mistrzostwem pomógł wygenerować rekordowe przychody na poziomie 138,5 mln € (wzrost o prawie 1/3 w stosunku do wcześniejszego sezonu). Szczególnie przyczynił się do tego wzrost o 18 mln € ze źródeł komercyjnych, które wygenerowały łącznie 78,7 mln €, stanowiąc 57% łącznych dochodów. Stanowi to najwyższy odsetek dochodów komercyjnych wśród wszystkich zespołów sklasyfikowanych w rankingu. Długoterminowa umowa marketingowa ze Sportfive stanowi podstawę dla dużej wydajności handlowej klubu. Obejmuje ona niedawno rozszerzoną umowę z Evonik Industries (reklama na koszulkach i nazwa stadionu), która ma obowiązywać do sezonu 2015/2016. Od sezonu 2012/2013 sponsorem technicznym zostanie Puma, co również zwiększy przychody klubu. Borussia może poszczycić się bardzo wysoka frekwencją na meczach, ze średnią 78416 widzów na meczu ligowym. Tylko FC Barcelona miała większą frekwencję w ubiegłym sezonie. BVB osiąga jednak stosunkowo niskie dochody te tego tytułu – 27,7 mln € , co jest spowodowane niskimi cenami biletów.Przychody z transmisji telewizyjnych wzrosły o ponad 50% i wyniosły 32 mln €. Stanowią one 23% dochodów klubu. Czyli dochody z biletów stanowią ok 20% ogólnych przychodów. Żaden klub się nie utrzyma z biletów, nawet Borusia. Manchester United – 1,4 miliona sztuk koszulek sprzedanych (rocznie) http://www.transfering.pl/newsroom/1...ykoty-pod-lupa Ilość wyrobionych kart kibica w Wiśle - 67 220. 20 tysięcy koszulek to wiele? Wystarczy ze niespełna co 3-ci z nas raz na rok kupi/wymieni koszulkę. I to w Polsce a nie na świecie. Lukasz. |
w anglii kupisz koszulke za godzine pracy
w niemczech kupisz koszulke za 2h pracy u nas zeby kupic koszulke musisz pracować 2 dni i odpowiadając na twoje pytanie : tak, 20.000 koszulek to w ..... Ale dobra, powiedz mi kolego ile masz orygialnych koszulek i jak czesto je kupujesz. i na koniec : dlaczego porównujesz Wisłe do klubów do których dzielą nas miliony?Porównuj do takich do których nie mamy mega daleko czyli jakieś Bate, Apoele czy Videotony. a najlepiej porównaj Dynamo Zagrzeb. Klub bardzo podobny do Wisły pod wielom względami. Porównaj ceny pamiątek kibicowskich, ceny biletow, zarobki i dopiero wtedy powiedz ile to klub z Zagrzebia zarabia na koszulkach.Czy źródła komercyjne w Zagrzebiu dają 57% łącznych obrotów ? Powiem jak popek : ....a, nie sadze. |
Wolę czerpać wzorce od tych którym się udało a nie od tych którzy tak samo jak my działają. Druga sprawa przytaczam dane te które mogę znaleźć w necie :-/ - przynajmniej widać jaka może być skala zjawiska.
Co do ceny - racja jest wygórowana. Tyle że klub powinien pomyśleć jak sprzedać trzy koszulki za 40% ceny każda. Masz racje 20 000 koszulek to dla nas bardzo dużo ale nie jest to abstrakcja - precedensy są. Co do mnie - koszulek mam oryginalnych zero, jedna nieoryginalna kupiona w oryginalnym sklepie, dwa oryginalne szaliki z oryginalnego sklepu. Obiecałem sobie że jak Wisła wejdzie do LM to oryginalna koszulkę kupię. Nie weszła, nie kupiłem. Mam gdzieś czy na koszulce jest gwiazdka czy nie ma - ważniejsze dla mnie jest to do kogo te pieniądze poszły i za co. Następny szalik czy koszulkę kupię jak coś się ruszy do przodu. Dinamo Zagrzeb ma budżet 10-15 mln euro i sprzedaje piłkarzy za 16 milionów. Zarabiają tam piłkarze nawet po 1 mln E rocznie. Graja w LM. Zarabiają na promocji swoich piłkarzy. Twierdzisz że utrzymują się ze sprzedaży biletów? Nonsens. Szprotson, na pewno sprawdziłeś przykład? Ogółem niedawny pojedynek Mistrza Chorwacji z wicemistrzem kraju obejrzało z trybun około 11 tysięcy widzów, ale taka frekwencja na Maksimirze, który może pomieścić blisko 40 tysięcy ludzi, to prawdziwy rekord. Protest kibiców Dinama i ogromna niechęć mieszkańców całego miasta do Mamicia sprawia, że na innych spotkaniach w Zagrzebiu obiekt świeci pustkami, a na stadion przychodzą tylko przypadkowe osoby. To dowód na to że można utrzymać klub 'z biletów'? :shock: Chyba nie, więc nie rozumiem przykładu. Tam zysk z sprzedanych koszulek chyba znacznie przekracza dochód z dnia meczowego... paradoksalnie. Brniemy w dziwne przykłady a mnie chodzi o to że kibic wcale nie jest kimś przed kim właściciel ma obowiązek się określać, albo tez jak kto woli - jego wola określenia przed kibicem jest równa woli określenia się innym zainteresowanym grupom - konsumentom czy mediom. Zależy od dobrej woli i od okoliczności, które moim zdaniem nie sprzyjają. Lukasz. |
Dwadzieścia tysięcy sprzedanych koszulek - szczytny cel.
Koszulek z których jedna kosztuje tyle co 10 % pensji. Koszulek w których nie wyjdziesz na miasto, bo wiadomo. W mieście którego mieszkańcy nazywani są centusiami. W mieście w którym liczy się tradycja i szczycenie się czymś nowym wcale nie jest w modzie. Koszulek sprzedawanych przez "fachowców" z SA. Już prędzej SKWK zrobi akcje i sprzeda 5 tysięcy. ABSTRAKCJA. Za dwadzieścia może trzydzieści lat. A póki co kibice na stadionie to podstawa napędzania koniunktury, także na sprzedaż gadżetów. |
FAKRO.....Oknoplast...
|
Cytat:
Ps. Odniesienie się do przykładu MU i sprzedaży ich koszulek z całym szacunkiem dla naszej Wisełki moge porównać do szydery z ostatniego meczu "Jeba*** Messiego.." |
Ogólnie się zgadzamy poza jednym. Mianowicie moim zdaniem wynik, klimat i marketing ma odzwierciedlenie we frekwencji. Frekwencja jest tylko produktem jakości sportowej, mody, marketingu i polityki cenowej. Potem dopiero ona wpływa na sponsoring. Twierdzenie że należy zająć się frekwencją jest błędne. Trzeba pracować nad innymi rzeczami a frekwencja zrobi się sama. Potem przyjdą sponsorzy. Sami.
Frekwencje można zrobić dając bilety za 10 zł i się tym chwalić tyle że takie podejście nie załatwia sprawy. Jeśli klub miałby pewność że zapełni cały stadion i przyciągnie tym sponsora to dawno 'frekwencja' by była. Druga sprawa - w trakcie rundy taka 'promocja' spowoduje raban wśród karnetowiczów. Możliwość obniżki biletów (aby była fair) istnieje jedynie po każdej rundzie. Wytykanie klubowi wysokich cen biletów na obecne mecze jest trochę irracjonalne. Lukasz. P.S. No cóż, racja. Messi jest taki, jaka jest sprzedaż koszulek, no a koszulki idą fatalnie bo jaki Messi jest, każdy widzi. Wniosek jest prosty: męczy oglądanie Messiego? Nie szydź tylko kup koszulkę z jego nazwiskiem albo pozwól innemu ją kupić. Inaczej się nie da. Od opierdalania jeszcze nikt nie został Messim. |
Jedno trzeba rzeczywiście podkreślić - długofalowo frekwencja na stadionie jest efektem aktualnej jakości i pozycji drużyny. Im klub słabszy, gra gorzej, tym ma ją mniejszą i tym więcej traci pieniędzy. W Polsce żadnego klubu nie utrzymają ultrasi".
Polecam też ten artykuł - oto jak nasze problemy widzą inni: http://www.compu.pl/2012/11/26/pilka...ie-w-krakowie/ |
oczywiście, że nie utrzymają Ultrasi bez dwóch zdań. Jednak Ultrasi są bardzo potrzebni dla tworzenia "czegoś" z tej beznadziei, która w Polsce nazywa się "T- Mobile Ekstraklasa". Kibice przychodzą na stadion nie tylko po to by zobaczyć jak legenda Sikorski gra z drugą legendą Orbitem i kopie się po czole przez 89 minut meczu.
Kibice przychodzą na stadion także, aby się spotkać, przeżyć i poczuć wspólnotę. Zobaczyć widowisko także na trybunach, poczuć emocje. Ci Ultrasi robią coś co powoduje, że mimo beznadziei na boisku kibic znów przyjdzie na stadion. Bo spodoba mu się oprawa, z czasem nauczy się i zaśpiewa "Najwspanialszy klub na świecie..." lub "Po burzy słońce wychodzi zza chmur..." lub "Ojczyzna Polska, miasto Kraków...". Poczuje więź z klubem i "braćmi po szalu", będzie przychodził na stadion niezależnie od tego czy dany klub gra i MISTRZA/MAJSTRA lub broni się przed spadkiem. Abyśmy mogli mówić o kibicach, którzy przychodzą TYLKO NA PIŁKĘ to tak naprawdę musielibyśmy mieć takich piłkarzy jak w Anglii lub Hiszpanii. To na szczęście nigdy nie będzie możliwe :) |
a bierzez pod uwagę, domin_czyzyny, że moga też byc tacy kibice, którzy przychodzą na stadion
- nie po to, "by zobaczyć jak legenda Sikorski gra z drugą legendą Orbitem i kopie się po czole przez 89 minut meczu" - nie po to, by zobaczyc PIŁKĘ - nie po to by się spotkać, przeżyć i poczuć wspólnotę. Zobaczyć widowisko także na trybunach... Przychodzą, bo kochają Wisłę, a nie po drodze im z ultrasami, z ich specyficznym "klimatem", nie podobają sie im oprawy i cała otoczka, mają gdzieś "braci po szalu", którzy wyróżniają się chamstwem i czasami nawet zachowaniami przestępczymi.... (tak, wiele razy to widziałem), którzy nie szanują obiektów klubowych i innych kibiców. Słowem kibice należący do troche inej grupy czy subkultury. Tacy, których razi śpiewanie o sąsiadce, o "pi...ej Legii", o jechaniu z k...ami". Być może nie ma takich wielu. A może są? Tylko nieśpieszno im na stadion, gdzie z tym wszystkim się spotykają? |
FraMat on tego nie bierze pod uwage , bo jemu się wydaje ,ze tacy jak on są najważniejsi.
|
Cytat:
W Twoim poście jest rozbieżność. Bo raz piszesz, ze te osobliwe jednostki przychodzą na stadion bo kochają Wiśle, a pod koniec ze nie przychodzą, bo coś im nie pasuje. A miłość jest podobno ślepa... Jeśli te osoby maja w "dupie braci po szału", to co mnie takie osoby obchodzą. Znaczą dla mnie i dla wielu innych tyle samo co kibice sąsiadki lub Lecha Poznań. Ich miłość do Wisły jest równie mocna jak uczucia patriotyczne demonstrantów "Kolorowej niepodległej" lub jakiegoś marszu lewako-anarchistow. Stadion obecnie ulega degradacji przez całkowite olanie sprawy stadionu przez Wiśle Kraków S.A. - to ich decyzje powodują, ze stadion jest brudny, toalety zniszczone (nie aktem wandalizmu, ale typowym uzytkowaniem-przewrotne lecz prawdziwe) i nie naprawione, a Catering wyglada tak, ze nawet nie mam na to słów! Ale myśle, ze Ty nie zrozumiesz mnie, a ja Ciebie. Dla Ciebie ważna jest pileczka, wygrane meczyki, mistrzostwa, itp. Wygodne miejsce, kielbacha, cola i słonecznik. Chciałbyś na stadionie opery lub teatru, zachowań pasujacych do tzw. "łżeelity". Jesteś typowym odbiorcą Tvn24, DDTVN i GW. To ostatnie zdanie nawet może potraktujesz jak komplement. |
domin_czyżyny, szufladkujesz ? oj oj, nie ładnie tak...
|
Cytat:
|
Arti to tez już niemożliwe. Wtedy Cupialowa Wisła nie miała konkurencji (98-2005), a dziś Legia, Lech, Lechia, Śląsk, Górnik, itp. Zreszta my sie cofamy w rozwoju, brak szkolenia i infrastruktury, a klubie pracują amatorzy za najniższa krajowa.
|
Cytat:
http://ecsmedia.pl/c/obywatelu-nie-p...ext8251611.jpg Poza tym nie umiesz czytać. Napisałem: - nie po to, by zobaczyc PIŁKĘ (a Ty mi wmawiasz, że dla mnie jest wazna pileczka) - nie po to, by fascynowac się poziomem sportowym (a Ty że ważne sa dla mnei wygrane meczyki) Nie pisałem o kiełbasce i coli (a Ty mi to wciskasz). Masz pojęcie w ogóle co to jest łżeelita? Wiesz co oglądam, a czego nie? Łatwo jest rzucać inwektywami zwłaszcza kiedy zamiast inwektyw nie ma się niczego sensownego do powiedzenia. Nie chcę na stadionie opery czy teatru. Ale nie chcę też zachowań, które sprawiają, że nigdy nie przyprowadzę tam dzieci, czy choćby znajomych, których chciałbym przyciagnać na Wisłę, ale wiem, że po 10 minutach takiego "spektaklu" na trybunach stwierdzą, ze nigdy więcej tu kasy nie zostawią. Uwagi o donoszeniu litościwie pominę. Głodnemu pewnie chleb na myśli. |
Nie wiem co sie takiego dzieje na stadionie, ze nie można przyprowadzić tam dzieci ani znajomych? Jak chodzę na mecze to z przyjemnością zabieram dzieci i znajomych. Znajomym bardzo podoba sie inwencja twórcza SKWK, mimo ze chodzą okazjonalnie. Im większy "power" opraw i dopingu tym lepszy skutek.
Jak sobie przypomnę lata 90te to wtedy tak, wtedy bym nie zabrał dzieci na stadion. Bo nie raz za nic oberwalo sie przez łeb policyjna pala czy nawdychalo sie gazów policyjnych. Dziś na stadionach jest "Wersal", dzieci i ci "znajomi" niczego bać sie nie muszą, no poza policyjnymi mandatami i zakazami stadionowymi rozdawanymi obecnie w Polsce za byle gowno. Dziś dzieci wiecej przekleństw słyszą w szkole, na ulicy czy w TV. Bardziej mózg wypiora sobie oglądając Dzień Dobry TVN, Perfekcyjna Pania Domu, Kuchenne Rewolucje, MBTM, Idola, Mam Talent, Tańce z Gwiazdami, Kocham Cię Polsko, itp... To jest groźne dla dzieci+ propaganda wychowania bez wartości. A nie wizyta na stadionie, gdzie oprócz kilku brzydkich słów dziecko zobaczy patriotyczną oprawę, pozna najważniejsze daty w historii Polski, poczuje lokalny patriotyzm. Masz racje nie znam Cię i nie wiem kim jesteś , ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze Twoje wartości i poglądy na sprawy kibicowskie sa zblizone do wartosci i pogladow GW. Jeśli sie mylę to przepraszam. O donoszeniu słów kilka, to Ty wymieniła jacy to bracia po szalu przestępstwa dokonywali, jakie straszne zbrodnie i ze sam widziałeś. Przeczytaj to swoje zdanie i sie nad nim zastanów...jak to brzmi... |
wtrącę się bo nie rozumiem jednej rzeczy,
wytłumacz mi, piszesz ze nie przychodzą dla znajomych, bo "jest piłka", nie dla atmosfery, tylko dla Wisły. wiec czym dla nich jest Wisła? wpadnięciem na stadion na 90minut i patrzenie się w krzesełko lub jupiter, czy może wygodne miejsce do poczytania książki ze słuchawkami na uszach, byle nie słyszeć tych niegrzecznych dzieci lub złych kiboli :) ? bo skoro nie dla nawet piłki, to nie mam już innego pomysłu, przyznam szczerze ze gdyby nie ci ludzie na Wiśle, gdyby nie to co się dzieje na stadionie, w około niego, na hali, dawno bym już miał gdzieś chodzenie na mecze, bo straciłyby jakikolwiek sens Cytat:
|
Prawda jest taka, że bez tych ultrasów, chuliganów i jak ich tam zwał stadion będzie ział głuchą pustką. To właśnie oni powodują, że ten stadion żyje. To oni w 99 % stanowią o dopingu na nim i to oni w zdecydowanej większości jeżdżą za swoim klubem nie tylko po Polsce ale i całym świecie. Byle piknik, który łaskawie posadzi swój kuperek na R22 i zajmie się jedzeniem kiełbachy czekając na mecz jest dla klubu tylko klientem, którego łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Jutro pójdzie do kina lub kręgielnie. Natomiast Ci wyżej wspomniani w zdecydowanej większości przyjdą na stadion czy brzydka pogoda bedzie czy słaba gra zespołu. Wystarczy popatrzeć się teraz na stadion. I tak frekwencja była bardzo dobra. Prawie na każdym meczu średnia po 17 tys. chociaż każdy wiedział, ze dobrego futbolu nie zobaczy tylko kolejną porażkę.
Ale na sektor kiboli, cały pełny na każdym meczu. A jak jest na bardziej lżejszych sektorach ? Klub jeśli swoimi działaniami wypłoszy najtwardszych i stałych w uczuciach to licząc na pikników zostanie pewnego dnia z ręką w nocniku. Na Legii już dawno dostrzegli problem (wypowiedź Jóźwiaka) i cały czas robią podchody pod porozumienie z kibicami (nie piknikami), bo to oni tak naprawdę są stroną ale tylko wtedy gdy są tak dobrze zorganizowani jak tam. |
Cytat:
:rotfl: i to na pewno nie ja |
Cytat:
Niektórzy muszą być zamykani za siedzenie nie na swoim miejscu by powiedzieć dość - nie idę. Innym wystarczą lecące k*, śnieżki czy brak kiełbaski. Jeśli chodzi o dzieci to skupiłbym się na przekazywanym przykładzie słownej agresji w stosunku do kibiców oraz policji. Dzieci nie rozumieją o co chodzi w proteście, o co biega w racach - dziecko to dziecko. Natomiast przyśpiewki głupio i bezmyślnie zacznie powtarzać - ręczę. Manhunt, wychodzi na to że obecnie na stadion trzeba chodzić świadomym.Warto wiedzieć czy ostano była zadyma, czy będzie protest, wiedzieć że możesz zabrać dzieci itp. Czy to dobrze sam oceń. Gdzie miejsce dla kibiców nieświadomych, siedzących, nieśpiewających, przypadkowych? Przecież to oni, wypełniając stadion, robią atmosferę jak Wy. Może i nie śpiewają ale za to kupują koszulki. Lukasz. |
Cytat:
Dla osób, które chodzą na stadion Wisły Kraków to jest jasne, że Ty nie wiesz co się dzieje na R22. Ja takich strasznych rzeczy, o których piszesz, nie widziałem nawet na wyjazdach, gdzie kibice pozwalają sobie z reguły na wiele, wiele więcej. Ale żyj przeświadczeniem przeczytanym w GW lub zobaczonym w innej "oświeconej" stacji TV - że na stadionach to jest teraz wojna jak w latach 80-tych lub 90-tych. Kiedyś zobaczyłem wywiad Gugały z byłem wiceprezesem PZPN. Redaktorzyna nigdy nie był na stadionie, nigdy nie widział meczu, a zadawał pytania jakby był ALFĄ i OMEGĄ. Tacy ludzie budują obraz KIBICA jako wroga publicznego NR 1 w RP, zagrożenia dla budowy dróg i autostrad, demokracji i dobrobytu ... Dzięki takim ludziom nasz Moderator - to jest zadziwiające, że Moderator na stronie kibicowskiej ma takie same poglądy na temat kibiców jak przeciętny zjadacz kiełbasy w "Rzeczpospolitej tuskowej", który nigdy na stadionie nie był, a wiedzę czerpie ze środków propagandy masowej. Ale nie ma co się spierać, głuchy nie zrozumie ślepego, najedzony głodnego i na odwrót...Po prostu zrób sobie rachunek sumienia i zastanów nad swoim postępowaniem, pomyśl o czymś więcej niż swoim wygodnym miejscu na R22, jeśli Ty w ogóle na stadion chodzisz. |
Cytat:
Cytat:
|
Ludzie, czy wy naprawdę nie widzicie, że taki był cel tej całej nagonki na kibiców? Żeby skłócić jednych z drugimi? Przepychacie się jak dzieci w piaskownicy a politycy Wam brawo biją i dopingują do jeszcze mocniejszej walki.
Szanujcie się nawzajem, bo jak Wy tego nie zrobicie, to nie liczcie, że ludzie 'z ulicy' będą mówić, że jesteście ok. |
Cytat:
Co to za różnica kto ma rację w sporze skoro koszty i konsekwencje dla klubu pozostają te same? Oczywiście można powiedzieć iż cel uświęca środki, natomiast warto omówić też te koszty czy straty które ponosimy jako klub. Koszty których lwią cześć nie stanowi brak wpływów z sektora C a brak wpływów z 'koszulek'. Gwiaździsty w teatrze Groteska? Pewnie by się groteska ucieszyła. BTW Równie dobrze mógłbym powiedzieć abyś odłożył komputer, przestał chodzić do kina i korzystać z WC itp bo być może jesteś w dziedzinie informatyki, kinematografii czy hydrauliki takim samym lamerem jak casual na E w sprawach Wisły. Tyle że to nic nie wnosi. Każdy z nas jest słabo kumaty w wielu sprawach co nie przeszkadza nam sobie ich zgłębiać czy uczestniczyć. Wspólnie pchamy wózek pt. Wisła i chyba jakaś konstruktywna dyskusja powinna pomóc a nie szkodzić. Lukasz. |
ale Łukasz nikt nie twierdzi, że zwyczajny kibic - obywatel tuskowej RP nie ma prawa przyjść. Ma prawo, i nawet powinien - powinien przyjść i zobaczyć jak jest naprawdę - a nie słuchać GW, TVN24 i Pana Gugały z Polsatu i im podobnych.
Jednak, cel finansowy nie jest najważniejszy obecnie. Dla nas kibiców, ważniejsza jest wolność w ramach prawa i zdjęcie z nas bicza policyjnego. Bez tego nie ma sensu mówić o wpływach z biletów, karnetów, koszulek - bo to sprawa drugorzędna. Może nawet poprzez problemy finansowe klubów TUSK, PZPN, KC W WOJEWÓDZTWACH i MEDIA ZROZUMIEJĄ, że piłka to nie to samo co teatr, opera, kino czy kręgielnia. Na stadionach ma być bezpiecznie tzn. każdy powinien bezpiecznie dojść i wrócić ze stadionu, ale i nie powinien wracać biedniejszy o 500 zł, czy nawet 2000 zł (z zakazem 2 letnim) za byle wykroczenie. Stanie na schodach, czy stanie na swoich czy nie swoich miejscach (na trybunie kiboli) nie powinno być problemem, wolność słowa powinna być standardem - z wyłączeniem szerzenia symboli nazistowskich i komunistycznych i oczywiście oprawy w postaci świecidełek nie powinny być ścigane i karane - z wyłączeniem (moim zdaniem) sytuacji gdy mienie lub czyjeś zdrowie zostanie uszkodzone - wtedy mogłyby być kary. Po to budowaliśmy stadiony, aby na tych stadionach było życie i emocje, bo dobrego sportu to jeszcze długo nie będzie. |
| Wszystkie daty podane są w GMT +1. Aktualna godzina to 01:58. |
Zasilane przez vBulletin v. 3.8.7. Copyright © 2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
© 1998 - 2023 forumwisly.pl